Dodaj do ulubionych

Niepisane zasady

18.07.18, 09:50
Przeczytałam sobie na ematce wątek o barze mlecznym (polecam! Chodzi o panią, która nie wiedziała, że tam jest zwyczaj dosiadania się do stolika już zajętego, jeśli są przy nim wolne miejsca) i przyszła mi do głowy taka refleksja: nie bywam w barach mlecznych, więc pewnie też palnęłabym jakąś gafę. A dalej, przecież kiedyś to "wysokie towarzystwo" właśnie na takich zachowaniach opierało swoją ekskluzywność (i na sporej ilości środków materialnych, ale to przy okazji i nie zawsze) - jeśli ktoś nie wiedział, jak należy się zachować to widać było, że nie jest "swój". Historia zatacza koło w taki ironiczny sposób?

No to, drodzy forumowicze, są jakieś niepisane zasady, których w podręcznikach savoir-vivre-u próżno szukać, a które jednak są istotne, żeby nie wyjść na buraka w codziennym życiu?
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 10:17
      niekoniecznie high life opiera sie na takich zasadach. Wg mnie to kwestia kultury.
      Np na uniwersytetach polskich bylo sie kiedys fuksem na pierwszym roku. Pamietam trzy biblioteki w meiscie, w ktorym studiowalam - wszystkie mialy procedury zamawiania dosc podobne. Tyle ze roznily sie minimalnie, ale jesli sie stosowalo jako fuks ten jeden krok we falszywej bibliotece, obslugujacy w bibl. dawali do zrozumienia, ze sie nie ma pojecia.
      Kolezanki chodzily do jednej biblioteki, bo mialy uraz do innej, gdzie je wysmiano.
      Ja mialam troche lepszy start, bo w moim miescie byla bibl. pedagogiczna (wowczas oficjalnie dostepna tylko dla nauczyciel! ale oczywiscie byly furtki i tajemne przejscia dostepu), ktora miala podobne procedury przy wypozyczaniu.
      Takze w dziekanacie czy sekretariacie - im nizszy rocznik, tym gorzej.
      A zupelnie inna kultura panuje na uniw. i w bibliotekach niemieckich. Tutaj nie tylko procedury sa te same w bibliotekach, ale jeszcze organizuje sie na pierwszym roku szkolenia.
      Szkolenia sa de facto organizowane regularnie, dla wszystkich korzystajacych z biblioteki. I do bibl . uniw. moze sie zapisac kazdy i kiedy chce.
      W Polsce taka dostepnosc bez tajemnych zasad to jednak nadal rzadkosc.

      Ale niepisane zasady sa wszedzie.
      Np ja bywam czesto w takich powiedzmy alternatywnych grupach, wanna be artysci albo artysci z jakims dorobkiem, lokalne gwiazdy, czasem ktos sie wybije. I tam np trzeba sie ubierac alternatywnie. Zauwazylam, ze moj stroj, biurowa elegancja sportowa, nie jest strojem pasujacym. Nie mam np. krzywo wycietej spodnicy w choinki a do tego zoltej bluzy z kapturem. I czasem tez mam subtelne sygnaly, ze nie naleze. Chociaz oczywiscie oni wszyscy robia na otwartych. A czy sa - kwestia oceny.
      • aqua48 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 10:42
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Np na uniwersytetach polskich bylo sie kiedys fuksem na pierwszym roku. Pamieta
        > m trzy biblioteki w meiscie, w ktorym studiowalam - wszystkie mialy procedury
        > zamawiania dosc podobne. Tyle ze roznily sie minimalnie, ale jesli sie stosowal
        > o jako fuks ten jeden krok we falszywej bibliotece, obslugujacy w bibl. dawali
        > do zrozumienia, ze sie nie ma pojecia.

        Hmm na UJ też przechodzi się na pierwszym roku szkolenie - obowiązkowy wolny od zajęć dzień przeznaczony na kurs biblioteczny - pokazujący naocznie jakie są zasady korzystania z Biblioteki Jagiellońskiej. Mało kto wiedział za moich czasów, że procedurę należało rozpocząć od pozostawienia czegoś w szatni i wzięcia stamtąd numerku smile Jak nie miałaś niczego do pozostawienia w szatni, to kicha, nie wypożyczyli książki.

        A z mego doświadczenia w licznych od tego czasu bibliotekach i archiwach praktycznie w całej Europie wynika, że każda jednostka tego typu ma swoje procedury i zasady, mniej lub bardziej skomplikowane, absurdalne lub (nie)logiczne czy mocno stresujące użytkownika smile
        Z wyśmianiem się nigdy nie spotkałam, z odmową dostępu ze względu na wzgląd i niejasne procedury typu kwadratura koła owszem. Podobnie jak z ogromną pomocą pracowników, którzy często wręcz siedzieli przy mnie, wskazując krok po kroku co należy uczynić by do jakiś zasobów dotrzeć, albo po prostu machali ręką na długotrwałe wymagania ułatwiając skorzystanie już teraz (np. Włochy). Zazwyczaj jednak wszędzie jest tak, że jeśli jesteś po raz kolejny, to spotykasz się z większą przychylnością obsługi. Ot, takie tajemnice bibliotek...




      • positronium Re: Niepisane zasady 18.07.18, 10:42
        znana.jako.ggigus napisała:
        > Np na uniwersytetach polskich bylo sie kiedys fuksem na pierwszym roku. Pamieta
        > m trzy biblioteki w meiscie, w ktorym studiowalam - wszystkie mialy procedury
        > zamawiania dosc podobne. Tyle ze roznily sie minimalnie, ale jesli sie stosowal
        > o jako fuks ten jeden krok we falszywej bibliotece, obslugujacy w bibl. dawali
        > do zrozumienia, ze sie nie ma pojecia.

        Nie rozumiem, cały ten akapit jest mętny. Czy możesz jeszcze raz napisać, o co Ci tu chodzi?

        > W Polsce taka dostepnosc bez tajemnych zasad to jednak nadal rzadkosc.
        >

        Nigdy nie spotkałam się z takimi "tajemniczymi zasadami" w bibliotekach.
        Ale też, to są normalne placówki o profilu usługowym, wystarczy zapytać i dostaje się odpowiedź, przynajmniej tak to działało przez ostatnie dwie-trzy dekady. Kiedy ostatnio coś wypożyczałaś?

        > Ale niepisane zasady sa wszedzie.
        Tak, dlatego o nie pytam. smile

        > Np ja bywam czesto w takich powiedzmy alternatywnych grupach, wanna be artysci
        > albo artysci z jakims dorobkiem, lokalne gwiazdy, czasem ktos sie wybije. I tam
        > np trzeba sie ubierac alternatywnie. [...] I czasem tez mam subtelne sygnaly,
        > ze nie naleze. Chociaz oczywiscie oni wszyscy robia na otwartych. A czy sa - kw
        > estia oceny.
        >

        A jak wyglądają takie sygnały?
        • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:01
          napisalas:
          Nie rozumiem, cały ten akapit jest mętny. Czy możesz jeszcze raz napisać, o co Ci tu chodzi?
          Czego dkoladnie nie rozumiesz w tym akapicie? (Skrocilam go dla jasnosci)
          Pamietam trzy biblioteki w miescie, w ktorym studiowalam - wszystkie mialy procedury
          > zamawiania dosc podobne. Jesli sie stosowal
          > o jako fuks jeden krok we falszywej bibliotece, obslugujacy w bibl. dawali
          > do zrozumienia, ze sie nie ma pojecia.

          Poza tym uwaga - akapit jest dosc metny, jest wg mnie niezbyt mila.

          Ja sie spotkalam z takimi zasadami i to nie sa zasady tajemnicze i nie pisalam, ze sa.
          Niedawno wypozyczalam, sa biblioteki w Pl, do ktorych mam karte.

          Sygnaly - np facet, ktory organizuje impreze i sprzedaje napoje . kiedy stoje w kolejce, jestem obslugiwana jako ostatnia, a moje proby nawiazania kontaktu wzrokowego nie dochodza do skutku.
          Kolezanki pytaly swego czasu - a ty prosto z pracy? a ja ze nie, ja tak chodze.
          • positronium Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:23
            znana.jako.ggigus napisała:
            > Czego dkoladnie nie rozumiesz w tym akapicie? (Skrocilam go dla jasnosci)

            Ok, to po kolei:
            Np na uniwersytetach polskich bylo sie kiedys fuksem na pierwszym roku.
            Fuks = szczęśliwy przypadek, niespodziewane powodzenie. Zatem kiedyś na studia (kiedy?) można było się dostać tylko przypadkowo?

            Pamietam trzy biblioteki w meiscie, w ktorym studiowalam - wszystkie mialy procedury zamawiania dosc podobne. Tyle ze roznily sie minimalnie, ale jesli sie stosowalo jako fuks ten jeden krok we falszywej bibliotece, obslugujacy w bibl. dawali do zrozumienia, ze sie nie ma pojecia.
            Podkreślony ustęp jest dla mnie niezrozumiały.

            Kolezanki chodzily do jednej biblioteki, bo mialy uraz do innej, gdzie je wysmiano.
            Ja mialam troche lepszy start, bo w moim miescie byla bibl. pedagogiczna (wowczas oficjalnie dostepna tylko dla nauczyciel! ale oczywiscie byly furtki i tajemne przejscia dostepu), ktora miala podobne procedury przy wypozyczaniu.

            Ale piszesz wyżej, że wszędzie były podobne procedury i różniły się tylko niuansami, tak? Więc w czym pomogło Ci to, że w domu miałaś też podobne procedury w bibliotece, skoro i tak wszystkie były do siebie zbliżone?

            Takze w dziekanacie czy sekretariacie - im nizszy rocznik, tym gorzej.
            Tym gorzej - co?

            > Poza tym uwaga - akapit jest dosc metny, jest wg mnie niezbyt mila.
            >

            Weź, stwierdziłam tylko fakt - spójrz ile masz w tekście skrótów myślowych i nielogicznych fragmentów. Nic w tym niemiłego, tak po prostu jest.

            > Ja sie spotkalam z takimi zasadami i to nie sa zasady tajemnicze i nie pisalam,
            > ze sa.
            > Niedawno wypozyczalam, sa biblioteki w Pl, do ktorych mam karte.
            >

            Ale moment, to są jakieś niejasne procedury, czy nie? Jesli nie - to po co wspominać o wypożyczaniu?

            > Sygnaly - np facet, ktory organizuje impreze i sprzedaje napoje . kiedy stoje w
            > kolejce, jestem obslugiwana jako ostatnia, a moje proby nawiazania kontaktu wz
            > rokowego nie dochodza do skutku.

            Ale nie machasz mu, ani nic?

            > Kolezanki pytaly swego czasu - a ty prosto z pracy? a ja ze nie, ja tak chodze.
            I to jest znak na...?
            • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:41

              Wszytkie trzy biblioteki mialy podobne procedury, ale jesli zastosowalas element procedury w bibl A na drugim miejscu, to bylo on w bibliotece B na trzecim miejscu.

              Tak, ja mialam lepszy start, bo w moim miescie dzialala biblioteka na podobnych zasadach jak biblioteka uniwersytecka.
              (dzis z uwagi na katalog elektroniczny np wiele niuansow zniknelo.)

              W dziekanacie czy sekretariacie bylo sie gorzej traktowanym, im sie bylo nizszym roczniczkiem. Tak bylo od dawna, mowili wszyscy mi znani byli studenci i tak bylo tez po mnie.

              Nie wiem, dlaczego jest to zdanie dla Ciebie niejasne w kontekscie, kiedy ja pisze wlasnie o niemilych epizodach w biliotekach na poczatku studiow, Jesli ja pisze - to samo w dziekanacie, to nie rozumiem, czemu pytasz - ale co w dziekanacie.
              to samo (dzieje sie) w dziekanacie - tak mozna sobie kontekstualnie dopowiedziec.
              Jesli sie chce, rzecz jasna.

              Uwazam, ze to niemile napisac komus - ten akapit jest metny.
              Zawsze mozesz przy pomocy cytatu wskazac, czego Ty NIE rozumiesz.
              Metny to ocena, a nie jestes nadal ani surowa nauczycielka, ani sedzina.

              Tak, wspominalam o wypozyczaniu w polskich bibliotekach, bo o to pytas.
              Wiec nie rozumiem, czemu piszesz:

              Ale moment, to są jakieś niejasne procedury, czy nie? Jesli nie - to po co wspo
              > minać o wypożyczaniu?
              >

              napisalas:
              I to jest znak na...?

              Tak, to jest dla mnie sygnal - gdy ktos Cie obetnie z gory na dol, a macie zupelnie inne stylizacje, ze tak powiem i rzuci - ty prosto z pracy?
              Ja nie obcinam i nie pytam - a ty prosto ze sklepu alternatywnego? alternatywnego jarmarku?
              Tym bardziej ze te pytania ustaly. Moje kolezanki sie przyzwyczaily, ze ja sie tak ubieram.
              • positronium Re: Niepisane zasady 18.07.18, 13:03
                znana.jako.ggigus napisała:
                > Wszytkie trzy biblioteki mialy podobne procedury, ale jesli zastosowalas elemen
                > t procedury w bibl A na drugim miejscu, to bylo on w bibliotece B na trzecim mi
                > ejscu.
                >

                I to były te tajemne arkana, o które trudno zapytać? Ok.

                > W dziekanacie czy sekretariacie bylo sie gorzej traktowanym, im sie bylo nizszy
                > m roczniczkiem. Tak bylo od dawna, mowili wszyscy mi znani byli studenci i tak
                > bylo tez po mnie.
                >

                Współczuję, pierwsze słyszę, żeby studentów traktowano gorzej tylko i wyłącznie ze względu na staż nauki. To musiało być bardzo traumatyczne.

                > to samo (dzieje sie) w dziekanacie - tak mozna sobie kontekstualnie dopowiedzie
                > c.
                > Jesli sie chce, rzecz jasna.
                >

                Nie chcę sobie dopowiadać, bo nie siedzę w Twojej głowie i nie wiem, co masz na myśli.
                Zresztą, sama słusznie wielokrotnie zauważyłaś, że nie można oceniać co ktoś mógł chciec przekazać nie znając danej osoby. Zatem - pytam.

                > Uwazam, ze to niemile napisac komus - ten akapit jest metny.
                > Zawsze mozesz przy pomocy cytatu wskazac, czego Ty NIE rozumiesz.
                > Metny to ocena, a nie jestes nadal ani surowa nauczycielka, ani sedzina.
                >

                Oho, Ggigus Show się znowu zaczyna. Pamiętaj, że nie jesteś tematem tego forum - nie rób z siebie ofiary. Wskazałam konkretne miejsca, które były niezrozumiałe w Twojej wypowiedzi.
                smile Nic innego mnie nie interesuje.

                > Tak, to jest dla mnie sygnal - gdy ktos Cie obetnie z gory na dol, a macie zupe
                > lnie inne stylizacje, ze tak powiem i rzuci - ty prosto z pracy?
                > Ja nie obcinam i nie pytam - a ty prosto ze sklepu alternatywnego? alternatywne
                > go jarmarku?

                A co to znaczy w tym kontekście - obcinać?

                Czy wiedząc, jaki strój jest wymagany na przyjęciu i świadomie wybierając inny zachowujesz się zgodnie z dobrymi obyczajami?
                • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 13:13
                  positronium napisała:

                  > I to były te tajemne arkana, o które trudno zapytać? Ok.


                  odpowiadam - nie, to byly tajemne arkana.

                  positronium napisała:
                  > Współczuję, pierwsze słyszę, żeby studentów traktowano gorzej tylko i wyłącznie
                  > ze względu na staż nauki. To musiało być bardzo traumatyczne.

                  odpowiadam:
                  jestem szczerze zaskoczona, ze to piszesz. To wg mnie dosc powszechnie znany fakt.
                  Nie, nie bylo traumatyczne.


                  positronium napisała:
                  > Nie chcę sobie dopowiadać, bo nie siedzę w Twojej głowie i nie wiem, co masz na
                  > myśli.

                  odpowiadam - pisalam o kontekscie, a nie o moich myslach.

                  positronium napisała:
                  > Oho, Ggigus Show się znowu zaczyna. Pamiętaj, że nie jesteś tematem tego forum
                  > - nie rób z siebie ofiary. Wskazałam konkretne miejsca, które były niezrozumiał
                  > e w Twojej wypowiedzi.
                  > smile Nic innego mnie nie interesuje.
                  >

                  odpowiadam -
                  Uwazam, ze masz wyjatkowo nieprzyjemny ton. Nie robie z siebie ofiary, kolejny raz powtarzam - nie jestes sedzina ani nauczycielka.
                  Daruj sobie taki ton w stosunku do mnie. Po prostu go sobie daruj.


                  positronium napisała:
                  > A co to znaczy w tym kontekście - obcinać?

                  odpowiadam:
                  www.miejski.pl/slowo-Obcina%C4%87
                  positronium napisała:
                  Czy wiedząc, jaki strój jest wymagany na przyjęciu i świadomie wybierając inny zachowujesz się zgodnie z dobrymi obyczajami?
                  Nie rozumiem pytania, nie pisalam o przyjeciu, nie pisalam, ze swiadomowie wybieram inny stroj.
                  • positronium Re: Niepisane zasady 18.07.18, 13:45
                    znana.jako.ggigus napisała:
                    > odpowiadam:
                    > <a href="www.miejski.pl/slowo-Obcina%C4%87" target="_blank" rel="nofollow">www.miejski.pl/slowo-Obcina%C4%87</a
                    >
                    O, dziękuję, już dwóch nowych slangowych słów nauczyłam się dzięki Tobie.

                    > positronium napisała:
                    > Czy wiedząc, jaki strój jest wymagany na przyjęciu i świadomie wybierając inny
                    > zachowujesz się zgodnie z dobrymi obyczajami?
                    > Nie rozumiem pytania, nie pisalam o przyjeciu, nie pisalam, ze swiadomowie wybi
                    > eram inny stroj.


                    Napisałaś:

                    "Np ja bywam czesto w takich powiedzmy alternatywnych grupach, wanna be artysci albo artysci z jakims dorobkiem, lokalne gwiazdy, czasem ktos sie wybije. I tam np trzeba sie ubierac alternatywnie. Zauwazylam, ze moj stroj, biurowa elegancja sportowa, nie jest strojem pasujacym. Nie mam np. krzywo wycietej spodnicy w choinki a do tego zoltej bluzy z kapturem. I czasem tez mam subtelne sygnaly, ze nie naleze."


                    Skoro grupa ma ustalony rodzaj stroju na spotkania (przyjęcia lub nie), a Ty wiedząc o tym wybierasz świadomie diametralnie inny rodzaj ubioru, to w związku z tym zadałam pytanie - czy myślisz, że to zgodne z dobrymi obyczajami?
                    • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 13:51
                      Slowo obcinac funkcjonuje od dawna w polsczyznie. Dziwie sie, ze to slowo jest Ci obce w tym znaczeniu.
                      napisalam, ze bywam w takich grupach. Nie napisalam o przyjeciach.
                      Sa to np wernisaze czy koncerty czy wieczory autorskie.
                      I nie pisalam, ze swiadomie wybieram storj niepasujacy do reszty. Po prostu ide tak, jak sie ubieram.
                      Dlatego Twoje pytanie o zgodnosc z dobrymi obyczajami i dramatyczne pisanie o swiadomym wybiorze diametralnie innego rodzaju ubioru, nie ma sensu.
                      Natomiast ton pytania - wybierasz swiadomie diametralnie inny ubior i czy myslisz, ze to zgodne z dobrymi obyczajami - ten ton pokazuje wg mnie intencje pytajacej.
                      • aqua48 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 14:36
                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > napisalam, ze bywam w takich grupach. Nie napisalam o przyjeciach.
                        > Sa to np wernisaze czy koncerty czy wieczory autorskie.
                        > I nie pisalam, ze swiadomie wybieram storj niepasujacy do reszty. Po prostu ide
                        > tak, jak sie ubieram.

                        No Ggigus, wernisaż, czy wieczór autorski, to jednak impreza towarzyska, pewnego rodzaju przyjęcie. Jeśli wiesz, że zgromadzeni należą do artystycznego kręgu i popularny jest tym kręgu jakiś specyficzny rodzaj ubioru, a Ty przychodzisz ubrana w zupełnie innym stylu, to świadomie wybierasz strój niepasujący do reszty i narażasz się na pytania czy jesteś prosto z pracy. Co to z resztą za problem odpowiedzieć, nie ja się tak noszę zawsze. Zaspokoiłaś czyjąś ciekawość i tyle.
                        • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 14:47
                          To ze jakis sposob ubioru jest w jakims kreegu popularny, nie znaczy ze jest OBOWIAZKOWY.
                          To spora roznica.
                          Nie, swiadomy wybor innego stylu - gdybym przed wyjsciem na impreze swiadomie dobrala ubior, aby sie odrozniac. A jak tak chodze na co dzien. Inni chodza na co dzien alternatywnie. Kazdemu wg potrzeb...
                          I w srodowisku uwazajacym sie za otwarte, uwazam pytania co do ubioru, sa nie na miejscu. Otwartosc oznacza m in ze tak samo traktuje sie roznych ludzi, nieprawdaz?
                          • aqua48 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 14:56
                            znana.jako.ggigus napisała:

                            > To ze jakis sposob ubioru jest w jakims kreegu popularny, nie znaczy ze jest OB
                            > OWIAZKOWY.

                            No, gdyby był obowiązkowy to by po prostu ludzi ubranych inaczej nie wpuszczono na imprezę.

                            > I w srodowisku uwazajacym sie za otwarte, uwazam pytania co do ubioru, sa nie n
                            > a miejscu. Otwartosc oznacza m in ze tak samo traktuje sie roznych ludzi, niep
                            > rawdaz?

                            Zapewne takie pytanie zadano by każdemu odróżniającemu się strojem. Bez traktowania inaczej pani w szpileczkach z torebeczką, od pana w spódniczce z trawy i z dzidą czy pana w rybackich woderach.
                            Otwartość wg mnie nie znaczy że nie wolno zwrócić uwagi na cudzy strój czy wygląd, ani grzecznie oń zapytać. Jesteś w woderach bo masz wodę w piwnicy, wracasz z wędkowania lub po prostu taką masz stylizację i to wszytko jest ok, ale zapytać o powód można.
                            • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 15:02
                              I znowu ironia... W kregach artystowskich trudno orzeczy obowiazkowe.
                              Pytanie tylko - po co obcinac kogos ( o ile nie znasz tego slowa - znaczy ono z gory na dol przejechac wzrokiem po osobie, oceniajac jej/jego caloksztalt) i spytac- skad wracasz, z pracy? Z pogrzebu? Z odczytu?
                              PYtanie tylko - po co pytac, powtorze, bo ja nie pytalam i nie pytam - wrocilas z jarmarku alternatywnego (sa i takie)
                              Wszystko oczywiscie w konteskscie otwartosci i pewnych niepisanych zasad. moze nawet bardziej w kontekscie niepisanych zasad...
                              • aqua48 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 15:26
                                znana.jako.ggigus napisała:

                                > Pytanie tylko - po co obcinac kogos i s
                                > pytac- skad wracasz, z pracy? Z pogrzebu? Z odczytu?
                                > po co pytac - wrocilas
                                > z jarmarku alternatywnego (sa i takie)

                                Ze zwykłej ciekawości, chęci wiedzy. Z zainteresowania innym człowiekiem. Mnie to wystarcza, ja uznaję cudzą chęć poznania czegoś nowego, dowiedzenia się czegoś o kimś, bo sama ją wyznaję i często ulegam.
                                Jeśli ktoś przekracza moje granice swą ciekawością, to nie odpowiadam na pytanie obracając je w żart, lub mówiąc wprost, że są sprawy które chcę zachować dla siebie. Jeśli nie to chętnie udzielę odpowiedzi i nie obruszam się na pytającego.
                                  • aqua48 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 16:07
                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    > Wszystko pasuje, ale bez obcinania.
                                    >
                                    Wiesz ja również niegdyś spotkałam się z zarzutem "obcinania". A ja po prostu mam taki sposób wnikliwego przyglądania się ludziom i światu. Rejestruję szczegóły, podziwiam, porównuję, zastanawiam się dlaczego tak, i czy można byłoby inaczej, oraz co ja bym zrobiła na miejscu tej osoby, lub z tym miejscem, co bym zmieniła, dodała, co mi się podoba, z tym, że robię to bez żadnego komentarza. Dodając to pytanie które Cię zdenerwowało sądzę, że miałaś do czynienia z trochę podobną do mnie poziomem ciekawości osobą, którą po prostu zaintrygowałaś, bez wzbudzania złych kojarzeń, czy ocen.
                                    • mim_maior Re: Niepisane zasady 18.07.18, 16:22
                                      Raczej to wynik tego, że tzw. alternatywne środowiska tylko uważają się za "otwarte", a tymczasem ich członkowie są jak szarzy ludzie: otwarci głównie na siebie nawzajem. A i to z umiarem.
                                      big_grin
                                      • bene_gesserit Re: Niepisane zasady 18.07.18, 22:17
                                        Otóż to. Otwarci, ale tylko na podobnych sobie. Ci, którzy sie wyróżniają normalną stylówą, są traktowani z przekąsem albo dystansem. To się dzieje na pewnym poziomie subtelności, ale jednak.

                                        Mnie to niebywale śmieszy, od kiedy się z tym spotkałam.
                                        • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 19.07.18, 07:50
                                          dokladnie to! Pewien poziom subtelnosci, trzeba to dopiero zaobserwowac, przerobic.

                                          Niiedawno czytalam wywiad z niemiecka raperka tureckiego pochodzenia, tzw. pochodzenie robotnicze, ktora robi doktorat i ona tez opowiadala, ze wykluczanie w srodowisku akademickim, bo sie nie zna regul (mniej tu chodzi o jej tureckie korzenie, bardziej o dom rodzinny) - ze to wszystko swietnie funckjocnuje, ale na o wiele b subtelnym poziomie.
                                          Mnie to tez zaskoczylo, kiedy wreszcie sama zaskoczylam, ze jestem "karana" za niepstrzeganie pewnych regul.
                                          Tym bardziej takich regul jak ubior.

                                          bene_gesserit napisała:

                                          > Otóż to. Otwarci, ale tylko na podobnych sobie. Ci, którzy sie wyróżniają norma
                                          > lną stylówą, są traktowani z przekąsem albo dystansem.
                                          >
                                      • majaa Re: Niepisane zasady 19.07.18, 09:22
                                        mim_maior napisała:

                                        > Raczej to wynik tego, że tzw. alternatywne środowiska tylko uważają się za "otw
                                        > arte", a tymczasem ich członkowie są jak szarzy ludzie: otwarci głównie na sieb
                                        > ie nawzajem. A i to z umiarem.
                                        > big_grin
                                        >

                                        big_grin Dokładnie tak!
                                        I z niezmiennością ludzkiej natury też masz całkowitą rację. Można odgrywać rozmaite role i przyjmować różne pozy, oszukiwać innych i samych siebie, ale... smile
                                    • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 18:40
                                      Nie, uwierz mi, na tyle znam osoby, o których piszę, na tyle znam ton, jakiego używają i na tyle mogę ocenić rozmiar i wymiar (uwaga ironia) czyjegoś spojrzenia, aby odróżnić obcięcie od ciekawości.
                                      To pytanie mnie nie denerwowało (padało wieel razy), nie wiem, skąd Ci to przychodzi do głowy (ocena mojego stanu), po prostu mnie zaskoczyło. Wchodząc w jakieś środowisko, które przedstawia się jako otwarte i naruszając parę reguł, też dostaje się po nosie.
                                      To byla obserwacja, refleksja, konotacja, zdziwienie.
                                      Opisałam to po prostu jako przykład niepisanych reguł.
                                      • aqua48 Re: Niepisane zasady 19.07.18, 09:11
                                        znana.jako.ggigus napisała:

                                        >Wchodząc w jaki
                                        > eś środowisko, które przedstawia się jako otwarte i naruszając parę reguł, też
                                        > dostaje się po nosie.

                                        No, dla mnie to oczywiste, że ludzie ZAWSZE przedstawiają się w lepszym świetle. Bez względu na to czy są artystami, czy naukowcami, politykami, czy murarzami.
                                        To że ktoś mówi, że jest otwarty, nie ulega stereotypom, jest wyrozumiały, itp. znaczy jedynie że tak MÓWI.
                                        • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 20.07.18, 08:06
                                          Nie o to chodzi.
                                          Nikt nie powie w alt. srodowisku - hej hej, mam nai mie Maciek, jestem otwarty i tolerancyjny. A Ty jak masz na imie?
                                          Nikt nie powie na spotkaniu PiS- jestem moherem.
                                          Chodzi o pewne niepisane zasady, o to, co sie ogolnie uwaza - np moi otwarci znajomi na pewno powiedza, ze preferuja ludzi otwartych, ze siebie samych i swoich przyjaciol i znajomych za takich uwazaja.
                                          A jednak wychodza pewne rzeczy w praniu.
          • basia_styk Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:30
            "Jesli sie stosowalo jako fuks jeden krok we falszywej bibliotece, obslugujacy w bibl. dawali
            > do zrozumienia, ze sie nie ma pojecia. "

            Przepraszam, ale też tego nie rozumiem. Co ma oznaczać fuks? Co to jest fałszywa biblioteka?
            (Dorozumiewam się, że nie dopełniłaś jakichś właściwej danej bibliotece procedur - nie wiem jakich - ale to tylko moja interpretacja.)
            • baba67 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 12:35
              To taka gdzie są półki a na nich dekoracyjnie przycięte książki ze składu makulatury, jakaś pani wolontariuszka siedzi i udaje bibliotekarkę tylko po to aby mieć bekę z osób które dały się nabrać. Taki happening finansowany ze środków UE na kulturę.
              • aqua48 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 14:38
                znana.jako.ggigus napisała:

                > Jesli w bibliotece A stosowalam reguly biblioteki B, to bylam w falszywej bibli
                > otece.
                >
                W bibliotece byłaś dobrej i prawdziwej (to przeciwieństwo słowa fałszywy) tylko stosowałaś niewłaściwe zasady smile
                  • aqua48 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 14:59
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > Slowo falszywy uzylam w ww kontekscie z lekka domieszka ironii.
                    > Zauwazylam juz, ze nie masz w ogole wyczucia w tym temacie. Ale mimo to nie mog
                    > e zrezygnowac z moich sklonnosci.

                    W internecie bez intonacji trudno wyczuć ironię, zwłaszcza u kogoś kto na ironiczne przykłady u innych reaguje oburzeniem. Z każdych skłonności można zrezygnować, problem w tym czy się chce.
                    • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 15:04
                      aqua48 napisała:

                      kogo masz na mysli? Ktos to reaguje tak na ironie?

                      I jesli pisalam np o przymusie ozdobienia, a Ty to odebralas doslownie...
                      Kazdy z nas i kazda z nas ma pewien specyficzny ton i ja np. staram sie czytac wypowiedzi przez ten filtr.
                      Ty tez masz specyficzny ton.

                      > znana.jako.ggigus napisała:
                      >
                      > Bez intonacji trudno wyczuć ironię, zwłaszcza u kogoś kto na iron
                      > iczne przykłady u innych reaguje oburzeniem. Z każdych skłonności można zrezyg
                      > nować, problem w tym czy się chce.
                      • znana.jako.ggigus do aqy48 - post po erracie 18.07.18, 15:08
                        Jeszcze raz wysylam post, bo sie poplatalo, co kto napisal.

                        ja napisalam:
                        > kogo masz na mysli? Ktos to reaguje tak na ironie?
                        >
                        > I jesli pisalam np o przymusie ozdobienia, a Ty to odebralas doslownie...
                        > Kazdy z nas i kazda z nas ma pewien specyficzny ton i ja np. staram sie czytac
                        > wypowiedzi przez ten filtr.
                        > Ty tez masz specyficzny ton. Z niego tez mozesz zrezygnowac...

                        aqua48 napisała:


                        > > Bez intonacji trudno wyczuć ironię, zwłaszcza u kogoś kto na iron
                        > > iczne przykłady u innych reaguje oburzeniem. Z każdych skłonności można
                        > zrezygnować, problem w tym czy się chce.
                        >
                        >
                        >
                        >
                            • aqua48 Re: do aqy48 - post po erracie 18.07.18, 16:00
                              znana.jako.ggigus napisała:

                              > to nie wymagaj tego samego od innych...
                              >
                              Pisałaś o skłonnościach do czegoś, ja o immanentnej części mnie samej. Jeśli Twoje skłonności są równie mocną częścią Ciebie to zrozumiałe.
                              • znana.jako.ggigus Re: do aqy48 - post po erracie 18.07.18, 18:44
                                No wiesz, możemy dystutować, czy pewien specyficzny ton to czyjejś skłonności (a więc be, pracuj nad sobą) albo czy to część czyjejś osobowości (a więc tak mam, i już. Jest dobrze).
                                Możemy, tzn. możesz Ty, ale wówczas wylądujesz jak inne uczestniczki tego forum w dziale tych, którzy siebie i innych traktują inną miarą.
                                Traktowanie siebie i innych inną miarą jest spreczne z zasadami dobrego wychowania.
                                • aqua48 Re: do aqy48 - post po erracie 19.07.18, 09:14
                                  znana.jako.ggigus napisała:

                                  > No wiesz, możemy dystutować, czy pewien specyficzny ton to czyjejś skłonności (
                                  > a więc be, pracuj nad sobą) albo czy to część czyjejś osobowości (a więc tak ma
                                  > m, i już. Jest dobrze).

                                  To nie podlega dyskusji. Można nad sobą pracować, lub nie mieć takich chęci, można zaakceptować pewne swoje wady, można ich nie przyjmować do wiadomości. Dla mnie różnica leży w wyrażeniu - skłonności nie oznaczają cechy, a jedynie skłonności.



        • panna.ze.dworku Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:30
          Akapit jest napisany mętnie. I pomimo dodatkowego wyjaśnienia - ja nadal nie bardzo rozumiem co autorka miała na myśli...

          Korzystam z wielu różnych bibliotek, w tym i uniwersyteckich. Kończyłam dwa różne kierunki studiów, o różnych profilach, oraz studia podyplomowe - podkreślam, nie żeby się przechwalać, ale żeby podkreślić, że biblioteki z różnych "branż" a nie jedna, którą już dobrze znałam. Każda biblioteka ma swoje procedury i zasady. I jakoś mnie w każdej takiej placówce do której zawitałam po raz pierwszy życzliwie i spokojnie instruowano co i jak muszę zrobić aby uzyskać dostęp do pożądanych zasobów. Ba, niejednokrotnie pracownicy biblioteki szli mi na rękę i np przynosili więcej roczników prasy do czytelni niż "ustawa przewiduje" wiedząc, że będę ich potrzebowała. smile

          Myślę, że w każdej grupie są jakieś "niepisane" zasady, jakiś uzus. Ot, chociażby ze słownictwem: mam znajomą, która używa dość "ciężkich" słów. No, tak już ma. Mogę albo to zaakceptować, albo zmienić znajomą. Jednak POZA nadużywaniem słów dosadnych - jest świetną osobą, życzliwą, pomagającą itd. Więc w JEJ przypadku - przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza. Ale nie znaczy to, że w moim otoczeniu KAŻDY może sobie bluzgać i mnie to nie razi!
          Oczywiście są też "zasady" bardziej ogólne i obowiązujące w większych grupach. Kiedyś takim zwyczajem "niepisanym," było na górskich szlakach pozdrawianie się pieszych turystów - nie wiem czy jest nadal, bo już całe lata nie łaziłam po górach, ale kiedyś była bardzo fajne nie tylko przeplecione "Hej!", ale i "Uważajcie, tak ze dwa kilometry dalej było osunięcie, żwir na drodze jest luźny. Da się przejść, ale lepiej zachować czujność" oraz temu podobne.
          • positronium Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:37
            panna.ze.dworku napisała:
            > Każda biblioteka ma swoje procedury i za
            > sady. I jakoś mnie w każdej takiej placówce do której zawitałam po raz pierwszy
            > życzliwie i spokojnie instruowano co i jak muszę zrobić aby uzyskać dostęp do
            > pożądanych zasobów.

            Podobnie u mnie; wystarczy powiedzieć, że się jest pierwszy raz, albo zadzwonić wcześniej zapytać, jeśli się chce zajrzeć do jakiegoś super rzadkiego ustrojstwa... Tak zwyczajnie, po ludzku się komunikować. Zresztą, z perspektywy lat patrząc, bibliotekarze to chyba jedni z bardziej wyluzowanych i miłych ludzi. wink

            > Kiedyś takim zwyczajem "niepisanym," było na górskich szlakach pozdrawianie się
            > pieszych turystów - nie wiem czy jest nadal, bo już całe lata nie łaziłam po g
            > órach, ale kiedyś była bardzo fajne nie tylko przeplecione "Hej!", ale i "Uważa
            > jcie, tak ze dwa kilometry dalej było osunięcie, żwir na drodze jest luźny. Da
            > się przejść, ale lepiej zachować czujność" oraz temu podobne.

            >
            O, nie wiedziałam o tym. Jakie to miłe. smile
            • panna.ze.dworku Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:57
              A, i jeszcze chciałam dodać, że wbrew "zapewnieniom" znana.jako.ggigus - nawet i jak byłam na pierwszym roku to byłam traktowana NORMALNIE. Jakiś "dziwny" uniwersytet ona kończyła (albo tez w ogóle całą sytuację sobie wymyśliła)...
              Oczywiście, znajomość z paniami z dziekanatu itp mają "lepszą" studenci lat wyższych, ale nie dlatego, że są "faworyzowani", a po prostu dłużej na uniwerku i lepiej znają panie obsługujące. Ale nie że "pierwszak" był traktowany/obsługiwany gorzej. Może bez zagadywania półprywatnie, bez np zapytania "A udało się dogadać z profesorem X?" itd, ale po prostu sprawnie i rzetelnie. Nie wyobrażam sobie, żeby władze jakiejkolwiek uczelni aprobowały fakt, że paniusia z dziekanatu wybiera sobie kogo obsłuży lepiej a kto nie zasługuje na obsługę!

              A w górach - nie wiem czy to nadal funkcjonuje, z różnych przyczyn po górach ostatni raz łaziłam pieszo z plecakiem z okładem dwadzieścia lat temu... smile Ale tak, to był fajny, miły zwyczaj. smile
              • basia_styk Re: Niepisane zasady 18.07.18, 12:09
                panna.ze.dworku napisała:

                > A, i jeszcze chciałam dodać, że wbrew "zapewnieniom" znana.jako.ggigus - nawet
                > i jak byłam na pierwszym roku to byłam traktowana NORMALNIE. Jakiś "dziwny" uni
                > wersytet ona kończyła (albo tez w ogóle całą sytuację sobie wymyśliła)...

                Szkoły wyższe i dziekanaty są różne. Do dziś pamiętam, jak załatwiałam sprawę na polonistyce w jednej z lepszych uczelni w Polsce, grzecznościowo dla koleżanki z pracy. Drzwi wszystkich dziekanatów na tym wydziale były zamknięte od wewnątrz na klucz (owszem, wywieszone były godziny przyjęć). Nadal mi się nie mieści w głowie, jak osoby pracujące na państwowej w końcu uczelni mogą robić z niej sobie prywatny folwark. Zastrzegam, to była epoka jakieś 20 lat do tyłu, być może coś się zdążyło zmienić (tym bardziej, że młode pokolenia raczej nie dają sobie wejść na głowę).
                • panna.ze.dworku Re: Niepisane zasady 18.07.18, 12:20
                  Ja studiowałam ponad ćwierć wieku temu, ostatnią podyplomówkę robiłam dwa lata wstecz, w tzw międzyczasie tez bywałam na uczelniach różnych. Zarówno państwowych jak i prywatnych. I nie wyobrażam sobie by (oczywiście w oznaczonych godzinach urzędowania!) drzwi były zamknięte. Inna kwestia, że gros osób NIE CZYTA informacji na drzwiach i uważa, że "jak pani jest w środku to ma obsłużyć!". I tak, znam przypadki, że np na drzwiach jest informacja (przykładowo), że dziekanat obsługuje studentów w godzinach 10:00 - 13:00 - panie pracują normalnie od 8:00 do 16:00 - i nagminne, że o 15:15 studentka z wielkim fochem dobija się do drzwi, bo przecież pani jest to musi... No, jest, ale to nie znaczy, że "musi" - bo ma milion i więcej innych spraw, a obowiązkiem studentki było przyjść w godzinach, w których dziekanat obsługuje studentów... Podkreślę: nie pisze tu o "twoim" przypadku, tylko o pewnej, dość częstej sytuacji.

                  Natomiast nadal nijak się ma to do traktowania i obsługiwania GORZEJ studentów pierwszego roku...
                • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 13:30
                  PS slynny byl incydent z wyrzuconym indeksem u nas. Ale moze to urban legend na uniwersytecie.
                  Panie nie bily pierwszakow linijka po lapkach, ale small talk, usmiech np byl mozliwy od mniej wiecej trzeciego roku.
                  To teraz dodam moja anedgotke - pani N. z dziekanatu byla dosc surowa. Ale kiedy na piatym roku poszlam o cos i potrzebowalam podpis dziekana na podaniu i balam sie, ze nie dostane podania na czas, a potem mi sie zawali inny termin (konsultacja), pani N. usmiechnela sie i powiedziala - Takie male rzeczy to za dziekana podpisuje sama. Inaczej nie mialby na nic innego czasu. Jutro odbior.

                  To jest wg mnie typowe dla kultury polskiej - taka wlasnie niedostepnosc dla piewrszakow. Fuks musi sie nauczyc.
                  W Niemczech tego nie ma, ale sa oczywiscie inne reguly selekcji spolecznej.
          • znana.jako.ggigus Re: Niepisane zasady 18.07.18, 11:48
            Wlasnei dlatego napisalam, ze korzystajac w bibliotece A na zasadach biblioteki B, nie spotkalam sie z orzychylna reakcja.
            To wspaniale, ze Tobie pomogli.
            Mnie tez wowczas glowy nikt nie ucial.

            Niezrozmiale jest dla mnie, ze piszesz o zasadach panujacych w grupie, a potem o jednej znajomej, ktora uzywa ciezkich slow.
            Tak na logike - albo grupa, albo znajoma.

            czy slowa ciezkie to przeklenstwa czy nadmiar slow obcych?

            panna.ze.dworku napisała:

            > Każda biblioteka ma swoje procedury i za
            > sady. I jakoś mnie w każdej takiej placówce do której zawitałam po raz pierwszy
            > życzliwie i spokojnie instruowano co i jak muszę zrobić aby uzyskać dostęp do
            > pożądanych zasobów. Ba, niejednokrotnie pracownicy biblioteki szli mi na rękę i
            > np przynosili więcej roczników prasy do czytelni niż "ustawa przewiduje" wiedz
            > ąc, że będę ich potrzebowała. smile
            >
            > Myślę, że w każdej grupie są jakieś "niepisane" zasady, jakiś uzus. Ot, chociaż
            > by ze słownictwem: mam znajomą, która używa dość "ciężkich" słów.
          • mim_maior Re: Niepisane zasady 18.07.18, 12:30
            Zwyczaj pozdrawiam się w górach nadal obowiązuje, ale tylko na mniej uczęszczanych szlakach. Gdy idziemy latem z Kuźnic na Kalatówki to raczej nie witamy się z każdym, bo oznaczałoby to konieczność mówienia "dzieńdobrydzieńdobrydzieńdobrydzieńdobrydzieńdobrydzień..." bez przerw. Ale zawsze można się uśmiechać, no i oczywiście przekazać ostrzeżenie albo spytać, jak dalej wygląda trasa.
          • magazynka Re: Niepisane zasady 18.07.18, 20:08
            "Kiedyś takim zwyczajem "niepisanym," było na górskich szlakach pozdrawianie się pieszych turystów ..."

            O tak, pamiętam. Dużo i długo chodziłam po górach w latach '80 do 2000 i zawsze mijając się lub wyprzedzając mówiło się 'Dzień dobry' obcym ludziom.

            Podobnie jest na wodzie - załogi łódek czy jachtów machają do siebie czy słownie pozdrawiają, choć nie znają się.
    • kora3 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 12:41
      Wiesz, pewne zasady niepsiane są po prostu rzekłabym - intuicyjne. Bar mleczny (a owszem, bywałam za studenckich czasów, a i teraz w jednym dośc kultowym hehe - bywam czasem) to miejsce do szybkiego zjedzenia posiłku - nie na spotkanie ze znajomymi, nie na biznesowe rozmowy, czy randkę. Oczywistym jest zatem, ze się dosiada do zajętych stolików o ile są miejsca - oczywiscie po zwyczajowym "czy mozna?", na które siedzacy odpowiada "oczywiście" i to jest raczej intuicyjnie - jasne. Podobnie bywa w schroniskach górskich i temu podobnych miejscach.

      Niepisane zasady czesto funkcjonują w danych środowiskach, branżach i tu faktycznie, ktoś ich nie znający jest "obcy", ale raczej nikt z mózgem nie robi z tego afery, a zwyczajnie wprowadza w arkana i ty.e. Jeden z moich młodszych kolegów po fachu, przyszedł do nas na rozmowę o stażu w garniturze smile - no i nic się przecież nie stało, chłopak sam skumał, ze nikt sie na co dzień tak nie ubiera i jakoś nikt go też nie ""wykluczał"
    • positronium Re: Niepisane zasady 18.07.18, 15:27
      To tak jeszcze dla pewności (pewnie wszyscy i tak wiedzą, ale może się komuś przyda) - jak się idzie do baru, to trzeba stanąć/usiąść przy kontuarze i czekać. Złapanie z barmanem kontaktu wzrokowego to jest sygnał, że chcemy złożyć zamówienie. Nie wolno machać, klaskać, uderzać dłońmi w blat, cmokać, gwizdać czy kręcić z dezaprobatą głową*, jak od razu ktoś nie podejdzie.
      Czasem trzeba cierpliwie swoje odstać, zanim można zamówić, ale to dobrze, bo wypada od razu wiedzieć, co się zamawia i ile. I zapłacić sprawnie (a już w ogóle najlepiej po prostu otworzyć sobie rachunek), bez ciułania drobnych.

      [*wszystkie sytuacje zaobserwowałam osobiście]
        • positronium Re: Niepisane zasady 18.07.18, 15:40
          Też mi się wydaje, ze tu stali bywalcy większość takich rad mogą pominąć, ale nie bez powodu zaznaczyłam, ze te wszystkie "metody na złapanie" barmana wzięłam z obserwacji. Też się dziwię. Ale z drugiej strony - nie ma obowiązku chodzić do barów, kiedyś to nawet trochę strach był pójść samotnie, a teraz robi się na szczęście coraz więcej fajnych przybytków, do których warto wpaść.
          • kora3 Re: Niepisane zasady 18.07.18, 15:52
            Wiesz, a ja się w paru pubach spotkałam z takimi dzwonkami na przycisk służącymi do przywoływania barmana, ale one są chyba dla sytuacji, gdy nie masz go w zasiegu wzroku ...

            Co do mego komentarza ....W popularnym podreczniku SV, przedwojennym, pani autorka Konstancja Hojnicka (o ile dobrze pamiętam) pisała, ze nie nalezy kelnera w kawiarni przywoływać ruchem ręki, albo o zgrozo - dzwonieniem łyżeczką o szklankę/filiżankesmile No nie należy i wówczasa też nie należało, mnie sie to wydawało całkiem oczywiste, ale widać - nie było ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka