Dodaj do ulubionych

jak to wytłumaczyć dziecku?

11.06.06, 13:33
witam! ostatnio zastanawialiśmy się z mężem nad wychowaniem naszego dziecka.
chodzi o kwestię religii i życia w tym arcykatolickim kraju. oboje jesteśmy
niewierzący, ślub mieliśmy "tylko" (i wystarczy) cywilny. nie chcę być
obłudnicą jak niektóre moje znajome, ktore chrzczą dzieci, "by było im
łatwiej w życiu", mi na takie argumenty robi się niedobrze.
tylko co zrobić kiedy moje dziecko dorośnie? jak wyjaśnić mu, że my nie
obchodzimy świąt i nie chodzimy do kościoła? mam na myśli te
wszechogarniające reklamy i pseudoreligijne święta z tymi żałosnymi
tradycjami i obyczajami jak dzielenie się opłatkiem i chodzenie na pasterkę.
nie obrażam tu osób naprawdę wierzących, bo takich ludzi szanuję. żyją
zgodnie ze swoją religią i to jest w porządku.
brzydzi mnie ta obłuda robienia z siebie katolików przed rodzinką i
sąsiadami.
mnie niestety mama ochrzciła, czego nie wybaczę jej, bo zrobiła to bo tak
wypadało. moja edukacja religijna zakończyła się na czwartej klasie
podstawówki, kiedy to nie mogłam już znieść głupot wciskanych przez
katechetkę.
co więc mam zrobić? czy są tu osoby z podobnym problemem? proszę doradźcie
coś.
Obserwuj wątek
    • anekra Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 11.06.06, 13:57
      Witaj,

      ja co prawda nie mam jeszcze dziecka, ale jestem niewierząca, nie zostałam
      ochrzczona a ślub wezmę tylko cywilny. Tak samo moje dziecko nie będzie miało
      chrztu, mimo, że mój narzeczony jest katolikiem. Zgadzamy się w tej kwestii i
      tak właśnie uzgodniliśmy.

      Wiele razy zastanawiałam się, co powiedzieć dziecku, jak będzie pytało,
      dlaczego babcia idzie do kościoła, a ono nie. I wymyśliłam :-) Jeśli Ci się to
      przyda, to możesz stosować ;-)

      Dziecko powinno wiedzieć, że na świecie są różni ludzie i różne religie. Że są
      ludzie wierzący w Boga i są ludzie niewierzący. Że wśród wierzących są
      muzułmanie i katolicy, że są żydzi i protestanci i buddyści i... co tam jeszcze
      tylko będzie chciało wiedzieć. Trzeba mu od małego wyjaśniać, że każdy człowiek
      jest inny i wierzy w co innego i trzeba to uszanować. Jeśli babcia chodzi do
      kościoła, to znaczy, że tak chce, że tego potrzebuje i że to dla niej dobre.
      A mama nie chodzi, bo nie potrzebuje, bo nie wierzy, albo bo wierzy w coś
      innego. Dziecko na pewno zadaje masę pytań, ale na pewno przy dozie
      cierpliwości i zdrowego rozsądku da się. Dzieci bardzo dużo rozumieją i same
      wyciągają wnioski. Twoim zadaniem jest tylko pokazać mu, jak wiele jest
      możliwości.
      Tak samo jak Ty, jestem przeciwna chrztom, bo tak wypada. Nic nie wypada i pora
      z tym skończyć. Jeśli ochrzczę dziecko, nie będę umiała wychować go w wierze,
      bo sama nie jestem wierząca. Wychowam je tak, jak potrafię, pokazując mu świat
      i możliwości wyboru. Jeśli kiedyś samo zdecyduje, że potrzebuje wiary, to
      wybierze ją sobie. Tę, która najbardziej do niego przemawia.

      A co do nagonki na święta, co do dni wolnych w święta typowo religijne (np.
      Boże Ciało), to trzeba dziecku powiedzieć, że żyjemy w kraju, gdzie większość
      ludzi wyznaje wiarę katolicką. A skoro takich ludzi jest najwięcej, to właśnie
      tak wygląda wszystko wokół. Ale warto pokazać synagogę. I warto powiedzieć, że
      są ludzie, którzy wierzą, że będzie drugie życie w innym wcieleniu, i że nie
      wszyscy na świecie wierzą w świetego mikołaja. Naprawdę warto pokazać dziecku
      całą tę różnorodność.
      Ja tak właśnie zostałam wychowana. Nie chodziałam na religię, nie czułam się
      wśród dzieci wyobcowana, nie kryłam się z tym, że nie mam chrztu. To wcale nie
      zmienia tak wiele, jak się może wydawać.
      Pozdrawiam i życzę trafnych wyborów :-)
      • annajustyna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 11.06.06, 14:34
        Dokladnie wg tych samych zasad nalezy wychowywac dziecko w wierze. W szacunku do
        innosci i roznorodnosci. Aha, Twoj narzeczony/maz w momencie, kiedy zgodzi sie
        na nieochrzczenie dziecka, przestanie byc katolikiem, to tak w kwestii
        formalnej. Pzdr i trzymam kciuki za pozostanie wiernym swoim zasadom i
        przekonaniom...
      • lubie.garfielda Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.07.06, 14:31
        Na babcie to jednak trzeba uważać...

        Znam podobną sytuacją jak Wasza, tylko że sprzed
        30 lat... a więc zamierzchłe czasy gdy jak ktoś
        był partyjny to mu nie wypadało być katolikiem...

        Ona - katoliczka, on - ateista (z przekonania, nie tylko
        dlatego że partyjny). Ślub cywilny. Dziecko. O jakimkolwiek
        chrzcie nie było mowy. do czasu.

        "Droga babcia" wzięła wnuczątko (ok. 3lat) na
        wakacje do rodziny na wieś.... Księdzu jakoś nie
        przeszkadzało, że rodzice ateiści i nie po bożemu żyją.

        wiem, wiem... powiecie że inne czasy...
        ale uważajcie czy "drogie babcie" o głębokiej
        wierze nie wywiną również Wam i Waszym maleństwom
        takiego numeru.
    • beautiful_joanna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 11.06.06, 15:35
      Ja tez jestem niewierzaca, (ale to z wlasnego wyboru i przekonan, bo pochodze z
      katolickiej rodziny), moj chlopak tez jest ateista. Nasze dzieci tez bedziemy
      wychowywac na ateistow... z tym, ze bedziemy mieszkac w UK, a tam raczej nie ma
      ultrakatolickiego lobby etc... wiec bedzie mi/nam latwiej. Gorzej bedzie, jak
      bedziemy przyjezdzac czasami do Polski...
      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci ;)
    • ilekobietamalat Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 11.06.06, 15:37
      wiesz, ja zostalam wychowana w rodzinie katolickiej, mimo ze sama czasami nie
      do konca potrafie sie okreslic, czy wierze czy nie..
      wiara to jedno, a tradycje to drugie. naprawde w tych 'zalosnych' tradycjach
      jest cos co liczy sie dla mnie o wiele bardziej niz cala wiara w boga, chodzi o
      spotykanie sie z rodzina. ludzie sie zjezdzaja z calej okolicy.
      jak patrze na moja ciotke, ktora wychowuje swojego 16 letniego syna, w
      kompletnym braku szacunku do tych tradycji to mi rece opadaja.
      dla mnie katolickie swieta ktore z wielka wiara obchodzili moi dziadkowie, sa
      okazja do spotkan i dlatego je szanuje, i obchodze najlepiej jak potrafie.

      a swoim podejsciem, bedziesz robic tylko krzywde dziecku. to ze ty nie
      wierzysz, nie znaczy ze to dziecko nie bedzie wierzylo. wychowywanie go w
      przekonaniu ze swieta sa zalosne, nie jest fajne.
      • krakoma Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 20:41

    • iziula1 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 11.06.06, 16:18
      Dziwna jest to twoje "nie obrazanie katolików".
      Bo mnie właśnie ubodło słownictwo którym określasz swoją niewiare.
      Żałosne świeta,głupoty wciskane przez katechetke...
      Jestem katoliczka.Wierząca i praktykująca.

      Masz prawo wychowywać swoje dzieci, tak jak to uważasz za słuszne, zgodnie ze
      swoimi przekonaniami.
      Ale mam prośbe, nie wpajaj swym dzieciom że Ci co wierzą to są obłudni. I że
      ich wiara lub tradycje są żałosne.
      Bądz bardziej tolerancyjna wobec tych, co mają odwage wierzyc.
      Pozdrawiam.
      Iza
      • yaponka Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 11.06.06, 18:00
        Odwagę? Dobre!:)))
        • horkruks chyba bycie wierzącym i praktykującym 11.06.06, 18:15
          nie jest "trendy", przynajmniej na tym forum. zauważam, że chętniej chwalą się
          swoimi poglądami osoby, dla których wiara to przeżytek, obłuda itp. ale może
          nie warto mierzyć innych własną miarką
          • annajustyna Re: chyba bycie wierzącym i praktykującym 12.06.06, 00:02
            A dla mnie wiara to wyzwolenie:))). I ja sie zawsze chwale, pare razy juz mi sie
            na roznych forach oberwalo, ale co tam;))).
        • annubis74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 19:28
          myślę, że to co iziula1 miała na mysli wymaga pewnej odwagi - ludzie, którzy
          rzeczywiście żyją zgodnie ze swoimi przekonaniami religijnymi czasem traktowani
          są jak ciemnogród; poza tym polski katolicyzm kojarzy sie niestety z tymi
          wszytskimi, którzy wiary i religi używają do swoich małych paskudnych celów,
          którzy wycierają swoje żałosne gęby gadkami o Bogu, a naprawde ich postępowanie
          nie ma nic wspólnego z wiarą - jest czesto przejawem zacietrzewienia,
          małostkowości i barku tolerancji
      • sieviete Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 11.06.06, 22:39
        jeżeli kogokolwiek obraziłam swoim listem to bardzo przepraszam, może użyłam za
        ostrych słów, ale jestem ostatnio zmęczona i zestresowana, zresztą nieważne.
        dzięki za wszyskie odpowiedzi, ale też czuję że będzie mi trudno obronić
        dziecko przed komentarzami "wierzącej" rodziny i ukrytym nawracaniem mojego
        dziecka przez kochane cioteczki.
        ja spędzam święta z rodziną i muszę uczestniczyć w tym cyrku. piszę to
        świadomie, ponieważ wszyscy nie mogą na siebie patrzeć i każdy odlicza czas do
        wyjścia. ja nie chcę tak żyć w przyszłości.
        uważam, że albo się wierzy, albo nie. nie cierpię określenia 'wierząca,
        niepraktykująca', to brzmi jak kpina i przeczy samo sobie.
        ostatnio moja znajoma omal śmiertelnie się na mnie nie obraziła kiedy wyśmiałam
        jej argumentację za chrztem i jej święte oburzenie, "bo ksiądz powiedział że
        nie chodzę na mszę i nie chce ochrzcić mojego dziecka". przecież on miał rację!
        ja już dawno zdecydowałam, zresztą mój zawód nie pozwala mi na zagłębianie się
        w religijne tłumaczenie rzeczywistości i kierowanie się dekalogiem w życiu.
        jeśli moje dziecko zdecyduje się na chrzest kiedy dorośnie nie będę mu robić
        problemów, bo to będzie jego wybór, a nie mój. nie będę mu wmawiać, że jedna
        religia jest zła, a inna lepsza. dorośnie sam zobaczy. chyba rzeczywiście
        najlepiej będzie mu pokazać różne wyznania i fajnie by było przebywać
        w "różnowyznaniowym" towarzystwie, ale o to chyba trudno w
        naszym "tolerancyjnym" kraju.
        • annajustyna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 00:05
          A coz to za zawod, ze nie mozesz kierowac sie dekalogiem? Przeciez dekalogiem
          kieruje sie tez -jak zwal ten dekalog, tak zwal- czlowiek niewierzacy, ale
          moralny...Chyba, ze sie jest platnym morderca albo gwiazda porno (nie bierz tego
          osobiscie, to zart:)))), ale poza tym te uniwersalne zasady maja zastosowanie w
          kazdym zawidzie...
    • loorien Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 00:13
      jestem w ciąży mamy z mężem ślub kościelny, wierzymy w Boga, ale nie jesteśmy
      praktykujacy nie potrzebujemy chodzić co tydzien do kościoła, ale święta
      obchodzimy. Mój mąż zaproponował co prawda żeby nie chcrzić dziecka zeby samo
      zdecydowało jak dorośnie, jednak ostatecznie postanowiliśmy spróbowac wychować
      dziecko po katolicku, jak dorośnie to oczywiście samo zdecyduje co dalej. Wiem
      że bedzie cięzko nam sie czasem zmusić do różnych rzeczy, ale ja jestem
      wdzięczna swoim rodzicom za katolickie wychowanie. To jednak wzbogaca
      człowieka, uwrazliwia i nie chcę tego pozbawiac mojego dziecka.
      • krakoma Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 20:45

    • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 10:54
      do horkruks - bycie niewierzącym czy wierzącym nie mozna określać mianem
      "trendy", a co do tych co mają "odwagę wierzyć" ... to jakieś nieporozumienie,
      ja jestem tylko po chrzcie w KK, na religie w szkole podstawowej juz nie
      chodziłam i wierz mi, te dzieci które chodziły były faktycznie "bardzo odważne"
      szczególnie kiedy udało im się dopaść mnie na przerwie w toalecie albo po szkole
      na boisku

      do loorien - "To jednak wzbogaca
      człowieka, uwrazliwia i nie chcę tego pozbawiac mojego dziecka. " patrz wyżej
      faktycznie, KK bardzo uwrażliwia :/
      a wzbogaca? hm, pewnie w tolerancje co?

      nie bede chrzcila swojego dziecka, chociaz moj mąż jest katolikiem, nie pozwole
      aby moje dziecko tez nim bylo , wiem ze byc moze jest wielu faktycznie
      wierzacych, ale duza wiekszosc to tylko pozerzy

      pielgrzymki, papierz itp, uwazasz faktycznie ze trzeba miec tak duza odwage zeby
      byc wierzacym?
      odwage do czego? do podązania slepo razem z masą ludzi ktorzy stanowia ok 90%
      polakow???

      pewnie zaraz sie ktos odezwie ze go obrazam, prosze bardzo, ja nie bede przepraszac.
      • ilekobietamalat Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 11:07
        ale to jest dziwne, znow, nikt nie obraza ateistow, ze sa pozerami itd., to
        czemu tak sie uczepilyscie katolikow. co to znaczy pozerzy, i jakim prawem
        oceniasz czy ktos udaje ze wierzy czy nie, a przede wszystkim watpie zeby ktos
        udawal ze wierzy.
        ja sie uwazam za katoliczke mimo ze do kosciola nie chodze. i to nie jest
        pozerstwo czy niewiadomo co, nie zgadzam sie z tym co ksiadz jeszcze jak bylam
        w podstawowce, mowil na mszy, i od tego czasu nie chodze, bo moim zdaniem
        ksiadz jest jak kazdy inny czlowiek, i mam prawo nie zgadzac sie z jego
        pogladami.

        > uwazasz faktycznie ze trzeba miec tak duza odwage zeby
        > byc wierzacym?

        no patrzac po postach niewierzacych, to na tym forum, naprawde trzeba miec
        odwage :>
        • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 13:14
          > no patrzac po postach niewierzacych, to na tym forum, naprawde trzeba miec
          > odwage :>

          ale to tylko forum,a w zyciu jest inaczej,

          co to znaczy pozerzy? nie mow ze nie znasz takich ludzi, w niedziele do
          kosciola, swieta rodzinka, a na co dzien? rozne rzeczy ktore przeczą
          jakiejkolwiek wierze
          rodzina mojego meza jest tego idealnym przykładem, jedno jest wazne "co ludzie
          powiedza"
          nie jest tak naprawde wazne "co powie Bog" a przeciez powinno, dla katolika to
          wlasnie to powinno stac na pierwszym miejscu

          moze mam pecha, ale wiekszosc katolikow których znam (mowie tu u "wierzacych"
          katolikach, glosno deklarujacych swoja wiare) to hipokryci

          • ilekobietamalat Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 13:43
            to widocznie zle trafilas.
            wszyscy w moim otoczeniu ktorzy chodza do kosciola, ani sie tym nie chwala, ani
            nie robia nic pod sasiadow i inna publike.

            jesli chodzi o zycie, to juz od dobrych kilku lat, bycie niewierzacym jest
            fajne i trendy;> wiec nie wiem czy tym wierzacym jest tak fajnie i
            bezproblemowo podarzac za stadem;)

            na moich znajomych wierzacych, ci niewierzacy patrza bardzo dziwnie, a za
            plecami powstaja dowcipy:/
            • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 15:15
              > jesli chodzi o zycie, to juz od dobrych kilku lat, bycie niewierzacym jest
              > fajne i trendy;> wiec nie wiem czy tym wierzacym jest tak fajnie i
              > bezproblemowo podarzac za stadem;)

              a ja wiem ze mi jako dziecku bylo trudno byc "niekatoliczka" i to tylko przez
              katolikow
              a głupie dowcipy za plecami sa "bezbolesne"
              • ilekobietamalat Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 15:21
                ale czasy sie troche zmienily.
                i teraz w szkole podstawowej i dalej, napewno o wiele trudniej jest byc
                katolikiem (bo mohery, rydzyk,lpr i insza inszosc)

                • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 15:30
                  nie wiem czy tak trudno jest byc teraz katolikiem w szkole podstawowej, przeciez
                  są lekcje religii i nie sądze aby ktokolwiek nabijał sie z dzieci które w nich
                  uczestniczą, bo to w dalszej czesci większość

      • horkruks do mateusiowej 12.06.06, 15:13
        do mateusiowej: słowa "trendy" użyłam w cudzysłowie, jeśli nie rozumiesz co to
        znaczy, to trudno.
        o takie właśnie wypowiedzi, jak twoje właśnie mi chodziło. uogólniasz swoje
        negatywne doświadczenia i płytkie poglądy na "90% Polaków". ale cóż, nie mam z
        tobą o czym dyskutować
        a przepraszać nie musisz, przynajmniej mnie, bo nie jesteś w stanie mnie obrazić
        • mateusiowa Re: do mateusiowej 12.06.06, 15:17
          skoro mam plytkie poglady, jestem "nierozumna" i nie masz ze mną o czym
          dyskutowac to po co mi odpowiadasz?
      • tes_sa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 21:15
        czesc, ja do mateusiowa
        moim zdaniem wierzenie nie polega na jezdzeniu na pielgrzymki i klaskaniu razem
        z tlumem na widok papieza. Zgadzam sie ze to nie jest zadna odwaga. mysle ze
        wsrod takich "tlumnych wierzacych" sa tacy dla ktorych wiara nic nie oznacza,
        ktorzy sa na pielgrzymce u papieza, bo to jest wydarzenie, bo warto jest
        posluchac madrego czlowieka, i na tym sie konczy. dla mnie prawdziwa wiara nie
        jest sprawa prosta. polega ona min. na umiejstnosci wytlumaczenia czemu wierze,
        czemu ma to dla mnie sens, czemu podejmuje takie, a nie inne decyzje. a to jest
        o wiele trudniejsze szczegolnie kiedy w oczach drugiej osoby dostrzega sie
        pytanie:z ksiezyca spadlas, czy co? Odpowiedz na pytanie czemu wierzysz, w
        stylu: "bo tak mnie wychowali rodzice", albo "bo taka jest tradycja" ,jest
        prosta, moim zdaniem taki czlowiek nie jest swiadomy swojej wiary, nie
        podchodzi do niej powaznie.
    • aga1a Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 16:42
      "ja spędzam święta z rodziną i muszę uczestniczyć w tym cyrku. piszę to
      świadomie, ponieważ wszyscy nie mogą na siebie patrzeć i każdy odlicza czas do
      wyjścia"

      To jak ktoś spędza czas ma się nijak do jego religijności - To, że ktoś nie
      może patrzeć na swoją rodzinę jest jego problemem - dla mnie swięta (nie
      wszystkie ale np. zimowe) są wlasnie okazją od SPOTKANIA najbliższych mi ludzi.
      Tych, których nie lubię nie zapraszam i u nich nie bywam. Nie mieszajmy obłudy
      z .........
      Wiesz ja sama również nie często bywam w kościele - jestem tam wówczas kiedy
      czuję taką potrzebę a nie dlatego iż sąsiedzi się patrzą. Ślub kościelny
      wzięliśmy z mężem po prawie 18 latach i były na nim nasze dzieci.
      Dlaczego o tym pisze - a no dlatego aby pokazać że w miarę upływu czasu ludzie
      się zmieniają, może dorastają a może wprost przeciwnie.
      To jaką drogę wybierzesz teraz dla Twojego dziecka będzie miało konsekwencje
      wiele, wiele lat. Pracuję w szkole i na co dzień mam do czynienia z dziećmi,
      które mają niewierzących rodziców lub wyznają bardziej "egzotyczne" w naszym
      kraju religie i wierz mi - nie jest im lekko. Dzieci są bezwzględne i każdą
      inność rówieśników wykorzystują przeciwko nim (jeżeli jest to im w danej chwili
      na rękę) a tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka musimy jeszcze długo
      się uczyć. (ps Ty zresztą też jak widze nie jesteś zbyt tolerancyjna - mi nie
      przeszkadzają sąsiedzi czy znajomi uczestniczący w tym jak piszesz cyrku - ich
      sprawa, ich kasa, ich czas, to za ich pieniądze ojciec dyrektor kupił sobie
      nowe auto, ale jeżeli masz odrobinę tolerancji to nie krytykuj ich! jeżeli tak
      lubią - mają do tego prawo, do czasu oczywiście kiedy im go głowy nie wpadnie
      by Cię publicznie wychłostać za brak wiary. A idzie ku temu - minister edukacji
      zapowiada obowiązkową religię w szkole i na maturze)
      Piszesz "mnie niestety mama ochrzciła, czego nie wybaczę jej," a co tu jest do
      wybaczenia, jeżeli jesteś niewierząca to przecież to nie ma żadnego znaczenia -
      to tak jakby ktoś na plaży pochlapał cię wodą.

      "pseudoreligijne święta z tymi żałosnymi
      > tradycjami i obyczajami" - to również brzmi bardzo pogardliwie, odrobina
      tolerancji - ONI TAK LUBIĄ - nie trzeba ich od razu wszystkich dyskredytować.

      A wiesz czasem mam wrażenie że im zazdrościsz
      • iziula1 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 19:59
        Bardzo podobała mi się wypowiedz Aga1a.
        Nie sądziłam,że jedno słówko o odwadze wywoła dyskusje w takim wątku.
        Dużo mówi się o tolerancji ale w odniesieniu do katolików. Oczekuje się ode
        mnie jako katoliczki że bedę tolerancyjna.I jestem. Nie pytam dlaczego nie
        chrzcicie dzieci, dlaczego nie wierzycie, nie wyrażam swego oburzenia że nie
        można żyć bez Boga.
        To wybór każdego z Nas. Wolny wybór. Każdy ma prawo żyć tak jak chce pod
        warunkiem że nikogo tym nie krzywdzi.
        Ale dlaczego ja jako katoliczka nie jestem traktowana z tą samą tolerancją ze
        strony niewierzacych?
        Jeśli chodze do kościoła lub spiewam koledy w trakcie wigilii muszę spotykac
        się z łatką obłudy i że ta cała otoczka jest żałosna?
        Ja szanuję Waszą niewiare więc oczekuje, że i niewierzący uszanują moja wiare.
        Pozdrawiam
        Iza
        • kiecha3 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 15.06.06, 08:53
          ech.. ludki... nie ma o co się bić na słowa....

          ty chodzisz do kościoła.. inni nie... nic w tym dziwnego i nienormalnego...

          ale jednego się musimy nauczyć.. że wierz acy z niewierca niebardzo się dogadają
          w kwestii wiary, zwyczajów itp.

          chyba wiem czemu niewierzący az taką nienawiścią zieja do katolików..
          1) jest ich ogrom.. znaczy strasznie dużo.
          2) duża częśc to takie własnie pozery.. a pójde do kościoła, wezmę kościelny,
          ochrzczę itp.. no bo co ludzie powiedza... i wymuszaczy.. no idz.. co ludzie
          powiedza... ależ jak to tak..
          3) często na siłe próbuja nas/niewierzących przekabacić na swoją strone.. Ot
          choćby mnie. mam dwie znajome katoliczki, z którymi siedze w pokoju i siłą
          rzeczy kiedyś wyszła dyskusja o wierze.. zaczeło się od tego że nie chcę ślubu
          kościelnego..ale dotarło do sedna, czyli wiary. I co?? Ja powiedziałam swoje
          zdanie dziewczyny swoje.. i musze przyznac wszystko na wysokim poziomie kultury
          i ogłady, nikt nikogo nie obraził, nikt się nie poczuł gorszy.. aż tu nagle
          jedna z nich mi mówi że życzy mi żebym kiedys zaczeła wierzyć i doznała tego co
          ona.. fajnie.. dzieki... ale to był właśnie ten etap kiedy kończy się dyskusja i
          rozumienie drugiej strony.. przeciez tez mogłam jej powiedziec że życze jej
          przejżenia na oczy, i otrząśnięcia sie z tego religinego amoku( to moje zdanie
          na ten temat).. ale nie zrobiłam tego.. dlaczego?? bo uważam, że nie tego ona
          chciała by od życia.. nie tego potrzebuje.. nie tego chce.. i tak samo ja nie
          chcę tego jej doświadczenia.. dobrze mi bez tego.. A myśle nawet ze lepiej niż w
          kajdanach wiary i jej kanonów...
          4) mamy dosć panującego katolicyzmu dzięki moherom i rydzykowi.. utożsamiamy ich
          z katolikami.. swoją drogą krzywdząc tych ostatnich.. ale.. trudno.. takich mają
          przedstawicieli...
      • agnieszka-maria Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 15.06.06, 20:08
        aga1a napisała:

        A idzie ku temu - minister edukacji
        >
        > zapowiada obowiązkową religię w szkole i na maturze

        chyba male nieporozumienie. minister edukacji nic takiego nie zapowiada zreszta
        zeby wprowadzic obowiazkowa religie na maturze trzeba byloby zmienic
        konstytucje. giertych w istocie zapowiadal wprowadzenie religii jako przedmiotu
        maturalnego, ale nieobowiazkowego. nie rozumiem co komukolwiek moze
        przeszkadzac nieobowiazkowa matura z religii.


        masz prawo wychowac swoje dziecko jak chcesz, ale nie wychowuj go w POGARDZIE
        dla katolikow - a po zwrotach ktore uzywasz do opisania tradycji katolickich
        mozna przypuszczac ze tak bedziesz je wychowywac
    • kawka74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 12.06.06, 17:31
      Coś mi histerią podjeżdża.
      Normalnie dzieciakowi powiedz, że nie obchodzicie tego i tego święta, bo nie
      jesteście katolikami, tak jak nie chodzicie do meczetu, bo nie jesteście
      muzułmanami. Koniec, kropka. Czegóż jeszcze oczekujesz: że Twoje dziecko będzie
      pluło na buty każdemu napotkanemu duchownemu? Przed nawałem reklam świątecznych
      ani choinką w szkole go nie uchronisz, z bożonarodzeniowych ferii w szkole
      chętnie skorzysta.
      Kiedy dziecko podrośnie, i tak może się na Was wypiąć, ochrzcić się, przyjąć
      komunię i zostać księdzem albo zakonnicą.
    • tracja4 Cała dyskusja bez sensu, argumenty też 12.06.06, 22:14
      bo Ty robisz to samo swojemu dziecku, tylko w drugą stronę. Jedni "zmuszają" do
      katolicyzmu, drudzy do ateizmu. Jedni będę opowiadać że Bóg jest, drudzy że
      Boga nie ma. Nie widzę różnicy.
    • tanczacy.z.myslami Abstrahując od dziecka... 13.06.06, 15:19

      > mnie niestety mama ochrzciła, czego nie wybaczę jej, bo zrobiła to bo tak
      > wypadało.

      I co, dostałaś jakiejś wysypki od tego? Albo odbiło się to na tobie w jakiś inny
      negatywny sposób? Chyba nie.
      Mam wrażenie, że jest dużo rzeczy o wiele gorszych niż chrzest, które można
      wyrządzić dziecku (o niektórych nawet informują w TV i pokazują ich skutki).

      A mamusia wie, jaką ma u Ciebie krechę? :)
    • kasica_33 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 10:38
      Jesteście rodzicami, więc powinniście wiedzieć o tym najlepiej.Ja osobiście nie
      mam nic przeciwko osobom, które są niewierzące, przecież to jest indywidualna
      sprawa każdego z nas.Ale szczerze przyznam, że twoja wypowiedź
      dotycząca "niestety mama mnie ochrzciła, czego nie wybaczę jej..."jest dość
      oburzające.Ja jestem katoliczką i wcale się tego nie wstydzę i nie mam do
      nikogo pretensji, że wychowywano mnie w takiej a nie w innej wierze.Wręcz
      przeciwnie, jestem z tego dumna.Choć prawdę mówiąc nie jestem nadzwyczaj
      praktykująca, nie chodzę co niedziela do kościoła i nie wyjeżdżam na
      pielgrzymki itd, ale obchodzę święta i jest to czas dla mnie szczególnie ważny,
      choc nie zawsze te święta są takie jakie chciało by się aby były.A jeśli chodzi
      o chrzest dziecka, to razem z mężem nie będziemy robili tego bo tak wypada i
      być musi, ale dlatego, że oboje byliśmy chrzczeni, wychowywani w wierze i nie
      widzę w tym nic złego, a wręcz przeciwnie jeśli nasze maleństwo będzie
      kolejnym "obywatelem" kościoła:)
      • annajustyna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 10:49
        Oosbiscie moglabym zrozumiec te pretensje autorki watku o ochrzczenie przez
        mame, gdyby chciala przejsc na judaizm...Ale tak?
        • dolce.gabbana5 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 13:02
          jak wytlumaczyc?podam Ci przyklad, ktory moze odbiega od twojego pytania, ale
          chcialabym aby matki, ktore nie chca chrzcic dziecka zobaczyly co moze sie
          stac, gdy dziecko bedzie mialo 20kilka lat...
          Kolezanka zakochala sie w chlopaku, wielka milosc, chodzili przez 2 lata, i
          zaczeli planowac wspolna przyszlosc i w tym momencie wyszlo, ze on nie ma
          chrztu, bo rodzice taka samo jak Ty i inne osoby na tym forum uwarzaly, ze
          dziecko dorosle o tym zdecyduje.Ona chciala koscielny slub,wychowana w tradycji
          chrzescijanskiej niewyobrazala sobie, ze bedzie z kims bliskim tylko na
          papierku urzedowym.Zaczelo sie miedzy nimi psuc, bo on nie rozumial dlaczego ma
          miec chrzest, a co za tym idzie i inne sakramenty (komunie, bierzmowanie), ze
          musi zdac egzamin aby przystapic do tych sakramentow...powiedzial, ze nie..
          koniec tej historii byl taki, ze ona go rzuciala, on nie mogl bez niej zyc i
          chcial popelnic samobojstwo.Rodzice jego w szoku, kolezanka tez...teraz chodzi
          na terapie.
          Milosc nie wybiera, i moze kiedys spotka kogos twoj syn dla kogo bedzie wazny
          ten sakrament malozenstwa, i co wowczas?
          Moze jest to skrajny przypadek, ale jesli Ciebie to kiedys spotka to nie chce
          byc na twoim miejscu...
          • annajustyna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 13:16
            Bez przesady. Mogli wziac jednostronny, skoro on nie mogl sie przemoc, aby stac
            sie chrzescijaninem. Ja m.in. tez z tego powodu tez kiedys odeszlam. W oczach
            mojego bylego tylko dlatego, ze jestem wierzaca, bylam fanatyczka religijna. A
            on sam byl wychowany w kulcie Honeckera. Na temat nietolerancji ze strony
            ateistow moglabym napisac prace doktorska. I odwrotnie: na temat przekonania co
            niektorych wierzacych, ze sa lepsi...
          • qunegunda Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 18.06.06, 11:41
            > Milosc nie wybiera, i moze kiedys spotka kogos twoj syn dla kogo bedzie wazny
            > ten sakrament malozenstwa, i co wowczas

            Twoja glupota slodka gibonko jest powalającaaaaaaaa!!!!

            Slów mi brak, ręce i nogi opadają kiedy sie czyta takie brednie: wychować na
            katola na wszelki wypadek. boszzzzzzzzzzzzzz co za idiotka.

            do twojej wiadomości laleczko: tamta niunia mogla mieć te swoją szopkę ze ślubem
            kościolkowym, a jej apsztyfikant mogl do niego przystąpić jako niekatolik bez
            żadnych sakramentów! twoja durna wiara taka procedure przewiduje. przestań więc
            pierniczyć jak potluczona.

            P.S. Niecierpie katoli i otwarcie się do tego przyznaje.
          • krakoma Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 21:05

          • vharia rotfl 14.07.06, 22:38
            no dobra, prawie sie popłakałam
            ale teraz:

            a jeśli będzie ochrzczony a spotka zagorzałą ateistkę/ponetną świadkową
            Jehowy/muzułmankę w czadorze i one nie będą mogły zaakceptować jego
            (nieodwracalnej przecież) przynależności do KK
            TO CO?
            Hę?
        • annubis74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 19:36
          a ja rozumiem, bo później dorosły myślący człowiek ma dylemat: kim jest?- moi
          rodzice też mnie ochrzcili ze wzgledu na nalegania babci, ale nikt z mojej
          rodziny nie był specjalnie religijny i wierzący, świeta owszem obchodziliśmy,
          moi rodzice posyłali mnie na religię ale nigdy wiara nie zakorzeniła sie we
          mnie: wg KK jestem katoliczką, którą tak naprawdę w duszy i sumieniu nigdy nie
          byłam, jeśli już bardziej myślę o sobie jako o chrześcijance i to też bardziej
          w kategoriach filozofii niż wiary. Kim jestem? Dla kogoś kto sie nad sobą
          czasem zastanawia to ważne pytanie, bo to co najważniejsze to chyba żyć w
          zgodzie z sobą. Ja jestem przeciwna chrzczeniu dzieci w okresie niemowlęcym, bo
          dziecko nie ma na to żadnego wpływu ani wyboru
      • sieviete Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 13:19
        ja wiem, że nie zrobię tego. boję się tylko tych głupich komentarzy rodzinki i
        innych, nachodzenia przez klechę w szkole, itd.
        ja nie chcę mieć nic wspólnego z prymitymym kościołem, który jakimś cudem
        przetrwał już 2000 lat. widzę, jak klechy się rządzą w kraju, do wszystkiego
        wtrącają, zabierają pieniądze głosząc ideał życia w ubóstwie, a sami pławią się
        w luksusach.
        nic nie można w tym kraju zorganizować, aby nie dorzucili swych trzech groszy.
        to ma być wiara i przykład dla mojego dziecka?
        niedawna wizyta B16 była tego najlepszym przykładem, tłumy ludzi prawie liżące
        ślady gdzie przeszedł ich najukochańszy "ojciec święty". istny cyrk.
        dla mnie papież to taki sam autorytet jak królowa Anglii, czy prezydent
        Francji. więc po co ta cała szopka, blokowanie miasta na trzy dni? jak
        przyjeżdza premier Włoch jakoś nikt się tym nie przejmuje.
        ktoś się pytał czy nie zazdroszczę katolikom, jedyne czego im zazdroszczę to
        słodkiej bezmyślności i ślepej wiary w te głupoty wciskane przez klechów z
        ambony. szlag mnie trafia jak przez miesiąc prowadzi się dyskusje czy jakiś buc
        zezwoli na używanie kondomów czy nie. ludzie, gdzie my żyjemy? to ja decyduje o
        tym co robię w sypialni, a nie jakiś stary zbereźnik. sam nie może to po co
        innym pozwolić na trochę przyjemności.
        owszem nienawidzę tych fałszywych "katolików", za ich obłudę i fałsz, w którym
        wychowują swoje dzieci.
        sama nie odetnę się od chrześcijaństwa, bo w takiej kulturze żyjemy, ale od
        tych czarnych wypierdków jak najbardziej.
        ludzie, myślcie trochę.
        ja pytałam o radę jak sobie poradzić w tym sklerykalizowanym państwie, a
        dostałam listy od zdewociałych pań, którym sie wydaje, że ich wiara jest
        najlepsza pod słońcem.
        chcieliście wiedzieć co ja sądzę na tan temat, to proszę, ale nie spodziewałam
        się, że dyskusja zejdzie na taki poziom.
        • robertmar1 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 14:24
          Dodaj jeszcze, że jesteś osobą niezwykle tolerancyjną. Wtedy Ci wszyscy
          uwierzymy :DDD
        • kawka74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 17:52
          Proponuję zatem wyjazd do krajów arabskich czy do Izraela - tam klechów jak na
          lekarstwo.
          Uważam, że robisz z igły widły. Nie wiem, czego oczekujesz: że nagle zlikwidują
          ferie wielkanocne i ktoś miłosiernie spuści bombę na siedzibę radia Maryja? Że
          kościół katolicki zostanie zmieciony z powierzchni ziemi? Qrwa, u nas akurat
          się przejmują papieżem i kit im w oko, ani nie musisz tego oglądać w TV, ani
          nie musisz iść na procesję, warowania na Błoniach też nikt od Ciebie nie
          wymaga. Swoją drogą sympatyczny facet z tego Benedykta XVI...
          Moja babcia też tak jadowici. Siedzi sobie w fotelu, czyta "Fakty i mity"
          oraz "Nie" i udziela mi swojej wiedzy w bardzo podobnej retoryce, jak Ty. Czy
          naprawdę Ty, dorosła kobieta, nie potrafisz zimno i logicznie pomyśleć? Żyjesz
          w takim kraju, jak żyjesz, psujesz sobie wątrobę wściekając się bez sensu.
          Nie marnuj energii na jałowe plucie jadem, które niczego nie zmieni. Po prostu -
          nie chrzcij dziecka, nie posyłaj go na religię, do komunii, nie chodźcie do
          kościoła, a jak będzie pytać, odpowiedz to, co napisałam Ci parę postów wyżej.
          I tak na koniec, przypomniało mi się:
          "Jeśli nie chcesz wojska - tedy tam nie idź
          Jeśli nie chcesz być posłuszny - staraj się nie być
          Jeśli nie chcesz religii - wtedy nie chciej jej mieć
          Jeśli nie chcesz być ślepy - naucz się widzieć
          Jeśli nie chcesz wybierać - wtedy tam nie chodź
          Jeśli nie chcesz polityki - sam prawdy dochodź
          Jeśli nie chcesz być pod batem - jakoś się hartuj
          Jeśli nie chcesz się ścigać - wtedy nie startuj"
          • krakoma Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 21:09

        • annajustyna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 18:13
          No, no, wlasnie dalas swiadectwo swojego poziomu...
          • annajustyna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 18:14
            Proponuje emigracje do bylej NRD albo na Kube. Tam ponad 90% ludzi to ateisci,
            skoro KK tak w oczy kole...
        • chiara76 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 18:14
          sieviete napisała:

          > chcieliście wiedzieć co ja sądzę na tan temat, to proszę, ale nie
          spodziewałam
          > się, że dyskusja zejdzie na taki poziom.


          ona od początku miała dokładnie taki poziom, nigdzie schodzić nie musiała.
        • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.06.06, 23:09
          oczywiście ja sie podpisuje pod sieviete obiema rekami :]
          • annajustyna Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 15.06.06, 00:35
            No co Ty? jestes wojujaca nietolerancja???
            • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 15.06.06, 10:30
              a tam zaraz wojujaca nietolerancja, przeczytalam na wszelki wypadek raz jeszcze
              i jeszcze raz wypowiedz sieviete i to bardziej złość i bezsilność na to ze jest
              jak jest niz nietolerancja

              mozna byc w naszym kraju ateista, protestantem, muzulmanem, ale nie mozna odciac
              sie od kosciola katolickiego niestety i to denerwuje
              • agnieszka-maria Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 15.06.06, 20:22
                najbardziej irytujace jest ze ludzie ktorzy przedstawiaja sie jako "oswieceni,
                tolerancyjni, niewierzacy w glupoty wciskane przez kleche" sa tak
                nietolerancyjne...ja nie wiem w ktorym roku sie mentalnie zatrzymalyscie
                (mateusiowa i sieviete), bo teraz nikt nie robi problemu z bycia ateista czy
                wyznawania innych religii. Przyklad z Włoch - katolikom zabroniono ozdabiania
                choinek w domu w szkole (w okresie B.N. oczywiscie), bo rzekomo obraza to
                uczucia religijne muzulmanow. i kto zaprotestował? muzulmani wlasnie, twierdzac
                ze ten zwyczaj bardzo im sie podoba... moje wnioski: tradycje i ogolnie
                katolicyzm najbardziej przeszkadzaja ATEISTOM NA POKAZ-ZWYKLYM POZEROM i tyle.
                mam wielu znajomych ateistow i nigdy nie zlyszalam zeby narzekali na to ze
                ludzie chodza na spotkania z papiezem - jak ktos chce to chodzi - nie wasza
                sprawa czy ze maja wolne w Boze Cialo. zwyczajnie sie czepiacie
                • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 15.06.06, 22:56
                  ja najprawdopodobniej zatrzymalam sie z rozwojem mojej "mentalności" zaraz po
                  chrzcie jesli musisz wiedziec sympatyczna i oswiecona katoliczko

                  > bo teraz nikt nie robi problemu z bycia ateista czy
                  > wyznawania innych religii.

                  tylko ze ja fantastycznie-rozwinieta-mentalnie-i-intelektualnie-agnieszko-mario
                  w posciej wczesniej mialam na mysli to, ze katolicyzm wplywa na nasze zycie czy
                  tego chcemy czy nie i robi nam problemy w inny sposob (np pozamykane sa dzisiaj
                  urzedy i opoznila sie bardzo wazna dla mnie sprawa bo jest Boze cialo a ja nie
                  rozumiem, podobno taki trend na ateistow a wszyscy swieca czy chca czy nie :/)

                  a to czy robi problemy z wyznawania innej religii czy nie pozwol ze osadza osoby
                  wyznające inna religie,
                  z własnego doswiadczenia wiem, ze katolicy mają zapędy do ROBIENIA z tego problemu,
                  oczywiscie teraz juz nikt nie robi, ale gdzie sie podzialy te dzieciaki ktore
                  spuszcaly mi manto po szkole? teraz juz maja po 25 lat i zapewne dalej sa
                  przykładowymi tolerancyjnymi katolikami
                  • kachaa17 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 16.06.06, 10:54
                    Pochodzę z prawosławnej rodziny. To nieprawda że ludzie są tolerancyjni. Część
                    jest ale ogromna cześć nie jest. Bardzo cierpiałam w dzieciństwie przez to ze
                    byłam prawosławna czyli inna niż większość. Słyszałam nieraz obelgi pod moim
                    adresem np., ze ktoś sie nie bedzie zadawał ze mną tylko ze względu na to. Do
                    dzis odczuwam stach przed przynazniem się jaką wiarę wyznaję. Prawdę mówiąć
                    odeszłam od wiary moich rodziców i na dzień dzisiejszy jestem niewierząca (a
                    może raczej poszukująca). I też mam obawy przed przyznaniem sie bo niestety w
                    Polsce nie lubi sie niekatolików i obojętnie czy ktoś jest ateista czy
                    innowiercem. Spotkałam sie dosć często z taka deklaracja, że nie ktos nie ma
                    nic przeciz prawosławnym ale jesli jego syn lub córka mają takiego partnera to
                    juz jest problem, to wtedy okazuje się, że to było udawane i że tolerancja
                    istnieje tylko wtedy gdy mnie to bezposrednio nie dotyczy
                    • sieviete Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 16.06.06, 12:30
                      właśnie na takich postach mi najbardziej zależało.
                      nie powiem, że świetnie cię rozumiem, ale też swoje przeszłam w życiu. kiedy w
                      czwartej klasie zrezygnowałam z religii, bo nie mogłam już słuchać bredni
                      walniętej zakonnicy, zaczęła rozpuszczać plotki wśród uczniów, że jestem jehowa
                      i na pewno będę ich próbowała nawracać. na szczęście uczniowie okazali się
                      bardziej rozgarnięci od niej, ale i tak miałam nieprzyjemności przez tę starą
                      krowę (ostatnio nawet widziałam jej rozmodlony ryj w jakimś dzienniku).
                      uważam, że małe dziecko nie zrozumie dlaczego nie może uczestniczyć w wigilii
                      szkolnej, czy dzieleniu się jajem na wielkanoc. dla niego to będzie jak kara,
                      bo nie może się spotkać z kolegami z klasy. i co ja mu powiem? jesteś inny?
                      lepszy? gorszy? mamusia nienawidzi kk?
                      to nie jest takie proste. nie piszcie tu o odwadze bycia katolikiem, bo założę
                      się, że nawet biblii dobrze nie znacie, nie mówiąc już o chodzeniu na msze i
                      stosowaniu się do wszystkiego co mówi księżulek. jeśli jednak tak robicie to
                      ok. rozumiem to i znaczy że naprawdę wierzycie. ale jeśli wasza wiara kończy
                      się na chrzcinach dzieciątka, jego komunii i ślubie, a potem obżeraniu się przy
                      świątecznym stole, to sorry, ale to jest ch*j nie wiara.
                      • agnieszka-maria Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 16.06.06, 13:28
                        i mamy przyklad kultury i tolerancji tolerancyjnych ateistow...ale nie o tym
                        chcialam pisac. w liceum w mojej trzydziestopieciosobowej klasie bylo ok. 10
                        katolikow jedna luteranka reszta wrecz obnosila sie z tym ze sa ateistami...
                        chyba nie bedziemy pisac o tym jak zachowuja sie dzieci w czwartej klasie bo
                        dzieci sa okrutne i jesli sie smieja sie z tego ze ktos wyznaje inna religie to
                        znajda sobie inny powod (bo basia jest ruda, pawel gruby, a krzysiu to ma
                        odstajace lewe ucho). czy w doroslym zyciu ktos was potraktowal zle bo nie
                        jestescie katoliczkami? nie liczmy oczywiscie sasiadek - dewotek, bo nie wydaje
                        mi sie zebyscie sie liczyly z ich zdaniem ale tak szczerze? co do urzedow:
                        jesli pani urzedniczka jest katoliczka i chce swietowac to dlaczego miala by
                        pracowac? nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe ale na zachodzie normalna
                        bylaby taka sytuacja? tylko narod przez tyle lat zyjacy w panstwie
                        komunistycznym nie moze tego zrozumiec...
                        • fireexit1 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 16.06.06, 14:38
                          nie obrarzajac teraz innej wiary ale chyba Swiadkowie Jehowy jak juz.
                        • mateusiowa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 17.06.06, 14:17
                          > czy w doroslym zyciu ktos was potraktowal zle bo nie
                          > jestescie katoliczkami?

                          Tak.
                          Wiele razy slyszalam jacy to wszyscy sa tolerancyjni i jak to nikomu nie
                          przeszkadza fakt, iż nie jestem katoliczka.
                          Ale gdy zaczelam spotykac sie z moim obecny mezem w jego rodzinie wybuchła
                          panika, po roku "nieco" sie oswoili, jedynie niewinne zarty dolatywaly do moich
                          uszu ("wiadro wody swieconej i po sprawie")
                          ale gdy padła data slubu zaczelo sie dla mnie pieklo, niebede opisywac
                          szczegolow bo jest tego sporo
                          ale zobaczylam jak wyglada milos do blizniego i tolerancja :/

                          po slubie wszystko ucichlo, teraz konczy sie jedynie na malych spieciach gdy
                          nie chce uczestniczyc w katolickich obrzadkach
                          ale wiem ze czeka mnie jeszcze najgorsze... wychowanie dzieci, a wlasciwie
                          ich "niewychowanie" w religii katolickiej

                          agnieszko-mario, to prawda, dzieci potrafia byc okrutne z innych powodów,
                          dlatego ze ktos jest kaleka, ze jest brzydki, ze jest inny, nie jest w normie,
                          dlatego w szkolach nie powinno byc religii, niekatolikom byloby latwiej

                          u mnie w szkole ksiadz napuszcal na mnie dzieci, opowiadal bajki ze swiadkowie
                          Jehowy, kocia wiara itp, ich rodzice tez o tym wiedzieli,
                          to dorosli dali im przyzwolenie na takie zachowanie, to wierzacy ludzie
                          niewytlumaczyli swoim dzieciom ze trzeba kochac i szanowac drugiego czlowieka,
                          ja wiem ze nie tylko u mnie tak bylo,
                          kachaa17 doskonale wie jak to jest


                      • kawka74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 16.06.06, 15:31
                        kiedy w
                        > czwartej klasie zrezygnowałam z religii, bo nie mogłam już słuchać bredni
                        > walniętej zakonnicy, zaczęła rozpuszczać plotki wśród uczniów, że jestem jehowa
                        W czwartej klasie podstawówki?

                        > uważam, że małe dziecko nie zrozumie dlaczego nie może uczestniczyć w wigilii
                        > szkolnej, czy dzieleniu się jajem na wielkanoc.
                        Dzieci mają czasem więcej rozumu, niż dorośli. W szkole, w której uczę, jest
                        dwoje Świadków Jehowy i jedna panna wyznania mojżeszowego. Nikt im nie robi z
                        tego powodu żadnych wstrętów, może tylko jeden debil, który ową pannę nazwał
                        "Żydówa" dość pogardliwym tonem - ale to jest szkoła rodziców, którzy zamiast
                        mózgów mają papkę.

                        dla niego to będzie jak kara,
                        > bo nie może się spotkać z kolegami z klasy.
                        Może się spotkać w każdym innym dniu.

                        i co ja mu powiem? jesteś inny?
                        > lepszy? gorszy? mamusia nienawidzi kk?
                        To ostatnie to, zdaje się, prawda...?

                        > świątecznym stole, to sorry, ale to jest ch*j nie wiara.
                        To nie jest Twój problem. To jest sprawa pani Józi z czwartego piętra, pana
                        Waldka ze znajomego warzywniaka i jeszcze pani Zosi, co zapierdziela w urzędzie
                        dzielnicy Bemowo. I jeszcze mnóstwa innych osób. Kim Ty jesteś, żeby ich z tego
                        rozliczać?
                        Zajmij się sobą, swoją rodziną. Możesz sporo zrobić we własnym zakresie, ale,
                        qrwa, głową muru nie przebijesz, co najwyżej poprzestawiają Ci się klepki od
                        ciągłego walenia.
                • annubis74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 19:49
                  >bo teraz nikt nie robi problemu z bycia ateista czy
                  > wyznawania innych religii.


                  no nie do końca tak optymistycznie - dla tych którzy nie skończyli jeszcze
                  edukacji w polskiej szkólce ta kwestia nie jest aż tak oczywista, niby nikt
                  nikogo nie prześladuje wprost, bo to by bylo zbyt oczywiste, ale:
                  1) teoretycznie przy wprowadzaniu religii do szkół miała pojawić sie też etyka
                  lub filozofia - zazwyczaj sie nie pojawiała (wiem z własnego doswiadczenia)
                  2) ostatni pomysł miłościwie panującego min. Giertycha by zdawać maturę z
                  religii (zaznaczam z religi, a nie z religioznawsta np.) to taki mały sygnał:
                  lepiej uczcie sie religii bachorki, bo kiedyś to sie wam moze przydać.

                  Poza tym subtelna dominacja KK obejmuje też inne sfery naszego życia i dlatego
                  budzi sprzeciw i gniew: brak refundacji środków anty, brak refundacji metody in
                  vitro (mimo monstrualnego nizu demograficzngo), ale za to kupa pieniedzy
                  utopiona w budowę Świątynui Opatrzności Bozej (czy budowa świątyń, kościołów
                  innych wyznań też jest finansowana z budżetu ? NIE)
                  To wywołuje sprzeciw a nie sama wiara
        • ava_sopot Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 23:01
          kurde... czysta tolerancja... jad i nienawiść... Wiesz czym się dla mnie różni
          autorytet papieża od premiera Włoch? Ten pierwszy reprezentuje wartości
          uniwersalne, ten drugi jest głową jakiegoś tam państwa. wiara dała mi siłę, gdy
          operowano moją małą córeczkę, a tobie podobni nie dawali jej szans bo tak
          mówiły wyniki badań... nie twierdzę, że bóg ją uratował - twierdzę, że wiara
          pozwoliła mi nie oszaleć z rozpaczy... i mogę mnożyć przykłady... Nie myl wiary
          z klerem. jeśli ktoś wierzy naprawdę nosi to w sobie. Może oklepane, ale tak
          własnie jest...
          • annubis74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.07.06, 09:14
            > Ten pierwszy reprezentuje wartości
            > uniwersalne

            powiedzmy... dla katolików... co nie znaczy, ze nie kieruje sie też koninkurą
            polityczną i interesami doczesnymi... a co z papieżem (nie pamietam jak mu
            było) który błogosławił faszystowskie czołgi?
            • ava_sopot Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.07.06, 23:23
              nie przeczę, w końcu to tylko człowiek - dlatego ja nie twierdzę, że jest
              święty, ale reprezentuje jakieś wartości... Myślę, że pomoc bliźniemu,
              prawdomówność, nie zabijaj, nie kradnij itd stanowią wartość nie tylko dla
              katolika... A co do kościoła jako instytucji - to już inna para kaloszy. staram
              się wynosić z religii własnie takie prawdy, które czynią ze mnie po prostu
              dobrego, uczciwego człowieka - myślę, że każdemu potrzebne jest w zyciu coś, co
              kształtuje jego system wartości. Autorytet, wskazówki jak żyć, co ważne...
              Przynajmniej na początku - jako podstawa do kształtowania światopoglądu -
              rówież świeckiego. A negowanie, lekceważenie i szydzenie z tych wartości obraża
              wielu wartościowych ludzi. Pozdrawiam
    • maksiu77 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 16:47
      Takie zwyczaje jak np: dzielenie się opłatkiem są, wydaje mi sie, wyrazem
      czegoś bardziej uniwerslanego niz tylko religia. Prawde moiwac ma on niewiele
      wspolnego z katolicyzmem jako takim. Jest to w koncu symbol dzielenia się
      chlebem z bliznimi. Mysle ze wcale nie trzeba wierzuc w Boga żeby uznać taki
      symbol za wlasciwy. Zwyczaje religijne sa częscią kultury i nie widzę powodu
      żeby separowc od nich dziecko. Myslę że takie rzeczy jak chrzsczenie dzieci
      przez osoby niewierzace jest wyrazem nie tylko konformizmu, ale równiez pewnego
      niepokoju i jakiegos podsawiadomego przekonania że Bóg jednak istneije. I nie
      jest to tylko charakterystyczne dla krajów katolickich. W każdej mitologii czy
      to indian czy maorysow oprocz setki fantastycznych postaci, typu ksiezyc który
      zakochał sie w jałówce albo jakims młodziencu, istniał zawsze jakis Wielki Duch
      czy coś w tym stylu.
    • annubis74 Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 19:24
      pewnie też któregoś dnia stanę przed podobnym dylematem - i myśle, że
      starałabym wyjaśnić mojemu dziecku istnienie wielu religii, wielu filozofii, by
      kiedyś samodzielnie mogło określić włąsny stosunek do tych kwestii. Natomiast
      nie do końca zgadzams ie z Tobą co do obrzędów i tradycji np. Bożego Narodzenia
      (oczywiście nie mam na myśli tej komercyjnej odmiany, jaką jesteśmy atakowani) -
      myślę, że takie tradycje nie są związane tylko z religią, ale również z
      kulturą w której dziecko wzrasta.
    • ava_sopot Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 13.07.06, 22:44
      tradycje związane ze świętami religijnymi nie są żałosne. Mówiąc w ten sposób
      stawiasz się wyżej i uważasz za lepszą od ludzi, które je kultywują - to
      tradycje, które podtrzymują więzi rodzinne przede wszystkim. znam mnóstwo
      ludzi, którym daleko do katolików a obchodzą święta, głownie z tego powodu.
      Piszesz, że nie wybaczysz matce chrztu - dlaczego? zaszkodzilo ci troszkę wody
      w niemowlęctwie? przecież nie wierzysz... A może twoje dziecko nie wybaczy ci,
      że jako jedyne w klasie nie dostało na gwiazdkę prezentu, nie miało choinki i
      nie biegło z koszyczkiem święconki w piękny wiosenny dzień. Pozbawiasz dziecko
      tego radosnego mistycyzmu, wyjątkowych w swojej odświętnej atmosferze radosnych
      spotkań świątecznych w tym i paskudnym, sceptycznym, konsumpcyjnym świecie...
      ja moje dzieci ochrzciłam nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego, żeby mogły
      wybrać. Tak, to właśnie chcę napisać - w momencie, kiedy będą mogły same
      zadecydować, w co wierzą i co dla nich wazne. Jeśli odejdą od wiary nie będzie
      przeszkodą troszkę wody wylane na dziecinną główkę. Nie jesteś lepsza od
      katolików chrzczących swoje dzieci - narzucasz dziecku drogę i światopogląd już
      od najmłodszych lat. I troszkę ci współczuję... Chyba zubożyłaś swoje życie. A
      macie jakieś wyjątkowe chwile, na które czekacie np przez cały rok? Bo urodziny
      to też w zasadzie naturalne i nic nadzwyczajnego w naturze... Ironizuje,
      przepraszam - ale nie pochwalam. Pozdrawiam
    • miauka Re: jak to wytłumaczyć dziecku? B. prosto 14.07.06, 10:45
      Hej, jestem mama 16-latka i wychowalam go dokladnie tak, jak Ty chcesz wychowac
      swoje dzieci, moja motywacja jest taka, ze uwazam, ze o przyjeciu badz nie
      religii powinni decydowac ludzie dorosli i nieetycznym jest wciskanie dzieciom
      tego na sile w postaci chrztu. Moj syn jest mi za to wdzieczny. To najlepsza
      nagroda.
      Co do wychowania, to nie ma sie czym stresowac, nie trzeba niczego "na zas"
      tlumaczyc, wystarczy dawac przyklad, rozmawiac o tolerancji, o tym, ze sa rozni
      ludzie, rozne religie, nikt nie jest gorszy ani lepszy. Oczywiscie przy okazji
      komunijnego amoku dziecko przyjdzie do Ciebie, byc moze nawet z pretensja, ze
      inne dzieci to dostaly milion prezentow, a ono nie, ale wystarczy wtedy po
      prostu porozmawiac, ze nasza rodzina zyje inaczej, nie chodzimy do kosciola, nie
      uznajemy swiat itd - dzieci nie sa glupie, zrozumieja to (moj syn zrozumial).
      Poza tym dla wiekszosci dzieci meka jest chodzenie na religie w szkole i
      zazdroszcza dzieciom, ktore nie chodza (gadki kolegow do mojego syna: ty to masz
      dobrze, nie musisz chodzic na religie), poniewaz posylanie dzieci na religie to
      w przewazajacej czesci hipokryzja rodzicow, jak to slusznie zauwazylas -
      praktyka nauki Chrystusa w tych domach jest zerowa, w zwiazku z tym dzieci ucza
      sie tej obludy od rodzicow i kolko sie zamyka.
      Zycze Ci serdecznie powodzenia w wychowaniu dzieci - niezaleznie od wszystkiego
      to jedna z najtrudniejszych rzeczy na swiecie: wychowac dziecko na dobrego
      czlowieka...
    • veevaa Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 14.07.06, 12:53
      pochwalam decyzje, bardzo dojrzala. Kazdy powinien zyc zgodnie ze swoimi
      przekonaniami. Tylko wiesz, zachowaj umiar i nie wmawiaj corce, ze wy jestescie
      lepsi, a swieta są be...
    • a_weasley Tak całkiem zwyczajnie 26.07.06, 12:25
      sieviete napisała:

      > oboje jesteśmy niewierzący,

      Nie podzielam Waszego światopoglądu, uważam, że błądzicie, ubolewam nad tym, ale
      skoro już tak jest, to MSZ słusznie

      > ślub mieliśmy "tylko" (i wystarczy) cywilny.

      i aprobuję to zdecydowanie, bo szanuję ludzi konsekwentnych w wyznawanych poglądach.
      Sam zresztą też należę do mniejszości, ale wyznaniowej, a nie światopoglądowej.

      > nie chcę być obłudnicą jak niektóre moje znajome, ktore chrzczą dzieci,
      > "by było im łatwiej w życiu", mi na takie argumenty robi się niedobrze.

      W tej kwestii również w jednym stoimy domu. Ochrzczenie dziecka przez
      niewierzących rozumiałbym w jednym przypadku: gdyby uważali, że choć sami wiary
      nie mają, lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć. Nie bardzo sobie wyobrażam
      wychowanie wierzącego dziecka przez dwoje niewierzących, ale wiem, że są ludzie,
      którzy próbują.

      > tylko co zrobić kiedy moje dziecko dorośnie? jak wyjaśnić mu, że my nie
      > obchodzimy świąt i nie chodzimy do kościoła?

      Tak całkiem zwyczajnie. Są ludzie, którzy wierzą, że jest Bóg (a w dalekich
      krajach żyją nawet tacy, którzy wierzą, że jest wielu bogów, tudzież bogiń),
      oddają Mu cześć w ten czy inny sposób i tak dalej.

      > mam na myśli te wszechogarniające reklamy

      Reklamy to akurat są zeświecczone do granic, Zachód bardzo stara się zrobić z
      Bożego Narodzenia i podobnych coś na kształt sowieckiego Dziadka Mroza.

      > i pseudoreligijne święta

      Dlaczego pseudo?

      > z tymi żałosnymi
      > tradycjami i obyczajami jak dzielenie się opłatkiem i chodzenie na pasterkę.

      Tutaj przeholowałaś.
      Już nie mówię o tym, że nieraz łamałem się opłatkiem z niewierzącymi,
      traktującymi to raczej jako zwyczaj polski niż religijny (skądinąd słusznie, bo
      z jednej strony obrzędowe dzielenie się jedzeniem jest znane w wielu kulturach,
      a z drugiej konkretnie opłatek na Boże Narodzenie istnieje ledwie w kilku
      narodach), ale fakt, że Ty jakiegoś obrzędu nie praktykujesz, nie zwalnia od
      szacunku. Ja jestem protestantem i obnoszenie oraz adorowanie chleba
      eucharystycznego tudzież modlitwy do świętych uważam za błąd, ale nie wydziczam
      się na Boże Ciało i nabożeństwa majowe.

      > co więc mam zrobić? czy są tu osoby z podobnym problemem? proszę doradźcie
      > coś.

      Opiszę najpierw negatywny wzór wychowania niewierzącego dziecka.
      Miałem kiedyś niewierzącą dziewczynę. Niechrzczoną. Zjawisko to było o tyle
      ciekawe, że miała niewierzącą matkę (rozwiedzioną) i babcię (też rozwiedzioną).
      I tak sobie te trzy niewierzące mieszkały.
      Nie był to nawet, przynajmniej u matki, porządny ateizm, tylko jakiś
      wzasadzieateizm podlany mętnym sosem na okrawkach filozofii Wschodu, ale
      mniejsza o to. Istotne jest, że panna, nazwijmy ją Filomeną, wzrastała w
      przekonaniu, że "kościelniacy", jak babcia pogardliwie nazywała ludzi
      religijnych, to nieistotny margines, a chodzenie do kościoła jest domeną ludzi
      starych i niewykształconych. W liceum (elitarnym warszawskim) na wyjeździe
      harcerskim pomyślała, że trafiła w jakieś religianckie towarzystwo, bo nie tylko
      w niedzielę spytano, kto idzie do kościoła, ale jedna trzecia obecnych
      rzeczywiście poszła.
      Wychowano ją w getcie. Zatajono przed nią jeden z najważniejszych faktów
      polskiej kultury: że religia chrześcijańska, najczęściej w formie wyznania
      rzymskokatolickiego, jest zjawiskiem nadal żywym w polskim społeczeństwie,
      wyznaje ją zdecydowana większość Polaków, także młodych, i na życie swoich
      wyznawców wywiera ona znaczny wpływ, a w wielu przypadkach jest to wpływ
      przemożny. Dowiedziała się o tym w wieku lat kilkunastu i ciężko przeżyła fakt,
      że jej pierwszy chłopak okazał się właśnie pobożnym katolikiem. Nieba by jej
      przychylił, ale ona spodziewała się nie nieba, lecz tego, czego on jej wedle
      swojej religii dać przed ślubem nie mógł.
      Otóż ja uważam, że o ile należy wychowywać dziecko w określonym światopoglądzie,
      a w obrębie światopoglądu religijnego - w określonej religii, i tutaj należy się
      kierować własnym poglądem, a nie poglądem większości, o tyle nie ma powodu i nie
      wolno chować dziecka w getcie. Wiedzę o tym, w co wierzą inni, co głosi i jakie
      ma święta religia w kraju dominująca, dziecko powinno mieć. Z różnych powodów.
      Bez tej wiedzy nie można zrozumieć historii Polski.
      Spora część literatury ojczystej też staje się egzotyczna. Nie wie się, dlaczego
      zaczyna się od Adama i Ewy, umywa ręce jak Piłat, ĸto ma prawo rzucać kamieniem
      i dlaczego nikt, co to jest apokalipsa, Judaszowe srebrniki, syn marnotrawny,
      dlaczego Krzyż Pański i czy da się przejść przez Morze Czerwone.
      No i wreszcie - jest to element współczesnej kultury kraju, w którym dziecko się
      urodziło i będzie żyło. Jestem, jako się rzekło, protestantem, ale gdybym nawet
      miał żonę protestantkę, bywałbym z dzieckiem w katolickim kościele, tak jak w
      Izraelu prowadzałbym je do synagogi. Po prostu żeby wiedziało, gdzie żyje, żeby
      wiedziało, czym żyją i jak się modlą jego koledzy i dlaczego obchodzą różne
      święta, bo tak się składa, że najsilniej zakorzenione w tradycji narodów są na
      ogół właśnie święta religijne.
      Także - na jaką pamiątkę te obrzędy, same z siebie dziwne.
    • minerwamcg Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 26.07.06, 14:12
      No cóż, jeśli wychowasz dziecko w duchu podobnym jak ton Twojego postu, nie
      dziw się. Dziecko nie będzie lubiane wśród rówieśników, a Ty spędzisz wiele
      czasu na zastanawianiu się, dlaczego ci paskudni nietolerancyjni katolicy tak
      nie lubią, kiedy się pogardliwie wyraża o ich żałosnych obrzędach i świętach.
    • bez.wyksztalcenia Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 26.07.06, 18:03
      W sumie ciekawy watek. Sama jestem katoliczka - przynajmniej z nazwy. Nigdy nie
      bylam specjalnie praktykujaca, czasem miewam przyplyw wiary, ale ogolnie w
      Boga, nie tylko tego katolickiego.
      Jesli bede miala dzieci, to duzo bedzie zalezec od przyszlego meza. Jesli dla
      niego religia bedzie bardzo wazna, to nie bede stawiala przeszkod, zeby zajal
      sie wychowaniem dzieci pod tym wzgledem. Jesli nie bedzie wierzacy, to nie
      wiem, co zrobie.
      W kazdym przypadku chcialabym pokazac dzieciom, ze istnieje wiecej niz jeden
      [katolicki] sposob wyznawania wiary, ze mozna byc katolikiem, buddysta,
      wyznawac judaizm czy islam - wazne, zeby byc dobrym czlowiekiem i byc
      tolerancyjnych dla innych: bez wzgledu na ich wiare, rase, orientacje plciowa.
      Mysle, ze Bogu jest milszy ten, ktory czyni dobro, niz ten, ktory tego nie robi
      a chodzi regularnie na religie czy msze
      • a_weasley Re: jak to wytłumaczyć dziecku? 26.07.06, 21:39
        bez.wyksztalcenia napisała:

        > Mysle, ze Bogu jest milszy ten, ktory czyni dobro, niz ten, ktory tego
        > nie robi a chodzi regularnie na religie czy msze

        A ja wiem z Biblii, że Bóg chce zarówno czynienia dobra, jak praktyk
        religijnych. Mat 23:23. I nie widzę powodu zastanawiać się, czy lepiej nie myć
        rąk, czy zębów, skoro wiem, że należy robić jedno i drugie.
      • a_weasley Katolicki Bóg? 26.07.06, 21:40
        bez.wyksztalcenia napisała:

        > miewam przyplyw wiary, ale ogolnie w Boga, nie tylko tego katolickiego.

        Kto to jest Katolicki Bóg? Nie słyszałem.
        • yehudee Re: Katolicki Bóg? 26.07.06, 21:43
          Ale ja slyszalem.
          To jest Bóg zniekształcony przez kościół katolicki (wybiórczym traktowaniem
          ewangelii, i innymi dodatkami do wiary, których oryginalnie nie było).
          [Wiem, strasznie mi się teraz dostanie, ale co tam :)]
          • a_weasley Re: Katolicki Bóg? 26.07.06, 22:17
            yehudee napisał:

            > Ale ja slyszalem.

            Extra, ciekawe, czy to samo co nasza przedmówczyni.

            > To jest Bóg zniekształcony przez kościół katolicki (wybiórczym traktowaniem
            > ewangelii, i innymi dodatkami do wiary, których oryginalnie nie było).
            > [Wiem, strasznie mi się teraz dostanie, ale co tam :)]

            Wiesz, nie przypuszczam, żeby przedmówczyni była mistyczką. A i mistycy,
            ciekawostka taka, korzystali ze wsparcia tego lub innego Kościoła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka