Dodaj do ulubionych

Smętne to forum, ale też się pożalę :(

25.09.06, 07:51
Mam już dosyć. Niedawno z innymi pocieszałam jedną z dziewczyn na forum,
pisałam że facetom trzeba jasno mówić, czego się chce, a sama mam z tym
problem. Chyba nie potrafię wyrażać się precyzyjnie.
Tydzień temu mieliśmy całą niedzielę cichy dzień, bo P w sobotę poszedł na
imprezę sponsorowaną, choć cały tydzień właściwie się nie widzieliśmy. Wrócił
o 1.30 wstawiony, ja się obraziłam, on nie rozumiał o co, bo "przecież
wiedziałam, że chce tam pójść". No jasne, nie wiadomo, o co mi chodzi.
Kolejny tydzień jak zwykle prawie się nie widzieliśmy. W sobotę wrócił do
domu o 2 w nocy. Rozmawialiśmy (a przynajmniej mi się tak wydaje), mówiłam,
że chcę w niedzielę iść z nim na zakupy, że nie mam butów, ciągle biegam do
pracy w sandałkach a już zimno, że innych ciuchów też nie mam. On wizja nieco
inna - jedziemy na giełdę, bo jego rodzice przymierzają się do kupna
samochodu. Tylko k****, co mnie obchodzi samochów teściów??
No i stanęło na tym, że zaraz po obiedzie męża wywiało z domu (pojechał z
ojcem i bratem obejrzeć jakiś samochód). A ja siedziałam jak głupia sama w
domu.
Najśmieszniejsze, że oni kupili ten samochód. Ale jak on wrócił wieczorem po
6 godzinach do domu, to ja byłam taka zła na niego, że mu po prostu
przyłożyłam. Ze złości biłam mojego męża.
Wstyd mi. Ale nie wiem, czy ktoś z was jest w stanie zrozumieć moją złość,
rozczarowanie, gorycz. Nie chodzi mi o to, że nie poszliśmy na zakupy, chodzi
mi o to, że my nie spędzamy już razem czasu. On ma w d****, co JA chcę robić,
moje potrzeby.
Rano tylko zapytał, ile ma zapłacić podatku. Wprawdzie wczoraj zrobiłam mu
deklarację, ale powiedziałam, żeby raz sam się zatroszczył i obliczył
podatek. Choć wiem, że nie ma o tym bladego pojęcia. Ale mam już dosyć tego,
że muszę pilnować wszystkich papierów i terminów, CHCĘ TROCHĘ ZAINTERESOWANIA
MNĄ!!!
A teraz siedzę w pracy i myślę, czy jednak nie zadzwonić i mu nie powiedzieć,
gdzie jest ten VAT-7.
To posmęciłam :(
Obserwuj wątek
    • pani.herbatka Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 08:15
      coż, egoista
    • emiliawo No i zadzwoniłam. 25.09.06, 08:22
      A on do mnie: dziękuję kochanie.
      Pani herbatko, nie ma Pani racji, nie jest egoistą. Właściwie to mogłam jechać
      z nimi oglądać ten samochód, ale nie chciałam. Bo chciałam spędzić trochę czasu
      przynajmniej w weekend tylko z nim.
      Kurde, czy on za mną nie tęskni??
      • kiecha3 Re: No i zadzwoniłam. 25.09.06, 08:46
        mówisz że facet co nie chce miec czasu dla wałasnej żony/kobiety nie jest
        egoistą???
        Hm.. w tygodniu jestem w stanie zrozumieć.. praca itp. ale w weekend..?? To w
        końcu tylko ty się zajmujeszc tym związkiem.. a olej gościa raz na cały
        weekend.. bez telefonów, bez widzenia sie.. niech pozna smak bycia olanym przez
        ukochana osobę... powiedz mu tylo w piątek że nie masz dla niego czasu...i
        zwyczajnie go olej.. idz na babskie spotkanie, jedż do rodziców.. cokolwiek...
        byle bez niego.. moze to mu otwozy oczy...

        bicia faceta nie zrozumiem.. moge przyjąc że bezradnosć cię do tego zmusiła..
        pokierowała toba... ale .. hm.. trzeba mieć jakieś resztki honoru.. to nie jest
        jedyny facet na świecie.. wiem że go kochasz i teraz wydaje ci się jedyny...
        ale tego kwiatu...
        Nie pozwól się traktować jak taka tania.. do której taki przychodzi jak czegoś
        potrzebuje.. i olewa gdy zaspokoi swoje potrzeby.. bądź wymagająca..
    • emiliawo Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 09:19
      Beznadzieja, nie mogę się skupić na niczym sensownym.
      Właściwie to czuję się coraz bardziej winna. To chyba ja jestem egoistką, bo
      chodzi mi o to, że on właściwie fajnie spędził popołudnie. W odróżnieniu ode
      mnie, bo tylko zrobiłam tego VAT-a, a później siedziałam przed telewizorem i
      tylko zżarłam 10000 kalorii. Było mi tak smutno, że kiedy on wrócił taki
      rozchachany, to po prostu wpadłam w szał, i jak chciał się położyć koło mnie w
      łóżku po prostu się wyładowałam na nim. Tylko że potem wcale nie czułam się
      lepiej.
      Właściwie to nawet się nie dziwię, że nie chciał iść ze mną na zakupy, bo tego
      nie cierpi, ja z kolei nie lubię chodzić na zakupy sama, a nie mam z kim. Więc
      chciałam, żeby on poszedł ze mną. A jak mu powiedziałam w południe, że przecież
      mówiłam co chcę robić, to powiedział... że pójdziemy za tydzień.
      Ręce mi opadły :(
      Chyba jestem rozchwiana emocjonalnie :(
      • annb Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 12:20
        a ja uwielbiam chodzic na zakupy ubraniowe sama
        niestety moj maz upiera sie aby mi w nich towarzyszyc
        tak wiec widac ze jeszcze sie taki nie urodzil...
    • judith79 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 11:48
      bije tylko glupi i pozbawiony wyobrazni czlowiek, wybacz ale ja nie widze
      roznicy miedzy twoim " po prostu przyłożyłam. Ze złości biłam mojego męża." a
      pierdolcami dajacymi swojej zonie albo dzieciakowi w pysk "bo mialem kiepski
      dzien". tobie nie zainteresowania kolesia trzeba tylko terapi bo widac nie
      radzisz sobie ani ze zloscia ani ze zorganizowaniem sobie wolnego czasu.
      i masz racje to nie twoj chlop jest egoista.
      • emiliawo Do judith79 25.09.06, 12:07
        A ja widzę pewną różnicę - mnie jest wstyd.
        I wcale nie potrzebuję terapii bardziej niż inni na tym forum. Bo z emocjami
        radzę sobie na tyle, że nie piszę postów mających w zamyśle kogoś zdołować, a
        żalę się bo może pozwoli mi to zgubić złość i odzyskać spokój tak, aby spojrzeć
        na całą sytuację w miarę obiektywnie i móc pogodzić się z mężem. Wczoraj sobie
        nie poradziłam, ale chyba nie ma tu kogoś tak akuratnego, aby zawsze zachowywał
        się przykładnie.
        A co do organizowania sobie czasu - jak się mieszka 20 km od miasta, to nawet
        głupie wyjście do kina staje się wyprawą...
        • judith79 Re: Do judith79 25.09.06, 12:26
          oczywiscie, ze wstyd, przecie to standard, brak tylko kwiatow i lzawych
          tekstow, ze juz nigdy wiecej... (do nastepnego razu).
          > I wcale nie potrzebuję terapii bardziej niż inni na tym forum. Bo z emocjami
          > radzę sobie
          jesli uciekasz sie do przemocy to nie radzisz sobie z emocjami.
          wybacz, ze nie bede sie litowac nad tym, ze strzelilas focha bo malzonek nie
          pojechal z toba po buty, albo, ze pozno wraca, ja sie dziwie, ze ten chlop
          wogule wraca.
          > A co do organizowania sobie czasu - jak się mieszka 20 km od miasta, to nawet
          > głupie wyjście do kina staje się wyprawą...
          buhhahaa
          • emiliawo judith79 trolu, 25.09.06, 12:52
            lepiej ci, jak kogoś dołujesz? Źle wyszło, ale co ty o mnie wiesz, żeby mnie
            oceniać i wysyłać od razu na terapię?
            Ja skarbie doskonale potrafię sobie organizować czas, ale akurat na wczoraj
            nastawiłam się na "dzień z mężem". A że wychodząc powiedział do mnie, że ZARAZ
            wraca, to spodziewałam się go za 2-3 godziny. Doskonale wiem, że zachowałam się
            źle, ale to wcale nie znaczy, że jestem zepsuta do szpiku kości. Ale według
            ciebie mój mąż powinien sobie pójść w siną dal, uwolnić się od tej tyranki :D
            I może nieuważnie czytałaś, ale ja wcale nie oczekuję współczucia.
            • judith79 Re: judith79 trolu, 25.09.06, 13:01
              ale akurat na wczoraj
              > nastawiłam się na "dzień z mężem".
              taak na twoich zasadach albo wcale a potem pretensje i foch, ze wcale:PPP
              > I może nieuważnie czytałaś, ale ja wcale nie oczekuję współczucia
              a czego oczekujesz? przyklasniecia? gratulacji? oklaskow?
              nie jestem trolem:P i nie realizuje sie w dolowaniu kogos, poprostu pisze co
              mysle, a mysle, ze masz jakies mentalne zwichniecie albo, ze zaczal ci sie
              okres, a moze rozumek wywietrzal przez dziurki w sandalach?.
            • anissa1 Re: judith79 trolu, 25.09.06, 13:03
              emiliawo napisała:

              ale akurat na wczoraj
              > nastawiłam się na "dzień z mężem".

              A na ile wcześniej ustaliłaś z nim, że spędzicie ten dzień razem?
              Nie mówił Ci wcześniej, ze tego dnia nie może z Tobą spędzić?
        • anissa1 Re: Do judith79 25.09.06, 13:01
          > A co do organizowania sobie czasu - jak się mieszka 20 km od miasta, to nawet
          > głupie wyjście do kina staje się wyprawą...


          Ale autobusy kursują?
          • emiliawo Tak, autobusy kursują! 25.09.06, 13:24
            Nie wiem, jakie relacje wy macie ze swoimi partnerami, ale gdy cały tydzień się
            mijamy, to ja tęsknię i chciałabym przynajmniej dzień spędzić z mężem a nie z
            mężem, teściem i 2 szwagrami. Czy ktoś oprócz mnie wyczuwa delikatną różnicę???
            I w momencie, gdy cały tydzień czekałam na niedzielę, a w niedzielę klops, to
            chyba mam prawo czuć się oszukana?
            A tak na marginesie naprawdę dostałam dziś okres.
            • ewik67 Re: Tak, autobusy kursują! 25.09.06, 21:35
              >Czy ktoś oprócz mnie wyczuwa delikatną różnicę???
              I dlatego uderzyłas męza? Pogratulować umiejętności wyczuwania delikatnej
              róznicy. Mogł ci oddać, ale widać w przeciwienstwie do ciebie ma w głowie coś
              więcej niz trociny.
            • anissa1 Re: Tak, autobusy kursują! 26.09.06, 09:49
              masz prawo,
              pod warunkiem, że mąż złożył Ci obietnicę, ze ta niedziela będzie wyglądać
              inaczej, niż wyglądała.

              Złożył?
    • chiara76 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 12:36
      nie bardzo zrozumiałam...
      nie masz naprawdę w szafie innych butów, niż sandały?
      To znaczy, że co sezon kupujesz nowe, a stare wyrzucasz?
      Jeśli sytuacja była podbramkowa, to należało się po te buty wybrać samej a
      stopień agresji zastosowany do męża, niestety zupełnie niewspółmierny do
      zaistniałej sytuacji.
      Nie zdziw się, jak on też wyciągnie z tego jakieś wnioski.
      • emiliawo Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 13:03
        Nie, nie wyrzucam butów po sezonie, ale 2 pary mi się tak zniszczyły, że do
        pracy się nie nadają, mam też dużo sportowych rzeczy, w których też do pracy
        nie pójdę. Po prostu w mojej poprzedniej pracy obowiązywał styl bardziej
        sportowy, a w obecnej wymaga się wizytowego.
        Właściwie to w tej sprawie najmniej chodzi o te zakupy, choć prawdę
        powiedziawszy naprawdę nie mam butów ;)
    • anissa1 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 13:00
      Emiliawo,

      Sorry, ale to Ty chyba jesteś tu egoistką, a nie Twój mąż.
      Z twojego postu wynika, że chciałabyś ciągle być w centrum uwagi. Nie
      przesadzasz aby trochę?
      Przyłożyłaś mężowi, bo poszedł na imprezę, wrócił wstawiony, a potem pojechał
      wybierać samochód z rodzicami zamiast z Tobą po buty?
      Świat nie kręci się wokół Ciebie, małżeństwo też nie będzie.

      Pomyśl chwilkę - poszedł na sobotnią imprezę. Wrócił wstawiony - no i co?
      Oczekiwałaś, ze będzie przed ciszą nocną i tylko po zielonej herbacie i wodzie
      mineralnej?
      I dlatego obraziłaś się na całą niedzielę? Na miejscu Twojego męża byłabym
      zapewne zdumiona... I też nie wiedziałabym, o co ci chodzi. Wiedziałaś, że
      idzie. Taka impreza = alkohol. Jeśli chciałaś, żeby został z Tobą o trzeba mu
      było to co najmniej zasugerować.

      Dalej - wyjazd na giełdę. Takie przedsięwzięcia uzgadnia się wcześniej, więc
      zapewne to też było, i chyba byłoby co najmniej niezręcznie, gdyby syn
      zadzwonił do rodziców i powiedział "wiecie, nie pojadę z wami choć się
      umawialiśmy, bo jadę z Emilią wybierać buty".
      A co Cię ten samochód obchodzi? Jego obchodzi, bo to Jego rodzice. A takie
      pytanie świadczy o Twoim egoizmie, nie jego.

      I jeszcze to "siedziałam jak głupia w domu". Ale chyba nie potrzebujesz męża,
      żeby z tego domu wyjść? Nie potrafisz sama zorganizować sobie czasu?

      Emiliawo, nie chcę Ci robić przykrości, ale spójrz na to z dystansu.
      Masz oczekiwania (rezygnacja z imprezy, zakupy razem), których nie komunikujesz
      i oczekujesz zmiany planów na męża na Twoją jedną, późno wyrażoną prośbę....
      Skoro tak dużo pracujecie, to w naturalny sposób macie mniej czasu na
      załatwianie "prywatnych" spraw, w tym także tych pozamałżeńskich.
      • emiliawo anissa1, 25.09.06, 13:16
        właśnie w tym problem, że ja mówię co chcę. I nie byłoby problemu, gdyby to, co
        ja chcę czasem się spełniało. Tydzień temu właśnie dlatego, że wiem, co się
        dzieje na takich imprezach prosiłam go, żeby tam nie szedł, tylko spędził ten
        czas ze mną, ale nie poskutkowało. A co do tej giełdy - był tam z rodzicami
        tydzień temu.
        No rzeczywiście nie potrzebuję męża, żeby wyjść z domu. Tyle, że mój mąż
        pracuje na własny rachunek, ja na etacie 7-15 i z tego powodu praktycznie cały
        tydzień się mijamy. Czy w takiej sytuacji kogokolwiek dziwi, że chciałabym
        spędzić TYLKO Z NIM trochę czasu? A te buty to tylko głupi najmniej istotny
        szczegół!
        PO PROSTU PO TYGODNIU MIJANIA SIĘ CHCIAŁAM SPĘDZIĆ POPOŁUDNIE Z MĘŻEM, szkoda,
        że on miał inne plany :(((
        • anissa1 Re: anissa1, 26.09.06, 09:44
          emiliawo,

          zaczynam Cię powoli rozumieć.
          Ale nie wymagaj od faceta, żeby nie chodził na koleżeńskie imprezy, bo z czasem
          zacznie się czuć jak w klatce. Znasz taką piosenkę Hey :

          „W złotej klatce zamknę Cię
          Będę karmić owocami
          A do nogi przymocuję
          Złotą kulę z diamentami”

          ?

          Troszkę chyba jednak przejawiasz postawę roszczeniową…
          Chciałabyś, żeby spędzał z Tobą więcej czasu? Daj mu zatęsknić.
          Postawą „obiecałeś, ja czekałam, jak możesz” tylko faceta zniechęcasz.
    • an20 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 15:14
      Nic nie usprawiedliwia uderzenia kogokolwiek. Ze bylas zla i czulas sie oszukana
      to nie jest powod do bicia, czy wyzywania sie nakim kolwiek, a co dopiero na
      kochanej osobie. Pomysl nad tym. To nei jest rozwiazanie sytuacji.

      Powiniescie w czasie tygodnia ustalac co bedziecie robic w wekeend. Jezeli
      chcialas isc na zakupy to bylo isc przed obiadem, obiad zjesc na miescie, a
      pozniej - jak pisalas - maz poszedl na gielde po obiedzie. I sprawa bez problemu.
      Porozmaiwaj z mezem i powtarzaj jemu tyle razy, az zrozumie, ze wekeendy sa
      "Wasze" i to dzien kiedy mozecie nacieszyc sie soba, a reszte spraw niech stara
      sie zalatwic w tygodniu. W koncu dotrze do niego, a wyzywanie sie na nim nie
      jest zadnym rozwiazaniem.
      • jablkaewy Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 20:27
        Zaraz zaraz. Dzien spedzony tylko z mezem, "bo przeciez w tygodniu sie mijacie"
        to dla Ciebie rowna sie wyjsciu na zakupy po Twoje buty?Kurcze,
        dziewczyno,wiesz,ze Twoj maz tego nie znosi, a Ty proponujesz to albo wiekiego
        focha.Innymi slowy, albo to co ja lubie (Twoje potrzeby i pragnienia,drogi mezu,
        nie sa istotne) albo dostaniesz po buzi,bo bede roztrzesiona i rozzalona.Korona
        na glowce musi Cie niezle uwierac.
    • czekolada_orzechowa Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 21:55
      To nie smętne, tylko durne! Facet haruje cały dzień, a jaśnie pani mu wyrzuty
      robi i pierze po ryju? Elegancko, jak prawdziwa dama...Nie łaska było ruszyć
      tyłek i zrobić sobie zakupy w sobotę przed obiadem samej? Czy trzeba cię za
      głowę trzymać w obuwniczym? Albo zorganizowac wieczór sobotni dla dwojga,
      zamiast zachowywać się jak rozhisteryzowana nastolatka?
      Uważam, na podstawie faktu, ze bijesz męża (!) i ze wyzywasz ludzi od trolli,
      że pilnie potrzebujesz konsultacji specjalisty.
    • paul_ina Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 25.09.06, 23:16
      Hej Emilio, pilnie zorganizuj sobie swoje własne życie. Reaktywuj stare koleżanki albo poszukaj nowych, znajdź sobie jakieś pożyteczne hobby. Ja też z moim ukochanym mijam się dokładnie, a i w weekendy nierzadko oboje pracujemy, ale spędzając wspólnie czas oboje dbamy o jego najwyższą jakość - nigdy bym go nie zmuszała do spędzenia niedzieli w obuwniczym, starałabym się to załatwić w tygodniu po pracy sama albo z koleżanką. Rodzicami też się trzeba trochę poopiekować, na Twoim miejscu pojechałabym z nimi na tą giełdę.

      Jesteś na dobrej drodze, skoro Ci wstyd za to co, się wydarzyło. Zrób jeszcze jeden krok i powiedz sobie: zachowałam się jak mała egoistyczna suka, ale będzie lepiej.
      • migotka976 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 26.09.06, 07:45
        A jeżeli mąż, tak jak mój, stroi fochy chociaż wcześniej umawia się ze mną na
        wspólne wyjście, ale jak przychodzi do wyjścia to nagle stwierdza, że jest
        zmęczony i musi się położyć na chwilkę, która trwa 4 godziny i więcej, to co mi
        poradzicie? A gdy go informuję, że chcę się spotkać z koleżankami to robi mi
        wymówki, bo on wróci z pracy i nie będzie miał podanego obiadu. W weekend nie
        spotkałam się przez rok małżeństwa z żadnymi koleżankami, bo przekonałam się,
        że ile razy pada z mojej strony jakiś pomysł na spędzenie czasu to on akurat ma
        jakiś inny pomysł. A jak przychodzi co do czego to potrafi przesiedzieć cały
        dzień w domu. Ile razy on coś zaproponuje to ja nie robię problemu, żeby tylko
        spędzić czas poza domem, szczególnie od wiosny do jesieni kiedy jest ciepło, a
        mieszka się w dwóch małych pokojach i nie ma obowiązku pt dzieci.
        I kiedy to ja proponuję np. spacer do Lasku Bemowskiego to egoizm, a kiedy on
        chce iść do supermarketu po jakąś pierdułę to ja muszę być zwarta i gotowa.
        Dodam, że w tygodniu pracujemy obydwoje. Ale... są równi i równiejsi.
        Sytuacja Emilii wygląda zapewne trochę inaczej, ale pokazuję jak może się
        rozwinąć sytuacja.
        • marti_ka82 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 26.09.06, 08:57
          moj maz też pracuje na własny rachunek, czesto nie ma go w odmu od 8-20 czasem
          dluzej, ale już wczesniej ustalilismy, ze weekendy są dla nas, nie koncza się
          one na sobotniej wyprawie po prowiant na caly tydzien, tylko zawsze jest to
          czas kiedy robimy coś wspolnie, jedziemy na wycieczke, czy ogladamy jakis film
          w domu itp itd. ale to nie może być coś co się nazywa wpsolny dzien, a wyglada
          tak jak wyglada, tzn, że ty chcesz isc na zkaupy po buty, a wiesz, że on nie
          znosi chodzic na tego typu wyprawy, poza tym zabraniajac mu wypadkow z
          kolegami, tylko go buntujesz przeciwko sobie, kazdy ma prawo do swoich wyjsc,
          nawet jesli wowczas bedzie trzeba z czegos zrezygnowac, moze gdybys miala do
          tego inne podjescie zabralby cie z soba, na ta imreze, moj tak czesto robi...
          jedno co wiem napewno nie mozesz pozwolic by tak strasnzie psuzczaly i nerwy,
          postaw sie na jego miejscu, jemu puscily nerwy i uderzyl cie w twarz, przyjemne
          uczucie? od razu będzie damskim bokserem, a w takim przypadku niewiele sie od
          nich roznisz, nie ma roznicy kobieta, mezczyzna, kazdy z nas jest człówiekiem,
          istota ludzka, ktora ma swoje uczucia, prawa, swoj charakter, itp itd. wogole
          to mam wrazenei, ze nie pojechalas na ta gielde i zostalas w domu na zlosc nie
          tyle jemu (chociaz tak pewnie bylo w planie) co sobie... musisz wszystko
          przemyslec... to co robisz... to czego oczekujesz... i planowac tak weekendy
          byscie obydwoje byli z nich zadowoleni... a zakupy butow ciuszkow (skoro on
          teogn ie znosi) rob sama lub zk olezanka... napewno unikniesz marudzenai i
          zrzedzenia... powodzenia
    • emiliawo Jak to łatwo kogoś do cna skrytykować... 26.09.06, 08:58
      Taki wniosek nasuwa mi się po przeczytaniu postów.
      Wczoraj jak zwykle na tygodniu znów minęliśmy się z mężem, tylko zadzwonił do
      mnie z pretensjami, że nie wypełniłam mu przelewu na ten nieszczęsny VAT, a to
      takie skomplikowane! Pozwoliłam wejść sobie na głowę z tymi jego rozliczeniami,
      i teraz nie mogę się od tego uwolnić. Wieczorem zadzwoniłam do niego i
      przeprosiłam, że go uderzyłam, ale tylko za to. Bo dalej uważam, że on ignoruje
      moje uczucia i potrzeby. I PO RAZ KOLEJNY POWTÓRZĘ, ŻE W TEJ HISTORII BUTY
      ODGRYWAJĄ ROLĘ DRUGORZĘDNĄ, bo jak zauważyłam większość z was myśli sobie, że
      stanowią one punkt kulminacyjny afery: "Mąż nie chciał pójść z emiliawo po buty
      więc dostał po ryju". Otóż nie. Tu nie chodzi o wyjście na zakupy, tu chodzi o
      wspólne spędzenie czasu WE DWOJE. Dziewczyny, nie napisałam tego, ale ja nie
      miałam zamiaru przeciągnąć go przez wszystkie sklepy w mieście czynne w
      niedzielę, ale jakoś nikt nie popatrzył na sprawę z perspektywy częściowej winy
      mojego męża: skoro żona nie chce ze mną jechać oglądać samochodu, to pojadę bez
      niej. Nie wiem, w którym momencie pojawiło się przypuszczenie, że poszedł na
      giełdę - otóż nie, pojechali do domu pewnego pana ogłaszającego się w necie, i
      nie wiem, jak oni się z nim umawiali, ale ten pan gdzieś tam sobie pojechał tym
      samochodem i syn za nim wydzwaniał. A że później postanowili kupić ten
      samochód, to siłą rzeczy to tyle trwało.
      A co do tego, że nie poszłam w sobotę kupić butów, czy wiecie, co robiłam w
      sobotę? Wstałam przed 8, pojechałam kupić jakieś jedzenie do domu (NIE MOGŁAM
      PRZY OKAZJI BUTÓW, BO JAK PISAŁAM MIESZKAM NA WSI I PO PROSTU TAM NIE MA
      OBUWNICZEGO), potem sprzątałam, robiłam pranie, upiekłam dla męża ciasto,
      wieczorem zajęłam się sobą, i czekałam na męża, bo miał wrócić wcześniej, ale
      wyszło jak zwykle i w domu był o 2 w nocy.
      Zgadzam się, że bardzo źle postąpiłam, bo niezależnie od swoich nastrojów nie
      miałam prawa go uderzyć, przeprosiłam za to. Ale problem nadal istnieje, i
      proszę nie wmawiajcie mi, że jestem pusta i nie potrafię sobie znaleźć zajęcia!
      Owszem, potrafię, MAM NAWET NADMIAR ZAJĘĆ! I odczepcie się od tych moich
      nieszczęsnych butów, bo dziś sama pójdę i nie wrócę do domu, dopóki sobie nie
      kupię! I nie mówcie, że jestem egoistką, bo mnie nie obchodzi samochód teściów.
      Może bardziej by mnie obchodził, gdyby chodzili piechotą albo jeździli
      autobusem. A tak nie jest. A ten samochód to oni kupowali już CO NAJMNIEJ PÓŁ
      ROKU! Aż jestem w głębokim szkoku, że wreszcie kupili!
      A jak wczoraj przeprosiłam męża, że go zlałam, to mi powiedział, że to, co ja
      mu zrobiłam to żadne lanie, i czy idziemy w sobotę kupić kuchenkę gazową!
      Myślałam że padnę z wrażenia, bo o kupno kuchenki molestuję go już przynajmniej
      3 miesiące, a stara ma wartość niemalże zabytkową (cud, że jeszcze nie wybuchła
      rozwalając przy okazji pół domu).
      Nie będę tu przytaczać całej naszej rozmowy, ale może oceniający mnie
      zastanowią się pół minuty, zanim znów mi dowalą nad jednym zdaniem:
      Powiedz, co ty w ostatnim tygodniu zrobiłeś DLA MNIE? - Hmmm... [cisza].
      Wiem, że przemoc nic nie zdziała, ale co robić, gdy druga strona nie rozmawia?
      • migotka976 Re: Jak to łatwo kogoś do cna skrytykować... 26.09.06, 09:10
        Emilia, zajrzyj do poczty.
      • anissa1 Re: Jak to łatwo kogoś do cna skrytykować... 26.09.06, 09:47
        No widzisz,
        nie jest najgorzej ;)

        Przypomniał sobie o Twoich prośbach i sam zaproponował wyjście w sobotę po tą
        nieszczęsna kuchenkę ;)

        jest nadzieja !

        Tylko nie bij go już więcej...
        • emiliawo Odgryzę sobie rękę a nie uderzę! 26.09.06, 09:54
          Tym bardziej, że mnie łapki chyba bardziej bolały niż jego moje bicie ;)
      • annubis74 Re: Jak to łatwo kogoś do cna skrytykować... 27.09.06, 13:31
        ech. myślę sobie że trochę dobraj woli z Twojej strony by sie przydało
        dobrze chociaż że zdajesz sobie sprawę że pranie męża po ryju jest niewłąściwe -
        to, że on to zbagatelizował, cóż, może chciał pokazać jaki z niego macho, że
        babskie razy nie są w stanie go ruszyć. Inna sprawa, że moim zdaniem uderzenie
        kogoś jest próbą upokorzenia go i to od strony psychicznej a nie fizycznej.
        Inna sprawa zastanawia mnie w tym co piszesz - to, że rzekomo buty są sprawą
        drugorzędną i nie o to chodziło tylko o spedzenie ze sobą czasu "Quality Time" -
        jak sie to ładnie nazywa - w kolejnym tygodniu Twój mąż będzie z tobą spedzał
        swój jak rozumiem jedyny wolny czas w tygodniu na kupowaniu kuchenki, później
        lodówki, później butów później czegoś tam jeszcze
        Wiesz co ja bym zrobiła - kiedy Twój mąż pojechał kupować samochód mogłąś sama
        iść na zakupy "butowe", a po jego powrocie mogliście wspólnie spedzić czas idąc
        do kina, na kawę czy nawet robiąć coś wspólnie w domu.
    • aureliana Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 27.09.06, 00:57
      nie czytalam innych postow, ale masz chyba powazne problemy.
      z glowa.
      co meza obchodzi, ze nie masz butow? nie mozesz sobie sama kupic?
      zapewne bardziej go ciekawi samochod niz kobiece buciki.
      zrobilas mu awanture? [rzeciez wiedzialas, ze chce isc na impreze i ze na nia
      idzie? nie rozumiem?
      uderzylas meza, bo pojechal po samochod a nie z toba po buty????????
      say what???
      mam nadzieje, ze ci oddal?
      co jest smiesznego w tym, ze kupili samochod?
      moze TY z nim pospedzajczas i zrob czasem cos co JEMU sprawiaprzyjemnosc? pojedz
      z nim na durna gielde samochodow, albo zrob w tym czasie cos dla niego i
      przestan myslec o wlasnym tylku.
      • emiliawo Właśnie widać, że nie czytałaś innych postów. 27.09.06, 07:29

    • koralka32 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 27.09.06, 11:33
      Ja oczywiście nie popieram podnoszenia ręki na męża.
      Ale rozumiem Twoje rozżalenie i pretensje. Jednocześnie nie rozumiem tych
      wszystkich, którzy Cię skrytykowali mówiąc, że powinnaś coś zrobić dla mężą. Dla
      mnie takie rady oznaczają: rób wszystko na co On ma ochotę a o siebie nie dbaj,
      o nic nie proś, nie żądaj tylko podporządkuj się i basta.
      Otóż ja mam troszke inne zdanie.
      Skoro dziewczyna wyręcza męża w jego obliczeniach podatkowych, pozwala w końcu
      (choć z niechęcią) uczestniczyć mu w imrezie a na dodatek dba o dom w ten dzień,
      piecze ciasto, to chyba ma prawo porpsic męża aby pojechał z nią kupić buty.
      On może nie lubić chodzić z nią wybierać buty a czy Wy te krytykujące
      zapytałyście jej czy lubi wyręczać go w obliczeniach podatkowych? Nie!
      Dlaczego facek nie może poświęcić kobiecie (swojej żonce na dodatek) 3-4 godzin
      w ciągu całego weekendu skoro ona jest tolerancyjna w stosunku do jego fanaberii.
      Małżeństwo opiera się na partnerstwie i kompromisie. A pójście przed południem
      na zakupy butów a po południu na giełde spokojnie mogłoby załatwić sprawę.
      Na dodatek myślę, że po przedpołudniowych zakupach emilianowo chętnie spędziłaby
      czas z mężem na giełdzie.
      Emilianowo powiedz o tym mężowi bez żalu...tylko na przyszłość daj mu wskazówkę
      jakiego rozwiązania oczekujesz w takiej sytuacji.

      Pozdrawiam Cię serdecznie
    • maryska_81 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 27.09.06, 16:26
      A ja Ciebie rozumiem. I nie bedę na Ciebie napadać, ani krytykować. Ja też lubię
      spędzać czas ze swoim mężem. I mój mąż ustala ze mną takie rzeczy jak to, że
      wyjdzie gdzieś, nawet z kolegami. Tak, jak ja ustalam z nim, że spotkam się z
      koleżankami. Nie wiem co w tym dziwnego, że sie zdenerwowałaś. Miałaś pełne
      prawo, zwłaszcza jak wiedział, że masz inne plany akurat na ten dzień.
      • migotka976 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 28.09.06, 08:39
        To ja znowu wtrącę się do tego tematu. Wczoraj poszłam z koleżankami do kina.
        Impuls chwili, miała darmowe bilety. Ostatnio mąż wraca po 20, a nawet 21, więc
        stwierdziłam, że skoro ostatnio wypomina mi, że "śmiem" proponować mu wspólne
        wyjścia w weekendy, jakbym nie potrafiła sobie czasu zorganizować, a w kinie
        byłam kilka lat temu, bo on kina nie uznaje (jak wielu innych form spędzania
        czasu), to chyba nie popełniam przestępstwa. Dzień wcześniej spotkałam się z
        koleżankami. Z jedną nie widziałam się wiele lat, z drugą z rok (była na naszym
        ślubie). Wróciłam i tak wcześniej od niego, także obiad miał podany.
        A wczoraj, wróciłam z 15 minut po nim. Zero powitania. Robił sobie kanapki. Ja
        jak tylko weszłam zaczęłam mu obiad szykować, a że widziałam że coś jest nie
        tak to poszłam sobie na balkon zapalić papierosa. Po drodze
        usłyszałam... "będzie jakiś obiad?". Powiedziała, że za 10 min. Potem
        usłyszałam zastrzeżenia do kaszy. Ech... Nie ważne. Jak zobaczył chipsy
        (zostały nam z kina i koleżanka dała je mi) to padło pytanie co to za okazja.
        Mówię, że była w kinie. Odpowiedź pytająca "Domu nie masz? Codziennie
        imprezy?". Żesz... (tu zaklnę)... Mówię, że skoro go nie ma to chyba mogę iść
        do kina i spotkać się z koleżankami. On wraca i tak późno. Usłyszałam, że nie
        mam prawa porównywać późnych powrotów z pracy ze spotkaniami z koleżankami na
        jakieś głupie spotkania. Może i porównanie nie jest trafione, ale nie o
        porównanie tak naprawdę tu chodziło. Ja jego zdaniem mam w ogóle ograniczone
        prawa. Oczywiście zestaw uwag: nic nie robisz w domu, łazisz sobie z
        koleżankami (spotykam się od wielkiego dzwonu, głównie odmawiam spotkań, bo
        wiem, że on będzie mi wyrzuty robił). Jeszcze się powyładowywał na mnie
        słownie. W każdym razei czego nie powiem to i tak nie mam racji.
        Wspomniałam mu, że małżeństwa mają problem, że nie mają czasu dla siebie w
        tygodniu i chcą go chociaż w weekend spędzać. Nawet tutaj czytam, że po co
        zawracać partnerowi głowę zakupami, lepiej wyjść gdzieś, np. do kina, teatru,
        na spacer. Ale mój mąż nie uznaje takich wyjść. Space??? Na głowę mi padło? I
        nasze weekendy sprowadzają się do odwiedzania sklepów. I to też wtedy kiedy on
        ma na to ochotę. A jak zaczynam się denerwować, że on nie chce się ruszyć to
        słyszę, że nie potrafię sobie czasu wypełnić. A jak sobie ten czas wypełniam to
        się okazuje, że jestem egoistką. Proponuję, żeby się spotkał ze znajomymi, ale
        to bez sensu, bo on nie ma znajomych, a starych znajomości odświeżać nie chce.
        A skoro on nie spotyka się ze znajomymi, to ja też nie powinnam.
        Tia, a przed ślubem było mówienie, po ślubie jak już zemieszkasz u mnie nie
        tylko na weekendy, będziemy wychodzić częściej. A teraz moge powiedzieć, że to
        przed ślubme więcej wychodziliśmy.
        Może nie jest tak, że nigdzie się nie ruszamy, bo czasami idziemy na obiad na
        mieście, ale... z reguły jest tak, że wychodzimy tylko wtedy gdy to on ma na to
        ochotę i gdzie on ma ochotę.
        • migotka976 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 28.09.06, 08:45
          Bardziej obrazowo: jak mąż chce coś kupić lub gdzies iść to ja musze być zwarta
          i gotowa, a jak ja chcę gdzieś iść to albo on jest zmęczony, albo mój pomysł
          jest kiepski, albo szykuje się tak długo, że robi się 15-16 i bywało, że wtedy
          stwierdzał, że już jest za późno, żeby to załatwić. Oczywiście... sama sobie
          moge to załatwić, zakupy chętnie robię sama, do zakupu ubrań też nie potrzebuje
          jego obecności, ale często on ze mną planuje takie wyjścia, a potem zaczyna
          kręcić.
          • annubis74 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 29.09.06, 11:00
            wspólczuję, facet chyba spoczął na laurach - ma żonę więc wszelkie zabiegi,
            starania itp. w celu urozmaicenia jej życia są całkowicie zbędne.
            ja uważam że to kiepski pomysł spędzać czas na zakupach w wolne dni - ja patrze
            na tych co całymi rodzinami wylegają do hipermarketu w niedzielę to mi smutno.
            ok. czassem nie ma czasu w tygodniu, żeby cos tam kupić ale żeby tak spedzać
            cały weekend -żenada.
            W weekend należałoby gdzieś wyjść razem , albo choxciaż posiedzieć i pogadać
            szkoda, że TYwój maż tego nie rozumie
    • magdusinska Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 29.09.06, 12:54
      Ludzie czy wy na głowę upadłyście. A co biedna Emilianowo ma sama kuchenkę
      kupić, na plecach ją przytargać do domu i jeszcze może podłączyć. No nie
      szczyty. A co ona ma sama w wolne dni wstawać o 6 rano, gnać na zakupy i robic
      śniadanka, a potem cichutko posprzątać, aby Pan mąż się nie obudził.
      Zastanówcie się ona ma prawo od niego wymagać. Mój mąż też pracuje w
      nienormowanym czasie pracy, ale co jak co zakupy w weekendy robi tak samo jak
      ja. I zawsze konsultuje ze mną swoje plany. Priorytet to oczywiście nasza
      rodzina, potem rodzice i znajomi. I tak powinno być w zdrowej rodzinie.
    • 3monthsinkorea ALE DURNE BABY PISZA NA TYM FORUM!!!! 03.10.06, 18:53
      Nie mozna po prostu przejść obojętnie obok tego, co WY, durne baby wypisujecie!

      Emiliawo - brawo, że chociaż próbujesz, żeby Cię Twój facet traktował jak
      partnera, a nie kure domową, która jest zawsze na ostatnim miejscu!
      A wy, "dziołchy", nie macie co robić, tylko czytać cudze posty, a potem robić
      bezsensowne uwagi, gnoić i krytykować?? Nie wystarczy, że dziewczyna i tak ma
      poczucie winy, bo wreszcie wybuchła?? (A co? Miała kumulować w sobie wszystkie
      emocje? Jak długo?)

      Prawda jest taka, że pozwoliłaś, żeby Twój mężczyzna traktował Cię podrzędnie,
      a nie jak pełnoprawnego partnera. Skoro Ty robisz coś dla Niego (wypełniasz
      druki), poświęcasz swój czas i energię, MASZ PEŁNE PRAWO WYMAGAĆ, żeby i on
      poświęcił się dla Ciebie - nawet jeśli to mają być durne "zakupy butowe", które
      swoją drogą wcale nie były Twoją fanaberią!!

      Dziewczyny - nasi mężczyźni powinni traktować nas jak królewny, choćby dlatego,
      że my na ogół traktujemy ich jak królewiczów na ziarnku grochu!!
      Natomiast traktowanie PARTNERSKIE (tyle samo daję i biorę!) to powinien być
      STANDARD, a nie luksus polskiej żony!!

      A jeśli chodzi o "bicie" (raczej nie miał potem siniaków ani podbitych oczy,
      nie?), to wcale mnie nie dziwi Twoje zachowanie, skoro na inne próby dotarcia
      do Niego nie reagował! To naturalne, że chciałaś wywołać w nim jakąkolwiek
      reakcję - żeby wreszcie zwrócił uwagę na Ciebie i zauważył, że z Waszym
      związkiem zaczyna się źle dziać.
      Właśnie od takich drobiazgów zaczynają się rozpadać małżeństwa...

      Ps. WSTYD, że inne kobiety jeszcze "dowalają Ci do pieca" i tylko krytykują,
      zamiast spróbować wczuć się w Twoją sytuację! To jednak prawda, że kobiety nie
      są solidarne. Jak tylko mogą, to natychmiast dokopią... WSTYD!!!!
      • amdziata Re: ALE DURNE BABY PISZA NA TYM FORUM!!!! 03.10.06, 19:20
        Popieram
        • nupik Re: ALE DURNE BABY PISZA NA TYM FORUM!!!! 06.10.06, 18:45
          a ja sie z takim rozwiodlam i do dzis blogoslawie dzien tej decyzji. coz mowiac
          szczerze olewal mnie tak bardzo (przed slubem nosil na rekach i na minute nie
          odstepowal), ze sie mu pod bokiem zakochalam. nie zdradzilam, bo nie jest to
          zgodne z moimi zasadami, zerwałam kontakt z atmtym facetem, poszłam do męża i
          mu to powiedzialam, ze sie po prostu zakochalam w kims kto spedza ze mna dwa
          razy wiecej czasu niz on. płakał, klękał, błagał, tydzien bylo cudownie a
          potem - kochanie chłopaki jada po jointy do amsterdamu (mieszkalismy wtedy w
          brukseli), to pa. no to pa. spakowalam sie i tyle mnie widzial. jak przyszedl
          do niego pozew rozdowdowy to nie mogl uwierzyc ze bylo mnie na to stac. rok
          bylam sama, a potem po prostu pojechalam do tego faceta , w ktorym wtedy sie
          zabujałam i jestemy razem juz trzy lata, mamy cudnego synka i jestem
          księżniczką i spędzamy razem każdą wolną chwilę, bo nic nie jest dla niego
          wazniejsze od rodziny.
          nie musi sie u ciebie skonczyc od razu rozwodem, ale uwierz mi, jak tylko
          pojawi sie ktos kto bedzie zabiegal, dbal, staniesz przed wyborem. nie
          wyobrazam sobie zeby moj facet po tygodniu niewidzenia sie polazł na jakąś
          imprezę i to beze mnie. To po co z nim jestem? do gotowania i prania? zastanow
          sie kim naprawde dla niego jestes i szanuj się i dbaj o siebie i uciekaj jak
          poczujesz ze jestes nieszczęśliwa. to twoje zycie i jestes warta uwagi,
          szacunku i milosci. pamietaj o tym.
    • trol45 Re: Smętne to forum, ale też się pożalę :( 06.10.06, 21:01
      To normalne, że facet woli pooglądać samochody i uczestniczyć w kupnie
      samochodu, niż oglądać z żoną buty. Mój też tak ma i ja się nie dziwię i staram
      się nie wymagać od niego łażenia ze mną po sklepach z odzieżą. Czasem tylko przy
      okazji gdzieś razem zajrzymy na moment. Za to jego ubrania lubię i wolę kupować
      z nim, żeby mój gust miał wpływ na wybór :). Mąż się bardzo szybko niecierpliwi
      w czasie moich zakupów odzieżowych i niemiłosiernie nudzi. Dlatego zdecydowanie
      wolę na takie wypady zabierać siostry lub koleżanki - i wszyscy są szczęśliwi:
      ja, mąż i siostry/koleżanki :).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka