scarlett.o-hara
22.04.05, 08:01
Jesteśmy małżeństwem od sierpnia 2004r. Jest niby oki, bardzo się kochamy, po
wielu trudnościach jesteśmy razem... Ale mój mąż uważam z byle błahego powodu
się obraża. Mam niewyparzony język, to fakt, ale nigdy to nie są żadne takie
słowa czy powody, aby się obrażać. Mój mąż ostantacyjnie pokazuje, że
został "mocno" urażony i po prostu zabiera się i na noc idzie spac do innego
pokoju, a mnie szlag trafia, bo nie po to mam męża, aby w łóżku spać sama.
Poza tym mam wrażenie, że on się ożenił tylko "na dobre", bo "na złe" to on
ucieka. Przy nim stałam się chyba histeryczką, bo zaraz płacze, że mnie tak
traktuje. Żadne przeprosiny nie pomagają. Może mam dac sobie spokój i jak
chce spać gdzie indziej, to niech śpi? Co o tym myslicie. Albo on a lbo ja
mam problem, a może my... Specjalista? Pozdrawiam. Prosze o poważne rady....