oriana1978
02.02.07, 19:57
Nie wiem jak zacząć ale...robię coś, o co nigdy siebie nie podejrzewałam.
Jestem mężatką od dwóch lat a od 1,5 roku jednoczesnie kochanką. Jest to
bardzo dziwne, ponieważ z mężem jest mi naprawdę bardzo dobrze i nie
zamieniłabym go na nikogo innego....a jednak czegos mi brakuje, czegoś c0o
odnajduje w romansach dosyć licznych w ostatnim czasie.
Romansach czyli w czymś co nie jest jednorazowym skokiem w bok a dłuższą
kilkumiesięczną znajomością. Po tym czasie przychodzi zmęczenie i znudzenie
oraz "poszukiwanie" nowego partnera. NIe powiem nie żałuję tego, bo sprawia
mi to dużą przyjemność, ale jednocześnie bardzo męczy psychicznie. To życie w
ciągłym napięciu, że "on się dowie", powoduje skrajne wyczerpanie nerwowe.
Powiem tak chetnie bym skończyła to podwójne zycie i powróciła do dawnego
zycia, ale nie wiem jak i nie umiem tego zrobić. NIe mam tej wewnętrznej
siły. Czy przechodziłyście kiedyś przez podobny stan, czy może jakoś udało
się wam wyrwać z tego błędnego koła? Gdzie szukać pomocy????