Dodaj do ulubionych

brak oparcia w mężu .....

24.03.05, 15:22
Witam, jak sobie poradzić z takim fantem ??? tzn brakiem oparcia w mężu....
Jak wychodziłam za mąż to miałam przed oczami piękną przyszłość. I co z tego,
że mamy mieszkanie (kredyt na 20 lat). Byt materialny to nie wszystko a
raczej powiedziałabym , że nic. Wierzcie wolałabym byc na 30 m z mężem który
w ciężkich chwilach byłby dla mnie wsparciem. Czasami się wściekam (rzucam
wtedy obelgami w kierunku męża), czasami ujumuję honorem i mówię sobie "dam
sobie radę sama". Ale ile tak można ??? - wszystko sama... Dokucza mi, że
każdą ważną decyzję muszę podjąć sama. Jedyna decyzja jaką podjął mąż i to
bardzo szybko i zdecydowanie to nasz ślub. Wtedy mi to zaimponowało, a
teraz ???
Piszę te słowa bo mam cholernego doła a łez po prostu nie mogę powstrzymać
(nawet na ulicy). Wszystko wokoło się wali... praca, relacja z mężem, studia,
moje zdrowie... Bogu dzięki nasze dziecko jest zdrowe....
Zasatanawiam się co ja komu takiego złego zrobiłam, że Bóg mnie tak karze...
Nie - nie jestem bita, nie mam męża pijaka. Psychika mi wysiada. Ktoś mi
kiedyś powiedział, że taki "święty facet" co nie pali, nie pije to ma inne
odbicia i to czasami gorsze... I to jest prawda. Badzo chciałabym mieć drugie
dziecko, ze względu na córkę. Nie chcę by kiedyś została sama. Ostatni
pojawiło się prawdopodobieństwo że jestem w ciąży. W piersiach pojawiło mi
się mleko, ale test wyszedł negatywnie... Przeraziły mnie jednak moje
odczucia. z jednej strony byłam bardzo szczęśliwa, że moja córka nie będzie
jedynaczką, a z drugiej załamana - bo z dwójką dzieci sama już sobie nie
poradzę.
Marzę o facecie, który umiałby mnie pocieszyć w trudnych dla mnie chwilach.
Kiedyś męzowi p[owiedziałam, że gdyby mnie nie wychowano tak jak wychowano
(pierwszy mężczyzna i ostatni) to takie czułe słówka ze strony jakiegoś
innego mężczyzny pewnie doprowadziły by do zdrady. Mój mąż nie wyciągnął
żadnych wniosków... Chyba już nie mam na co liczyć... Tęsknie za
przyjacielem, z którym można szczerze pogadać o wszystkim, a nie tylko o tym
gdzie są pieniądze i kto odbierze dziecko od babci. Kto -tzn. ja, bo innej
wersji raczej nie ma....
Musiałam się wygadać. Ostatnoio przyjaciólki z reala też się odsunęły .Mam
wrażenie że z powodu mego mężą. Czyżbytm naprawdę żle wybrała w życiu?
Obserwuj wątek
    • czaroffnica24 Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 15:36
      A nie pomyślałaś, że problem leży w Tobie? szczerze - to nie wytrzymałabym z
      koleżanką, która wiecznie narzeka. Nie masz koleżanek? Masz internet, moze tu
      jakieś znajdziesz.
      I nie mów, że zapewniony byt materialny to mało, popytaj się dziewczyn, którym
      nie starcza do pierwszego, żyją w wynajętej kawalerce czy nie mogą dziecku
      kupić reklamowanego soku, bo nie mają na to pieniędzy.
      Może Twój mąż się stara jak może, może został wychowany tak, że ma przynosić
      pieniądze do domu, oddawać żonie i koniec jego obowiązków. Pogadaj z nim o tym.
      • abneptis Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 18:46
        podpisuje sie pod koleżanką czaroffnica24... mądrze prawi
        • ruiza Re: brak oparcia w mężu ..... 25.03.05, 09:13
          dziewczyny, apeluję o odrobinę wyrozumiałości... Nigdy nie miałyście "doła",
          kiedy się wydaje, że wszystko jest bez sensu??? Jeśli tak, to zazdroszczę...
          A poza tym naprawdę uważacie, że duże mieszkanie wystarczy do szczęścia? bo ja
          mam wątpliwości... Oczywiście jest na pewno fantastyczne, jak masz się z kim
          nim cieszyć... Co Ci po scianach, jak nie masz w nich bliskiej osoby...?
    • triss_merigold6 Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 16:49
      Nic nie zrozumiałam. W czym nie masz w mężu oparcia? Nie zajmuje się dzieckiem?
      Kasę wydziela? Robi głupoty np. długi, wypadki, niepowroty nocne? Jakiego
      kalibru "ważne decyzje" musisz podejmować sama?
      • anula36 Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 17:24
        widzialy galy co braly....jakby co to jeszcze zmienic meza na innego.
    • annb Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 19:10
      proszę, nie mieszaj Boga we własne wybory
      ty wybrałaś męza prawda?
      widziały gały co brały
      a poza tym nadal nie rozumiem co to znaczy to twoje oparcie..za mało danych
    • guleranda Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 19:34
      złe dni rriittaa,co?Ja z reguły nikomu się nie żalę,jestem silna,ale czasem
      mnie też nachodzi dół,wydaje mi się, że brak oparcia,nie poradze sobie na
      studiach,złe wyniki badań,nie mam przyjaciólek itp.Co wtedy robię?Idę do męża
      (wczesniej narzeczonego)i płacze i mówie co mnie gryzie i nie ma
      mowy,nawet "najmniej zaangarzowany"mięknie i się przejmie.Pewnie, i tak nie
      bedzie pamiętał o tym nastepnego dnia,ale w tym momencie czuję,że on jest,że mu
      przykro.Robiłaś tak?Pomaga-polecam.Oczywiscie takie przedstawienie to mozna
      odstawić raz na kilka miesiecy,gdy naprawde czujesz ze łzy sie cisną do oczu,a
      nie co tydzień,ale i tak pomaga.pozdrawiam i głowa do góry
      • rriittaa Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 21:35
        .. mój niestety nigdy nie zmiękł i dlatego mam coraz wiecej wątpliwości co nim
        kierowało gdy chciał sie ze mną żenić...
        • metnia co nim kierowalo? 28.03.05, 01:17
          Kierowala nim wygoda... wypisz wymaluj moj tesc. masz jeszcze zycie przed soba,
          masz szanse na wielka milosc, szanse by byc szczesliwa, zalozyc nowa rodzine.
          Moze to drastyczne stanowisko ale widze co sie dzieje z moja tesciowa... ma
          niecale 50 lat, dzieci odchowane, swietna prace i tkwi przy facecie ktory nic
          jej z siebie nie daje, to ona podejmuje decyzje o kupnie auta, malowaniu,
          wyjezdzie. i nie jest wcale tyranem, tylko jakby ona tego nie zrobila to ten
          facet na pewno nie kiwnalby palcem. narzeka na niego strasznie i placze i zali
          sie... wszystkim nam jej szkoda ale nic nie poradzimy, jesli ona sama nie
          podejmie decyzji to nikt jej nie wyreczy. i powiem jeszcze cos, co juz
          dziewczyny pisaly, jej ciagle zalenie i nikonsekwencja zaczyna nas wkurzac a
          wlasciwie mojego lubego bo ja do tesciowej mam zdrowy dystans. ale jemu i jego
          bratu jest strasznie przykro, od lat mowili matce, jak jeszcze byli dziecmi,
          zeby odeszla i znalazla szescie... Straszne jest to, ze kobiety w siebie nie
          wierza, ze mysla ze jak juz jeden facet ja zechcial to tak juz musi zostac, bo
          co ona zrobi, jak sobie poradzi, ze dzieci itd. Co twoja corka bedzie miala po
          nieszczesliwej matce? Pozdrawiam serdecznie i życzę odwagi
    • kajos5 Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 19:38
      A ja cię rozumiem w 100000% - mam to samo w domu. Mąż ma gdzieś moje sprawy -
      on nawet nie wie czym ja sie zajmuję w pracy - zero zainteresowania. Kiedy dosć
      poważnie chorowałam ani razu nie usłyszałam od niego słowa wsparcia. W
      codziennym życiu jest tak samo. Nie chodzi o to ze sie żalę - byłam głupia
      ze tak wybrałam męża, ale mogę o to winić tylko siebie. Wielokrotnie z nim
      rozmawiałam, mówiłam co czuję - jak grochem o ścianę. Dlaczego jeszcze od niego
      nie odeszłam?? Próbowałam kilka razy - ale on się nie zgadza na rozwód. Jeżeli
      chcesz pogadać z kimś kto cię rozumie to napisz na pocztę.
