verte34
26.06.08, 20:32
Cześć. Podczytuję Was od jakiegoś czasu (chociaż "młodziutka" jestem
tylko stażem małżeńskim) i widzę, że są tu rozsądni i życzliwi
ludzie. Być może ktoś mi coś podsunie, lub przynajmniej będę
mogła „przewietrzyć” problem, co z kolei może pozwoli mi nabrać
dystansu do sprawy.
Jestem załamana z powodu kłamstw i konfabulacji mojego męża. Nie mam
pojęcia dlaczego tak się zachowuje, a jest taki od początku naszej
znajomości. Przed ślubem nie niepokoiło mnie to aż tak bardzo,
próbowałam go usprawiedliwiać - a to że być może trochę niedojrzały,
a to że - jak sam mówił - boi się mnie stracić. Po ślubie było już
tylko gorzej.
Myślałam że problem da się rozwiązać, wystarczy o tym porozmawiać,
wyjaśnić dlaczego, wytłumaczyć że to mnie rani. Nie da się.
Co więcej, mąż konsekwentnie twierdzi (pomimo nie wiem już ilu
rozmów) że problem stwarzam ja, bo on nie kłamie, za to ja mam
obsesję na punkcie zdrady/seksu/innych kobiet. Tak nie jest.
Dodam jeszcze że nie jestem osobą wścibską, wypytującą czy
kontrolującą, nie jest więc tak że to ja prowokuję męża do takich
zachowań.
Nasze rozmowy są jak ze złego snu - im bardziej chcę coś wyjaśnić,
tym bardziej rozmowa staje się zapętlona i absurdalna, i zawsze
według tego samego scenariusza.
To jak powracający koszmar:(( Czuję się jakbym rozmawiała z
wariatem, lub sama zwariowała.
Szukałam pomocy na terapii małżeństw, ale była to kompletna porażka.
Nie wiem co dalej robić. Mamy małe dziecko, dla którego mąż jest
bardzo dobrym ojcem; rozstanie nie wchodzi w grę.