sieviete
11.06.06, 13:33
witam! ostatnio zastanawialiśmy się z mężem nad wychowaniem naszego dziecka.
chodzi o kwestię religii i życia w tym arcykatolickim kraju. oboje jesteśmy
niewierzący, ślub mieliśmy "tylko" (i wystarczy) cywilny. nie chcę być
obłudnicą jak niektóre moje znajome, ktore chrzczą dzieci, "by było im
łatwiej w życiu", mi na takie argumenty robi się niedobrze.
tylko co zrobić kiedy moje dziecko dorośnie? jak wyjaśnić mu, że my nie
obchodzimy świąt i nie chodzimy do kościoła? mam na myśli te
wszechogarniające reklamy i pseudoreligijne święta z tymi żałosnymi
tradycjami i obyczajami jak dzielenie się opłatkiem i chodzenie na pasterkę.
nie obrażam tu osób naprawdę wierzących, bo takich ludzi szanuję. żyją
zgodnie ze swoją religią i to jest w porządku.
brzydzi mnie ta obłuda robienia z siebie katolików przed rodzinką i
sąsiadami.
mnie niestety mama ochrzciła, czego nie wybaczę jej, bo zrobiła to bo tak
wypadało. moja edukacja religijna zakończyła się na czwartej klasie
podstawówki, kiedy to nie mogłam już znieść głupot wciskanych przez
katechetkę.
co więc mam zrobić? czy są tu osoby z podobnym problemem? proszę doradźcie
coś.