rriittaa
24.03.05, 15:22
Witam, jak sobie poradzić z takim fantem ??? tzn brakiem oparcia w mężu....
Jak wychodziłam za mąż to miałam przed oczami piękną przyszłość. I co z tego,
że mamy mieszkanie (kredyt na 20 lat). Byt materialny to nie wszystko a
raczej powiedziałabym , że nic. Wierzcie wolałabym byc na 30 m z mężem który
w ciężkich chwilach byłby dla mnie wsparciem. Czasami się wściekam (rzucam
wtedy obelgami w kierunku męża), czasami ujumuję honorem i mówię sobie "dam
sobie radę sama". Ale ile tak można ??? - wszystko sama... Dokucza mi, że
każdą ważną decyzję muszę podjąć sama. Jedyna decyzja jaką podjął mąż i to
bardzo szybko i zdecydowanie to nasz ślub. Wtedy mi to zaimponowało, a
teraz ???
Piszę te słowa bo mam cholernego doła a łez po prostu nie mogę powstrzymać
(nawet na ulicy). Wszystko wokoło się wali... praca, relacja z mężem, studia,
moje zdrowie... Bogu dzięki nasze dziecko jest zdrowe....
Zasatanawiam się co ja komu takiego złego zrobiłam, że Bóg mnie tak karze...
Nie - nie jestem bita, nie mam męża pijaka. Psychika mi wysiada. Ktoś mi
kiedyś powiedział, że taki "święty facet" co nie pali, nie pije to ma inne
odbicia i to czasami gorsze... I to jest prawda. Badzo chciałabym mieć drugie
dziecko, ze względu na córkę. Nie chcę by kiedyś została sama. Ostatni
pojawiło się prawdopodobieństwo że jestem w ciąży. W piersiach pojawiło mi
się mleko, ale test wyszedł negatywnie... Przeraziły mnie jednak moje
odczucia. z jednej strony byłam bardzo szczęśliwa, że moja córka nie będzie
jedynaczką, a z drugiej załamana - bo z dwójką dzieci sama już sobie nie
poradzę.
Marzę o facecie, który umiałby mnie pocieszyć w trudnych dla mnie chwilach.
Kiedyś męzowi p[owiedziałam, że gdyby mnie nie wychowano tak jak wychowano
(pierwszy mężczyzna i ostatni) to takie czułe słówka ze strony jakiegoś
innego mężczyzny pewnie doprowadziły by do zdrady. Mój mąż nie wyciągnął
żadnych wniosków... Chyba już nie mam na co liczyć... Tęsknie za
przyjacielem, z którym można szczerze pogadać o wszystkim, a nie tylko o tym
gdzie są pieniądze i kto odbierze dziecko od babci. Kto -tzn. ja, bo innej
wersji raczej nie ma....
Musiałam się wygadać. Ostatnoio przyjaciólki z reala też się odsunęły .Mam
wrażenie że z powodu mego mężą. Czyżbytm naprawdę żle wybrała w życiu?