    • rriittaa Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 20:50
      ...moje przyjaciółki nie mają zielonego pojęcia o tym jak wygląda moje życie w
      4 ścianach z mężem...
      ... zdecydowanie wiem jak to jest kiedy nie starcza do końca miesiąca. Mało
      tego wiem jak to jest chodzić głodnym i płakać nad mięsem, które jest kupowane
      tylko dla dziecka i męża (musi mieć siły na pracę fizyczną)...
      ...widziały gały co brały ??? widziałam to co widzą inni a dokładniej to co
      chciał mąż żebym widziała... zdecydowanie namawiam wszystkie dziewczyny do
      zamieszkania z narzeczonym na własny rachunek przed zamążpójściem....
      ... najlepszym sprawdzianem dla męża jest choroba żony... może tak uważam, bo
      mój się tutaj nie sprawdził... nie chodzi mi o to żeby skakał nade mną, ale
      podanie szklanki wody do popicia lekarstw po całej nocy spędzonej z dzieckiem w
      toalecie (obie miałyśmy grypę jelitową) to chyba niezbyt duże wymagania?
      Dopiero teściowa mi pomogła.... Komiczne - teściowa lepsza od męża....
      ...czy to ja jestem winna??? tak przez kilka miesięcy obwiniałam tylko
      siebie....w tym czasie straciłam całkowicie wiarę w siebie... doszło nawet do
      tego, że stałam się służebnicą mego męża tłumacząc sobie, że sama sobie taki
      los wybrałam... do czego to doprowadziło? do zaglądania do kieliszka... dobrz
      że się szybko opanowałam i postanowiłam wrócić do pracy... Łatwiej jest to
      wszystko znieść uciekając do harówy, która nie pozwala rozmyślać i
      analizować...
      • annb Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 21:44
        rriittaa no to teraz dużo danych
        mądre kobiety mawiająże mężczyznęmożna zmienić...na innego

        separacja....żeby nim potrząsnąc a jak to nic nie da to rozwód
        no chyba że terapia rodzinan go zmieni.....ale czy ty masz jeszcze siły walczyc?
        i w sumie po co walczyc?nie wiem...ciezka sprawa
      • pepperann Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 22:03
        z tego co piszesz, wygląda na to, że nienajlepiej wybrałaś. Ja nie jestem
        mężatką, ale mieszkam z moim narzeczonym prawie 2 lata. Wcześniej miałam inny
        poważny związek. Tamten poprzedni koleś, niech będzie K., cały czas się
        musiałam hamować, żeby nie za dużo chcieć, nie za dużo czasem wymagać. Moja
        choroba, moje problemy - zero reakcji, ewentualnie - po 5 minutach
        zniecierpliwienie. i móiłąm sobie, że tak być musi. Związek zresztą nie przez
        to się rozpadł. Ale teraz, mój facet - przywraca mi wiarę w rodzaj męski. Nie
        zdarzyło mu się, żeby nie pojechał ze mną do lekarza jak jestem tylko poważniej
        chora. POzwala mi ryczec, jak mi jest smutno i pociesza mnie. Mogę opowiadać
        jedną i tę samą historyjkę jak to pokłóciłam się z mamą i o co naprawdę mam żal
        po 100 razy. Pamięta o moich sprawach, o każdej ważniejszej rzeczy w pracy. Tak
        może być! Daniej myślałam, że to marzenia nastolatek. I tak jest od kilku lat.
        I to nie jest żadną moją zasługą. Fakt, staram się, ale z tamtym przynajmniej
        równie mocno się starałam, albo bardziej. To kwestia faceta, jego wrażliwości i
        tego czy naprawde kocha. Nie radzę Ci skończenia wiązku, na pewno. Ale może
        lekarstwem jest po prostu szczere komunikowanie swoich potrzeb i myślenie, że
        tobie również coś się należy. Bo co powinno się mieć ze związku jeśli ie
        wzajemne oparcie? Pozdrawaim i zycze wyjscia z chandry.
      • marta-29 Re: brak oparcia w mężu ..... 20.04.05, 19:48
        probuj z nim rozmawiac.nie poddawaj sie-jezeli go kochasz.bylam niedawno u
        kolezanki-tzn. z moim dzieckiem u jej dzieci bo ona przebywala za granica-jej
        mama powiedziala do mnie-ze mam prawie trzydziestke na karku i nic nie mam-nic-
        bo tak jest-nie mam mieszkania pracy,pieniedzy...ale mam meza na ktorego moge
        zawsze liczyc-na dobre i na zle-i z nim latwiej mi mieszkac u tesciow,ktorych
        juz nienawidze i wychowywac zdrowe dziecko i myslec ze juz niedlugo bedzie
        lepiej.a moja kolezanka pracuje za granica,bo ma wszystko-mieszkanie,samochod i
        meza ktory ma to wszystko gdzies.lacznie z nia i dziecmi...i mysle ze to ja mam
        wszystko-to co najwazniejsze-a dalej damy sobie rade.
        rozmawiaj z mezem-nie tylko o tym co ty czujesz ale tez o tym co on czuje.
    • yvonaa Re: brak oparcia w mężu ..... 24.03.05, 22:05
      powiem ci że z moim mężem jest podobnie jak czytam twój post to normalnie jak
      by to było o nas, ale naszczęście nie spodziewam się dziecka i długo dłuugo nie
      będę chciała
    • znanynielicznym do rriitty 25.03.05, 01:11
      Podaj swój nr gg... to pogadamy sobie dłużej.Choć nie mam za wiele czasu na
      codzień(praca,rodzina)..to te kilkadziesiąt minut na rozmowę się
      znajdzie...pozdrawiam:)))... i nie załamój się.
    • werka822 Re: brak oparcia w mężu ..... 26.03.05, 00:28
      U mnie niestety podobnie z tym ze nie mamy dzieci i prowadzimy razem firme, mój
      mąż tylko pracuje(obsługa klientów) a ja musze być
      szefową,księgową,sprzedawcą,absolwentka, gosposią a na koniec dnia idealna
      kochanką! Wierz mi że nie wytrzymuje już powoli psychicznie i fizycznie, Jak
      byłam chora to kazał mi pracować nawet nie zapytał czy dobrze się czuje. W
      pracy robi mi pranie mózgu robi ze mnie idiotke przy klientach i pracownikach a
      ja dobra żonka nigdy nic złego nie odpowiem ani się nie bronie. Jesteśmy 3 lata
      po ślubie a miedzy nami doszło do trzech poważnych rozmów i tak zostałam głupią!
      On tylko żąda a od siebie nic nie daje!!!
      • anula36 Re: brak oparcia w mężu ..... 26.03.05, 11:15
        wylazi przyslowie- jak sobie poscielesz tak sie wyspisz-"kazal ci pracowac" a
        przepraszam on jest nadzorca niewolnikow na plantacji a ty niewolnica Izaura??
        Jak sie dajesz tak traktowac to nic dziwnego ze mezus korzysta.
    • sunrise79 Re: brak oparcia w mężu ..... 26.03.05, 11:36
      znam to z wlasnego podwórka,wprawdzie nie jestesmy jeszcze małżenstwem,nie mamy
      dzieci,mieszkamy z wlasnymi rodzicami,znamy sie prawie 3 lata,
      ALE....
      ...ostatnio przy rozmowie wyszlo ze moj jeszcze-nie-mąż nie wie ile lat
      jestesmy razem(2 lub 3 lata,a moze 4 niee 4 chyba jeszcze nie),nie wie na
      ktorym jestem roku studiow,na dzień kobiet nie dostalam nawet najmniejszego
      kwiatka( dostalas przeciez kochanie bukiet na walentynki)
      kiedys slyszalam jak jakis facet wypowiadał sie o swojej kobiecie: "MOJA LEPSZA
      POLOWA"...szkoda ze to nie mój. Czasami bywa ciezko,czasami bardzo boli :-(

      teraz mamy przerwe od kilku dni,pozniej zadecydujemy czy chcemy byc razem,czy
      nie....
      UCZUCIA...bardzo mieszane,z jednej strony bardzo Go kocham,ciezko bez
      Niego...ale z drugiej jezeli na poczatku wspólnej drogi razem nie potrafimy sie
      dogadac,to czy jest sens dalej???
      • carmelinka Re: brak oparcia w mężu ..... 27.03.05, 22:16
        jak tu czytam wypowiedzi to tak jakby moje myśli były opisane.Ja też większość
        decyzji ważnych lub mniej ważnych muszę podejmować sama,na podłodze leży mokry
        pampers mąż przejdzie potknie się ale nie podniesie,papierki połozy na blat w
        kuchni i nie otworzy szafki z koszem,i wiele,wiele innych takich drobnostek
        ktore ja muszę poprawiać albo skończyć i praktycznie marnować czas a mogłabym w
        tym czasie coś innego zrobić,Cały dzień gdy mąż jest w pracy mogłabym robić co
        mi się żywnie podoba on i tak się tym zbytnio nie interesuje.Podpisuje się pod
        wszystkimi postami tych pań które mają mężów a są tak naprawdę same.Powodzenia
        dla nas
        • kamila1234 Re: brak oparcia w mężu ..... 29.03.05, 10:00
          a ja mam odwrotnie
          moj maz stara sie zadzic wszystkim
          wybiera wakacje kolor scian wersalke, nawert to czy mam pracowac czy nie.
          uwierzcie lepiej zyc poi swojemu-mies cos do powiedzenie niz tak jak ja byc
          pomiotem u meza dla ktorego moje zdanie sie nie liczy
    • lesia27 Re: brak oparcia w mężu ..... 20.04.05, 20:25
      Jeżeli to co piszesz ma miejsce już dłuższy czas i mimo prób nie potrafisz się
      z nim porozumieć to zostaw go. Po co Ci taki mąż, jak będziesz sama to
      przynajmniej pozbędziesz się złudzeń, że możesz na kogoś liczyć, a może po
      czasie znajdziesz "prawdziwego" mężczyznę. Mój ojciec jest typem takiego
      człowieka, który nigdy nie podjął decyzji i myślę że gdyby moja mama zostawiła
      by go wiele lat temy (do tego dochodziły jeszcze inne problemy) to dziś nie
      byłaby (przykro mi to pisać) zdewociałą, wiecznie skwaszoną, a przedewszystkim
      nieszczęśliwą osobą. Ma poczucie, że zmarnowała sobie życie (i tak jest), nie
      dopuść do tego żebysie musiały (ty i twoja córka) za kilka lat przez to
      przechodzić. Życzę słusznych wyborów.
    • 18lipocwa Re: brak oparcia w mężu ..... 20.04.05, 22:08
      Papież Benedykt XVI wyjechał z Watykanu
    • stokrocja Do RITY :) 21.04.05, 11:18
      Polecam Ci wyciagniecie meza - jesli jestes z Wawy na nauki przedmalzenskie do
      kosciola na Domaniewska - nauki w podziemiach domu katechetycznego - tam gdzie
      ksiegarnia Sw. Jozefa tak tak przedmalzenskie temat 3. Jest rozpiska idzicie na
      nauki jak bedzie ten konkretny temat. Bylam wczoraj. Ksiadz mowil o roznicach
      miedzy kobietami a mezycznami - bardzo ciekawie. Mysle ze da to Twojemu mezowi
      do myslenia. Ksiadz o tym jak wazne jest aby maz wysluchal, przytulil. Jak
      wazne sa randki :) w malzenstwie :) Naprawde polecam :)
      • magda010 Re: Do RITY :) 22.04.05, 11:03
        U mnie podobnie, malzenstwo od 10 m-cy i straszny bol i problemy. Czuje sie jak
        powietrze, moj maz o twardym charakterze decyduje o wszystkim, kazda wymiana
        zdan jest dla mnie ogromnym cierpieniem, bo on po prostu wymusza we mnie nie
        tylko ustepstwa, ale wrecz zmusza do zmiany myslenia, robiac takie pranie mozgu,
        ze dla spokoju sie na wszystko zgadzam. Nie wiem co robic, boje sie odejsc,
        chyba go kocham, choc ta milosc jest niezle poharatana i poraniona. Nie
        rozumiemy sie, cierpimy oboje, ja juz powoli nie daje rady, ale boje sie, ze
        nigdy nie uloze sobie zycia, ze jednak okaze sie, ze tego pozaluje, ze go
        kochalam, ze moze to moja wina, moze bedzie mi duzo gorzej jak odejde. Nie wiem,
        gdyby to nie bylo malzenstwo, nie mialabym watpliwosci :(
        • stefka77 Re: twardziel 22.04.05, 11:24
          na takich też jest sposób i znam mnóstwo kobiet które sobie świetnie radzą z
          despotami, chociąż po wielu latach, to niezłe kombinatorki, robią tak żeby
          facet myślał że to on decyduje, oglądałaś "moje wielkie greckie wesele"? tam
          jest niezła lekcja, mąż grek - musi rządzić w domu choć tak naprawdę sam nie
          wie że wykonuje tylko polecenia żony. Nie zachęcam Cię do krętactw ale musisz
          nauczyć się tak żyć żeby nie czuć się stłamszona.
          • stefka77 Re: twardziel 22.04.05, 11:26
            acha, to jak mówisz że się zgadzasz dla świętego spokoju to kłamstwo, to on ma
            święty spokój a Ty się gryziesz, i on myśli że tak ma być, więc jest przekonany
            że robi dobrze.
            • stefka77 Re: twardziel 22.04.05, 11:28
              i jeszcze jedno, mój mąż był wychowany podobnie - on żądzi i zero sprzeciwu,
              ale mu już na wstępie nie pozwoliłam, mowy nie było o świętym spokoju! tak go
              długo męczyłam, gadałam, kłóciłam się że uznał że nic mi nie narzuci. I teraz
              mam święty spokój. o!
    • slodzik3 Re: brak oparcia w mężu ..... 25.04.05, 18:01
      jakbym widziałą swoje zycie.. ja tez zastanawiam sie czy źle wybrałam, czy
      byłam ślepa, czy on sie tak zmienił, czy tylko udawał. Starał sie mnie zdobyc,
      szalał, naglił do slubu, myslałam ze wygrałam los na loterii, a teraz.. rodzice
      sa najwaznejsi, nawet dziecko mam wychowywac według ich zalecen. nie zgadzam
      sie wiec jestem zł, niedobra, konfliktowa itd. czasami patrze na niego i
      nadziwic sie nie moge, ajk mogło dojsc do naszego ślubu.. Boje sie że któregos
      dnia nie wytrzymam i odejde, tym bardziej że miał kogos na boku.. ciezkie jest
      to zycie.. dobrze ze choc dziecko jest cudowne...ja równiez marze o kims, kto
      bedzie patrzył na mnie jak na człowieka, a nie jak na swoja własność,
      sprzataczke, kucharke i nie wiadomo co..To boli gdy uswiadamiam sobie że nie
      jestm osoba taka jaką byłam przed ślubem.. ale zrobie wszystko zeby sie znowu
      nia stac..
      • pelagia25 Re: brak oparcia w mężu ..... 25.04.05, 19:36
        Ja też jestem trochę rozgoryczona i uważam że osoby,które chcą spędzić ze sobą
        życie muszą pomieszkać trochę.Niby mój mąż mnie kocha jest wszystko ok i czego
        się tu czepiać,ale jest ale.Zrobił się skapcaniały.Jego rozrywka to TV i
        komputer jak Ja czegoś nie zaproponuje to cisza i siedzimy jak te kukły w
        domu.Mamy mieszkanie do remontu.Stoi 2 lata puste.On tam nawet nie
        chodzi.Mieszkamy u teśćiów,mu jest chyba dobrze,bo mamusia wszystko zrobi.Ja
        zebrałam wszystkie informacje na temat kredytu i zajełam się jego realizacją.Na
        jego głowe zwaliłam remont po 3 tygodniach dał mi namiary stront www firmy
        zajmującej się ogrzewaniem.Znam go 6 lat od roku ma dopiero stałą prace za
        700zł wcześniej dorabiał u rodziców.Staram się być cały czas tolerancyjna,albo
        starałam,ale już chyba nie mogę.Zaczynam się awantorować,robię się chamska i
        złośliwa.Mam dość.Nie chce takiego mężczyzny.Ja też chce mieć
        oparcie,świadomość,że odpowiedzialność spoczywa nie tylko na moich barkach.
    • adsa_21 Re: brak oparcia w mężu ..... 26.04.05, 13:52
      ja tez nie mam oparcia w meza. Mam za to w rodzicach i przyjacielach - to mi
      wystarcza. sama tez bym sobie poradzila - takze glowa do gory!!!!
      umiesz liczyc, licz na siebie!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka