Dodaj do ulubionych

Wyrozumiałość

28.06.18, 10:29
Czy to cecha człowieka dobrze wychowanego?
Staracie się być wyrozumiałymi ludźmi, czy to współcześnie jest jednak oznaka słabości charakteru?
Gdzie stawiacie granice w wyrozumiałości lub dawaniu innym "drugiej (kolejnej) szansy"?
Obserwuj wątek
      • positronium Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 10:52
        No tak, ale nie każdy się rodzi z dobrym charakterem. wink Ja na przykład muszę pracować dość intensywnie, aby te mniej miłe przyrodzone cechy - zmienić. Więc wydaje mi się, że to też po trosze cecha wyuczona, a już na pewno ewoluująca pod wpływem doświadczeń.
        • 10iwonka10 Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 11:02
          Ja mysle ze wyrozumialosc to cecha czlowieka kulturalnego I rzeczywiscie o dobrym charakterze ale tez takiego bardziej 'wyluzowanego'. . Ale tez pytanie gdzie jest ta granica….Ja mysle ze dla kazdego jest ona inna. To troche jak w ktoryms z poprzednich watkow placzace dziecko w samolocie. Jednej osobie to nie przeszkadza a inna robi afere. Mnie np zal takich malutkich niemowlat placzacych w samolocie. Jest im tam zle moze goraco moze cisnienie….Natomiast takiego 4-5 latka kopiacego w moje siedzenie to bym wytargala za uszy. Ale to juz w pewnym sensie naruszenie mojej prywatnej przestrzeni wiec tutaj yrozumialosc sie mnie konczysmile.
    • majaa Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 11:37
      Ludzie, jak wiadomo, nie są doskonali, więc według mnie, pewna doza wyrozumiałości dla innych jest wręcz niezbędna każdemu człowiekowi. Bez tego po prostu ciężko i nieprzyjemnie się żyje. Człowiek dobrze wychowany z pewnością stara się mieć tej wyrozumiałości więcej. Ale oczywiście zawsze muszą być jakieś granice. Dla mnie jest to np. świadome nieliczenie się z ludźmi, bezwzględne stawianie swoich potrzeb ponad potrzeby innych. To drażni mnie chyba najbardziej i w takich przypadkach moja wyrozumiałość równa się zerowink
    • znana.jako.ggigus Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 13:01
      Wystarczy postawic sie w sytuacji tej drugiej osoby wlasnie, spojrzec na siebie innymi oczyma, ba zwatpic w siebie. To wcale nie takie latwe.

      Ja sie staram taka byc i wielu ludzi mi mowi, ze za czesto widze w innych dobre cechy, przede wszystkim dobre.
      Np nauczylam sie zapominac, co kto palnal, bo sama tez palne.


      positronium napisała:

      > Czy to cecha człowieka dobrze wychowanego?
      • verdana Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 13:37
        Zależy wobec czego wyrozumiałość. Dobrze wychowany człowiek nie jest wyrozumiały wobec chamstwa, poniżania innych, wykluczania, nietolerancji. I czym innym jest wyrozumiałość wobec czegoś, co drugi człowiek zrobił nam, a co innego , gdy wybaczamy, co zrobił innym.
        Dla przykładu - dziewczyna może jak najbardziej być wyrozumiała dla męża, który zostawił ją w ciąży, bo spodobała mu się inna. Może to i dobre wychowanie. Koledzy faceta, będąc wyrozumiali w tej sytuacji na pewno dobrze wychowani nie są.
        • znana.jako.ggigus Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 15:22
          No wiadomo ze wobec nietolerancji, chamstwa, celowego czynia krzywdy nie ma co byc wyrozumialym.
          A dlaczego w podanym przez Ciebie przykladzie koledzy faceta nie moga okazac wyrozumialosci? A dziewczyna moze?

          verdana napisała:
          > Dla przykładu - dziewczyna może jak najbardziej być wyrozumiała dla męża, który
          > zostawił ją w ciąży, bo spodobała mu się inna. Może to i dobre wychowanie. Kol
          > edzy faceta, będąc wyrozumiali w tej sytuacji na pewno dobrze wychowani nie są.
          >
          • verdana Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 15:47
            Ponieważ dziewczyna może darować nieuczciwość wobec niej samej. Natomiast akceptowanie nieuczciwości wobec kogo innego - na przykład niepłacenia alimentów, porzucenia w ciąży itd jest podtrzymywaniem takich zachowań i powoduje, ze sprawca może nadal czuć sie bezkarny i przyzwoity.
              • verdana Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 16:31
                Bardzo prosty - nie mają ochoty utrzymywać kontaktów towarzyskich z człowiekiem nieuczciwym. Tylko dlatego, ze ofiara nieuczciwości ma dobre serce.
                Co innego, gdy wybaczyła, bo widzi obopólną winę.
                Zerwałam kontakty z osobą wynoszącą rzeczy z domu opieki, mimo, ze dogadała sie z rodzinami podopiecznych i problemów nie miała.
                • kora3 Re: Wyrozumiałość 29.06.18, 11:15
                  Wiesz Verdano, akurat relacje osobiste między ludźmi bywają skomplikowane i nie nam oceniać niejednokrotnie...Jak coś tam było, to najczesciej wiedzą bardzo bliskie zainteresowanym osoby, a dalsze - mogą sie najwyżej domyślać - czasem niekoniecznie trafnie...
                  Znam przypadek pana, który podał o rozwód żonę, gdy się dowiedział (od niej) o jej ciąży...Byli ludzie, którzy wieszali na nim psy, byli tacy co sie ostentacyjnie odsunęli ...Byli współczujący żonie i dziwiący sie ze zgodziła sie na rozwód (nie musiała wszak) Pan się nie opowiadał ludziom, niech sobie myslą co chcą ...
                  Mnie tam wcale nie dziwiło, ze gośc się chciał rozwieść, gdy mu żona powiedziała, ze spodziewa sie dziecka z kimś innym. A ze pan nie trąbił o tym (ani jego jeszcze żona) gdzie popadnie - ich rozwod, ich sprawa. Podobnie nie trąbił o sprawie o zaprzeczenie ojcostwa, gdy się dziecko urodziło - też sprawa między nim, a była już zoną. Potem sie jakośtam wydałl, bo dziecko miało przecież inne nazwisko - po swoim biologicznym ojcu, a pani z tymze biologicznym ojcem sie związała, ale ze był on osoba czesto i długo przebywającą z racji pracy za granicą, to się za bardzo nie afiszowali. No i wówczas było "A czemu ześ nic nie mówił? Wszyscy myśleli, ześ BAskę w ciaży zostawił? ..." Odpowiedź była jasna i prosta: "Bo tak z Baską ustaliliśmy" ...
                    • positronium Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 09:20
                      @Verdana
                      W takich sytuacjach czasem trudno wypytać, czy para rozstaje się ze względu na np. niewierność, czy z powodu niezgodności charakterów. Mało kto obwieszcza wszystkim znajomym powód rozstania, prawda? No i też czasem wersje obu osób są drastycznie różne - co wtedy?
                      • aqua48 Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 10:23
                        positronium napisała:


                        > W takich sytuacjach czasem trudno wypytać, czy para rozstaje się ze względu na
                        > np. niewierność, czy z powodu niezgodności charakterów. Mało kto obwieszcza ws
                        > zystkim znajomym powód rozstania, prawda? No i też czasem wersje obu osób są dr
                        > astycznie różne - co wtedy?

                        No właśnie, ja bardzo nie lubię forowania sądów i potępiania którejkolwiek ze stron w przypadku intymnych spraw dwojga ludzi, bo nikt prócz nich tak na prawdę nie wie co zaszło i co było powodem rozstania. A emocje w takich wypadkach są ogromne. Łatwo osądzać porzucił/porzuciła podczas gdy powodem może być kompletna niemożność bycia razem, choroba psychiczna, skrzywienie charakteru, brak dobrych uczuć dla drugiej osoby, oszustwo, wygaśnięcie miłości, zupełnie rozbieżne cele życiowe, lub masa innych poważnych sytuacji. Lepiej wówczas się rozejść (paradoksalnie i dla dzieci takiej pary też jest to lepsze rozwiązanie) niż tkwić w toksycznym związku, tylko po to by ładnie to wyglądało dla znajomych.
                        • verdana Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 10:57
                          Niepłacenie alimentów czy zostawienie żony w ciąży innymi słowy nie podlega ocenie. Nie mówię przecież o rozwodach - mówię o sytuacjach, w których wiadomo, ze kolega postąpił po świńsku. No, ale przecież moze nie płaci alimentów z ważnych przyczyn, a ciężarną żonę zostawił dla innej, bo mu sie jej charakter przestał podobać. Bądźmy wyrozumiali, ostatecznie to taki drobiazg.
                          • kora3 Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 11:22
                            Verdano - raz jeszcze - wtedy mozna mieć jakieś zdanie sensowne, gdy sie sytuację DOBRZE zna...
                            Wyobraź sobie taką sytuację: jest małżeństwo od około 5 lat, mieszkają sobie razem - nie ma nijakich awantur, pan pijany nie wraca do domu, przeciwnie - czesto chodzi do miejscowego kościoła gdzie się udziela mocno. Pani późno wraca do domu, tak około 17-18. Pewnego pięknego dnia pan znika, zwyczajnie go nie ma, nie pojawia się, za to za czas jakiś, krótki pojawia się inny pan, który gości w domu pani z tydzień...Potem wyjeżdża ale pojawia sie znów i znów i znów ...Co sobie myslisz - Ty moze zupełnie nic, ale hipotetyczna osoba oceniająca sytuację ...Miała kobita dobrego chłopa, zamieniła go na inny model, a dobrego chłopine wygryzła z mieszkania i teraz tam kochanka przyjmuje. Tak to mogło dla kogoś wyglądać? Ano mogło ...
                            No, ale osoba mało oboje znająca, powiedzmy z widzenia szybko mogłaby zostać "zgaszona" - nie zna, ne wie jak tam mogło być ...Ale jesli znała obije od dawna? I np. wiedziała, ze pan był niepijak, nielatawiec za babami, spokojny i w zonie zakochany bardzo, tak bardzo, ze on z całych sił naciskał na ślub...No i tak właśnie było Verdano ...
                            Tymczasem do czasu gdy pan się wyprowadził nietak ze wspólnego, jak z zony mieszkania jakiś dobry rok już małżeństwo było fikcją, pani późno wracala do domu, bo pracowała - normalnba sprawa. Pan też pracował, ale z tego co zarobił nie daloby się nijak utrzymać. Poza tym miał takie jazdy, że nikt normalny by tego nie wytrzymał. Do specjalisty nie chciał pójść, więc zona po jakimś zcasie odpuściła i zwyczajnie chciała się z typem rozstać. Pan, który przyjechał kilka dni po jego wyprowadzce był z tą para umówiony znacznie wczesniej na odwiedziny. Był znajomym obojga, acz batdziej pani i nie, nie mieli wczesniej romansu - mało tego, ostatnio widzieli się coś 3 lata wczesniej...Owszem, między pania i tym panem zaiskrzyło podczas jego pobytu i stali się bardzo szybko parą , a męza pani podala o rozwód, ale nie z powodu tego pana, bo za maż się już nie wybierala tylko żeby jej nie narobił kłopotów np. w postaci pozyczek jakichs, które musiałaby spłacać, bo niestety te które zaciągnął w małzeństwqie bez jej wiedzy - musiała spłacić. TAKA Verdano była prawda ...Ale prawda, którą malo ludzi znało..Szlachetne osoby, które potępily panią za zdradę,wyrzucenie męza itd miały swoją prawdęsmile - potem musiały za nią zapłacić wstydem(jak się dowiedziały co i jak było) oraz tym, że pani z nimi ze tak powiem pozrywałą stosunki dyplomatyczne - ich moja droga wybór smile
                          • aqua48 Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 12:04
                            verdana napisała:

                            > Niepłacenie alimentów czy zostawienie żony w ciąży innymi słowy nie podlega oce
                            > nie ale przecież moze nie płaci alimentów z ważnyc
                            > h przyczyn, a ciężarną żonę zostawił dla innej, bo mu sie jej charakter przesta
                            > ł podobać. Bądźmy wyrozumiali, ostatecznie to taki drobiazg.

                            Verdano, Ty oceniać możesz wszelkie sytuacje ostro i jednoznacznie, ja wziąwszy pod uwagę moje obserwacje i poznane historie, mam prawo ich nie oceniać wcale.
                            Niepłacenie alimentów na dziecko również uważam za świństwo, choć wcale nie mniejszym świństwem jest branie alimentów przez matkę przy jednoczesnym uniemożliwianiu kontaktu z dzieckiem, czy nastawianiem go przeciwko ojcu. A w takich zachowaniach sporo kobiet celuje.
                            Rozstanie z kobietą w ciąży niekoniecznie jest takie jednoznaczne w mojej ocenie.
                            • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 07:19
                              Aquo, wybacz, ale uderzyło mnie mocno to "branie alimentów przez matkę" - te pieniądze nie są dla matki i ona sobie ich nie bierze, one są na DZIECKO i ojciec (w tym przypadku akurat ojciec) ma OBOWIAZEK łozenia na swoje dziecko - tak samo poniekąd jak matka w adekwatnej sytiuacji. Tu tata nie daje zadnych pieniędzy mamie (chyba, ze alimentuje także byłą żonę), tylko dziecku i nie jest to zadna łaska, czy dobra wola, a OBOWIĄZEK. I on nie zostaje zniesiony gdy ojcu sąd ograniczy kontakty z dzieckiem. A tak sie zdarza Aquo, dla dobra dziecka ...
                              Zdarza się też to o czym piszesz, gdzie ojciec ma prawo to spotkań z dzieckiem, a matka mu te kontakty utrudnia - jest to nie tak czesta sytuacja, ale owszem, zdatza sie też nierzadko, sama się takimi sprawami zajmowałam i wiem, że sady u nas w takich sprawach działają bardzo nieudolnie i niekonsekwentnie.
                              Ale to "branie alimentów przez matke" na serio zabrzmiało, no brrr
                              • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 08:14
                                kora3 napisała:

                                > Aquo, wybacz, ale uderzyło mnie mocno to "branie alimentów przez matkę" - te pi
                                > eniądze nie są dla matki i ona sobie ich nie bierze

                                Koro, są różne matki. Tak jak różni ojcowie. I jeśli za niepłacenie alimentów można trafić do więzienia, lub przynajmniej (od niedawna) narazić na ostracyzm społeczny lub towarzyski, to złośliwe ograniczanie kontaktów z rozwiedzionym ojcem skutkuje jedynie niewielką finansową karą - grzywną, ale na pewno nie potępieniem moralnym. A krzywdę dziecku wyrządza na całe życie.

                                > Ale to "branie alimentów przez matke" na serio zabrzmiało, no brrr

                                No bo właśnie o takich przypadkach pisałam - brrr.
                                • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 08:28
                                  Aquo, każda sytuacja jest indywidualna ...Znam panią, której eksmąż płąci alimenty na dzieci i nie ma prawa sie z nimi spotykać inaczej niż w obecności bylej żony i kuratora poza domem swoim i matki dzieci - bo pan wczesniej z dziećmi normalnie sie niby spotykał, ale podczas tych wizyt dzieci u niego były także inne osoby, jego koledzy, jakieś panie - dzieci o tym opowiadały i matka słusznie zwrócila sie do sadu o zmianę warunków kontaktów dzieci z ojcem - ja ją rozumiem Aquo, niemam dzieci, ale rozumiem, że mat,a nie chciała, zeby jej dzieci u ojca uczestniczyły w zakrapianych imprezach z udziałem obcych ludzi - mam nadzieje,ze Ty ją także rozumiesz....

                                  Grzywna grzywną, nie spotkałam sie osobiscie z sytuacją, by jakąś mamę za utrudnianie kontaktów z ojcem autentycznie ukarano, ale pewnie się zdarza, bo przepis jest - wg mnie tu winne są opieszałe sądy ...bo w praktyce sprawa wygląda tak - na przykladzie autentycznym dodam: ojciec ma zasądzone spotkania z dziećmi w co 2 weekend w okreslonych godzinach, ma prawo zabierać dzieci do siebie, do dziadków, na wyjscia - przyjeżdza po dzieci matka mu albo nie otwoera, albo otwiera i informuje, ze zdieci spią, są chore - za każdym razem. Pan wzywa policję, ta przyjeżdza poucza matkę, że jest postanowienie sądu, ale poza tym nie robi nic, bo siłowo dzieci sie generalnie nie zabiera na takie widzenia, spisuje notatkę. Przy kolejnym razie już sie nawet nie fatygują tylko radzą ojcu przyjechać na komendę zeby spisać notatkę. Tych notatek ojciec ma mnóśtwo, sprawę po kilku pierwszych razach kieruje do sądu, a rozpatrywana jest ...po kilku miesiacach dopiero. Ale już takim postnowieniem, ze matka ma obowiazek przywozić dzieci do ośrodka i spotykają się one z ojcem bez jej udziału w tym ośrodku. Też dyskomfortowe, ale ojciec ma kontakt
                                  • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:06
                                    kora3 napisała:

                                    > Aquo, każda sytuacja jest indywidualna

                                    O tym też piszę.

                                    > Grzywna grzywną, nie spotkałam sie osobiscie z sytuacją, by jakąś mamę za utrud
                                    > nianie kontaktów z ojcem autentycznie ukarano

                                    A ja owszem. Pani niezbyt wysokie grzywny płaci i nadal robi co chce. Nie ma tu zasady kumulacji, ani recydywy. A pani raz się zgadza na kontakt, innym razem nie. Raz namiesza dziecku przed tym kontaktem w głowie, innym razem nie.

                                    >matka ma obowiazek przywozić dziecido ośrodka i spotykają się one z ojcem
                                    > bez jej udziału w tym ośrodku. Też dyskomfortowe, ale ojciec ma kontakt

                                    Tylko nie każdy ojciec chce narażać dziecko na takie wożenie i przymusowe spotkania, bo obawia się, i często słusznie, że matka w takiej sytuacji i tak dziecko nastawi przeciwko niemu, wobec tego woli już odpuścić dla świętego spokoju - dziecka i swojego.
                                    • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:19
                                      Wiesz ja znam też takiego "ojca", który po rozstaniu z matką dzieci i załozeniu nowej rodziny swe "kontakty" z dziećmi ograniczal do płacenia alimentów via komornik - bywa bardzo roznie i nie należy uogolniać NIE ZNAJĄC danej sytuacji, co zreszta sama podkreślasz słusznie
                          • positronium Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:24
                            verdana napisała:

                            > Niepłacenie alimentów czy zostawienie żony w ciąży innymi słowy nie podlega oce
                            > nie.

                            To raczej kwestia tego, że wiedza o tym, czy alimenty są zasądzone to jest informacja bardzo poufna. i ktoś, kto takimi wiadomościami szasta wśród obcych ma już na starcie problem, bo wiele osób zastanawia się - dlaczego to robi?

                            Nie mam usprawiedliwień dla ludzi pracujących na czarno. A to jest działanie wspomagające niepłacenie zobowiązań finansowych, np. alimentów.

                            Co do zostawienia kobiety w ciąży, ponownie - to jest bardzo trudna sytuacja i sprawy intymne. Skąd postronni mają wiedzieć, co się zdarzyło? Pytać nie wypada, a nie wszyscy się zwierzają z takich spraw. Automatycznie potępiać tylko panów?
                                  • positronium Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:43
                                    Trochę jak numer telefonu, nie? Kiedyś były w książkach telefonicznych powszechnie dostępne. Ale mimo wszystko nie wypada biegać i rozpowiadać jak się do kogoś dodzwonić.
                                    Informacja poufna w świetle prawa to jedno, a obyczajowo - czasem to dużo bardziej pojemne pojęcie.
                                          • aqua48 Re: Wyrozumiałość 03.07.18, 17:09
                                            positronium napisała:

                                            > verdana napisała:
                                            > Znamy panią X, znamy jej ex, wiemy, ze ex nie płaci
                                            > To nie jest poufne...
                                            >
                                            > Ale powinno być poufne.

                                            Absolutnie nie powinno. Bo to przemoc. Ekonomiczna i to paskudna - wobec własnego bezbronnego dziecka. Tego że ktoś stosuje przemoc nie należy ukrywać.
                                          • kora3 Re: Wyrozumiałość 04.07.18, 09:01
                                            Hmmm Posit...Rozumiem o co Ci chodzi, ale nie do końca się z Tobą zgadzam ...Zgadzam się z tym, że choć wyroki sadow są jawne, nie powinna w nich "grzebać" osoba, której sprawa nijak nie dotyczy. To tak jak z tą moja byłą współpracownicą, co to tak była przekonana, ze to eksmąż podał mnie o rozwód. Nie "grzebała" w wyroku, choć mogla, ale za głupia była na to smile - jednak przede wszystkim była wscibska i bezczelna, bo mój rozwód NIJAK jej nie dotyczył.
                                            Jednak już gdyby na miejscu tej pani była pani zainteresowana moim eksmezem, to owszem, nie wierząc mu w to co on na temat mówi, mogłą sobie sprawdzić ten wyrok - przykładowo.
                                            Tak samo w sytuacji z alimentami - osoba której rzecz dotyczy ma prawo ujawnić wyrok sądu komu zechce Posit.
            • znana.jako.ggigus Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 17:12
              Porzucenie partnerki w ciąży to jedno, a niepłacenie należności to drugie i nie ma co mylić.
              Są różne powody odejścia od kogos, także w opisywanej sytuacji. Mogłabym snuć domysły i opowiadać historie z życia, ale po co.

              verdana napisała:

              > Ponieważ dziewczyna może darować nieuczciwość wobec niej samej.
    • aqua48 Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 13:47
      Mnie się zdaje, że trochę wyrozumiałości nabywa się z wiekiem, ale jest to też cecha osoby, która nie zatrzymuje przy sobie złych wspomnień, a stara się zachowywać w pamięci jedynie te dobre. Po za tym oczywiście jest granica wyrozumiałości i cierpliwości. Każdy ją ma. I każdy gdzie indziej smile
    • kora3 Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 17:32
      Wg mnie osoba dobrze wychowana nie moze być jednocześnie małostkowa. Co oznacza wyrozumiałość w pewnym zakresie i jest to cecha pożądana. Natomiast osoba, która daje sobie wejśc na głowe w imię źle pojetego dobrego wychowania to jest zupełnie inna bajka i sytuacja patologiczna
      • positronium Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 09:26
        kora3 napisała:

        > Natomiast osoba, kt
        > óra daje sobie wejśc na głowe w imię źle pojetego dobrego wychowania to jest zu
        > pełnie inna bajka i sytuacja patologiczna.

        A to faktycznie jest problem - czasem ktoś o gorszych manierach wykorzystuje z wyrachowaniem kurtuazję i uprzejmość innych. A kiedy zwróci się na to uwagę - krzyczy o braku kultury, niezależnie od formy.
    • jolanta4447 Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 21:07
      Mam taką zasadę - dwa razy daruję wyskok / poważne uchybienie / zawód, ale za trzecim razem - ban.
      Chyba nie jestem zbyt wyrozumiała, ale kiedyś zbyt wiele wybaczałam innym i źle to się dla mnie kończyło.
        • jolanta4447 Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 22:05
          Nie muszę - grubsze wpadki i zawody pamiętam, a znajomych też nie mam aż tak wielu (część już skreślona, część sama się wykruszyła).

          Iwonko - przeszłam w życiu dużo i jestem coraz bardziej ostrożna.
          Jakoś ostatnio trafiają mi się nowe znajomości w osobach interesownych, wyrachowanych i kamuflujących się, bo jestem otwarta i chętna do pomocy i dawania.
          • 10iwonka10 Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 22:20
            Tacy ludzie sa niestety wszedzie dlatego trzeba byc bardzo wyczulonym przy zawieraniu nowych znajomosci. Jest taki typ ludzi ktorzy lubia wykorzystywac innych….Nie znosze takich ludzi. Najpierw cie oceniaja a dobrze ci sie wiedzie to moga cie wykorzystac.
            • basia_styk Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 12:07
              A jaka jest granica wyrozumiałości dla nietypowego postępowania kogoś z rodziny? Tak mi się przypomniała (po przeczytaniu innego wątku) rzeczywista sytuacja, z którą się zetknęłam: pan w wieku bardzo dojrzałym ożenił się, nie informując o tym fakcie nikogo z rodziny. Co ciekawe, nie zrobił tego ani przed, ani po ślubie, rodzina została zdana na domysły. Pan zresztą wśród swojej rodziny popularny nie był, rzadko się z nim ktoś spotykał, stosunki naprawdę dalekie, mimo bardzo bliskiego pokrewieństwa. Po opadnięciu emocji wszyscy sprawę zaakceptowali, bo też co innego można było zrobić. Stosunki były bardzo dalej chłodne, dalej bardzo dalekie, ale jednak bez otwartych kłótni. Po kilkudziesięciu latach pan zmarł i żona po pochowała. Powtórka z rozrywki to określenie nieeleganckie, ale tak było: nic nikomu nie powiedziała - ani o chorobie męża, ani też o pogrzebie. Ktoś się udał przypadkiem na cmentarz położyć kwiaty na rodzinnym grobie i zobaczył świeże rozkopanie, wieńce, tabliczkę itp. Dla mnie tu właśnie przebiegła granica wyrozumiałości: w życiu darować można bardzo wiele, ale tam gdzie kończy się życie, tam jesteśmy równi. Postępowanie żony zmarłego to coś, czego ogarnąć normalnym umysłem się nie da. Uprzedzając pytanie, to nie jest osoba chora umysłowo, po prostu jest "tylko" totalnie zdziwaczała. Czy ją to usprawiedliwia - moim zdaniem nie.
              • aqua48 Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 12:48
                basia_styk napisała:

                > A jaka jest granica wyrozumiałości dla nietypowego postępowania kogoś z rodziny?

                Znam osobiście kilka podobnych przypadków. Moja kuzynka, równie wycofana z kontaktów rodzinnych nie informowała o śmierci swego męża. Rodzina dowiedziała się o niej właśnie z dodatkowego napisu na nagrobku. Nikt jej o powody takiej decyzji nie pytał, zrobiła jak uznała za stosowne. Jej sprawa.
                Pan biorący ślub w wieku podeszłym też swoich najbliższych nie informował o nim, ani przed, ani po ślubie, co więcej zakazał też w testamencie informować ich o swej śmierci i miejscu pochówku.
                Dla mnie to po prostu czyjaś decyzja, do której podejmujący ją ma całkowite prawo, nawet jeśli mnie osobiście może się wydawać dziwaczna nic do tego nie mam.
                • basia_styk Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 18:00
                  Nie do końca się z Tobą zgodzę. W sprawie, którą przytoczyłam, pani pochowała męża we wspólnym rodzinnym grobie (leżą tam jego rodzice, którzy są też przecież rodzicami jego rodzeństwa). Dla osoby z tego rodzeństwa to był szok, przyjście na grób i zobaczenie, że jest rozkopany. Gdyby decyzja dotyczyła pogrzebu bez informowania rodziny, ale w całkowicie nowym grobie, to miałoby to ciut inny wydźwięk i być może potrafiłabym takie zachowanie potraktować z wyrozumiałością.
                  • aqua48 Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 21:31
                    basia_styk napisała:

                    > Nie do końca się z Tobą zgodzę. W sprawie, którą przytoczyłam, pani pochowała m
                    > ęża we wspólnym rodzinnym grobie (leżą tam jego rodzice, którzy są też przecież
                    > rodzicami jego rodzeństwa).

                    No chwila, chwila, pan lub jego żona musieli być dysponentami tego grobu. Nie można ot tak sobie pójść na cmentarz powiedzieć o tam, w tamtej alejce leżą krewni zmarłego i pochować kogoś.
                    • basia_styk Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 22:22
                      Tak, chowany człowiek był "dysponentem" - i co z tego? Można się wobec tego było nie liczyć z jego rodzeństwem? Nie dyskutujemy tu o legalnej stronie zagadnienia, tylko o dobrych obyczajach, a właściwie o zwykłej przyzwoitości.
                      • reinadelafiesta Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 23:01
                        @Basia_styk
                        Formalnie wszystko pewnie było w porządku. Zmarły miał prawo do takiej ostatniej woli, jego żona wypełniła tę wolę, co też trudno jej mieć za złe. A po ludzku - rozumiem żal rodziny. Tylko problem tak naprawdę był wcześniej, już za życia i wygląda na to, że nikt go jakoś rozwiązać nie chciał jak jeszcze był czas. Okoliczności śmierci i pogrzebu, to tylko konsekwencja - smutna.
                          • reinadelafiesta Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 15:27
                            @Basia_styk
                            Hmm, to już chyba zależy od okoliczności i wielkoduszności rodziny.
                            Gdyby pani wytłumaczyła, co było powodem jej postępowania ( wola zmarłego), to pewnie ja bym pretensji nie miała. Gdyby okazji do wytłumaczenia nigdy nie było, pewnie też. No bo co i dla kogo niby miałoby coś zmienić moje " niewybaczenie" i brak wyrozumiałości? Ale to pewnie zależy od jakichś osobistych predyspozycji do wybaczania.
                      • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 08:19
                        basia_styk napisała:

                        > Tak, chowany człowiek był "dysponentem" - i co z tego? Można się wobec tego był
                        > o nie liczyć z jego rodzeństwem?

                        Nie liczyć w jakim sensie? Jeśli zmarły był dysponentem grobu, to chyba raczej jego rodzeństwo powinno się było liczyć z tym, że tam w końcu zostanie po śmierci złożony i że nikt ich o zgodę na to nie będzie pytał. Zszokowani mogli być jedynie samym faktem śmierci brata.
                        • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 08:43
                          Wiesz Aquo, w naszej kulturze pogrzeb jest wydarzeniem publicznym...Zasadą jest, że o śmierci zmarłego osoba, która pogrzeb organizuje i o pogrzebie powinna zawiadomić rodzinę zmarłego i znajomych. Oczywiście, formą takiego zawiadomienia dla miejscowych jest klepsydra, ale wiadomo, że się nie obwiesi nimi wielkiego miasta np., ani nie bedzie rozklejać w innych miastach, gdzie zmarły miał krewnych i znajomych. Szczytem braku kultury jest niezawiadomienie o śmierci i pogrzebie, TAKŻE wówczas, gdy zmarły nie był z rodziną w najlepszej komitywie.
                          Co do zlozenia w grobie, bo był dysponentem i prawo za wdową - owszem, ale poza przepisami jest także zwyczajna przyzwoitość Aquo...

                          Nawiasem mówiąc - moja koleżanka kiedyś przyjechawszy w rodzinne strony poszła na cmentarz na grób chyba babci swej. babcia nie zyła, ale żył dziadek, z którym miala kontakt dośc sporadyczny od kiedy sie po raz drugi ożenil, ale poprawny. Przychodzi na grób, a tu na pustej dotychczas tablicy podwójnego grobowca - przeznaczonej dla dziadka napisane jest Śp. jego imię i nazwisko, ur. data, zm. i spokój jego duszy ...
                          Dobrze,z e kolezanka byłą wraz z męzem, bo zemdlala i mogąby się poobijąc, i tak ją zabrała karetka, bo była w 4 miesiącu ciazy. Okazało się, ze dziadek żyje i ma się dobrze, ot napis sobie na swej tablicy zrobił przy okazji odnawiania napisu na tablicy pierwszej żony smile Dzieciom swoim, w tym matce kolezanki o tym powiedział poniekąd, ale ze to zadna sensacja, to przyjęła do wiadomosci i córce zapomniała powiedzieć...A kolezanka z emocji nie zauważyla, ze napis niepełny, zresztą pewnie i jakiś wazon z wiatami mógł tam stać, zasłaniać czesc tablicy i o mało nie doszło do nieszczescia
                          • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:12
                            kora3 napisała:

                            > Wiesz Aquo, w naszej kulturze pogrzeb jest wydarzeniem publicznym...

                            Wyobraź sobie Koro, że wiem. Ale spotkałam się również z innymi sytuacjami, jak piszę wyżej gdy np. to sam zmarły wyraził wcześniej wolę by jego pogrzeb był uroczystością kameralną i zamkniętą. Odmawiasz mu niniejszym prawa do takiej decyzji?

                            >Szczytem braku kultury jest niezawiadomienie o śmierci i pog
                            > rzebie, TAKŻE wówczas, gdy zmarły nie był z rodziną w najlepszej komitywie.
                            > Co do zlozenia w grobie, bo był dysponentem i prawo za wdową - owszem, ale poza
                            > przepisami jest także zwyczajna przyzwoitość
                            • positronium Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:19
                              To ciekawy problem.
                              Może jak przy cichym ślubie - wysłać rodzinie zawiadomienie, że pogrzeb odbył się tego to a tego dnia, na życzenie zmarłego bez żadnej ceremonii?
                              Bo brak informacji jest w takiej sytuacji dziwny i czasem może być wręcz szokujący.
                            • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:25
                              Nie, nie odmawiam, ale zwyczajnie - przyzwoitość w takiej sytuacji nakazywałaby powiadomić o smierci i pochowku i POWIEDZIEC o takiej a nie innej woli zmarlego.
                              • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:46
                                kora3 napisała:

                                > Nie, nie odmawiam, ale zwyczajnie - przyzwoitość w takiej sytuacji nakazywałaby
                                > powiadomić o smierci i pochowku i POWIEDZIEC o takiej a nie innej woli zmarleg
                                > o.

                                POWIEDZIEĆ tej rodzinie której zmarły zabronił wspominania o swej śmierci?
                                • positronium Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:51
                                  Wspominania o śmierci czy o pogrzebie?
                                  Jeśli to pierwsze - to chyba jedna z próśb, które trącą mocno niezrównoważeniem, traktowałabym ją ostrożnie. Ostatecznie, zmarły po pogrzebie nie ma już nic wspólnego z krewnymi, a żywi członkowie rodziny - jak najbardziej tak.
                                  • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:53
                                    Ale jaki to problem pwoeidzieć oględnie, ze ktoś zyczył sobie kameralnego pogrzebu swego zamiast walić miedzy oczy młotkiem "Nie chcial Was na pogrzebie"?
                                    • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 17:22
                                      kora3 napisała:

                                      > Ale jaki to problem pwoeidzieć oględnie, ze ktoś zyczył sobie kameralnego pogrz
                                      > ebu swego zamiast walić miedzy oczy młotkiem "Nie chcial Was na pogrzebie"?

                                      A kto mówi o takim waleniu? Natomiast przecież nie będzie się obdzwaniało tych krewnych z informacją jeśli zmarły sobie tego właśnie nie życzył, prawda Koro?

                                      Wyobraźmy sobie, że ktoś przez najbliższą osobę został bardzo i wielokrotnie skrzywdzony i po prostu nie życzy sobie na swoim pogrzebie jej obecności bo WIE, że ta osoba mimo tych wielu krzywd które poczyniła w przeszłości zrobi z siebie rozpaczającą gwiazdę uroczystości i nie tylko odsunie na bok osoby rzeczywiście opłakujące i żałujące zmarłego, ale jeszcze sprawi i im przykrość niezasłużoną.. A ten zmarły chciałby je jeszcze przed tym uchronić. No przykre to ale i tak bywa. Dla mnie to wcale nie dziwne, że ktoś nie chciałby by jego pogrzeb stał się festiwalem nieszczerości i zakłamania.

                                      • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 17:33
                                        Aquo, opisana jest zdaje sie sytuacja, ze ktoś z rodziny przychodzi na grob i jest z szikowany tym, ze tam pochowany jest krewny, bo nie wie, ze on nie żyje ...
                                        Ktoś wspominał z nas, ze koniecznie w opisanej przez Ciebie sytuacji trzeba zawiadamiać PRZED pogrzebem o fakcie? No chyba nie - zatem zawiadomić mozna PO fakcie z informacją "Nie informowałem/lam przed pogrzebem bo sp. Alojzy nie zyczył sobie, by jego pogrzeb był kameralny" ....

                                        Obdzwanianie tylu krewnych powiadasz ...bo sobie zmarły nie zyczył powiadasz ...czego sobie nie zyczy? żeby sie krewni dowuedzieli ze umarł - no przeceiż jak zobaczą tabliczkę na grobie to sie i tak chyba dowiedzą, prawda? Niekoniecznie dzwonić trza do kazdego z osobna - wystarczy do kilku osob - one reszcie przekażą przecież
                                        • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 19:22
                                          kora3 napisała:
                                          >
                                          > Obdzwanianie tylu krewnych powiadasz ...bo sobie zmarły nie zyczył powiadasz ..
                                          > .czego sobie nie zyczy? żeby sie krewni dowuedzieli ze umarł - no przeceiż jak
                                          > zobaczą tabliczkę na grobie to sie i tak chyba dowiedzą, prawda?

                                          No właśnie nie życzył sobie tego Koro. I nie chciał również by umieszczać tabliczkę z jego nazwiskiem. Nie na wszystkich nagrobkach jest informacja kto w nich leży. Sama wiem o przynajmniej czterech takich sytuacjach gdy tabliczki nie umieszczono. Z powodów różnych.
                                • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 16:51
                                  Powiedzieć tej rodzinie, ze zmarły życzył sobie kameralnego pogrzebu Aquo. Nie wszystko trzeba mowic innym literalnie słowo w słowo - tak jak bratu z wątku "obok" nie trza było mowić, że się go nie zaprasza, żeby brata szwagra nie fatygować aż z Berlina, tak i tu nie trza zaraz "flaki na lawę" - brat nie zyczł sobie Was na pogrzebie, tylko jak napisalam - nawet jesli naprawdę sobie nie życzył - proste
                                  • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 17:24
                                    kora3 napisała:

                                    > Powiedzieć tej rodzinie, ze zmarły życzył sobie kameralnego pogrzebu Aquo.

                                    Ale on właśnie nie życzył sobie by mówić cokolwiek. Rozumiesz to Koro?

                                    • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 17:34
                                      Ale czego sobie nie zyczył ponownie zapytam? Zeby sie krewnoi dowiedzieli, ze umarł? to było sobie nie zyczyć pochówku w także ICH rodzinnym grobowcu, gdzie lezą także INNI zmarli im bliscy. Skoro sobie zmarły życzyl pochówku tam, to liczył się z tym, ze jego zgon i pochówek za tym idący staną sie wiadome krewnym
                                      • positronium Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 17:42
                                        kora3 napisała:

                                        > to było sobie nie zyczyć pochówku w także ICH rodzinnym grobowcu, gdzie l
                                        > ezą także INNI zmarli im bliscy. Skoro sobie zmarły życzyl pochówku tam, to lic
                                        > zył się z tym, ze jego zgon i pochówek za tym idący staną sie wiadome krewnym

                                        Tu się zgadzam z Kora - po pogrzebie informacja o tym, że dana osoba nie żyje wydaje mi się najlepszym wyjściem, bo takie sztuczne omijanie tematu wygląda bardzo niewyraźnie.
                                        nie trzeba od razu dzwonić, można wysłać zawiadomienia listownie, albo chociaż dać klepsydrę w gazecie.
                                        • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 17:50
                                          No i o to chodzi, ja bym jednak zawiadomila listownie lub telefonicznie - bo gazeta moze nie do kazdego dotrzeć - jesli rodzina liczna i rozsiada trzebaby dać w kilku albo ogólnopolskiej ...Po prostu poinformowała ze dana osoba zmarła i spoczęła w rodzinnym grobie, nie zawiadamiałam o pogrzebie, bo zyczyła sobie kameralnej uroczystosci i czesc
                                          • basia_styk Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 18:32
                                            Trochę się pogubiłam smile, ale jeśli wciąż dyskutujecie nad sytuacją opisywaną przeze mnie (brak informacji, że pan zmarł i został pochowany), to nie wiem skąd domniemanie, że to właśnie zmarły sobie zażyczył tej ścisłej tajemnicy. Tak się składa, że to był pomysł jego żony. Wykonanie również.

                                            Notabene ten sam pan był przez większość życia skonfliktowany ze swoją siostrą - ale gdy umierała, to przyszedł i się z nią ciepło pożegnał. Akurat w sytuacji ostatecznej potrafił się znaleźć.
                                            • positronium Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 18:38
                                              O, dzięki Basiu za doprecyzowanie.
                                              Jakby komuś krewny zadał ostatnie życzenie "nie mów nikomu o moim pogrzebie", to mamy przynajmniej teoretycznie sytuację przećwiczoną. Dzięki Tobie. wink
                                              Zawsze jakiś pozytyw takiego teoretyzowania.

                                              A co do pani, o której piszesz, to powiem tak - w pogrzebowych sytuacjach zawsze jestem podwójnie wyrozumiała, bo z żalu ludzie szaleją.
                                            • kora3 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 18:43
                                              Wiesz, ja myslę,z e to nie tyle domniemamie było w tej konkretnej opisanej przez Ciebie sytuacji, co dyskusja nad taką sytuacją, gdy tak przebiega pogrzeb GDY zmarły sobie tego życzy. Ten opisany przez Ciebie nie zgłaszal takiej woli, ale inny zmarły - mógł za zycia zgłosić i rozmowa była o tym, co wówczas ..
                                            • reinadelafiesta Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 19:17
                                              @Basia
                                              Czyli jak rozumiem ta żona w końcu sama powiedziała rodzinie, że to był jej autorski pomysł? Nie ostatnia wola pana?
                                              Skoro to pierwszy przypadek, to miałabym do kobiety żal. Jeśli drugi, to nie miałabym żalu.
                                        • aqua48 Re: Wyrozumiałość 02.07.18, 19:24
                                          positronium napisała:

                                          >po pogrzebie informacja o tym, że dana osoba nie żyje w
                                          > ydaje mi się najlepszym wyjściem, bo takie sztuczne omijanie tematu wygląda bar
                                          > dzo niewyraźnie.
                                          > nie trzeba od razu dzwonić, można wysłać zawiadomienia listownie, albo chociaż
                                          > dać klepsydrę w gazecie.

                                          Powtórzę, nawet gdy zmarły sobie tego nie życzył i wydał wyraźne dyspozycje by tego nie robić?
                                          • positronium Re: Wyrozumiałość 03.07.18, 11:41
                                            aqua48 napisała:

                                            > Powtórzę, nawet gdy zmarły sobie tego nie życzył i wydał wyraźne dyspozycje by
                                            > tego nie robić?

                                            Trudno mi sobie wyobrazić takie życzenie (nie informować nikogo o śmierci) wyrażone przez zrównoważoną osobę. Czy posłuchałabym? Z jednej strony, jestem za szanowaniem życzeń zmarłych np. odnośnie formy pochówku, czy rodzaju uroczystości. Z drugiej - taka informacja jest bezpośrednio związana z pozostałymi przy życiu osobami, więc co zmarłemu po ukrywaniu wiadomości o śmierci?
                                            Myślę, że w przypadku wyjątkowo popsutych stosunków rodzinnych można z czystym sumieniem zamieścić informację o śmierci w gazecie. Tym sposobem z jednej strony nie będzie się ukrywać faktów, a z drugiej można liczyć na to, że jak zauważyła Jolanta - pewnie mało kto przeczyta taki nekrolog. wink
                                        • jolanta4447 Re: Wyrozumiałość 03.07.18, 01:05
                                          "albo chociaż dać klepsydrę w gazecie."

                                          Mało kto chyba dzisiaj prywatnie kupuje codzienne gazety, w których są nekrologi. Ja przestałam z 15 lat temu, internet i tv dla wiadomości mi wystarcza.

                                          Kilka razy zdarzyło mi się, niestety, dowiedzieć o śmierci i pogrzebie znajomej osoby po czasie i żałowałam, że nie mogłam być na pogrzebie.

                                          Zwykle umierają starsze osoby, (chyba, że wypadek lub długotrwała choroba), a te rzadziej mają FB (nie śledzę), na którym rodzina zamieści zawiadomienie (jeśli w ogóle, bo nie musi się znać).

                                          Właściwie nie mam szansy dowiedzieć się o śmierci znajomej osoby, chyba, że ktoś do mnie zadzwoni i zawiadomi. Znajomej osoby - z pracy, ze studiów czy innych osób - nie kogoś z rodziny, bo wtedy raczej telefony działają. Nie będę prenumerować portalu 'nekrologi', by sprawdzać czy ktoś znajomy jeszcze żyje czy odszedł. Nie jestem sępem czekającym na śmierć znajomych.

                                          Czasy się zmieniają i niby informacja jest, ale nie do każdego dociera.
                                    • kora3 Re: Wyrozumiałość 03.07.18, 10:06
                                      Aquo, nie spotkałam sie z przypadkiem, by zmarły nie życzył sobie umieszczania na swoim grobie tablicy wiadomej, ale też go nie wykluczam - takiego przypadku. Jednakowż nawet wola zmarłego musi mieścić sie w granicach prawa i zdrowego rozsądku. Np. zmarly moze sobie zyczyć za zycia, by go skremowano i jego prochy rozsypano w Tatrach, bo kocha te gry. Tego pierwszego moze sobie zażyczyć, ale drugiego - nie. Bo u nas taka praktyka jest zwyczajnie nielegalna i tu wola zmarłego wolą, a prawo prawem ...Moze sobie nie życzyc umieszczenia tabliczki na swoim grobie, ale w ewidencji zarządcy cmentarza i tak będzie adnotacja czyj to grób, bo zwyczajnie być musi. Zgon musi być zgłoszony w USC i w ZUS, wiec siłą rzeczy informacja o tym, że typ umarł nie może pozostać tajna, czy tez bardzo poufna. Po prpstu nie jest to technicznie realne i tyle
                                      • aqua48 Re: Wyrozumiałość 03.07.18, 13:17
                                        kora3 napisała:

                                        > Aquo, nie spotkałam sie z przypadkiem, by zmarły nie życzył sobie umieszczania
                                        > na swoim grobie tablicy wiadomej, ale też go nie wykluczam - takiego przypadku
                                        > . Jednakowż nawet wola zmarłego musi mieścić sie w granicach prawa

                                        No ale nie zaprzeczasz, że taka wola mieści się w granicach prawa Koro? Tabliczki z nazwiskiem nie umieszcza się z rozmaitych powodów i z wieloma się spotkałam. Także z woli zmarłego. Nie dziwi mnie to i nie szokuje i ja bym taką wolę jak najbardziej wyrozumiale uznała. Nie sprzeciwiałabym się jej i nie dawała nekrologu w gazecie.
                                        • kora3 Re: Wyrozumiałość 03.07.18, 13:41
                                          Aquo, JESLI taka byłaby wola zmarlego, nie umieszczałabym tabliczki, ale no zarządcy cmentarza MUSIAŁABYŚ zgłosić kogo w grobie pochowac zamierzasz - niezależnie od woli zmarłego! Podobnie musiałabyś zglosić fakt w USC, a takze w ZUS-ie gdyby był beneficjentem tegoż - i to całkiem niezależnie od tego, czy interesowałby Cię zasiłek pogrzebowy, czy nie.
                                          • aqua48 Re: Wyrozumiałość 03.07.18, 16:00
                                            kora3 napisała:

                                            > ale no zar
                                            > ządcy cmentarza MUSIAŁABYŚ zgłosić kogo w grobie pochowac zamierzasz. Podobnie musiałabyś zglosić fakt w USC, a takze w ZUS-ie

                                            Koro ale to co piszesz to oczywistości które nie zmieniają dylematu czy wypełnić wolę zmarłego czy nie, czy jedynie częściowo..

                                            I tak, na miejscu kogoś kto czyha na cudzą śmierć, aby urżnąwszy się z radości potańczyć na czyimś grobie (uwaga - ironia) można regularnie sprawdzać pochówki na okolicznych cmentarzach, lub wchodzić codziennie wieczorem w wyszukiwarkę grobów, ale nie sądzę, by w rzeczywistości ktoś to robił. Bardziej prawdopodobne jest, że o tej śmierci doniesie życzliwa osoba czytająca nekrologi w gazetach, spytawszy choćby - a to nie twój krewny zmarł, bo widziałam takie samo niezwykłe nazwisko. I zapewne tego właśnie zmarły pragnął uniknąć zamieściwszy prośbę o brak informacji o swej śmierci i brak tabliczki na nagrobku w testamencie. I tak, przyznaję, że jest to niecodzienna prośba, ale czy nie można być wyrozumiałym i spełnić jej?
                                            • kora3 Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 08:51
                                              Pozwolę sobie dodać, że oczekiwania zmarłego, ze NIKTnigdy nie dowie się o jego smierci z racji braku tabliczki na grobie i powiadomienia innych są delikatnie mówiac nierealne i świadczą o być moze problemach psychicznych tegoz za życia.
                                              Pomijając już kwestie formalne, urzędowe. Jesli zmarły pracował, to trzeba u niego w pracy zglosić ze zmarł, nieprawdaż? Nawet jesli obawia sie, ze akurat byli już wsołpracownicy chętnie "zatańczyliby na jego grobie" - nie ma innego wyjścia i NIE MOZNA spełnić tej woli zmarłego o niezawiadamianiu smile Trudno też ukryć czyjaś smierć przed sąsiadami, gdy kogoś pracownicy zakładu pogrzebowego wynosząz domu/mieszkania. Trudno ukryć taki fakt przed tymi pfracownikami, bo oni musza mieć dane zmarlego na piśmie (karta zgonu, potem akt zgonu), a jesli zmarły zmarł w szpitalu przed personelem tegoż i możliwymi "sąsiadami" z sali szpitalnej. Trudno też fakt zgonu utajnić przed zwyczajnie znajomymi zmarlego, nie tymi ludźmi, których z załozenia ma sie nie zawiadamiać, ale innymi - zadzwoni taki znajomy i co? Mowi się mu, że zmarły wyszedł, albo śpi? Na dłuższą metę - nierealne

                                              Oczywiście, jesli mowa o kimś, kto od lat wielu jest przykuty do łozka, nie wychodzi z domu, nie ma zadnych znajomych ani przyjaciół i w ogóle z nikim poza najblizszą osobą, która go pochowa nie miewa kontaktu, a w dodatku mieszka na odludziu i umrze w domu - to całkiem realne, ze rodzina w Australii,która ma sie nie dowiedzieć o jego smierci najprawdopodobniej się nie dowie o ile się jej nie zawiadomi.
                                              Ale jesli mowa o w miarę normalnie za zycia funkcjonującym człowieku, to szanse na to są zerowe i warto sobie to uświadomić.
                                              Dobra, zmarły nie życzy sobie "tańczących na grobie" na pogrzebie - wole wypada uszanować i nie powiadamiać. Ale wczesniej czy później i TAK się dowiedza o tej śmierci i jesli tak bardzo nienawidzili zmarlego, to i tak będą się ciszyć, albo i tak przyjdą "tańczyć na grobie" - co za róznica dla zmarłego - w 2 tygodnie po niej, czy w dwa lata?
                                              • aqua48 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 09:53
                                                kora3 napisała:

                                                > oczekiwania zmarłego, ze NIKTnigdy nie dowie się o jego
                                                > smierci z racji braku tabliczki na grobie i powiadomienia innych są delikatnie
                                                > mówiac nierealne i świadczą o być moze problemach psychicznych tegoz za życia

                                                Koro, Twoje przypuszczenia i oceny są po prostu niegrzeczne. Nie mówiąc o tym, że nie chodziło wcale o oczekiwania, że NIKT nie dowie się o śmierci, tylko o to by nie dowiedziała się o tym szybko część krewnych. Pytasz co to za różnica dla zmarłego. Widocznie była to dlań istotna różnica skoro takie a nie inną prośbę wystosował i postarał się ją jasno i dobitnie wyrazić.
                                                Spotkałam się z takim życzeniem, że pewna pani chciała być pochowana ze swoją ulubioną torebką. Też można by stwierdzić, że prośba od czapy, no bo po cóż jej torebka w trumnie. A jeśli torebka duża, to mogą być nawet problemy z domknięciem trumny. No ale wszyscy żyjący i rodzina i zakład pogrzebowy zdecydowali jednak to życzenie spełnić bez wydziwiania i ocen. Na tym Koro polega WYROZUMIAŁOŚĆ. Że nawet jeśli nie bardzo rozumiemy powody czyjejś prośby, jeśli tylko leży w naszej gestii to ją spełniamy, mimo iż dla NAS może wydawać się nieracjonalna. A na dodatek w naszej kulturze przyjęło się, że prośby umierających spełnia się nie oceniając ich jako wynikające z problemów psychicznych. Zmarłych nie leczy się u psychiatry Koro. Ale być może to wiesz.


                                                • kora3 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 10:00
                                                  Aquo, nie moje uwagi nie są niegrzeczne - jesli ktoś żyjący w danych realiach ma oczekiwania niemożliwe do spełnienia w tych realiach, to musi z nim być coś nie tak - no taka prawda. Pochowanie z ulubionym przedmiotem nie jest takim oczekiwaniem, więc porównanie jest zupełnie nieadekwatne, chyba ze byłby to np. przedmiot mogący stanowić zagrożenie - przykładowo bomba. Wówczas owszem, świadczyloby to o tym, ze ze zmarłym za życia coś nie tak było...

                                                  Oczekiwanie, że ktoś, np. czesc krewnych nie dowie się o śmierci na tyle szybko, by mogla uczestniczyć w pogrzebie jest racjonalną prosbą, jesli faktycznie jest powód dla którego zmarły ich sobie na pogrzebie nie zyczył. Ale oczekiwanie, ze nie dowie się WCALE jest nierealne i tyle.
                                                  • aqua48 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 10:22
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Aquo, nie moje uwagi nie są niegrzeczne - jesli ktoś żyjący w danych realiach
                                                    > ma oczekiwania niemożliwe do spełnienia w tych realiach

                                                    Koro to że Twoim zdaniem coś jest nierealne i niemożliwe to jedynie Twoje subiektywne bardzo spojrzenie. A nawet jeśli takie masz, ocena prośby zmarłej osoby jako wynik choroby psychicznej jest i bardzo niegrzeczna i zupełnie bezpodstawna.
                                                    Akurat we wszystkich przypadkach o których piszę i które przytaczam wszystko dało się spełnić bez większych problemów. Więc - kulą w płot.
                                                  • kora3 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 11:20
                                                    Coś nie tak z postrzeganiem swiata Aquo moze być skutkiem NIE tylko choroby psychicznej, ale także np. demencji, jak również skutkiem choroby somatycznej (np. rak mózgu) oraz poklosiem brania silnych leków czy zatrucia albo odwodnienia.
                                                  • kora3 Aqua 04.07.18, 11:51
                                                    aqua48 napisała:
                                                    > Akurat we wszystkich przypadkach o których piszę i które przytaczam wszystko da
                                                    > ło się spełnić bez większych problemów. Więc - kulą w płot.


                                                    Aquo, ale my tu nie piszemy o "Twoich" przypadkach, bo nawet trudno byłoby o nich pisać, nie podajesz zadnych szczególow, więc trudno byłoby te przypadki rozpatrywać....Ten podwatek jest pokłosiem postu chyba (o ile pamiętam) Basi Styk. Tam krewny przyszedł na grób kogoś sobie bliskiego i był zszokowany - czytałaś - więc nie wszystko jak w "Twoich" przypadkach przebiegło bez większych problemów. Rozumiem, ze zdajesz sobie sprawę, ze choć u "Ciebie" nie, u innych takie coś moze jednak różnorakie problemy nastręczyć.


                                                    Dać Ci taki przyklad, sytuacji z którą niedawno sie zetknęłam? Proszzzzz....W marcu tego roku zmarł pan, który 5 miechów przed swą smiercią się ozenił. Pan terminalnie chorował, wiedział, ze jego dni sa policzone. Wiedziala też jego przyszła zona. Pan był od dawna rozwiedziony i miał z tego poprzedniego zwiazku dorosłego syna, z którym nie utrzymywał żadnego kontaktu - twierdził, ze od dawna,wdowa po nim moze potwierdzić, ze od kiedy sie znali, a znali sie około rok przed slubem i po slubie ta sytuacja nie uległa zmianie. Pan wszystko co mial - a mial niewiele, mieszkanie, jakiś uzywany samochód i normalne wyposażenie mieszkania zapisał aktualnej zonie w testamencie wydziedziczając syna. Nie życzył sobie też powiadamiania go o swoim zgonie. Pochowany został w swoim rodzinnym grobie, tam gdzie spoczywał jego ojciec, dziadkowie. Wdowa po panu zyczenie spełnila - nie zawiadamiała syna, skoro sobie nie zyczył zmarły.

                                                    Ale tak sie złozyło akurat, że w zcasie, gdy odbywał się pogrzeb tego pana pewna pani przyszła na grób swoich krewnych, ot tak odwiedzić go. Pani calkiem przypadkiem była kolezanką tego syna z pracy. Zwyczajnie mu powiedziała o tym pogrzebie - nie w formie sensacji bynajmniej - tylko "no zmarło sie twemu tacie" - no pewnie nie powinna, ale ona jakoś szczególnie wtajemniczona w relacje pana syna z tatą - nie byla.

                                                    No i tak: pan syn pretensje ma do wdowy, ze nie zawiadmiła o tym, zapisu w testamencie na ten temat NIE MA i jest TYLKo słowo tej wdowy. Zdaniem syna nie zawiadomiła go, żeby nie dowiezdiał się szybko o testamencie! Bo on wniósł o jego obalenie - ojciec chorował na raka z przerzutami takze do mózgu, brał silne leki p. bólowe, był pod ogromnym wpływem nowej zony, która wiązac się z nim znacznie polepszyła sobie byt. Oczywiście nie wiadomo co na te argumenty sąd powie, ale nie są pozbawione sensu na dzień dobry - przyznasz. W obliczu tych argumentów faktycznie niezawiadomienie syna o śmierci nie wyglada dobrze dla spadkobiorczyni
                                                  • aqua48 Re: Aqua 04.07.18, 14:21
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Aquo, ale my tu nie piszemy o "Twoich" przypadkach, bo nawet trudno byłoby o ni
                                                    > ch pisać, nie podajesz zadnych szczególow, więc trudno byłoby te przypadki rozp
                                                    > atrywać....

                                                    Koro, ja piszę o sytuacjach które znam, z którymi się zetknęłam osobiście lub które przeżyłam. A Ty z dzikim uporem usiłujesz mi udowodnić, że takie sytuacje są.. niemożliwe, nierealne, albo w najlepszym wypadku mogą być jedynie wytworem chorego umysłu.
                                                    Otóż przyjmij do wiadomości, że nie, i że świat nie kończy się za Twoim progiem, a że Ty czegoś nie widziałaś czy nie wyobrażasz sobie, to nie znaczy że tego nie ma.
                                                    Na tym kończę wymianę zdań z tobą w tym wątku.



                                                  • kora3 Re: Aqua 04.07.18, 14:30
                                                    aqua48 napisała:

                                                    >
                                                    > Koro, ja piszę o sytuacjach które znam, z którymi się zetknęłam osobiście lub k
                                                    > tóre przeżyłam. A Ty z dzikim uporem usiłujesz mi udowodnić, że takie sytuacje
                                                    > są.. niemożliwe, nierealne, albo w najlepszym wypadku mogą być jedynie wytworem
                                                    > chorego umysłu.


                                                    Po kolei Awquo - Ty piszesz o sytuacjach z którymi sie zetknęlaś, bez szczegółów dodam, a ja piszę ogólnie,z e takie oczekiwania zmarlego mogą być nierealne albo nastręczyć problemów. To,ze widziane/przezyte przez Ciebie były łatwe do zrealiowania i nie nastręczyły problemów nie oznacza, ze ogólnie, zawsze tak jest ...

                                                    > Otóż przyjmij do wiadomości, że nie, i że świat nie kończy się za Twoim progiem
                                                    > , a że Ty czegoś nie widziałaś czy nie wyobrażasz sobie, to nie znaczy że tego
                                                    > nie ma.
                                                    > Na tym kończę wymianę zdań z tobą w tym wątku.
                                                    >


                                                    Alez ja własnie na Twoj temat w tym watku mam takie odczucie - świat kończy się tam, gdzie moje doświadczenai. Tymczasem - nie.
                                                    >
                                                    >
                                                  • aqua48 Re: Aqua 04.07.18, 15:39
                                                    kora3 napisała:

                                                    > ja piszę ogólnie,z e takie oczekiwania zmarlego mogą być nierealne a
                                                    > lbo nastręczyć problemów.

                                                    Piszesz oczywistości.
                                                  • kora3 Re: Aqua 04.07.18, 15:59
                                                    Bo Ty oczywistościom zaprzeczalaś smile W każdym razie tak odbierałam Twoje wpisy - na serio wierzę,z e zetknęłaś sie z podobnymi sytuacjami I w tamtych okolicznościach nie były one nijak problematyczne ani do wdrozenia, ani w konsekwencji - dla nikogo. Tylko ze jak zauważamy obie chyba, nie zawsze tak jest czy bywa. Dlatego - wg mnie - ogólnie, ja bym nie kałdała zmarłemu obietnicy np. ze nikt z jakiegoś tam grona nie dowie się o jego smierci, bo moglabym nie meic wpływu na to, ze ktoś dowie się np. przypadkiem. Moglabym zapewnić taką osobę, że nie zawiadomię tego grona o pogrzebie, albo ze powiem w razie odezwania się kogoś z niego do mnie, ze zmarły życzył sobie kameralnego pochówku. Słowem mogłabym zapewnić o tym, co MOGĘ spełnić z jego próśb i o tym co ode mnie ze tak powiem - zależy.
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Aqua 04.07.18, 14:46
                                                    jak to ujal Karl Popper -mozna cale zycie badac biale labedzie, a tymczasem gdzies obok mignie czarny labadz, a badacz nawet nie zauwazy.
                                                    Np zawiniety przez pracownikow firmy pogrzebowej.
                                                    Tak tylko snuje wodze fantazji
                                                    aqua48 napisała:

                                                    > Otóż przyjmij do wiadomości, że nie, i że świat nie kończy się za Twoim progiem
                                                    > , a że Ty czegoś nie widziałaś czy nie wyobrażasz sobie, to nie znaczy że tego
                                                    > nie ma.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                              • aqua48 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 10:33
                                                kora3 napisała:

                                                >Trudno też ukry
                                                > ć czyjaś smierć przed sąsiadami, gdy kogoś pracownicy zakładu pogrzebowego wyno
                                                > sząz domu/mieszkania.

                                                Wiesz Koro, moja Mama umarła u mnie w domu. Nikt jej śmierci nie ukrywał, bo nie było takiego powodu, ale nikt z moich sąsiadów o niczym nie wiedział, a co więcej niektórzy ze zdziwieniem z klepsydry dowiedzieli się, że moja Mama przez parę miesięcy u nas mieszkała. Po prostu nie wszędzie ludzie są wścibscy i warują z okiem i uchem przy dziurce od klucza.
                                                • kora3 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 11:26
                                                  Aquo, jak ja "kocham" te protekcjonalne teksy w stylu "nie wszedzie ludzie sa ..." - nie, nie trzeba być wscibskim moja droga, wcale a wcale. Niedawno zmarła sąsiadka mojej mamy, pani która tam mieszkała od dziesięcioleci. Zmarla w domu i nie, moja mama nie zaglądała przez dziurkę od klucza, tylko no panowie z zakladu pogrzebowego wynosili te panią z domu. Nie, nie w przescieradle, ze moja mam ją widziala, ale skoro pani mieszkala tam sama, a z panami był jej dotosły znany mej mamie syn, to raczej nietrudno było sie domyślić kto zmarł, nie? Takie sytuacje jak u Was, ze sąsiedzi nawet nie wedzieli, ze mama mieszka - moze nie wychodzila już, a jesli to nie wiedziano kto to i od kogo ze stalych mieszkańcow, moze nie utrzymujecie zadnych kontaktów z sąsiadami - no róznie bywa, ale pojmij, ze bywa też tak, ze ktoś mieszka długo w danym miejscu, ludzie go zwyczajnie znają
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 12:36
                                                    Fajna jazda.



                                                    kora3 napisała:
                                                    Niedawno zmarła
                                                    > sąsiadka mojej mamy, pani która tam mieszkała od dziesięcioleci. Zmarla w domu
                                                    > i nie, moja mama nie zaglądała przez dziurkę od klucza, tylko no panowie z zakl
                                                    > adu pogrzebowego wynosili te panią z domu. Nie, nie w przescieradle, ze moja ma
                                                    > m ją widziala, ale skoro pani mieszkala tam sama, a z panami był jej dorosły zn
                                                    > any mej mamie syn, to raczej nietrudno było sie domyślić kto zmarł, nie?
                                                    >
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 14:17
                                                    Nie zrozumialas.
                                                    Z taka sytuacja sie spotkalam, rzecz jasna. nawet niedawno.
                                                    Na szczescie rzadko sie spotykam z takim opisem reakcji sasiadow, jak to w wykoaniu Twojej mamy i Twojej relacji.
                                                    To jest jazda, to jest stanie czujne przy drzwiach i kazdy szelest w klatce schodowej i czuje oko i nastroszone ucho.
                                                    Jak to ladnie mowi przyslowie tureckie - kto ma czas na zycie innych, nie ma go dla siebie.

                                                    kora3 napisała:

                                                    > Nigdy nie spotkalaś sie z sytuacją, ze ktoś zmarł w domu?
                                                    >
                                                  • kora3 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 14:27
                                                    To miło,ze tak lubisz tureckie przysłowia, moze masz jakieś dotyczące nie dopowiadania sobie tego czego nie ma? Pytam, bo przydałoby Ci się do wdrożenia...Nigdzie nie napisałam, ze moja mama stała pod jakimiś drzmiami, zwyczajnie szła po wchodach do SWOJEGO domu dziewczyno. Nie miała pojecia, ze ktoś z sąsiadów zmarł i bedą go wynosić - rozumiem, ze Ty nim wracasz do domu dowiadujesz sie o takie sprawy, żeby czasem sie z taką sytuacja na klatce nie spotkać- ale moja mama nie smile Tak wiec weszła na wlasną klatkę schodową, zaczeła wchodzić po schodach , a z kierunku pzreciwnego panowie z firmy pogrzebowej znosili zmarłą już panią sąsiadkę - rozumiem,z e to sutuacja nietypowa, zle zeby az tak, by sadzić, ze ktoś stał pod drzwiami, to trzeba mieć na serio bujną wyobraźnię smile
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 14:55
                                                    Moja droga, co by mi sie przydalo do wdrozenia, to nie Twoja sprawa.
                                                    Nadal nie jestem tematem tego watku.

                                                    Moze i mama nie stala pod drzwiami, ale skonstantowala fakt, ze oho! kogos niosa, a kogoz to wlasnie niosa, dlaczego niosa i w czym sioa, a przede wszystkim ta mama Twoja bylaby nikim bez Ciebie, ktora to wszystko referuje.

                                                    Przypominasz mi moja kolezanke na studiach. Odwiedzilam ja w domu rodzinnym na weekend i tak dobre 30 min. rozmowy zaraz po przyjsciu z dworca bylo sprawdzenie sytuacji zyciowej wszystkich sasiadow dookola - ze szczegolami kto, gdzie i kiedy byl widziany, jak ubrany i ubrana, i tepe.

                                                    kora3 napisała:

                                                    > To miło,ze tak lubisz tureckie przysłowia, moze masz jakieś dotyczące nie dopo
                                                    > wiadania sobie tego czego nie ma? Pytam, bo przydałoby Ci się do wdrożenia...Ni
                                                    > gdzie nie napisałam, ze moja mama stała pod jakimiś drzmiami, zwyczajnie szła p
                                                    > o wchodach do SWOJEGO domu dziewczyno.
                                                  • kora3 Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 15:04
                                                    Guzik mnie obchodzi kogo Ci przypominam, mnie Ty na szczescie nikogo z otovzenia najblizszego, co mnie bardzo ale to bardzo cieszy, pa - idź leczyć frustarcję z kimś innym - ja odpadam
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 17:41
                                                    Koro wczechwiedząca i wszechwidząca, zachowuj się, jak należy.

                                                    kora3 napisała:

                                                    > Guzik mnie obchodzi kogo Ci przypominam, mnie Ty na szczescie nikogo z otoczenia najblizszego, co mnie bardzo ale to bardzo cieszy, pa - idź leczyć frustarcję.
                                                    >
                                                  • positronium Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 19:16
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > Koro wczechwiedząca i wszechwidząca, zachowuj się, jak należy.

                                                    No Ggigus, nie jesteś forumowym sędzia, nie pouczaj innych co wypowiedź jak się mają zachować.
                                                    Jak Ci nie pasuje czyjś styl wypowiedzi, to wycisz sobie taką osobę i "nie karm trolla", bo na razie tak to wygląda jakbyś celowo uskuteczniała bicie piany. Twój ton jest bardzo napastliwy i niegrzeczny - ale jestem przekonana, oczywiście że nic takiego nie było Twoją intencją.
                                                    Tylko niestety, wychodzi to wszystko bardzo niefortunnie, jak się czyta z boku Twoje wypowiedzi.
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 19:28
                                                    Po pierwsze nie oceniam Kory, nadaję jej imiona, oczywiście dodam dla ułatwienia - są to imiona nieco żartobliwe, ale staram się, aby ujęły działalność Kory.
                                                    Wszechwiedząca i wszechwidząca wg mnie pasuje.
                                                    po drugie - czy czytasz wypowiedzi Kory? Jeśli nie, to może potrzebujesz ekstaktu cytatów, abyś mogła porównać ton i napastliwość.
                                                    No i po trzecie - nie jesteś także forumową sędziną.
                                                    Mnie przeszkadza niegrzeczny ton wypowiedzi Kory i na to zwracam uwagę. Jestem bowiem na odpowiednim ku temu forum.

                                                    positronium napisała:

                                                    > No Ggigus, nie jesteś forumowym sędzia, nie pouczaj innych co wypowiedź jak się
                                                    > mają zachować.
                                                    > Tylko niestety, wychodzi to wszystko bardzo niefortunnie, jak się czyta z boku
                                                    > Twoje wypowiedzi.
                                                  • positronium Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 19:38
                                                    Jesteś bardzo niegrzeczna, zmień ton.
                                                    Nadawanie przezwisk to forma nękania - nie jest to zachowanie odpowiednie na to forum.
                                                    Jeżeli przeszkadza Ci ton wypowiedzi innych, to Twój problem, nie jesteś na pozycji dyktowania innym jak mogą się wypowiadać.
                                                    Liczę na dobrą wolę z Twojej strony, bo wiem że zależy Ci na zachowaniu kultury. Prowadź przykładem.
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 04.07.18, 19:46
                                                    Nie napisałam do Ciebie ani jednego niegrzecznego słowa, do kory też nie.
                                                    Do kory zastosowałam formę inwokacji, taka mała akcja poetycka.

                                                    A tu masz pokaz niegrzecznego tonu, literówki poprawiłam:

                                                    Guzik mnie obchodzi kogo Ci przypominam, mnie Ty na szczescie nikogo z otoczenia najblizszego, co mnie bardzo ale to bardzo cieszy, pa - idź leczyć frustarcję z kimś innym.
                                                    To miło,ze tak lubisz tureckie przysłowia, moze masz jakieś dotyczące nie dopowiadania sobie tego czego nie ma? Pytam, bo przydałoby Ci się do wdrożenia...
                                                    giggus, nie wiem naprawdę skąd u Ciebie takie wąskie myslenie - serio...Wybacz, ale ja naprawdę nie potrafię rozmawiać z botem, czyli z kimś, kto tylko powtarza komunały. A czy ja nie daję komus żyć stwierdzajac, że w naszej kulturze kobieta (...)
                                                    Jak troll napisze normalnie, to "troklu" staram się normalnie odpowiedzieć smile a jak nie, to nie smile
                                                  • reinadelafiesta Re: Dodam jeszcze Aquo 05.07.18, 06:49
                                                    @Kora
                                                    Tak, ale nie chciałam moją prośbą wyróżniać żadnej ze stron sporu, bo by się znowu zaczęło udowadnianie kto, komu, rozumiesz mnie? Obie podeszłyście do dyskusji w sposób emocjonalny, przykro byłoby, gdyb trup się zaczął słać. Pozdrawiam i życzę miłego dnia🌻
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 05.07.18, 07:56
                                                    nie wiem, skad u Ciebie przypuszczenia co do moich stanow emocjonalnych.
                                                    Mnie irytuje ton kory w stosudnku do mnie i daje temu wyraz.
                                                    O trupach nie ma mowy, przynajmniej u mnie, bo to tylko forum. Nie pole bitwy, a forum. nic wiecej.

                                                    reinadelafiesta napisała:

                                                    > @Kora
                                                    > Obie podeszłyście do dyskus
                                                    > ji w sposób emocjonalny, przykro byłoby, gdyb trup się zaczął słać. Pozdrawiam
                                                    > i życzę miłego dnia🌻
                                                    >
                                                  • reinadelafiesta Re: Dodam jeszcze Aquo 05.07.18, 08:07
                                                    @Ggigus
                                                    No tak się składa, że czytam to forum. Jak czytam - to oceniam i wyciągam wnioski. I wolałam określenie "emocjonalny" niż jakieś inne, bo wydawało mi się delikatniejsze i neutralniejsze. Jak chcesz, to oczywiście mogę Ci wprost napisać, co sądzę na temat sporów typu golono-strzyżono, tylko po co? Milej na forum od tego nie będzie.
                                                    A teraz, przykro mi, nie zamierzam zastępować Kory w tej niekończącej się dyskusji, więc chyba zostaniesz bez adwersarza. Tobie również życzę miłego dnia i owocnych dyskusji☺
                                                  • znana.jako.ggigus Re: Dodam jeszcze Aquo 05.07.18, 08:10
                                                    Nie bedziesz zastepowac kory, bo nie mam zamiaru dykustowac.
                                                    Tobie rowniez milego dnia, a przypominam, ze jest to tylko forum. Nic wiecej, nie jest to pole bitwy, aby pisac o trupach i nie jest to gabinet psychologa czy psychiatry, aby rozwazac czyjes emocje.

                                                    reinadelafiesta napisała:

                                                    > @Ggigus
                                                    > No tak się składa, że czytam to forum. Jak czytam - to oceniam i wyciągam wnio
                                                    > ski. I wolałam określenie "emocjonalny" niż jakieś inne, bo wydawało mi się del
                                                    > ikatniejsze i neutralniejsze.> > sji, więc chyba zostaniesz bez adwersarza. Tobie również życzę miłego dnia i ow
                                                    > ocnych dyskusji☺
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                • kora3 Re: Wyrozumiałość 01.07.18, 18:14
                  No wiesz Aquo, nie jest tak do kolca jak piszesz wg mnie - pani pana pocowała w rodzinnym grobowcu JEGO rodziny nie informując jej o tym i to jest bardzo, ale to bardzo nie w porządku. Gdyby pochowała w SWOIM rodzinnym grobowcu sprawa dla mnie wyglądałaby - inaczej
    • bene_gesserit Re: Wyrozumiałość 28.06.18, 22:21
      Polecam wyguglowanie hasła 'perspektywa aktora-obserwatora'.
      Ma dużo wspólnego z 'wyrozumiałością'.

      Poza tym: niektórym ludziom jestem w stanie wybaczyć wiele, innych skreślam bez drugiej szansy. Ufam intuicji, to mi się samo robi, spontanicznie - i nie żałuję.

      A wyrozumiałość ma tyle wspólnego z s-v, że w osądzaniu czynów innych nie powinno się węszyć zlych intencji. Do czasu, oczywiście.
    • ola5488 Re: Wyrozumiałość 04.07.18, 23:16
      A na tytułowe: wyrozumiałość tak, ale nie w sytuacjach granicznych czy gdy dzieje się krzywda. Dla mnie dawanie drugiej szansy (czy każdej kolejnej) gdy chodzi o nas samych to mniej kwestia dobrego wychowania, ale szlachetności charakteru.
      • bene_gesserit Re: Wyrozumiałość 06.07.18, 21:38
        ola5488 napisała:

        > A na tytułowe: wyrozumiałość tak, ale nie w sytuacjach granicznych czy gdy dzie
        > je się krzywda. Dla mnie dawanie drugiej szansy (czy każdej kolejnej) gdy chodz
        > i o nas samych to mniej kwestia dobrego wychowania, ale szlachetności charakter
        > u.

        ...a także, nader imo często, kwestia braku asertywności i nieumiejętności obrony własnych granic. I post factum dorabiania do tego ideolo, niestety.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka