judith79
04.10.06, 15:24
"Podwójne życie mężczyzny
W filmie "Depresja gangstera" psychoterapeuta przyłapuje pacjenta (Robert De
Niro) na seksie francuskim z kochanką. Zdziwiony pyta: "Po co ci kochanka,
skoro masz taką atrakcyjną żonę?". De Niro oburzony odpowiada: "Z żoną nie
mogę, przecież ona tymi ustami całuje nasze dzieci!". Żart, ale i
rzeczywistość - do dziś wielu mężczyzn tkwi po uszy we freudowskim syndromie
madonny i ladacznicy. Dzielą kobiety na żony i kochanki, a seks na małżeński
i... seks.
Żona jest święta
Bartek nie wyobraża sobie życia bez żony. Ale od kiedy przyszła na świat
córka: "Nie podoba mi się myśl, że żona miałaby nosić wyuzdaną bieliznę albo
zachowywała się nieprzyzwoicie". Bartek regularnie ją zdradza i jest bardzo
złego zdania o kobietach, z którymi sypia. Z Magdą kocha się raz na dwa, trzy
tygodnie, miło i po bożemu.
"Takie podwójne widzenie trzyma się dobrze tam, gdzie rodzina to rzecz
święta" - tłumaczy Alina Henzel-Korzeniowska, psycholog, psychoterapeutka. W
Polsce (a także np. we Włoszech) wspiera je religijny wizerunek (i katolicki
kult) matki dziewicy. W innych religiach również (islam, hinduizm) wierność i
czystość moralna to cechy zastrzeżone dla żon i matek. "Wciąż mam pacjentów,
którzy zbytnio idealizują swoje żony - mówi dr Jerzy Więznowski, lekarz
seksuolog. - Zakładają, że propozycje wyuzdanego seksu obrażą je, że męskie
fantazje przekraczają jej możliwości akceptacji. Najczęściej nie rozmawiają o
tym". A brak rozmowy sprawia, że mężczyzna coraz głębiej brnie w
tym "szacunku" dla czystości żony, który sprawia, że ich seksualne życie
powoli umiera.
Takie świństwa
"Co ja poradzę, że podnieca mnie to, czego z żoną robić nie mogę? Lubię seks
trochę brudny, burdelowy. Z Magdą takich "świństw" robić nie mogę. Ona jest
za czysta". Bartek obawia się, że jego fantazje przekraczają jej możliwości
tolerancji, że może utracić jej szacunek. Czy tak jest naprawdę? Ich córka ma
na razie dwa lata - zmęczonej i skupionej na wychowaniu dziecka Magdzie brak
seksu na razie nie przeszkadza. "Bartek jest czuły, delikatny. Seks nie jest
dla nas bardzo ważny, może obydwoje mamy średni temperament?" - mówi Magda. A
Bartek pozwala jej się mylić.
"Wiele kobiet wchodzi w rolę madonny i nawet nie próbuje sprawdzić się w tej
drugiej - grzesznicy. Nie mają okazji, nikt tego od nich nie wymaga - mówi
socjolog Tomasz Szlendak. - Można przeżyć kawał życia, nie znając prawdy o
swoich seksualnych potrzebach. Problem zaczyna się później. Kiedy ona nie
chce już być bazą gospodarsko-psychiatryczną swojego męża, kiedy chce się
czuć kobietą. Kiedy odkrywa ochotę na "świństwa", których skąpi jej
ukochany". Jak narzeczona Kamila, która odeszła po trzech latach mieszkania
razem. "Kamil chciał mieć dużą rodzinę, marzył o trójce dzieci. Ja też. Ale
im lepiej go znałam, tym bardziej było widać, że mnie przeznaczył w tej
rodzinie rolę karmicielki krzątającej się pomiędzy lodówką a pokojem
dziecinnym. Nie pragnął mnie, kochaliśmy się rzadko i byle jak" - opowiada
Inga. Odeszła, kiedy ich synek skończył rok, tuż przed rozesłaniem ślubnych
zaproszeń. Już po rozstaniu dowiedziała się, że Kamil zdradzał ją, od kiedy
zaszła w ciążę.
Zdradza, bo kocha?
Wojciech Kruczyński, psycholog, autor książki "Wirus samotności", twierdzi,
że mężczyźni jak Bartek i Kamil uważają, że zdradzają swoje partnerki? "dla
ich własnego dobra". Przekonują, że posiadanie kochanki ma służyć
podtrzymaniu stałego związku, ratowaniu rodziny. Że rodzina i zdrady
seksualne to różne sfery, które się nie łączą. Że można mieć je obie - z
racji bycia mężczyzną. Taki punkt widzenia psycholodzy nazywają "podwójnym
standardem" (inne prawa dla mężczyzn, inne dla kobiet). To stary męski
wynalazek, który przetrwał do dziś - bo się opłaca mężczyznom.
"W wielu krajach (i kulturach) męska niewierność jest bezkarna, traktowana
jak prawo natury albo nawet usankcjonowana prawnie wielożeństwem. Natomiast
kobieca traktowana surowo - mówi dr Tomasz Szlendak. - Z badań wynika, że
wiele kobiet - także Polek - traktuje męską zdradę jako coś nieuchronnego".
Badania mówią także, że wierność jest najbardziej pożądaną wśród męskich
cech. Nie ma w nas zgody na zdradę. Musimy natomiast - jak mówią psycholodzy -
zrozumieć, że prawdziwym wrogiem wierności jest nie kochanka, lecz
przekonanie ukochanego: "wolno mi więcej, bo jestem facetem" (czyli podwójny
standard).
Czy on jest hipokrytą
"Jeśli spotkasz mężczyznę, który chce mieć liczną rodzinę, cytuje klasyków i
jest konserwatywny w ocenie ludzi (mawia: gospodarna kobieta, prawdziwy
mężczyzna, rozrywkowa panna), możesz mieć przed sobą kandydata do podwójnego
życia miłosnego" - przewiduje Tomasz Szlendak. Z badań "Szklany sufit" (D.
Duch, A. Titkow IfiS PAN 2004) również wyłania się taka prawidłowość:
mężczyźni zainteresowani posiadaniem dużej rodziny chcą ją właśnie
(dosłownie) posiadać, natomiast organizację życia domowego i wychowanie
dzieci pozostawiają żonie, która powinna być wzorem cnót. Mężczyźni z
podwójnym standardem o poprzednich narzeczonych mawiają: "Nie kochałem jej,
to było tylko pożądanie". Źle wyrażają się o wolnych, wykształconych
kobietach, lecz chętnie nawiązują z nimi kontakt. Mogą być uroczymi i
oczytanymi ludźmi, ale zawsze ze skłonnością do hipokryzji: Bartek na
przykład czytuje z upodobaniem Michela Houellebecqa, co nie przeszkadza mu
nazywać go "chorym obscenistą" i "niedojrzałym schizoidem". Lubi też
cytować "Cząstki elementarne": "Mężczyźni nie uprawiają seksu z kobietami
dlatego, że je kochają, ale dlatego, że ich pożądają". W jego przypadku to
sama prawda.
Nazwij rzeczy po imieniu
Jeśli pokochałaś "podwójnego" mężczyznę, czeka cię walka. O zaufanie i o twój
udany seks. Najgorsza strategia: przyprzeć go do muru i wypalić prawdę (o
zdradzie i hipokryzji) prosto w oczy. Najlepsza: serwować mu prawdę (np. że
można być czułą matką i gorącą kochanką jednocześnie) w małych dawkach.
Zastanów się najpierw nad własnymi przekonaniami. Czy sama nie należysz do
kobiet, które uwierzyły w równie chwytliwą co nieprawdziwą tezę o
poligamicznej naturze mężczyzn? "Mężczyźni nie mają poligamicznej natury.
Naszymi najbliższymi krewnymi nie są goryle, lecz szympansy. Jesteśmy jak one
seryjnie monogamiczni. I mężczyźni, i kobiety" - tłumaczy Tomasz Szlendak.
Rzeczywiście, w stałym związku po paru latach pożądanie maleje. U mężczyzn,
ale też u kobiet. Bez względu na płeć ludzie robią wtedy jedno z dwojga.
Jedni starają się być wierni, bo kochają, bo się boją, że zdrada zniszczyłaby
zaufanie, więź, rodzinę. Inni dochodzą do wniosku, że mają prawo do
seksualnej wolności i zdradzają. Wszystko dzieje się najpierw w głowie - w
końcu główny organ seksualny znajduje się w mózgu (podwzgórze). To stamtąd
idzie sygnał - podniecenie. Ale stamtąd także płynie inny - wyhamuj,
spokojnie. Duża część z nas - w tym "podwójni" mężczyźni - ten drugi sygnał
lekceważy. Ty nie lekceważ żartów o poligamiczności, samczej naturze,
zwierzęcych impulsach itd. Robi tak Magda, żona Bartka: uśmiecha się
pobłażliwie ("Ach ci mężczyźni, są jak dzieci", nie zajmuje stanowiska, kiedy
on opowiada dowcipy o niepohamowaniu męskiego pożądania. Dlatego Bartek
uważa, że Magda go rozumie (czyli wybaczy niewierność). Nasza rada: nie
uśmiechaj się wyrozumiale, lecz nazywaj rzeczy po imieniu: dla mnie to
zdrada, nie akceptuję tego"