Dodaj do ulubionych

czy on leci na moja kase....

11.04.06, 19:41
mam faceta jestesmy ze soba 1, 5 roku ,jednak on jest strasznym skąpcem,nigdy
nic mi nie postawił,a na urodziny czy inne okazji typu dzien faceta mowi mi
co mam mu kupic,a jak mu tego nie kupie to sie obraza.........ja go kocham on
mi mowi ze mnie tez....zawsze wkurzalo mnie to ze z niego taki skapiec...ale
kocham go i do tej pory jego skapstwo tlumaczylam faktem ze ma ciezko w
domu,jego tata zmarl i od 18 roku zycia musial dokladac duzo do rodzinnego
budżetu,nie ma auta,ma 27 lat i brak mieszkania wlasnego...wogole ciekzo z
kasa bo clay czas musi dokladac do rodiznnego budzetu a u mnie jets tak ze to
rodzice mi pomagaja i malepsza sytuacje w domu i zastanawiam sie czy moze on
czasem nie jest ze mna dla lepszej przyszlosci..... A Planuj ey razme
przyszlosc on by najchetnije juz mial ze mna dzieci...





Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: czy on leci na moja kase.... 11.04.06, 20:43
      Tłumaczyć to można, jeżeli facet nie mogąc dać prezentu, bo go nie stać,
      jednocześnie sam konsekwentnie nie chce prezentów. Z Twojego opisu wyłania się
      bardzo nieciekawy wizerunek faceta. Przeczytaj uważnie to, co sama napisałaś i
      zastanów się. Bo ja bym takiego wykopała od pierwszego powiedzenia, co mam mu
      kupić. Nie mam zamiaru mówić Ci, co powinnaś zrobić, bo to Twój wybór i Twoje
      życie - wiedz jednak, że im dłużej będziesz z facetem, tym trudniej Ci będzie
      się od niego uwolnić. Z wielu powodów. Po pierwsze - latka lecą i zaczniesz się
      zastanawiać, czy masz jeszcze szanse na następny związek. Po drugie - zwyczajnie
      będzie Ci żal przekreślać wszystkie lata spędzone w tym związku, tym bardziej,
      im związek dłużej będzie trwał.
      • misiaczka1982 Re: czy on leci na moja kase.... 11.04.06, 21:11
        wiem wlasnie ze im dlużej z nim jestem tym trudniej bedzie mi z nim zerwać...
        ale wiesz oprócz tej wady pod innymi względami jest dobry dla mnie...na
        poczatku znajomosci nie mowil mi co mam mu kupic...ale teraz jak jest jakas
        okazja to on stwierdzil ze tak bedzie najlepiej ze po co mam mu kupowac cos co
        sie na nic nie przyda??
        dlatego mowi mi co jest mu potrzebne i ja tez mu ostatnio powiedzialam co ma mi
        kupic...jak byla moja okazja i mi kupil co ja chcialam i dlatego teraz prawie
        by sie obrazil bo mowil ze on mi kupil to co ja chcialam a ja mu tego nie
        chcialam kupic...
        czasme zachowuje sie normalnie ,wszystko jest okej,nawet raz mi kupil bez
        okazji taka drobna rzecz...ale niestety ostatnio ciagle mi wypomina jakies
        pieniadze a w ostatniej klotni wypomnial mi ze on mi cos kupil bez okazji a ja
        jemu nigdy.....
        wiec on chyba nie rozumie po co sie komus daje prezent??bo on chyba mi po to
        daje zebym ja mu potem dala cos podobnej ceny.....
        moze ktos znal podobny przypadek....
        • walutka Re: czy on leci na moja kase.... 21.04.06, 15:53
          Ależ jestes zaślepiona.
      • misiaczka1982 Re: czy on leci na moja kase.... 11.04.06, 21:15
        moj facet daje mi prezenty a okazje ale ja chce zbey to bylo normalne a on
        wszystko wylicza,mowi co ja ma m mu kupic i ja mu tez mam mowic...jak gdzies
        razme idziemy nigdy mi nic nie stawia...raz mi tez walnal haslem ze go chyba
        wykorzystuje na kase...na co ja wybuhclam smiechem bo przeciezon mi nigdy nic
        nie daje i nie stawia<oprocz jakis okazji>
        tlumacze to tym ze ma ciezka sytuacje i jego mama ciagle tez mu wypomina
        pieniadze.i po prostu jest juz moze przewrazliwiony na tym punkcie...
        ale niewiem czy moge to tym tlumaczyc????
        • ewma Re: czy on leci na moja kase.... 11.04.06, 21:26
          Dziewczyno ja bym uciekała od niego bojeśli on już teraz jest takim skąpcem i
          wszystko ci wylicza to wyobraż sobie co będzie po ślubie.Wtedy będzie cie
          rozliczał z każdego grosza albo sama będziesz utrzymywała cały dom bo on swoją
          pensje musi oszczędzać albo ..lepiej ..oddać mamusi.
          • horpyna4 Re: czy on leci na moja kase.... 11.04.06, 21:36
            On ma po prostu taki charakter. Wiedz, że z wiekiem to się bardzo pogłębia,
            niestety znam trochę takich przypadków. I jak się ugrzęźnie w małżeństwie, będą
            dzieci, to dopiero można poczuć się tragicznie. Niby nie najgorszy mąż, nie
            pije, nie bije, no i taki oszczędny i "czego właściwie chcesz". I byłoby łatwiej
            odejść od jakiegoś drania, a tu przecież taki dobry mąż. No przecież nie zrobisz
            tego dzieciom...
            Małżeństwo z takim osobnikiem to cholerna pułapka.
        • oliwka117 czerwona lampka 12.04.06, 07:47
          Wiesz co? Mam pewną koleżankę. Przemiła i zaradna dziewczyna. Przez wiele lat
          chodziła z facetem takim jak Twój. Z biednej rodziny, w złej sytuacji
          materialnej, zero prezentów dla niej za to on oczekiwał nie wiadomo czego. Ona
          była wyrozumiała, bo to przecież nie jego wina, że jest biedny. Po jakimś czasie
          on zachowywał sie jak facet z 40 letnim stażem małżeńskim, tym w najgorszym
          wydaniu. Po prostu przyłaził do niej, jadł sobie obiadek, kładł się na kanapie,
          zabierał żarełko z lodówki i jeszcze prosił o pieniądze na papierosy....
          Dziewczyna całe szczęście zrezygnowała z takiego modelu życia. W porę. Teraz
          jest przeszczęśliwa z innym, fantastycznym, prawdziwym facetem, który własnymi
          rękami, ciężko pracując potrafi dla niej zarobić, potrafi obsypać ją prezentami,
          bo tak mu się podoba. Nie łudź się, że trudna sytuacja majątkowa w domu
          przekreśla szanse na dobre życie. Twój facet po prostu nie wymaga od siebie zbyt
          wiele, za to od Ciebie widzę dużo. Zastanów się, bo może się okazać, że tracisz
          czas.
          • misiaczka1982 Re: czerwona lampka 12.04.06, 12:13
            żle mnie zrozumiałyście kobietki,on ode mnie wymaga prezentów ale sam też mi
            zawsze daje a z racji tego że on mowi co chce to ja tez zaczelam tak
            robic....tylko ze teraz nie mialam za bardzo kasy i mowie mu ze raczej kupie mu
            cos innego bo na to co on chce to brak kasy a on ze wiedzialam wczesnij ze ma
            urodziny...ze on mi kupuje to co ja chcialam ...
            ale najdziwniejsze w tym wszystkim to to ze na poczatku taki nie byl.... a
            propo pracy to pracuje duzo i na zadnym moim jedzeniu nie zeruje....
            tylko te prezenty i dwa razy w nerwach mi kase wypomnial.....potem przepraszal
            ze mu nerwy puscily...
            • annb Re: czerwona lampka 12.04.06, 13:00
              wiesz, jesli mu na czymś bardzo zalezy to niech sobie sam kupi
              a nie dąsa się na ciebie
            • yollanda Re: czerwona lampka 14.04.06, 09:01
              Myślę, że jeśli byłby z Tobą bez względu na kasę, to by zrozumiał, że Ty też
              możesz mieć jej niedobór. Gdyby rozumiał, to w najlepszym wypadku zrezygnowałby
              z prezentu, żeby nie robić Ci kłopotu. Wtedy mogłabyś mu zrobić drobną
              niespodziankę wedle własnego uznania...
              Moglibyście też ustalić, że np. jeśli mu zależy na konkretnej rzeczy to
              przesuniesz w czasie zakup prezentu, albo np. tgym razem dasz mu coś innego, co
              mniej kosztuje. Wyjść jest wiele, tylko trzeba chcieć je znaleźć. Jeśli Twój
              facet nie chce takiego rozwiązania szukać, to dla mnie jest oczywiste co jest
              dla niego ważne, a osobiście nie lubię materialistów.

              A jeśli wypomniał Ci kasę, to na pewno zrobi to jeszcze raz i jeszcze raz...
        • judith79 Re: czy on leci na moja kase.... 12.04.06, 12:29
          bo przeciezon mi nigdy nic
          > nie daje i nie stawia<oprocz jakis okazji>
          kurcze a z jakiej racji ma stawiac? ty za niego placisz? pewnie raczej kazde za
          siebie. on nie stawia znaczy jest skapcem, ty nie stawiasz zanczy wszystko jest
          cacy bo "przeciez facet ma obowiazek finansowac kobiete, z ktora sie spotyka".
          wybacz ale to co opisujesz wskazuje raczej na to, ze to ty szukasz frajera,
          ktory cie przysponsoruje i na ktorego kase bedziesz mogla poleciec.
    • annb on leci na twoją zaradność 12.04.06, 10:06
      nie tyle na kasę
      ten pan jest wygodny
      może i ma pod gorkę ale to nie powód aby dziewczynę naciagać na prezenty
      i wyliczać kto komu
      to jest chore
      i tyle
      przestań go tłumaczyc
      • katimai Re: on leci na twoją zaradność 12.04.06, 10:37
        nie wiem Annb czy na zaradnosc,
        ja bym jednak obstawiala kasę,
        dostał się chłopina do zródełka i sobie pije..

        • annb Re: on leci na twoją zaradność 12.04.06, 10:41
          zaradność to coś więcej niż kasa
          bo róznie się w zyciu układa
          a jak dziewczyna zaradna to sobie poradzi-a koleś już nie musi
          wstawi płaczliwy tekst o pomaganiu mamusi i ludzie to kupia
          bo on taki odpowiedzialny, nie da mamusi zginąć a ona taka flądra i zołza bo
          się porzadnego chłopaka czepia zamiast sponsorowac jego zachcianki
          • katimai Re: on leci na twoją zaradność 12.04.06, 11:23
            a to jakis "lepszy cwaniak" hehe
    • triss_merigold6 Re: czy on leci na moja kase.... 12.04.06, 11:13
      Nieudacznik. Annb ma rację, leci na Twoją zaradność. Jasne, że chciałby mieć
      dzieci - duża pewność, że zostałabyś z nim uwiązana.
    • hinka6 Re: czy on leci na moja kase.... 12.04.06, 14:56
      po ślubie prezentów będzie jeszcze mniej, to na pewno przy takim początku
      może Tobie chodzi o to, że brak mu romantyzmu? chciałabyś prezenty
      niespodzianki? takie które trafią prosto do Twojego serca? szczerze? nie każdy
      facet to potrafi :) jeśli woli wskazać prezent to może znaczyć, że nie chce
      żeby wydawać pieniądze (no bo nie jest ich za dużo) na coś co mu się nie
      spodoba/nie przyda itp.? z tym, że to po ślubie zmieni się, ale raczej w tę
      stronę, że weźmie pieniądze i sam sobie pójdzie kupić prezent, a kupując dla
      Ciebie poprosi o wskazanie kodu kreskowego "prezentu"
      Twój facet - z tego co piszesz - to nie jest romantyk z polotem i skory do
      spontanicznych zachowań. Rodzi się pytanie czego Ty oczekujesz od człowieka,
      męża, na następne 70 lat?

      PS. Przy okazji - ilu polskich 27 latków ma własne nowe auto kompaktowe i
      własne M4?
    • happymezatka Re: czy on leci na moja kase.... 12.04.06, 15:08
      Ja też byłam kiedyś w podobnej sytuacji i na całe szczescie nie jestem z tym
      facetem.Moja kolezanka wyszła za niego za mąż bo uważała,że ja byłam zła i ona
      go zmieni.Niestety cos jej nie wyszło i teraz załuje,że założyła z nim rodzine.
      Skąpiec zawsze zostaję skąpcem juz taka niezmienna nature maja-wszystko dla
      siebie.
      Pozdrawiam
    • aiczka Re: czy on leci na moja kase.... 12.04.06, 17:50
      Może spróbuj na przyszłość dwa razy przeczytać post, zanim go wyślesz na forum.
      Z pierwszego wynikało coś zupełnie innego niż z później napisanych. Trudno się
      wypowiadać sensownie w sprawie, w której co raz wszystko się zmienia.
      • misiaczka1982 Re: czy on leci na moja kase.... 12.04.06, 18:58
        jak to z pierwszego wynikalo cos zupelnie innego niz z drugiego??dokładnie co
        masz na myśli to sprostuje....
        • aiczka Re: czy on leci na moja kase.... 13.04.06, 11:56
          No, dobra. Może nie zupełnie co innego.
          Ale najpierw piszesz coś, z czego wynika tylko, że się obraża, kiedy nie kupisz
          mu w prezencie tego, o co poprosił, potem dopiero zdradzasz, że macie taki
          zwyczaj, że mówicie sobie, co byście chcieli (to nie jest oczywiste) i że tylko
          raz prawie się obraził.
          Ale swoją drogą to on jest chyba jednak przewrażliwiony na punkcie wydawania
          pieniędzy i równowagi kosztów.
    • mikams75 Re: czy on leci na moja kase.... 13.04.06, 12:45
      facet stawiac nie musi, tym bardziej ze wie ze ty masz lepsza sytuacje
      finansowa. Mam nadzieje tylko ze honorowo nie pozwala placic za siebie.
      Obsypywanie sie prezentami po dluzszym czasie tez bywa nuzace i bez sensu.
      Czy zaprosil Cie kiedykolwiek gdziekolwiek? Kolacja, drink itp. z jakiejs
      okazji lub bez? Dal choc jedna roze? Jak nie wydal drobnej kasy na kwiatka dla
      ukochanej to znaczy ze skapiec! Choc niektorych facetow trzeba uswiadamiac, ze
      kwiatek sprawia radosc kobiecie...
      • misiaczka1982 Re: czy on leci na moja kase.... 13.04.06, 19:06
        dał mi kwiatak wiele razy ale nie bez okazji,a bez okazji to kiedyś dał mi taki
        drobiazg i kiedyś też czasem mnie zaprosił i mi stawiał a teraz ...coś sie znim
        stało od jakiegoś pół roku..
        mówi mi że fajnie by było gdybym go gdzieś zaprosiła do baru i mu stawiała,bo
        on kiedyś mnie zaprosił i mi stawiał a ja jemu nigdy...a dla mnie to dziwne
        żeby to dziewczyna stawiała...i dwa razy była taka sytuacja że zaczął mi
        wypominać że to że właśnie on mi kiedyś coś tam stawiał a ja nic...itp.
        • horpyna4 Re: czy on leci na moja kase.... 14.04.06, 10:08
          Jak Ci zaczął wypominać, że on Ci kiedyś stawiał, a Ty jemu nigdy, to gdzie on
          się chował? Bo jestem w stanie dużo zrozumieć, ale nie takie wypominanie. Dupek
          jest i tyle. Najlepiej go olej równo ciepłym moczem.
          • ewma Powtarzam ------- uciekaj 14.04.06, 21:33
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka