Dodaj do ulubionych

zamilkł - pomocy

10.11.14, 06:46
Dziewczyny! Piszę tu, bo wy się lepiej znacie na takich relacjach, ja nie jestem pewna, co myśleć.
Wiem, że to zabrzmi źle, ale o ile rozumiem na tym forum to nie rzadkość - miałam romans z żonatym mężczyzną.
Łączyło nad od lat, jak myślałam, coś wyjątkowego. Pracowaliśmy razem, zaprzyjaźniliśmy się. Wiem, że zawsze go do mnie ciągnęło, ale ja nie chciałam, bo raz, że praca, dwa, że żonaty, trzy, że trochę podrywacz. Tak czy inaczej więź między nami jakaś była, moim zdaniem - silna i niezwykła. On był bardzo opiekuńczy i dumny, ja zafascynowana.

W końcu po latach doszło do czegoś. To było tego lata. Niesamowity romans. Niezbyt intensywny, dosłownie kilka spotkań, ale jak już były, to naprawdę były najsłodsze, najgorętsze, magiczne chwile... Trwało to kilka miesięcy.

Aż żona zaczęła coś wyczuwać, on się trochę zdystansował, w końcu doszło do czegoś w rodzaju konfrontacji między mną a żoną (ale nic nie zostało ujawnione, chodziło głównie o to, że ja jestem zbyt, powiedzmy, kokieteryjna wobec niego - to ona mi zarzucała).

Po tej rozmowie on odwołał nasze spotkanie smsem. A potem zamilkł. Minęło kilka tygodni.

Ja nie napisałam, bo jestem zbyt dumna. Wychodzę z założenia, że skoro on odwołał spotkanie - bez żadnych wyjaśnień i to po takiej rozmowie między mną a jego żoną, to on powinien coś wyjaśnić. I tak takie milczenie między nami trwa.

Wiem, że to trochę wygląda jak jasna sprawa, ewidentny koniec - żona zaczęła coś wyczuwać, więc on się wystraszył, wycofał, koniec. Ale jednak mam wątpliwości.

Głównie dlatego, że my nigdy właściwie się nie kontaktowaliśmy - przez ostrożność. Już bywało tak, że tygodniami czekałam na kontakt z jego strony (choć nigdy aż tak długo jak teraz). Jak już pisał, to po to, żeby umówić spotkanie, zwykle pod jakimś pretekstem. Jak nie było opcji na spotkanie, to wychodził z założenia, że nie ma po co pisać, więc była cisza. A teraz właśnie nie ma raczej za bardzo opcji, bo ja musiałam wyjechać. Wreszcie, ja jestem pewna, że mu podobało się nawet bardziej niż mi. Rozumiem, że żona jest najważniejsza, mu bardzo zależało, żeby się nie dowiedziała. Ale jednak, był totalnie zafascynowany, dosłownie oszalał na moim punkcie. Nie mówię, że składał deklaracje. Ale ja jestem dorosłą kobietą, umiem rozpoznać te wszystkie niewerbalne znaki. I nasze ostatnie spotkanie było jeszzce cudowne - plany, pocałunki, przytulanki. No i w końcu - no kurczę, znaliśmy się od lat. Nawet jesli sam romans nie byl szczególnie intensywny, to chyba nawet ze względu na te lata przyjaźni, coś by mi powiedział - że to koniec. Nie? Nie ma takiej opcji, ze nie chciał mi powiedzieć wprost, że to koniec, bo ja właśnie wyjeżdżałam, gdyby chciał, mógłby z tego zrobić wymówkę.

Jak myślicie, jak mam to rozumieć, co robić? Nie chcę się odzywać, narzucać, to on się wycofał. Ale jak mam ruszyć dalej, to jakieś zakończenie by mi pomogło. A tak to nie wiem. Czy to koniec? Czy jeszcze wrócimy do tematu? Ile mogę czekać na jakiś znak od niego, minęło kilka tygodni... Miałyście kiedyś takie sytuacje, że facet zamilkł? I czy zawsze podejrzenia żony to jednoznaczny koniec?

Niestety, bardzo tęsknię. I bardzo bym chciała, żeby to nie był koniec. wiem, że to i tak nie będzie wiecznie trwać. Ale póki jest tak gorąco, niech trwa... smile Więc tęsknię, rozmyslam, marzę i się łudzę. Jeśli powinnam zapomnieć i wyjść z założenia, że on nie odezwie się już nigdy, niech mi to ktoś powie (skoro on tego nie robi).
Obserwuj wątek
    • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 10.11.14, 10:50
      Kilka tygodni to drobiazg... u mnie mnie kiedys minelo 2.5 roku
      Czy sie odezwie? Mysle ze tak...
      Czy zakonczy znajomosc / romans? - napewno nie, faceci nie koncza romansow, znikaja po prostu na jakis czas...
      Czy obchodzi go to co czujesz i ze czekasz? - nie - mezczyzni koncentruja sie na swoich emocjach, jesli bedzie gotowy na kontakt badz spotkanie - odezwie sie
      Podejrzenia zony to jedno - jego wlasny strach przed tym co do ciebie / z toba poczul jest o wiele wazniejszym powodem by zwiac.
      Piszesz - I nasze ostatnie spotkanie było jeszzce cudowne - plany - jakie qurwa plany? - to zonaty facet.... uprzyjemnilas mu zycie, bycmoze nawet poprawilas malzenstwo, ale byl to romans - nic wiecej. Znaj swoj status i sie tego trzymaj....
      Piszesz ze konaktowal sie z toba celem spotkania - teraz wyjechalas wiec po co ma sie kontatowac?
      Nie bedzie zakonczenia - no chyba ze zakonczysz to sama, poznasz kogos nowego i move on - ale poki co nie jestes na to gotowa - daj sobie czas
      Jestes zbyt dumna by sie odezwac do faceta o ktorym marzysz, rozmyslasz, za ktorym tesknisz? Albo zrezygnuj z dumy albo z niego... To nie gra - nie ma wygranych ani przegranych - Kazdy powinien byc tam gdzie chce i z kim chce - a nie tam gdzie byc musi, a wszystko na koncu bedzie dobrze - jesli nie jest - to znaczy ze to jeszcze nie koniec...
      • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 10.11.14, 13:14
        dzięki za odpowiedź!
        jeśli chodzi o plany - no plany romansowe miałam na myśli. wyjazdy, on zawsze chciał tylko na wyjazdy, więc na ostatnim spotkaniu planowaliśmy wyjazd.
        a co do dumy... no tak, ja dumę bym nawet przełknęła, pogadałabym, bo nie mogę wytrzymać, jestem ciekawa nawet po prostu, co u niego. ale nie mam za bardzo jak się odezwać. jego żona jest bardzo kontrolująca, teraz, jak ma podejrzenia, to już w ogóle. ona mu sprawdza telefon, maila. do tej całej rozmowy z nią też doszło dlatego właśnie, że odebrałam sms ode mnie. więc... no w drugą stronę nie ma takich problemów, on może się do mnie odezwać w każdej chwili. mi nikt niczego nie sprawdza i on o tym wie.
          • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 10.11.14, 13:17
            w każdym razie jak jest napięta sytuacja, wolę nie przeginać, nie wiem, co tam się u niego w domu dzieje. boję się po prostu, że tylko będzie miał więcej problemów, ja narobię jeszcze więcej bałaganu. a gdybym zadzwoniła/napisała, zawsze mogłaby odebrać ona.
            • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 10.11.14, 14:40
              to on taki bardziej pies na lancuchu a nie maz, nic dziwnego potrzebowal romansu.
              a nie ma jakiegos sluzbowego maila? telefonu?
              Ty nie musisz sie obawiac czy narobisz balaganu - on powinien to kontrolowac - jego zona - jego sprawa; nie twoja. Skoncentruj sie na tym co wazne dla ciebie - zapytaj go wprost (w jakis sposob) czy masz rozumiec ze to koniec znajomosci, tyle
              • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 10.11.14, 16:49
                to prawda, pies na łańcuchu. jak zobaczyłam bardziej z bliska jak wygląda ich małżeństwo właśnie tego lata, to też pomyślałam, że nic dziwnego, że ją zdradza. aż dziwne - w pracy człowiek sukcesu, w domu nie ma prawa do własnego zdania. totalnie stłamszony.

                no może go zapytam w końcu. rzeczywiście chciałabym wiedzieć, o co chodzi. romans romansem, ale to było wiele lat znajomości. przyjaźń, praca - sporo nas łączyło. więc fajnie by było wyjaśnić, co dalej. mamy udawać, że się nie znamy czy co? moim zdaniem, nie ma takiej potrzeby, przecież nic się takiego nie stało... wink

                ale własnie nie wiem - może lepiej go nie naciskać? niech sobie wszystko przemyśli, ułoży. boję się trochę, szczerze mówiąc, że zmuszając go do określenia się, zaprzepaszczę swoje szanse na cd. a tak to może własnym zyciem romans sam odżyje, jak żona się uspokoi i jak on trochę zatęskni...
                • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 10.11.14, 17:20
                  sama sobie odpowiedzialas na wczesnij zadane pytanie... nie zrobisz nic, bo do zrobienia nic nie ma - to on decyduje - ale jesli tobie to odpowiada, to tym lepiej dla niego...
                  jednak cos mi sie wydaje ze bylo za duzo uczuc - on nie chce do nich wracac, uczucia burza mu porzadek, i ograniczaja kontrole. Jest w stanie funkcjonowac w malzenstwie, bo tam sie po prostu poddaje, wszystko sie dzieje za niego - to swiadomy wybor - nie meka, wierz mi. Ale tu nie chodzi o niego - tu chodzi o ciebie, a o sobie w ogole nie piszesz bo o sobie po prostu nie myslisz.
                  A on? No coz, On wie ze ty zawsze gdziesz tam bedziesz dla niego - bo bedziesz....

                  • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 10.11.14, 18:45
                    mi to nie do końca odpowiada, po prostu sama nie wiem, jak się zachować. myślę, że trochę niefajnie on postąpił, tak zostawiając sprawę bez żadnych wyjaśnień. trochę byłam zdezorientowana i urażona, ostatnio mi przechodzi...

                    ale zasadniczo dla mnie romans nie był/nie jest prosty. to, co do niego poczułam, sama nie wiem, jak to nazwać plus poczucie winy i wstydu (wobec jego żony, ale ja też mam kogos, choć nie jestem mężatką), dość skomplikowana mieszanka. jakiś czas temu już sięgnęłam po leki uspokajające, teraz zastanawiam się, czy znów nie powinnam.

                    miedzy innymi dlatego chciałabym zrozumieć, o co mu teraz chodzi. tkwienie w takim zawieszeniu pewnie mi nie służy.

                    a co do tego, że dla niego za dużo było emocji. no możliwe, takie trochę sprawiał wrażenie. jakby sam się zdziwił, bo myślał, że jest takim graczem, a tu się okazało, że czasem trudno oddzielić seks od uczuć. do tego doszło to zamieszanie z żoną. więc ja nawet rozumiem, jeśli chciał się zdystansować... tyle tylko, że myślę, że nie powinien tego robić tak bez słowa.
    • divvy Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 11:09
      Facet Cię ewidentnie olał (no sama powiedz, gdyby na przykład Twoja przyjaciółka przestała ot tak się do Ciebie odzywać, to czy potraktowałabyś to, jako normalność? Chyba raczej nie i chciałabyś się dowiedzieć, co się stało, a jeśli poczułabyś się potraktowana niesprawiedliwie, to pewnie ochłodziłabyś znajomość). Ja bym szczerze zapytała, o co chodzi, żeby nie czekać w nieskończoność na jakiś gest z jego strony. Nie chcesz ocen moralnych, wiem, ale uważam, że nie zrobiłabyś źle informując jego żonę o romansie. Ja na jej miejscu chciałabym wiedzieć, a nie być oszukiwana. Jeśli uważasz życie "we czwórkę" za normalne, to nie ma w tym nic złego, ale już w świadomym uczestniczeniu w oszustwie jest wiele złego. Ta Pani miałaby szansę ułożyć sobie życie z jakimś innym uczciwym facetem (a nie z podrywaczem, jak sama piszesz), a Ty zobaczyłabyś, czy Twojemu kochankowi naprawdę zależy. Sytuacja, w której się teraz stawiasz, jest bardzo upokarzająca, ale pewnie zdajesz sobie sama z tego sprawę.
      • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 16:03
        Dziękuję za odpowiedź. Nie wiem, czy sytuacja, w której się stawiam, jest upokarzająca, dlaczego tak uważasz? Zgadzam się z tym, że to nienaturalne i dziwne, że on zamilkł bez wyjaśnień, ale myślę, że to jak ja się zachowuję w odp. na to, co on robi, jest akurat pełne dumy i klasy, przynajmniej jak dotąd. Czuję się urażona, więc też się nie odzywam, czekam, aż coś zrobi i może przeprosi. Właśnie byłam zadowolona z siebie, że powstrzymałam się przed wydzwanianiem, nachodzeniem go - a to nie było łatwe. W nieskończoność też czekać nie będę... Nawet już nie przez dumę - mi po prostu przechodzi całe to zauroczenie, a im dłużej on zwleka, tym więcej urazy, i też tym mocniej przechodzi.
        • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 16:08
          A co do tego, żeby poinformować żonę - ja myślę, że to nienajlepszy pomysł, przynajmniej w przypadku tego konkretnego małżeństwa. Ta kobieta chyba wie o jego skłonnościach i na tyle, na ile zdążyłam tę ich relację zrozumieć - toleruje to. Nienawidzi wszelkich potencjalnych rywalek (np. mnie), ale go jakoś sobie tłumaczy. Gdybym jej cokolwiek powiedziała, to tylko obróciłoby się przeciwko mnie.
          • divvy Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 21:53
            Doczytałam co do żony. Moim zdaniem ona ma coś z głową. Kto chciałby być z facetem, który wyciera się po cudzych łóżkach i nie wiadomo, z jakim wróci choróbskiem (bez urazy). Z tego co piszesz, żona nie jest zwolenniczką związków otwartych (jest zazdrosna), więc coś ewidentnie jest z nią nie halo. Może też wchodzić w grę aspekt finansowy, czyli że ona zawsze będzie na nim wisieć, nawet, jeśli on kiedyś jakimś cudem się rozwiedzie. Chyba najlepsza rada, to trzymać się z daleka od tej pary smile
            • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 01:11
              Ja też tak uważam, że żona ma coś z głową. Jest chorobliwie zazdrosna, zaborcza. Podejrzewa dokładnie każdą z kobiet z jego otoczenia o romansowanie z nim. I robi, co może, żeby tylko wykluczać rywalki. (różne rzeczy - oczernia je w jego oczach, wiem, że jedną dziewczynę planuje pobić i takie tam). Ale do niego chyba nie ma pretensj.

              On z kolei ją zdradza bez naprawdę najmniejszych skrupułów.

              Para udana, nie ma co, masz rację. Ale on ma taki czar, co mam powiedzieć, uległam sad
              • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 01:22
                Dlatego swoją drogą - nie chcę go jakoś za bardzo tłumaczyć - ale podejrzewam, że to, ze się tak dziwnie zachowuje teraz, to jest w dużym stopniu sprawka żony. Zwłaszcza, że - jak pisałam - on nie ma za bardzo głosu przy niej. Może zabroniła mu kontaktować się ze mną w jakikolwiek sposób, a że on się jej trochę boi, a ona już miała sporo podejrzeń, postanowił się w końcu dostosować. Ale mi się to nie podoba trochę, że ona ma decydować za nas. (rozumiem, że ze względu na nią możemy zakończyć sprawę, ale to jeśli on będzie tak chciał i w normalny sposób, a nie milczeniem.)
            • chyba.ze Ha ha 13.11.14, 21:39
              divvy napisała:

              żona nie jest zwolenniczką związków otwarty
              > ch (jest zazdrosna), więc coś ewidentnie jest z nią nie halo

              http://emoty.blox.pl/resource/takaemotka.gif

              Pozwalasz misiaczkowi bzykać co popadnie i jeszcze zaopatrujesz go w prezerwatywy?
              • divvy Re: Ha ha 16.11.14, 22:57
                Ja akurat z takim człowiekiem, który "bzyka wszystko co popadnie" nie chciałabym wyjść nawet na kawę. Zdrady też bym nie wybaczyła, ale też nie trzymałabym nikogo na siłę przy sobie (wybaczające żony przyjmujące jak mówisz "Misiaczka" po zdradzie wywołują u mnie co najwyżej ironiczny uśmiech). Jednak każdy jest inny i ma prawo do swoich decyzji. W tym przypadku bardziej rozumiem kochankę niż żonę. Kochankę facet pociąga fizycznie i dobrze się razem bawią. Żona się dławi własną zazdrością i nie bardzo wie, co z tym zrobić. Ja bym dawno kopnęła go w dupsko (po pierwszej zdradzie mianowicie). Ale nie każdy tak może, prawda CHYBA ŻE? wink
        • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 16:37
          Duma i klasa rozumiana przez kobiety nie ma nic wspolnego z tym jak jestesmy odbierane przez mezczyzn, dlatego z ta radoscia z nieodzywania bym nie przesadzala...
          Im wiecej urazy - tym wiecej uczuc - a dopoki czujesz nic ci nie przechodzi, zamienia sie to po prostu w inne odczucie... Jesli stanie ci sie to obojetne - wtedy znaczy ze przeszlo
          Poza tym wszsytkim nie powinnas tlumaczyc sobie jego zachowan po babsku - mezczyzni mysla inaczej i inaczej radza sobie z emocjami, a czesto niestety maja maly wglad w to co czuja, a my za wszelka cene chcemy to rozlozyc na czynniki pierwsze....
          Pisalas ze byliscie przyjaciolmi - ani twoje ani jego zachowanie na to nie wskazuje; kochanek jest rowniez na wyrost!
          Pisalam wczesniej - skoncentruj sie na sobie - a ty cieszysz plawisz sie w swojej niewiadomej dumie i powstrzymywania od kontaktu - tylko dlatego ze tobie przychodzi to z trudem nie znaczy ze jest jakims suksesem w szerszym znaczeniu.
          Wiem ze tak naprawde chcesz wiedziec co on zrobi i kiedy, i czy mysli o tobie i cos do ciebie czuje - przez stosowanie tych wszystkich madrych zabiegow - z pewnoscia sie nie dowiesz.



          • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 16:46
            No dobrze, to jak uważasz, że on odbiera moje milczenie? Że ja mam wywalone? Możliwe, ze kiedyś go w koncu zapytam, na razie... po prostu nie mam ochoty tego robić. Sama nie wiem, dlaczego. Czy to przez urazę, czy przez strach, a może sama miałam już dość tego zamieszania. Duma, klasa... ostatnio, jak on się zaczął wycofywać, to ja przejawiałam inicjatywę, jego żona odbierała to najwyraźniej tak, że ja mu wchodzę na głowę, on chyba ją wspierał w tej interpretacji. W końcu on odwołał spotkanie, odmówił mi pomocy. A przecież zasadniczo to on uganiał się za mną, a nie na odwrót. Nie chcę dawać im obojgu więcej powodów do obracania kotka ogonem. Zgadzam się z tym, że i przyjaciel, i kochanek to słowa na wyrost, choć kiedyś wydawało się, że się przyjaźniliśmy. Sama nie wiem, jak to wszystko teraz nazwać.
            • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 17:05
              I jeszcze, no tak, masz rację, że powinnam myśleć o sobie. Ale ja właśnie staram się to robić. To, że się nie odzywam, to trochę przez ostrożność. Nie chcę też wszystkiego spieprzyć. Romans romansem, ale pisałam już, nas łączą też relacje zawdowe, i on stoi wyżej w hierarchii, zabrzmi to może cynicznie, ale on może mi się jeszcze przydać po prostu. Wreszcie też, nie chcę się ośmieszyć. Może on naprawdę ma mnie najzwyczajniej gdzieś, zabawił się i tyle, i gdybym zapytała, czy to koniec, zdzwiłby się tylko - 'koniec czego?", że tu niby nie było nawet czego kończyć. Nie wiem, możliwe, że ja sama tchórzę i w męskim stylu wolę nie robić nic, bo tak jest najwygodniej, najbezpieczniej.
              • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 17:19
                Nie wiem sama. Ja mam zmienne nastroje, jeśli chodzi o całą tę sytuację. Ale ostatnio mam takie poczucie, że nie to nie i albo on się o mnie postara albo, za przeproszniem, wyjebane.

                (Ale przyznaję się, w moim idealnym scenariuszu, to on powinien trochę się teraz postarać i wtedy możliwe, że jeszcze byłoby miło, czy nawet gorąco i słodko, jak kiedyś.)
                • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 18:33
                  Nie kurczę... jednak to prawda, że nie wiadomo o co chodzi i jestem kompletnie zdezorientowana. Możliwe, że kochanek to słowo na wyrost, ale jednak nie wierzę też w to, że wg niego nie ma nawet czego konczyc. Znajomość od lat, bywalo roznie (oboje dużo podrozujemy), ale momentami to byla jednak bliska przyjazn. Do tego ten seks. Ok, tylko kilka razy. Malo kontaktu w miedzyczasie. Ale jednak... jak sie widzielismy, nie mógł ode mnie rąk oderwać. Nawet przy zonie nie potrafił czasem ukryć tego, co nas łączy, jakby emocje były po prostu silniejsze, nie mogl sie opanowac. Zafascynowany, szzcęśliwy - takie sprawial wrazenie. Te jego marzenia o wyjezdzie... Nie no, nie wierzę, że po prostu chciał się zabawić i uważa, że nie ma czego wyjaśniać. Nie wiem, chyba po prostu nie umie się odnaleźć i nie wie, jak się zachować. Pewnie też nie ma zielonego pojęcia, jak bardzo dla mnie jakieś wyjaśnienia mogą być ważne... Nie no, dziwne.
                    • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 21:42
                      poważnie, marek? po co miałabym knuć takie intrygi? nie odczuwam najmniejszej potrzeby, żeby się na nim jakoś mścić. też wcale nie chcę go żonie odbijać. ja go nie chcę na męża. jeśli w ogóle (bo właśnie chyba mi trochę przechodzi), to chcę co najwyżej romansu.

                      kochanko idealna - jest jakaś możliwość, żeby skontaktować się z Tobą prywatnie? nie chcę tu pisać szczegółów, może możesz podać jakiegoś maila?
              • chyba.ze Pierwsza i najważniejsza zasada 13.11.14, 18:29
                scho.7 napisał(a):

                nas łączą też relacj
                > e zawdowe, i on stoi wyżej w hierarchii,

                ... nie bierze się du.py ze swojej grupy

                Tak czy siak masz pozamiatane, módl się żebyś nie wyleciała z pracy, bo takich romansów nie da się utrzymać NIGDY w tajemnicy i cała reszta pracowników ma z was niezłą bekę.
                Ale ty tego nie widzisz oczywiście.
          • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 03:33
            A jak do niego napiszę, to się dowiem? Czasem się właśnie martwię, że nie. Dużo ryzykowałabym, pisząc, przez tę jego żonę. To nie do końca tak w naszym przypadku, że jego żona jego sprawa. Ona jest naprawdę zdolna do wszystkiego. Jak będzie wiedziała za dużo, to ja, a nie on, na tym ucierpię. No i im więcej wie, tym mniejsze szanse na kontynuację znajomości. A jej nie trzeba wiele. Każdy drobiazg interpretuje jako dowód. Więc dużo ryzykuję, a nie jestem pewna, czy dużo zyskam. On może po prostu nie odpisać. Albo może miło pogadać, bo to taki typ, że zawsze jest miły, ale nic mi konkretnego nie powie, a potem znowu się nie odezwie tygodniami. Na pytanie, czy to koniec, mógłby odpowiedzieć "nie, no co ty", a potem się i tak nie odezwać.

            Wkurza mnie to, że on sam się nie odezwie. Doskonale wie, że może i że ja nie mogę. Ale jak to typowy facet, mu może nawet za bardzo nie przychodzić do głowy, że ja bym chciała jakichś wyjaśnień.

            Zastanawiam się, czy nie napisać do niego na czacie (mailowym czy jakimś społecznościowym). W napisaniu "hej, co słychać. możemy porozmawiać?" nie ma chyba nic podejrzanego. nawet gdyby żona to przeczytała. Nie? Jak myslicie?
        • divvy Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 21:48
          Upokarzająca, bo stawiasz się w sytuacji biernego oczekiwania i to ktoś inny decyduje o Twoim życiu. A jak się nie odezwie, to będziesz tak czekać i czekać, tylko ciekawe na co. Nie chodzi o wydzwanianie czy nachodzenie, ale o wyjaśnienie wątpliwości (które malują się przecież w Twoim pierwszym poście). Piszesz, że jakieś zakończenie by Ci pomogło, więc porozmawiaj z nim (możesz przecież postawić się w sytuacji tej osoby, która chce zakończyć ten dziwny układ bez niedomówień). Jeśli chcesz zakończyć szybko i sprawnie, to powiedz, że kogoś poznałaś i nie życzysz sobie więcej jakiegokolwiek kontaktu. Postaw kropkę i nie odzywaj się więcej, oprócz rzecz jasna, spraw służbowych. Co do przyjaźni, to moim zdaniem przyjaźń to nie jest. I Boże chroń nas od takich przyjaciół smile
          • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 22:18
            No może tak zrobię w końcu, sama nie wiem. Jest też ten problem, o którym pisałam, że ciężko z nim skontaktować ze względu na kontrolującą żonę. A rozmowy w trójkę wolałabym uniknąć - to i tak niczego nie wyjaśni. Ale może coś wykombinuje.

            Chociaż z tym czekaniem to też nie jest tak. No teraz czekam, ale to przecież nie będzie wiecznie trwać. Mi po prostu przechodzi, naprawdę, czuję, że teraz nawet to są zupełnie inne emocje niż np. 2 tygodnie temu. Jego czas się kończy.

            A co do przyjaźni. Hm, nie wiem. No teraz on zachowuje się dziwnie. Przed całym tym seksem bywały jednak też takie okresy, że nie mieliśmy długo kontaktu - pisałam, dużo podróżujemy. Z moimi przyjaciólkami też nie mam czasem kontaktu długo, jak jestem za granicą, to chyba normalne. Jednak z nim bywało i tak, że relacja była dość bliska, jak byliśmy oboje w tym samym miejscu. Wspólne wakacje, spotkania, jakieś wyjścia przynajmniej dwa razy w tygodniu, mnóstwo przegadanych godzin itd. Ale teraz jego żona się na mnie obraziła...
    • mariuszg2 Re: zamilkł - pomocy 12.11.14, 22:42
      scho.7 napisał(a):

      > Niestety, bardzo tęsknię. I bardzo bym chciała, żeby to nie był koniec. wiem, ż
      > e to i tak nie będzie wiecznie trwać. Ale póki jest tak gorąco, niech trwa... :
      > ) Więc tęsknię, rozmyslam, marzę i się łudzę. Jeśli powinnam zapomnieć i wyjść
      > z założenia, że on nie odezwie się już nigdy, niech mi to ktoś powie (skoro on
      > tego nie robi).

      O jacie! ale fajne! nie no.... facetowi nie wypada... wiesz jak jest ale on bardziej marzy i się l€dzi...morze jest nieco wystraszony.... nie wie co się dzieje ale jest ok.... on Cię kocha,,, żonę i dzieci też....także ten,.,,spoko jest
    • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 00:15
      szczerze mówiąc, trochę zaskoczyły mnie te Wasze rady tutaj, ale teraz myślę o tym. Jak wcześniej się pytałam o rady, to mówiono mi cyt. "nie poniżaj się dziewczyno", że absolutnie nie powinnam się z nim kontaktować. i że powinnam założyć, że to koniec, że to jest oczywiste (konfrontacja z żoną, ona się domyśla, on się wycofuje, koniec). ten tekst o poniżaniu rzeczywiście mnie przekonał. co jak co, ale dumna naprawdę jestem i nie cierpię się narzucać. ale wy teraz tu zupełnie inaczej piszecie, więc już sama nie wiem. zwłaszcza, że brzmicie ogólnie sensownie smile hm, może rzeczywiście napiszę.
      • safcia.1 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 12:30
        tak czytam i nie bardzo rozumiem....facet przestraszył się że żona coś podejrzewa, skulił ogon i grzeczniutko "wrócił" do domowych pieleszy, ewidentnie boi się o swoje małżeństwo. Po co chcesz to ciągnąć? kim dla niego jestes albo chcesz być? bo z tego co czytam to chwilowo jesteś nikim w jego życiu. bez sensu. Sama się nie szanujesz to jak facet ma Cie szanować?
          • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 15:07
            nie rozumiem pytania. fakt, że jest zazdrosna, ma być niemoralny? czy to, że ja z nim sypiam, pomimo tego, że ona jest zazdrosna?

            jeśli chodzi o to pierwsze, to chyba nie. a jeśli chodzi o to drugie, to chyba nie ma znaczenia. zazdrosna czy nie, tak samo niemoralne moim zdaniem.
        • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 15:01
          Już tłumaczę.
          CHYBA chcę być jego kochanką. Od wielu tygodni tego chciałam, bardziej niż czegokolwiek innego, ale "chyba" - bo minęło trochę czasu i szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy gdybyśmy się teraz spotkali, czułabym ciągle to samo.
          NA PEWNO chcę rozmowy i wyjaśnień, jakieś "do widzenia" może, nie wiem. Bo widzisz, nie jestem dla niego nikim i nawet gdyby on bardzo tego chciał, nigdy nie będę. Za dużo nas łączyło, zbyt wiele lat zażyłej znajomości, tego się już nie da cofnąć. Więc nawet jeśli nie kochanka, to nie wiem - przyjaciółka, koleżanka, była podwładna, czy mamy udawać, że się nie znamy? Chciałabym wiedzieć, jak on to widzi. Jeśli nie chce romansu, nie ma sprawy, ale dla mnie byłoby dobrze, gdybym o tym wiedziała.

          (Jak zauważyła kochanka idealna, ja muszę myśleć też o sobie. Ten mężczyzna sam mnie wciągnął w ten układ, własnymi siłami, nieugiętymi namowami. Rozumiem, że żona jest najważniejsza, zawsze to rozumiałam. Ale fakt jest taki, że on uprawiał seks również ze mną, wzbudził i pożądanie i jakieś uczucia. Powinien się chyba był liczyć z tym, że w razie czego będę chciała wiedzieć, na czym stoję.)

          A z tym szacunkiem to nie zrozumiałam. To, że pragnę bliskości jakiegoś mężczyzny jest samo w sobie uwłaczające?
    • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 13.11.14, 15:29
      ja też nie rozumiem, właśnie mi przyszło do głowy jak przeglądam to forum, dlaczego on nigdy nie wpadł na to, żeby założyć jakiegoś nowego maila (skoro żona mu tak wszystko sprawdza). moglibyśmy mieć normalny kontakt. a to jest inteligentny facet... może rzeczywiście nie chciał zacieśniać tej relacji? może chciał żeby to był tylko taki bardzo 'casual sex'? to by szło w parze z tym, że nie poczuwa się do zamykania sprawy między nami czy wyjaśniania mi czegokolwiek. sad pamiętam, na ostatnim spotkaniu przed wyjazdem chciałam mu to właśnie zasugerować, żeby sobie założył maila. ale on odwołał spotkanie i nie zdążyłam...
    • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 14.11.14, 06:40
      W ogóle.. Pisałam wcześniej, że minęło parę tygodni, ale nie pisałam, ile. A więc - nie 3, tylko prawie 7! Prawie 2 miesiące. 1,5 miesiąca. Czasem myślę, że coś jest ze mną nie tak, naprawdę jakaś obsesja, ile można mysleć o facecie, który najwyraźniej mnie olał? sad

      Ale zastanawiam się, skoro minęło tyle czasu, to może - żeby się nie ośmieszać/nie poniżać, powinnam po prostu zapytać kiedyś, co słychać? Jak będzie dostępny na czacie? Pogadać jak gdyby nigdy nic i spróbować wyczuć sytuację? Zamiast proponować seks albo pytać czy to koniec. Może po takim czasie, zwykłe zagajenie co słychać, wyglądałoby na bardziej 'cool'? Że niby taka jestem fajna, do przodu i wyluzowana... wink a nie - desperacja.

      co ten facet ze mną zrobił. chyba nigdy nie byłam w takim stanie. czytałam w ogóle o tym i myślę, że to dlatego, że był moim przełożonym. podobno kobiety mają skłonności do uzależnienia emocjonalnego od takich i do obsesji, jeśli do czegoś dochodzi. sad
      • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 14.11.14, 07:02
        W ogóle, to zabrzmi źle... Ale siłą rzeczy się porównuję. Wy też tak macie, inne kochanki? Patrzę na zdjęcia... i no, z całym szacunkiem, ale ja jestem bez porównania fajniejsza od żony. Ładniejsza po prostu. Szczuplejsza o jakieś 30 kg. Lepiej wykształcona. Z własnym zyciem, a nie, jak ona, uwieszona u jego boku. Może nie powinnam tego robić, ale jednak, przychodzi mi to do głowy - jestem atrakcyjniejsza i bardziej interesująca. Może dlatego ona była tak chorobliwie zazdrosna o mnie, pomimo tego, że nie miała właściwie (oficjalnie) żadnego powodu?
        • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 14.11.14, 10:04
          Patrząc po datach Twoich wpisów i jak szybko piszesz jedną wiadomość po drugiej - jesteś w naprawdę kiepskim stanie. W czarnej d.... jak to się teraz mówi wink Znam to. Byłam w podobnej sytuacji. Musisz zapytać sama siebie czego pragniesz. Czy to jest tak naprawdę to, co Cię uszczęśliwi?? Być jego kochanką? Czy o tym marzysz? Facet jest żałosnym tchórzem. Z tego co piszesz o sobie - szkoda Cię dla niego! Wokół jest tylu fajnych mężczyzn. Pisałaś też, że jesteś w związku z kimś? Czy ta relacja Cię nie satysfakcjonuje? Dlaczego zdradzasz?
          • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 14.11.14, 20:08
            Dzięki za miłe słowa! To prawda, jestem w nie najlepszym stanie. Ja się chyba po prostu nie nadaję do takich układów, jestem zbyt delikatna. Ale już stało się. Na szczęście nie zawsze jest tak źle. W ciągu tych kilku tygodni miewałam lepsze i gorsze okresy. Czasem sobie myslę, ok move on, poradzę sobie i zajmuję się swoim zyciem, a potem znowu to wraca.

            Nie umiem odpowiedzieć na te wszystkie pytania, czego pragnę i co z moim związkiem. Trochę mam mętlik w głowie i sama nie wiem, co myśleć, myślałam, że z czasem to się wszystko wyklaruję, ale może minęło jeszcze jednak za mało czasu.

            Ale to jest słuszna uwaga. Nie mogłabym odpowiedzieć twierdząco na tak postawione pytanie: "Czy to jest tak naprawdę to, co Cię uszczęśliwi?? Być jego kochanką?" To są skomplikowane rzeczy, ale bycie kochanką chyba w ogóle z prawdziwym szczęściem ma niewiele wspólnego, a z takim facetem jak on, który ma jakiś problem z komunikacją, to już w ogóle.
            • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 15:53
              Każdy jest inny, ale obawiam się, że tego czasu musi jeszcze spoooooro minąć, żeby Ci się wyklarowało. A jak jeszcze on w trakcie się jednak będzie od czasu do czasu odzywać - to już w ogóle się nie wyklaruje. Będziesz tak czekać nie wiadomo na co w nieskończoność. Wiem, bo sama to przeszłam. sad Mam dla Ciebie złą wiadomość - nie odzyskasz spokoju póki TY tego nie utniesz.
        • chyba.ze Re: zamilkł - pomocy 14.11.14, 16:32
          scho.7 napisał(a):

          z całym szacunkiem, ale ja jestem bez po
          > równania fajniejsza od żony. Ładniejsza po prostu. Szczuplejsza o jakieś 30 kg.
          > Lepiej wykształcona.

          Może to i prawda, ale różnicie się jednym- JĄ kocha, a ciebie tylko przeleciał. I to bez fajerwerków, bo w przeciwnym razie nie ma opcji, żeby odpuścił.
          Zrozum to wreszcie.
          • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 14.11.14, 17:47
            chyba.ze 14.11.14, 16:32
            scho.7 napisał(a):

            z całym szacunkiem, ale ja jestem bez po
            > równania fajniejsza od żony. Ładniejsza po prostu. Szczuplejsza o jakieś 30 kg.
            > Lepiej wykształcona.

            Może to i prawda, ale różnicie się jednym- JĄ kocha, a ciebie tylko przeleciał. I to bez fajerwerków, bo w przeciwnym razie nie ma opcji, żeby odpuścił.
            Zrozum to wreszcie.

            Chyba.ze, Ty serio wierzysz, że ten facet kocha swoją żonę? Dobre sobie! On jej nie kocha, ale jest tchórzem, który nic nie chce zmienić w swoim życiu. Bo może mu z nią nie najlepiej, ale wygodnie. Prawdopodobnie mają dzieci, a najlepszym i najtrwalszym spoiwem małżeństwa jest kredyt we frankach szwajcarskich big_grin
            • chyba.ze Re: zamilkł - pomocy 14.11.14, 18:18
              rezolutnakobieta napisała:

              On jej
              > nie kocha, ale jest tchórzem, który nic nie chce zmienić w swoim życiu.

              Dziwna prawidłowość, ale zazwyczaj w taki sposób określają nieudaczne kochanki faceta, który ich nie chce. Gdyby odszedł od małych dzieci, kotów i kredytów byłby hero, a tak... szkoda gadać jaki mięczak wink
          • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 16.11.14, 16:44
            chodzi mi o to, że mam własną pracę, własnych znajomych, własne zainteresowania, własne opinie, swoje zdanie.

            odezwał się zresztą. tzn. pod wpływem sugestii tutaj napisałam do niego na czacie. sama nie wiem, co chciałam powiedzieć, ale jak się pojawił, kiedy ja też byłam, napisałam w końcu "cześć". jego rekacja - bezcenna smile - skłania mnie do myślenia, że to jednak nie jest koniec. niby nic takiego, ale.. najpierw nie odpisywał przez parę minut, potem zniknął z czatu i też z inncyh portali (musiał wyłączyć komputer), by po paru kolejnych minutach odpisać z telefonu kom. najwyraźniej specjalnie wyszedł z domu. sporo wysiłku żeby porozmawiać ze mną w spokoju smile niestety, ja musiałam już iść, więc nie pogadalismy.
            • meniera33 Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 12:26
              I co? Taki ochłap kontaktu Ci wystarczy? Już nie chcesz kończyć, już nie czujesz, że prawie na pewno chcesz to zakończyć?
              Ktoś Cię tutaj pytał dlaczego zdradzasz swojego chłopa, ale pytanie powinno być dlaczego z nim jesteś skoro go nie zdradzasz? Gdybyś tyle energii poświęciła na dbanie o jakość tego co masz... A tak jesteś tylko rozrywką dla znudzonego żonkosia, który trzęsie się ze strachu na przykrótkim łańcuchu. On , wiedząc, że masz kogoś założył, że spotkania będą od czasu do czasu i pewnie byłby szczerze zdziwiony Twoją reakcją na jego milczenie, a on przecież po prostu nie ma aktualnie dla Ciebie czasu, bo zajmuje go zwykłe życie. Nie bój, nie bój- odezwie się.
            • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 16:08
              Teraz fakt, że się odezwał będziesz analizować na sto różnych sposobów i doszukiwać się piątego dna. Ostatecznie jednak to NICZEGO dla Ciebie nie zmienia sad On jest żonaty, chce przy żonie zostać, nie zamierza niczego zmieniać w swoim życiu dla Ciebie. Zawsze będziesz na którymś tam miejscu, zawsze będzie poświęcał Ci za mało uwagi i zawsze będziesz z jego powodu sfrustrowana i w gruncie rzeczy nieszczęśliwa. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie. Wiem jednak, że trudno przyjąć to wszystko do wiadomości i zerwać z facetem, bo te emocje kiedy jest fajnie odbierają Ci cały rozum. Bardzo Ci współczuję.
              • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 16:24
                Dziękuję Wam za odpowiedzi.

                Ja wiem, że to wszystko jest skomplikowane, i ja sama komplikuję sobie życie. Mój facet... jest cudownym mężczyzną, który ani wobec mnie ani nawet wobec swojej kochanki, gdyby taką miał (choć myślę, że nigdy by nie miał) nie zachowałby się jak ten tchórz. Będzie dobrym ojcem i mężem. Jest fajnym człowiekiem. Ale to tylko pogarsza sprawy, wiem...

                A co do ochłapu kontaktu. To nie chodzi o to, że wystarczył mi ochłap do zaspokojenia moich potrzeb. Chodzi o to, że jego reakcja wystarczyła, żeby trochę więcej wiedzieć - na czym stoję. Ja myślałam, że on się wycofał, że to koniec, a chyba nie. To w ogóle nie jest wycofanie, po prostu nie ma się jak spotkać teraz, a ten dziwny człowiek nie widzi potrzeby kontaktowania się, jak nie ma się jak spotkać.

                Ja chyba nadal chcę to zakończyć. Ale nie tak. Ja jestem inna najwidoczniej niż ten kochaś. Ja chcę porozmawiać, wszystko ustalić, grzecznie się pożegnać, na dorbych warunkach, żeby potem wszystko było w miarę (bo tak czy siak będziemy mieć kontakt ze względu na naszą pracę). Nie przez telefon ani na czacie, tylko normalnie. A teraz nie ma opcji, żeby się spotkać, więc poczekam. Taki mam plan jak na razie.
                • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 16:58
                  I jeszcze - ja wiem, że to są frustracje, że on nie odejdzie od żony... Nawet jak było fajnie tego lata, dla mnie to była męka. Wiem, to takie dziwne, że my kobiety czasem jednak tkwimy w takich układach, pomimo wszystko. Pamietam, spotkania - magiczne, ale w międzyczasie - frustracje, dezorientacja, niepewność. Dlatego tak, najlepiej będzie to zakończyć. No ale to jak się spotkamy, Ja też jednak za bardzo lubię i szanuję tego kochasia, żeby tak to uciąć, to normalnie trzeba załatwić.
                  • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 17:08
                    Serio scho.7 chcesz się z nim spotkać, żeby to zakończyć? Tak z ręką na sercu. A może liczysz, że on jednak Cię przekona, żebyś dalej w tym tkwiła? Ja też się wiele razy spotykałam, żeby zakończyć i wiele razy gadaliśmy o tym, że musimy to zakończyć. smile A potem on się odzywał i znowu to trwało i trwało... Myślę, że łatwiej naparawdę byłoby Ci zakończyć tę zanjomość, gdyby on się wiecej nie odezwał. Zaczęłabyś o nim myśleć jak o najgorszym ch..., pocierpiałabyś troche (nawet dość mocno), ale w końcu byś go sobie odpuściła. Obawiam się, że on sobie Ciebie nie odpuści. Bo mu tak wygodnie. Daje Ci z siebie tyle ile chce, nie tyle ile Ty potrzebujesz. Wraca wtedy, kiedy chce i jak dotąd Ty zawsze na niego czekałaś. Znowu jesteś, żeby połaskotać jego ego. Może rozżalona i zła, ale jesteś. Jesteś dla niego. Można sobie wyobrazić lepszy układ?
                    • chyba.ze rezolutna 17.11.14, 18:29
                      ... wszyscy widzimy to jednakowo, prócz wątkodajki.
                      Jej prawda prawdziwsza i bardziej mojsza.
                      Niech dalej się łudzi.
                      Jak straci to, czego nie docenia może wreszcie cokolwiek pojmie.
                      Albo i nie.
                      Pozdrawiam
                    • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 18:32
                      Ja myślę, że nie byłoby lepiej dla mnie, gdyby on po prostu się już nie odezwał. Te wszystkie negatywne emocje są destrukcyjne. Nawet jeśli chciałby to zakończyć, to byłoby lepiej, gdyby to zakończył, jak człowiek. Też by mi było smutno, ale przynajmniej nie byłabym taka zdezorientowana. Myślę, że możesz mieć rację, że on sobie nie odpuści tak łatwo, bo mu wygodnie, to prawda, poza tym on był w ogóle zachwycony, że taka kobieta jak ja go zechciała smile I to ja muszę to zakończyć. Ale ja chcę to zrobić normalnie, ja nie umiem tak ucinać spraw, bez wyjasnienia, chcę też mieć z nim normalny kontakt potem. A jak kochanka idealna zauważyła, żeby pogadać, wyjaśnić, to trzeba się z nim normalnie spotkać wink A co do tego, że miałby mnie przekonywać... no nie wiem, może nawet by mi to połechtało ego, ale w takim przypadku to już ja bym dyktowała warunki.
                      • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 18:54
                        Poza tym ja też nie chcę się ośmieszać. Chcę z tego wyjść z twarzą. Gdybym teraz mu napisała "to koniec", to mogłabym wyjść na histeryczkę, która dramatyzuje. Może trochę manipuluję sytuacją, ale wolę poczekać, aż on będzie się chciał spotkać albo nawet sama wyjść z inicjatywą, gdyby to miało trwać za długo i wtedy pogadać, niby naturalnie... wink Niech mnie zapamięta jak zajebistą gorącą kochankę, nawet jeśli nie mamy tego ciągnąć. Tak sobie wymyśliłam smile
                        • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 17.11.14, 20:13
                          Czytam i czytam i jak bym siebie (dawną) czytała smile Obawiam się, a tak było w moim przypadku, że Ty dla niego znaczysz o wiele, wiele mniej niż on dla Ciebie. Rozumiem, że chcesz jakiegoś zakończenia, oficjalnego potwierdzenia, że to koniec. Myślisz, że jeśli usłyszysz to od niego, to się lepiej poczujesz? Jeszcze gorzej będzie jeśli to on powie 'dosyć'. Na dodatek on nie jest wcale zdecydowany to zakończyć, bo gdzie taką drugą znajdzie? smile Jasne, spotkaj się, oświadcz mu, że to koniec, że już więcej nie masz siły i nie chcesz tego ciągnąć. Ale czy jesteś absloutnie pewna, że CHCESZ końca tej relacji? Raczej nie. Jeśli on da sygnał, że chce kontynuować, to założę się, że pójdziesz na to. Dziś wydaje Ci się, że na Twoich warunkach. Zobaczysz jednak, że to nadal będzie wyglądać jak teraz.. Facet nie ma charakteru na tyle, a może i jest zbyt leniwy, żeby diametralnie zmienić swoje życie, dać z siebie więcej. Mówię Ci, będziesz się dalej frustrować i dalej będziesz nieszczęśliwa. A powiedz mi, gdybyś miała w procentach podać ile czasu w ciągu dnia o nim myślisz, to ile by to było?
                          • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 22.11.14, 19:13
                            Podobają mi się Twoje odpowiedzi, takie prawdziwe do bólu, widać, że znasz sprawę od podszewki! A co do scho.7, uważam tak jak TY, chce z tym facetem budować przyszłość i pewnie nigdy tego nie osiągnie, za mocno przeżywa to milczenie, zawsze będzie na jego zawołanie i wiele rzeczy mu przebaczy, mam to samo, tylko uświadomiłam sobie, że jestem poniżaną kretynką, ale nigdy nie zaprzeczałam, że się najzwyczajniej w świecie zakochałam w niewłaściwym, żonatym facecie! Odezwij się proszę: ilonkazielonka@interia.pl
              • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 22.11.14, 19:07
                Jeśli rezolutnakobieto jesteś już po zakończeniu czego podobnego, to powiedz jak to przetrwać, podaj mi maila do siebie, jestem w podobnie krytycznej sytuacji, potrzebuję pomocy kogoś, kto nie potępi, może wesprze!
    • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 22.11.14, 21:05
      Niestety, relacje z żonatym mężczyzną mają to do siebie, że to przeważnie on dyktuje warunki, na jakich Ty możesz z nim funkcjonować.I albo je zaakceptujesz, stawiając się na tej podległej pozycji, będąc na każde zawołanie, albo nie , ale wtedy bye bye mój kochanku, bo on wycofa się, jeśli będziesz chciała go za bardzo zaanektować.No, chyba, że on jest bardzo zdesperowany, ale nie spotkałam takich dotąd
      • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 23.11.14, 19:45
        hej!
        mi też się podoba, jak pisze rezolutna kobieta! jestem ciekawa, jak to się u niej skończyło. podejrzewam, że bardzo smutno, ale ciekawe, co sie własciwie stalo, kto to uciął i dlaczego.

        co do tego, ile on dla mnie znaczy. możliwe, że się zakochałam, nie wiem, jak to nazwać, ale tęsknię, przeżywam. ale nie chciałabym budować z nim przyszłości, za dobrze go znam i za mocno stąpam po ziemi - to nie jest dobry materiał na męża i nigdy nie chciałabym znaleźć się w butach jego żony.

        ale fakt, jeśli chodzi o te procenty - bywają dni, że 200.

        jednak myślę o nim tyle chyba w dużej mierze własnie przez to zawieszenie. poczucie odrzucenia (choć nawet nie wiadomo, czy zasadne) i cała ta dezorientacja - to chyba właśnie to wywołuje obsesyjne myślenie, a nie same uczucia do niego. po tym ochłapie kontaktu jest lepiej, choć to nie było nic takiego. nawet taka informacja o tym, na czym stoję, pomogła. dlatego mówię - tak się spraw nie ucina, wrogom nie powinno się robić takich rzeczy, a ja temu mężczyźnie przecież nie zrobiłam nic złego.

        rzeczywiście myślę, że albo on się zakochał, albo jest totalnym dupkiem. jedno z tych dwóch na pewno.

        u mnie na razie bez zmian, ale postanowiłam, że prędzej czy później wyjaśnię sprawy z nim. myślę, że taka rozmowa - zwłaszcza jeśli to nie będzie osobiście, tylko na jakimś czacie - może zmierzać do oficjalnego zakończenia, ale.. może faktycznie tak będzie najlepiej.
        • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 24.11.14, 00:47
          tak patrzę - nawet po tych odpowiedziach tu widać, że sprawa jest niejasna. niektórzy piszą, że na pewno się odezwie, że w ogóle byłby zaskoczony moją reakcją na jego milczenie, inni, że to ewidentny koniec i że jestem dla niego nikim.

          czyli jednak nie zwariowałam. rzeczywiście nie wiadomo, o co chodzi.

          czasem myślę, że on specjalnie przeciąga sprawę i nic nie wyjasnił dlatego, ze - tak jak napisałam wyżej - rozmowa teraz zmierzałaby do oficjalnego zakończenia, a on wolałby tego uniknąć.

          ale trudno, ja tak nie mogę. zwłaszcza, że chyba macie racje - to oni dyktują warunki. a jeśli nasz romans ma wyglądać tak jak dotychczas (to nie jest pierwszy raz, kiedy ja w ogóle nie mam pojęcia, na czym stoję), to ja dziękuję.
          • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 24.11.14, 08:13
            Weszłam po kilku dniach nieobecności i widzę, że przybyło odpowiedzi. Z doświadczenia powiem Wam, dziewczyny, że choć to bardzo, bardzo boli (u mnie skończyło się na stanach depresyjnych i psychoterapii!), to jedynym rozwiązaniem jest ucięcie takiej znajomości. Inaczej będziecie w nieskończoność przeżywać rozstania i powroty, rozstania i powroty... To może niekoniecznie jest tak, że Ty scho.7 nic dla tego człowieka nie znaczysz. On może być w Tobie nawet zakochany. Ale to nie zmienia faktu, że nie rozwiedzie się dla Ciebie. On zawsze będzie miał wyrzuty sumienia lub też bał się konsekwencji, jeśli żona odkryje jego podwójne życie. Ona się domyśla, ale za rękę go nie złapała. On się bardzo boi tego, że pewnego dnia ona się dowie i będzie miała czarno na białym. Rozwód w życiu każdego to ogromne trzęsienie ziemi. Jego małżeństwo nie jest wystarczająco nieudane, żeby sobie takie trzęsienie ziemi na własną prośbę fundował. Jednocześnie jednak nie potrafi sam z Ciebie zrezygnować, bo to fajne emocje, poczucie dowartościowania, super seks. Jak się tego wyrzec? To trudne. W ostatecznym rozrachunku jednak prawie zawsze obie strony nie czują się szczęśliwe, jest frustracja, poczucie niespełnienia i obrzydzenie do siebie samego. Dlatego lepiej to uciąć, rozejrzeć się za kimś innym, wolnym, z kim można zbudować coś trwałego i mieć wyłączność. A lepiej kobieta się czuje, jeśli to ona rzuca, a nie zostaje porzucona, prawda? Dlatego to od Ciebie powinno wyjść, że to koniec. Pewnie, spotkaj się z nim, jeśli tego potrzebujesz. Ale wiedz, że jeśli nie jesteś absolutnie przekonana, że CHCESZ końca i niczego więcej, to Wasze spotkanie skończy się tylko na deklaracjach dalszego trwania smile Przerabiałam to tyle razy...
            • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 24.11.14, 11:53
              Wszystko o czym piszesz to racja - tylko ze nie w tej sytuacji - scho.7 ma partnera z ktorym przyszlosc planuje - nie z kochankiem - i tu uwazam jest 1:0 dla niej.
              Pisza tu wszyscy ze to On dyktuje warunki - to tylko pozornie. Dla faceta 'zajeta' kochanka na dluzsza mete nie jest juz tak atrakcyjna - dlatego ze to facet chce miec wybor - a w tej sytuacji on tak naprawde nie decyduje. Przekonac go do stalego, fajnego ukladu bedzie trudno ? ale to nie jest niemozliwe?

              Rezolutnakobieta napisala - On zawsze będzie miał wyrzuty sumienia lub też bał się konsekwencji
              Otoz nie ? mezczyzni nie maja wyrzutow sumienia ? wiedza natomiast doskonale ze jest to powod w ktory wierza kobiety. W przeciwnym razie jak to? Uprawia sex z kochanka za kare? Co za bzdura?.
              Czy sie boja konsekwencji? ? nie do konca, boja sie zmian ogolnie, odkrycie zdrady prowadzic bedzie do zmian ? a o swoim byc lub nie byc woleliby decydowac sami ? gorzej znosza odrzucenie i porzucenie, i o wiele bardziej sie tego boja niz my.

              • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 24.11.14, 12:30
                Może generalizuję, ale mój miał wyrzuty sumienia, ogromne poczucie winy wobec swojej żony. Być może, że większość facetów ich nie ma, tego nie wiem. Nie zgodzę się, że 'zajęta' kochanka nie jest atrakcyjna. Według mnie wręcz przeciwnie. Jeśli facet nie chce się rozwieść, ma w miarę znośny związek z żoną i niczego nie chce zmieniać, to będzie wolał mieć 'zajętą' kochankę, przynajmniej ma gwarancję, że ona nie będzie naciskać, żeby dla niej porzucił żonę. Pewnie wszystko zależy od powodu, dla jakiego facet wchodzi w romans.
                No właśnie ciekawe dlaczego scho.7 mając takiego fajnego faceta decyduje się na romans z tamtym. Może on obiektywnie jest fajny, ale to nie TO? Może warto poszukać jeszcze innego, ale wolnego, przy którym wszystkie potrzeby scho.7 zostaną spełnione? smile Wiem, wiem, że to nie takie łatwe.
                • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 24.11.14, 16:01
                  zgadzam się.Dla żonatego faceta mężatka , która też nie chce się rozwodzić,jest tą poszukiwaną do romansu,bo on wtedy ma pewność, że kochanka nie będzie go namawiać do odejścia od żony i wchodzenia w związek z nią.Ale wtedy jakieś ogólne zasady warto ustalić na początku znajomości, czego się oczekuje, po co się spotykamy itd, wtedy może późniejsze rozstanie będzie bardziej znośne.Chociaż pewnie okaże się, że będzie bolało, na razie o tym nie myślę, i żyję dniem dzisiejszym .
                  • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 24.11.14, 23:48
                    Otóż my ustaliliśmy takie zasady na początku o jakich piszesz, ale ja zakochana i naiwna łudziłam się, że jak będzie fajny sex i super porozumienie(przyjaciel od 4ch lat!) to w końcu może odrobinę się zakocha! Gdzie tam! Ja straciłam szacunek do siebie, po spotkaniu w wiadomym celu wypisuję mu sms'y durne i niby z całych sił obiecuję sobie zarwać kontakt, a po tyg. dwóch złość mija i znów upodlenie! Wiem terapia się kłania, ale środków finansowych mi brak i czasu! I co w domu powiem, że gdzie wychodzę jak romans jest ukrywany od pół roku! Pomóżcie dziewczyny!!!!
                    • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 24.11.14, 23:55
                      Zdaję sobie sprawę, że muszę TO zakończyć, bo mimo, że nadal uważam go za fantastycznego faceta u boku którego chciałabym spędzić życie-nigdy tego nie otrzymam!!! Do tego też musiałam dojść...długa droga, byle czym się pocieszałam i łudziłam(głupie życzenia, mały prezent) i już myśl: ZALEŻY MU! Teraz wiem, że żona go nie dowartościuje i kocha się bez emocji, to mu zależy, ale na namiętnym sexie, nie na mnie!!! Dosyć upodlenia, jak wybrnąć z nałogu uwielbienia dla kogoś???
                        • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 09:10
                          Fajne pocieszenie na początek dnia-rezolutnakobieto!
                          Jakoś nie wierzę, że psycholog z NFZ mi pomoże, a na prywatnego mnie nie stać, jestem na etapie załatwienia antydepresantów, znasz jakieś, które otępią i pozwolą spokojnie choć parę godz. przespać??(nazwy poproszę). I co powiedzieć lekarzowi rodzinnemu?? Całą prawdę, to mnie do czubków wyśle?! Nie mam sił do niczego i jeszcze muszę całą energie wkładać w to, żeby się nie kontaktować z NIM, wiem, że po kolejnym spotkaniu, będzie gorzej niż jest, a kusi mnie jak cholera! POMOCY!!!!
                          • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 18:11
                            antydepresanty nie załatwią sprawy, naprawdę, i cóż Ci po tym, że Cię otępią? Przecież musisz jakoś żyć, funkcjonować.Wiem, łatwo się mówi, ale naprawdę Cię rozumiem.A ile trwał związek z nim?
                        • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 18:09
                          Hej! Może jednak Twoja rada mnie ruszyła, bo zapisałam się do psychiatry na ten czwartek(niech poczytają TE panie, które wierzą w nieangażujące romanse!), nie wiem czy mi w jakiś sposób pomoże, pewnie na darmo wydam kasę, ale może laki jakieś dostanę, sama rady nie daję, każda piosenka, każdy gest jest torturą!!! Tak się nie da żyć po prostu!
                            • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 21:58
                              Nie generalizowałabym, nie po każdym spływa. W przypadku mojego romansu Jemu też nie było lekko, chociaż na pewno mniej go to dotykało niż mnie. A co do czasu, to prawda, leczy rany jak się to mówi. Niestety czasem tak to długo trwa, że końca nie widać. sad
                              • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 22:39
                                Potrzebuję jeszcze porady, co do leków jakie zażywałaś, na obeną chwilę w nich cała moja nadzieja! Poczytałam, ze antydepresanty po 2 mies.działają dopiero, to zwariuję kompletnie do tego czasu!? Wiecie co warto łyknąć?
                                A facet mój przeżyje na bank piekło, bo dziś jego żona dzwoniła do mnie, czyli zdobyła kolejne dowody. Nie odbierałam, bo ona jest w amoku, a ja mam swoje kłopoty, może kiedyš, w sumie ją mocniej oszukuje, bo mi nic nie obiecywał- wręcz ostrzegał!!!! Chore to wsxystko! Dxięki rezolutnakobieto- wspieraj mnie!
                                • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 23:53
                                  1ika - a może spróbuj właśnie uspokajające albo nasenne, a nie od razu antydepresanty? to mniejszy kaliber i recepty nie trzeba. jakieś delikatne nasenne może wystarczą (to niby nasenne, ale mają też działanie uspokajające. porządnie się wyśpisz i od razu lepiej, naprawdę). uważaj, żeby się nie uzależnić i też nie ma co popadać w histerię z powodu jednego chuja. żebyś sobie bardziej tymi lekami nie zaszkodziła niż pomogła. ja bym spróbowała najpierw delikatniejszych środków, a to też z umiarem.
                              • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 22:43
                                ninek - na pewno pomoże, najważniejsze, że dostrzegasz problem i coś z nim robisz! powodzenia! ja do psychiatry jeszcze nie trafiłam, ale zdarzyło mi się sięgnąć po leki uspokajające. pomogło. i jak tylko zaczęłam dzięki nim dochodzić do siebie, on o sobie przypomniał. i od nowa wszystko. też tak - ku przestrodze.

                                a co do tego, że po panach spływa, ja myślę, że wcale nie. skłaniałabym się bardziej ku temu, co pisała wcześniej kochanka idealna. że oni po prostu inaczej sobie radzą z emocjami, często też nie do końca mają ze swoimi uczuciami kontakt, nawet nie zdają sobie sprawy ze swoich emocji. różne to przybiera formy. niektórzy np., w tym ten mój chyba, rzucają się w wir pracy i sami nie wiedzą, czemu tak intensywnie pracują, podczas gdy to jest zwykła ucieczka przed uczuciami, taka sama jak każdy inny nałóg.
                                • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 22:51
                                  Dzięki za pochwały- miód na złamane serce kobieto!
                                  Masz rację, też najbardziej boję się konfrontacji, jak ta żona się wyprowadzi, co jej się zdarza, bo po kłótniach leci do mamusi, zaczną się od niego błagania o spotkania?! Co wtedy-Nie wiem wymiękne jak nic! Jak zgrywać bohatera jak stąpam po krawędzi???
                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 23:09
                                    ok dziewczyny - dosyc tych lamentow!!! Piszecie o upodleniu, zlamaniu, wybaczaniu i godnosci, placze, lament, antydepresanty i takie tam - to sa wasze odczucia - dowod na brak kontroli - przejmijcie nad tym kontrole!! Odczucie bolu czy odrzucenia jest czesto mylone z miloscia - zapewniam Was - to nie milosc - to bol, nad ktorym nie macie kontroli.To sa chuje i tyle, albo sie z tym pogodzicie, albo bedziecie wiecznie lamentowac i chodzic na terapie - to ich problem, nie wasz!
                                    Jestem kochanka juz druga dekade, wiem o czym mowie - facet meczy sie w swoim kolejnym toksycznym zwiazku, a ja zalozylam rodzine i mam kochajacego faceta, szczesliwe zycie z normalnym czlowiekiem...
                                    Mnie pomogla koncentracja na tym co wazne dla mnie, koncentracja na sobie!
                                  • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 23:11
                                    sorry, kurczę rzeczywiście, to byłaś ty 1ika, a nie ninek. to do Ciebie było, sorry smile jak jesteś zdecydowana nawet na psychiatrę, to może wcale nie wymiękniesz. ja wymiękałam, bo to było na samym początku. i pamiętam jakby to było wczoraj - mówiłam dosyć, leki, wreszcie miałam go gdzieś, i on akurat wtedy zaczynał się odzywać. świetne wyczucie czasu, jakiś koszmar.
                                  • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 23:16
                                    właśnie, jak wtedy znaleźć siłę w sobie i odmówić mu wtedy tego kontaktu? Ja też ugięłabym się i pewnie poszłabym(poleciałabym)spotkać się, a wiem doskonale, że to poniżające i uwłaczające godności.Ale gdybym już wiedziała, że takie jego zachowanie będzie się powtarzac, to jednak najlepszą metodą jest całkowite ucięcie kontaktów, żeby psychika całkiem nie siadła
                                    • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 23:34
                                      ja w tej kwestii nie poradzę. na szczęście jestem za granicą, nie ma opcji na spotkanie. ale pamiętam, jak byłam na miejscu, nie było takiej możliwości, żebym mu się oparła. kolana się uginały dosłownie i nie miałam nic do gadania,
                                      • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 25.11.14, 23:43
                                        a co do wcześniejszych wpisów. obie strony maja rację. to, ze mam kogos, to z jednej strony plus - bo przynajmniej wiadomo, ze nie bede probowala rodziny rozbijac, a z drugiej minus - bo faktycznie nie zawsze moglam byc na zawolanie. nawet jego propozycje wymarzonych wyjazdow musialam odrzucić (to parę razy się zdarzyło i on naprawdę bardzo się o to starał i był w stanie sporo poświęcić, również w sensie finansowym, żeby te wyjazdy zorganizować). więc nie do końca było tak, że on dyktował warunki.

                                        a co z moim związkiem - trudno ująć w 2 zdaniach, jakiś psycholog mógłby pewnie książkę napisać. sporo się złożyło róznych czynników. czasem myślę, czy ten romans nie znaczy, ze powinnam zerwać, ale na razie nie chcę podejmować takich decyzji. moj facet to jednak naprawdę dobry, fajny człowiek. to, ze czegoś przez chwilę zabrakło, nie znaczy, że go nie kocham.
                                        • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 00:02
                                          w ogóle ja czasem myślę, że to, że mam kogoś (i to fajnego) to więcej niż 1-0. ten facet, czasem myślę, widziałby mnie jednak na miejscu swojej żony. ja go na miejscu mojego faceta - nie. do tego to on za mną latał od lat, a nie na odwrót. gdyby nie to milczenie teraz, to myślałabym, że moja przewaga jest w ogóle znaczna. smile

                                          i tak frustracje się zdarzają, to prawda, nie jestem i nie byłam na pierwszym miejscu, nie zawsze miał czas, dużo niepewności ogólnie, czasem też spotkania z jego żoną - dla mnie ciężkie. ale nie jest i nie było aż tak źle jak pisze rezolutna kobieta. od pocżatku było dla mnie jasne, że on nie zamierza żony zostawiać. ale mi to w ogóle nie robi. czasem mu życzę w myslach, żeby się rozwiódł, ale to tylko ze względu na niego samego, to nie jest udane małżeństwo, naprawdę nie chodzi mi o to, żeby rozwiódł się dla mnie.
                                          • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 07:48
                                            Ale właśnie oni nie są zainteresowani rozwodem, bo wynika to z ich wygody i egoizmu po prostu , i jak tu już było mówione nie raz zależności kredytowo-mieszkaniowo-majątkowe też grają rolę .
                                            Ja mam wrażenie, że to mnie bardziej zależy na spotkaniach z nim, że ja częściej czekam na ten sms od niego, no nie wiem, może jemu też zależy, bo przecież spotykamy się, ale no on nie okazuje tego w sposób taki jawny, spontaniczny, no, ale to może kwestia bardziej lub mniej skrytego charakteru.Niby tylko chodzi o seks, a tu takie dylematy,niepokoje itd.się z tym wiążą.
                                          • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 07:54
                                            No tak, każdy przypadek inny, ja pisałam bazując na swoich doświadczeniach. Scho.7, a nie boisz się, że Twój partner odkryje romans z tamtym i Cię zostawi? Może nie warto tak ryzykować?
                                            Ja też nie weszłam w romans z nadzieją, że On zostawi żonę. Bo ja też byłam w związku. Ale z czasem coraz trudniej było mi znieść świadomość, że jestem tą mniej ważną, bez prawa do jego czasu, uwagi. Nigdy nie życzyłam mu rozwodu, bo sama nie mogłabym i nie chciałabym się z nim związać. Jednak będąc ze swoim partnerem myślałam wciąż o tamtym, w każdej sekundzie dnia. To mnie wykańczało. W pewnym momencie przestraszyłam się też, że stracę to co mam.
                                            • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 08:44
                                              Odczucia, o których piszesz też są moim udziałem-te myśli bezustanne o nim też mnie wykańczają powoli.Jednakże mój związek istnieje tylko na papierze, łączy nas tylko wspólne mieszkanie i dzieci, i to, że rozstanie z mężem jest na razie niemożliwe.Pustka emocjonalna i brak seksu doprowadziły mnie do szukania kochanka, ale niestety koszta emocjonalne już są u mnie widoczne, na razie nie chcę nic zmieniać, jednak wiem, że z czasem może być tylko gorzej.
                                              I powtarzam sobie,niedługo czas to skończyć, ale nie robię nic i idę na kolejne spotkanie.

                                              • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 09:16
                                                Ja utożsamiam się najbardziej z NINEK04, jakbyś dosłownie przeżywała to co ja! Myślę, że poszłam o kroczek dalej to i Ty pójdziesz i dasz radę! Może dasz mi swojego maila, lub złapiemy kontakt na facebooku? Muszę i potrzebuję teraz kogoś, kto ma podobnie, zrozumie, kiedy trzeba wesprze! Razem jest łatwiej!!! Pomyśl proszę
                                                • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 10:28
                                                  ninek04, 1ika23 - a nie mozecie sie tym cieszyc po prostu? Piszecie o utracie godnosci i upodleniu - po czym i tak idziecie na spotkanie....Zrywacie, czekacie, postanawiacie... A po co? Cieszcie sie kazdym spotkaniem... Ja zawsze bylam dla niego i bede - on nie moze mnie ani wkurwic ani zranic - to chyba jego najbardziej irytuje, wierzcie mi - probowal wiele razy.... Nie oceniam go i nie mowie mu co ma robic czy mowic.... Jestem jego sex idealem, bo tak postanowilam... ze bedzie zdychal i nie znajdzie lepszego seksu.... nie znalazl i zdycha...
                                                  Nie istotne jest co postanowicie jesli nie mozecie sie konsekwentnie tego trzymac, to was wpedza w ten swiat rozpaczy - postanowcie o tym z czym wam wygodnie - i tego sie trzymajcie....
                                                  Dla nich to gra - oni uwielbiaja wasze frustracje i to ze jestescie w tym pogubione, zdesperowane...
                                                  Aha - sprobojcie sobie znalezc innego kochanka - na kawe i seks - oni sie tego najbardziej boja.... wasi partnerzy to nie przeszkoda - ale inny kochanek? z lepszym chujem albo dwoma? Tego sie boja....
                                                  Zacznijcie myslec po mesku zamiast sie plawic w babskiej rozpaczy, tutaj nie ma w czym grzebac, do niczego nowego nie dojdziecie, Ci faceci mysla chujem i nic tego nie zmieni.... Nie zastanawiajcie sie co czuja i co zrobia - badzcie cierpliwe a w lozku doprowadzcie ich do omdlenia! To dziala - obiecuje! smile - pamietajcie ze oni te cala reszte maja w domu smile
                                                  • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 12:45
                                                    Chachacha, fajnie piszesz kochanko_idealna smile Podoba mi się Twój tok rozumowania. Ale żeby tak myśleć i postępować trzeba mieć trochę męskie cechy charakteru. My te jęczące za grosz ich chyba nie mamy smile A powiedz mi, bo wspomniałaś wcześniej, że masz fajnego i kochającego partnera - dlaczego właściwie jesteś kochanką? Po co Ci to? Nie boisz się, że się wyda i stracisz to co masz?
                                                  • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 12:52
                                                    Swoją drogą dziewczyny, pewnie każdej z nas się wydaje, że jej historia jest jedyna w swoim rodzaju smile A to tak banalnie schematyczne, że aż śmieszne. To, co pisze kochanka_idealna to racja. Jeśli nie potrafi się podchodzić do takich układów na zimno i czerpać tylko przyjemność, bez ponoszenia kosztów emocjonalnych, to lepiej się nie pakować w takie historie. I to nie chodzi o jakieś tam uczucia upodlenia, utratę godności, ale o kontakt z samym sobą, życie w prawdzie wobec samego siebie - czego ja chcę, żeby być szczęśliwa, spełniona. Szczęście to podobno jest WYBÓR smile
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 13:42
                                                    Kochanka mam o 6 lat dluzej niz partnera - tak juz jakos zostalo... Na poczatku? pewnie ze mialam nadzieje ze sie 'cos' wydarzy, niemniej zajelam sie ukladaniem swojego zycia - bez niego, on mojemu partnerowi do piet nie dorasta. Nie spotykamy sie czesto, kilka razy w roku... Zawsze jest temperatura, fajne emocje, laczy nas fantastyczny seks, troche inny od tego domowego. Czy sie boje ze sie wyda? nie mysle o tym raczej..... Mielismy rozne przerwy, pol roku, rok, dwa lata nawet, on sie w pewnym momencie kiedys ozenil, potem rozwiodl, mial kilka zwiazkow, do konca nie wiem - nie interesowaly mnie jego kobiety... Ale - zawsze wracal... A ja? Ja dla niego bylam, potrzebowal mnie by sie 'znieczulic', ja chyba tez....
                                                    Wiem ze scenariusze nasze sa podobne i przyklady radzenia sobie z tym mozna mnozyc bez konca - jedno jest pewne - zabawa seksem bywa niebezpieczna... po dluzszym czasie przybiera forme uzaleznienia od pewnego rodzaju chemii, do ktorej dochodzi z danym partnerem... Ta chemia jest nia dzieki temu w jakich okolicznosciach powstaje - seks od czasu do czasu - gdybyscie mialy tego dziada na codzien - odrazu by wam przeszlo! A z moim partnerem mi nie przechodzi - jest cudownym facetem, dobrym ojcem, a o seks dbam ja - wiec on nie moze narzekac. Niedobory natomiast - uzupelniam gdzie indziej...
                                                    Jeszcze wam powiem ze ten moj kochanek - kiedys w cholere przystojny - teraz brzydnie jakos - zwlaszcza widze to po dluzszym nie widzeniu... Zycze wam zeby wam te ciacha tez zbrzydly.... a wy tymczasem kwitnijcie seksem i rozejrzyjcie sie za ciekawszym egzemplarzem! A poki co - przy pierwszej okazji z kochanienikim - dajcie czadu, niech pamieta! Tak naprawde to my damy lub nie ! A jak juz damy - niech sie zdziwi!
                                                  • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 17:07
                                                    Nie na darmo kochanko_idealna masz swój nick!
                                                    Jesteś zajebista kobieta, aż się uśmiałam z tym brzydnięciem!
                                                    Szkoda, że osobiście nie możemy się poznać!
                                                    A Ty od razu takie podejście miałaś do kochanka?
                                                    Może jakby ok. w domu było u mnie to bym inaczej myślała, ale jest delikatnie mówiąc-chujowo!
                                                    Ja w celu sprostowania piszę WAM Kobiety, że postanowiłam zerwać i trwam 2gi tydzień, właśnie dziś mnie ON sms'ami bombarduje i prosi o spotkanie, na razie nie wymiękam! Łatwo nie jest pewnie znów noc w plecy! Ale jutro wizyta lekarska i leki, może mi uczucia przytępią fest na to liczę!!!
                                                  • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 17:36
                                                    a ja nie wiem, czy chcę to kończyć czy nie - rezolutna miała rację. wiecie co, odkąd do niego się wtedy odezwałam na tym czacie, mam wrażenie, że on się pokazuje wtedy, kiedy ja jestem. ale sam nie napisze. to może być przypadek, wiadomo, z takimi rzeczami można łatwo się pomylić, ale jakoś tak mi się wydaje. czasami myślę, że on by chciał, żebym to ja o niego powalczyła.
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 18:31
                                                    a ja nie zycze Ci tego - to przetrwanie - nie zycie! - wytrzymasz 2 tygodnie, 2 miesiace nawet - ale to wroci - ze zdwojona sila i jeszcze mniejsza kontrola nad tym. Przelec go to ci przejdzie... zobaczysz...
                                                    A Ty scho.7 - zawalcz o niego. Napiszesz, a on sie nie odezwie - co z tego... otoz nic....
                                                    Laski robcie to co wam lezy.... naprawde...
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 18:38
                                                    czy odrazu tak mialam? oczywiscie ze nie! Dlatego wam juz teraz mowie jak to z czasem bedzie... Zbrzydnie chuj i zobaczycie jakie bedziecie radosne smile.
                                                    Co mnie zmienilo? - mysle ze macierzynstwo (nie z nim ofcors), ale przede wszystkim inny kochanek - zdecydowanie, nabiera sie innej perspetywy - i choc wiesz ze nie jest to to samo - masz w tym wiecej przyjemosci...
                                                  • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 19:45
                                                    Może kochanko_idealna posłucham Twojej rady...może, jak zaczęłam się na inne tory przestawiać i traktować to (romans i sex) w kategoriach przyjemności, to jakoś faktycznie łatwiej! Gada z nim jak z kumplem, gdzie przez tydz.był, co robił ciekawego i ja też opowiadam, nie pytam namolnie kiedy spotkanie? Czy tak to widzisz kochanko_idealna?? Tylko boję się czy tak się da?! Ale może i tak!! Żyje się raz w sumie, może cieszyć się fajnym sexem, a jak się znudzi, to kopnąć w dupę! Tylko tak można bez braku szacunku??!! Mam wątpliwości. Daj jakieś rady jak się ustawić na takie myślenie!
                                                    Ja raczej z tych silnych osobowości jestem i denerwuje mnie, że on warunki spotkania(termin) mi wyznacza!
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 21:07
                                                    Ja jak sie zaczelam 'tym' bawic - to oczywiscie ze bylam namolna, pytam kiedy spotkanie, ze brakuje mi z nim seksu I takie tam - trzymaj temperature... Doprowadz do tego by zwariowal... A w rozmowach? Koncentruj sie na nim, ale nie oceniaj, zadawaj pytania I sluchaj - niech mysli ze jest pepkiem twojego swiata. Nie mow mu o swoich watpliwosciach, o tym co cie meczy (lepiej tu nam o tym napiszsmile Pokaz mu czulosc I dobry seks, wymyslaj nowe rzeczy, eksperymenty. I owszem - niech on mysli ze de decyduje o spotkaniu, a ty zawsze gotowa I sie zgodzisz... Badz konsekwentna I bez fochow ze sie po seksie przez dwa tygodnie badz miesiac nie odezwal.... To wszystko bedzie wymagac czasu I konsekwencji... Ale zobaczysz sama zaczniesz z tej przygody czerpac wiecej przyjemnosci, z czasem albo poczujesz nad tym konrole albo przestanie ci to po prostu przeszkadzac. U mnie jest tak ze mi to nie przeszkadza - wlasciwie to mi bardzo pasuje smile, niedawno wprowadzilam kilka 'moich' zasad, ktorych on sie ma trzymac - I poki co sie trzyma.
                                                    Mezczyzni lubia konsekwentne I zdecydowane kobiety - niech poczuje ze jestes na niego zdecydowana, w jasno okreslonej formie I to ci odpowiada bo wiesz kim jestes!
                                                    Rozwin brak szacunku - bo nie wiem o czym mowisz? Jego do ciebie - a czym sie to przejawia?
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 22:35
                                                    oczywiscie ze o sobie nie wiedza.... tego drugiego znam dwa lata, bo wtedy tamten nie mogl sie spotykac bo mial nowa dziewczyne - wiec sie obrocilam na piecie I zyczylam wszystkiego dobrego. Po pol roku byl z powrotem. Ale ten nowy to normalny facet - mozna sie umowic kiedy chce, pogadac, itp - po prostu normalny! Powialo swiezoscia..

                                                    ja nie spotykam sie z nimi czesto - cztery moze piec razy w roku to max. W przeciwnym razie zylabym romansem - a nie wlasnym zyciem. Pamietajcie romans to nie zycie to dodatek I ma on byc przyjemny!
                                                  • 1ika23 Re: zamilkł - pomocy 27.11.14, 09:28
                                                    Dzięki kochanko_idealna! Jakoś rozjaśniasz w głowie! Napisałaś-niech mysli ze jest pepkiem twojego swiata! Sęk w ty, że tak właśnie jest- ja z racji tego, że małżeństwo delikatnie mówiąc kuleje, żyję tylko jego życiem! Wiem kiedy dzieci chore, wiem kiedy ma złe dni, wiem jak mu mecz poszedł, jak w pracy! To mnie boli, że nie potrafię się na swoim ,,ubogim" życiu skoncentrować-tylko zawsze ON! Ja nie umiem olać sprawy, martwię się.
                                                    A z brakiem szacunku, to może źle się wyraziłam, spełnia wszystkie te kurtuazyjne pierdoły; typu przepuszczanie w drzwiach, podstawianie krzesła, nawet nosi na rękach, ale chodzi mi o to, żeby martwił się moimi nastrojami, pocieszał kiedy trzeba, a z tym już gorzej, bo niby jak sms'ami?! Napisze ,,głowa do góry" lub ,,trzymaj się" i tyle! Ale może faktycznie od pocieszania są przyjaciółki(te z forum również!) Jeszcze jedna wątpliwość- ja do tej pory niemalże o wszystkim Mu mówiłam, doradźcie po swoich doświadczeniach czego nie należy kochankowi mówić!? To mój pierwszy egzemplarz i ,,przeżywam jak mrówka okres" delikatnie mówiąc!
                                                  • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 21:16
                                                    Twój sposób myślenia jest po prostu super, a Twoje rady nieocenione.Od razu mi się zrobiło lżej na duszy.Tak, trzeba jakoś znaleźć siłę w sobie, żeby się tak nie spinać na faceta, który faktycznie myśli chujem.
                                                    I jak nie ten, to inny, takich facetów, szukających kochanek, jest na pęczki przecież. Dzieki kochanko idealna za rady, jeśli jeszcze masz jakieś przemyślenia to pisz, proszę. Mnie takie teksty, jak Twoje bardzo podnoszą i dają kopa
                                                  • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 21:53
                                                    rezolutna - całkiem możliwe, że to ten sam, jestem przekonana, że nie jestem jego pierwszą kochanką, może Ty byłaś poprzednią? wink ale nie, pisałaś, że ten Twój miał poczucie winy wobec żony, mój nie ma z tym najmniejszych problemów. więc to jednak nie ten wink

                                                    no może zawalczę, tylko muszę pomyśleć nad strategią. on niedługo wyjeżdża daleko na kilka miesięcy, nie wiem, czy są w ogóle szanse na spotkanie.

                                                    ale może i tak napiszę, przy okazji wyjaśnię wreszcie sprawy między nami. dotychczas się też wzbraniałam trochę dlatego, że za dużo było we mnie emocji, bałam się, że podczas rozmowy zaczęłabym wychodzić z takimi pretensjami, do jakich nie mam prawa. ale chyba powoli dojrzewam... ale mogę go chyba zapytać wprost, dlaczego odwołał spotkanie i mi nie pomógł, czy jego żona coś wie, i czy nie chce się już spotykać? nie?
                                                  • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 22:16
                                                    A ja zawsze się biję z myślami, czy mam pierwsza napisać do niego smsa , czy czekać, aż on to zrobi.I zarzekam się, że nie, dzisiaj nie napiszę, po czym, gdy on się nie odzywa, ja oczywiście wysyłam tego smsa(z tym, że muszę przyznać, że odpowiada mi dość szybko).Nie wiem, czy on w ten sposób sonduje, do czego jestem w stanie się posunąć dla niego,czy w taki właśnie sposób rośnie poczucie jego wartości?
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 23:13
                                                    jesli masz ochote napisac - to pisz - po co sie bijesz? jesli bedziesz robic cos zgodnie z tym co chcesz I jak sie czujesz, wczesniej bedziesz miala albo comfort ukladu albo jego koniec, czas pokaze..
                                                    Czesto faceci o ktorych tu mowimy maja bardzo niskie poczucie wartosci, boja sie odtracenia - na sama mysl ze moglybyscie nie odpisac badz odmowic seksu oblewaja sie zimnym potem.... Bo tak naprawde to my decydujemy - pamietajcie o tym.
                                                    scho.7 - a co zmieni jego odpowiedz na te twoje nurtujace pytania? (sorry bez sarkazmu - ale musi dotrzec) - otoz nie zmieni niczego - nie ustalisz z nim niczego - na takie tematy rozmawia sie kiedy jest atmosfera, taka sztucznosc go wystarszy. Tak jak ci mowilam - powiedz mu ze masz ochote na seks z nim - tak, prosto z mostu! ''chcialam ci powiedziec skarbie, a wlasciwie to chcialam zebys wiedzial, ze mam obledna ochote na seks z Toba'' - napisz tak jesli to prawda oczywiscie...
                                                  • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 26.11.14, 23:27
                                                    ja bym chciała tak zrobić, a najchętniej to w ogóle umówić się z nim na seks po prostu od razu smile ale to może być niemożliwe, przez te nasze podróże gdzieś tak do... marca! albo i dłużej. więc jęki o seks bez sensu. a ja nie chcę tak długo czekać, żeby się dowiedzieć, o co chodzi. mnie męczy ta niewiedza, zawieszenie itp. mogę go pobajerować przy okazji i podkręcić temperaturę. ale chciałabym się też dowiedzieć, jak rozumieć jego dziwne zachowanie i całą sytuację.
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 27.11.14, 10:17
                                                    Jak mowilam wczesniej - nie zrozumiesz jego zachowania ani sytuacji - Oni nie maja potrzeby ustalania takich szczegolow. Moj mi kiedys powiedzial - Musze to nazywac? Nie moze sie to po prosu dziac? - i w sumie moze... Do marca to w sumie nie dlugo, zreszta jesli odpowiada ci z nim seks - poczekasz i dluzej - nie czekajac jednoczesnie - bo masz przeciez swoje sprawy i partnera...
                                                    Tak naprawde on nie jest ci winien zadnych wyjasnien, okreslac sie tez nie musi - to sa twoje oczekiwania wobec niego. I wiem wiem ze nie chcesz, ale niestety zalezy ci na czyms wiecej z jego strony... ale jesli nie chcesz czekac na spotkanie by dowiedziec sie o co chodzi - po prostu to zostaw...
                                                  • rezolutnakobieta Re: zamilkł - pomocy 27.11.14, 11:54
                                                    Kochanko_idealna, widać, że masz w tej materii wiele doświadczenia. Święte słowa! Co do scho.7 - to zrób tak jak kochanka CI radzi (o ile potrafisz, ja nie umiałam) - żyj swoim życiem i czekaj nie czekając (to wcale nie jest absurd), inaczej będziesz głęboko nieszczęśliwa. Nie wypatruj go na czacie, nie myśl o nim wciąż, po prostu żyj swoim życiem! Tak jak on robi.
                                                  • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 27.11.14, 13:53
                                                    dziewczyny... uprzedził mnie na szczęście, więc problem z głowy. odezwał się. rozmawialiśmy przez parę godzin i wszystko zostało wyjasnione. co on mi powiedział... szok, takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. nie chcę tu pisać szczegółów, bo teraz to już muszę być hiper ostrożna (boję się zdemaskowania), ale powiem Wam tyle, że jednak nie wydawało mi się - on faktycznie poczuł dużo, chyba więcej nawet niż myślałam. i chyba rzeczywiście myśli o mnie poważniej niż ja o nim. ja jestem cały czas w totalnym szoku. chyba że ściemniał jak z nut, ale nie wydaje mi się.
                                                    xx
                                                    moje pytania z tego topiku są chyba nieaktualne (chyba że on znów mi kiedyś wykręci taki numer, ale nie zapowiada się), więc chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować za rady i nieustanne podnoszenie na duchu w moich jękach smile i za współjęczenie smile będę tu jeszcze wpadać na pewno, bo to, że problem milczenia jest z głowy nie znaczy, że nie będzie innych, nowych... ale tymczasem dziękuję!
                                                  • scho.7 Re: zamilkł - pomocy 27.11.14, 14:00
                                                    chciałabym wam opisać dokładnie, ale tu naprawdę nie chcę. zresztą, jestem ciekawa Waszych opinii mądre pomocne kobiety! smile gdyby wam się chciało, piszcie na maila (podawałam go gdzieś wcześniej). ale nie czujcie się zobowiązane, wiem, że to jest tylko forum...
                                                  • kochanka_idealna Re: zamilkł - pomocy 27.11.14, 14:45
                                                    Ale my wiemy co napisal smile naprawde wiemy... No i przede wszystkim nasz bohater nie zawiodl! Czyli bedzie seks - yyyypeee! A tymczasem proponuje bys zalozyla karte faktow i mitow - po stronie faktow bedzie to co robi, a po stronie mitow - to co mowi, z czasem wszystko nabierze sensu, i bedzie powtarzalnym ciagiem wydarzen - ale teraz ciesz sie tym co napisal - bo napisac mozna wszystko - ale to absolutnie wszystko.
                                                  • ninek04 Re: zamilkł - pomocy 27.11.14, 17:00
                                                    agus-ia76 napisała:

                                                    > Tam już wolno wink, zapukaj.szefowa robi selekcję
                                                    ja w kwestii technicznej, jeśli nie mam maila gazetowego, to mogę dołączyć do tego forum zamkniētego?