Dodaj do ulubionych

wychodzę za mąż - kocham innego

02.08.05, 22:11
Z miłością mojego życia spędziłam 6 lat.Rozstaliśmy się, bo ja "światowa
kobieta" (ironia) szukałam czegoś więcej, on nie dawał mi stabilizacji, domu,
wciąż zabawy i imprezy. Kochał mnie nad życie. Ubóstwiał, rozpieszczał,
znosił każdy największy cios z mojej strony. Ja jego też. Nadal kocham - tego
jestem pewna.
Ciągłe wyjazdy oddaliły nas od siebie. Pokazały jak łatwo żyć z daleka.
Dlatego łatwo było odejść. Nie przewidziałam tylko, że tym razem droga
powrotu będzie zamknięta..
Już po kilku tyg poznałam kogoś nowego. SIlna fascynacja. Szybki rozwój
sytuacji, szczęście, euforia, zakochanie. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy
się na dziecko. Za miesiąc mam za niego wyjść..
Problem w tym, że fascynacja opadła odsłaniając bolesną rzeczywistość. To nie
on. To nie mój mężczyzna. To nie on miał stać u mego boku. To nie z nim
miałam dzielić cały świat i zakładać dom..
Jest już za późno. Z ciążą są problemy. Źle się czuję fizycznie, psychicznie
jeszcze gorzej. Przeżywam nagonkę z każdej strony. Szczególnie rodziny, która
kochała byłego. Przyszły mąż kocha mnie i dziecko za nas dwoje. Jest cudowny,
wytrwały, mądry, wspaniały. Ale nie jestem pewna, czy czuję miłość. On wyczuł
te obawy..
Czy ktokolwiek był w takiej sytuacji? Czuję się jak gówniara, której opadły
klapki z oczu. W którą stronę się zwrócić?
Obserwuj wątek
    • amwaw Re: wychodzę za mąż - kocham innego 02.08.05, 22:54
      A może po prostu hormonki? W ciąży jesteśmy poddenerwowane, nagle wszystko
      zupełnie inaczej widzimy, wszystko nas irytuje i jesteśmy zmęczone. Zasadniczo-
      chcemy chwilami uciekać i mieć jeszcze chwilę na zastanowienie( której to
      chwili nie mamy:) ). Weź to pod uwagę i może po prostu przeczekaj- za miesiąc
      ta sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Do "pierwszych wielkich miłości"
      będziemy zawsze wracać w ciężkich chwilach- to takie postacie na ołtarzykach.
      Jak jest źle, zapalamy na tym ołtarzu kolejną świeczkę pt"gdybym z nim była
      byłoby inaczej", "z nim byłabym szczęśliwa"...Po to, żeby jak jest dobrze śmiać
      się z tego i mówić, że wcale tak nie myślałyśmy. Potrzebujemy tego ...
      Może o to w tym wszystkim chodzi? Może nie jest tak źle?...
      Pozdrawiam
      • maya2006 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 02.08.05, 23:07
        idealizujesz to co bylo..na zasadzie "wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma"
        • amwaw Re: wychodzę za mąż - kocham innego 02.08.05, 23:29
          Maju2006-jak będziesz w ciąży-daj znać, chętnie się dowiem jak się czułaś i co
          myślałaś. Na razie to Ty TEORETYZUJESZ. I zasadniczo tyle potrafisz
          doradzić: "nie wiem, ale pewnie jest inaczej niż ktoś mówi".Brawo! Niezła
          jesteś!
          Pozdrawiam
          • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 09:58
            Muszę przyznać, że czasem zastanawiam się czy to nie hormonki. Ale jest mi
            strasznie źle. Budzę i zasypiam myśląc tylko o nim...
            Modle się, żeby to przeszło. Boję się, że on zadzwoni i powie, że kocha, że
            przygarnie nas (mnie i dzidzię) i co wtedy?
            Boję się i pragnę z całych sił..
            • abneptis Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 10:38
              Moim zdaniem to raczej hormonki...
              Przecież sama pisałaś jak bardzo bylo Ci dobrze z ojcem dziecka.
              Nie odrzucaj go tylko dlatego że może Ci się wydawać że kochasz byłego, a czy
              ten były Cię kocha?? I czy będzie lepszym ojcem i oparciem dla Ciebie? Przeciez
              dlaczegoś się rozstaliście... może przeanalizuj na sucho poprzedni związek i
              zobacz że nie było tak kolorowo.
              Nie rań męża- przyszłego dopóki nie będziesz pewna że chcesz odejść. On widzi
              Twoje zachowanie:)

              Spokoju CI życzę i dobrych decyzji:)
              --
              eh...
              • mam_to_w_nosie Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 12:54
                A moim zdaniem to nie żadne hormony (swoją drogą co to za mania jakaś z tymi
                hormonami w ciąży, ja wiem, że organizm kobiety przeżywa wtedy burzę ale NIE
                zwalajmy wszystkiego na hormony, tak najłatwiej, w ciąży hormony, bez ciąży
                pms albo okres... to co, my jakieś takie niedorozwinięte jesteśmy i tylko hormony
                nami rządzą a rozum na wakacje wyjechał???)
                Uważam, że opcje są dwie:
                1) "wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma" cytując za Mają, idealizujesz po prostu i tyle
                2) faktycznie trochę za późno zorientowałaś się, że kochasz tamtego, to się
                zdarza, miłośc ma to do siebie, że nie jest oczywista i ludzie różne głupoty
                popełniają, rozstają się, wracają do siebie...
                Jeśli jesteś pewna, ze kochasz tamtego, nie wychodź za mąż, nie rań bogu ducha
                winnego człowieka.
                To tyle z mojej strony, choose your destiny...
                • chiara76 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 13:15
                  podpisuję się pod wypowiedzią.
                • amwaw Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 14:14
                  , miłośc ma to do siebie, że nie jest oczywista i ludzie różne głupoty
                  > popełniają, rozstają się, wracają do siebie...

                  Wg mnie to jest dopiero idealizowanie.Skąd pomysł, że to jest sprawa dwustronna?
                  Że tamten też nadal kocha? Namiawianie- nie wiesz? Zostaw, tamten wróci bo
                  właśnie miłość taka jest. Jezuu!Jak z telenoweli.
                  Przecież autorka wyraźnie pisze, że NIE JEST pewna czy nie kocha przyszłego
                  męża, więc czemu piszesz "jeśli jesteś pewna, że kochasz tamtego"- zasadniczo z
                  tego co pisze autorka-niczego nie jest pewna.
                  Czytajcie, a nie dopowiedajcie..
                  I nie mówmy, że w ciąży myślimy, czujemy tak samo jak przed...Bo to jest bzdura-
                  totalna. Nie ma porównania do zmian hormonalnych PMS-u i ciąży. W przeciwnym
                  razie- ciąża byłaby znacznie łatwiejsza. Poza tym- szczególnie jeżeli jest
                  zagrożona -znosi się ją ciężej, więcej jest pytań, więcej wahań. Pojawienie się
                  dziecka zmienia o 180 st życie i czasem pojawiają się pytania "co by było
                  gdyby...może trzeba było poczekać...". I nie chrzańy, że tego nie ma- nieee,
                  jesteśmy silne, w ciąży nie ma żadnych wahań, żadnych zmian hormonalnych, nie
                  ma zmian nastroju- nieee, skądże, prawda-Supermama/Matka-Polka?Myślimy jasno,
                  chłodno, racjonalnie, wiemy co chcemy i mamy wszystko jasno sprecyzowane-
                  taaak...No, to ja zazdroszczę..
                  Pozdrawiam
                  • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 17:08
                    Amwaw mam wrażenie, że doskonale rozumiesz moje nierozumienie sytuacji..
                    Nie chcę ranić przyszłego męża, ale nie potrafię sobie z tym poradzić.
                    Napisałam do tamtego. Żadnych próśb, żali, lamentów, błagań...
                    Przeprosiłam go tylko za straconą miłość.
                    On jeszcze do końca maja do mnie pisał żebrząc o miłość. Był już za granicą gdy
                    dowiedział się, że jestem w ciąży. Nadal utrzymuje ze mną kontakt, ale teraz on
                    wie, że nie może stosować już żadnych form nacisku. Zna złą sytuację ciąży. Boi
                    się o mnie. Żyje mną. Chyba chciałabym, żeby po prostu powiedział: "daj mi już
                    odejść proszę. Nie rań więcej"
                    Wtedy bym odeszła...
                    • amwaw Re: wychodzę za mąż - kocham innego 04.08.05, 00:16
                      No, ale z drugiej strony- chyba potrzebujesz teraz takiego zainteresowania?
                      Potrzebujesz świadomości, że jest? Korzystaj z tego ile się da.
                      Jeżeli zadzwoni- myślę, że jesteś na tyle mądrą osobą i na tyle znajacą siebie
                      i swoje potrzeby, że podejmiesz właściwą decyzję- jeżeli zostaniesz przyparta
                      do muru.
                      A chwilowo- weź karteczke- po jednej stronie napisz dlaczego chciałabyś być z
                      obecnym facetem, jakie są jego plusy, co w nim lubisz,a na drugiej stronie- to
                      samo z poprzednim. Nie podejmuj na razie żadnych pochopnych decyzji i nie mów o
                      tym wszystkim facetowi z którym jesteś- czasami możemy kogoś bez sensu zranić.
                      Jak podejmiesz decyzję-wtedy powiesz, póki co lepsze są koleżanki.

                      Powiem Ci coś ciekawego-4.5 roku temu rozstałam się z facetem, którego
                      dosłownie uwielbiałam( toksyczny związek, odeszłam). Od tamtej pory ani razu
                      się nie widzieliśmy. 2 lata temu miałam cięższe chwile i oczywiście klasyka-
                      napisałam maila- takiego jak Ty teraz. Był odzew..nie spotkałam się, choć
                      wyobrażałam sobie jak by to z nim było.Potem wyszłam za mąż, zaszłam w ciąże
                      i...po 4 latach od odejścia-odezwał się.Do tej pory nikogo nie ma, do tej pory
                      ma ten sam nr telefonu...I tak myśle- to wszystko było miłe,ciepłe,
                      ale...dobrze zrobiłam wtedy, że odeszłam. Kocham mojego męża, jestem szczęśliwa
                      ( choć miałam takie fazy jak Ty) i zdaje sobie sprawe, że to wszystko ( te
                      wzdychania) były mi potrzebne, po to, żebym czuła się lepiej, bezpiecznej, że w
                      razie czego...Ale tak naprawde-nie chciałabym wracać do tego co było, teraz
                      moja miłość do męża nie jest taka jak do poprzedniego..ale po prostu-ona jest
                      bardziej dojrzała, tamto to była chemia, ciągłe wzloty i upadki...zresztą sama
                      nie wiem co...Ale nie coś co na dobrą sprawę chciałaby mieć na dłużej...

                      Może u Ciebie jest inna sytuacja- Ty sama wiesz najlepiej, sama najlepiej wiesz
                      co czujesz:). Życzę mądrych pomysłów, polepszenia humoru i szczęścia:)

                      Uff, padam na twarz. Dzisiaj kończę szafkę do pokoju dziecięcego( oczywiście po
                      pracy...a w pracy- bez klimy), łapy mi już odpadają od szorowania papierem
                      ściernym. Jutro pomaluje lakierem i będzie git:D Jeszcze tylko sufit w pokoju,
                      coś wymyślę na ściany-albo statek piratów, albo zoo(jak już pewna będę płci- na
                      razie nóżki ściska i jeszcze pępowiną zasłania:) ) i będę miała z głowy... Ja
                      tylko do października:D
                      Pozdrawiam
                    • d.w41 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 01.09.05, 18:42
                      Doskonale Cie rozumiem.Ja już mam dziecko i kocham innego.Czuję sie potwornie
                      do dupy, rozbita i nie chce mi się żyć. męża mam wspaniałego, bardzo mnie kocha
                      (przed ślubem zdradziłam go z tamtym i mi wybaczył bez żadnych wyrzutów).Jednak
                      ja nadal utrzymuje z robertem kontakt, piszemy sms do siebie i spotykamy się
                      gdy tylko jest w Polsce.Robert też mnie kocha, myśle o tym aby odejść od męża z
                      dzieckiem, ale nie chce go też ranić bo on niczym nie zawinił.Gdyby spojrzeć na
                      to z boku, to mój mąż jest cudowny, zrobił by wszystko dla mnie, ale ja go po
                      prostu nie kocham. Nie będe opisywać dlaczego wyszłam za niego za mąż bo to
                      zupełnie inna historia.I jeśli mogę Ci coś doradzić to powiem NIE WYCHODŹ ZA
                      MĄŻ ZA TEGO CHŁOPAKA JEŻELI NAPRAWDE KOCHASZ BYŁEGO I ON CIEBIE.Doszło do tego
                      że ja nawet nie chce się z męzem kochać, bo czułabym się podle, ż ejestem taka
                      fałszywa.czasami jak o tej sytuacji myśle to czuję się jak bydle, jak zakłamana
                      szmata.
                  • mam_to_w_nosie Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 17:49
                    amwaw napisała:

                    > Wg mnie to jest dopiero idealizowanie.Skąd pomysł, że to jest sprawa dwustronna?

                    Nie napisałam, że to jest sprawa dwustronna (tak apropo czytania ze zrozumieniem)
                    Czemu idealizowanie?? Ja znam takich sytuacji kilka, jedną z własnego doświadczenia...

                    > Że tamten też nadal kocha? Namiawianie- nie wiesz? Zostaw, tamten wróci bo
                    > właśnie miłość taka jest. Jezuu!Jak z telenoweli.

                    Ja nie wiem czy wróci ale jeśli nie kocha obecnego, to po co go ranić?? Lepiej
                    odejść i ułożyć sobie życie z kimś innym (może byłym) albo zostać samą.

                    > Przecież autorka wyraźnie pisze, że NIE JEST pewna czy nie kocha przyszłego
                    > męża, więc czemu piszesz "jeśli jesteś pewna, że kochasz tamtego"- zasadniczo

                    I kolejna kwestia czytania ze zrozumieniem: Nadal kocham - tego
                    jestem pewna. - to cytat z wątku autorki dotyczący byłego faceta.

                    > tego co pisze autorka-niczego nie jest pewna.
                    > Czytajcie, a nie dopowiedajcie..

                    To Ty czytaj, jeśli już, poza tym ja nie dopowiadam, wyraziłam moje zdanie na ten
                    temat i nie widzę w nim nic niestosownego, może poza tym, że jest ono inne niż
                    twoje i tak Cię to z jakichś przyczyn denerwuje...

                    > I nie mówmy, że w ciąży myślimy, czujemy tak samo jak przed...Bo to jest bzdura
                    > totalna.

                    Tego nie powiedziałam ale moim zdaniem totalnym nieporozumieniem jest zwalanie
                    wszystkich rozterek i niepowiedzeń na hormony. Każdy miewa lepsze i gorsze dni,
                    czasami problemy i wątpliwości ale po to mamy rozum i uczucia, zeby sobie jakoś
                    radzić. A najłatwiej powiedzieć - to hormony - poużalać się, siąść na tyłku i czekać aż sytuacja
                    sama się rozwiąże... No ja wolę jednak troszkę się wysilić i wziąć sprawy we
                    własne ręce. To JEST możliwe nawet w trakcie ciąży. Ludzie, to NIE jest choroba!

                    > Pojawienie się
                    > dziecka zmienia o 180 st życie i czasem pojawiają się pytania "co by było
                    > gdyby...może trzeba było poczekać...". I nie chrzańy, że tego nie ma- nieee,
                    > jesteśmy silne, w ciąży nie ma żadnych wahań, żadnych zmian hormonalnych, nie
                    > ma zmian nastroju- nieee, skądże, prawda-Supermama/Matka-Polka?

                    Ja tego NIE napisałam... Pojawienie się dziecka zmienia w życiu wiele ale to
                    nie znaczy, że powinno rzucać się na mózg i powodować totalne zidiocenie (bez
                    urazy dla autorki wątku, to jest moja refleksja ogólna)
                    Może autorka powinna dać sobie trochę więcej czasu, jeszcze raz wszystko przemyśleć,
                    nie wiem... wiem tylko, że jeśli nie kocha swego obecnego partnera, to powinna
                    odejść, nieważne do kogo.
            • katetoja Nie wychodź za niego 04.08.05, 14:57
              Słuchaj, powiem ci tak, moim zdaniem nie powinnaś teraz za niego wychodzić.
              Jeśli cie kocha to zrozumie i poczeka. Nie jesteście dziećmi, nie obrazi się.
              Lepiej dziś poczekać niż potem żałować, rozwodzić sie itd. Naprawdę. Wiem co
              mówię. A te rady o hormonach i idylli z cudownym mężczyznąwsadź do szafy. Na
              razie. Musisz być pewna, a nie jesteś. Masz wątpliwości więc nie wychodź za
              niego!Strasznie mnie denerwuje ten mentorski ton starych ciotek, ktore patrzą
              na ciebie z góry z pobłażaniem i mówią: oj tak tak, my kobiety tak mamy.
              Hormony ci szaleją, a przeciez jestes taka szczęśliwa. Dzieciątko sie urodzi i
              będziecie żyli długo i szczęśliwie. Bzdura! Będzie żal i złamane życie. A jego
              zaczniesz nienawidzieć za to, że nie jest tym drugim
            • kleopatryx Re: wychodzę za mąż - kocham innego 04.08.05, 16:14
              Nie licz na coś takiego. Faceci są wygodniccy i w ich naturze jest ucieczka
              przed potomstwem konkurenta.
              DZIECKO ZAMKĘŁO CI DROGE POWROTU.
              Skup się na nim, na jego zdrowiu.
              Nigdy nie jest idealnie. A z drugiej strony, skoro były nie dawał ci
              stabilizacji to nie mogłoby być mowy o jego własnym dziecku, a co dopiero
              cudzym...
              Uganiasz się za cieniami.
          • maya2006 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 03.08.05, 18:28
            amwaw napisała:

            > Maju2006-jak będziesz w ciąży-daj znać, chętnie się dowiem jak się czułaś i co
            > myślałaś. Na razie to Ty TEORETYZUJESZ. I zasadniczo tyle potrafisz
            > doradzić: "nie wiem, ale pewnie jest inaczej niż ktoś mówi".Brawo! Niezła
            > jesteś!
            > Pozdrawiam

            dziekuje kochanie, wiem ze jestem niezla. a dlaczego ty tak wszystko negatywnie
            widzisz? ja calkowicie kolezanke rozumiem, ze zamiast kochac meza , mysli o kims
            innym. to przeciez u ciezarnych normalne, tak jak czeste sikanie. ja chcialam ja
            pocieszyc, ze tysiace ciezarnych kobiet, zamisat zajmowac sie mezem i ciaza,
            mysli o swoich bylych, i zealuje ze nie zaszlo z tamtym hehehe pozdrawiam:-)))))
            • katetoja Re: wychodzę za mąż - kocham innego 04.08.05, 14:59
              Oczywiście, popatrz na nia jak na niegroźną wariatkę, bo przecież te ciężarne
              są takie głupiutkie. Naprawdę...Idź do diabła z takimi wskazówkami na życie.
              • magda010 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 04.08.05, 15:13
                Moim zdaniem, absolutnie nie wychodz teraz za maz! Nie wolno brac slubu jesli ma
                sie watpliwosci, slub niczego nie rozwiaze, wierz mi, to glupie myslec, ze jak
                wezmiesz slub, to nie bedziesz miala watpliwosci...bedziesz je miala, a slub
                tylko sprawi, ze bedziesz jeszcze bardziej cierpiala, bo poczujesz, ze juz nie
                masz wolnego wyboru, ze jestes zmuszona zyc z kims, z kim wcale nie wiesz, czy
                chcesz. Po prostu daj sobie czas...odloz decyzje o slubie, badzcie razem, a Ty
                przemysl sprawe dokladnie, bez przymusu, bo juz wyznaczona data slubu.
                • crazy_blond Re: wychodzę za mąż - kocham innego 04.08.05, 15:19
                  Uwazam rowniez, ze powinnas przelozyc ten slub. Czas jest najlepszym doradca.
                  Juz nawet nie mowie pod katem Twojego przyszlego meza, ze nie powinnas go
                  ranic - to jak najbradziej. Ale pod katem samej siebie i dziecka.

                  Skoncentruj sie na ciazy, nie rob sobie i dziecku dodatkowych stresow.

                  Ja rok temu tez odskoczylam od slubu. Wszystko bylo przygotowane, sala, menu,
                  orkiestra i suknia. WSZYSTKO! Dwa miesiace przed terminem powiedzialam mojemu,
                  ze nie potrafie, nei jestem pewna. Nie chodzilo o zadnego innego faceta, tylko
                  o niego. Chociaz dzis nadal mam z nim kontakt, wiem ze byla to dobra decyzja w
                  moim zyciu. A balam sie jak cholera odmowic ten slub.
                  • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż - kocham innego 04.08.05, 20:56
                    Dziękuję za dużo mądrych i często ciepłych słów. Jak potoczy się mój los - mnie
                    samej trudno przewidzieć. Jak dotąd za swój główny atut uważałam zdolność
                    podejmowania racjonalych decyzji. Teraz weryfikuję siebie na tyle obiektywnie
                    na ile jestem w stanie. Staram się..nie uciekać.
                    Amwaw trzymam kciuki za październik i dzidziusia. Jego mamusia to prawdziwa
                    cieplutka duszyczka :) Dziękuję Ci za wszystko, a szczególnie za ten akcent na
                    końcu. Skupianie mojej uwagi na szczęściu, jakie w sobie noszę jest dla mnie
                    jedyną teraz pociechą. Bo już kocham to maleństwo bez względu na całą resztę. I
                    jego tatuś też go kocha.
                    PS. ON się nie odezwał i to daje mi ulgę. On też ma ciągle ten sam tel, te same
                    priorytety, te same obawy...i nie wiem kiedy założyłabym z nim rodzinę. Może
                    niegdy. Więc już chyba nie zadzwoni. Oby! Choć może lepiej teraz stawić temu
                    czoła i spokojnie zacząć od nowa.
                    Pozdrawiam gorąco
                    • sdluga25 kurcze,przeżyłam to samo! nie jestem sama! 05.08.05, 11:02
                      wierzę co czujesz kochana i bardzo Ci współczuję.Wiem,że to zadne
                      pocieszenie,ale w takich sytuacjach człowiek ma w głowie totalny mętlik.
                      Ja wyszłam za mąż rok temu,dokładnie 14 sierpnia bedzie rocznica ślubu.Jestem
                      bardzo szczęśliwa,mąż jest opiekuńczy i bardzo o mnie dba:, ale gdzies w głowie
                      i w sercu jest ta osoba która była pierwszą miłością mojego życia!byliśmy razem
                      ponad 5 lat,rozstalismy się tzn.ja go zostawiłam.Podobno strasznie cierpiał i
                      bardzo plakał,bylam niedojrzała bo powiedziałam mu to przez telefon,jeżdził do
                      mnie 100 km i prosił.Nasze drogi sie rozeszły bo ja chciałam czegos
                      innego,chcialam mieszkac w miescie(pochodze ze wsi)miec dobra prace,zdobyc
                      wykształcenie,a on...chcial zbudowac dom,mieszkac na wsi,chodzic na polowania
                      bo jest mysliwym.Wymarzył sobie totalnie inne życie niz ja!Obiecał mi jednak ze
                      przyjedzie do mnie,znajdzie prace,czekalam na niego a on mnie oszukał!!!
                      poprostu nie mogł sie zdecydowac na takie zycie.Podjelam decyzję ze rozstaje
                      sie definitywnie i po 2 miesiacach poznałam mojego męża ktory tez mial problemy
                      milosne(rozstal sie z dziewczyną)to nas do siebie b.zblizylo!Zostalam w miescie
                      mam fajną pracę wyszlam za mąż,zdobylam wyksztalcenie a on...siedzi na wsi
                      buduje dom juz 2 lata i nie może go skończyc bo nie ma kasy.Czasami tesknie za
                      nim,mysle i chcialabym z nim porozmawiac,ale z drugiej strony...Nigdy nie
                      zapomina sie o pierwszej prawdziwej milosci zawsze zostaja wspomnienia i mile
                      chwile,dreszcze,namiętność jaka była podczas pierwszego razu,ale trzeba zyc
                      dalej,zostawic to gdzies w sercu,ale naprawde głęboko.Zycze ci abys byla silna
                      i myslala o dziecku,bo takie rozsterki i nerwy zle wplywaja na
                      dzidziusia.kochaj i bądz kochana,tego zycze Tobie z całego serca!!
                      • totalnieskolowana Re: kurcze,przeżyłam to samo! nie jestem sama! 05.08.05, 11:45
                        Teraz chcę zapomnieć
                        STaram się..
                        Dziś zrozumiałam, że sprawiłam sobie ogromną przysługę faktem, że do niego
                        napisałam. Jego reakcja (lub sugestywny jej brak) najlepiej uzmysłowi mi braki
                        tamtych relacji. Bo przecież to ja odeszłam, wcale nie pochopnie.
                        Przygotowywałam się na tą decyzję 3 lata. Ból przy zerwaniu więzi był
                        koszmarny, palący...a jednocześnie oczyszczający. Tak szybko poznałam męża z
                        którym motylki były jak świeża bryza po ucieczce ze stęchniałej klatki.
                        A może to właśnie chemia, intensywne sinusoidalne stany emocjonalne były istotą
                        tamtego związku..Jeżeli tak, to będę cierpieć, ale rozumnie. I to pozwoli mi
                        budować kolejny dzień z całą tą spuścizną młodości, którą noszę w sobie. I
                        tylko żal, że trzeba to już zamknąć w odrębnej szufladzie. Bo może to
                        cierpienie teraz to ból dorastania. Dziecko, mąż, dom. Może najwyższy czas
                        przestać uciekać przed czasem..
                        • kochanka7 Re: 14.08.05, 01:04
                          Witaj
                          Chcę Ci tylko napisać ,że wiem po części co masz na myśli.
                          Ja dziś jestem mężatką z kikuletnim stażem.
                          Poznałam obecnego męża po rozstaniu się z chłopakiem.
                          Na początku też byłam w skowronkach ,że to ten.
                          Dziś wiem ,że trzeba było iść za głosem serca . Nie patrzeć co ludzie powiedzą.
                          Bo tak naprawdę - kocham swoją 1 miłość.
                          I wiem ,że życie moje by innaczej dziś wyglądało.
                          Tak tkwię w tym związku bo mamy dziecko.
                          W związku w przyjaźni a moje życie ucieka .............
                          Pozdr i życzę dobrej decyzji
                          • nemoque Re: 12.09.05, 13:55
                            napisałaś..." I wiem ,że życie moje by innaczej dziś wyglądało"
                            Jestem strasznie ciekawy skąd Ty to wiesz???
                            Możesz tylko gdybać... tylko i wyłącznie! Może lepiej zajmij się
                            uporządkowaniem teraźniejszości, nie patrz jak CI życie ucieka, na spoglądaniu
                            za siebie...
                      • sdluga25 Re: kurcze,przeżyłam to samo! nie jestem sama! 06.08.05, 09:40
                        cieszą mnie Twoje mądre slowa,zobaczysz wszystko się uloży.Nie chcę Tobie nic
                        podpowiadać,bo to Twoje życie,Twoje uczucia i decyzje,ale pamiętaj,że teraz
                        jestes dojrzałą kobietą,czekasz na maleństwo,oczekujesz ślubu.Nie rezygnuj z
                        tego!!!Nawet jeżeli podejmiesz inną decyzję to pomyśl, czy wszystko bedzie
                        takie jak kiedyś?Ja też cierpiałam po rozstaniu,chociaz częsciowo winię tez
                        siebie,ale ON w sercu moim pozostanie i zawsze bedzie moją pierwszą i
                        niezapomnianą miłością.Teraz zaczełam nowe zycie i jestem bardzo
                        szczesliwa.Kocham mojego męża i mam nadzieję ze bedzie tak przez cały czas...
                        • totalnieskolowana Napisał do mnie 06.08.05, 15:23

                          Dostałam w twarz tak trywialnym kawałkiem tekstu, że poczułam się jakby mi ktoś
                          podpalił Nibylandię. Na końcu niczego był podpis: pozdrów wszystkich w ...
                          Jakby do Urzędu Miasta pisał.
                          Chyba mnie tam już nie ma. W tej historii mojego Małego Księcia..
                          • cinnoir Re: Napisał do mnie 06.08.05, 16:52
                            Wybacz szczerośc, ale bardzo dobrze, że tak się stało. Jesteś za duża na
                            Nibylandię. Wkrótce zostaniesz mamą i bedziesz wzorem dla swojego dziecka. Czas
                            skończyć z marzeniami podlotka. A poza tym, masz wspaniałego, kochającego
                            mężczyznę u boku, niechże będzie też mężczyzną szczęśliwym.
                            Pozdrawiam i życzę powodzenia.
                            • sdluga25 Re: Napisał do mnie 06.08.05, 18:29
                              nic dodac,nic ująć. Teraz masz jasno postawioną sprawę-żyj terazniejszoscią a
                              przeszłość schowaj do szuflady,jednak nie zamykaj jej na klucz,bo napewno
                              czesto tam bedziesz zagladac. powodzenia!
                              • maya2006 infantylizm i egoizm 06.08.05, 19:23
                                normalnie staram sie zrozumiec , ze ktos ma watpilowsci i problemy. i wkurzaja
                                mnie ostre, moralizujace wypowiedzi na tym forum. ale tym razem juz nie moge.
                                chyba nikt ci jeszcze nie powiedzial, ze zachowujesz sie jak smarkula. bedac w
                                ciazy wypisujesz smsy do bylego, oszukujesz swego obecnego placzac za tamtym. a
                                kiedy byly jako rozsadny czlowiek pisze do ciebie normalnego smsa, to sie
                                wkurzasz, ze nie napisal "bede cie kochal na zawsze, przyjezdzaj z dzieckiem do
                                mnie" czego ty oczekiwalas? !
                                nie tlumacz tego infantylizmu i egoizmu ciaza, bo tysiace kobiet sa w ciazy a
                                takich nieucziwych cyrkow nie robia. dorosnij i nie rozczulaj sie nad soba w ten
                                sposob. rozczul sie nad twoim przyszlym dzieckiem i twoim partnerem. bo tego to
                                mi naprawde zal.
                                • maya2006 Re: infantylizm i egoizm 06.08.05, 19:24
                                  "dostalam w twarz kawalkiem tekstu" , a co kwiaty mial przywiezc? zalosne to
                                  jak nie wiem!
    • citri POWTURZYŁAŚ TEN SAM POST :-(((((((((((((((((((( 07.08.05, 22:27
      • mam_to_w_nosie Re: powtÓrzyła... n/t 07.08.05, 23:01


        • maya2006 i kto "powturzyl " (powtorzyl) ? 08.08.05, 11:01
          • mam_to_w_nosie Re: i kto "powturzyl " (powtorzyl) ? 08.08.05, 13:17
            Autorka wątku na innym forum powtórzyła
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=27286593
    • angelka4 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 12.08.05, 22:13
      poczekaj aż urodzisz dzidziusia, instynkt macierzyński może zdziałać
      cuda,miłość do dziecko sprawia że patrzymy na świat innymi oczyma,to wtedy
      takie wartości jak odpowiedzialność, poczucie bezpieczeństwa stają się cenne.
      Trudne sytuacje ( a takie przy dziecku będą)sprawią, że docenisz człowieka
      którego masz przy boku. Moja historia ma dużo wspólnego z Twoją,ale teraz
      kocham mojego męża całym sercem, i wiem że poprzedni partner był dobry na okres
      beztroski, ale życie z nim byłoby trudne, byłabym zdana na siebie i jeszcze
      jego musiałabym niańczyć. Trzymaj się, głowa do góry, tęsknota za byłym z
      czasem będzie słabnąć. odezwij się po porodzie i napisz czy coś się zmieniło!
      wszystkiego dobrego
    • tabula2 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 08.09.05, 09:38
      wiesz, nie zazdroszczę Ci sytuacji, chociaż niedawno przechodziłam podobne
      rozterki. MOże jednak nie do końca...Po 7 latach związku rozstałam się ze swoim
      facetem. Niby dlatego, że po wspólnym zamieszkaniu okazało się, że to jednak
      nie to. W sumie sama tego chciałam. od jakiegoś czasu cos mi nie pasowało.
      Póxniej okazało się, że on juz wtedy myslal o kims innym. Byłam zdruzgotana,
      myslalam o samobojstwie, przeszlam depresję, do tej pory się leczę. Schudłam
      ponad 10 kilo, zrobil się ze mnie wrak. Nie wiem co by było gdyby wtedy nie
      opiekowali sie mna rodzice, a bylam sama 500 kilometrow od rodziny. Niby
      daleko, ale jak sie kogos kocha to mozna pomoc nawet na odleglosc. Wtedy
      przekonalam sie, ze tak naprawde jedynymi przyjaciolmi sa moi rodzice. Ale
      wracajac do tematu. Kiedy odszedl, wyprowadzil sie zdalam sobie sprawe ze go
      kocham i nie chce byc bez niego. Na dodatek przyjechalismy razem do warszawy,
      ja dostalam tu prace, on przyjechal ze mna. Dlugo nie mogl znalezc pracy. Udalo
      mi sie zalatwic mu prace w swojej firmie. Sama na siebie ukrecilam bacik. Potem
      wielokrotnie widywalam ich razem, za raczke(bo ona tez pracuej w tej samej
      firmie). Potem przeniesli nas do nowego budynku i o zgrozo bylismy wszyscy w 3
      na jednym pietrze. Koszmar!!! nie zyczę najgorszemu wrogowi!!! I nagle zaczelam
      sobei zdawac sprawe, ze ten facet to gowniarz, ze ja go nie kocham, nie jest
      wart mojej milosci. Zawsze mowil ze jestem jego najwiekszym przyjacielem, a
      potem tak mnie potraktowal. Pamietam jak wysmiewal moje uczucia i radzil mi
      czytac poradnik "Jak unikac zyciowych porazek". A ja myslalam ze mi serce
      peknie.
      No i zakochalam sie. Zrobilam po drodze kilka glupstw, ktore beda dla mnie
      nauczka na cale zycie. Troche stracilam ze swojej pozycji w pracy, bo bylam
      nieprzytomna nie moglam sie na niczym skupic, ciagle plakalam. Duzo mnie ta
      lekcja kosztowala, ale wyciagnelam z niej wiele nauki. Poznalam kogos,
      wlasciciwe to znalam wczesniej, ale jakos tak zaprzyjaznilismy sie po moim
      rozstaniu. Pokochalam tego faceta z calego serca, jest cudowny, opiekunczy,
      dobry. Wiem, ze mam na kim polegac. jest dla mnie wsparciem w kazdej kwestii,
      juz nie jestem sama z problemami codziennego zycia. Wiem, ze mnie kocha. Sa i
      gorsze chwile, ale wiem ze jesli sie kogos kocha to wszystkko mozna zwalczyc.
      NO i wychodze za niego za maz juz neiglugo bo 17 wrzesnia. wiem, ze jest to
      mezczyna mojego zycia. A tamten - nekal mnie, obarczal swoimi problemami, ze
      ona jest w ciazy a on nie chce tego dziecka, ze poronila. Ze tylko mnie kocha i
      jestem miloscia jego zycia, ze potrzebowal czasu, ale zrozumial. Nie wiedzialam
      juz co robic zeby mi dal spokoj. W koncu musial moj tato wziac sprawy w swoje
      rece i nareszcie mam spokoj. Choc nie wem czy nie odwali mi jakiegos numeru w
      dzien slubu. Ale zobaczymy.
      Nie umiem Ci doradzic, ale czesto jest tak ze zyjemy wspomnieniem i tak
      naprawde idealizujemy to co bylo, a to co mamy jest przez nas niedoceniane.
      Mysle, ze powinnas teraz przede wszystkim myslec o sobie i dziecku, wycisz sie
      uspokoj a zobaczysz wszystko sie jakos ulozy.
      trzymam za Ciebie i Twoje maleństwo kciuki
      • nikka00 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 08.09.05, 11:34
        Tabula czytając twojego posta miałam wrażenie, że czytam o swoim życiu, chociaż
        z facetem byłam 3 lata a nie 7, potem nękał mnie kolejne pięć... Tak jak ty
        miałam depresje, załamania było bardzo źle... Kochałam go strasznie to była
        moja pierwsza miłość, nie potrafiłam zbudować żadnego związku z kimś innym,
        chociaż ten mój pierwszy wielki związek był najbardziej toksyczny z
        toksycznych. Jak sie okazało po rozstaniu byłam zdradzana regularnie, potem
        nękana emocjonalnie i psychicznie.. w tej chwili jestem wyleczona z tego faceta
        i gotowa na nowy związek, tylko przykro mi bardzo, że ten człowiek ograbił mnie
        z możliwości wspominania ciepło o wielu moich pierwszych razach... pierwszym
        takim biciu serca, pierwszym takim pocałunku, pierwszej nocy itp. Wszystko mi
        zbrzydził i do dziś nie mam ochoty o tym myśleć bo to było oszustwo i tyle.
        Niestety moja pierwsza miłość była tombakiem...
    • fati8 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 08.09.05, 12:10
      Szczerze współczuje tych sercowych rozterek. mam nadzieje ze są wynikiem tej
      problematycznej ciąży. Zreszta to na szczescie mija. Co do miłości. Czujesz ją
      mocniej bo nie możesz jej posiąść. I jednoczenie w kazdej chwili uciec i
      sprawdzic jakby było gdybyś tamtego wybrała.
      Prawda jest taka - ze żadana sytuacja nie jest bez wyjscia - również i ta.
      1. Możesz odejsć od ojca dziecka i zostać z ukochanym ( jezeli on również
      iebie kocha i przygarnie dziecko)
      2.Wazne jest to czy ty w tym starym-nowym zwiżku nie znajdzieśz też luk jak
      wejdzieśz na ścieżkę zycia dom -dziecko - praca - mąż - dziecko i tak dalej
    • zdenekbrambor Re: wychodzę za mąż - kocham innego 08.09.05, 12:32
      Ja trochę z innej beczki - jestem facetem, który ma żonę i 3letnią córeczkę -
      jestem w sytuacji, kórą możesz wywołać, czego Ci nie życzę.

      Z ludzkiego ( męskiego ) tchórzostwa zdecydowałem się ożenić z kobieta, z która
      wcześniej się rozstałem dla innej. Potem ta inna rozstała się ze mną a moja
      obecna żona była wciąż w pobliżu, wciąz zapewniała, że kocha i wybacza, etc.
      Chcąc zagłuszyć wyrzuty sumienia, zdecydowałem, że się pobierzemy. Efekt
      dzisiaj jest taki, że mamy letni związek, z którym nie wiadomo co zrobić, bo
      nikt już nie ma siły dojść prawd jak to jest - jest też z nami Maja, aniołek
      rozświetlający ten mrok codzienności i wnoszący optymizm i wiarę w sens życia.

      The message is - bez interakcji z Twojej strony Twój obecny facet nie da rady
      za Was dwoje - zwłaszcza, że gdzieś tam majaczy wciąż ten drugi. Nie powinnaś
      się czuć jak gówniara, w ogóle nie powinnaś się czuć źle - Twój wybór zawsze
      będzie najlepszy, bo Twój - tylko musisz go dokonać świadomie i suwerennie...
    • adam.dazim Re: wychodzę za mąż - kocham innego 08.09.05, 13:09
      glupota nie poplaca
      glupie baby jestescie
      same nie wiecie czego chcecie
    • kamaoka Re: wychodzę za mąż - kocham innego 08.09.05, 16:27
      wiesz, doskonale cie rozumiem, choc dzieki bogu moja sytuacja mimo wszytsko
      wydaje sie lepsza niz twoja, bo ani nie jestem w ciazy no i jestem jeszcze
      bardzo mloda:)
      niemniej jednak bylo rozstanie z pierwsza, dlugoletni amiloscia, na moje
      zyczenie zreszta, blagania zebym wrocila i moje ciagle zastanawianie sie czy
      dobrze robie, ze moze moj obecny chlopak nie ejst taki doskonaly, bo tamten to i
      tamto....strasznie ciezko mi bylo, mysle ze pewnie mialam depresje, ale kto mial
      to sprawdzic/ bylam sama w duzym miescie, zaczelam studia (hehe, to jest tak
      dluga historia, poszlam na studia do zupelnie innego miasta niz mialam isc,
      presja rodziny, w zwiazku z czym bylam oddzielona od chlopaka o 300km... nie
      dalam rady, zwiazalam sie z chlopakiem ktorego znalam juz dlugo, a ktory poszedl
      na studia tam gdzie ja)
      generalnie, wiem swietnie o czym mowisz,
      wiem ze ejst ciezko, ale wiem tez ze to co psiza dziewczyny wyzej jest prawda -
      zaczynami idealizowac poprzedni zwiazek, podobnie jak to czynia l;udzie z
      prlem:P, nie pamietamy o zlych sparwach, kojarzymy tylko te dobre chwile, a
      przeciez dlacezgos sie rozstalismy...i wiesz, naparwde to cudownie ze twoj byly
      najpierw sie nie odzywal a potem napisal taki list, im szybciej dojdziesz do
      wniosku ze to koniec tym lepiej, i nie wracaj do tego co bylo, ja wiem ze ejst
      ciezko, do tej pory gdy np. jade droga ktora czesto jezdzialm ze swoim
      chlopakiem, mijam restaruacje w ktorych bywalismy, to chce mi sie plakac, doszlo
      w pewnym momencie do tego ze bylam zla na "obecnego" ze nie zachowje sie tak jak
      zachowalby sie "byly" w pewnyc sytuacjach, smieszne, prawda? mialam pretensje z
      enie jest takim samym czlowiekiem:) gliupota:)
      mysle ze po prostu nalezy jak najszybciej przestac o tym myslec, przeanalizowac
      na chlodno cala sytuacje, choc wiem ze ebdac w ciazy (hehe, wiem ze nie mozna
      zwalac na hormony, ale np. ja przed okresem mam taka faze ze bym najchteniej
      rzucila wszytsko i wrocila do bylego:P wiem ze wtedy nie moge rozmawiac o
      zadnych uczuciowych sprawach bo wszystko moja macica przeinacza:P) moze bc
      ciezko, niemniej jednak, zycze ci zebys wreszcie stala sie szczesliwa, bo na
      dobra sparwe przeciez co bys nie zrobila byloby zle, prawda? wiec moze jednak
      skup sie na tym co teraz masz, a masz naparwde wiele - kochajacego faceta,
      wspaniale dziecko, ktore jest w tobie, i w miare bezpieczna przyszlosc, a gdybys
      byla z bylym? faceci nie garna sie do wychowywania nieswoich dzieci, niestety...
      sama wiesz ze tametn zwiazek byl toksyczny, moze to okrutne ale skup sie na tym,
      pomysl czy bys chciaal miec male dziecko w takim toksycznym zwiazku? biegu
      zdarzen ktore juz byly nie zmienisz, skup sie na swojej pzryszlosci, wiem ze
      bedzie lepiej, jestem tego pewna:) urodzisz cudowne dziecko, nie musisz przeciez
      od razu wychodzic za maz, mozecie to zrobic juz po urodzeniu malenstwa, a to da
      ci zcas do namyslu,
      moze idz do psychologa? nawet jak ci nie pomoze to chociaz cie ktos wyslucha, a
      to napwred duzo:) problem "przegadany" ejst o wiele lzejszy:)
      zatem, spusc zelezna kurtyne za tym co bylo, liczy sie tu i teraz, masz
      kochajacego faceta, tylko pamietaj, jesli nadal bedziesz czuc sie zle, to nic na
      sile, dziecko nie jest juz teraz dzieki bogu "czynnikiem" zmsuzajacym do slubu
      i co tu duzo mowic, dziecko pomoze ci wydoroslec, ja jescze swoje glupie
      zachowanie tlumacze wiekiem, ale mysle ze tu duuuzo rzeczy ma wplyw na to jak
      sie zachowujemy, mysle ze po prostu brdzo kochasz zycie i strasznie boisz sie je
      zmarnowac, bo wiesz ze sie juz nie powtorzy i z calych sil starasz sie je
      przezyc najlepiej, ale to niestety sprawia ze wciaz marzymy do tych miejsc w
      ktorych nas nie ma (niew iem to taka w sumie moja teoria, dotcyzace mojej sytuacji)
      heh nie bede sie rozpisywac bo itak duz napisalam, w sumie bez ladu i skladu,
      ale po prostu chcialam cie pocieszyc ze nie ejstes sama, zreszta widzisz
      przeciez ze wiele kobiet bylo w takiej sytuacji i jakos z tego wybrnely, po
      prostu nie rozczulaj sie, tylko na chlodno postaraj sie to przemyslec, ale tez
      bez zbyt dlugiego rozmyslania o tym
      bedzie dobrze, juz pol forum w to wierzy:) a jak tyle ludzi zyczy ci dobrze... :)
      trzymaj sie
      kama
    • chopper11 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 08.09.05, 17:24
      Czytam sobie te wszystkie odpowiedzi i resztki włosów stają mi na głowie.
      Jestem już starym facetem z dużym, nie zawsze pozytywnym doświadczeniem
      życiowym i przerażeniem napawa mnie fakt banalności spojrzenia na życie przez
      większość z Pań i totalną przedmiotowością z jaką traktowani są w końcu równie
      zainteresowani czyli obaj mężczyźni w życiu Autorki. Dla wszystkich z Pań życie
      kończy się na urodzeniu dziecka i na ślubie. Nieprawda życie dopiero wtedy się
      zaczyna i po wielu nieprzespanych nocach po urodzeniu dziecka nastroje będą
      jeszcze gorsze niż w najtrudniejszej ciąży, wtedy mężczyzna z którym Autorka
      ma być a nie jest przekonana że chce, będzie osłem ofiarnym a w końcu po
      którejś awanturze "mogłam być szczęśliwa z tamtym" trzaśnie drzwiami i pójdzie
      w jasną cholerę, obojętnie jak zakochanym i dobrym człowiekiem jest dzisiaj.
      Oczywiście cudownie jest jeżeli dzieci wychowują się w pełniej szczęśliwej i
      kochajacej się rodzinie, ale w sytuacji gdy po slubie ten pierwszy objawi się w
      takiej czy innej sytuacji, a Twoje uczucia pozostaną dla niego, to albo
      pójdziesz za nim (bliżej lub dalej) i będziesz nieszczęśliwa że zdradzasz męża,
      albo powstrzymasz się od tego i bedziesz nieszczęśliwa że nie zdradziłaś. Co
      więcej pomyśl czy Twój aktualny partner nie był Ci potrzebny przede wszystkim
      dlatego że zaakceptował Twoje pragnienie posiadania dziecka.
      Wbrew sugestiom autorek wielu postów małżenstwo nie jest już dzisiaj czymś
      stałym i nienaruszalnym, czasami w tym cholernycm świecie staje się tylko
      kawałkiem gównianego i wszystkim przeszkadzającego papierka, a życie toczy się
      dalej własnym torem.
      Nie jest prawdą również że facet nie może zaakceptować dziecka którego nie jest
      biologicznym ojcem. Jeżeli jest zakochany to kocha wszystko w swojej partnerce
      łacznie z krzywymi nogami i rozciagnięta nocną koszulą. Tym bardziej będzie
      kochał JEJ dziecko.
      W konkluzji proszę nie traktuj małżeństwa jako celu bo takie małzeństwo NIGDY
      nie jest szczęśliwe potraktuj je jako narzędzie które pomaga w pewnych sytuacja
      życiowych, a czasem przeszkadza. Najważniejsze byś szczęśliwie urodziła swojego
      dzidziusia, a swoje partnerowi mogła popatrzeć w oczy o każdej porze dnia i
      nocy i powiedzieć dobrze że jesteś przy mnie, a nie całować go i kochać się z
      nim mając przed oczami Tamtego wymarzonego.
      Całe zycie przed Tobą i nic nie zamknęłaś jeszcze tym że bedziesz Mamą, pomyśl
      tylko żeby nie krzywdzić innych w imię "stabilizacji rodziny", "szczęśliwego
      małżeństwa" czy "nie krzywdzenia obecnego Partnera który przecież nic nie jest
      winien bo jest dla mnie taki dobry to ja się poświęcę" to są głupie slogany bo
      jeżeli Ty nie będziesz szczęśliwa i pewna dokonanych wyborów to nikt wokół
      Ciebie tego szczęścia również nie zazna. Życzę powodzenia i mądrych decyzji.
    • kasica28 Re: wychodzę za mąż - kocham innego 09.09.05, 15:27
      Witaj, wiem co czujesz....Jestem mezatka od roku. Maz kocha mnie niesamowicie
      jednakze milosc w naszym malzenstwie jest tylko jednostronna....Teraz wiem ze
      wychodzac za niego czulam tylko fascynacje to nie byla milosc. Kocham innego i
      on mnie rowniez. Nie potrafie jednak odejsc od meza....:(
      Pozdrawiam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka