znów o teściach

20.03.07, 19:38
Nie wiem co myśleć... potrzebuję obiektywnej opinii po subiektywnym opisie
wydarzeń :)))

Mam to szczęście posiadać teściową i wydaje mi się być dobrą kobietą, męża i
jego siostrę wychowała na wspaniałych ludzi ale... tesciowa i tesc są tacy
niezaradni, nieporadni i bez jakiegos akiego realne spojrzenia na
rzeczywistosc, co trzeba zrobic, jak i kiedy.

Jakiś czas temu teściowa nagle zachorowała. Tesc jedyne co potrafił zrobic to
zadzwonic do syna. Maz i ja zajelismy sie tesciowa. Wlasciwie to sila sprawcza
bylam ja bo temat byl mi blizszy, wiedzialam gdzie zadzwonic i jak sie nia
zajac. Ogolnie nie chodzilam przez tydzien do pracy i od rana do nocy w
towarzystwie tesciowej bo 1. tesc musial pracowac, 2.maz nie radzil sobie
3.najlepiej jej bylo ze mna. Bardzo sie wtedy zzylam z tesciami. Duzo cieplych
slow wtedy uslyszalam i ogolnie cod, miod i cukierki. Lepszych relacji byc nie
moglo.

A teraz ja jestem rozlozona w lozku... Jestem w ciazy. Przez pierwsze 3
miesiace z lozka wychodzilam do lazienki. Jedzenie, herbatki, ksiazeczki i
wszytsko inne trzeba mi bylo podac do lozka. Poniewaz maz pracuje cale dnie
opieke nade mna roztoczyla glownie moja mama. Tak sie zorganizwali,ze albo ona
albo maz nade mna czuwali. Strasznie mi glupio bylo jak moja mama prala czy
prasowala nasze rzeczy bo duzo sie nazbieralo, jak odkurzala nasze mieszkanie,
gotowala codziennie. Glupio mi bylo bo juz dzieckiem malym nie jestem i to ja
bym wolala jej pomagac. PO tych 3 miesiacach dalej lozkowy tryb zycia ale
jestem juz niezwykle samodzielna :))) znaczy moge sie na tyle pokrecic po domu
zeby cos szybkiego ugotowac albo rozkladajac prace w czasie po kawaleczku
ogolnie zajac sie domem ( w stopniu ograniczonym ale mieszkac sie da ).

i tak leze w tym lozku godzinami i mysle... gdzie do cholery jest moja
tesciowa??? Matka mojego meza i babcia malego zyjatka buszujacego w moim
brzuchu? Dla mnie to normalne i naturalne , ze rodzina sobie pomaga, blizsza
czy dalsza niewazne. Przez te 3 miesiace tesciowa ugotowala raz obiad dla nas,
wpadla raz z wizyta...o i tyle wlasciwie.Wiedziala swietnie,ze leze, ze
potrzebujemy pomocy bo maz wraca do domu w zasadzie tylko na noc, ze moja mama
tez ma dom, ze musi wrocic do pracy itd. Tesciowa pracuje jakies 2 h dziennie,
mieszka 10 minut drogi od nas.... no przestalam ja lubic zupelnie. Oczekiwalam
pomocy a tu nic. Mezowi tez bardzo przykro bylo z powodu braku zainteresowania
tesciow nasza sytuacja. Widzial ja moja mama zajmuje sie mna i nim ( obiady,
pranie, sprzatanie) a jego wlasna nie zauwaza problemu i ma nas w d... . Chce
zachowac dla niej troche sympatii bo jak sie zraze to stosunki nam sie
spieprza zupelnie. No ale to silniejsze ode mnie... mam zal. Miala mnie w
nosie, teraz i ja ich problemy miec bede gdzies...

smutnosc...

:(((
    • martalek Re: znów o teściach 20.03.07, 19:44
      No to teraz juz wiesz jaka masz wspaniala tesciowa;/
    • diegosia Re: znów o teściach 20.03.07, 21:29
      A czy Twoj maz rozmawial z mama na ten temat? mysle, ze powinien zapytac czy moglaby Ci pomoc.
      Czasem ludzie nie 'zaskocza' ze ktos oczekuje / potrzebuje pomocy.
      Moze jej sie nie chce, ale moze miec tez inny powod...
    • to-wlasnie-ja Re: znów o teściach 20.03.07, 21:41
      " ... tesciowa i tesc są tacy
      niezaradni, nieporadni i bez jakiegos akiego realne spojrzenia na
      rzeczywistosc, co trzeba zrobic, jak i kiedy."
      A moze tak im po prostu wygodniej? I jak widac po opisanej sytuacji niezle na tym wychodza .
      Przyznam ze tez bym miala zal. Tym bardziej, ze jak tesciowa byla chora to nagle " zaskoczyli " i dobrze wiedzieli gdzie prosic o pomoc. I nie odmowilas im, Wiadomo, ze najczesciej pomaga nie syn tylko synowa, chocby z tej racji, ze czesciej to kobiety gotuja , piora, potrafia zaopiekowac sie chora osoba.
      Dziwi mnie takie podejscie, ze tesciowa mogla nie zaskoczyc i nie zorientowac sie ,ze trzeba pomoc. Kurcze , nie ma buzi, i nie umie po polsku, czy co? Nawet jak wiedziala ze Twoja mama pomaga, to przeciez normalne ,ze mozna swoja pomoc zaoferowac, zaproponowac jakis podzial opieki, nawet jesli ( czego nie wiemy ) nie moze wykonywac ciezszych prac, to zwykle pranie w pralce lub wycieranie kurzu, ugotowanie obiadu to chyba nie jest ponad jej sily?
      • michal_powolny1 Re: znów o teściach 20.03.07, 21:53
        A może nie chce się pchać z pomocą? Tak trudno zapytać? Tak dobrze znasz jej
        rozkład dnia?
        • maja1116 Re: znów o teściach 21.03.07, 08:08
          Niech mąż zapyta rodziców czy mogli by pomóc,ale jeśli się zgodzą i teściowa
          będzie przychodzić od razu zobaczysz po jej twarzy czy robi to chętnie czy
          jednak nie.Twoja sytuacja jest wyjątkowa i potrzebujesz pomocy,ale jak będą
          jakieś fochy ,najlepiej podziękuj.
          • bakoma1 Re: znów o teściach 21.03.07, 08:18
            a powiedziałas jej ze potrzebuyjesz pomocy? oni poo prostu nie chcą się
            wtrącac , narzucac. założe się ze jak zadzwonisxz i powiesz "mamo proszę
            przyjdz do mnie" to przyleci w dwie minuty. trzeba umiec prosic po prostu.oni
            są z pokolenia, ktore bez zaproszenia nie przychodzi - mam takich rodzicow i
            cos o tym wiem. ale tylko czekaja na poproszenie. to takie proste.
            • kiecha3 Re: znów o teściach 21.03.07, 08:23
              a przepraszam mąz nie umie pozmywać? wsadzic ubrań do pralki i odkurzyć..??
              wiem ze wraca póxno.. ale zrobic to raz, dwa w tygodniu to chyba nie straszne..
    • maya28 Re: znów o teściach 21.03.07, 09:45
      To jest przykre, jak Ty się przed kimś otwierasz, angażujesz w jego problemy,
      pomagasz swoim kosztem i uważasz to za naturalne, a jak sama potrzebujesz
      wsparcia to czujesz sie jak daleka znajoma.. Ja uważam, że w takich chwilach nie
      prosi się o pomoc, bliscy sami wiedzą co trzeba robić. No chyba musisz wyciągnąć
      wnioski i po prostu na przyszłość nie przeżywać tak ich problemów. Może oni mają
      takie chłodniejsze relacje w rodzinie i nie czują potrzeby takiej solidarności w
      kłopotach.
    • justek20 Re: znów o teściach 21.03.07, 11:50
      Diegosia, maz nie rozmiawial z mama na ten temat. Dla niego tez to bylo
      oczywiste,ze pomaga sie sobie nawzajem bez jakiegos specjalnego proszenia. Wiem,
      ze jest muprzykro , ze jego matka raczej sie nie popisala :(

      To-wlasnie-ja, no wlasnie...

      Michal, mi akurat trudno. Jesli nie mam noza na gardle nie prosze o pomoc a juz
      napewno nie prosze o pomoc w sytuacjach kiedy ewidentnie widac,ze pomoc bys sie
      przydala. A rozklad dnia znam wysmienicie, od czasu do czasu sie slyszalysmy i
      opowiadala,ze wlasnie wrocila z pracy,w ktorej byla 2 godzinki i teraz sie
      przespi a potem to tak zwyczajnie... pokreci sie po domu i tyle.

      Maja, a teraz to jej pomoc nie jest mi potrzebna :) Powoli sobie daje rade z
      codziennoscia a od niecodziennych spraw mam mame wlasna i meza. O! :)))

      Bakoma, nie mowialam z powodow jak wyzej. Akurat oni sa z pokolenia, ktore
      przychodzi bez zaproszenia. To znaczy zadzownia,ze chca wpasc i oczywiscie
      wpadaja. To mile i zawsze mu u nich czy oni u nas bylismy mile widziani. A z
      "narzucaniem sie" to zachowuja sie dosc przewidywalnie, dokladnie tak jak moi
      rodzice tzn. gadaja nam za uszami "a moze to tak, a moze siak" i tysiac dobrych
      rad na minute. :))) Tu oporow i zachamowan nie maja. :)))

      Kiecha, maz umie i pozmywac i uprac i odkurzyc o dziwo tez umie. Bardzo zgrabnie
      mu to nawet wychodzi ale nie ma na to zwyczajnie czasu. Wracajac do domu na 8 h
      trudno zeby zajmowal sie jeszcze domem. I zazdroszcze ci serdecznie,ze raz czy
      dwa razy w tygodniu chwilka ci wystarczy na zajecie sie obowiazkami domowymi. U
      nas mozna tak wytrzymac pewnie tydzien, dwa... 3 miesiace nie da rady.
      Prasowanie, gotowanie to nie jest niestety kwestia 5 minut ( czego baaaardzo
      zaluje ) :)))

      Maya28 mysli dokladnie jak ja. :)

      I jeszcze cos mi sie przypomnialo :

      wigilia... oczywiscie u nas w domu bo zadnych przejazdzek samochodowych ! Cala
      rodzina za stolem, ja jak krolowa rozlozona na kanapie :))). Obydwie mamy
      umowily sie, ze przywioza wigilijne potrawy i tu je po prostu zjemy. W innym
      przypadku kazdy spedzal by Wigilie u siebie sam. Tak wiec przyjezdzaja rodzice
      jedni i drudzy z polmiskami, maz naszykowal stol. Rozpakowuja sie, kazda mama
      stawia swoje gary w kuchni i tu nagle zonk... moja poprawia polmiski, podgrzewa
      te swoje potrawy i uklada na stole to co przygotowala a tesciowa... tesciowa
      porzuciwszy polmiski w kuchni siedzi za stolem radosna jak skowronek. Maz
      poprosil ja zeby przyszla do kuchnia i mu powiedziala co z czym ma zrobic.
      Rzucila lekkie "tak, tak.. juz..." i dalej siedziala. Role gospodynia i
      gospodarza wieczerzy pelnil moja maz z moja mama. To oni podawali kolejne dania,
      podgrzewali, sprzatali ze stolu itd. Jasniekrolowa tesciowa nie raczyla byla...


      eh... wypisalam sie :))) . Jednak nie, nie lubie jej. Mam do niej zal i od dzis
      dystans lekki.
      • diegosia Re: znów o teściach 21.03.07, 12:04
        Justek, dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz,
        Ja daleka jestem od automatycznego, pojawiajacego sie na tym forum niestety niezmiernie czesto,
        narzekania na tesciowa. Dlatego zapytalam o meza.

        Niestety w tej sytuacji masz/macie prawo byc zawiedzeni postawa rodzicow meza.
        To przykre, ze, ponoc, najblizsi ludzie odmawiaja pomocy w trudnych chwilach.
        Tym bardziej cieszy mnie, ze Ty juz lepiej sie czujesz i mam nadzieje, ze dalej bedzie coraz lepiej :-)

        Pozdrawiam serdecznie!
        • kiecha3 Re: znów o teściach 21.03.07, 14:15
          rozumiem twój zal do tesciowej..
          ale chyba nieco niedokladnie opisałam o co mi chodzi w moim poprzednim poście..
          pytałam czy mąż umie to i owo (przyznaję z pewną ironią), lecz nie chodzilo mi
          o to by on robił wszystko, lecz o to by odciążył Twoją mamę.. bo to tak głupio
          brzmi.. mama robi wszystko dookoła mnie i mojego męża.. Ty jesteś rozgrzeszona
          chorobą... ale mąż mogłby wrzucic pranie do pralki wieczorem, albo odkurzyć
          mieszkanie.. no chyba ze macie 250 mkw mieszkania.. to wtedy go rozumiem..
          troche...
          moja rada... olej Tesciów i nie zniżaj sie do ich poziomu.. nie psuj sobie
          krwi.. teraz juz "po ptokach".. poradziliście sobie bez nich.. i nie musicie
          czuć wdzięczności.. teraz mysl o swoim maleństwie i bądź zdrową i szczęśliwą
          mamą..
          Pozdrawiam.
          • justek20 Re: znów o teściach 21.03.07, 15:28
            aaaaaaaa teraz rozumiem :)) Maz stanal na wysokosci zadania. Jemu bylo glupio ,
            ze moja mama mu pierze a jej bylo go zal,ze zapiernicza jak dziki i jeszcze
            potem mialby sie domem zajmowac. :)

            Po przemysleniach doglebnych ciesze sie,ze jest jak jest. Wiem na czym stoje i
            nie musze byc kochana "coreczka" tesciowej :)))))

            W zwiazku z malenstwem pewnie kiedys tez bede tesciowa... oja oja :)))))


            a tu sobie blogujemy
    • annubis74 Re: ............................... 21.03.07, 15:32
      a dlaczego nie poprosicie o pomoc
      może nie chcą być nachalni, nie chcą sie wpychać nieproszeni
      skoro np. mąż mówi im, że zorganizowaliscie sobie jakoś życie z pomoca Twojej
      mamy to może teściowie nie widzą powodu żeby wam pomagać
      niech mąż poprosi ich o pomoc - nie moze szczerze porozmawiać ze swoimi
      rodzicami?????
      • annb Re: ............................... 21.03.07, 15:39
        annubis74 pieterko wyzej jest opis prosby o wieksze zaangazowanie podczas
        wigilii
        nie dotarlo
        państwo tesciowie są zapewne ludzmi ktorzy lubią brac, niekoniecznie dawac
        cokolwiek z siebie
        bywa
        • annubis74 Re: ............................... 21.03.07, 15:46
          rzeczywiście jakoś przeoczyłam ten opis wigilii
          tyle tylko że może należałoby wyartykułować co i jak jeszcze bardziej dosadnie
          i z uzasadnieniem
          zgadzam sie że głupio dorosłym ludziom tak wszystko kawa na ławe tłumaczyć, ale
          sama mam teściów, którzy bez wprost wyartykułowanej prośby też niczego by nie
          zrobili ani nie zaproponowali sami z siebie, nie ze złej woli tylko z
          całkowitej niedomyślności...
          • maya28 Re: ............................... 21.03.07, 16:12
            Wiesz, jeżeli ktoś przyjmuje czyjąś pomoc, a później kiedy ta osoba jest
            ewidentnie w potrzebie, nie ma sam już wrażliwości żeby wesprzeć jak może, to ja
            bym też się o taką pomoc też nie upraszała. To dość niezręczne, bo przecież nie
            mają prawa wymagać. Z resztą nawet jej nie odwiedzają, no odwiedzenie synowej w
            ciąży, która musi leżeć, to chyba już o to nie trzeba prosić.
    • rejka Re: znów o teściach 21.03.07, 21:19
      Przed ślubem sądziłam, że mam szczęście i będę mieć miłą sympatyczną teściową.
      Im bliżej ślubu tym mniej szczęścia było, ale zrzucałam to na karb stresu,
      przygotowań i dobrych chęci.
      Ona też taka jakby "nieporadna" była, dlatego chętnie jej pomagałam ja,
      pomagaliśmy my, ba, pomagali moi rodzice. Z czasem dostrzegłam, że to sprytny
      sposób na życie. Ciągle było "daj".
      O naszej sytuacji finansowej teściowa ma średnie pojęcie, ale wie, że moi
      rodzice mają pieniądze i uważa, że nas stać, by jej pomagać

      Kiedy przyjeżdżamy do Wrocławia, to teściowa chce żebyśmy u niej mieszkali i
      niemalże zawsze „zapomni” lub „nie zdąży” zrobić zakupy.
      To tak, by nakreślić sytuację rodzinną.
      Kiedy jednak zdarzyło się, że mieliśmy poważny wypadek samochodowy rok temu w
      drodze do Wrocławia, to nawet nie zadzwoniła do szpitala, aby spytać jak się
      czujemy. Wtedy nie chciała abyśmy po wyjściu ze szpitala mieszkali u niej. Nawet
      nas nie odwiedziła, ale oczekiwała na wigilii u siebie, dzień po wyjściu ze
      szpitala. Nie zaproponowała pomocy w załatwieniu sprawy z ubezpieczalnią, a tam
      są terminy, których należy przestrzegać i mnóstwo papierów..
      Pomogli nam moi rodzice, którzy wciąż pracują. Ona przeszła na emeryturę, ma
      samochód i mnóstwo czasu.
      Jeśli chodzi o Ciastka, to temat jest dla niego krępujący, więc go nie męczę.
      Wiem, że źle się z tym czuje, ale wałkowanie tej sprawy ani jemu, ani mnie nie
      wyjdzie na dobre. Niekoniecznie doradzałabym wytykanie mężowi zachowania jego
      mamy. Zapewne je dostrzega.
      Nie lubię jej. Nie wtrącam się w to, co kupuje jej mój mąż w prezencie,
      ograniczam tylko kwotę, jak tylko mogę. Zazwyczaj nie trafia z prezentami, co
      bardzo mnie cieszy. Wiem, że małostkowa jestem. Obiecałam sobie, że jej nigdy
      nie pomogę, nie podwiozę i nie kupię niczego. Słowa dotrzymuję
      Mam słabość do drogich butów i torebek, ułomność z czasów młodości i życia w
      pieleszach rodzinnych. Ostatnio teściowa przysłała SMSa by kupić jej proszki i
      tabsy. Za całą budżetową nadwyżkę kupiłam sobie szpilki i torebkę, aby nie było
      pieniędzy.

      Może się mylę, ale twoja teściowa doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich
      „obowiązków” i celowo udaje, że nie wie, o co chodzi. To boli tym bardziej, że
      okazałaś jej wcześniej dużo serca i zrozumienia dla jej problemów. Nie daj się,
      nie pozwól wywołać w sobie poczucie winy i nie miej wyrzutów sumienia, że jesteś
      niedobra. Takie kobiety są pasożytami żerującymi na dobroci innych.
      • ericca1 Re: znów o teściach 21.03.07, 21:38

        rejka napisała:
        Takie kobiety są pasożytami żerującymi na dobroci innych


        Zgadzam się z Toba.Ja tez takie znam ale znam tez młoda osobe w postaci synowej
        ktora swoja bezczelnościa próbowała z tesciow zrobic służacych,z meza zrobiła
        ciecia ktory nic nie ma do powiedzenia ,ma tylko jedno prawo siedziec,słuchac i
        nic nie mowić.Na szczescie tesc facet z ....wziął za twarz wystawił babe za
        drzwi i problem sie skończył nie tylko z nia ale rowniez z synem niedorajdą.
        • arwen8 Re: znów o teściach 21.03.07, 21:42
          ericca1 napisała:

          > Na szczescie tesc facet z ....wziął za twarz wystawił babe za
          > drzwi i problem sie skończył

          Jesteś kobietą i świadomie popierasz takie "metody" komunikacji międzyludzkiej?
          • ericca1 Re: znów o teściach 21.03.07, 21:52
            Zadziwię Cie ale popieram.Sa granice ktorych przekraczac nie mozna.Czasem takie
            załatwiebnie sprawy stawia takiego typa do kąta.Jej widocznie było to potrzebne.
            JAk sie chce miec słuzbe to nalezy zaczać od swoich rodziców.
            • arwen8 Re: znów o teściach 21.03.07, 21:55
              Czyli tak samo będziesz "popierać" jeśli ktoś Ciebie potraktuje w ten sposób?
              • ericca1 Re: znów o teściach 21.03.07, 22:00
                Zapewniam Cie ze mi to nie grozi ponieważ wiem ze kazdy powinien tak zyc zeby
                inni przez niego nie płakali.Jesli mi dana osoba nie odpowiada poziomem omijam
                dużym łukiem.Nie potrafie nikogo wykorzystywać,nie jestem namolna i staram sie
                byc niezalezna a jesli juz to umiem poprosic i podziękować.
                • arwen8 Re: znów o teściach 21.03.07, 22:06
                  Ale to nie jest odpowiedź na pytanie, które wymaga zwykłego "tak" lub "nie".
                  • ericca1 Re: znów o teściach 21.03.07, 22:21
                    Szkoda ze nie umiesz czytać,ale to juz twoj problem.Tak popieram ale mnie to
                    nie bedzie dotyczyć bo moj poziom rozni sie od innych NIESTETY.
                    • arwen8 Re: znów o teściach 21.03.07, 22:33
                      ericca1 napisała:

                      > Tak popieram

                      Smutne. Jestem pewna, że wychowałaś się w rodzinie, w której właśnie w ten
                      sposób traktowano kobiety. Mężczyzna był bezwzględną "głową" rodziny, a kobieta
                      miała być pokorna, łagodna i najlepiej głupiutką, jak owieczka.

                      Niewątpliwie byłaś bita jako dziecko za każdą drobną "winę". Nieważne, że
                      powiesz, że to były zasłużone, "edukacyjne" klapsy dla Twojego dobra. To nie
                      zmienia faktu, że była to przemoc. I właśnie dzięki tej przemocy ukształtowało
                      się Twoje takie podejście do kobiet, które zaprezentowałaś w poście wyżej.
                      Tylko takie dzieciństwo "tłumaczy" Twoją akceptację agresji.

                      Ale dla akceptacji agresji (na dodatek fizycznej) nie ma żadnego
                      usprawiedliwienia.
                      • ericca1 Re: znów o teściach 21.03.07, 22:45
                        > Smutne. Jestem pewna, że wychowałaś się w rodzinie, w której właśnie w ten
                        > sposób traktowano kobiety. Mężczyzna był bezwzględną "głową" rodziny, a kobieta


                        JA z kolei odnosze wrazenie ze to ty tak drazysz o tym biciu najpierw z panem w
                        wyż/wym postach a teraz ze mna bo sama pewnie miałas te razy i to cie boli.Wcale
                        sie zreszta nie dziwię..Nic o mnie nie wiesz i żałuj bo dla mnie facet ktory
                        bije kobiety to ktos kto sięgnąl dna i wodorostów.Wystawienie kogos za drzwi to
                        nie bicie a udowodnienie ze to osoba ktora nie jest godna przebywac w domu w
                        ktorym obowiazuje kultura i szacunek do osób starszych o pokolenie i zal mi
                        ciebie ze produkujesz głupie teksty nic nie rozumiejąc.Chamstwo czasem trzeba
                        potraktowac chamstwem inaczej prosty człowiek ma problemy jesli go
                        prosza,grzecznosc nie dociera.Czytajac twoje posty odnosze wrazenie ze masz
                        niedosyt zajęć i tylko czekasz az ktos sie tutaj odezwie i juz napadasz.NIE
                        odpowiadaj bo juz nie bede czytaj twoich dennych wypocin,sa puste i żałosne.
                        • arwen8 Re: znów o teściach 21.03.07, 23:45
                          ericca1 napisała:

                          > udowodnienie ze to osoba ktora nie jest godna przebywac w domu w
                          > ktorym obowiazuje kultura i szacunek do osób starszych o pokolenie

                          BEZWZGLĘDNY i BEZWARUNKOWY szacunek, rzecz jasna. Nawet jeśli ta "starsza
                          osoba" w taki sposób "wywala" swoją synową za drzwi. A Twoje usprawiedliwianie
                          takiego zachowania mówi wyraźnie o Twoim wychowaniu i szczęśliwym
                          dzieciństwie. Bo jestem pewna, że odbierasz swoje dzieciństwo jako niezwykle
                          szczęśliwe, a metody Twojego wychowania jako jedyne słuszne. Inaczej nie
                          popierałabyś agresji.

                          Nie stosowałabyś też umniejszania i agresji werbalnej w stosunków do innych
                          forumowiczów.

                          Szkoda, że nie masz czasu na autorefleksję.
        • rejka Re: znów o teściach 21.03.07, 22:10
          Ta bezczelna synowa to ja, czy autorka postu?

          Ja nie oczekiwałam pomocy od swojej teściowej, tylko zwyczajnej ludzkiej
          życzliwości i ciepła. W czasie wypadku zakleszczyły mi się kręgi szyjne, teraz
          coś mi się tam odnowiło i chodzę na rehabilitację. Po wyjściu ze szpitala
          usłyszałam, że ma nadzieję, że przyjedziemy punktualnie, jak było zaplanowane.
          No wybacz, ale jej nie lubię i nie pomagam od tamtej pory.
          A autorka postu nie chciała służącej. Teściowa mieszka niedaleko, przecież
          gotuje obiad dla siebie, to mogła przynieść w słoiku synowej choćby zupę. Z tego
          co zrozumiałam, to autorka postu ma jakieś problemy z ciążą.
          Poronienie to niezbyt miła sprawa, długo się po tym dochodzi do siebie.
          • ericca1 Re: znów o teściach 21.03.07, 22:17

            > Ta bezczelna synowa to ja, czy autorka postu?
            >

            Czytaj ze zrozumieniem!Napisałam ze nie tylko tesciowe sa takie bo i takie znam
            ale znam tez taka synowa ktora wystawiono za drzwi wiec uwazam ze po jednej i po
            drugiej stronie mozna napotkac na gada.
            • arwen8 Re: znów o teściach 21.03.07, 22:37
              ericca1 napisała:


              > ale znam tez taka synowa ktora wystawiono za drzwi wiec uwazam ze po jednej i
              > po drugiej stronie mozna napotkac na gada.

              Co jednak nikomu nie daje prawa na stosowanie przemocy fizycznej by załatwić
              sprawę z owym "gadem". Akceptacja dla takiej przemocy jest żenująca. A w ustach
              kobiety jest wręcz podwójnie żenująca.
              • ericca1 Re: znów o teściach 22.03.07, 12:33
                Co jednak nikomu nie daje prawa na stosowanie przemocy fizycznej by załatwić
                > sprawę z owym "gadem". Akceptacja dla takiej przemocy jest żenująca. A w ustach
                >
                > kobiety jest wręcz podwójnie żenująca.

                Miałam ci juz nie odpowiadac ale zenujacym to jest to ze ty nie potrafisz
                kobieto myslec.Wystawienie kogos za drzwi nie jest przemocą to przeciez metafora
                czyli inaczej otworzenie drzwi i pokazanie klamki z drugiej strony czy to ci
                sprawia trudnosc zeby problem zrozumiec.


                Akceptacja dla takiej przemocy jest żenująca. A w ustach
                >
                > kobiety jest wręcz podwójnie żenująca.

                A nie jest dla ciebie zenujace jesli ktos w cudzym domu zachowuje sie po chamsku
                ,agresywnie i trzeba mu uzmysłowic ze nie jest u siebie w domu i skoro tego nie
                rozumie to wyprosić i jest własnie kobieta..Ty to nazywasz przemocą.Chyba w tym
                twoim malusim móżdzku niewiele sie juz miesci a na dodatek uzywasz słów ktorych
                znaczenia nie znasz..Nie staraj sie juz tego rozumiec bo mnie nudzi na sama mysl
                ze jeszcze mozesz cos napisać i trzeba by ci znowu robic pranie mozgu.
              • chicarica Re: znów o teściach 23.03.07, 17:34
                Arwen, osoba z którą dyskutujesz to nie jest kobieta. Poszukaj sobie posty
                nicków "bersi", "canina", "carimera", a także moje na temat "Bersi", a
                zorientujesz się że to cały czas jedna i ta sama osoba, na 99% facet. Wypowiada
                się w praktycznie wszystkich wątkach o teściowych, nie tylko na tym forum.
                • ericca1 Re: znów o teściach 23.03.07, 21:09
                  Arwen, osoba z którą dyskutujesz to nie jest kobieta>>


                  Ech szkoda gadac,zapewniam cie ze sie mylisz.Byłas i jestes stuknieta i nikt
                  tego juz nie zmieni.Te typy tak mają.
                • ericca1 Re: znów o teściach 23.03.07, 21:24
                  Głupia kozo,nikt ci nie powiedział ze z jednego kompa moze pisac
                  babcia,dziadek,siostra,brat,tesc,tesciowa etc.zeby odpisywac takiej jak ty..Ale
                  to jak widac za madre dla ciebie.No coz a juz myslałam ze zmadrzałas.
                  • chicarica Re: znów o teściach 23.03.07, 21:54
                    Sporą masz rodzinę, bersi, będzie już ze 20 osób :) I ciekawe, że wszystkie
                    robią tę jedną, charakterystyczną rzecz, po której jesteś ZAWSZE rozpoznawalny/-a :D
                    • ericca1 Re: znów o teściach 23.03.07, 22:13
                      30! Nie wiem co kto robi ale jedno jest pewne ze wszyscy wiedza ze jestes
                      rabnieta i nic ci na to nie poradze ale napewno szanuja ludzi o pokolenie
                      starszych.Wez sie odwal a najlepiej znajdz sobie zajecie np.wypierz gacie bo
                      tam pewnie cie nie ma zato tutaj probujesz dowalać ale ci nie wychodzi bo mnie
                      to zwisa.Zawsze ja osobiscie, napisze w temacie to co mi sie rzewnie podoba a
                      ty mi mozesz skoczyć.Więc daruj sobie.
                      • chicarica Re: znów o teściach 24.03.07, 06:38
                        Ericco/ Bersi, jeśli ja jestem rąbnięta, to powiedz mi jak bardzo musisz być
                        rąbnięta ty, żeby zakładać sobie nie wiadomo ile nicków i wpisywać się w każdym
                        temacie o teściowej?
                        Poza tym, kto to są "wszyscy"? Wszystkie twoje 30 nicków? ;)
                        • ericca1 Re: znów o teściach 24.03.07, 11:35
                          A g...o ci do tego prymitywie.Jesli o 6 rano nie masz nic innego do roboty tylko
                          czepiac sie ludzi ci nie znaych to juz nie mam watpliwosci o tym co napisałam
                          wczesniej.Przygłup do kwadratu hi hi
                          • justek20 Re: znów o teściach 24.03.07, 19:55
                            Cicho baby!!! :))))


                            Bo Wam nic więcej nie napiszę o cud-teściowej!!!!


                            Cichosza i pisać mi, że ja jestem ta dobra a teściowa to złoooooo :)))))
                            • patrycja.ros Re: znów o teściach 25.03.07, 18:49
                              No cóż życie bywa okrutne!!!! Mi się wydawało ,że trafiłam na wspaniałą teściową
                              dobrą i pobożną babinę. A tu cholera - moher mi sie trafił i teść wariat:)))0!!!
                              Od czasu gdy teść powiedział za dużo, czyli 2lata, nie utrzymujemy z nimi
                              kontaktów. Niestety spotykamy się czasami u męża brata ale staramy się unikać
                              kontaktów. Wiec teraz jest oki :)))))
                              Niestety musisz sama znaleźć rozwiązanie. Jesteś ta dobra więc coś mądrego na
                              pewno wymyślisz :)))) Powodzenia:))))
    • justek20 Re: znów o teściach 29.03.07, 13:23
      I znów mnie zgrzała.

      Dzwoni i "coooo tam? jak tam?" i wzdycha mi do ucha,ze sprzata biedna na święta.
      Nosz kurde.. zali mi się czy co??? Mam jej współczuć??? Pocieszać??? Raczej
      normalne, że sprzątać trzeba, żeby w chlewie nie mieszkać. To ja szczebiotliwie
      i radośnie, że my właśnie kończymy sprzątanie, okna umyte, firanki poprane,
      remont i pokój dzidzi zakończony, szafy uporządkowane itd. "Ah" tylko z siebie
      wydała. Luz.. zen i harmonia... :)))) Nie odpuściła jednak i musiałą mnie czymś
      podkurwić . No bla blaaa blaaa miz a uszami o niczym i pyta nagle czy wychodzę
      na spacerki. Więc ja zgodnie z prawdą, że nie bo męża raczej nie ma w domu,
      odkąd się ciepło zrobiło to my to akcję wiosenne sprzątanie przeprowadzamy w
      wolnej chwili a sama wyjść nie wyjdę bo się boję, że zasłabnęm ( no taka
      niestety ze mnie sierota teraz ). I tu pada tekstjakiś taki ironiczny jak dla
      mnie "to może ci trzeba nianię jakąś..." Co kurde nienię jakąś? O co chodzi????

      Za to plus dla mnie jeden bo probowala jakby zeby ja zaprosic na premiere
      pokoiku dzidzioli. Pokoik dla mlodej skonczony , meble , posciel, wszystko jest.
      I tak sie wypytywala, krazyla... a ja glupka z siebie robilam i szczebiotalam
      jak to ladnie i w ogole cacyyy bez zadnego zapraszania!!!! O !!! :)))


      I nie trułabym dalej, jakoś przełknęłam ale dziś pośrednio zezłościłam się na
      nią znów i w ramach pozbycia się negatywnych emocji piszę Wam.

      Dzisiejszy wyskok to akcja "synciu zawieź mnie do lekarza". Mąż jutro i w
      weekend ma 3 dni wolne. I to w zasadzie jest jego "mini urlop" ostatni przed
      narodzinami dzidzioli naszej. Tak wymyślił, że teraz będzie pracował najwięcej
      jak się da żeby potem jak młoda będzie mieć jak najwięcej czasu dla nas.
      Kochany, ja rozumiem i wolę teraz posiedzieć sama żebyśmy potem we trójkę mieli
      czasu wiecej. No... to jak synciu ma dzień wolny to czemuzby sie nie miał
      mamusią zajac. Yhhhhh...

      wyrzucilam to z siebie! uf... ide dalej wiesc pogodny zywot :))))
      • cas-cada Re: znów o teściach 29.03.07, 15:05

        > wyrzucilam to z siebie! uf... ide dalej wiesc pogodny zywot :))))


        Pomyslaś ze lada moment urodzisz dziecko ktore z mlekiem matki wypije twoja
        złośc,jad i wiele innych niepozytwnych cech.Czy to odpowiedni moment na takie
        zachowania.
        • przytul.anka Re: znów o teściach 04.04.07, 12:58
          a jaki jest odpowiedni moment? jak dzieci za mąż wyda/ożeni? stres też dzidzi
          szkodzi:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja