Dodaj do ulubionych

niewidzialny watek....

23.10.03, 23:42
moge powiedziec, cos z czym wiele z was z ochata sie ze mna
zgodzi, ze od pierwszego dnia kiedy moj uklad nerwowy wykonal
przelomowa hiperboliczna operacje mozgowa wykraczajaca poza
zasilanie podstawowych funkcji biologicznych mojego organizmu,
zastanawialem sie, przy calej oczywistej pospolitosci
fizycznej mojego ludzkiego jestestwa, nad unikalnoscia mojej
osoby. pierwsza rewelacja, do ktorej odkrycia dosc szybko
doszedlem, bylo uswiadomienie sobie, ze jest to staly proces a
nie jedna specyficzna caecha. na tym chyba polega urok
"zabawy", w ktorej przyszlo nam brac udzial. nie opuszcza mnie
wiec podniecenie na mysl co nowego przyjdzie mi odkryc na
drodze, ktora mam jeszcze przed soba.
wpadajac tutaj na chwile nie wiedzialem czego sie
sbodziewac i z sobie wlasciwym optymizmem postawilem kilka
pierwszych dziarskich krokow w tajemniczo i kuszaco wijace sie
krozganki jakze obiecujaco prezentujacych sie czelusci
boccacciowskich opowiesci......szybko odkrylem, niestety nie
pierwszy juz raz, jak fatalnie funkcjonuje moja percepcja.
rownie szybko spstrzeglem u siebie brak mozliwosci
postrzegania(!)... pikanterji i niewinnych (na nasza XXI
wiekczna skale) sprosnosci dekameronu nie moglem nigdzie
zoczyc.
w odnalezieniu ducha wielkiego mistrza renesansowych
opowiesci, nie pomogl mi nawet fakt, ktory tutaj wlasnie
swierzo odkrylem, swojej 'duchowej' niewidzialnosci.
pare tylko osob wykazalo metafizyczna zdolnosc dostrzegania
mojej, powiedzmy -dusznej niewidzialnosci
i wdalo sie z tym przmykajacym obloczkiem w mila
konwersacje:)))
postanowilem wiec jeszcze raz napisac do siebie i powiedziec
sobie, ze nikt sie tutaj nie poczuje dotkniety ani obrazony
tym co napisalem bo pisze to swoim niewidzialnym tuszem:)))
tak ze znikam w ogole sie niepojawiajac:)
fenomenalne!
gm
Obserwuj wątek
    • mha1 Re: niewidzialny watek.... 23.10.03, 23:45
      nie udało Ci się! ja Cię widzę ;)
    • aankaa Re: niewidzialny watek.... 23.10.03, 23:46
      graeme napisał:

      > ......szybko odkrylem, niestety nie
      > pierwszy juz raz, jak fatalnie funkcjonuje moja percepcja.
      > rownie szybko spstrzeglem u siebie brak mozliwosci
      > postrzegania(!)... pikanterji i niewinnych (na nasza XXI
      > wiekczna skale) sprosnosci dekameronu nie moglem nigdzie
      > zoczyc.

      nam też zaczyna tego brakować ;)
      • snow.white Re: niewidzialny watek.... 23.10.03, 23:49
        aankaa napisała:

        > graeme napisał:
        >
        > > ......szybko odkrylem, niestety nie
        > > pierwszy juz raz, jak fatalnie funkcjonuje moja percepcja.
        > > rownie szybko spstrzeglem u siebie brak mozliwosci
        > > postrzegania(!)... pikanterji i niewinnych (na nasza XXI
        > > wiekczna skale) sprosnosci dekameronu nie moglem nigdzie
        > > zoczyc.
        >
        > nam też zaczyna tego brakować ;)

        ja tak mowilam od poczatku ;)) chcialam zalozyc hot-line z Anahella,to cos sie
        wymigala ;)))
        a tyle bysmy kasy zbily ;)))
        • aankaa Re: niewidzialny watek.... 23.10.03, 23:51
          snow.white napisała:

          > aankaa napisała:
          >
          > > graeme napisał:
          > >
          > > > ......szybko odkrylem, niestety nie
          > > > pierwszy juz raz, jak fatalnie funkcjonuje moja percepcja.
          > > > rownie szybko spstrzeglem u siebie brak mozliwosci
          > > > postrzegania(!)... pikanterji i niewinnych (na nasza XXI
          > > > wiekczna skale) sprosnosci dekameronu nie moglem nigdzie
          > > > zoczyc.
          > >
          > > nam też zaczyna tego brakować ;)
          >
          > ja tak mowilam od poczatku ;)) chcialam zalozyc hot-line z Anahella,to cos
          sie
          > wymigala ;)))
          > a tyle bysmy kasy zbily ;)))

          a my gryźlibyśmy pazury z ciekawości ???
          • snow.white nie... :) 23.10.03, 23:58
            ...dostalibyscie gratisowe polaczenia z naszym numerem ;))))
            ale Anahella pewnie zapomniala,wiec ja sama biznes rozkrece ;)
            • aankaa Re: nie... :) 24.10.03, 00:01
              a przewidujesz wideotelefon ? ;)
              • snow.white Re: nie... :) 24.10.03, 00:07
                no,kazda firma musi sie rozwijac... ;)))

                dobranoc,ide spac :)
                • aankaa Re: nie... :) 24.10.03, 00:08
                  buziaki, ja też
    • r.richelieu Re: niewidzialny watek.... 24.10.03, 13:27


      niewidzialni jesteśmy dopóki nasze kody nie zostaną zinternacjonalizowane
      przez inne kody, zakodowane, wpisane. Dopóki jesteśmy kodami dopóty jesteśmy
      niewidzialni. możemy roztrząsać problem jak kupkę zesłych liści, a i tak nie
      znajdziemy w niej człowieka.
      niedawno, chwil kilka temu, na innym forum, powiedziałam, że jestem szarością
      nijaką bezbarwną wtapiającą się, siadam pod drzewem z podwiniętym żałością
      kolanem i czekam aż drzewo żółte czy czerwone rozbierze się przy mnei i odda
      mi, mojej szarości, swoje ubranie. Widać mnie, widać. Tylko, że śmiecę liśćmi,
      a gdy za dużo śmiecę to znowu źle.
      ot, żalenie się małej dziewczynki

      a dekameron, dlaczego bezbarwnie widziany, bez tego cieczenia po ściankach z
      erotyzmu? czujesz? to jesień, poczujesz jesień to siadaj do boccaccia aby once
      more posmakować starego zbereźnika ;)
      ja się tylko zastanawiam, dlaczego taka książka przetrwała jeśli od boccaccia
      do xxi wieku miała np. inkwizycję.I listę ksiąg zakaznych, no dlaczego?
      ech, klechy też mężczyźni i żyć muszą
      ;)
      • graeme Re: niewidzialny watek.... 24.10.03, 18:40
        r.richelieu napisała:

        >
        >
        > niewidzialni jesteśmy dopóki nasze kody nie zostaną zinternacjonalizowane
        > przez inne kody, zakodowane, wpisane. Dopóki jesteśmy kodami dopóty jesteśmy
        > niewidzialni. możemy roztrząsać problem jak kupkę zesłych liści, a i tak nie
        > znajdziemy w niej człowieka.
        > niedawno, chwil kilka temu, na innym forum, powiedziałam, że jestem szarością
        > nijaką bezbarwną wtapiającą się, siadam pod drzewem z podwiniętym żałością
        > kolanem i czekam aż drzewo żółte czy czerwone rozbierze się przy mnei i odda
        > mi, mojej szarości, swoje ubranie. Widać mnie, widać. Tylko, że śmiecę
        liśćmi,
        > a gdy za dużo śmiecę to znowu źle.
        > ot, żalenie się małej dziewczynki
        >
        > a dekameron, dlaczego bezbarwnie widziany, bez tego cieczenia po ściankach z
        > erotyzmu? czujesz? to jesień, poczujesz jesień to siadaj do boccaccia aby
        once
        > more posmakować starego zbereźnika ;)
        > ja się tylko zastanawiam, dlaczego taka książka przetrwała jeśli od boccaccia
        > do xxi wieku miała np. inkwizycję.I listę ksiąg zakaznych, no dlaczego?
        > ech, klechy też mężczyźni i żyć muszą
        > ;)

        dekameron, hmmm....
        taki jest jak ten kto go czyta.
        dewotka -zobaczy w nim wyuzdanie seksualne i zboczenie,
        inna dewotka -zobaczy tam wielki grzech i bezbozenstwo.
        na zupelnie innym poziomie, tak kiedys bulwersujaca
        pikanteria erotyczna jawi sie jako niewinna zabawa literacka
        o zabarwieniu 'damsko meskim'. historyk literatury, filozof
        czy artysta beda widzieli do dzielo jako przelomowy element w
        rozwoju naszej literatury i kultury.
        nie ja nazwalem to forum 'dekameron'.
        nalezaloby spytac tego kto to zrobil, dlaczego wlasnie tak
        a nie np. 'dekalog'?
        pikanteria, o ktorej wspomnialem, nie ma nic wspolnego z
        nawolywaniem do pisania sprosnosci erotycznych, jak to juz
        ktos tutaj probowal sugerowac.
        pikanteria w formie i temacie; to wlasnie mialem na mysli
        w kontekscie tego jakze prowokujacego pierwowzoru.
        tytul powinien do czegos zobowiazywac.
        dekameron nie byl nudny i pozbawiony pulsu.
        "rozwiazala mi sie sznurowka!"
        "placki kartoflane, kto ma ochote?"
        "mam pryszcz na nosie:(("
        "sasiadka wyniosla worek smieci do smietnika"
        to ci dopiero 'dekameron'!!!
        pikanteria i zawierucha literacka, ze az milo popatrzec.
        blyskotliwosc slowek calych i polowek!!!
        to nie erotyzm czy sex czego tutaj brakuje.
        tego jest pelno w tutejszym wirtualnym swiecie. pare ulic w
        lewo czy prawo, 'red light district' rozciaga sie prawie w
        bezkresny erotyzm.
        niewidzialnosc, o ktorej wspomnialem jest fenomenem tego
        uroczego tutaj miejsca. odkrylem to swoja nowa ceche dopiero
        teraz i wlasnie tutaj. nie mam z tym zadnych problemow nigdzie
        indziej.
        to o czym piszesz moze byc sympatyczna melancholia jesienna,
        z ktorej tylu artystow ciagnelo i ciagnie jakze zywe i
        soczyste natchnienie tworcze. cyklicznosc naszych humorow
        mierzona jestzmianami w przyrodzie. dwadziesciacztery godziny
        czrwca czy lipca zupelnie inaczej wygladaja w listopadzie.
        moze dlatego czasmi tak ciezko jest nam siebie w tym wszystkim
        znalesc.wystarczy popatrzec przez okno. liscie, o ktorych
        piszesz pamietam dokladnie z dziecinstwa. ciagle czuje ich
        zapach i slysze ten jedyny szelest, kiedy to dopadala mnie
        jakas dziwna chorba nog i zamiast kroczyc przez polacie
        opadlych lisci, ciagnelem je za soba jak dwa uwiazane glazy.
        uwielbialem ten dzwiek i wonie.
        wirtualne liscie nie maja zapachu i przelatuja bezszelestnie
        przez oblok mojej 'dusznej' egzystencji. dlatego uwielbiam
        barwne swiatla. mgla bowiem pieknie wyglada w roznych jego
        odcieniach. w tym swiecie bylem juz tu i tam. bywalo bardzo
        ciemno i oslepiajaco jasno, rozowozielono lub czarnobilo.
        milej zabawy rysiu richelieu:)))
        • r.richelieu Re: niewidzialny watek.... 24.10.03, 19:16

          Ale nie wolno nam umneijszać intencji autora tylko dlatego, że żył w zupełnie
          innych warunkach. Wtedy istniała straszliwa perwersja, sado/maso, palenie na
          stosach, obdzieranie ze skóry i takie tam, ale słowo pisane istniało wtedy
          tylko jako traktaty teologiczne. I w tym wszsytkim boccaccio. Dekameron to
          zabawa, figle i uciechy zupełnie niewinne, ale na tle innych książek to
          bezeceńtswo.

          dekameron a nie dekalog. Bo dekalog się kojarzy i nie skłania to lekkości,
          łatwości i przyjemności. A Dekameron pewnei od tego, że to zbiór opowiastek
          takich jak wątki. Być może, że placki kartoflane są mało ambitne, ale czy
          placki nie są pikantne? Ta cebulka spieprzona i chowająca się wśród fałdów
          ziemniaczków, a ta skórka przypieczona niczym męskie ramie na słońcu. Palce i
          ramiona lizać. Że polotu brak plackom tylko siermiężna siermiężność tłuszczu z
          patelni. Jemy i placki, i wynosimy śmieci, i rozwiązuje nam się sznurówka.
          Ploty, ploty, ploty. Wiesz po co są ploty? Scalają. Chciałbyś bardziej
          polatywać więc polatuj. Każdy lata jak może i jak akurat w tym momencie chce,
          ot co.


          no i
          dlaczego nie czujesz wirtualnych liści? potrafisz poczuć coś stokroć bardziej
          skomplikowanego niż dekameron czytając, a nie potrafisz poczuć wirtualnych
          liści bo ekran zimny? zmień sobie tło na ciepłe, beżowo-żółte, szaro-
          morelowe ;)) to żart naturalnie, ale kloce wystające z tułowia można zamienić
          na nóżki rozbrykanego 5-latka gdy przestaniesz być zawiedziony, że nie ma
          polotu tylko przeczytawszy wątek o plackach sam sobie zrobisz dziesięć i
          wszamasz aż uszy będą Ci się trzęsły.
          Twój żołądek na pewno nie będzie miał nic przeciwko

          R..ysia? ;)

          a może ja to inaczej widzę i obróciwszy kota ogonem zobaczyłam, że kot ma dwa
          końce
          i tylko się czepiam jak rzep kociego ogona
          ;)
          • betty-bt r.richelieu i greame 24.10.03, 19:26
            nie meczcie kotka, tylko wyjasnijcie waszej forumowej glupotce o co tu sie
            rozbiega???
            tak jak pisala ahahella "prosze o wersje dla slabszych".
            greame, sugerujesz, ze forum dekameron jest bez polotu i niesluznie nadano mu
            taka nazwe, a oprocz tego masz sie za niewidzialnego?
            pomozta mi to zrozumiec, to moze tez bede miala cos do powiedzenia. pewnie nic
            madrego, ale zawsze cos i ilosc postow mi urosnie ;)
            • r.richelieu Re: r.richelieu i greame 24.10.03, 22:49


              że to tak do mnie w tytule to odpowiadam, że nie odpowiadam bo to graeme
              rzecz, a nie moja
              ja patrzę swoimi oczyma i mogę inaczej ją widzieć
              czekaj więc bettuś na autora
              ;)
            • graeme Re: r.richelieu i greame 25.10.03, 07:40
              betty-bt napisała:

              > nie meczcie kotka, tylko wyjasnijcie waszej forumowej glupotce o co tu sie
              > rozbiega???
              > tak jak pisala ahahella "prosze o wersje dla slabszych".
              > greame, sugerujesz, ze forum dekameron jest bez polotu i niesluznie nadano mu
              > taka nazwe, a oprocz tego masz sie za niewidzialnego?
              > pomozta mi to zrozumiec, to moze tez bede miala cos do powiedzenia. pewnie
              nic
              > madrego, ale zawsze cos i ilosc postow mi urosnie ;)
              >
              nie mow prosze o sobie 'glupotka' ani sladem heli 'slaba' bo ta sa troche nie
              ciekawe chwyty. pytania nigdy nie sa glupie. odpowiedzi czesto sa.
              tak, wydaje mi sie, ze dekameron forumowy bardziej przypomina mi dekalog niz
              pelen polotu i pikanterii zbior dziesieciu soczystych opowiadan erotycznych.
              to jest jednak tylko moja opinia. nie wiem ile sensu nalezy szukac w zwiazku
              miedzy boccacciowskim rodzynkiem literatury renesansu a forumowa grupa
              wypisywaczy 'rozwiazanych sznurowek' i 'pryszcza na nosie'. moze rzeczywiscie
              jedno z drugim nie ma nic wspolnego i nie wymaga zadych zobowiazan od
              uczestnikow tutejszego zgromadznia. czy to 'playboy' czy 'kolko rozncowe' kazdy
              bedzie sobie pisal co i jak chce. a ja sie tylko czepiam. jezeli tak to robie
              to dla siebie.
              moja niewidzialnosc bierze sie z tego, ze uzywam niewidzialnego tuszu:))
              albo moje wpisy trafiaja w dziure w dekameronskim plocie.
              nie moge sie oprzec wrazeniu, widzac siebie niewidzialnym w tym gronie, ze
              zaproszenie mnie tutaj przez ankehele, nie mialo nic innego na celu jak
              podniesienie numerka obok forum 'dekameron', z ktroego ona jest tak dumna.
              g
              • betty-bt Re: r.richelieu i greame 26.10.03, 02:32
                nie wiem czy wiesz dlaczego narodzilo sie forum "dekameron", ale zakladam, ze
                nie. w przeciwnym razie nie probowalbys podwazac faktu jego istnienia pod ta
                nazwa i nie domagal sie odpowiedzi na swoje pytania. przyszedles tu dyskutowac
                pikantnie? wiec podsuwaj takie tematy, a nie analizuj dziela od podstaw
                (nie zeby komu stego zabraniano). masz doczynienia z doroslymi ludzmi (w
                wiekszosci bynajmniej) i badz soba. o to chodzi.
                a co do niewidzialnosci... kazdy jest taki na poczatku. ja zaczynalam od
                forum "kobieta" i tez bylam niewidzialna na poczatku. tak to juz jest... nie
                jestes czarodziejem.
          • graeme Re: niewidzialny watek.... 24.10.03, 22:10
            r.richelieu napisała:

            >
            > Ale nie wolno nam umneijszać intencji autora tylko dlatego, że żył w zupełnie
            > innych warunkach. Wtedy istniała straszliwa perwersja, sado/maso, palenie na
            > stosach, obdzieranie ze skóry i takie tam, ale słowo pisane istniało wtedy
            > tylko jako traktaty teologiczne. I w tym wszsytkim boccaccio. Dekameron to
            > zabawa, figle i uciechy zupełnie niewinne, ale na tle innych książek to
            > bezeceńtswo.
            >
            > dekameron a nie dekalog. Bo dekalog się kojarzy i nie skłania to lekkości,
            > łatwości i przyjemności. A Dekameron pewnei od tego, że to zbiór opowiastek
            > takich jak wątki. Być może, że placki kartoflane są mało ambitne, ale czy
            > placki nie są pikantne? Ta cebulka spieprzona i chowająca się wśród fałdów
            > ziemniaczków, a ta skórka przypieczona niczym męskie ramie na słońcu. Palce i
            > ramiona lizać. Że polotu brak plackom tylko siermiężna siermiężność tłuszczu
            z
            > patelni. Jemy i placki, i wynosimy śmieci, i rozwiązuje nam się sznurówka.
            > Ploty, ploty, ploty. Wiesz po co są ploty? Scalają. Chciałbyś bardziej
            > polatywać więc polatuj. Każdy lata jak może i jak akurat w tym momencie chce,
            > ot co.
            >
            >
            > no i
            > dlaczego nie czujesz wirtualnych liści? potrafisz poczuć coś stokroć bardziej
            > skomplikowanego niż dekameron czytając, a nie potrafisz poczuć wirtualnych
            > liści bo ekran zimny? zmień sobie tło na ciepłe, beżowo-żółte, szaro-
            > morelowe ;)) to żart naturalnie, ale kloce wystające z tułowia można zamienić
            > na nóżki rozbrykanego 5-latka gdy przestaniesz być zawiedziony, że nie ma
            > polotu tylko przeczytawszy wątek o plackach sam sobie zrobisz dziesięć i
            > wszamasz aż uszy będą Ci się trzęsły.
            > Twój żołądek na pewno nie będzie miał nic przeciwko
            >
            > R..ysia? ;)
            >
            > a może ja to inaczej widzę i obróciwszy kota ogonem zobaczyłam, że kot ma dwa
            > końce
            > i tylko się czepiam jak rzep kociego ogona
            > ;)

            rysiu:))
            zupelnie sie z toba zgadzam, i nie pisze tego tylko dlatego zeby zblizyc sie do
            ciebie. mowie, moze nie zbyt jasno; ale moze wlasnie zmierzamy do tej malej
            jasnosci naszej konwersacji, dokladnie o tym samym o czym ty piszesz. wtracilem
            przy tym jeszcze jeden bardzo osobisty aspekt mojej malej tutaj egzystencji,
            ale to juz stopniowo wymyka sie spoza pola obserwacji (i dobrze).
            dekameron czy dekalog....(trudno bedzie sie w tej chwili wycofac z tonu jaki
            nadalismy tej rozmowie) sprowadza sie generalnie poza oczywistym skojazeniem
            diametralnie roznych kontekstow, z forma i trescia. lekkosc i estetyczna
            pikanteria dekameronu nie ma zbyt wiele wspolnego z mrocznoscia i powaga
            dekalodzkiego mlota winy i kary. chociaz w kazdym z tych dziel jest ciagle
            miejsce na interpretacje i improwizacje:)))
            uwielbiam placki ziemniaczane i wlasnie jestem w trakcie kupowania sznurowek:))
            dobre opowiadanie nie zalezy od dobrze dobranego tematu, chociarz po tej
            stronie wody jest bardzo duzo dowodow na to, ze mozna sprzedac kazda glupote za
            dobrze dobranym sloganem.
            dekameron w formie tutaj prezentowanej ma bardzo malo wspolnego z oblizywaniem
            palcow, nie mowiac juz o ramionach podczas czy po jedzeniu plackow podsypanych
            cujan pepper i sun dried tomatoes, popijanych ciepla herbatka z rumem w chlodny
            pazdziernikowy wieczor. to raczej jest smrod palonego taniego oleju rzepakowego
            na klatce schodowej w bloku z przeladowanym i nieoczyszczanym od tygodni zsypem
            na smieci. to. ze moze byc fajnie i z polotem nie znaczy, ze tak wlasnie jest,
            i ja tyle wlasciwie chcialem powiedziec mowiac, ze nazwa czy tytul do czegos
            zobawiazuje.
            co do lisci moich wirtualnych..., pozwol, ze jeszcze do tego wroce.
            :))))
            • r.richelieu Re: niewidzialny watek.... 24.10.03, 23:11


              czy Ty wiesz ile dziwów znajduje się na klatce bez zsypu gdzie dzieci idące do
              śmietnika z wiadrami bez worków na śmieci gubią połowę kosza. Ile
              ciekawosteków zza drzwi dobiegających można się dowiedzieć. A znamy różnych
              ludzi. Ja mam znajomych nawet z mieszkań zastępczych w dzielnicach
              obrzydliwych i czy Ty wiesz jakie to ciekawe towarzystwo. Trochę niezręcznie,
              bo mówiąc ciekawe mam na myśli raczej ciekawostkę przyrodniczą, którzy inni
              widzą w tv. Ale to ludzie, to matki i ojcowie, to pracownicy. Ze slumsów
              niemal, a co tam niemal, ze slumsów. A często lepsi od wycackanych elegantów w
              garniturach na kant.

              Co do reszty
              wiem, wiem, wiem. tłuszcz z przypalonej patelni etc, nie godzi w lekkość i
              figlarność.
              Ale tu jest wszystko, rozejrzyj się
              jest i tłuszcz z patelni są też i lody czekoladowe z wisienką. Kawioru nie ma,
              racja, ale gdzie tam ruskim frykasom do zwykłych lodów czekoladowych.
              ;)
              no i
              graeme nie Twój to wątek abyś podważał zasadność nazwy. Syrenka też nie była
              piękną dziewczyną, a raczej sympatyczną choć nawalającą bunią. żeby nie
              powiedzieć o instytucjach państwowych działających zgodnie ze starym żartem
              - Halo? Czy to pralnia?
              - Sralnia, nie pralnia, kur.. mać, pier... ch.. jeba.. to jest Ministerstwo
              Kultury
              ;)
              albo w tym żarcie, żeby zupełnie zmienić ton rozmowy, choć na liście nadal
              czekam po staremu

              dzwonek u drzwi. otwiera pan Słoń. nie widzi nikogo, chce zamykać, ale wtem na
              dzwonku dostrzega mrówka
              mrówek; - dzień dobry, zastałem panią Słonicę?
              słoń: - nie, może coś przekazać?
              mrówek: - nie, ale proszę powiedzieć, że był Ryszard
              • graeme Re: niewidzialny watek.... 25.10.03, 07:21
                nie wiem jak dziwowac sie nad dziwnymi dziwami starego i nowego swiata,
                ktorych kalibru przez zwyczajny szacunek do ich podmiotu i wlasna skromnosc
                nie powinno sie porownywac. moglbym ci pokazac dziwnosci i paradoks
                amerykanskiego marzenia(american dream), ktory w pewnej czesci tego jednego z
                najpiekniejszych miast na swiata pelznie jak spuchniety zylak na twarzy
                przepieknej dziewczyny.
                piecdziesiat metrow dzieli dwa ekstremalnie rozne swiaty. gdzie porcja spagetti
                w restauracji kosztuje tyle ile tygodniowa stawka zasilku spolecznego
                umierajacego z przedawkowania heroiny narkomana na chodniku przed restauracja.
                kazdy z tych swiatow jest na swoj sposob ciekawy. w zadnym z nich nie chce
                sie jednak brac udzialu. porownywanie stechlizny back alley na naszej ‘skid
                road’ do zapachow zsypu na smieci w polskim wierzowcu sprowadza nas w rejony
                dosc abstrakcyjej perwersji estetycznej lub logicznego paradoksu gdzie wszystko
                znaczy nic a nic znaczy wszystko, brzydkie znaczy piekne, a bogaty znaczy
                biedny, itd.
                mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi.
                masz racje piszac, i tak rozumie twoj tekst, ze mozna i nalezy cieszyc sie
                i podziwiac rzeczy proste i zwyczajne, ktore maja swoje wlasna urode.
                nie mozna sie z tym nie zgodzic, bowiem wszyscy szukamy tego prostego piekna.
                tak jak twoje niezwykle zwykle lody czekoladowe z wisienka. nasza percepcja
                zmienia sie niemal kazdego dnia. potrzeby estetyczne i porzadanie funkcjonuja
                na zasadzie naczyn polaczonych. to co nasyci sie dzisiaj podniesie wartosc
                tego co wczoraj wydawalo nam sie bla(c)he i malowazne. pamietam dobrze polskie
                bloki i sasiadow. ziejace wiecznie zsypy smieci i samobojcze place zabaw dla
                dzieci.
                przypomnialo mi sie jak w czasie mojego ostatniego pobytu w polsce, dwa lata
                temu, znajomi na sile chcieli mnie zaciagnac do ‘pizza hut’. a ja chcialem
                koniecznie pojsc na pierogi ruskie do baru ‘pierozek’. „a moze na
                chinszczyzne?” proponowali, a ja uparlem sie na pierozki ruskie z ukrainskim
                barszczem. rarytas!!!!!!!!
                nie nawidze kawioru chociaz uwielbiam sushi. garnitur jest dla mnie mundurem,
                a nigdy nie kochalem wojska.

                ............o! zobacz, lisc osiadla na moim ramieniu. teraz drugi! to wszystko
                przez te nadzwyczajne zwyczajne lody czekoladowe z wisienka:))))
                • r.richelieu Re: niewidzialny watek.... 25.10.03, 21:40

                  porcja spagetti za tygodniowy zasiłek dla narkomana. hm, zasiłek dla narkomana?
                  ale nie o tym
                  różnice między klasą high and middle są nie do przeskoczenia, między
                  amerykanami od lat 100 i od lat 10, między białymi a kolorowymi. Bo wszystcy
                  kończą studia, wszyscy mają dobre głowy, a najlepsze stanowiska są i tak
                  zarezerwowane. Elita to gorzej jak sekta, zamyka się i dusi we własnym sosie,
                  ale ochrony swych członków już nie praktykuje.
                  I tylko przychodzi się przyznać, że klnąc na elytę nie mając możliwości do
                  niej wejść, z pewnością zaczęłabym lizać tyłek gdyby wejść mi się udało. Ot,
                  taki system samozachowawczy.

                  paradoksy, że biedny znaczy bogaty, a brzydki znaczy piękny paradoksami są
                  tylko w nazwie. Bo dopóki jest się w prostocie nie zdaje sobie sprawy z
                  prostoty. Zaczyna się smakować złożoności to może przyjść przesyt i wróci się
                  albo dotrze od zera. cały problem jest w tym, że docenienie prostoty
                  przychodzi drogą okrężną po uświadomieniu sobie. I tylko szkoda, że brakuje
                  tej świadomości piękna wśród tych co nie mogą przejść na około.
                  No i
                  że bez świadomości nie ma prostoty tylko prostactwo

                  a pierogi
                  normalne, że nie po to leciało się 8 godzin aby jeść to samo co ma się pod
                  nosem.

                  liście z lodami czekoladowymi
                  hm, novum jakoweś, dotychczas sądziłam, że liście są z masłem
                  ;)))
                  no i zawsze zachwycało mnie, że w Polsce je się lody dla ochłody latem, a na
                  Zachodzie na deser przez okrągły rok.

                  • graeme Re: niewidzialny watek.... 27.10.03, 21:33
                    r.richelieu napisa3a:

                    >
                    > porcja spagetti za tygodniowy zasi3ek dla narkomana. hm, zasi3ek dla narkomana?
                    > ale nie o tym
                    > różnice między klasą high and middle są nie do przeskoczenia, między
                    > amerykanami od lat 100 i od lat 10, między bia3ymi a kolorowymi. Bo wszystcy
                    > kończą studia, wszyscy mają dobre g3owy, a najlepsze stanowiska są i tak
                    > zarezerwowane. Elita to gorzej jak sekta, zamyka się i dusi we w3asnym sosie,
                    > ale ochrony swych cz3onków już nie praktykuje.
                    > I tylko przychodzi się przyznać, że klnąc na elytę nie mając możliwości do
                    > niej wejść, z pewnością zaczę3abym lizać ty3ek gdyby wejść mi się uda3o. Ot,
                    > taki system samozachowawczy.
                    >
                    > paradoksy, że biedny znaczy bogaty, a brzydki znaczy piękny paradoksami są
                    > tylko w nazwie. Bo dopóki jest się w prostocie nie zdaje sobie sprawy z
                    > prostoty. Zaczyna się smakować z3ożoności to może przyjść przesyt i wróci się
                    > albo dotrze od zera. ca3y problem jest w tym, że docenienie prostoty
                    > przychodzi drogą okrężną po uświadomieniu sobie. I tylko szkoda, że brakuje
                    > tej świadomości piękna wśród tych co nie mogą przejść na oko3o.
                    > No i
                    > że bez świadomości nie ma prostoty tylko prostactwo
                    >
                    > a pierogi
                    > normalne, że nie po to lecia3o się 8 godzin aby jeść to samo co ma się pod
                    > nosem.
                    >
                    > liście z lodami czekoladowymi
                    > hm, novum jakoweś, dotychczas sądzi3am, że liście są z mas3em
                    > ;)))
                    > no i zawsze zachwyca3o mnie, że w Polsce je się lody dla och3ody latem, a na
                    > Zachodzie na deser przez okrąg3y rok.
                    >

                    cudowna pogoda w zeszly weekend wygonila mnie na pare dni poza miasto.
                    wrocilem,.......wlasciwie dzisiaj.
                    chcialbym jednak cos dodac do niewidzialnego watku zanim zniknie zupelnie i wypeni
                    swoje przeznaczenie, jak sama nazwa wskazuje:)))

                    zasilek dla narkomana to nie jakas specjalna forma pomocy spolecznej dla tego typu
                    ludzi, to zwyczajny tutejszy welfare, ktory w przypadku beznadziejnych 'drug addicts'
                    sprowadza sie dokladnie do tego samego czym bylaby pomoc dla narkomanow.
                    od nich nikt juz sie nie spodziewa resocjalizacji. tzw. tutaj 'wednesday welfare',
                    w east side vancouver, jest, albo byl regularnym zbieraniem zwlok beznadziejnych
                    przypadkow przedawkowania heroiny czy innych ?smakolykow?. z tonu w jakim piszesz o
                    roznicach klasowych spoleczenistwa amerykanskiego, czy zachodu generalnie,
                    wnioskuje, ze kiedys bralas w tym wyscigu udzial.
                    gdzie to bylo, jezeli moge spytac?
                    z tym przeskakiwanie z middle class do high jest bardzo roznie. middle class jest
                    najwieksza (jak wiesz) grupa spoleczna w ameryce. rozpietosc jest tak duza, ze
                    w wielu przypadkach mozna mowic o zupelnie skrajej stopie zycia dwoch roznych
                    warstw tej samej klasy. pole manewru ekonomicznego tej wielkiej grupy jest bardzo
                    szeokie. kazdy moze sobie znalesc w niej miejsce. cala gospodarka obraca sie
                    wokol tych wlasnie middle ludzi. skrajnosci typu lower low i higher high nikogo
                    poza socjologami nie bardzo tutaj obchodza. moja pozycja w middle class jest
                    wyjatkowo bezpiczna i wygodna. nie mam specjalnie aspiracji ani potrzeby na sile piac
                    sie do high class. dobra pozycja w mojej klasie daje ci mozliwosc bardzo wygodnego
                    zycia. czy nie oto w zyciu chodzi? cztery mercedesy i dwa fferrari czy komfortowy nissan
                    I wygodna ekonomiczna toyota? czy szescset metrow kwadratowych dom czy
                    dwiescie piecdziesiat? jezeli masz tego typu problemy to powinnas uwaz sie za
                    dosc (materialnie) szczesliwa. mnie to wystarcza. fajnie jest kiedy jak juz zwiazesz ten
                    przyslowiowy koniec z koncem, zostalja ci jeszcze dwa dlugie konce tego "sznureczka"
                    do dyspozycji. mowi sie, ze madrosc przychodzi po czasie. ciezko sobie jednak
                    wyobrazic zycie, kiedy madrosc przychodzilaby przed czasem. straszne! to zupelnie
                    pozbawiloby nas pikanterii zycia. ciagla czujnosc przed popelnieniem beldu trzyma nas
                    (albo wiekszosc) w zdrowej formie umyslowej. powrot do "pierogow" dla wielu ludzi,
                    ktorym z roznych powodow przyszlo zyc poza krajem (jak to sie mowi), czesto bierze sie
                    z nostalgicznej chceci powrotu do 'rozowych' dni dziecinstwa. kazdy moj wyjazd do
                    polski przynosci coraz to rozne wrazenia. pierogi zawsze jednak sa wysmienite. czy moj
                    zachwyt nad nimi podzielaja ludzie, ktorzy tam mieszkaja i mijaja bar 'pirozek' kazdego
                    dnia? czy zachwyt nad ich prostota pomaga im prztrwac czesto proziczne klopoty dnia
                    codziennego? ilu lokatorw bloku mieszkalnego, w ktorym kiedys przyszlo mi mieszkac
                    zachwyca sie stroga smieci na klatce schodowej? zlapalem sie kilka juz razy na tym, ze
                    moje rozczulenia nad prostota rzeczy w polsce, braly sie z podswiadomego faktu(?), ze
                    ja za tydzien czy dwa juz bede wyjezdzal do 'domu'. cignie mnie cos jednak bardzo do
                    polski. nie wiem co. i chyba nie chce wiedziec.
                    wiem jednak, ze polska ma wiele wiecej do zaoferowania niz brudne zsypy na smieci
                    i pierogi ruskie, ktore po pewnym czasie sa tak samo nudne jak 'pizza hut' (bylem
                    tam chyba dwa razy w zyciu).
                    liscie z maslem, hmm?
                    bede sie musial chyba wysmarowac i usiasc pod tym drzewem.
                    g
                    • r.richelieu Re: niewidzialny watek.... 28.10.03, 00:37

                      Różnice klasowe na Zachodzie ;) W życiu nie mieszkałam poza Polską, ba, poza
                      Polską byłam tylko kilka dni. To o czym pisze to mój wymysł, przypuszczenia
                      czy jak to nazwać. Tyle, że Pl nie jeste lepsza. Elyta jest wszędzie, a czy
                      brałam udział. Właśnie o top chodzi, że nie. Chciałam być adwokatem gdy byłam
                      w liceum, zdałam na prawo i zobaczyłam, że nie mam szans, figa z makiem bo co,
                      że ja mam średnią powyżej 4,0 kiedy głab ze średnią poniżej 3 na aplikację się
                      zawsze dostanie. Ale, zawsze jest się w trybach machiny kręconej m.in. przez
                      elytę.

                      amerykańskie middle class
                      czy nie jest to robienie bogacza z biedaka? Jesteś w middle a nie w low, heros
                      więc ześ. Co, że jest high middle, middle middle, low middle. Takie
                      podbudowywanie własnego ego. Nie darmo właśnie w US narodziły się Mc Donaldsy
                      i cocacola. Zarabiasz mało? Co z tego, jesz to samo co ten z high class. I
                      nawet nie potrzeba keep smiling do lustra co rano, żeby czuć się cool.

                      wspinanie się
                      dobrobyt materialny jest naturalnym dążeniem przeciętnego człowieka. Są
                      jeszcze nieprzeciętni, ale ci też mają materialne ciągoty. Wszyscy mamy. It`s
                      normal. Tyle, że dążenia te mają swój pułap drożyzny. Potem to już nie jest
                      ani zdrowa potrzeba ani nawet przejawy "mam ochotę na chwileczkę zapomnienia"
                      tylko zwykłe fanaberie. A od tego blisko do fiksum dyrdum.

                      pikanteria życia
                      czujność przed popełnieniem błedu chroni przed kopami w dupę od życia. Nie za
                      duża, ale taka w sam raz jest pożądana. No, chyba, że pikanteria życia polega
                      na obrywaniu w dupę, swoisty masochizm. Hm, ale z gustami się nie dyskutuje ;)

                      dzieciństwo
                      prawie zawsze cudownie różowo-słodkie. Z braku dojrzałej świadomości, która
                      oceniałaby bardziej obiektywnie i bardziej całościowo. Dzieci widzą
                      rzeczywistość tylko ich dotyczącą, ten mały zakres przestrzeni, który rodzice
                      skrzętnie wysprzątali. Dlatego zawsze się miło kojarzy, miło wspomina i chce
                      się zawsze wracać, bo już nigdy potem nie będzie tak różowo. Prawie, bo
                      dzieciństwa niestety są różne.

                      masło
                      masło to zwyczajowa nazwa górnej części liścia, tej zazwyczaj grubszej, na
                      której słabiej widać liścia żyłki. Kiedy spada to zawsze tą właśnie stroną w
                      dół, bo jest cięższa

                      pogoda
                      gdzie taka piękna pogoda była w łikend?
    • anahella Poprosze o wersje dla slabszych;) n/t 24.10.03, 14:02

      • graeme Re: dla slabszych????????? 24.10.03, 18:44
        dotknij swojej skory helka.
        co ci to przypomina?
        a teraz, z innej beczki, powiedz mi
        -po co mnie tutaj zaprosilas???
        • anahella Re: dla slabszych????????? 25.10.03, 13:48
          > a teraz, z innej beczki, powiedz mi
          > -po co mnie tutaj zaprosilas???

          ouuuuuuuuuuu! Pytanie jest tendencyjne.
          • graeme Re: prosze o wersje dla zupelnie slabych! 25.10.03, 20:54
            anahella napisała:

            > > a teraz, z innej beczki, powiedz mi
            > > -po co mnie tutaj zaprosilas???
            >
            > ouuuuuuuuuuu! Pytanie jest tendencyjne.
            >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka