Dodaj do ulubionych

Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 lat.

10.08.05, 10:11
Ja nie wiem czy teraz szybciej dojrzewają, czy może ja jestem a raczej byłam
opóźniona...
Ale ostatnią rzeczą o jakiej myślałam mając lat 19 ( teraz mam 24 i nadal to
samo ) był dom, mąż i dziecko.
Ja sie bawiłam, latałam po koleżankach, imprezach, studiowałam, marzyłam żeby
jeszcze to zrobić, tamto zobaczyć,,,,a Wy? Mąż, dziecko i koniec marzeń?
Dziewczyny, nie macie wrażenia że wiele tracicie?
Nie sądzicie że zdązyć się na wszystko załapać?
Obserwuj wątek
    • axela Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:20
      Bzdura!!!!
      Sa ludzie ktorzy sa dojrzali wczesniej i tacy ktorzy wlasciwie nie sa dojrzali
      nigdy. I co z tego. tak bylo i bedzie.
      Nie jestem zwolelenniczka malzenstw w wieku nastu lat ale mam wiele kolezanek
      ktorym sie udalo
      Poza tym nie rozumien tego archaicznego podejscia ze slub to koniec
      wszystkiego, zabawy i przyjemnosci skad Ci sie to wzielo
      • semijo Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:29
        Ja też sobie nie wyobrażam ślubu w wieku lat nastu, ale też nie rozumiem tego
        podkreślania że ślub to koniec wszystkiego. Przecież z mężem też można
        podróżować , chodzić na imprezy itd. Jeśli to była decyzja niepodyktowana
        wpadką. Jedyne ograniczenie to randki i seks z innymi facetami. Ale ( choć jak
        zauważyłam niektórym trudno jest to pojąć) nie każdy ma ochotę łazić do łóżka z
        kim popadnie dla idei "niezobowiązującego seksu" czy mieć iluś tam partnerów
        dla zdobycia doświadczenia. To takie proste, ale dla niektórych wciąż za trudne.
        • 18lipcowa Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:32
          semijo napisała:

          > Ja też sobie nie wyobrażam ślubu w wieku lat nastu, ale też nie rozumiem tego
          > podkreślania że ślub to koniec wszystkiego. Przecież z mężem też można
          > podróżować , chodzić na imprezy itd. Jeśli to była decyzja niepodyktowana
          > wpadką. Jedyne ograniczenie to randki i seks z innymi facetami. Ale ( choć
          jak
          > zauważyłam niektórym trudno jest to pojąć) nie każdy ma ochotę łazić do łóżka
          z
          >
          > kim popadnie dla idei "niezobowiązującego seksu" czy mieć iluś tam partnerów
          > dla zdobycia doświadczenia. To takie proste, ale dla niektórych wciąż za
          trudne

          Ej spokojnie. Niezobowiązujący seks nie jest w celu nabycia doświadczenia tylko
          w celu rozładowania seksualnego.
          • semijo Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:39
            18lipcowa napisała:

            Ej spokojnie. Niezobowiązujący seks nie jest w celu nabycia doświadczenia
            tylko w celu rozładowania seksualnego.

            A ja Ci mówię, że nie każdy preferuje puszczanie sie w celu rozładowania
            seksualnego.
            • 18lipcowa Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:42
              semijo napisała:

              > 18lipcowa napisała:
              >
              > Ej spokojnie. Niezobowiązujący seks nie jest w celu nabycia doświadczenia
              > tylko w celu rozładowania seksualnego.
              >
              > A ja Ci mówię, że nie każdy preferuje puszczanie sie w celu rozładowania
              > seksualnego.


              A ja Tobie tłumaczę, bo nie wiem ile masz lat, ale zakrawa mi na 15, że
              puszczanie się to co innego niż niezobowiązujący seks za obupólną zgodą.Ja wiem
              że nie każdy preferuje, jest przecież masturbacja - też się mozna rozladować.
              • semijo Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:49
                18lipcowa napisała:
                >
                > A ja Tobie tłumaczę, bo nie wiem ile masz lat, ale zakrawa mi na 15,
                Ciekawe po czym, wnosisz, chyba nie po odmiennych poglądach

                że puszczanie się to co innego niż niezobowiązujący seks za obupólną zgodą.Ja
                wiem że nie każdy preferuje, jest przecież masturbacja - też się mozna
                rozladować.

                Bo Ty tak mówisz? Dla mnie puszczanie się to puszczanie i po co dorabiać do
                tego ideologię? Mój pogląd może też z tego wynika, że zawsze obracałam się
                raczej w męskim towarzystwie i wiem co faceci gadają o takich laskach, co dla
                rozładowania seksualnego właziły im do łózka.


                • 18lipcowa Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:53

                  >
                  > Bo Ty tak mówisz?

                  Bo to od dawna ogólnie przyjęte w nowoczesny świecie.
                  Seks może mieć wiele twarzy, ten z miłości, ten z obowiązku, ten dla
                  sportu.Każdy robi to co lubi.


                  Dla mnie puszczanie się to puszczanie i po co dorabiać do
                  > tego ideologię?

                  To Ty dorabiasz. Ja piszę że to nic złego, jeśli 2 strony się godzą.
                  A tak na marginesie - co to jest "puszczanie się"? Wytłumacz mi, bo ja nie wiem
                  czy jak uprawiam seks ze swoim chłopakiem nie po to by sie pomiziać tylko w
                  celu rozładowania napięcia to też się puszczam? I on też się puszcza?


                  Mój pogląd może też z tego wynika, że zawsze obracałam się
                  > raczej w męskim towarzystwie i wiem co faceci gadają o takich laskach, co dla
                  > rozładowania seksualnego właziły im do łózka.

                  Serio? I co z tego? Wiesz jakbym miała rano panu powiedzieć PA to wisiałoby mi
                  co on o mnie powie swoim koleżankom.
                  • semijo Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 11:04
                    18lipcowa napisała:

                    >
                    > >
                    > > Bo Ty tak mówisz?
                    >
                    > Bo to od dawna ogólnie przyjęte w nowoczesny świecie.
                    Wiesz jakoś nie czuję ciśnienia by zawsze działać zgodnie z ogólnie przyjętymi
                    normami nowoczesnego świata.

                    > Seks może mieć wiele twarzy, ten z miłości, ten z obowiązku, ten dla
                    > sportu.Każdy robi to co lubi.

                    Zgadzam się


                    > Dla mnie puszczanie się to puszczanie i po co dorabiać do
                    > > tego ideologię?
                    >
                    > To Ty dorabiasz. Ja piszę że to nic złego, jeśli 2 strony się godzą.

                    Ja też nie widzę w tym nic złego, jeśli 2 strony się godzą

                    > A tak na marginesie - co to jest "puszczanie się"? Wytłumacz mi, bo ja nie
                    wiem czy jak uprawiam seks ze swoim chłopakiem nie po to by sie pomiziać tylko
                    w celu rozładowania napięcia to też się puszczam? I on też się puszcza?

                    Lipcowa...proszę, ponoć magistrem jesteś, więc nie zadawaj pytań na poziomie 5
                    latki

                    > Mój pogląd może też z tego wynika, że zawsze obracałam się
                    > > raczej w męskim towarzystwie i wiem co faceci gadają o takich laskach, co
                    > dla
                    > > rozładowania seksualnego właziły im do łózka.
                    >
                    > Serio? I co z tego? Wiesz jakbym miała rano panu powiedzieć PA to wisiałoby
                    mi co on o mnie powie swoim koleżankom.

                    Jak Ci nie przeszkadza to jaki problem? Mnie by przeszkadzało uchodzić w
                    otoczeniu za dupodajkę,ale to tylko mój staroświecki pogląd:)
                    • amwaw Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 11:29
                      > Jak Ci nie przeszkadza to jaki problem? Mnie by przeszkadzało uchodzić w
                      > otoczeniu za dupodajkę,ale to tylko mój staroświecki pogląd:)
                      Sorry, ale tak czytam i mogę tylko współczuć- ja w swoim życiu kieruje tym, co
                      ja chce, a nie tym jak mnie inni widzą. Tylko nie wiem skąd Twoja duma z tego?
                      Dla mnie to czysta dulszczyzna i nic do chwalenia się, ale to taki mój
                      staroświecki pogląd:)
                      Pozdr________
                      Nasz mały Mieszkaniec
                      Czyżby Dziewczynka?
                      • semijo Re: Amwaw.. 10.08.05, 11:51
                        amwaw napisała:

                        > Sorry, ale tak czytam i mogę tylko współczuć- ja w swoim życiu kieruje tym,
                        co ja chce, a nie tym jak mnie inni widzą. Tylko nie wiem skąd Twoja duma z
                        tego?

                        A czego mi współczujesz, ja tez kieruje się tym co ja chce. Mam taki pogląd na
                        życie, ze tak jak ja szanuje siebie, tak inni będą mnie szanować. . Ja nikogo
                        nie zamierzam "nawracać" każdy robi to co uważa za słuszne.

                        > Dla mnie to czysta dulszczyzna i nic do chwalenia się, ale to taki mój
                        > staroświecki pogląd:)
                        > Pozdr________

                        Czy Ty na pewno rozumiesz pojęcie dulszczyzny, bo mam poważne wątpliwości:)
                        Pozdr
                        • triss_merigold6 Re: Amwaw.. 10.08.05, 11:56
                          Dulzczyzna - potocznie kołtuńska hipokryzja. Nie mylić z taktem i dobrym
                          wychowaniem, które nakazują nieeksponować pewnych rzeczy.
                          Przykład: opowiadając facetowi ze szczegółami technicznymi o jego poprzednikach
                          byłabym chamką; wmawiając, że przed nim była tylko licealna miłość i
                          zrobiliśmy "to" raz - Dulską.
                        • amwaw Re: Amwaw.. 10.08.05, 12:05
                          Jeżeli nie wiesz co oznacza dulszczyzna to odsyłam to lektur szkolnych- "pseudo-
                          moralność, postępowanie "na pokaz",moralność pozorów bo dostosowuje zasady do
                          ogółu" - to rozumie encyklopedia pod słowem "dulszczyzna". Chleb to jest chleb,
                          a dulszczyzna to dulszczyzna- nie pozostaje tu żadna kwestia do rozumienia.
                          To, że masz poważne wątpliwości co wg mnie oznacza dulszczyzna oznacza li tylko
                          to, że nie bardzo pamiętasz podstawy z liceum- nie wszyscy co prawda muszą, ale
                          dyskutowanie na ten temat ...sorry- odsyłam do lektur szkolnych- wtedy dyskusja
                          będzie łatwiejsza i nie trzeba będzie wyjaśniać sobie podstawowych pojęć.
                          Problem polega na tym, że właśnie nawracasz i to już w 2-gim wątku co przy
                          takim podejściu do moralności jest lekko irytujące.
                          Pozdrawiam
                          • semijo Re: Amwaw.. 10.08.05, 12:29
                            amwaw napisała:

                            > Jeżeli nie wiesz co oznacza dulszczyzna to odsyłam to lektur szkolnych-
                            "pseudo moralność, postępowanie "na pokaz",moralność pozorów bo dostosowuje
                            zasady do ogółu" - to rozumie encyklopedia pod słowem "dulszczyzna". Chleb to
                            jest chleb, a dulszczyzna to dulszczyzna- nie pozostaje tu żadna kwestia do
                            rozumienia.
                            > To, że masz poważne wątpliwości co wg mnie oznacza dulszczyzna oznacza li
                            tylko
                            >
                            > to, że nie bardzo pamiętasz podstawy z liceum- nie wszyscy co prawda muszą,
                            ale
                            >
                            > dyskutowanie na ten temat ...sorry- odsyłam do lektur szkolnych- wtedy
                            dyskusja
                            >
                            > będzie łatwiejsza i nie trzeba będzie wyjaśniać sobie podstawowych pojęć.

                            Widzę że znasz pojęcie dulszczyzny, ale nie rozumiem dlaczego masz mnie za
                            Dulską? To że nie uznaję niezobowiązującego seksu jest dla Ciebie Dulszczyzną?
                            Po czym wnioskujesz, że mam podwójną czy pseudo moralność?

                            > Problem polega na tym, że właśnie nawracasz i to już w 2-gim wątku co przy
                            > takim podejściu do moralności jest lekko irytujące.

                            Ale ja nie uważam, że moje podejście jest jedyne i słuszne. Każdy robi co chce.
                            Ja tylko piszę co faceci mówią o takich dziewczynach. Bo nie raz patrzyłam na
                            takie chętne panny,które potem się dziwiły, że nikt nie traktuje je poważnie.
                            Pozdrawiam
                            • triss_merigold6 Re: Amwaw.. 10.08.05, 12:39
                              Jacy faceci? Miałam raczej kontakt z mężczyznami, którzy potrzeby seksualne
                              kobiet traktowali jako coś normalnego bez oceniania w kategoriach moralnych.
                              Jako głupie były traktowane te, co po jednym numerku oczekiwały miłosnych
                              wyznań i deklaracji albo zobowiązań.;)
                              Czy znasz panów typu: mnie wolno traktować kobiety przelotnie, a jeśli ona robi
                              tak samo to dziwka. Urocze i jakże etyczne.DDD
                              Z drugiej strony, przy absolutnie jednorazowych kontaktach, czemu kobietę ma
                              obchodzić co on sobie o niej pomyśli i jak będzie oceniał? Nie do myślenia był
                              potrzebny...
                              • semijo Re: Amwaw.. 10.08.05, 12:56
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Jacy faceci? Miałam raczej kontakt z mężczyznami, którzy potrzeby seksualne
                                > kobiet traktowali jako coś normalnego bez oceniania w kategoriach moralnych.

                                Jesteś tego pewna? Ze nie oceniali

                                > Jako głupie były traktowane te, co po jednym numerku oczekiwały miłosnych
                                > wyznań i deklaracji albo zobowiązań.;)

                                Rzeczywiście głupie;)

                                > Czy znasz panów typu: mnie wolno traktować kobiety przelotnie, a jeśli ona
                                robi tak samo to dziwka. Urocze i jakże etyczne.DDD

                                Takich jest podejrzewam 80 % mężczyzn

                                > Z drugiej strony, przy absolutnie jednorazowych kontaktach, czemu kobietę ma
                                > obchodzić co on sobie o niej pomyśli i jak będzie oceniał? Nie do myślenia
                                był potrzebny...

                                Wiesz zależy gdzie był ten jednorazowy kontakt. chyba nie zaprzeczysz że w
                                każdym kręgu czy to osiedle czy akademik są dziewczyny, które są uważane za
                                łatwe i to nie bez powodu. Jeśli komus to nie przeszkadza to hulaj dusza:).
                                • triss_merigold6 Re: Amwaw.. 10.08.05, 13:12
                                  Cóż, wiem z jakimi kobietami wiązali się na stałe, żenili (teraz to w
                                  większości ustatkowane towarzystwo) więc chyba nie oceniali, tak z perspektywy
                                  czasu sądząc.
                                  Co do traktowania kobiet: nie mam ŻADNYCH wątpliwości, że w tym kraju nie 80% a
                                  90% mężczyzn ma taki stosunek do kobiet - on może i powinien korzystać, ona
                                  wychodzi na dziwkę jeśli tylko powie, że uczucia do seksu są niekonieczne.
                                  Na szczęście są wyjątki w dość specyficznych środowiskach.

                                  Zgadzam się, że są kobiety uważane za łatwe. Są łatwe ponieważ nie potrafią
                                  odmawiać. Prześpią się z każdym kto je zaczepi, dadzą się namówić, chcą być
                                  towarzskie i miłe, łykną tekst "tak mnie rozpaliłaś więc chyba mnie tak nie
                                  zostawisz". Innymi słowy idiotki.

                                  Inaczej jest postrzegana kobieta, która jeśli nie ma ochoty to odmówi w sposób
                                  nie pozostawiający żadnych złudzeń i nie ma opcji "przekonywanie", natomiast
                                  jeśli ma na kogoś ochotę wówczas komunikuje to w równie jasny sposób. Męskie
                                  podejście.
                                  IMO kobieta, która wybiera faceta na którego ma ochotę i jasno stawia sprawę
                                  tj. spędźmy razem czas, nie należy do "łatwych". Raczej kategoria "zimna suka".
                                  • semijo Re: Amwaw.. 10.08.05, 13:38
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Cóż, wiem z jakimi kobietami wiązali się na stałe, żenili (teraz to w
                                    > większości ustatkowane towarzystwo) więc chyba nie oceniali, tak z
                                    perspektywy
                                    > czasu sądząc.
                                    > Co do traktowania kobiet: nie mam ŻADNYCH wątpliwości, że w tym kraju nie 80%
                                    a
                                    >
                                    > 90% mężczyzn ma taki stosunek do kobiet - on może i powinien korzystać, ona
                                    > wychodzi na dziwkę jeśli tylko powie, że uczucia do seksu są niekonieczne.
                                    > Na szczęście są wyjątki w dość specyficznych środowiskach.
                                    >
                                    > Zgadzam się, że są kobiety uważane za łatwe. Są łatwe ponieważ nie potrafią
                                    > odmawiać. Prześpią się z każdym kto je zaczepi, dadzą się namówić, chcą być
                                    > towarzskie i miłe, łykną tekst "tak mnie rozpaliłaś więc chyba mnie tak nie
                                    > zostawisz". Innymi słowy idiotki.
                                    >
                                    > Inaczej jest postrzegana kobieta, która jeśli nie ma ochoty to odmówi w
                                    sposób
                                    > nie pozostawiający żadnych złudzeń i nie ma opcji "przekonywanie", natomiast
                                    > jeśli ma na kogoś ochotę wówczas komunikuje to w równie jasny sposób. Męskie
                                    > podejście.
                                    > IMO kobieta, która wybiera faceta na którego ma ochotę i jasno stawia sprawę
                                    > tj. spędźmy razem czas, nie należy do "łatwych". Raczej kategoria "zimna
                                    suka".

                                    Wiesz granica między łatwą a zimną suka jest dosyc cienka...a dla niektórych
                                    nie ma jej wcale. Dla mnie to jest trochę dorabianie ideologii. Ale podkreślam
                                    dla mnie...ilu ludzi tyle sposobów na życie.
                                    • fuzzystone Re: Amwaw.. 11.08.05, 07:53
                                      Moja droga ja sadze ze ty nie rozumiesz ani slowa z tego co pisze do ciebie
                                      triss. Zrozum ze latwa to taka ktora daje bo nie ma hcarakteru, bo nie nie umie
                                      powiedziec nie i sadzie ze tym dawaniem sobie na ocs zasluzy. Zimna suka umie
                                      powiedziec nie i to bardzo zdecydowanie a faceta sobie bierze bo jej sie podoba
                                      i tyle. No ale ty chyba musisz dorosnac zeby zrozumiec slowo pisane..
                                • chicarica Re: Amwaw.. 10.08.05, 18:33
                                  Widzisz, semijo, prawdziwego mężczyznę (dżentelmena znaczy się) poznaje się
                                  między innymi po tym, że jest dyskretny i jak mu się uda "dziabnąć", to nie lata
                                  z jęzorem po kumplach. Widocznie miałaś do czynienia ze szczawiami, nie facetami...
                            • amwaw Re: Amwaw.. 10.08.05, 12:54

                              > Widzę że znasz pojęcie dulszczyzny, ale nie rozumiem dlaczego masz mnie za
                              > Dulską?

                              Dlatego:

                              > Jak Ci nie przeszkadza to jaki problem? Mnie by przeszkadzało uchodzić w
                              > otoczeniu za dupodajkę,ale to tylko mój staroświecki pogląd:)

                              Nic nie dodaje, nic nie ujmuje. Już w 19-stym wieku taka "moralnośc" była
                              potępiana. Każdy ma prawo postępować jak chce, nikt nie nazwał Cię np.
                              niedopieszczoną przez to, że nie miałaś iluś tam facetów- Ty natomist, kierując
                              się czystą dulszczyzną wyskoczyłaś na barykady z "dupodajką". Skąd pomysł, że
                              Ty jedyna wiesz co mówią faceci i jak traktują? Z mojego doświadczenia wynika,
                              że obie strony traktują jednorazową przygodę tak samo, a nazywanie
                              kobiet "dupodajką" świadczy o głębokim upośledzeniu facetów o których piszesz.
                              Nie traktowałabym ich jako wyrocznię, lecz mało lotne jednostki, których
                              szczerze mówiąc w swoim środowisku bym się powstydziła.Obie strony są tak samo
                              wykorzystywane, nikt nikomu nic nie daje- obie strony po prostu coś biorą.
                              I jeżeli komuś odpowiada taki styl życia- ma prawo tak postępować i tak
                              korzystać z życia- Ciebie nikt nie nawracał- Ty natomiast jak najbardziej.
                              Pozdrawiam
                              • semijo Re: Amwaw.. 10.08.05, 13:11
                                amwaw napisała:

                                >
                                > > Widzę że znasz pojęcie dulszczyzny, ale nie rozumiem dlaczego masz mnie z
                                > a Dulską?
                                >
                                > Dlatego:
                                >
                                > > Jak Ci nie przeszkadza to jaki problem? Mnie by przeszkadzało uchodzić w
                                > > otoczeniu za dupodajkę,ale to tylko mój staroświecki pogląd:)
                                >
                                > Nic nie dodaje, nic nie ujmuje. Już w 19-stym wieku taka "moralnośc" była
                                > potępiana. Każdy ma prawo postępować jak chce

                                Jaka moralność? Rozumiem że myślisz, że ja nie śpię z kim popadnie, tylko dla
                                tzw. opinii? Mylisz się. Po prostu taką mam zasadę, tak samo jak nieodbijam
                                facetów koleżankom, nie przewlaszczam cudzych rzeczy...itd wiem, że wiele osób
                                tak robi co nie oznacza, że ja musze i co nie czyni mnie Dulską

                                i nikt nie nazwał Cię np. niedopieszczoną przez to, że nie miałaś iluś tam
                                facetów- Ty natomist, kierując się czystą dulszczyzną wyskoczyłaś na barykady
                                z "dupodajką".

                                Możesz mnie nazywać jak chcesz, mało mnie to obchodzi

                                Skąd pomysł, że Ty jedyna wiesz co mówią faceci i jak traktują? Z mojego
                                doświadczenia wynika, że obie strony traktują jednorazową przygodę tak samo, a
                                nazywanie kobiet "dupodajką" świadczy o głębokim upośledzeniu facetów o których
                                piszesz.

                                ale ja nie piszę że mam patent na wiedzę piszę tylko to co ja wiem. Ale dla
                                mnie naiwnością jest sądzenie, że faceci traktują jednorazowy numerek tak samo
                                jak kobiety. Faceci zawsze więcej się zgrywają i wbrew pozorom plotkują więcej
                                niż baby

                                >
                                > I jeżeli komuś odpowiada taki styl życia- ma prawo tak postępować i tak
                                > korzystać z życia- Ciebie nikt nie nawracał- Ty natomiast jak najbardziej.

                                Oczywiście, ze jeśli komuś się podoba, ma prawo tak postępować, nie wiem czemu
                                tak się unosisz. Chyba mam prawo mieć odmienne zdanie i nie być odrazu wyzwaną
                                od Dulskich. Ja nikogo nie nawracam, jak już wcześniej napisałam każdy robi jak
                                chce, ale nieudawajmy, nic i nikt nie podlega nigdy ocenie.
                                Pozdrawiam
                                >
                                • amwaw Re: semijo 10.08.05, 13:42
                                  Dyskusja zaczyna być nudna- nie nazwałam Cię Dulską, tylko nazwałam Twoje
                                  zachowanie do którego sama się przyznałaś jednym, encyklopedycznym słowem, tak
                                  samo jak na psa można powiedzieć w 100 słowach, albo pies- po prostu. Sama
                                  pisałas, że postępujesz tak a nie inaczej bo " by przeszkadzało uchodzić w
                                  otoczeniu" to są Twoje własne słowa- no i to jest dulszczyzna. Nazywanie rzeczy
                                  po imieniu to nie wyzywanie.PRZECZYTAJ RAZ JESZCZE CO TO JEST DULSZCZYZNA bo
                                  ewidentnie po Twojej wypowiedzi wynika, że ciągle nie dotarło. Gdzieś tak się
                                  kołacze, ale nie bardzo wiesz z czym to się je. Dulszczyzna to pseudo-moralność
                                  i postępowanie "pod publiczkę" do których to zachowań sama się przyznałaś. To
                                  Ty wyzywasz bo nazywasz kogoś "dupodajką" a na to już nie ma określenia
                                  encyklopedycznego, a wg Miodka jest to określenie z gruntu obraźliwe.

                                  Ja nie wiem czemu z uporem godnym lepszej sprawy starasz się wytłumaczyć,że a.
                                  ludzie plotkują b. zachowanie innych jest oceniane. To Ty masz problem z oceną
                                  innych - przyswój sobie, że inni nie- celem życia innych ludzi nie jest nie
                                  narażanie się na ploty. Osobiście mam w głębokim poważaniu jednostki którym
                                  takie drobnostki jak co ja robie spędzają sen z powiek, współczuje natomiast(
                                  jak napisałam) tym którzy tym się przejmują. Wszyscy tłumaczą Ci to 100 razy, a
                                  Ty swoje.

                                  Skąd Ty wiesz jak kobiety traktują jednorazowy numerek( oprócz naiwnych,
                                  smutnych jednostek, które niestety się zdarzają)? Przerabiałaś? Nie? To skąd?
                                  Bo sobie to wyobrażasz? Kobiety, które decydują się świadomie na jednorazowy
                                  numerek traktują dokładnie tak samo jak faceci- było miło, a teraz czas zabrać
                                  manatki i do domku( miło by było gdyby jeszcze śniadanko zrobił).
                                  Czy faceci plotkują? Nie w moim środowisku. Mogą się przechwalać( kiedy mają
                                  czym), ale są pewne kwestie, które nie są poruszane nawet wśród najbliższych
                                  przyjaciół( notabene- co może kobietę obchodzić co powie, co pomyśli facet
                                  którego nigdy więcej w życiu nie spotka i który nie wie jak się nazywa, poza
                                  imieniem?). Jeżeli w Twoim środowisku faceci bardziej plotkują niż kobiety to
                                  trafiłaś na baaardzo zniewieściałych. Co znowu potwierdza zasadę- nie
                                  ograniczaj wszystkiego do swojego, mało miarodajnego podwórka.
                                  Pozdrawiam
                                  • semijo Re: semijo 10.08.05, 14:11
                                    amwaw napisała:

                                    > Dyskusja zaczyna być nudna- nie nazwałam Cię Dulską, tylko nazwałam Twoje
                                    > zachowanie do którego sama się przyznałaś jednym, encyklopedycznym słowem,
                                    tak samo jak na psa można powiedzieć w 100 słowach, albo pies- po prostu. Sama
                                    > pisałas, że postępujesz tak a nie inaczej bo " by przeszkadzało uchodzić w
                                    > otoczeniu" to są Twoje własne słowa- no i to jest dulszczyzna.

                                    Rzeczywiście zaczyna być nudna. nigdzie nie napisałam,że nie uprawiam seksu z
                                    byle kim by "nie uchodzić w otoczeniu". Nie uprawiam, bo nie chce, bo nie mam
                                    ciśnienia uchodzić za nowoczesną

                                    Nazywanie rzeczy
                                    > po imieniu to nie wyzywanie.PRZECZYTAJ RAZ JESZCZE CO TO JEST DULSZCZYZNA bo
                                    > ewidentnie po Twojej wypowiedzi wynika, że ciągle nie dotarło. Gdzieś tak się
                                    > kołacze, ale nie bardzo wiesz z czym to się je. Dulszczyzna to pseudo-
                                    moralność
                                    > i postępowanie "pod publiczkę" do których to zachowań sama się przyznałaś.

                                    Wiesz może ty postępujesz pod publiczkę. Widzę że na tym forum to bardziej
                                    twoja postawa jest popularna niż moja
                                    Myślę, że to jednak Ty nie rozumiesz pojęcia dulszczyzna i nie wiesz z czym to
                                    się je. Nie pisz mi jednak kolejnej definicji

                                    To Ty wyzywasz bo nazywasz kogoś "dupodajką" a na to już nie ma określenia
                                    > encyklopedycznego, a wg Miodka jest to określenie z gruntu obraźliwe.

                                    Oczywiście że jest. Ale jeśli się uprawia niezobowiązujący seks, to trzeba
                                    liczyc się z tym, że faceci między sobą i nieraz gorszych zwrotów używają

                                    > Ja nie wiem czemu z uporem godnym lepszej sprawy starasz się wytłumaczyć,że
                                    a. ludzie plotkują b. zachowanie innych jest oceniane.

                                    Bo jest, na Marsie żyjesz,

                                    >To Ty masz problem z oceną innych - przyswój sobie, że inni nie- celem życia
                                    innych ludzi nie jest nie narażanie się na ploty.

                                    To chyba nikogo nie jest celem w życiu

                                    >Osobiście mam w głębokim poważaniu jednostki którym takie drobnostki jak co
                                    ja robie spędzają sen z powiek

                                    Nie martw sie nie spędzi mi to snu z powiek

                                    >współczuje natomiast( jak napisałam) tym którzy tym się przejmują. Wszyscy
                                    tłumaczą Ci to 100 razy, a Ty swoje.

                                    Ale ja się tym nie przejmuje. Wyraziłam swoje zdanie,tak samo jak Ty. To Ty bez
                                    przerwy próbujesz mi coś udawadniać i mam wrażenie że w ogóle nie wiesz o co mi
                                    chodzi

                                    > Skąd Ty wiesz jak kobiety traktują jednorazowy numerek( oprócz naiwnych,
                                    > smutnych jednostek, które niestety się zdarzają)? Przerabiałaś? Nie? To skąd?
                                    > Bo sobie to wyobrażasz? Kobiety, które decydują się świadomie na jednorazowy
                                    > numerek traktują dokładnie tak samo jak faceci- było miło, a teraz czas
                                    zabrać
                                    > manatki i do domku( miło by było gdyby jeszcze śniadanko zrobił).


                                    > Czy faceci plotkują? Nie w moim środowisku. Mogą się przechwalać( kiedy mają
                                    > czym), ale są pewne kwestie, które nie są poruszane nawet wśród najbliższych
                                    > przyjaciół( notabene- co może kobietę obchodzić co powie, co pomyśli facet
                                    > którego nigdy więcej w życiu nie spotka i który nie wie jak się nazywa, poza
                                    > imieniem?). Jeżeli w Twoim środowisku faceci bardziej plotkują niż kobiety to
                                    > trafiłaś na baaardzo zniewieściałych. Co znowu potwierdza zasadę- nie
                                    > ograniczaj wszystkiego do swojego, mało miarodajnego podwórka.

                                    Amwaw...wiesz mogłabym Ci napisać to samo...nie ograniczaj wszystkiego do
                                    swojego mało miarodajnego podwórka. Skąd w Tobie takie przekonanie że wszyscy
                                    myślą jak Ty, a ja się urwałam z choinki i trzeba mi 100 razy tłumaczyć.
                                    Dyskusja powoli robi się bez sensu.
                                    > Pozdrawiam
                                • 18lipcowa Re: Amwaw.. 10.08.05, 13:53
                                  Semijo to Ty dorobłaś ideologię,. Zrobiłaś z tego puszczanie sie, dawanie dupy.

                                  A ja pisałam tylko o seksie bez szczegónego głębokiego uczucia.
                        • 18lipcowa a co ma seks do szanowania sie? 10.08.05, 13:49
                          semijo napisała:

                          > amwaw napisała:
                          >
                          > > Sorry, ale tak czytam i mogę tylko współczuć- ja w swoim życiu kieruje ty
                          > m,
                          > co ja chce, a nie tym jak mnie inni widzą. Tylko nie wiem skąd Twoja duma z
                          > tego?
                          >
                          > A czego mi współczujesz, ja tez kieruje się tym co ja chce. Mam taki pogląd
                          na
                          > życie, ze tak jak ja szanuje siebie, tak inni będą mnie szanować. . Ja nikogo
                          > nie zamierzam "nawracać" każdy robi to co uważa za słuszne.
                          >
                          > > Dla mnie to czysta dulszczyzna i nic do chwalenia się, ale to taki mój
                          > > staroświecki pogląd:)
                          > > Pozdr________
                          >
                          > Czy Ty na pewno rozumiesz pojęcie dulszczyzny, bo mam poważne wątpliwości:)
                          > Pozdr
                          • semijo Re: a co ma seks do szanowania sie? 10.08.05, 14:14
                            Dla mnie ma, co nie oznacza że musi dla Ciebie.
                            • 18lipcowa Re: a co ma seks do szanowania sie? 10.08.05, 14:26
                              semijo napisała:

                              > Dla mnie ma, co nie oznacza że musi dla Ciebie.

                              Tak ale czy to że poznam gościa, zaproponuję mu seks a potem nara to znaczy że
                              się nie szanuję?
                              Dla mnie szanowanie się polega na czym innym...
                              • semijo Re: a co ma seks do szanowania sie? 10.08.05, 14:32
                                18lipcowa napisała:

                                > semijo napisała:
                                >
                                > > Dla mnie ma, co nie oznacza że musi dla Ciebie.
                                >
                                > Tak ale czy to że poznam gościa, zaproponuję mu seks a potem nara to znaczy
                                że się nie szanuję?
                                > Dla mnie szanowanie się polega na czym innym...

                                Takie pojęcia jak szacunek, miłość czy wierność dla kazdego mogą oznaczać
                                zupełnie coś innego. Ilu ludzi tyle definicji
                                • 18lipcowa Re: a co ma seks do szanowania sie? 10.08.05, 14:34
                                  semijo napisała:

                                  > 18lipcowa napisała:
                                  >
                                  > > semijo napisała:
                                  > >
                                  > > > Dla mnie ma, co nie oznacza że musi dla Ciebie.
                                  > >
                                  > > Tak ale czy to że poznam gościa, zaproponuję mu seks a potem nara to znac
                                  > zy
                                  > że się nie szanuję?
                                  > > Dla mnie szanowanie się polega na czym innym...
                                  >
                                  > Takie pojęcia jak szacunek, miłość czy wierność dla kazdego mogą oznaczać
                                  > zupełnie coś innego. Ilu ludzi tyle definicji

                                  Dokładnie tak samo jak seks ma wiele definicji a Ty nazywasz to tylko i
                                  wyłącznie puszczaniem się.
                                  • semijo Re: a co ma seks do szanowania sie? 10.08.05, 14:48
                                    18lipcowa napisała:

                                    > semijo napisała:
                                    >
                                    > > 18lipcowa napisała:
                                    > >
                                    > > > semijo napisała:
                                    > > >
                                    > > > > Dla mnie ma, co nie oznacza że musi dla Ciebie.
                                    > > >
                                    > > > Tak ale czy to że poznam gościa, zaproponuję mu seks a potem nara t
                                    > o znac
                                    > > zy
                                    > > że się nie szanuję?
                                    > > > Dla mnie szanowanie się polega na czym innym...
                                    > >
                                    > > Takie pojęcia jak szacunek, miłość czy wierność dla kazdego mogą oznaczać
                                    >
                                    > > zupełnie coś innego. Ilu ludzi tyle definicji
                                    >
                                    > Dokładnie tak samo jak seks ma wiele definicji a Ty nazywasz to tylko i
                                    > wyłącznie puszczaniem się.

                                    nie nazywam tylko i wyłacznie puszczaniem. Seks bez z kim popadnie dla
                                    zaspokajenia popędu ma u mnie taką definicję, co nie znaczy, że musi miec taką
                                    definicję u wszystkich.
                                    • 18lipcowa Re: a co ma seks do szanowania sie? 10.08.05, 15:42
                                      semijo napisała:

                                      > 18lipcowa napisała:
                                      >
                                      > > semijo napisała:
                                      > >
                                      > > > 18lipcowa napisała:
                                      > > >
                                      > > > > semijo napisała:
                                      > > > >
                                      > > > > > Dla mnie ma, co nie oznacza że musi dla Ciebie.
                                      > > > >
                                      > > > > Tak ale czy to że poznam gościa, zaproponuję mu seks a potem
                                      > nara t
                                      > > o znac
                                      > > > zy
                                      > > > że się nie szanuję?
                                      > > > > Dla mnie szanowanie się polega na czym innym...
                                      > > >
                                      > > > Takie pojęcia jak szacunek, miłość czy wierność dla kazdego mogą oz
                                      > naczać
                                      > >
                                      > > > zupełnie coś innego. Ilu ludzi tyle definicji
                                      > >
                                      > > Dokładnie tak samo jak seks ma wiele definicji a Ty nazywasz to tylko i
                                      > > wyłącznie puszczaniem się.
                                      >
                                      > nie nazywam tylko i wyłacznie puszczaniem. Seks bez z kim popadnie dla
                                      > zaspokajenia popędu ma u mnie taką definicję, co nie znaczy, że musi miec
                                      taką
                                      > definicję u wszystkich.


                                      ale ja nie pisałam o seksie z kim popadnie...
                                      • axela dobrze ze jestes lipcowa 10.08.05, 15:50
                                        Bo juz sie nudno robilo na tym forum a tak zawsze jakis zaczepliwy temat do
                                        dyskusji nie?
                                        Bo temu to chyba ma sluzyc?
                                        • 18lipcowa Re: dobrze ze jestes lipcowa 10.08.05, 16:05
                                          axela napisała:

                                          > Bo juz sie nudno robilo na tym forum a tak zawsze jakis zaczepliwy temat do
                                          > dyskusji nie?
                                          > Bo temu to chyba ma sluzyc?


                                          Nie, ja chcce wiedzieć czy dla 19 latka nie ma juz ciekawszych rzeczy w zyciu
                                          niz rodzenie dzieci i wychodzenie za maz?
                    • beataj1 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 14:07
                      Tak sobie myśle o tym co piszecie.

                      Ok laska ktora lubi niezobowiązujacy seks jest latwa (niezgadzam się z tym ale
                      mamy demokrację. A co jezeli sytuację odwrócimy??
                      Mamy 19 latkę która jest zoną 26 letniego faceta.
                      On ją utrzymuje, daje na wszystko kase a ona z nim sypia i ewentualnie obiad mu
                      ugotuje.
                      Moim zdaniem to prostytucja - usługi seksualne za kase na przysłowiowe waciki.
      • 18lipcowa Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:31
        axela napisała:

        > Bzdura!!!!
        > Sa ludzie ktorzy sa dojrzali wczesniej i tacy ktorzy wlasciwie nie sa
        dojrzali
        > nigdy.

        Nikt mi nie powie że 19 latek jest dojrzały...

        I co z tego. tak bylo i bedzie.
        > Nie jestem zwolelenniczka malzenstw w wieku nastu lat ale mam wiele kolezanek
        > ktorym sie udalo
        > Poza tym nie rozumien tego archaicznego podejscia ze slub to koniec
        > wszystkiego, zabawy i przyjemnosci skad Ci sie to wzielo


        No jak skąd? A jak sądzisz? Ja wychodze dokąd chcę i kiedy chcę. Moja dzieciata
        koleżanka tak nie może.
        Inna moja koleżanka nie może bo obiad trzeba zrobić.
        Jestem niezależna, za nikogo nie odpowiadam, mogę w kazdej chwili spakować się
        i zmienić miejsce i kraj zamieszkania.

        Wybacz ale dla 19 są lepsze rozrywki na świecie niż zabawa w dom.
      • dzieciak2103 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 13:19
        moj brat w wieku 19 lat ma juz dziecko 3 letnie. WPADKA. czasami sie go pytam
        czy nie zaluje straconych mlodzienczych lat i zawsze mi odpowiada, ze nie, ze
        tak mialo byc i koniec. z naszej calej rodzinki zostalam sama bezdzietna. bo
        siostra tez wczesnie zaczela ha ha ha
    • 18lipcowa Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:35
      18lipcowa napisała:

      > Ja nie wiem czy teraz szybciej dojrzewają, czy może ja jestem a raczej byłam
      > opóźniona...
      > Ale ostatnią rzeczą o jakiej myślałam mając lat 19 ( teraz mam 24 i nadal to
      > samo ) był dom, mąż i dziecko.
      > Ja sie bawiłam, latałam po koleżankach, imprezach, studiowałam, marzyłam żeby
      > jeszcze to zrobić, tamto zobaczyć,,,,a Wy? Mąż, dziecko i koniec marzeń?
      > Dziewczyny, nie macie wrażenia że wiele tracicie?
      > Nie sądzicie że zdązyć się na wszystko załapać?
      >

      Jest to dla mnie o tyle bardziej dziwne bo kiedy przypomne sobie siebie jak
      miałam 19 lat - no byłam dzieciak.
      Jak sobie przypomnę kogokolwiek ze znajomych, też był dzieciak.
      Zachowaniem, doświadczeniem ,marzeniami - dzieciak.

      Jak dzieciak może mieć dziecko?
      • semijo Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:41
        18lipcowa napisała:

        > 18lipcowa napisała:
        >
        > > Ja nie wiem czy teraz szybciej dojrzewają, czy może ja jestem a raczej by
        > łam
        > > opóźniona...
        > > Ale ostatnią rzeczą o jakiej myślałam mając lat 19 ( teraz mam 24 i nadal
        > to
        > > samo ) był dom, mąż i dziecko.
        > > Ja sie bawiłam, latałam po koleżankach, imprezach, studiowałam, marzyłam
        > żeby
        > > jeszcze to zrobić, tamto zobaczyć,,,,a Wy? Mąż, dziecko i koniec marzeń?
        > > Dziewczyny, nie macie wrażenia że wiele tracicie?
        > > Nie sądzicie że zdązyć się na wszystko załapać?
        > >
        >
        > Jest to dla mnie o tyle bardziej dziwne bo kiedy przypomne sobie siebie jak
        > miałam 19 lat - no byłam dzieciak.
        > Jak sobie przypomnę kogokolwiek ze znajomych, też był dzieciak.
        > Zachowaniem, doświadczeniem ,marzeniami - dzieciak.
        >
        > Jak dzieciak może mieć dziecko?
        >
        Ty piszesz o ślubie w wieku 19 lat czy dziecku? zdecyduj się bo to diametralnie
        zmienia postać rzeczy.
        • 18lipcowa Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 10:43

          > >
          > Ty piszesz o ślubie w wieku 19 lat czy dziecku? zdecyduj się bo to
          diametralnie
          >
          > zmienia postać rzeczy.

          Ja jestem zdecydowana od początku. Pisze o ślubie, męzu i dziecku,,,
          • axela Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 11:24
            Fajnie brzmi niezobowiazujacy seks......hahahahah w gruncie rzeczy i tak chodzi
            o jedno nie???
            Strasznie mnie bawi jak ktos kto ma 24 lata pisze o 19-latkach 'mlodziez'
            Oj 18lipcowa pretensjonalne to nieco, nie sadzisz.
            Dojrzalosc nie przychodzi z wiekiem ale z doswiadczeniami.
            i gwarantuje Ci ze dziewczyna, ktora cos w zyciu przezyla moze w wieku
            dziewietnastu lat byc bardziej dojrzala niz latajaca z imprezy na impreze 24
            latka ktora preferuje luz i niezobowiazujacy seks
            • inieitak Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 11:43
              No dobra to wytłumaczcie mi z czego Ci 19-latkowie się utrzymują? Gdzie
              mieszkają? Z czego płacą za studia/czynsz/jedzenie/opłaty za gaz, wodę ,
              prąd/utrzymują dziecko ??

              I jak ktoś napisze że rodzice pomagają, albo mieszkamy u rodziców to mnie
              ogarnie gromki śmiech, bo to gówniarstwo nie dojrzałość i odpowiedzialność.
              Dzieci wzięły ślub, zrobiły dzieci i są na utrzymaniu rodziców (na pewno wielce
              szczęśliwych z tego że mają 2-3 gęby więcej do wyżywienia). Wam się wydaje że
              to sielanka: zamieszkamy u rodziców, którzy przecież i tak by płacili za
              utrzymanie domu (więc 'młode małżeństwo' daje tyle pieniędzy ile ma, albo
              wogóle), którym można coś z lodówki podebrać (bo 'młode małżeństwo' żyje
              oszczędnie), którzy opłacą prąd, gaz, wodę, telefon, internet itp. A
              pomyśleliście o tych rodzicach ?? Oczywiście według Was są przeszczęśliwi że
              kochana córeczka czy synuś się ustatkowali (no przecież jeszcze rok i normalnie
              stara panna albo kawaler), i zapewne są uradowani ze zostali (zostaną)
              dziadkami - ale czy aby napewno ?? Czy oni nie mają prawa do spokoju kiedy już
              swoje dziecko odchowali, do tego by odłożyć sobie trochę pieniędzy i np.
              wyjechać na zagraniczne wakacje. Większość młodych myśli że u rodziców mieszkac
              można, że pomogą finansowo bo zapewne mają w piwnicy maszynkę do robienia
              pieniędzy i pewnie nie mają innych wydatków jak na wybryki swoich dzieci.

              Lipcowa, dla 19-latki lepszą zabawą niż zabawa w dom, jest zabawa w
              przedszkole :D
            • triss_merigold6 A z pozycji 30-latki mogę? 10.08.05, 11:44
              Czy mając 12 lat więcej niż 19-letnie zony (LOL) mogę pisać o nich
              per "młodzież"?
              Jesli ktoś miał niepatologiczne dzieciństwo i w miarę normalną, bez większych
              traum, młodość to jakim doświadczeniem może pochwalić się mając 19 lat? że
              liceum skończył? popracował dorywczo w wakacje? pierwszy raz się zakochał? To
              doświadczenia na miarę wieku, przybywa ich z upływem lat, dojrzałość
              bezpośrednio wiąże się z wiekiem a pośrednio z osobowością.
              • axela Re: A z pozycji 30-latki mogę? 10.08.05, 12:54
                Ja mam 26 lat za maz wyszlam dwa lata temu a pracowalam odkad skonczylam 17 lat.
                Korepetycje, potem program dla mlodziezy w Ambasadzie Brytyjskiej.
                Moja rodzina na 10000% nie jest ptologiczna a Tata ma kaski jak lodu, nie
                musialam pracowac tak jak i moje kolezanki nie musialy. Ale zarabialysmy wlasne
                pieniadze i to byla ta frajda. Kiedy dostalam pierwsza powazna prace w iweku 21
                mialam doswiadczenie i umialam walczyc o swoje. Wiec nie pisz ze 19 lat to
                dzieci owszem ale to zalezy od rodzicow od wychowania. Tak jak napiszalam
                wczesniej nie twierdze ze to najlepszy wiek na zawarcie zwiazku malzenskiego,
                twierdze jednak ze generalizowanie jest, jak zwykle, wypaczajace zdrowe
                podejscie do tej kwestii
                • axela jeszcze jedno 10.08.05, 13:02
                  Mlodzi ludzie kiedy sie pobieraja wszystko jest dla nich nowe, kloca sie o
                  paste do zebow i o inne pierdoly, kloca sie burzliwie i godza czule.
                  Szybko przyzwyczajaja sie do zyciz z druga osoba.
                  Razem sie bawia, podrozuja i ciesza zyciem. ( maja czas na chwiale zycia bez
                  dzieci) Kiedy pobieraja sie ludzie w wieku lat 30 30kilku ona jest juz
                  przewaznie chce miec dziecko, ma wlasne przyzwyczajenia, wlasna kase. wlasne
                  zycie z ktorych to rzeczy ciezko jest zrezygnowac. Czas nagli wiec szybko
                  pojawia sie dziecko i nagle okazuje sie ze wszystko jednak nie jest takie super
                  Oczywiscie nie jest to regula tak jak i nie jest regula ze wszystkie
                  mlodziutkie malzenstwa sie nie udaja!!
                  Ot poprostu wszystko w zyciu ma swoje blaski i cienie.
                  Ten post nie jest osobista wycieczka w strone trzydziestolatek, tak jakby ktos
                  pytal
                  • triss_merigold6 Re: jeszcze jedno 10.08.05, 13:17
                    Ależ zgadzam się z Tobą. Im człowiek młodszy tym bardziej elastyczny, skłonny
                    do kompromisów, mniej zasadniczy. Młodzi małżonkowie dojrzewają razem.
                    Im ktoś starszy tym więcej nawyków, przywyczajeń, bagaż doświadczeń, skłonność
                    do kompromisów niewielka. Znam z autopsji.
                    Tyle, że w wieku około 30-tki pobierają się już ukształtowani charakterem
                    ludzie czyli wiadomo kogo się bierze.
                    Przy młodych związkach może okazać się, że w wieku 25-30 lat drogi zaczynają
                    się rozchodzić, bo w miarę upływu lat dojrzeli i mają inne cele, inne systemy
                    wartości, inne wizje przyszłości. I to co pasowało 20-latce teraz zaczyna
                    przeszkadzać, bo ona się zmieniła.
            • 18lipcowa Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 13:54
              axela napisała:

              > Fajnie brzmi niezobowiazujacy seks......hahahahah w gruncie rzeczy i tak
              chodzi
              >
              > o jedno nie???
              > Strasznie mnie bawi jak ktos kto ma 24 lata pisze o 19-latkach 'mlodziez'

              No a jak mam pisac? Rówieśnicy?
              Przecież to 5 lat róznicy, to całe studia róznicy.


              > Oj 18lipcowa pretensjonalne to nieco, nie sadzisz.
              > Dojrzalosc nie przychodzi z wiekiem ale z doswiadczeniami.

              Tak ale zeby nabrać tych doswiadczen trzeba je zbierac a na to trzeba czasu
              wiec i wiek leci.


              > i gwarantuje Ci ze dziewczyna, ktora cos w zyciu przezyla moze w wieku
              > dziewietnastu lat byc bardziej dojrzala niz latajaca z imprezy na impreze 24
              > latka ktora preferuje luz i niezobowiazujacy seks

              Nie sądzę...
    • mam_to_w_nosie Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 13:36
      Strasznie ten wątek skupił się na seksie. Ale czy to jest w tym wszystkim najwżniejsze?
      Moim zdaniem nie, seks i podejście do niego jest sprawą bardzo delikatną i indywidualną,
      podyktowaną wieloma względami i tu bym sie nie czepiała, jak ktoś w wieku 19 lat
      ma ochotę zagrzebać się w jednego partnera to jego sprawa, jak ktoś co noc zmienia
      partnera to też jego sprawa, nawiasem mówiąc można być żonatym/zamężną i nadal
      uprawiać niezobowiązujący seks, tyle, że wtedy jest już zdrada ;-)
      Ale nikt mi nie wmówi, że biorąc ślub w wieku lat 19 nie rezygnuje się z niczego,
      to NIEPRAWDA, rezygnuje się z wielu rzeczy bo jakkolwiek z mężem/żoną można też
      podróżować, zwiedzać świat, imprezować ale to już nie jest to samo, zawsze z tą
      drugą osobą, wyrwać się spontanicznie z kumplami nie zawsze można bo żona w domu
      czeka albo mężowi obiadek ugotować trzeba, wizytę u teściów odwalić i mnóstwo
      innych rzeczy, których nie robi się nie będac po ślubie. Nie wspomną już o dziecku...
      I jeszcze apropo kasy, dla mnie to jest tak: jest student/ka, mieszka u rodziców,
      ma jakąś tam pracę dorywczą, może stypendium dzięki czemu ma trochę swojej kasy
      na imprezy, wakacje, kosmetyki, kino itp... poza tym utrzymują ją/jego rodzice
      i to jest w porządku dla mnie ale jak się założy rodzinę to nikt mi nie wmówi,
      że ta kasa wystarczy na utrzymanie domu, jedzenie itd. I na tym polega różnica
      właśnie, musisz iść do "normalnej" pracy i znów coś tracisz. A jak nie idzesz
      to jesteś darmoziadem na utrzymaniu rodziców, niedojrzałym i wygodnickim.
      Tak ja to widzę.
      • adsa_21 bzdury piszecie.. 11.08.05, 14:12
        Mam 21 lata, majac 19 wyszlam za maz, nieco pozniej urodzilam dziecko.
        Skonczylam szkole, poszlam do pracy..ide od lutego na studia, chodze na kursik
        coby sobie prawko wyrobic i jezdzic autkiem:-)
        Mam czas na wszystko, na wycieczki, zakupy, spotkania przy piwku, imprezy..maz
        mnie nie ogranicza i nigdy tego nie robi..czesto zabieram synka i spotykamy sie
        gdzies z kumpelami na miescie.
        Jestem b. zadowolona bo mam zyciowa stabilizacje a jednoczesnie moge korzystac
        z uroków zycia:-)
        I jeszcze jeden plus - gdy moje kolezanki za pare lat zostana matkami i beda
        sie babrac w zupkach i kupkach, ja bede miala odchowane, samodzielne dziecko i
        jeszcze wiecej czasu dla siebie:d:D a nadal bede mloda:-)
    • aa47 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 13:56
      wiesz marzenia w pojedynke nie są takie fajne..
      dom rodzina i marzenia... każdy się nawazjem wspiera.. i na swoje marzenia
      trzeba pracować ...
      ale po co samemu?
      za co płacimy? że mam dziecko i trzeba się mała zająć?że dziecko daje miłość o
      której nie miałam pojęcia,...... to terz jedno z moich marzeń...
      lepiej cieszyć sie z spełniających się marzeń razem
      • axela Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 14:40
        W zyciu zawsze sie z czegos rezygnuje, priorytety sie zmieniaja i tyle
        I niestety nigdy do konca nie wiesz za kogo wychodzisz loteria,
        Wychodzac za maz w wieku lat 19 ryzykujesz ze przestanie Wam byc razem dobrze
        bo dotrosniecie i zmienicie sie po 10 latach
        Wychodzac za maz w wieku lat 30 tak samo ryzykujesz ze za 10 lat dopadnie was
        kryzys wieku sredniego i albo ty bedziesz wczesniej przechodzic menopauze albo
        twoj maz targany kryzysowymi zadzammi zdradzi cie albo zamieni na mlodsza. Tak
        czy owak masz swoje 10 lat
        Niestety zycie nie jest do przewidzenia, a czlowiek zmienia sie cale zycie.
    • aa47 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 10.08.05, 13:59
      a jeżeli chodzi o utrzymanie... to my pracujemy i płacimy za wszystko...
    • fuzzystone Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 11.08.05, 07:50
      Wiesz, ja smiem zawazyc ze szybki slub wcale sie nie wiaze zawsze z wielka
      dojrzaloscia. Z moich obserwacji wynika ze moze NIEWIELKA czesc mlodych osob wie
      tak naprawde z czym sie taka decyzja wiaze. Sporo osob (a zwlaszca kobiet) robi
      tak bo nie zadnej recepry na zycie. Bo czesto ppomimo studiow wtc. nie potrafia
      sie samookreslic, bo jedyne co o sobie umieje powiedziec to "zagubiona
      dziewczynka w wilekim zimnym swiecie" a po slubie znikna jej wszelkie problemy.
      Maz jest recepta na wszystko. No a potem zczyna sie zatruwanie wolnych osob ze a
      nie zawezily swego swiata do pana i wladcy (zeby nie bylo: rozumiem kobiety
      poswiecajace swoj cas dla dziecka).
      Oczywiscie i tak zaraz sypna sie na mnie gromy oburzonych kaplanek domowego
      ogniska ze pewnie zawistna jetsem, niedojrzala hedonistka ktora to sie puszcza z
      kazdym ale i tak bede obstawac przy swoim...
      • ruiza Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 11.08.05, 09:18
        Jejuuuu! Cóż za gorąca dyskusja!:-)
        • fuzzystone Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 10:06
          droga ruizo,
          wysil sie na komentarz zwierajacy argumenty; dzieki tego typu wypowiedziom nie
          blysniesz na forum...
    • mynia_pynia Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 11.08.05, 09:32
      Jak miałąm 19 lat to sobie czasem myślałam jakby było fajnie mieć męża i
      dziecko, ale mi przeszło. Jak miałam 23 lata to znowu mnie naszło ale
      przeraźiły mnie obowiązki związane z organizacją.
      Jak skończyłam studia (24 lat) poszłam do pracy, to rzuciłam mojego faceta, bo
      się wystraszyłam stabilizacji.
      Teraz od 1,5 roku jestem w innym związku i tak 3 miesiące temu bardzo mi się
      zachciało i dziecka i ślubu, ale w tej chwili mi to drastycznie przeszło.
      A szczególnie mnie rozwala jak się mnie wszyscy pytają kiedy, kiedy, kiedy.
      Teraz mam inne priorytety, typu znaleść lepiej płatną pracę, kupić lepsze
      mieszkanie i dopiero wtedy ślub, dziecko lub jak kto woli dziecko - ślub.
    • aa47 co złego?? 11.08.05, 09:57
      wisze fajne osądy.. i takie tam fajnie ludzi oceniacie bo wzieli ślub w modym
      wieku... juz kryzys przewidywany wieku śreniego a "normalnych" osób to nie
      dotyczy? no ale co tam... widać zgryżliwośc starej panny gdzie nie gdzie
      ... co zazdrościcie? lepiej patrzeć na sibie niż ludzi osądać
      • chicarica Re: co złego?? 11.08.05, 12:51
        Tak, jak już powiedziałam, jak miałam 20 lat to zazdrościłam męża, dzieci,
        garów, pieluch...
        Normalnie zielona z zazdrości byłam, aż mnie skręcało ;)
      • kobietka73 Re: co złego?? 11.08.05, 14:01
        Ech, kobietki... I tak życie pokaże czy wyjście za mąż w takim młodocianym
        wieku wyjdzie Wam na dobre. Często nie wychodzi - bo jak ktoś już tu napisał -
        w wieku 20 lat człowiek dopiero zaczyna się kształtować i ewentualne różnice
        wychodzą dopiero po kilku latach. Wiem co piszę, bo mam kilka przykładów z
        najbliższego otoczenia. Między innymi mój własny. Też wyszłam za mąż jako
        małolata - 21 lat. Mąż o kilka lat starszy. Po skończeniu studiów zaczęłam
        pracować i dopiero wtedy naprawdę dojrzewać. Efekt - dopiero teraz przekonałam
        się czego naprawdę oczekuję od życia i partnera. I co? No i rozwód. Okazało
        się, że partner nie zdążył dojrzeć. Całe szczęście, że dzieci nie było.
        Jeżeli teraz miałabym dokonywać wyboru - małżeństwo dopiero ok. 30-tki!!!!
        Dopiero wtedy wiemy czego naprawdę chcemy i co możemy sami zaoferować.
    • casita Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 11.08.05, 19:41
      Ślub w wieku nastu lat, czy nawet na samym poczatku lat -dziestych to zbyt
      szybka dezyzja na tak poważny krok, nawet nasze prawo wprost określa wiek
      kobiety 18 mężczyźni 21- wcześniej aby się pan mógł pobrać musi mieć zgodę
      rodziców.
      Najlepiej byłoby aby wyznacznikiem dla każdego był wiek od 21 lat - chociaż dla
      mnie osobiście to i tak za wcześnie. W tym czasie człowiek dopiero co
      sie "kształtuje', wkracza w dorosły świat, poznaje nowe rzeczy, uczy się, staje
      się samodzielny.
      Prawda jest taka ,że w 80 %( w przybliżeniu) małżeństwa w tak młodym wieku
      spowodowane są "efektem dorosłości i odpowiedzialności" co niektórych, jednym
      słowem wpadką. I to jest żałosne.

      • aa47 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 08:47
        moj maz jakos nie musial miec zgody a nie mial 21 lat... a skad znasz
        statystyki? obliczałaś? ... no to wasze zdanie ... jednak moje jest takie ze
        gdyby bylo jak wy chcecie bylo by nudno i byście nie miały nad czym gdybac...
        a jezeli chodzi o miłość to na każdego przychodzi czas nawet jak ma te naście
        lat...i to już wybór każdego z nas ... przeciez nie wbijesz takiej nastce ze
        to za wcześnie .. więc nie ma się nad czym zastanawiać... a jeżeli chodzi o
        "wpadke" to jezeli wychodzi sie za mąż tylko wlasnie dlatego że się wpadlo to
        to jest najwieksza tragedia... dla dziecka i dla nich...
    • amelia791 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 09:29
      Oj dziewczyny, dyskusja wrze a przecież tyle jest udanych małżeństw w różnym
      przedziale wiekowym, nie ma na to idealnej recepty. Ja wyszłam za miłość mojego
      życia 5 lat temu a miałam wtedy 21 lat. Poznaliśmy się już w liceum i nasza
      miłość dojrzewała też przez 5 lat, aż postanowiliśmy się pobrać. W sumie minęło
      już 10 lat odkąd jesteśmy razem, od roku mamy wspaniałego synka, na którego
      przyjście nie mogliśmy się doczekać :-) Pewnie że po drodze były różne
      przeszkody, ale która para ich nie ma ? Ważne żeby umacniać związek, rozmawiać
      ze sobą szczególnie wtedy gdy temat jest trudny i gdy coś nam nie pasuje w
      związku, w zachowaniu drugiej oosoby, ważne żeby czasem ustąpić, nie skupiać
      się tylko na własnym ego, i najważniejsze według mnie w związku to oprócz
      oczywistej miłości do partnera - przyjaźń. Ona pozwoli nam przejść kryzysy, a
      także gdy pierwsza fascynacja minie i różowe okulary spadną z nosa, mieć po
      prostu o czym ze sobą rozmawiać, umieć się śmiać z samych siebie, budować
      związek, i po prostu od czasu do czasu przytulić się do drugiej osoby i czuć
      się bezpiecznie, nie mówiąc nic ....
    • casita Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 09:36
      Każdy ma jakieś priorytety- dla jednych na pierwszym miejscu będzie zdobycie
      wykształcenia, usamodzielnienie się, znalezienie pracy, posiadanie swojego
      mieszkania,a dopiero na końcu kiedy człowiek ma już to wszytsko - stabilizacja-
      czyli założenie rodzinny.
      Inni zaczynają od tego ostatniego i dopiero później "dorabiają się reszty".
      Tylko bądźmy szczerzy co taki Młody Człowiek w wieku 19 lat, już posiadający
      swoją rodzinę może osiagnąć? W wiekszości takie małżeństwa opierają się na
      pomocy rodziców: finansowej, mieszkaniowej czy opieki nad dzieckiem.Bo który z
      19 latków ma już stabilizację- posiada własne mieszkanie, ma ukończone
      studia,konkretny zawód, własne oszczędności?
      • naise Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 09:59
        A jak to jest że jak za mąż wychodzi 21 latka to jest za wcześnie i pewnie jej
        się nie uda, a jak już ślub bierze 22 czy 23 latka to jest ok i nikt nie
        krzyczy ? Pytam bo jak był na forum temat typu: 'ile lat miałyście jak
        wyszłyscie za mąż?', to bardzo dużo dziewczyn pisało że w przedziale 21-24.


        Notabene moi rodzice wzięli ślub w wieku 22 i 23 , są razem już prawie 30 lat
        lat, moi dziadkowie wzięli ślub w wieku 19 i 20 i w tym roku stuknęła im 50-
        tka :)
        Zpaomniałam, to były inne czasy :/
        • chiara76 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 10:03
          krzyczą, krzyczą...
          ja miałam 23 lata i do dziś potrafią mi ludzie powiedzieć, że za wcześnie i że
          nie mogłam się wyszaleć. Cholera wie, czemu tak dbają o mnie, najważniejsze,
          żeby oni się czuli ok a nie na siłę mi swoje wtryniali opinie, ale widać coś
          ich drażni w tych wcześnie wychodzących za mąż. A co drażni, tego już się nie
          wywiem, w sumie, niewiele mnie to obchodzi. Każdy sam żyje swoim życiem i tyle.
      • aa47 Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 10:10
        wiesz co ja nie miałam zamiaru po 30 starać sie o dziecko... wiesz sporo ludzi
        ma juz własne oszczędności prace itd jest wiele plusów po studiach nie będe
        muslała chodzić od firmy do firmy i prosić się o głupi staż za jakies 450zł mam
        juz doświadczenie w zawodzie i to paroletnie.. no i mamy własną firme i też
        jakoś nie jest żle.. fakt domu nie mamy ani mieszkania... dostalismy propozycje
        od rodziców ze podzielimy dom na pól... no i jakoś nam się żyje czy to źle?
        moze wykształcenia wyższego nie mam jeszcze ale nawte wyzsze wyksztalcenie nie
        gwarantuje mi pracy... a my mamy czas na to wszystko.. razem walczymy... na
        dobre i złe i już i czy to coś złego? wiesz "inni" zaczynają różnie nie
        koniecznie odrazu od rodziny... i mało jest małżeńst które opiraja sie na
        rodzicach... idą do pracy itd... ale jeżeli mogą zostawić dziecko dziadkom na
        czas pracy czy to coś złego? czy dojrzałośc to jest wtedy kiedy oddaje się
        dziecko do niani albo siedzi sie w domu bo ma sie na tyle pieniędzy? a czy
        ludzie dorośli nie proszą czasami o pozyczenie pieniędzy i czy to jest złe i
        czy to takie nie dojrzałe? jeżeli chodzi o inne osoby to co lepiej pojsc do
        ginegologa i dać na aborcje jak juz sie wpadlo? to jest dojrzale? "wpadki"
        zdarzaja sie tylko młodym? hmm jak na studiach można zoszczędzić? mając barata
        i siostre jakoś u nich tego nie zaóważyłam ... a później braciszek mając 25 lat
        nie ukończył studiów.. ożenił się (wielkie wesele ale się rodzice zadłóżyli) po
        roku ona w ciąży więc mieszkanie i kto placil za mieszkAnie? ONI? hehe tatus
        wszystko zaplacil za taty pieniadze wyremontowali mieszkanie tatus im sklep
        otwierał i za wszystko płacił czlowiek 25 lat i jaka dojrzalość? a jego zona
        jeszcze lepsza pare lat starsza i to jest takie odpowiedzialne?
        naprawde nie wszystko zalezy od wieku i ze ktos ma te nascie lat nie powinien
        bycpotępiany przez to że "wpadł" ze bierze wesele...
        za błędy ort wszelkiego rodzaju wielkie sorki
    • casita Re: Ajjj ta dzisiejsza młodzież...ślub w wieku 19 12.08.05, 12:11
      Jezeli Nastolatki decydują się na tak poważny krok jak rozpoczęcie wspołżycia
      niech od samego poczatku będą odpowiedzialne i stosuja środki antykoncepcyjne -
      mamy takie czasy gdzie dostep i rożnorodność jest ogromna.
      Ponadto jezeli chodzi o twoje rodzeństwo to współczuję rodzicom, że żadne z ich
      dzieci nie umie się usamodzielnić i ich odciążyć od wszelakich spraw.
      Kwetie opieki nad dziećmi- uważam ,że to rodzice dziecka powinni nim się
      opiekować- żłobek, przedszkole, niania( oczywiscie opłacane z własnych dochodów)
      wybór jest ogromnym , a "podrzucanie" wnuków dziadkom- w końcu im tez sie
      nalezy odpoczynek. pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka