od trzech dni moj 15 miesieczny synek jest inny. marudny, placzliwy. moze
zabkuje, nie wiem, ale prawdopodobne, bo z apetytem jest na bakier.
mimo mojej czulosci i checi zabawy co chwila wpada w histerie. w ten
stan wprawia go kazdy moj sprzeciw lub moje postepowanie, ktore nie jest
zgodne z jego oczekiwaniem. np. od owych 3 dni chce byc non stop na rekach,
chce zeby z nim chodzic po mieszkaniu, kiedy przystane lub usiade-histeria.
rozumiem, ze moze byc rozdrazniony zabkowaniem, ale.... po trzech dniach
jestem wrakiem psychicznym. jesli synkowi jest zle-chetnie go przytule, wezme
na kolana itd... ale nie dam rady nosic 15 miesiecznego dziecka wazacego ponad
10 kg wiele godzin na rekach. staram sie przetrzymac te taki histerii,ale dzis
bylo to kosztem 40(!!!!) minutowego ryku, nie placzu, to byl ryk z piskami,
momentami tupal nozkami w podloge, kladl sie na nia itd.... raz sie uspokoil,
bawilismy sie chwile na podlodze,gdy zdretwialy mi nogi wzielam dziecko na
rece, usiadlam na lozku, posadzilam go na kolanach..... i od nowa.
nie wiem co robic, nie chce popelnic jakiegos bledu i zaniedbac dziecka,
przyznaje jednak, ze nie mam pomyslu co z tym problemem zrobic.
niedawno zasnl. po histerii posiedzial przytulony na kolanach, dal sie odlozyc
do lozeczka i tam padl.
a ja siedze rozbita z mega wyrzutami sumienia, czuje sie jakbym mu bog wie
jaka krzywde zrobila