Dodaj do ulubionych

bulterier dziecko zachowanie

07.06.08, 01:33
Rodzice kupili sobie bulterierka. Kocha bawić się z moją
półtoraroczną córką... I tu problem - dwa szczeniaki - ona na nią
skacze, podgryza. Jest coraz silniejsza. Córka co prawda daje
radę... Czasem zasadzi jej kopniaka ;} Obie mają wielką radochę. Na
końcu córka ma już dosyć namolnej bulki. Jak oduczyć skakania?
pODGRYZANIE też nie jest zbyt sympatyczne. Dziecko nie koniecznie
zrozumie, że pieskowi zęby idą. Zresztą córki gryzienia też nie
umiem oduczyć... '_'
Wiele mówi się o kontroli nad zabawami z bulterierem. No co można
pozwolić? JAk korygowac zle zachowania
Obserwuj wątek
    • moonalisa Re: bulterier dziecko zachowanie 07.06.08, 10:46
      czytając twój post ,myślę że to jakiś żart,ale piszę,na wszelki wypadek ,żeby
      zapobiec nieuchronnemu.Przez tego typu zabawy wyzwalasz w psu/rasy bojowej/
      najgorsze instynkty,a dziecku pozwalasz na agresywne zach,wobec zwierząt.W
      czasie najbliższych miesięcy pies urośnie i stanie się dorosły,dziecko nadal
      będzie malutkie i co wtedy?Wtedy siły i szanse nie będą obu ,,szczeniaków "
      wyrównane!Zaniechaj tolerowania tego typu zachowań,nie tylko u psa ale i u
      dziecka-walki gladiatorów już dawno minęły.Mam nadzieję ze to jednak jakiś
      żart...
    • dagna83 Re: bulterier dziecko zachowanie 07.06.08, 13:28
      Nie dam sobie wmówić, że pies rasy bojowej da sie ułożyć i będzie
      potulny zawsze jak baranek:/ wystarczy, ze raz mu odbije, a Ty i
      Twoi rodzice jesteście niespełna rozumu. Na co komu taki pies? żeby
      szpanować przed sąsiadami??? szkoda mi Was, dziecka i psa:/
      • baby2104 ja bym takiego psa nie kupiła... 07.06.08, 14:58
        ale to ich wybór. Jeździmy tam na obiad raz w tygodniu, a zamykanie
        psa uważam za rozwiązanie o wiele gorsze. Oczywiście córkę uczę, co
        wolno, a co jest złe, a psa za bardzo nie wiem jak i nie wiem, co
        poradzić rodzicom. Pytanie jest właśnie po to by uniknąć tragedii.
        Jakiejś rzeczowej wskazówki na razie nie otrzymałam. Karcić psa, ale
        jak?
        • baby2104 dodam 07.06.08, 15:20
          że do tej pory dwa psy mieliśmy 'skaczące' i zawsze na powitanie
          rajstopy podarte i siniaki... :-]
          Nie da się tego jakoś \wyeliminować\?
          • dagna83 Re: dodam 07.06.08, 17:49
            Jeżeli się nie wie jak okiełznać takiego psa i jak z nim postępować,
            to się go nie bierze! ale w polsce nadal jest samowolka jeżeli
            chodzi o psy bojowe. Co oni myslą, że to jest chomik? Ty się o rady
            na forum pytasz?? tu jest potrzebny specjalista, bo chodzi o życie
            Twojego dziecka, zdajesz sobie sprawę z tego, że wystarczy
            moment?..... bo mam wrażenie, że nie. O jakich siniakach Ty mówisz i
            jakich rajstopach? Ty się dobrze czujesz?
    • blue.berry Re: bulterier dziecko zachowanie 09.06.08, 10:57
      moja propozycja jest taka zeby rozdzielic corke i psa dopoki:
      pies nie zostanie nauczony poprawnych zachowan tz nie oduczy sie go
      gryzienia i skakania a corka nie zostania nauczona poprawnego
      zachowania w stosunku do psa tz nie bedzie go kopala i gryzla. : )
      bulle sa wprawdzie cudownymi psami, rowniez do dzieci, ale niestety
      maja swoje problemy (rowniez psychiczne) i dlatego nie do konca bym
      popierala taka zażyłosc szczenie/dziecko. rowniez dlatego ze za pol
      roku twoje dziecko nadal bedzie malym dzieckiem a bullek bedzie juz
      dorastajacym psem.

      nauka szczeniaka. korywgowanie zachowan takich jak gryzienie czy
      skakanie to podstawowe sprawy ktore powinien znac wlasciciel psa.
      jesli ich nie zna powinien zapoznac sie z fachowa literatura na ten
      temat lub udac na szkolenie gdzie zostanie nauczony jak nalezy
      prowadzic psa.

      na chwile obecna proponuje wprowadzic rodzicom podstawowa zasade "
      nie pozwalaj szczeniaciu na rzeczy, na ktore byc nie pozwolila
      doroslemu psu".
      • 14ruda Re: bulterier dziecko zachowanie 03.07.08, 21:28
        Dokładnie.
        Szcenie od przyjścia do naszego domu musi byc uczone pozytywnie jakie zachowania są nagradzane a jakie ignorowane.
        Nie można doprowadzic do zapasów dziecka z psem a tybardziej kopniaków.Trzeba uczyć dziecko i psa wzajemnego szacunku.
        Szczeniaka trzeba nauczyc,że twarz,ręce,nogi nie są do gryzienia,memłania.Zawsze kiedy próbuje łapać za kończyne w zabawie musimy mu pokzać,że nie tędy droga.Np.memłaną reke zamieniamy na ulubioną zabawkę i bawimy sie z pupilem.Trzeba systematycznej pracy.A dziecko i pies puszczone w samopas uczą sie tylko złych nawyków,które w przyszłości mogą owocować wypadkiem.
        • xsenna Re: bulterier dziecko zachowanie 01.08.08, 13:11
          Smiac mi sie chce jak to czytam buha ha.Moja siora ma bulke i jest w tym samym
          wieku co moj syn,siostra wychowuje mojego synka od malego.Moj syn a takze jej
          corka robily z nia wszystko w trakcie zabawy,wkladaly palce do oka dlugopis do
          uszu pies nie reaguje bo nigdy nie byl nauczony agresji jest wychowywany z
          miloscia szacunkiem i jest tez poskramiany wtedy kiedy trzeba.jest psem czystej
          rasy z dobrego domu,szwagier zabiegal o tego psa zna jej rodzicow i dziadkow
          sprowadzil z Anglii.wiadomo ze w Polsce ludzie robia nagonki na psy,ale czesto
          sa mylone z miesznka psa.czy ktoras z was wie jak powinna wygladac np glowa
          bulteriera,napewno nie wieci i czy byly przypadki pogryziena przez psa czystej
          rasy.No i po drugie kazdy kto ma bulla wie ze sa to psy ktore nigdy nie naucza
          sie zadnej komendy.To sa psy ktore trzeba traktowac jako czlonka rodziny.ja mam
          spaniela i juz 2 razy lekko ugryzl mojego syna podczas zabawy a bulka nigdy.Maly
          jest tak nauczony ze kiedy je kanapke to trzyma ja u gory zeby bulka nie
          zabrala,czasem jak mu zabierze to ja klepnie albo kopnie i nic.trzymam sie z
          ludzmi ktorzy maja bulle i jeszcze zaden nic nie zrobil(czystej
          rasy).Pamietajcie,ze wszystko zalezy od WLASCICIELA.
          • nrg67 niewiarygodne... 19.08.08, 15:28
            Ja to czytam i zupelnie nie wierze w to, co Ci ludzie wypisuja.
            Jedni nie slyszeli o rasach bojowych i pozwalaja na walki niemowlaka
            z bulltrierem, druga kobieta zachwala rodzinne wlasciwosci
            bullterierow i twierdzi, ze najlepszym zabezpieczeniem przed
            pogryzieniem przez psa jest papierowe zaswiadczenie, ze pies
            jest "rodowodowy" czy tez "rasowy", ze te psy nigdy nie naucza sie
            zadnej komendy, a potem sama pisze, ze wsystko zalezy od
            wlasciciela... No to gratuluje takiego psa, osobiscie jestem goracym
            zwolennikiem zakazu hodowli psow ras bojowych oraz im podobnych. W
            niemczech taki zakaz jest na poziomie komunalnym scisle egzekwowany,
            w Monachium 5 lat temu bylo np. 5 pitbulli. Kto potrafi powiedziec,
            ile pitbulli jest w warszawie? 10 tys? 650 tys? 2 tys? Cholerny,
            sowiecki burdel!
            Sam na wlasnej rodzinie przecwiczylem kontak szczenie-dzieciak (choc
            nie byl to juz niemowlak) i wiem, jakie to trudne, sam juz teraz tez
            wiem, jak wiele bledow popelnilismy i te bledy do dzis wychodzą w
            charakterze psa, dzis juz doroslego. Niebezpiecznych sytuacji byla
            masa, choc byl to po prostu kundelek wielkosci sporego jamnika. A
            mimo to w zyciu bym nie pozwolił na walki, przepychanki, mocowanie!
            Do glowy by mi też nie przyszlo kupowanie psa o celowo, genetycznie
            obnizonej wrazliwosci na ból i puszczanie go do zabaw z dzieckiem, a
            juz tolerowanie walk?
            I nie pisz, ze "zamykanie psa" jest jeszcze gorsze - ja po prostu
            ani sam, ani z dziecmi nie chodze do domow, w ktorych hodowane są
            psy raz bojowych. Nie mnie nie obchodzą zapewnienia wlascicieli,
            ze "to prawdziwy pieszczoch", ja sie z nimi piescic nie zamierzam i
            dzieciom tez nie pozwalam. Pies wyhodowany po to,aby walczyl i
            zabijal ma walke i zabijanie we krwi. A - jak napisal ktos wyzej -
            starczy sekunda, one sa naprawde bardzo, bardzo szybkie.
            • cezar8 Re: niewiarygodne... 25.08.08, 23:30
              Zgadzam sie z powyzszymi opiniami blue, rudej. Sama jestem
              wlascicielka obecnie 4 letniego bulla - psa. To co wiec napisze to
              nie sa dyrdymaly, lecz zwykle fakty.
              Po pierwsze rzecza karygodna jest kopanie zwierzecia. Niewazne czy
              to pudel, bull, czy kot - nie, nie i raz jeszcze nie wolno!
              Nalezy wiedziec,ze zwierzeta bardzo dobrze zapamietuja wyrzadzone im
              krzywdy! Nasz 2 lata temu zostal zaatakowany przez goldena (!)Od tej
              pory rzuca sie na wszystkie goldeny, niewazne czy pies czy suka. Mam
              wiec cicha nadzieje,ze Wasz mlody szczeniak nie zakodowal wybryku
              Twojego dziecka i w przyszlosci nie dojdzie do tragedii w chwili
              chocby psiego amoku. Tak, tak psy te maja bardzo czesto napady
              niekontrolowanego szalu. Male dziecko jest wiec latwo zranic, chocby
              nabijajac mu przypadkowego guza. Sa to psy masywne, pelne wigoru i
              nawet podczas zabawy, moga zranic czlowieka.
              Od siebie moge zaproponowac kupno przeznaczonego na morde bull
              terriera skorzanego kaganca. Kiedy pies nie slucha i staje sie
              agresywny zakladam swojemu na morde wlasnie kaganiec. Powtarzam
              rowniez wtedy do znudzenia i stanowczo,ze jest to kara!
              Czasami uspokojenie psa zajmuje mi 20 , 30 a czasami i 40 minut.
              Niestety -nie jest to pies dla wszystkich ludzi. Trzeba uzbroic sie
              w cierpliwposc i powtarzac, powtarzac i wychowywac przez zabawe!
              Kaganiec sprawdza sie u nas ( odpukac ) doskonale.
              Szkoda psa i Waszych nerwow! Powodzenia w wychowywaniu
              obu "szczeniat"
              • nrg67 Re: niewiarygodne... 26.08.08, 00:01
                bardzo dziekuje za tego posta. Nie ma lepszego dowodu na to, ze te psy powinny
                zostac po prostu sprowadzone z tego swiata, tzn.wysterylizowane, zakaz hodowli i
                romnazania - i po bolu. Jak ktost przyznaje, ze ze swoim psem musi walczyc 30
                min zeby go uspokoic, to nie ma lepszego dowodu nato, ze to nie jest pies tylko
                dzikie, agresywne zwierze. jak ktos przyznaje, ze kjego pies rzuca sie na
                kazdego innego psa i suke - to nie wiem, o czym tu rozmawiac. Nie znam osobiscie
                tresera - a znam takze treserow policyjny, takich, co to z psami nie zwykli sie
                piesic - ktory by tolerowal cos podobnego u zwierzaka. Jak tego sie nie da
                wychowac, (nawet "przez zabawe"), to znaczyl ze hodowla czegos takiego jest
                niebezpieczna, a jzu branie pod wlasny dach z wlasnymi dziecmi czegos takiego to
                karygodna lekkomyslnosc.
                Powiem tak: jeden z moich psow tez jest "agresywny". Polega to na tym, ze boi
                sie wiekszych psow od siebie i na nie warczy, a jak mu puszcza nerwy, to sie na
                nie rzuca z klami i pazurami. Ale - on wazy 11 kg, moge go jednej rece podniesc
                w powietrze, nie spuszczam ze smyczy, ew. zakaldam kaganiec, poza tym staram sie
                socjalizowac i zaprzyjazniac z innymi psami i to przynosi (drobne, ale jednak)
                rezultaty, poza tym on ma wylacznie problem z samcami, suka - duza, mala,
                wesola, wsciekla - moze mu wejsc na glowe a on i tak bedzie sie do niej lasil i
                probowal ja uwiesc. I powiem tak - kocham go do szalenstwa, ale jakby sie
                osmielił ugryźć dziecko albo domownika, to to by byl chyba ostatni dzien jego
                zycia. Zreszta, i tak nie ma wstepu dla psow na pietro, bo tam sa sypialnie
                dzieci, i tak nie ma mowy zeby ktorykolwiek pies zostal choc na chwile sam z
                dziecmi bez dozoru. A wszystkie te zasady obowiazuja w domu, gdzie oprocz
                wspomnainego wyzej malego kundla jest jeszcze nowofundland czyli jedna z
                najlagodniejszych ras jakie istnieja. O temperamencie niufa nawet nie wspominam
                - w ostatni weekend chodzil po nim poltoraroczny chlopczyk, deptal, drapal,
                targal uszy i siersc - a pies sie nawet nie obudzil.
                wlascicielom psow ras "bojowych" zycze, zeby nabrali choc troche rozumu. Wasza
                nieodparta potrzebe straszenie ludzi mozecie zaspokoic duzo bezpieczniej kupujac
                sobie np. noz sprezynowy albo kij do baseballa - jak z takim czyms
                pzryszpanujesz na osiedlu, to tez sie Ciebie beda bali, a przyanjmniej wiesz, ze
                taki noz czy kij w nocy sie nie obudzi i nie przyjdzie zamordowac swojego
                wlasciciela albo jego dzieckia. Czego nie da sie powiedziec o Waszych slodkich,
                ukochanycg "bullkach" i tym podobnych mutantach.
                • cezar8 Re: niewiarygodne... 26.08.08, 18:28
                  Troche ostro potraktowales/(as) moj post. Wyraznie napisalam,ze pies
                  atakuje tylko i wylacznie suki rasy golden. Inne moga mu rowniez
                  wejsc na glowe, tracac nosem, itd.
                  Jestesmy z moim mezem odpowiedzialnymi ludzmi. Wiemy,ze mamy pod
                  dachem psa, ktory nie nalezy do latwych.
                  Nasz pies jest zarejestrowany w bazie, byl na komisariacie w celu
                  ewentualnego zarejestrowania oraz mamy ubezpieczenie w razie
                  jakiegokolwiek wypadku, zniszczenia z winy naszego psa. Kiedy
                  pojawily sie problemy ( nasz pies panicznie bal sie wszystkiego )
                  udalismy sie do behawiorysty. Wydaje mi sie,ze nie ma zbyt wielu
                  ludzi, ktorzy zrobiliby to wszystko aby zabezpieczyc sie przed
                  ewentualnymi wypadkami.
                  Nasz pies jest bardzo dobrze prowadzony, a rzecza normalna jest,ze
                  kiedy obcy wchodzi do domu, pies atakuje szczekaniem i probuje
                  zlapac za nogawke! Dlatego uspokajanie psa trwa czasami 30 minut.
                  Tak dlugo jak jest popyt na zwierzeta tego typu, tak dlugo te psy
                  beda hodowane, rozmnazane i sprzedawane!
                  Trzeba tylko liczyc sie z konsekwencjami swojego wyboru!
                  Zwierze ZAWSZE pozostanie zwierzeciem!!!!!!!!!!!
                  • cezar8 Re: niewiarygodne... 26.08.08, 18:53
                    Napisze jeszcze na koniec, tej slownej przepychanki, bo krew juz mi
                    sie delikatnie zagotowala!
                    Nie podoba mi sie,ze wrzucasz do jednego worka wszystkich posiadaczy
                    psow obronnych.
                    A z tym zdaniem -}cytat:
                    " Jak tego sie nie da
                    wychowac, (nawet "przez zabawe")"
                    absolutnie sie nie zgadzam. Nie napisalam,ze mamy z tym problem!!
                    Przez zabawe nauczylismy psa bardzo wiele!!! Kary i nagrody tez
                    wiele psa nauczyly.
                    We Francji, gdzie mieszkamy bardzo czesto slyszy sie o atakach psow
                    na dzieci, ludzi. Zdziwie Pana ( Pania ), kiedy napisze,ze czesciej
                    slyszymy o owczarkach niemieckich, rottwailerach i wlasnie
                    goldenach!!!
                    Pitt bull i bodajze Tosa sa rasa zakazana, amstafy sa w pierwszej
                    grupie, czyli musza byc wykastrowane, chodzic w kagancach i
                    obowiazkowo powinny byc zarejestrowane na Policji.
                    To nie wina mlodych ludzi, ktorzy wg Pana ( Pani ) chca szpanowac na
                    osiedlu a zwyczajnie w swiecie wina przepisow panujacych w PL. Gdyby
                    podobne przepisy obowiazywaly w PL, wiele osob nie stawaloby sie
                    wlascicielami tego typu ras.
                    • nrg67 A to ja przepraszam, zagalopowalem sie :) 26.08.08, 21:32
                      Mam nadzieje, ze mi Pani wybaczy. Rzeczywiscie, nieslusznie wrzucilem do jednego
                      worka wszystkich wlascicieli takich psow. Przykro mi.
                      Jak sie mam tlumaczyc - mieszkam w Polsce. Niestety, nie podzielam Pani
                      przekonania, ze jakby prawo u nas bylo inne, to by bylo lepiej. Klopot w tym, ze
                      prawo u nas nie obowiazuje, jakiekolwiek by nie bylo. Po prostu bezholowie i
                      balagan, kazdy robi co chce, ludzie jezdza po moim osiedlu 80 km na godzine
                      miedzy dziecmi i sasiedzi ich podziwiaja, jakie maja zrywne auta. Innymi slowy:
                      wschodni prymityw.
                      Podobnie jest niestety z psami. W Polsce (a moze tylko w Warszawie?) panuje moda
                      na amstaffy. Nawet nie chodzi o to, ze sa bez paipierow czy z paierami, mnie to
                      wszystko jedno. Generalnie te psy kupuje sobie szxczegolny typ ludzi, ogoleni na
                      lyso gowniarze z tatuazami, kibice legii i tym podobne szumowiny. Nikt im w tym
                      nie przeszkadza, nikt im zlego slowa nie powie, a policja ... coz... szkoda
                      gadac. Taki chlystek kupuje sobie takiego psa po to, zeby brac go na tzw.
                      ustawki (czyli grupowe bijatyki z innymi kibicami), chwalic sie kolegom, ile
                      innych psow jego brytan zagryzl,jak sie go ludzie boja i t d. To nie legendy, to
                      sie dzieje naprawde. Na oko oceniam, ze amstaff jest w tej chwili w warszawie
                      najpopularniejsza rasa psa, byc moze tylko yorkow jest tyle samo. Smakrateria,
                      ktora je kupuje potem wyjezdza do pracy an zachod a z psami zostaje mamusai albo
                      babcia. Stad nieslychany, a w Warszawie normalny widok - starsza paniusia z
                      koczkiem na glowie i z amstaffem na smyczy. Taka kobiecina sobie nie zdaje
                      sprawy, co ona na koncu tej smyczy porowadzi. Te psy biegaja po parkach, po
                      placach zabaw bez kagancow, bez smyczy (kto nie wierzy, zapraszam an Kępę
                      Potocką, na Bielany, na Urysnow). Moj sasiad (lysa pala, kolczyki, tatuaze i
                      amstaff) o 6 rano zwykl pozostalych okolicznych psiarzy na naszej łące witac
                      slowami "Wez pan kundla nasmycz, bo bedziesz mial trupa!". Policjant, do ktorego
                      sprawe z sasiadem zglosilem ... przyjechal po miesiacu na rozmowe ostrzegawcza,
                      ale... pomylił domy i zamiast do sasiada, przyszedl do mnie!
                      W takich warunkach zyje, boje sie chwilami wyjsc na spacer, boje sie o dzieci,
                      boje sie o moje psy, boje sie,ze ktorys ukradnie mojego kundla zeby go jako
                      "pozoranta" wpuscic na nielegalna walke psow (w kazdy weekend sie odbywaja)...
                      Moze stad moje nerwy. Mam wrazenie, ze w takim kraju jak nasz zadzialac moglby
                      ewentualnie kategoryczny zakaz hodowli takich psow, przymusowa sterylizacja i
                      stopniowa likwidacja rasy - ale nie twierdze, ze amm racje, przyznaje,ze pisze o
                      tym w nerwach. Jesli czesc tych nerwow spadla an Pania, to proszed jescze raz
                      przyjac moje przeprosiny :)
                      • cezar8 Zawieszenie 27.08.08, 00:47
                        broni :)
                        Ciesze sie,ze ponownie Pan sie odezwal.
                        Ja pochodze z Krakowa i wiele lat temu widzialam mnostwo mlodych
                        spacerujacych z pittami, amstaffami na Rynku Glownym. To bylo
                        zwyczajne przedstawienie. Podejrzewam,ze Ci mlodzi ludzie zjezdzali
                        z Nowej Huty czy Podgorza, po to, aby zaprezentowac swoje psy.
                        Ten trend na szczescie sie zmienil, albo ja za rzadko bywam w KRK i
                        tego nie widze.
                        Niestety najczesciej cierpia psy, ktore nie sa winne temu,ze
                        dostaly sie w niepowolane rece. Podejrzewam,ze psy te sa kupowane
                        za "psie" pieniadze a przede wszystkim pochodza z Rumunii czy
                        Ukrainy. Nielegalny przemyt zwierzat jest i tutaj we Francji znany
                        weterynarzom.
                        Psy sa bez papierow, za szybko odebrane matce itd, itd. Jest to
                        przykre :(
                    • nrg67 Pytanie do Cezar8 29.08.08, 11:10
                      Mam pytanie: w tej dyskusji wspomniala Pani bardzo ciekawa kwestie -
                      ze we Francji niektore rasy psow są zakazane, ze astaffy musza byc
                      wykastrowane i t d.. Niżej - cytat:

                      "Pitt bull i bodajze Tosa sa rasa zakazana, amstafy sa w pierwszej
                      grupie, czyli musza byc wykastrowane, chodzic w kagancach i
                      obowiazkowo powinny byc zarejestrowane na Policji. "

                      Czy Pani mogłaby jakoś bardziej szczegółówo opisac regulacje prawne
                      tego typu, takie ,ktore odnosza sie do warunkow hodowli psow we
                      Francji?
                      Jest to o tyle frapujace, ze w polsce sie o tym co jakis czas cos
                      tam mowi, ale generalnie - nie ma żadnych zasad, zadnych regulacji,
                      pelna wolna amerykanka. No, moze jak ktos dreczy psa za bardzo to
                      jakas policja sie czasm zainteresuje, ale generalnie ... szkoda
                      slow.
                  • martuskownik Re: niewiarygodne... 26.08.08, 19:15
                    Jednak niepodważalną prawdą jest to że pojawia się "moda" na niektóre psy...a
                    wraz z nią psy w typie danej rasy...
                    Zna ktoś Ca De Bou, Dogo Canario bądź jakąś inną "nie modną" rasę, by były Jej
                    osobniki bez rodowodów w rękach laików...
                    Chyba coś w tym jest...?
                    • lirael Zagadka 27.08.08, 08:00
                      Chciałabym Wam zaproponować zagadkę. Przeczytajcie fragmenty opisu
                      rasy zaczerpnięte in extenso z oficjalnej strony pewnej hodowli, a
                      następnie (bez pomocy wyszukiwarki;) odgadnijcie, o jaką rasę chodzi:

                      "Spacer z ... to prawdziwy relaks."

                      "W INNYCH krajach takich jak Stany Zjednoczone są wykorzystywane do
                      dogoterapi z dziećmi. Uwielbiają dzieci i zabawy z nimi."

                      "Taka jest właśnie ...: opiekować się i służyć swojej rodzinie a nie
                      rywalizować z nią o dominację w grupie."

                      Nowofundland? Golden? Collie? Cavalier king Charles?
                      Pudło.
                      Chodzi o psa, który znalazł się na liście ras niebezpiecznych, a
                      mianowicie Tosa Inu.
                      Fragmenty pochodzą ze strony, która jest jednym z pierwszych wyników
                      wyszukiwania w Google, kiedy wpiszemy "tosa inu". Buszując po
                      stronach hodowli ras bojowych znajdziemy wiele takich opisów. Normą
                      są też zdjęcia z dziećmi lub kotami.
                      Nie neguję, że pies tej rasy, prowadzony z żelazną konsekwencją i
                      pozytywnym wsparciem emocjonalnym, może stać się taką domową
                      przytulanką. Uważam jednak, że hodowcy tych ras nie do końca mówią
                      prawdę o swoich pupilach.
                      Co ciekawe, na tejże samej stronie w dziale "linki" zostajemy
                      odesłani na stronę (zaprzyjaźnionej?) hodowli rumuńskiej, gdzie
                      mottem przewodnim jest hasło drukowanymi literami: "THE ENEMY
                      DESERVES NO MERCY".
                      Najwyraźniej dla nabywców rumuńskich najważniejsze są inne cechy,
                      które, jak się okazuje, rasa ta posiada.
                      Oczywiście mam świadomość, że strona hodowli to forma marketingu i
                      że dobór informacji ma prawo być tendencyjny, ale w sytuacji
                      ewentualnego zagrożenia życia, warto byłoby zdobyć się na troszeczkę
                      obiektywizmu. Przypuszczam, że umieszczenie tosy na liście psów
                      niebezpiecznych nie było wynikiem złośliwego żartu.
                      Oferta hodowców psów bojowych nie jest skierowana do blokersów i
                      skinów, którzy korzystają z innych źródeł. Ceny rodowodowych
                      szczeniąt tych ras wskazują na osoby o pewnym dorobku materialnym,
                      często już żonate/mężate, z dziećmi. Na pierwszy rzut oka widać, że
                      to jest target.
                      Psy takie zaczynają się cieszyć nienajlepszą opinią, upłynnienie
                      szczeniąt za takie pieniądze w Polsce to nie jest zadanie łatwe -
                      czy więc każdy hodowca, do którego zgłasza się zdeterminowany
                      nabywca, będzie przeprowadzał z nim jakieś psychoanalityczne seanse
                      czy wywiad środowiskowy na jego temat? Jeśli wytatuowany pan w
                      dresiku zostanie odesłany z kwitkiem, a czuje parcie na posiadanie
                      takiego zwierzaka, może poprosić o przysługę chociażby nobliwie
                      wygladającego wujka czy babcię sąsiadkę.
                      Nrg67 bardzo słusznie zwrócił uwagę na zjawisko wystepowania
                      bojowych eurosierot, którymi opiekują się osoby pozbawione
                      predyspozycji, przy calym szacunku dla ich dobrych chęci. Przykład z
                      naszego osiedla. Dwaj synowie, którzy pracują w Anglii, zmusili
                      rodziców (parę emerytów) no nabycia pitbulla, aby mogli podefilować
                      z nim po mieście, kiedy dwa razy do roku przyjeżdżają do Polski. Na
                      szczęście rodzice po kilku tygodniach zwrócili szczeniaczka hodowcy.
                      Chcę podkreślić, że nie czuję nienawiści do psów ras bojowych. Mam
                      natomiast pretensje do ludzi, którzy zaspakajając perwersyjną
                      potrzebę rozrywki wyhodowali psy do walk. Niczym profesor
                      Frankenstein stworzyli z kawałków coś, co wymyka się spod kontroli.
                      Na pewno pies ras niebezpiecznych MOŻE być domowym pupilkiem, ale
                      istotą jego natury jest WALKA i poskramianie wrodzonej agresji łączy
                      się z wysiłkiem, na który nie zawsze ma ochotę. Czy komuś przyszłoby
                      do głowy wściekać się na ogary za to, że poszły w las?
                      • nrg67 To jeszcze inaczej... 27.08.08, 09:43
                        Watek sie robi ciekawy (choc miejscami mocno kontrowersyjny, ale nie
                        chce ekslowac niepotrzebnych wymian kaśliwosci).
                        Natomiast skoro trafilem juz na odpowiedzialnych wlascicieli psów
                        ras bojowych, to pozwalam sobie jednak z czystej ciekawosci
                        kontynuowac dyskusje. Na łące koło mojego osiedla spotykaja sie
                        rozmaici psiarze, w wiekszosci wlasciele kundli, ale tez goldenów,
                        owczarków niemiecki, beagli, labradorów i t p. Jest też kilka
                        niufków, w tym mój. Właściciel jednego z nich pewnego sobotniego
                        poranka gawedzil ze mna w czasie, kiedy nasze psy tarzały się
                        trawie,ale w pewnym momencie musielismy przerwac pogawedke, bo przez
                        przegalopowal obok nas pan z bullterierem na smyczy. Smycz byla
                        napieta, pies zjeżony i wsciekly ,jakby mogl, na pewno rzucil by sie
                        na nasze misie, ktore patrzyly na niego swoimi okraglymi oczami. Nic
                        zlego sie nie stalo, ot, pare sekund przerwy w spacerze. Te scenke
                        sąsiad skwitował jednak pytaniem: "Ciekawe, po co ludzie kupują
                        takie psy?"
                        Otóż to jest pytanie, ktore mi nie daje spokoju: "Po co Państwo
                        kupują własnie takie psy?"
                        Wiem, po co ludziom zwierzeta - do kochania, do przytulania ,dla
                        dzieci, dla zabawy, zeby bylo sympatycznie, zeby sie zmusic do
                        spacerow, do joggingu i t d. Hobby, jak każde inne.
                        Sa np. ludzie, ktorzy lubia sporty strzeleckie, chodza na
                        strzelnice, bawia w paintball, trenuja biathlon - to wszystko fajne,
                        choc sam mam inne zaintersowania. Ale wybierając takie hobby ci
                        ludzie nie kupują sobie pistoletu maszynowego UZI ani nawet
                        kałąsznikowa, tylko sportowe pistolety albo karabinki przeznaczone
                        do strzelectwa sportowego, a nie do zabijania!
                        Idac tym torem myslenia: skoro ktos chce miec psa do domu, do
                        kochania, do rodziny - to dlaczego świadomie wybiera psa, ktorego
                        budowa i charakter są efektem celowej hodowli do walk? I to nie do
                        walk psich typu szamotanie sie za uszy i pokazywanie, kto tu jeset
                        silniejszy, tylko prawdziwych, morderczych walk na smierc i zycie?
                        Psy się generalnie miedzy sobą gryzą, szczegolnie samce, ale
                        zagryzienia zdarzają się w tych bójkach naprawdę wyjątkowo, zwykle
                        przez przypadek. Behawioryści, z ktorymi mialem kontakt zawsze mnie
                        uspokajali, że choc psia walka dla czlowieka wygląda okropnie
                        agresywnie, to w rzeczywistosci pies drugiego psa nie
                        zagryzie "chyba, ze chodzi o psa patologicznie wychowanego, ze
                        skrzywioną psychiką". Prawdą jest jednak, że amstaffy, bullteriery,
                        pittbulle, tosa inu i podobne w walkach swoich przeciwników po
                        prostu zabijają - bo tak są wyhodowane! To prawdziwy wyjątek wśród
                        psów, wynik świadomej, celowej hodowli.
                        POwiem tak: mam znajome starsze malzenstwo, ktore przygarnelo
                        pobitą, zagłodzoną suke - mieszaknę amstaffa z czymś nieznanym
                        blizej. Jest okropnie agresywna i niebezpieczna, raz ugryzla nawet
                        ich 5-letnia wnuczke ktora jej nadepnela na łapę, a jednka Ci
                        panstwo sie z psicą męczą uznając, ze ona miala ciezkow w zyciu,
                        dbaja, staraja sie i t d. Taka postawe jeszcze potrafie zrozumiec,
                        bo tu to nieszczesliwy pies znalaz sobie wlasciciela.
                        Ale dlaczego ludzie wybieraja takie rasy swiadomie, kupuja takie
                        szczeniaki? Po co spokojnym, porzadnym, kulturalnym ludziom takie
                        psy?
                        • blue.berry Re: To jeszcze inaczej... 27.08.08, 10:30
                          amstaff, bullterier czy staffik jest psem radosnym, pelnym energii,
                          wesolym, swietnym towarzyszem aktywnych zabaw. to psy ktore potrafia
                          byc bezgranicznie zakochane w czlowieku. to psy ktore codziennie sa
                          usmiechniete "od ucha do ucha".
                          wybór rasy psa (i mowie tutaj o wyborach normalnych myslacych ludzi)
                          to po czescie potwierdzenie naszych zainteresowan, mozliwosci,
                          gustow, hobby. jedni wybieraja yorki, inni dogi niemieckie, a inni
                          amstaffy. i tysiac razy wole kogos kto ma amstaffa bo pasjonuje sie
                          rasami tego typu, niz gogos kto ma labradora, ktorego kupil bo
                          widzal w amerykanskim filmie i taka teraz jest moda.
                          zla "prase" tym rasom niestety w polsce robia debile ktorzy nie
                          tylko nie powinni miec bulla ale i zadnego innego psa. zla "prase"
                          tym rasom zrobila w polsce moda na nie i cala masa psow za 100 czy
                          200 zl na zakup ktorych moze pozwolic sobie byle menel.
                          bulle w rekach normalnych wlascicieli sa cudownymi psami. moze
                          niekoniecznie idealnymi do wpolnych spacerow w gromadzie innych psow
                          ale tez zawieraja przyjaznie i tez mozna z nimi pojsc na spacer do
                          parku.

                          > przegalopowal obok nas pan z bullterierem na smyczy.
                          ciekawe czy tez zwraca pan uwage kiedy obok pana przegalopuje ktos z
                          goldenem / ONkiem / mixem na smyczy? czy jedynie bulle zostaja panu
                          w pamieci?
                          mieszkalam przez wiele lat na wielkim osiedlu z duzymi terenami
                          zielonymi. ludzie mieli tak psy przeroznych ras i zachowan. nigdy
                          nie mialam najmiejszego problemu/starcie/klopotu z jakimkolwiek
                          przedstawicielem bullowatych. ale za to np. rzucal sie na mnie i
                          mojego psa golden retriver.

                          ja na psy rasy bull patrze troche z innego punktu widzenia. przez
                          fundacje ktora takim psom pomaga, przez psie nieszczescia, przez
                          fantastycznych ludzi ktorzy maja fantastyczne bulle, i przez ludzie
                          smieci ktore te psy doprowadzaja do kalectwa. miała kontak w
                          zwieloma psami tych ras i wiem czemu ludzie (ci normalni) chca ich
                          miec za towarzyszy w zyciu. bo to fantastyczne, madre, wesole i
                          zywiolowe psy.

                          • cezar8 Re: To jeszcze inaczej... 27.08.08, 13:13
                            :)
                            U mnie historia zaczyna sie 20 lat temu. W mojej rodzinie byl
                            fokststerier krotkowlosy, ktory odnosil wiele sukcesow w Wystawach
                            Psow Rasowych. Podczas jednej z wystaw zobaczylam bulla i zakochalam
                            sie w nim od razu.
                            W moim domu i ogrodzie zawsze byly zwierzaki. Koty podrzucane przez
                            sasiadow, pies z azylu, pies znajda, swinka morska uratowana od
                            smierci w instytucie farmakologicznym itd, itd. Cale zycie pomiedzy
                            zwierzetami. W naszej calej rodzinie sa dwa owczarki niemieckie,
                            bialy owczarek szwajcarski, jamnik,shar pei, 3 koty main coon (
                            jeden znaleziony konajcy na autostradzie,z amputowana lapa i slepy
                            na jedno oko-wynik wypadku ) kot norweski lesny.
                            Po przeprowadzce zostalismy z psem i kotem ( obie znajdy )Sunia byla
                            bardzo schorowana, rak macicy, cukrzyca. Weterynarz nie dawal jej
                            szans na przezycie operacji.Skrocilismy jej cierpienia, bo cierpiala
                            okrutnie.
                            Ja mialam wielka ochote kupic bulla,ale cos mi podpowiadalo nie,
                            jeszcze nie czas.
                            Od czterech lat mieszka z nami Cesar, ja dojrzalam do posiadania
                            takiego psa.
                            Prawda jest,ze sa to psy bardzo wesole, potrafia swoja mina lub
                            spojrzeniem rozbawic nas do lez! Kiedy mam zly dzien, pies wyczuwa
                            moj nastroj i przychodzi pocieszyc. Traci nosem, poda lape. To sa
                            bardzo wrazliwe psy!!!
                            Podczas spacerow z malymi psami lub sukami ( poza goldenem )jest
                            psim "gentelmenem". Czesto lezy na grzbiecie i pozwala skakac po
                            sobie w doslownym tego slowa znaczeniu! Jest delikatny dla szczeniat!
                            To dzieki zlym ludziom, psy te maja zla slawe.
                            Przepraszam za tak dluga i prywatna wypowiedz.
                            • lirael Re: To jeszcze inaczej... 28.08.08, 08:08
                              blue.berry napisała:

                              > > przegalopowal obok nas pan z bullterierem na smyczy.
                              > ciekawe czy tez zwraca pan uwage kiedy obok pana przegalopuje ktos
                              z
                              > goldenem / ONkiem / mixem na smyczy? czy jedynie bulle zostaja
                              panu
                              > w pamieci?

                              Zdziwiło mnie to pytanie.
                              Dla mnie czujność nrg67 jest zupełnie naturalna. Ja też mam zerową
                              motywację, aby ryzykując zdrowie i życie moich psów przekonywać się,
                              czy mijany pitbull jest roześmianą przytulanką czy przedłużeniem
                              kija baseballowego, w którym konsekwentnie i pracowicie zabito
                              uczucia. W obydwóch przypadkach po drugiej stronie smyczy może być
                              np. urocza starsza pani (wnuków nikt sobie nie wybiera :)
                              Przykro mi, ale nie jestem w stanie traktować psów ras bojowych
                              (pozostanę przy tej nazwie, bo słodkie "bullki" do mnie nie
                              przemawiają) jako coś oczywistego - dla mnie są owocem chorego
                              kaprysu. W tej chwili ludzie sublimują agresję m.in. za sprawą gier
                              komputerowych czy filmów o mistrzach karate, a nie kibicując walkom
                              psów.

                              > ja na psy rasy bull patrze troche z innego punktu widzenia. przez
                              > fundacje ktora takim psom pomaga, przez psie nieszczescia, przez
                              > fantastycznych ludzi ktorzy maja fantastyczne bulle, i przez
                              ludzie
                              > smieci ktore te psy doprowadzaja do kalectwa.

                              Czy miałaś kontakt (bezpośredni, nie internetowy) z kimś komu
                              pitbull lub amstaff rozszarpał psa? To przytrafiło się
                              zaprzyjaźnionemu jamnikowi. Właścicielka (sąsiadka) stoczyła walkę z
                              amstaffem wyciągając mu z pyska swojego psa, podczas gdy właściciel
                              amstaffa przyglądał się temu z filozoficzną zadumą. Jamnik został
                              uratowany, ale fizycznie dochodził do siebie przez kilka miesięcy.
                              Psychicznie nie wrócił do formy do chwili obecnej.
                              Uprzedzając argument o goldenie: statystycznie rzecz ujmując
                              prawdopodobieństwo spotkania agresywnego goldena jest chyba jednak
                              kilkaset razy mniejsze niż w przypadku psów ras bojowych. W każdej
                              rasie zdarzają się zaburzenia emocjonalne.

                              >miała kontak w
                              > zwieloma psami tych ras i wiem czemu ludzie (ci normalni) chca ich
                              > miec za towarzyszy w zyciu. bo to fantastyczne, madre, wesole i
                              > zywiolowe psy.

                              Przynajmniej kilkadziesiąt ras pasuje do tej charakterystyki.
                              Takich, które nie zostały stworzone, by służyć chorym zachciankom.
                              Uważam, że wszystkie psy zasługują na szacunek i troskliwą opiekę,
                              zwłaszcza te psychicznie okaleczone przez ludzi. Niepokoi mnie
                              jednak moda na psy ras agresywnych.
                              Pozdrawiam.
                              • blue.berry Re: To jeszcze inaczej... 28.08.08, 10:21
                                czujnosc na spacerach z psem generalnie jest czyms naturalnym i
                                potrzebnym. poruszylam kwestie czy gdyby agresywnym psem byl golden
                                (lub jakikolwiek inny pies) ten temat bylby tak poruszany.

                                mialam kontak i z takimi co im bull poigryzl psa i z takimi co im
                                psa pogryzl np. briard. sama zreszta pare razy rodzielalam gryzace
                                sie psy (ostatnio mojego ze starszym wilczurem, ktory nas
                                zaatakowal). jak juz pisalam, po wielu latach egzystowania na duzym
                                osiedlu na ktorym byly przerozne psy (w tym i bulle)moge powiedziec
                                jedno - statystyka w zaden sposob nie przemawiala na niekozysc tych
                                bulli. a w temacie agresywnych goldenow (i labow) - na skutek mody
                                na te rasy i rozmnazania ich bez pomyslunku agresywnych goldenow i
                                labow nagle zrobilo sie calkiem sporo. nie mowiac juz o agresywnych
                                jamnikach ktore potrafia rzucic sie na psa 10 razy wiekszego od
                                siebie.

                                mnie rowniez niepokoi moda na psy rasy bull, moda na jakiekolwiek
                                rasy. jej konsekwencja jest nieprzemyslane rozmnazanie, osobniki
                                chore (zarowno fizycznie i psychicznie) oraz schroniska pelne psow
                                tych ras.
                                jednakze w temacie bulli potrafie oddzielic plotki od faktow i nie
                                ulegam uprzedzeniom. i na sam koniec mam mala prosbe - jesli już
                                musicie pałac taka niechecia to pałajcie nią do ludzi a nie do psów.
                                • nrg67 rasy bojowe... 28.08.08, 11:12
                                  Sluchajcie, w zasadzie sie zgadzamy co do wszystkiego, wiec nie ma
                                  sensu sie czubic :) Nie zgadzamy sie tylko w jednym procenie, ale na
                                  tyle istotnym, ze warto go podrazyc w towarzystwie kulturalnych
                                  ludzi.
                                  Ta różnica, to stosunek do tzw. ras bojowych. Ja wiem, ze kazdy
                                  pies moze byc agresywny (jestem wlascicielem jamnikopodobnego
                                  kundla, ktory rzuca sie na niemal wszystkie samce które sa wieksze
                                  od niego), ze kupno goldena nie gwarantuje ze to bedzie przytulny
                                  misio, ze jamniki bywaja ostre jak brzytwa itd. Zgadzam sie, ze na
                                  spacerach trzeba uwazać na wszystkie nieznane psy. Jakby przechodzil
                                  kolo mnie ktos z goldenem albo labradorem, tez bym uwazal, bo moj
                                  kundel szczegolna nienawiscia pala wlasnie do labradorow. Uwazam na
                                  inne psy nie tylko dlatego, zeby nie skrzywdzily moich psisk, ale
                                  tez odwrotnie - zeby moj duet nie zrobil krzywdy komus innemu. PIes
                                  to zwierze - kombinacja dosc agresywnego kundla z psotnym
                                  nowofundlanem moze byc niebezpieczna, o czym przekonal sie chocby
                                  moj 110 kilogramowy sąsiad - podciety przez rozpedzone psy polecial
                                  na ziemie jak niemowle. A to bylo zderzenie w zabawie, z nadmiaru
                                  szczescia, nie z agresji!!!

                                  Dlaczego mimo to pisalem o bullu? Bo mi sie przypominalo to
                                  pytanie ,o ktorym mowilem wyzej i nadal uwazam, ze ono jest
                                  sensowne: po co ludzoim takie psy?

                                  Bo przeciez jest tak, ze choc wszystkie psy sie gryza ,wszystkie
                                  maja zeby i pazury, wszytkie mozna wychowac tak albo inaczej - to
                                  jednak psy zyja z ludzmi! I patrzac na to przez pryzmat ludzi trzeba
                                  przyznac, ze moda na labradory i moda na bulle to calkiem inna moda.
                                  Jesli ktos kupuje labradora z dzikiej hodowli, o spaczonej genetyce -
                                  to to jest problem, bo pies moze byc agresywny, wlasiciel sobie z
                                  nim nie poradzi, straci na tym albo pogryziony pies, czlowiek, albo
                                  kolejny pies trafi do schroniska. Okropne - a jednak upieram sie, ze
                                  taka glupota jest dla mnie mniej przerazajaca, niz glupota, ktora w
                                  dokladnie podobny sposob kaze nieudolnie rozmnazac psy ktore za
                                  zalozenia maja byc "zle" czyli agresywne, walczace, dzikie. A te
                                  rasy bojowe maja dokladnie takie predyspozycje! (uwaga, ze bull jest
                                  wspaniałym towarzyszem spacerów "choc moze nie w wiekszej grupie
                                  psow" jest tu bardzo znamienna) Po co to? Komu to potrzebne?

                                  Jasne ,ze to wina ludzi, ze takie psy wyhodowali i teraz debilnie
                                  rozmnazaja - ale wlasnie ze wzgledu na bezmyslnosc tępej masy
                                  idiotów ja bym po prostu zakazal hodowli takich psow i doprowadzil
                                  do stopnowej likwidacji tych ras. Wlasnie po to, zeby debile nie
                                  mogli ich szkolic na mordercow. Analogia - gdyby zakazac produkcji
                                  aut, ktore sa w stanie jezdzic szybciej niz 60 km na godzine - wiele
                                  istnien ludzkich udalo by sie uratowac. Nic nie zmienia tu fakt, ze
                                  z niebezpieczna predkoscia jezdza glownie idioci, a ludzie
                                  odpowiedzialni i dojrzali zachowuja sie bezpiecznie. Jakby takich
                                  aut zakazac, idioci nie mieli by szansy narazac innych na smierc i
                                  kalectwo.
                                  Jak ktos uwaza, ze ja przesadzam - niech sie spotka z dzieckiem,
                                  ktorego mama zostala zabita przez pirata drogowego i niech mu te
                                  kwestie wytlumaczy. Ja takie dziecko raz widzialem w sądzie na
                                  rozprawie - wiecej nie chce.

                                  Sasiad, o ktorym juz wspomnialem wyzej - ten od amstaffa - wyraznie
                                  czuje sie lepiej z tym, ze ludzie sie go boja. Z tym swoim psem
                                  lazil kiedys po osiedlu bez kaganca i smyczy, gawedzil z
                                  ochroniarzem i mowil mu ,ze psa nie wolno glaskac, bo ugryzie ,ze
                                  jego "slucha bezwzglednie", ze jest po tresurze i takie tam. On sie
                                  po prostu napawa tym, ze jego pies budzi strach, on nie chce, zeby
                                  jego pies byl mily i sympatyczny dla innych - ma byc grozny! A to
                                  dorosly facet, ma kolo 50 lat. Gówniarzeria pod blokami jest
                                  znacznie bardziej radykalna, slyszalem kiedys taki dialog: "Cos maly
                                  ten twoj pies, kur..., w ogole z nim na bandyte nie wygladasz!" A
                                  kolega na to: "Kur.. wyrosnie, nie martw sie, niejeden bedzie przed
                                  nim spier..".
                                  Pisze to, zeby Wam uswiadomic, ze swiat Waszych wyobrazen, w ktorym
                                  odpowiedzialni ludzie dbaja o swoje psy i wybierajac trudne rasy
                                  potrafia je odpowiednio ulozyc - jest zamknietym swiatem grupki
                                  pasjonatow. W normalnym swiecie jest inaczej. Dlatego w normalnym
                                  swiecie prywatna osoba nie moze sobie po prostu pojsc do sklepu i
                                  kupic karabinu maszynowego, nie moze na niego nawet dostac
                                  pozwolenia. Sprawa jest zbyt ryzykowna, bo nad takim zakupem w
                                  powietrzu wisi oczywiste pytanie "po co panu taki karabin?". I
                                  oczywista odpowiedz: "bez takiego karabinu da sie zyc, a
                                  niebezpieczenstwo zlego uzycia tego urządzenia - skonstruowanego do
                                  sprawnego zabijania ludzi - jest zbyt duze". Wasze wyjasnienia, ze
                                  labrador moze tez byc agresywny ma taka sama wartość, jak
                                  twierdzenie, że przeciez nożem do krojenia chleba tez mozna zabic.
                                  No mozna - ale mimo to nikt nie zadaje pytania, dlaczego noze
                                  kuchenne nie sa zakazane, a karabiny maszynowe - tak. Jest to dla
                                  nas wszystkich oczywiste.
                                  Moja odpowiedz w kwestii psow ras bojowych: "zostaly wyhodowane w w
                                  innym swiecie i w innych czasach w celu zabijania; to nie jest
                                  kwestia ich wyboru - tak sa skonstruowane w toku hodowli; mozna nad
                                  tym panowac, ale jest to trudne i niepewne; lepiej wiec, zeby ich po
                                  prostu nie bylo - na wszelki wypadek, bo niebezpieczenstwo zlego
                                  uzycia tej rasy jest zbyt duze"
                                  • blue.berry Re: rasy bojowe... 28.08.08, 11:26
                                    zlikwidujesz rasy bullowatych - nie boj sie - idioci zastapia je
                                    innymi psami. zreszta nie ma co przewidywac - wystarczy cofnac sie w
                                    przeszlosc kiedy tych ras w polsce nie bylo - rotwailery, dobermany,
                                    owczarki niemieckie. ktos kto bedzie sobie chcial przedluzyc ego za
                                    pomoca psa zawsze znajdzie odpowiedniego - kazdego psa mozna zlamac,
                                    z kazdego zrobic niebezpieczna atakujace ludzi i zwierzeta bestie.
                                    nawet z nowofunlada.

                                    poc co ludziom takie psy? po co idiotom psy wogole?
                                    niekoniecznie "takie" bo jak "takich" nie bedzie to znajda sobie
                                    inne. chyba ze psia populacje ograniczmy tylko i wylacznie do psow
                                    max 5 kilogramowych (najlepiej bez zebow i pazurow)
                                    • nrg67 Re: rasy bojowe... 28.08.08, 11:36
                                      No to zlkwidujmy tez rottweilery i dobermany! Po co komu takie psy?

                                      Owczarki niemieckie - ok, uzywa ich policja i wojsko, tu jeset
                                      uzasadnienie ,podobnie, jak w przypadku karabinów maszynowych.

                                      Wiem ze z nowofundlanda mozna zrobic psa agresywnego. W sasiedztwie
                                      widze niufka wiszacego na łańcuchu i serce mi sie kraje.
                                      Różnica jest właśnie taka: z nowofundlanda MOŻNA ZROBIC psa
                                      agresywnego! A z bulla MOŻNA ZROBIĆ psa nieagresywnego!
                                      • blue.berry Re: rasy bojowe... 28.08.08, 11:40
                                        zlikwidujmy tez moze jorki i grzywacze meksykanskie - po co komu
                                        TAKIE psy? przeciez lepiej kupic sobie kota albo szczura...
                                        niestety nie potrafie dyskutowac z takim podejsciem dlatego tez nie
                                        widze sensu ciagniecia tej dyskusji dalej.
                                        • dudewraca ależ relax :) 28.08.08, 11:56
                                          Ja nie jetem zwolennikiem ZNĘCANIA SIĘ nad tymi psami. moze Cie to
                                          zgoszy, ale w anglii rasy bojowe zostaly przymusowo wykastrowane i
                                          nie wolno ich ani rozmnazac,ani importowac - czy to zle? Z tego, co
                                          pisza uczestnicy tej rozmowy wychodzi na to, ze we Francji tez
                                          niektore typy psow trzeba kastrowac, inne - rejestrowac obowiazkowo
                                          na policji i t d. To zle?
                                          A co do yorkow: przyznam szczerze: nie cierpie tej rasy, wszystkie,
                                          ktore spotkalem byly wsiekle agresywne, mój niufek przed jednym
                                          uciekal mi na kolana, przerazony i drżący caly (a oczywiscie
                                          wlascicielka, debilka, rehotala z radosci).
                                          A jednak pytanie nie brzmi w tym wypadku "po co komu takie psy",
                                          tylko "co takie male psy, nawet wsciekle komukolwiek
                                          przeszkadzają"? Ja ich nie lubie - ale nie slyszalem o przypadku
                                          zagryzienia czy tez dotkliwego pogryzienia przez takiego psa. A Ty
                                          słyszałas?

                                          • joasiazdaleka Re: ależ relax :) 31.07.09, 12:54
                                            No nie wytrzymam. Zanim sie cos powie, wypadaloby sie na dany temat
                                            dowiedziec. Mieszkam w Anglii i mam 2 psy. Owczarka niemieckiego i
                                            bullteriera wlasnie. Nie wiem czy wiesz, ale w Anglii bullterier
                                            jest uwazany za 'psa nianie' dla dzieci. To nie jest pies bojowy.
                                            To jest pies silny fizycznie i psychicznie ale nigdy nie jest
                                            agresywny sam z siebie.
                                            Owszem, jest lista psow zakazanych, na ktorej jest 4 rasy:
                                            1)american pit bull terrier
                                            2)tosa inu
                                            3)Filia Brasilia
                                            4)Dogo Argentino
                                            Zaden amstaf, zaden stafford, zaden bullterier.
                                            Co wiecej, wlasnie najbardziej popularne rasy to wszelkiej masci
                                            bullowate. I nie ma zagryzien, pogryzien i bog wie czego jeszcze. A
                                            moje psy chodza bez smyczy. Kagancow nawet nie znaja, zreszta w
                                            sklepie chyba ich nie ma. Jak tu mieszkam, a mieszkam juz ladnych
                                            pare lat, to nie widzialam psa w kagancu.
                                            Aha, jesli chodzi o scislosc, to te psy byly poczatkowo
                                            wykorzystywane do polowan na szczury, a nie do walk.
                                  • dogbono166 rasy bojowe...IDIOTO! 14.11.09, 18:58
                                    Proponuje owczarka niemieckiego, nie jest to pies bojowy, raczej wojskowy,
                                    szczegolnie wrazliwy na Zydow i ludzi noszacych ubrania w paski. Gowno wiesz o
                                    psach, wiekszosc psow da sie wychowac tylko trzeba wiedziec jak kretynie. Zal mi
                                    cie debilu.
                                • margie Re: To jeszcze inaczej... 24.05.09, 22:29
                                  witam:)
                                  Osobiscie uwazam, ze psy czystej rasy, madrze wychowywane, moga byc wspanialymi
                                  psami, nawet te bojowe. Niestety, 99% amstaffow, pitow ( bulli na szczescie nie
                                  ma duzo) to nie sa psy rasowe, rodowodowe tylko kundle, nie bojmy sie tego
                                  powiedziec. I takie wlasnie psy powinny byc eliminowane. Ale dopoki nie bedzie
                                  prawa, regulacji urodzin, kontroli i rejestracji, tak dlugo obok nas beda sie
                                  pojawiac takie psy w rekach idiotow. jak np moj sasiad, ktory kupil sobie cos,
                                  co wyglada jak amstaff albo pitt, na 200% nie ma papierow, a kupil, bo jak
                                  powiedzial: mial do wyboru: bron albo pies bojowy....

                                  Czy trzeba dodac cos jeszcze?
                                  • nrg67 Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 28.05.09, 15:40
                                    Pisalem o tym 1000 razy, napisze jeszcze raz, moze ktos kiedys po smierci
                                    wspomni moje slowa: zadna rejestracja, papiery, zwiazki kynologiczne i tym
                                    podobne nic nie pomogą. Jestes naiwna - wydaje Ci sie, ze jak na czyms jest
                                    pieczątka, to to jest legalne i dobre. Wiele razy juz pisalem i tu, i na innych
                                    forach o tym, czym naprawde skonczy sie planowany czasem nakaz licencjonoweania
                                    hodowli - wielką korupcją, wielką blagą, wielką kasą dla "środowiska", a psy jak
                                    cierpiały tak cierpieć będą.
                                    Ty jednak bijesz rekord naiwnosci - dotąd jeszcze nikt nigdy nie wymyślił, że
                                    to, czy pies jest agresywny czy nie zależy od tego, czy ma rodowód czy go nie
                                    ma. Jak Ci adrenalina opadnie, to skontaktuj sie z jakimkolwiek behawiorystą i
                                    podziel sie z nim tą opinią - tylko mów powoli, żeby biednemu człowiekowi zyłka
                                    nie pękła ze śmiechu.
                                    Jak Cie temat naprawdę interesuje, to powtorze specjalnie dla Ciebie historyjkę
                                    do dwóch psach: oba tej samej rasy, w tym samym wieku, w dobrych, kochających
                                    domach, dobrze karmione, leczone, otoczone miłością i opieką. Teraz oba mają dwa
                                    lata i bilans jest taki: jeden miał dwa razy babesioze i raz sobie rozciął łapę.
                                    Poza tym - wesoły i zdrowy jak byk.
                                    Drugi - dysplazja i wada serca, operacje kosztowaly już majątek, pies cierpi i
                                    nadal nie moze za duzo biegać, bo grozi mu zawał.
                                    Pytanie: ktory z tych dwóch psów ma rodowód, a który nie?

                                    I jedna uwaga: nie pisz mi tylko, ze jak jeden z psów "nie ma rodowodu" to nie
                                    można mówić, że "oba są tej samej rasy", bo ten bez papierow to kundel. Ten pies
                                    "w typie", bez papierow ma papierowa mame, a papierowego tate dostarczyl za
                                    kilka stów jeden z członkow zarzadu wojewódzkiego jednek z regionalnyhch
                                    oddziałow zwiazku kynologicznego. Jesli nawet tak jest, to dla mnei decydujący
                                    jest fakt ktory pies jest zdrowy jak rydz, a ktory cierpi.
                                      • nrg67 Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 28.05.09, 15:53
                                        ale w pseudohodowlach w ogóle brak wszystkiego!!
                                        Kluczem jest wychowanie - jak porządni ludzie dostaną/kupią psa, to naprawdę nie
                                        ma rożnicy jaka to rasa , hodowla, kundel, znajda... to nie ma znaczenia.
                                        To co pisze Margie jest niebezpieczne - ludzie są często pełni dobrej woli,
                                        kupują psa okreslonej rasy z dobrej hodowli liczac na to, ze ten pies bedzie
                                        "jakis". Ale nikt - a juz na pewno nie hodowca, ktory za psy bierze kase - ich
                                        uczciwie nie ostrzeże, ze jak sie psa dobrze nie wychowa, to swoich rasowych
                                        "cech" moze nie miec. A potem są najpierw pretensje, że "pisali że łagodny, a
                                        warczy", a na koniec pies trafia do schroniska.
                                          • nrg67 Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 28.05.09, 16:06
                                            No jednak to Ty sie mylisz, bo sama napisałaś - "dobry, porządny hodowca".
                                            Czyli niekoniecznie taki, który ma papiery (ew. w przyszłosci licencje ze ZW
                                            Kynologicznego), ale po prostu porzadny czlowiek. Tej porządnosci nie gwarantuje
                                            żadna licencja, żadne papiery, żane rodowody. A Margie właśnie próbuje
                                            przekonywać ludzi, czytających forum, że jesli kupi się psa z prawdziwej hodowli
                                            z papierami, to już wszytsko ok, ew. jesli sie kupi psa z "nieprawdziwej
                                            hodowli" - to czeka nas katastrofa.
                                            Jej przyklad sąsiada jest juz zupełnie debilny - sąsiad kupił pitta, bo chciał
                                            czyms straszyc ludzi, albo psem, albo bronią. Co mają jakiekolwiek papiery do
                                            takiego durnia? Przeciez jak taki osioł bedzie mial pieniadze, bo kupi sobie psa
                                            z dobrej hodowli i bedzie nim tez ludzi straszyl! mam takiego w swojej okolicy,
                                            pies wychuchany, zadbany, hodowlano-papierowy, ale wlasciciel jeset chamem i
                                            idiotą, wiec szczuje tym psem inne psy i straszy ludzi.
                                            Jakbyscie Panie propnowaly testy psychologiczne dla wlascicieli psow - to bym
                                            jeszcze rozumial, (choc tez bym wątpil w skutecznosc tego pomyslu), ale w takim
                                            wypadku to kompltenie nie wiem o co Wam chodzi?
                                              • nrg67 Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 28.05.09, 16:43
                                                eh.. a jak hodowca z papierami sprzedaje chore psy?
                                                a jak hodowca z papierami szprycuje suke sterydami zeby wreszcie zaszla w ciaze?
                                                a jak hodowca z papierami ma na boku "alternatywną" suke i kombinuje dwa mioty,
                                                wybierajac co lepsze szczeniaki?

                                                Wiesz, do co sobie takimi "papierami" mozna podetrzec?
                                                A wiesz, jak takiego hodowce odróżnic od "porządnego" hodowcy"?
                                                A wiesz, jaki porządny i polecany przez srodowisko jest ten hodowca, ktory
                                                wychodowal i opchnął chorego psa, o ktorym pisze wyzej?
                                                Czy poza "papierami" i pieczątką oraz oficjalnym tatuazem na uchu psa potrafisz
                                                tez zobaczyc zywe stworzenia, ktore sie za tymi martwymi przedmiotami kryja?
                                                Interesuje Cie to w ogole? Czy za pojęciem "pies" moze sie nie kryc zadna
                                                biurokracja, wszytko jedno, czy sprzedajna i zlodiejska, czy tez w miare uczciwa?
                                                • semi-dolce Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 28.05.09, 18:56
                                                  To nie jest to dobry i porządny hodowca. To raz.

                                                  Dwa, że każdy pies może się rozchorować. I gwarancji na to, że pies bedzie
                                                  zawsze zdrowy nikt ci nie da. Bo pies to żywa istota. Gwarancje to możesz dostac
                                                  kupując telewizor.

                                                  Ja sobie nic tymi papierami nie podcieram. Hoduje psy. Oczywiście rodowodowe.

                                                  Tak, potrafię zobaczyc też zywe, czujące stworzenia. Widziałam suki rodzace na
                                                  betonie w klatkach metr na metr. Widziałam szczenieta zdychające z głodu przy
                                                  martwej matce. Widziałam żywe szczeniaki, z których każdym możliwym otorem ciała
                                                  wychodziło robactwo. Itd... Żadne z tych zwierząt nie miało papierów. Ich
                                                  "własciciele" czy "hodowcy" mówili to, co ty - że rodowody im do niczego nie
                                                  potrzebne. Nawet jesli wśród pseudohodowców, czyli tych, którzy hoduja psy bez
                                                  rodowodów, są porządni ludzie, to jest ich mniejszość. Tak, jak wśród hodowców
                                                  zrzeszonych w zkwp, mniejszość stanowią ci, którzy oszukują, maja lewe mioty i
                                                  sprzedaja chore psy.
                                                  • nrg67 Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 29.05.09, 12:29
                                                    Nie chwal sie tym, co widzialas, ja sie wychowalem na wsi i do 15 roku zycia
                                                    zobaczylem takie traktowanie zwierzat, ze mi na cale zycie wystarczy.
                                                    Cos chce sprostowac: ja nie twierdze, ze papierowe psy i rodowody to w ogole
                                                    zawracanie glowy. Sam mam psa jednakowoz wychodowanego tzn. takigo, ktory sam w
                                                    przyrodzie nie wystepuje wiec na glowe nie upadlem i wiem, ze ktos go jednak
                                                    wychodowal. Chwala mu za to.
                                                    ja tylko probuje przestrzegac naiwnych ludzi, szukajacy wiadomosci w internecie,
                                                    rpzed slepa wiara w rodowody, zwiazki kynologiczne i t p rzeczy. Jak jestes tzw.
                                                    porzadnym hodowcą 0 to chwala ci za to. Ael nie wszyscy są tacy i ty sama dobrze
                                                    to wiesz. Wszyskie przypadki naduzyc, ktore Ci opisalem sa autentyczne i
                                                    wszystkie dotyczą prawdziwych, utytyłowanych, rodowodowych hodowli.
                                                    Prawda jest i taka: jesli ktos rozmnaza suke "bez papierow", to to jeszcze nie
                                                    jeset pseudohodowla. Ludzie sie nei znaja na psach i hodowli, znam mawse
                                                    przypadkow bezmyslnego krycia po to, zeby byly szceniaczki, zeby sunia miala
                                                    dzidziusie i byal szczesliwa i t d. Wiem ze to sie czesto zle konczy, ale znam
                                                    przypadku, kiedy to sie wcale zle nie konczy. Moj pies jest z takiego przypadku:
                                                    nieswiadomy niczego wlasciel uznal, ze suka bezdie szczeliwa jak bedzie miala
                                                    dzieci, wiec zadzwonil do kolegi ktory dzialal w Zw. Kynologicznym. No i kolega
                                                    dzialacz za pare stów załawtił krycie :) Paskudne?
                                                    Moze. Ale suka urodzila zdrwowy miot (rzecz jasna o papierach nie ma mowy),
                                                    wlasciciele trzymali i ją, i psiaki w domu, zeby sie nie pochorowaly, pani
                                                    karmila butelką przez smoczek, dzieciy były zachwycone. Dbał o nie wet, byly
                                                    karmione Bozitą której wtedy jescze nawet na rynku nie było w Polsce. Krotko: Ci
                                                    ludzie naprawde te psy kochali i zrobili to z bezmyslnej milosci. Przy oddawaniu
                                                    kolejnych szczeniakow w domu był płacz, bo sie przywiazali do nich. Ja wzialem
                                                    jednego - to bylo dwa lata temu, do dzis dwonia w kazde swieta spytac, jak sie
                                                    ma pies, prosza o fotki. I - uwaga! = z miotu zatrzymali sobie 3 sztuki i nadal
                                                    je u siebie mają, w sumie 4 wielkie psy w domu! (mają dobre warunki, bo to
                                                    zamozni ludzie).
                                                    Rozmiem, ze z takimi ludzmi mozna delikatnie porozmawiac i im sprobowac
                                                    wytłumaczyc, zeby tego na przyszlosc nie robili. nie rozumiem, dlaczego nie
                                                    zrobil tego ten gosc ze ZW Kynologicznego , ktory oficjalnie miele takie same
                                                    komunały o "pseudohodowlach" jak Ty.
                                                    Nie rozumiem, dlaczego takich ludzi koniecznie trzeba obrażać i im wymyślać,
                                                    zamiast poszukać winnych we własnym środowisku.
                                                    No, chyba że całe środowisko - np. także Ty - jest przeżarte cynizmem i chodzi
                                                    Wam po prsotu o to, zeby administracyjnymi metodami wyciąć konkurencję na rynku.
                                                  • semi-dolce Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 29.05.09, 13:07
                                                    Raz - ja się nie chwalę tym, co widziałam, bo to żaden powód do chwały.
                                                    Widziałam i pomagałam, ratowałam, leczyłam, kastrowałam, dawałam dom. To fakty a
                                                    nie chwalenie się, to moje doswiadczenia.

                                                    2. Jak napisałam - wśród pseudohodowców, czyli ludzi rozmnazajacych
                                                    bezrodowodowe psy, też zdarzaja się ludzie porządni, ale sa to wyjątki. Wsród
                                                    hodowców tez zdarzaja się szuje, ale to także wyjątki (niechlubne).

                                                    3. Ja nie czuję sie niczemu winna. Ja jestem w porządku i wiem, że całego świata
                                                    nie zmienię. Mogę sie starac, mogę próbowac, ale wiem, że nie dam rady, zaczynam
                                                    więc od siebie.

                                                    4. Pseudohodowle i psy bez papierów to dla mnie żadna konkurencja gdy sprzedaję
                                                    psy. Nie ten odbiorca, nie ten target.
                                                  • blue.berry Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 29.05.09, 14:18
                                                    semi - z nrg67 na niektore tematy dyskusja jest trudna a czasem
                                                    wrecz niemozliwa. ja w kazdym razie pare takich dyskusji zarzuciłam.
                                                    on opisuje jakies pojedyncze zdarzenia w temacie rozmnazania psow (i
                                                    te złe i te dobre) i do nich odnosi całą resztę. i do tego ma
                                                    jakis "skręt" w temacie "sekciarstwie wielbicieli psow rasowych".
                                                  • nrg67 blue berrry 29.05.09, 14:28
                                                    Zaszczyt to dla mnie, ze pamiętasz nasze wymiany poglądów.

                                                    Moze spróbuj sie zastanowic w wolnej chwili nad tym, dlaczego tak absolutnie
                                                    bezbłędnie i precyzyjnie pomijasz te fragmenty moich postów, w których się z
                                                    Toba zgadzam albo przyznaję Ci rację?

                                                    Ja oodpowiedzi moge sie tylko domyslac. :) Zresztą, SEmi dolce robi dokladnie to
                                                    samo, widzi tyko to,co chce widziec , ale generaleni stosuje strategie nosorożca
                                                    czyli tratuje co jej stanie na drodze i nei rozgląda się na boki, tak, jak Ty
                                                  • nrg67 Semi dolce - jesteś "producentem" 29.05.09, 14:23
                                                    Nie wiem czy wsrod "hodowcow" szuje to wyjątki, czy nie. Raz jeden w zyciu
                                                    probowalem kupic psa "rodowodowego" i trafilem na takie morze ignorancji i
                                                    nieczulosci, ze mi sie odechcialo. Jak chcesz wiedziec, o czym mowie, to zajrzyj
                                                    na allegro i zobacz, ile tam szczeniakow "rokujących wielkei nadzieje wystawowe"
                                                    jest na sprzedaż - czesto mają grubo po pół roku i nadal nie mają nowego
                                                    własciciela, bo "porzadny hodowca" (wg. mnie "producent") nie chce spuscic z
                                                    ceny. A wiesz, w jakim wieku szczeniak powinien znajdowac nowy dom? Na pewno wiesz.
                                                    Dobija mnie arogancja, z jaką obrażasz ludzi. Tak samo, jak karkom bojowe psy
                                                    służa za protezę męskości, bo chcą się poczuc slniejsi i budzić strach, tak samo
                                                    wielu "porządnym hodowcom" produkcja rodowodowych psów służy do tego, żeby sie
                                                    poczuli czyms lepszym od reszty, zeby mogli wymyslac od "pseudohodowców" komu
                                                    tylko zechcą, ludziom "spoza branzy", "niewtajemniczonym". Dlatego celowo nie
                                                    róznicują miedzy mnozeniem psów w klatkach, dla masowego zysku, na szybko - a
                                                    rozmnazaniem domowym.
                                                  • semi-dolce Re: Semi dolce - jesteś "producentem" 29.05.09, 15:34
                                                    Tak cię czytam i czytam... Cóż, ja tez bym cię zignorowała.

                                                    Co do allegro - wśród hodowców zdania sa podzielone. Jedni nie maja nic
                                                    przeciwko ogłaszaniu sie na allegro, inni maja. Tak, oglaszaniu, bo nikt nie
                                                    sprzedaje psa przez allegro, allegro jest traktowane jak portal ogłoszeniowy.

                                                    Wiem w jakim wieku szczeniak powinien jechac do nowego domu - nie wczesniej niz
                                                    po ukończeniu 12 tygodni. I ja tez sprzedawałam półroczne psy, nie dlatego, że
                                                    nie było chętnych, a dlatego, że mi się nikt z tych chetnych nie spodobał. Bo
                                                    mnie nie jest wszystko jedno do kogo trafi moje szczenię.

                                                    Nie czuję sie lepsza przez to, że mam rasowe psy. To, że pies rasowy ma rodowód,
                                                    jest dla mnie tak samo oczywiste jak to, że nie bije sie dzieci czy nie
                                                    negocjuje z terrorystami.

                                                    Juz ci mówiłam - od każdej reguły sa wyjątki, ale widac za trudna prawda i nie
                                                    dociera.

                                                    Nie czuje sie producentem. Nie zarabiam na psach. Psy są moją pasją, moim
                                                    życiem. Miewam mioty od czasu do czasu. Jeżdżę po świecie na wystawy. Na krycia.
                                                    Staram się jak najlepiej dobierać pary hodowlane analizując ich charakter,
                                                    eksterier, osiągnięcia, rodowody kilka pokoleń wstecz. Odchowuję szczenięta
                                                    najlepiej jak umiem - z troską, pod opieką lekarza, dbając o właściwą
                                                    socjalizację. Nie sprzedaję sześciotygodniowych maluchów, bo takie sliczne
                                                    malutkie. Nie sprzedaję młodszych niz trzymiesięczne bo dopiero w tym wieku sa
                                                    one naprawdę gotowe na odłączenie od matki. Nie sprzedaję byle komu. I tak, nie
                                                    obniżam ceny kiedy szczenię zostaje u mnie dłużej, posezonowe promocje i
                                                    wyprzedaże to w supermarkecie.
                                                  • nrg67 Bardzo mi się podoba :D 29.05.09, 15:47
                                                    Jedno pytanie praktyczne: jak twierdzisz, ze "nie jesteś producentem" - to
                                                    powiedz: czy w PITach wykazujesz zysk ze sprzedanych szczeniąt jako dochód?

                                                    PS. Bardzo mi się podoba zdanie z końca Twojego postu: "nie obniżam ceny kiedy
                                                    szczenię zostaje u mnie dłużej, posezonowe promocje i wyprzedaże to w
                                                    supermarkecie" :) Podoba mi się szczególnie w zestawieniu z deklaracją wyżej:
                                                    "Nie zarabiam na psach."
                                                  • semi-dolce Re: Bardzo mi się podoba :D 29.05.09, 15:59
                                                    Nie zarabiam. Wiesz ostatnio to liczyłam. Jesli chodzi o moja rasę to przy
                                                    sredniej wielkości miocie i warunkach idealnych, czyli suka rodzi sama, karmi, a
                                                    wszystkie szczeniaki jadą do nowych domów jak tylko kończą 12 tygodni zarabia
                                                    sie 1500 złotych. Warunki idealne niestety nie zdarzaja się.

                                                    Nie, nie wykazuje w picie zysku. Płace ryczałt do urzędu skarbowego od każdej
                                                    suki i psa posiadajacych uprawnienia hodowlane.
                                                  • semi-dolce Re: Bardzo mi się podoba :D 29.05.09, 16:31
                                                    Nie wykazuje się fiskusowi dochodu. Płaci sie raz do roku ryczałt od każdego psa
                                                    z uprawnieniami, którego posiadasz, bez względu na to, czy masz w owym roku
                                                    szczenięta, czy też nie.

                                                    1500 za 2 miesiace opieki nad ciężarną suką oraz 3 miesiące 24 godzinnej opieki
                                                    nad szczenietami to dla mnie żaden zysk. Przy czym wystarczy, że 2 szczeniaki
                                                    zostaną miesiąc dłużej i już 1500 diabli wzięli (a dokładnie szczeniaki zjadły).
                                        • rianka Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 29.05.09, 13:17
                                          nrg67 napisał:

                                          > A potem są najpierw pretensje, że "pisali że łagodny, a
                                          > warczy", a na koniec pies trafia do schroniska.

                                          Chyba dawno w schronisku nie byłeś... Radzę pójść i policzyć ile jest
                                          psów z rodowodem a ile bez... A nawet jak do schroniska trafi pies z
                                          rodowodem i bez, to zastanów się, który szybciej znajdzie dom...
                                          • nrg67 Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 29.05.09, 14:13
                                            OK, masxz razje: psów z rodowodem w schronisku jest naprawde mniej. Na pewnoe
                                            dlatego, ze taka forma hodowli wymusza wieksza odpowiedzialnosc kupujących. Ale
                                            na pewno tez - zastanow sie nad tym - jak ktos bardzo chce sie pozbyc psa "z
                                            tatuazem", to znajdzie pewniejszy sposob niz oddawanie go do schroniska, gdzie
                                            kazdy moze zidentyfikowac wlasciciela.
                                            • blue.berry Re: Margie, urocza jest Twoja naiwnosc... 29.05.09, 14:25
                                              nrg67 napisał:
                                              > Ale na pewno tez - zastanow sie nad tym - jak ktos bardzo chce sie
                                              pozbyc psa "z tatuazem", to znajdzie pewniejszy sposob niz oddawanie
                                              go do schroniska, gdzie kazdy moze zidentyfikowac wlasciciela.

                                              ale ze co - sugerujesz ze obetnie mu ucho w ktorym ma tatuaz, wypali
                                              dziure w pachwinie czy od razu zatlucze łopatą?

                                              psow rasowych w schroniskach jest b. mało bo zazwyczaj osoby ktore
                                              sa gotowe kupic psa za 2000-3000 pln, ktore czekaja tygodniami na
                                              miot, ktore jada 300 km po psa, ktore przywiazuja duza wage do
                                              wyboru rasy, hodowcy, skojarzenia, szczeniaka i nie traktuja psa
                                              jak "hobby jak kazde inne". i nawet jesli zdazy sie tak ze psa nie
                                              beda dalej mogli / chcieli posiadac dalej to poswieca swoj czas na
                                              to aby znalezc psu nowy dobry dom.

                                              psow rodowodowych w schroniskach jest jakis promil w stosunku do
                                              tego ile w schroniskach jest kundelkow oraz psow "rasowych bez
                                              rodowodu", kupionych za 200 pln i wyrzuconych z domu jak juz sie
                                              znudza, albo sa klopotliwe, albo choruja. ot i tyle.
                                              • nrg67 nic nie sugeruje 29.05.09, 14:36
                                                Nie wiem co sie dzieje z takimi psami i nie podwazam faktow co do proporcji w
                                                schroniskach.
                                                Po prostu stawiam sobie po cichu pytanie: czy bogaty snob, ktory bezmyslnie
                                                kupił psa od "porzanego hodowcy" i sie nim znudzil bezdie szukal adopcji?
                                                Nie wierzysz w to, ze moze go zatłuc łopatą? Albo dać na pół litra lokalnemu
                                                pijaczkowi zeby "cos z nim zrobil"?
                                                Wiesz, ze wlasnie w tej chwili obserwuje wsród znajomych i sąsiadów los trzech
                                                szczeniat rodowodowych, kukpioncy starannie, z "porzadnej hodowli" - i czekam,
                                                który się pierwszy znudzi, bo no przeciz "ma 4 miesiace i nadal sika!". maly
                                                York z kolei warczy na dzieci i pani domu juz raz rzucila przy stole do meza
                                                "cos bedziec trzeba z nim zrobic".
                                                To zamozni ludzie, dla niche te 2-3 tysiace to nie ejst az tak znowu wielki
                                                wydatek. Psa oddac sie nie zdecydują, bo wstyd rpzed sąsiadami, wiec... ???
                                                Co myslisz?
                                                  • nrg67 Ja wiem?? 29.05.09, 15:05
                                                    Dlaczego mam pecha? :)
                                                    Moze nie zauważyłaś, jak ciepło piszę o bardzo, bardzo sympatycznych ludziach
                                                    którzy rozmnożyli bezmyslnie swoją sukę i bardzo dbali o nia i o szczenięta? :))
                                                    Nie zauważyłaś?
                                                    A dlaczego nie zauważyłaś?
                                                    Ja takich ludzi znam więcej - trochę naiwni, ale pełni dobrej woli :))

                                                  • rianka Re: Ja wiem?? 29.05.09, 16:13
                                                    Nie popieram rozmnażania psów niehodowlanych, więc nie będę chwalić
                                                    Twoich znajomych, choć oczywiście cieszę się, że dbają o swoje
                                                    zwierzęta (ja swoje też traktuje najlepiej jak mogę, ale nie oczekuję
                                                    z tego tytułu uwielbienia, bo to dla mnie naturalne jak poranny
                                                    prysznic) ;] Wiesz, ludzie często mimo dobrych chęci swoimi czynami
                                                    powodują więcej szkody niż pożytku. Nie jestem lekarzem więc nie
                                                    leczę ludzi, tak samo jak nie jestem hodowcą więc nie rozmnażam psów.
                                                    Zostawiam to tym, którzy robią to z sensem - bo chcą doskonalić rasę,
                                                    bo mają więcej wiedzy na ten temat niż ja. Sama dobra wola to za
                                                    mało.
                                                  • nrg67 Re: Ja wiem?? 29.05.09, 16:23
                                                    Na pewno dobre traktowanie psów to nie jest powód do uwielbienia - tyle ze Ty i
                                                    Twoje kolezanki z tego forum tych ludzi po prostu cały czas obrażacie. Ja prosze
                                                    nie o to, zeby im kwiaty posłac, tylko zeby przestać o tych fajnych ludziach
                                                    pisac per "pseudohodowcy".

                                                    Kiedys w rozmowie z jakims facetem ze zwiazku Kynolog bylem bliski temu, zeby mu
                                                    dac telefon do goscia od ktorego wzialem psa. chcialem, zeby go delikatnie
                                                    naprostowal, moze nawet namowil na utworzenie prawdziwej hodowli, bo facet ma i
                                                    warunki, i serce do tego. Ale w ostatniej chwili sie powstrzymalem, bo moj
                                                    rozmowca nie dawal mi gwarancji, ze tego czlowieka po prostu nie obrazi i nie
                                                    zwymysla od sadystow, pseudohodowców czy choćby idiotów.
                                                  • rianka Re: Ja wiem?? 29.05.09, 16:35
                                                    nrg67 napisał:

                                                    >Ale w ostatniej chwili sie powstrzymalem, bo moj
                                                    > rozmowca nie dawal mi gwarancji, ze tego czlowieka po prostu nie
                                                    obrazi i nie
                                                    > zwymysla od sadystow, pseudohodowców czy choćby idiotów.

                                                    Jednak rzeczywiście coś jest nie tak z ludźmi, których spotykasz na
                                                    swojej drodze ;p

                                                    Analogia między hodowcą i pseudohodowcą jest mniej więcej taka, jak
                                                    między lekarzem i znachorem. Chciałoby się powiedzieć nie nazywajmy
                                                    g*wna perfumerią ;p
                                                    Pozdrawiam
                                                  • nrg67 Wlasnei to to mi chodzilo. 29.05.09, 16:53
                                                    No widzisz, jakiego mam pecha: trafiam albo na snobów, złodzieji albo chamów.
                                                    Nawet na tym Forum trafiam na takich, co bez żenady o ludziach mówią per "gówno"
                                                    :)

                                                    Ale Twoja analogia ze znachorem i lekarzem mi sie bardzo podoba - jak pójdziesz
                                                    do szpitala (czego Ci nie zycze) i zaczniesz szykować kolejne koperty, to sobie
                                                    mnie przyopomnij.
                                                  • birbulek Re: Ja wiem?? 02.06.09, 19:34
                                                    Przypadkiem natknęłam się na wątek, interesujący bardzo.

                                                    Rianko, to nadużycie porównywać umiejętności lekarza i hodowcy.
                                                    KTO w Polsce może zostać hodowcą? KAZDY,kto jest właścicielem
                                                    rodowodowej suki posiadającej uprawnienia hodowlane-czyli był na 3
                                                    wystawach, suka otrzymała 3 oceny bdb;wcześniej zgosił się do
                                                    oddzialu zkwp,zapłacił(!)odpowiednie składki, złożył wniosek o
                                                    nadanie przydomka.To sa wymagania wobec hodowcy.!!!

                                                    Dalej dużo by mówić o potrzebnej hodowcy wiedzy, przymiotach
                                                    ducha...itd.akutat te niezbyt często idą w parze.

                                                    O cynizmie tego środowiska można w nieskończoność.
                                                    Wiem, co mówię. Mam tytuł hodowcy,rodowodowe psy, wiedzę
                                                    kynologiczną udokumentowaną.Całe zycie jestem z psami.I dylematow
                                                    etyczno-moralnych mi nie ubyło.
                                                    Szerzyć wiedzę o psach w ogóle trzeba,a nie wykazywać wyższość
                                                    zwierząt hodowlanych.
                                                  • rianka Re: Ja wiem?? 02.06.09, 23:25
                                                    Nie porównuję lekarza z hodowcą, raczej hodowcę z pseudohodowcą a
                                                    lekarza ze znachorem. Wydaje mi się, że jest pewna odpowiedniość
                                                    relacji ;)


                                                    > KTO w Polsce może zostać hodowcą? KAZDY,kto jest właścicielem
                                                    > rodowodowej suki posiadającej uprawnienia hodowlane-czyli był na 3
                                                    > wystawach, suka otrzymała 3 oceny bdb;wcześniej zgosił się do
                                                    > oddzialu zkwp,zapłacił(!)odpowiednie składki, złożył wniosek o
                                                    > nadanie przydomka.To sa wymagania wobec hodowcy!!!

                                                    Zawsze coś...
                                                    Zdaję sobie sprawę z tego co piszesz, dlatego gdybym kiedykolwiek
                                                    kupowała psa rasowego, mam świadomość jak ważne jest to, by wybrać
                                                    naprawdę dobrą hodowlę. W każdej profesji znajdą się czarne owce.
                                                    Może jestem przesadną idealistką, ale naprawdę chcę wierzyć i wierzę,
                                                    że są hodowcy, którzy wkładają całe serce w swoją pasję, jaką jest
                                                    hodowla psów danej rasy. I chciałabym, żeby tacy mieli monopol na
                                                    rozmnażanie psów :D


                                                    > a nie wykazywać wyższość zwierząt hodowlanych.

                                                    Jestem od tego daleka, bo wszystkie moje psy do tej pory, to
                                                    "pseudorasowce", które trafiłyby do schroniska gdybym ich do siebie
                                                    nie wzięła. Mój poprzedni pies znudził się właścicielom, którzy
                                                    kupili sobie nowego - rodowodowego doga argentyńskiego. Obecny
                                                    pochodzi z pseudohodowli cocker spanieli, która nie wypaliła i nie
                                                    przyniosła pożądanych zysków (ludzie, którzy dopuścili sukę "tylko
                                                    raz" myśleli, że wyprzedadzą szczeniaki w miesiąc i wyjadą za
                                                    granicę, co mieli już wcześniej w planach) :/ Poza tym odwiedzam
                                                    opolskie schronisko, zawożę tam karmę, czasami wyprowadzam psy i daję
                                                    im trochę serdecznego kontaktu z człowiekiem - widzę jak podłe jest
                                                    ich codzienne życie i wiem, że same nie prosiły się na ten okrutny
                                                    świat!
                                                    Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że posiadanie psa powinno być
                                                    przywilejem a nie prawem, że nie wszyscy powinni psa mieć, a co
                                                    dopiero rozmnażać...
                                                    Za dużo widziałam psiego nieszczęścia (m.in. kilkudniowe szczenięta
                                                    znalezione na śmietniku i zwłoki szczeniaków w worku wyciągniętym z
                                                    Odry), by jakkolwiek usprawiedliwić bezsensowne rozmnażanie psów.
                                                    Co by nie pisać o konszachtach, szwindlach i innych niewątpliwie
                                                    występujących nieprawidłowościach w ZKwP póki co rodowodowe psy w
                                                    schroniskach to tylko niewielki odsetek wszystkich tam
                                                    trafiających... Nie twierdzę, że nie może być lepiej - bo może i
                                                    powinno, ale jeśli już ktoś płaci za psa, to niech płaci komuś, kto
                                                    zajmuje się tym profesjonalnie ;) Psów za darmo długo jeszcze nie
                                                    zabraknie...
                                                  • nrg67 rianka... 08.06.09, 16:27
                                                    Rianka, powtarzasz wszystkie błędy Twojego środowiska, i w myśleniu, i w
                                                    postrzeganiu rzeczywistości, i w arogancji, z jaką traktujesz ludzi.
                                                    To bardzo szlachetne ze opiekujesz się psami ze schronisk ale w ogóle o zjawisku
                                                    zwanym "pies polski" wiesz mało. Jestes bardzo, bardzo oddalona od "typowego"
                                                    wlasciciela psa, nie widzisz tych tabunów starszych pań, dla których ich
                                                    pokraczny, zapasiony kundel jest ostatnią miłością w życiu, nie widzisz ludzi
                                                    którzy nie wiedzą co to znaczy "kynologia", nie mówiąc o "eksterierze" (czy to
                                                    taka rasa?), ale po prostu mają psisko w domu, kochają je, karmią, głaszczą.
                                                    Właśnie tacy ludzie bardzo często popełniają błąd i albo nie upilnują suki, albo
                                                    nawet celowo ją rozmnożą "żeby była mamusią". Czytałem całe stosy artykułów o
                                                    pseudohodowlach nastawionych na zysk - ale jakos nigdy nie czytalem ani jednego
                                                    artykułu o ludziach którzy rozmnażają psa dla jego dobra, żeby suka była
                                                    spełniona jako matka. Wiem, ze to niemądre rozumowanie, ale złej woli ani
                                                    pazernosci tym ludziom zarzucic nie mozna. Ale Ty im wlasnie to zarzucasz -
                                                    wlasnie to pogardliwe wrzucanie takich zwyklych, niewyedukowanych milosnikow
                                                    psow do worka z napisem "pseudohodowca" mnie szczegolnie oburza w pisaninie
                                                    Twojej i Twoich kolezanek. Nie wiem ile masz lat - ja mam ponad 40 i jak siegam
                                                    pamiecia, tak w podobnie arogancki sposob mowilem o innych jak bylem w liceum.
                                                    Coż, w tym wieku czlowiek sila rzeczy ma wiecej hormonow niz rozumu i jest z
                                                    natury okrutny. W Twojej (Waszej) arogancji wobec prostych, zwyklych ludzi jest
                                                    wiecej szczeniactwa, niz prawdziwej nienawisci do ludzi. To glebokie
                                                    przekonanie, ze zjadlyscie wszystkie rozumy a reszta ludzkosci ma tylko spijac
                                                    miód z Waszych ust jest typowe dla ludzi bardzo niedojrzalych.

                                                    Ta niedojrzalosc Wam jednak przejdzie, a jesli nawet nie - to sie bedziecie
                                                    meczyc sami ze sobą, bo swiata i tak nie zmienicie. Zatem w zasadzie mnie to nie
                                                    powinno martwic.
                                                    Martwi mnei natomiast cos innego: ze cale srodowiska w POlsce, niezaleznie od
                                                    wieku, tak swiecie i slepo wierza w sile PAPIERU, PIECZĄTKI, URZĘDU. Myslalem,
                                                    ze komunizm sie skonczyl 20 lat temu. A Ty, choc uczestniczysz w tej debacie od
                                                    wielu dni, choc czytasz moje ostrzezenia przed korupcja i arogancja urzednikow,
                                                    przed naturalna tendencja aparatu panstwa do kostnienia, kastowosci, do
                                                    wykorzystywania ustaw i prawa w sposob sprzeczny z intencja ustawodawcy - Ty
                                                    mimo to na tępo i bezmyslnie piszesz wprost:

                                                    "W każdej profesji znajdą się czarne owce. Może jestem przesadną idealistką, ale
                                                    naprawdę chcę wierzyć i wierzę, że są hodowcy, którzy wkładają całe serce w
                                                    swoją pasję, jaką jest hodowla psów danej rasy. I chciałabym, żeby tacy mieli
                                                    monopol na
                                                    rozmnażanie psów :D"

                                                    I jeszce ten swój kompletnie nielogiczny, bełkotliwy wywód konczysz usmiechem!
                                                    Znaczy to dla mnie, ze autorka takiego wpisu jest osoba absolutnie bezkrytyczna
                                                    i nieracjonalna, nie mysli o tym co pisze, tylko plecie co jej palce podyktują.
                                                    Piewrsze zdanie jest sprzeczne z trzecim, a ostatnie z pierwszym - i taka osoba
                                                    domaga sie zmiany prawa, ktore ma obowiązywac wszystkich - takze mnie????
                                                    Moje oburzenie bierze sie stad, ze niestety TACY ludzie dominuja w srodowiskach
                                                    ktore zajmuja sie ochrona bezpanskich psow. Przy calej swietnej robocie jaka
                                                    wykonuja, ich propozycje "prawne" budza przerazenie.
                                                    Diewczyno, Ty chcesz zeby dawac ludziom "monopol" na rozmnazanie psow? Tzn. kto
                                                    ma im przyznawac pozwolenia? Certyfikaty? Zgody? Zwiazek Kynologiczny? Policja?
                                                    Jakas nowa komisja wetereynaryjna? A jak wykluczysz konflikt interesow
                                                    polegajacy na tym, ze hodowcy sami sobie i swoim kumplom beda przyznawali
                                                    licencje, a reszte beda flekowac, ew. kosic z nich lapowki? Nie wierzysz, ze to
                                                    mozliwe? przeciez piszesz, ze "w kazdej profesji znajda sie czarne owce" - no to
                                                    jednak dopuszczasz i taka mysl, ze w komisji przyznajace certyfikaty tez sie
                                                    takie czarne owce znajda, tak? Piszesz: "wazne jest, by wybrac dobra hodowle" -
                                                    czyli jednak "dobra hodowle", a nie po prostu "hodowle". Czyli - masz
                                                    swiadomosc, ze w "hodowlach" (nie mylic z "pseudohodowlami") dzieja sie rzeczy
                                                    straszne i okrutne, masz zatem i taka swiadomosc, ze piapierek, licencja,
                                                    monopol nie oznaczają kompletnie nic. A mimo to za zamknietymi oczami powtarzasz
                                                    swoja forumulke, ze jak sie da pieczatke, formularz, jak sie nasle urzednika,
                                                    jak sie stworzy odpowiednia komisje, to ... to juz wszytko bezdie dorbze.

                                                    Piszesz "chce wierzyc i wierze" - no to sobie wierz, ale na wlasny użytek. Ode
                                                    mnei sie odczep, bo ja sie nie godze na wprowadzenie prawa, opartego o Twoje
                                                    "wiary", "idealizmy" i "czule serduszko". Prawo ktore zakaze ludziom rozmnazania
                                                    psow z wyjatkiem tylko nielicznych licencjonowanych hodowcow sprawi ZE ZLO
                                                    WYRZĄDZANE PSOM BEZDIE JESZCZE WIEKSZE, JESZCZE GORSZE, ZE CALE SRODOWISKO TERAZ
                                                    JUZ UTOPI SIE W KORUPCJI, ZLODZIEJSTWI I KUMOTERSTWIE. Psy ze schronisk nie
                                                    znikna, szczeniaki beda topione i zabijane jak sie patrzy, suki beda bezmyslnie
                                                    zapladniane i pedzone sterydami zeby byl miot-dwa wiecej, bo to wiecej kasy.
                                                    Zmiana, jaka nastapi bezdie jedynie taka, ze bedzie wiecej balaganu, wiecej
                                                    korupcji, wiecej papierow i wiecej tuszu do pieczatek. Na psią dolę wpływu to
                                                    miec nie bedzie. A Ty zostaniesz ze swoim: "gdybym kiedykolwiek kupowała psa
                                                    rasowego, mam świadomość jak ważne jest to, by wybrać naprawdę dobrą hodowlę."
                                                    Czyli mimo certyfikatow monopoli i licencji nadal bys sie zdawala na swoj
                                                    instynkt i swoje wyczucie - no bo papier i licencje ma przeciez kazda "hodowla",
                                                    a Tobie chodzi o "naprawde dobra" hodowle, wiec sposrod "hodowli" z ktorych
                                                    kazda ma papier i licencje szukala bys tej "naprawde dobrej"
                                                    Czym to sie rozni od kupowania psa na bazarze albo w allegro?
                                                  • rianka Re: rianka... 08.06.09, 17:51
                                                    Nie wiem po co ta cała "psychoanaliza"...?

                                                    " Przy calej swietnej robocie jaka wykonuja, ich propozycje "prawne"
                                                    budza przerazenie."
                                                    Co konkretnie budzi Twoje przerażenie, bo z tego co piszesz wynika,
                                                    że nie masz pojęcia czego realnie domagają się tacy ludzie jak ja. W
                                                    petycji, jaka została skierowana do Prezydenta Rzeczpospolitej
                                                    Polskiej Lecha Kaczyńskiego, Premiera Rządu Rzeczypospolitej Polskiej
                                                    Jarosława Kaczyńskiego oraz do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa
                                                    Ziobro w 2006 roku domagamy się:
                                                    "W celu ograniczenia nadmiernego rozrodu psów
                                                    - ograniczenie rozrodu zwierząt nierasowych poprzez zrównanie w
                                                    obowiązkach hodowców zwierząt nierasowych
                                                    (nierodowodowych) i mieszańców (rejestracja hodowli, obowiązek
                                                    prowadzenia dokumentacji, trwałego oznakowania
                                                    zwierząt) z obowiązkami hodowców zwierząt rasowych (rodowodowych)
                                                    - zobowiązanie schronisk do wydawania wyłącznie zwierząt poddanych
                                                    zabiegowi sterylizacji w przypadku suk i zabiegowi
                                                    kastracji w przypadku psów
                                                    - wytypowanie lecznic prowadzących dotowaną przez miasta i gminy
                                                    sterylizację psów nierasowych
                                                    - wprowadzenie zakazu handlu zwierzętami domowymi poza miejscem ich
                                                    wyhodowania, tj. w miejscach użytku publicznego,
                                                    bazarach, giełdach, itp."

                                                    Rozumiem, że niski poziom zaufania do różnego typu związków
                                                    organizacji, fundacji i instytucji to nasza cecha narodowa ale u
                                                    Ciebie to już jest chyba fobia!

                                                    Możesz mnie wyzywać od naiwnych, niedojrzałych i od czego sobie
                                                    chcesz.
                                                    "Jestes bardzo, bardzo oddalona od "typowego"
                                                    > wlasciciela psa, nie widzisz tych tabunów starszych pań, dla
                                                    których ich
                                                    > pokraczny, zapasiony kundel jest ostatnią miłością w życiu, nie
                                                    widzisz ludzi
                                                    > którzy nie wiedzą co to znaczy "kynologia", nie mówiąc o
                                                    "eksterierze" (czy to
                                                    > taka rasa?), ale po prostu mają psisko w domu, kochają je, karmią,
                                                    głaszczą.
                                                    > Właśnie tacy ludzie bardzo często popełniają błąd i albo nie
                                                    upilnują suki, alb
                                                    > o
                                                    > nawet celowo ją rozmnożą "żeby była mamusią"."
                                                    Widzę, widzę. Ale uważam, że należy takich ludzi uświadamiać jakie
                                                    skutki ten błąd może mieć. W którym miejscu napisałam, że bezmyślne
                                                    rozmnażanie psów zawsze wynika ze złej woli? NIGDZIE!
                                                  • nrg67 Re: rianka... 09.06.09, 10:37
                                                    A jak Ty sobie wyobrażasz w praktyce to:

                                                    "ograniczenie rozrodu zwierząt nierasowych poprzez zrównanie w
                                                    obowiązkach hodowców zwierząt nierasowych (nierodowodowych) i mieszańców
                                                    (rejestracja hodowli, obowiązek
                                                    > prowadzenia dokumentacji, trwałego oznakowania
                                                    > zwierząt) z obowiązkami hodowców zwierząt rasowych (rodowodowych)?????

                                                    Jak w praktyce ma to wyglądać? Masz jakiś pomysł - to się podziel, moze sie
                                                    dowiem czegos nowego? Kto ma rejestrowac? Kto ma dawac pozwolenia? Kto ma to
                                                    kontrolowac? Jakie będą kary za złamanie tych przepisów?

                                                    Jak się nadymasz a la Churchill, to spróbuj pomysleć o lekcji anglosaskeij
                                                    demokracji: złe prawo wcale jej nie słuzy, nie słuzy też porządkowi, tylko
                                                    chaosowi. Złe prawo cementuje i umacnia nieuczciwe lobbies, mafie, srodowiskowe
                                                    kliki i t d. Takich mafii w Polsce jest zatrzesienie. Wszystko, o czym piszesz
                                                    jest wlasnie próba oddania w ręce władzy nad kolejnym fragmentem
                                                    rzeczywistości grupce "wtajemniczonych". Oni czesto z tego zyja, czerspia z tego
                                                    korzysci majatkowe. Nie mozna zakladac, ze beda uczciwi i beda sie zachowywali
                                                    zgodnie z duchem prawa albo zgodnie z Twoimi idealami. Trzeba zakladac, ze wygra
                                                    w tym srodowisku zawisc, pazernosc, zazdrosc, chec wykonczenia konkurencji - to
                                                    smutne, ale gdyby w zyciu te emocje nie wygrywaly , to prawo by bylo w ogole
                                                    niepotrzebne. To sie stanie bardzo, bardzo szybko, wlasciwie od razu - jestem o
                                                    tym gleboko przekonany, bo widzialem juz takie procesy i wiem jak to dziala. Tak
                                                    jest w PZPN, tak jest w Zwiazku Zeglarskim, tak jest w ZHP. Smutne, naprawde
                                                    smutne, ale danie komukolwiek, jakiemukolwiek srodowisku monopolu na cokolwiek
                                                    powoduje, ze zaczyna sie natychmaiswt bój o kase, cementowanie własnej władzy i
                                                    wykanczanie konkurencji wewnetrznej, natychmiast znika tez szczytny "cel" jaki
                                                    dotąd przyswiecał danemu srodowisku. Jak znika z pola widzenia zeglowanie czy
                                                    pilka nozna, to mam to w nosie - trudno, taki los. Ale jak znikna z pola
                                                    widzenia psy... Boje sie myslec, co sie stanie jakby to Wasze prawo naprawde
                                                    ktos kiedys uchwalil. Bardzo mnei dziwi - wybacz slowo, ale lepszego nie znam -
                                                    tępota, z jaką powtarzasz w kółko to samo, w ogole nie dopuszczajac do siebei
                                                    wątpliwosci.

                                                    Sprobuj sie zresetowac i pomyslec o nich racjonalnie i zimno. Mnie juz nieraz
                                                    sie zdarzylo zmienic poglądy, jak uzwanalem, ze bładze - a Tobie?


                                                    W moim sąsiedztwie jest facet, który ma suczkę na łancuchu. Byłem u niego kilka
                                                    razy zeby ją spuscił - ale teraz juz na mnie klnie jak mnie widzi na ulicy. Suka
                                                    w zimie zaszla w ciaze i urodzila miot szczeniat. Akurat w te siarczyste mrozy.
                                                    Wykopała dół po budą i tam urodziła małe. Moja sąsiadka byla ją dokarmić,raz,
                                                    drugi. Za trzecim razem zobaczyla,ze suka jest na łańcuchu w budzie, a po norze
                                                    nie ma sladu, zasypana kamieniami i piachem.
                                                    Dzwonilem do ToZ - jak opowiedzialem co sie dzieje, to polecili pojsc na policje
                                                    ale ostrzegli lojalnie, ze nie bedzie latwo, bo policji sie nie chce. Bylem na
                                                    policji - wysmiali mnie "na dobroduszno". I powiedzielic, ze nic nikomu nie moga
                                                    udowodnic i nie maja prawa kopac dolow na cudzym terenie.
                                                    Tak wyglada rzeczywistosc w polsce. Jesli chcesz cos dla psow robic, to rób. Ale
                                                    zapomnij o tym, ze przegłosowanie jakiejkolwiek ustawy cokolwiek zmieni w losie
                                                    psow. Nie zmieni nic, choc nie wykluczam, ze Ty bedziesz miala spokojniejsze
                                                    sumienie.
                                                • blue.berry Re: nic nie sugeruje 29.05.09, 15:12
                                                  no to juz wiem dlaczego psow rodowodwych w schroniskach jest tak
                                                  mało - po prostu bogate snoby tłuka je lopatami albo oddaja za pol
                                                  litra pijaczkowi.
                                                  czy ty czasem sie zastanawiasz nad tym co piszesz?

                                                  > Psa oddac sie nie zdecydują, bo wstyd przed sąsiadami, wiec... ???
                                                  wiec co? zatłuka go lopatą. przeciez to i tak nie ma znaczenia -
                                                  pies zniknie z ich domu i jak ktos zapyta to i tak trzeba wymyslic
                                                  jakas bajeczke. napisałabym ze predzej wyrzuca przy drodze z
                                                  samochodu, ale, o zgrozo, z samochodu wyrzucane sa zazwyczaj
                                                  te "rasowe bez rodowodu" i kundle.

                                                  powiem Ci co sie dzieje z takimi psami (od takich ludzi ktorych
                                                  opisujesz w swoim poscie) - czesc z nich trafia na allegro do
                                                  odsprzedania (coby sie zwrocilo przeciez) - jak mi sie nie
                                                  poszczesci (szczegolnie w przypadku suk) to zostana kupione przez
                                                  rozmnazaczy, ktorzy bardzo chetnie poluja na takie okazje jak mloda
                                                  rasowa suka do kupienia za niewielki pieniadz. potem szczeniaki beda
                                                  sprzedawane jako "cudne szczeniaczki mojej kochanej Fifi" bez
                                                  wzmiani ze kochana Fifi razem z dziesiatka innych suk siedzi w
                                                  chlewie i rodzi na betonie.

                                                  chocbys jak nie wiem kombinował to rzeczywistosc ,codziennosc
                                                  schroniskowa i fundacyjna, w temacie psow oddawanych do schronow,
                                                  podrzucanych pod bramy schronow, przywiazywanych w lesie, zarabanych
                                                  łopata (bo takich jest calkiem sporo niestety), wyrzuconych z
                                                  samochodu mowi jedno - psow rodowodowych jest w tym całym
                                                  nieszczesciu naprawdę mało. na tyle mało, żeby ejdnak to dało do
                                                  myślenia. rowniez Tobie.
                                                  • nrg67 a... 29.05.09, 15:37
                                                    A na allegro - zgodnie z moją sugestią - zajrzałaś? :)
                                                    Znowu wybierasz z moich postów to, co pasuje do Twojego arsenału.
                                                    Znowu nie widzisz, ze ja Ci w wielu punktach przyznaje racje, tylko w jednym sie
                                                    nie zgadzam i nie zgodze - żaden papier nie jest gwarancją niczego. I żaden brak
                                                    papieru nie świadczy o niczym. Wiem to nie dlatego, że mam "głęboką wiedzę
                                                    kynologiczną" (bo jej nie mam) tylko dlatego, że kilkadziesiąt lat żyję już w
                                                    Polsce i wiem, jak tu wyglądają wszelkie możliwe "papiery". Psimi papierami
                                                    zainteresowałem się raz, krótko i płytko - ot, parę tygodni telefonowania,
                                                    internetu, badania gruntu. I już w czasie tego króciutkiego sprawdzania
                                                    zobaczyłem gołym okiem, jak wygląda ten biznes i jak się kręci. Prawdę mówiąc,
                                                    dziwię się ze osoba tak krytycznie nastawiona do rzeczywistości jak Ty i - jak
                                                    rozumiem z Twoich postów - z wiekszym ode mnie doświadczeniem może zamykać oczy
                                                    na to co się wyprawia w polskich "hodowlach", jak działa to środowisko, jakei
                                                    tam obowiązują zasady i t d.
                                                    Wybacz porównanie, ale trochę się zachowujesz jak kibice piłkarscy - już ok. 200
                                                    działaczy (oficjalnych, związkowych, z papierami) siedzi w pierdlach za
                                                    złódziejstwo, korupcję i sprzedawanie meczy - a oni nadal z szalikami,
                                                    zachwyceni i gotowi oddać życie za "swoje" kluby, które rżną ich na kasę i
                                                    śmieją się w kułak.
                                                  • blue.berry Re: a... 29.05.09, 16:24
                                                    na allegro zagladam b. czesto. niezaleznie od Twojej sugestii
                                                    (zreszta nawet nie za bardzo kojarze gdzie taka padła) - jest to
                                                    miejsce ktore zdecydowanie potwierdza to o czym wielokrotnie
                                                    pisałam - interes handlowania "rasowymi nierodowodowymi" psami kreci
                                                    sie swietnie.
                                                    ja nie zamykam oczu na nic - ani na to co sie dzieje w hodowlach,
                                                    ani na to co sie dzieje w rozmnazalniach, ani na to co sie dzieje w
                                                    schroniskach czy fundacjach. i w przeciwienstwie do ciebie:
                                                    - mam "głeboką wiedze kynologiczna"
                                                    - "psimi papierami" interesuje sie od wielu lat
                                                    - doskonale wiem jak funkcjonuje w polsce ZK i polskie hodowle,
                                                    i "jak to wszytsko działa" i b. czesto nad tym ubolewam.
                                                    - w rasie ktorą sie pasjonuje, doskonale umiem doradzic od kogo
                                                    warto kupowac a od kogo nie, i gdzie tylko moge, glosno informuje o
                                                    tym, od kogo nie nalezy kupowac i dlaczego.
                                                    - wiem jak dobrzy hodowcy staraja sobie radzic z tymi ktorzy psuja
                                                    opinie calemu srodowisku - i nie jest im wcale obojetne ze ktos
                                                    lamie przepisy czy nie dba o psy.
                                                    ale tez dodatkowo:
                                                    - wiem jak wygladaja pseudohodowle, czesc handlarzy doskonale
                                                    kojarze z miejsc wlasnie takich jak allegro czy alegratka
                                                    - wiem jak ciezko dobrac sie im do skory
                                                    - wiem jak ciezko przeprowadzic w takich miejscach interwencje
                                                    - wiem ze 80% ofer szczeniat "od kochanej Fifi" to jedna wielka
                                                    bzdura - bo to psy z rozmnazalni.
                                                    - wiem jakiego rodzaju psy trafiaja do schronisk i sa porzucane.
                                                    (czyli wracamy do tematu ze nie ma tam psow rodowodowych)

                                                    na okolicznosc tej wiedzy naprawde zyczylabym sobie zeby jednak
                                                    rozrod psow pozostal jedynie i wylacznie w rekach hodowcow, bo w tej
                                                    grupie o wiele latwiej poradzic sobie z osobami nieuczciwymi,
                                                    traktujacymi psy przedmiotowo, jedynie jako maszynki do zarabiania
                                                    pieniedzy, bo trafia sie ich po prostu zdecydowanie mniej w
                                                    porownaniu z calym srodowiskiem cwaniaczkow co to postanowili sobie
                                                    dorobic na rozmnazaniu psow.

                                                    i z mojej strony to ponowny EOT w tej dyskusji bo ponownie kreci sie
                                                    ona dookola ogona - a zarzut wybierania z postów tego co komu pasuje
                                                    powinienes sobie przykleic na czole bo wychodzi ci to najlepiej
                                                    posrod zgromadzonych. bowiem kazda tezę i temat jestes w stanie tak
                                                    przykroic zeby finalnie dojsc do swoich wnioskow.
                                                  • nrg67 ufff.. 29.05.09, 16:40
                                                    No to skoro ja wykrawam, to wykrawam, juz chyba tylko sobie a muzom:

                                                    blue.berry napisała:

                                                    > - doskonale wiem jak funkcjonuje w polsce ZK i polskie hodowle,
                                                    > i "jak to wszytsko działa" i b. czesto nad tym ubolewam.
                                                    > - w rasie ktorą sie pasjonuje, doskonale umiem doradzic od kogo
                                                    > warto kupowac a od kogo nie, i gdzie tylko moge, glosno informuje o
                                                    > tym, od kogo nie nalezy kupowac i dlaczego.


                                                    Skoro wiesz i ubolewasz, to zastanow sie nad ostatnia kwestia: jak ktos
                                                    niezorientowany i nie posiadający wiedzy znajdzie na tym Forum Twoja (albo
                                                    Twoich kolezanek) wskazowke, ze psa trzeba koniecznie kupic z "hodowli" i tej
                                                    rady posłucha - a potem sie okaze ze kupił od takiego hodowcy, przed jakim Ty
                                                    bys przestrzegała - to co potem takiemu komus powiesz w formie wyjasnienia? Ze
                                                    "nikt Ci nie da gwarancji"? Ze "widać trafił na hodowce, ale nieuczciwego"?
                                                    Wiem do dawna ze Cie nie przekonam, wiec nie musisz odpowiadac. Ja naprawdę
                                                    pisze to co pisze tylko ku przestrodze dla tych, ktorzy ze szczerym zamiarem
                                                    szukają tu porady w sprawie wyboru psa. Wspomnialas kiedys, ze wolisz ludzi
                                                    zniechecać i ostrzegać - ja tez, ale ja zniechecam i ostrzegam jeszcze bardziej
                                                    niz Ty, nie pozwalając ludziom sie łudzić ze jakąs gwarancje bezpieczeństwa da
                                                    im "papier".
                                                  • birbulek Re: ufff.. 02.06.09, 19:37
                                                    Nrg67-masz bardzo wiele racji! (choć potęga genów wielka jest;)no
                                                    ale to wyniknęło przecież z dużo wcześniejszych rozważań o rasach
                                                    bojowych).Lubię Cię;, piszesz sercem i rozumem.
                                                  • nrg67 birbulek... 08.06.09, 16:39
                                                    Dziex za mile slowa, jestes chyba jedyna uczestniczka tego Forum ktora mnie
                                                    jeszcze nie znienawidzila:) Juz nie wiem, jak im tlumaczyc, ze ja stoje w
                                                    zasadzie po ich stronie i wlasnei dlatego ostrzegam przed łatwymi rozwiazaniami
                                                    typu "papier i pieczątka zalatwia wszytko". I wcale nie jestem zwolennikiem
                                                    bezmyslnego mnozenia psow, tylko przeciwnikiem bezmyslnych rad typu "kup psa w
                                                    dobrej hodowli to bedzie ok" ew. planow "monopolu na rozmnazanie".
                                                    Co do potęgi genów to chce powiedzie, ze jako posiadacz "nierasowego psa w
                                                    typie" ew. "rasowego psa bez papierow" ew. "nierasowego nowofundlanda" wiem, ze
                                                    ktos te rase kiedys wychodowal, ktos je "zrobil" takie, jaki są i widze po moim,
                                                    ze ta praca hodowcow dala wlasnie takie efekty, jak piszesz - potęga genów jest
                                                    silniejsza od papieru, ktorego moj pies nie ma. Charakter, futro, morda, waga,
                                                    budowa - wszytko jest dokladnie jak u niufa byc powinno, wiec naprawde, potege
                                                    genow u psow doceniam.

                                                    Moje oburzenie na argumenty z "genetyki" dotyczylo tylko i wylacznie miejsca, w
                                                    ktorym jakis tutejszy patologiczny internauta w typie dra Mengele pisal o
                                                    "dzieciach z rodzin patologicznych", adoptowanych przez jego sąsiadów. Osobiscie
                                                    zaluje, ze nie wiem gdzie Ci sąsiedzi mieszkaja, bo bym naprawde zlamal zasade
                                                    anonimowosci i ostrzegl ich przed mieszkajacym w sasiedztwie drem Mengele, ktory
                                                    dzieli dzieci na te "z rodzin patologicznych" i pozostale. Nienawidze tego
                                                    jeszcze bardziej niz dzielenia ludzi na "hodowcow" i "pseudohodowcow", pewnie
                                                    dlatego, ze sie naoglądałem jak od środka wygląda rodzina która sama siebie
                                                    uważa za "normalną" czy nawet "przykładną", a cały świat dookoła za "patologię".
                                                    Stąd moje nerwy, a nie z prob podważania pracy hodowców.
                                                  • rianka Re: birbulek... 09.06.09, 00:46
                                                    nrg67 napisał:


                                                    > "papier i pieczątka zalatwia wszytko". I wcale nie jestem
                                                    zwolennikiem
                                                    > bezmyslnego mnozenia psow, tylko przeciwnikiem bezmyslnych rad typu
                                                    "kup psa w
                                                    > dobrej hodowli to bedzie ok" ew. planow "monopolu na rozmnazanie".

                                                    Wiesz co, Churchill dawno temu stwierdził, że demokracja to najgorszy
                                                    z możliwych ustrojów, jednak jak na razie nie wymyślono nic lepszego.
                                                    Związek Kynologiczny również nie jest idealnym typem organizacji,
                                                    jakiej życzyłby sobie na przykład Max Weber. Wiele jest do zrobienia
                                                    i nie wiem co stoi na przeszkodzie, żeby starać się tak reformować tę
                                                    organizację, by nieprawidłowości było coraz mniej. Jednak snucie
                                                    takich teorii spiskowych (że ZKwP to banda oszołomów, którzy tylko
                                                    czekają, żeby mieć monopol na rozmnażanie psów, by móc wyłudzać
                                                    łapówki, zajmować się kumoterstwem i popełniać wiele innych świństw)
                                                    jest po prostu śmieszne ;] Rozumiem, że jako właściciel psa bez
                                                    papierów a jednocześnie przeciwnik bezmyślnego rozmnażania psów albo
                                                    masz rozdwojenie jaźni albo po prostu redukujesz sobie dysonans
                                                    poznawczy...

                                                    I jeszcze coś specjalnie dla Ciebie:
                                                    :D :D :D :D :D :D.... itd...
                                        • majenkir nrg67 29.05.09, 13:55
                                          nrg67 napisał:
                                          > Kluczem jest wychowanie - jak porządni ludzie dostaną/kupią psa,
                                          to naprawdę nie ma rożnicy jaka to rasa , hodowla, kundel,
                                          znajda... to nie ma znaczenia.

                                          Moi sasiedzi adoptowali dwoch chlopcow z patologicznych rodzin.
                                          Ludzie porzadni, a dzieciaki - strach sie bac, co bedzie dalej.
                                          Nie doceniasz potegi genow, kolego.
                              • lucja.1983 Re: To jeszcze inaczej... 23.03.14, 01:06
                                Czytam i czytam i musze się wypowiedzieć bo ta nagonka na buliki po prostu mną wstrząsnęła. Skąd takie uprzedzenie czemu nikt nie przyjrzy się nieodpowiedzialnym właścicielom. Sama mam bulika bardzo towarzyskiego nigdy nie zdarzyło mi się żeby zaatakował innego psa od małego jest socjalizowany i ta radość na widok innych psów jest niesamowita nigdy nie spotkałam się z tak towarzyskim i skorym do zabaw psem ale pochodzi z dobrej hodowli od małego wychowywał się z gromadą zwierząt i ludźmi mamy w domu kota z którym od pierwszego dnia się zaprzyjaźnił nigdy sobie nic nie zrobili na spacerze zdarzyło mi się 2 razy że mój pies został zaatakowany raz przez boksera gdzie właściciel twierdził że jest to pies łagodny innym razem labrador ponoć tak łagodny :/ Mieszkamy z 2 małych dzieci i 10 latkiem nie mamy problemu w kontaktach dzieci z bulikiem oczywiście niewłaściwe zachowania są automatycznie upominane nie mówię tu o psie ale bardziej o młodszych dzieciach które z racji wieku czasami złapią za ogon lub próbują uderzyć, dodatkowo mamy w domu klatkę która w sytuacjach gdy bulik ma już dość zaczepek dzieci wchodzi do niej i jest ona wtedy jego azylem zaznaczam jednak że od początku dzieci i my też do niej wchodziliśmy ponieważ każdy pies musi czuć że nie ma rzeczy typowo psa i że to my jesteśmy właścicielami Dzięki kilku wskazówką i przeczytaniu sporej ilości poradników i książek (każda rasa wymaga doinformowania) żyje nam się cudownie a bulika nie zamienili byśmy na innego psa A to czy jest to pies rasowy czy nei ma wielkie znaczenie i z jakiej hodowli pochodzi czy rodziców miał zrównoważonych przebadanych itd. i nie chodzi tu tylko o bulika ale o wszystkie rasy
                          • olgap82 Re: To jeszcze inaczej... 19.05.09, 11:49
                            No właśnie... dlaczego na wszystkich familijnych folmach są
                            labradory i goldeny??? MOże dlatego, że są to łagnodne kochane psy.
                            Pies to jest aż i tylko pies. Niegdy nie wiadomo co mu przyjdzie do
                            głowy.
                        • olgap82 Re: To jeszcze inaczej... 19.05.09, 11:47
                          Zgadzam się... po co kupujecie takie psy? Ja jak widzę bulla albo
                          amstaffa to jestem przerażona. Osobiście strasznie się ich boję.
                          Jeden raz już chciał się rzucić na mojego psa. Przysięgam, że byłam
                          sama w stanie go zagryźć.
                      • tenshii Re: Zagadka 28.08.08, 10:45
                        Mnie się podoba ten opis, znaleziony na pewnej aukcji allegro:
                        "Czy w ogóle można skrzywdzić pit bulla? Złamać jego charakter, upokorzyć, doprowadzić ciało do ruiny, a duszy wyrwać strzępy wiary w człowieka? Czy jest w ogóle o co kruszyć kopię? To pies morderca przecież! Nad czym tu się litować!!!??? Tak mówią sąsiad, pani z kiosku, autorytety medialne, a skoro tak, to najprawdziwsza prawda. Cóż z tego, że hodowcy mają inne zdanie, że rodziny zakochane w rasie, posiadające małe dzieci, chołubią jednocześnie swe bullkowe pupilki. Czy ktoś zastanowił się, myślenie ponoć nie boli, że te zwierzęta czują? CZY KTOKOLWIEK ZWRÓCIŁ UWAGĘ NA FAKT, ŻE: - JEŚLI "MORDUJĄ" ,TO DLATEGO, ŻE TAK JE PRZESZKOLIŁ CZŁOWIEK!!! - UCZESTNICZĄ W WALKACH PSÓW Z TEGO POWODU WYŁĄCZNIE, IŻ NATURA OBDARZYŁA JE SZYBKOŚCIĄ, ZWINNOŚCIĄ, SILNĄ SZCZĘKĄ, A TO DAJE FANTASTYCZNY EFEKT WIZUALNY, KU ZADOWOLENIA ZWYRODNIAŁEGO MORALNIE CZŁOWIEKA!!! - SĄ W STANIE, JAK ŻADNE INNE, STANĄĆ NA WYSOKOŚCI ZADANIA I ZGINĄĆ W OBRONIE LUDZI, KTÓRYCH KOCHAJĄ SWYMI PSIMI SERCAMI!!! - POTRAFIĄ OKAZYWAĆ CZUŁOŚĆ, RADOŚĆ, SMUTEK... NIE SĄ POTWORAMI!!! Przy odpowiednim wkładzie tzw. pracy, z każdego, nawet najpotulniejszego psa o mini posturze, da się zrobić zabójcę. TAK NAPRAWDĘ I NIE CZYTAJĄC MIĘDZY WIERSZAMI, A PISZĄC WPROST - POTWOREM WŚRÓD ZWIERZĄT JEST CZŁOWIEK! Jako jedyny zabija nie tylko po to, by zjeść ale i dla przyjemności. Co gorsza, ma tego świadomość! Ponadto, cieszy i podnieca go rozlew krwi innych...Czy może być większy przejaw wynaturzenia? A...może taka właśnie jest natura człowieka??? Gdzież w tym wszystkim jest wspomniany pit bull, którego rozbudzona agresja również jest dziełem ręki ludzkiej??? Ot, retoryczne pytanie.... "
                        • nrg67 Re: Zagadka 28.08.08, 11:19
                          Oto zaczerpniety z powyszego wpisu cytat, ktory ma bronić ras
                          bojowych:

                          pit bull, którego rozbudzona agresja również jest dziełem ręki
                          ludzkiej???

                          NO wiec jednak - "rozbudzona agresja"? Ja sie zgadzam, ze ona jest
                          rozbudzona, zgadzam sie, ze to czlowiek go wyhodowal, zgadzam sie,
                          ze to zle - ale dlaczego za to ma odpowiadac wspomniana wyzej babcia
                          z kiosku albo sasiadka? Babcia widzi, ze ten pies ma "rozbudzona
                          agresje" i sie go boi. Ona nie odpowiada za amerykanskich hodowcow,
                          ktorzy w XIX w hodowali psy do walk - dla "przyjemnosci".
                          No wiec - jak to w koncu jest: wierne, opiekuncze, rodzinne, chowane
                          z diecmi - ale jednak maja "rozbudzona agresje"?
                          No to moze po rpsotu wykastrowac samce, wysterylizowac suki - i
                          doprowadzic do spokojnego, naturalnego wymarcia tych ras? Powtarzam
                          swoje pytanie - po co nam takie psy, takie z "rozbudzona agresja"?
                          • a.nancy Re: Zagadka 29.08.08, 14:17
                            > No wiec - jak to w koncu jest: wierne, opiekuncze, rodzinne, chowane
                            > z diecmi - ale jednak maja "rozbudzona agresje"?

                            maja rozbudzona, jak sie ja rozbudzi :)
                            nikt nie kwestionuje, ze te psy potrzebuja starannego wychowania, nie nadaja sie
                            dla kazdego i do kazdych warunkow. jak ktos wyzej zauwazyl, yorki tez bywaja
                            agresywne, ale nikt sie tym nie przejmuje, bo nie maja sily szczek amstaffa.
                            bull wyszkolony do walk bedzie maszyna do zabijania. o tym mowimy, mowiac o
                            rozbudzaniu agresji. chodzi o to, zeby jej NIE rozbudzac.
                            • nrg67 sprzecznosc.. 29.08.08, 16:35
                              Jedni wielbiciele ras bojowych twierdza,ze te psy "maja" rozbudzona
                              agresje ,inni - ze te agresje "mozna rozbudzic". To jak w koncu jest?
                              Mam dziwne wrazenie, ze wielbiciele tych ras w zaleznosci od
                              potrzeby mowia albo jedno, albo drugie.
                              • a.nancy Re: sprzecznosc.. 30.08.08, 13:52
                                nrg67 napisał:

                                > Jedni wielbiciele ras bojowych twierdza,ze te psy "maja" rozbudzona
                                > agresje ,inni - ze te agresje "mozna rozbudzic". To jak w koncu jest?

                                "rozbudzona" to imieslow dokonany - zaklada wykonanie czynnosci - czyli ktos ja
                                rozbudzil :)
      • nrg67 Bardzo ciekawy artykul... 29.08.08, 11:03
        Dziex, ciekawa lektura. Do pomyslenia. Ale niestety - pierwsze
        wrazenie jest takie, ze caly tekst tylko utwierdza mnie niemal we
        wszytkim, co o sprawie myslalem i mysle nadal. Psy nie sa zle -
        zgoda. Luzdie sa zli i te psy manieruja, krzywdza, sa
        nieodpowiezdialni, nieudolni - zgoda. Do tego miejsca sie pewnie ze
        mna zgodzisz?
        Tylko wnioski wyciagamy z tej styuacji inne: Ty sadzisz, ze w tej
        sytuacji powinno sie ludzi wychowywac, uczyc ich dobrego traktowania
        psow, odpowiezdialnosci itd. Ja uwazam, ze to zawracanie wisly
        kijem - nie da sie, bo luzdie sa zbyt glupi, zbyt źli, jest ich zbyt
        duzo ,panstwo polskie jest zbyt chaotyczne i słabe, nie potrafi
        wyegzekwowac nawet placenia podatkow, a co dopiero takie drobiazgi
        jak psy? Stad jedynym jako tako dzialajacym sposobem moze byc ew.
        likwidacja pokus - czyli np. likwidacja rasy, ktora mozna latwo
        wykorzystywac w debilny sposob.
        NIe wiem, dlaczego chcesz konczyc ten watek, moim zdaniem dopiero
        zaczynam merotorycznie i ciekawie rozmawiac :)
        • blue.berry Re: Bardzo ciekawy artykul... 29.08.08, 11:20
          po powyzszej wymianie zdan nie widze szans na merytoryczna dyskusje
          gdyz mamy bardzo rozniace sie poglady na te sprawy.
          przytoczylam ten artykul rowniez ze wzgledu na ponizsze stwierdzenia:
          "Czy to znaczy, że te rasy są złe? Nie, prawodawcom, którzy
          narzucają rozwiązania prawne typu BSL umyka kilka zasadniczych
          faktów. po pierwsze zdecydowana większość ssaków potrafi w
          określonych okolicznościach zachowywać się agresywnie. W USA bydło
          domowe zabija rocznie więcej osób niż psy domowe, pumy i
          niedźwiedzie łącznie. Psy nie są tutaj wyjątkiem. Po drugie nie
          można też zakazywać ludziom posiadania określonych ras psów
          domowych, ponieważ łamie to podstawowe prawa konstytucyjne
          człowieka. Po trzecie każdy pies posiada w sobie takie same
          mechanizmy rządzące agresją, oczywiście każda rasa została
          ukształtowana w jakimś celu i pewne cechy są w niej bardziej
          uwidocznione. Jednak branie na celownik określonych, popularnych ras
          psów obronnych, stróżujących, bojowych nie jest rozwiązaniem. Na
          świecie istnieje wiele więcej egzotycznych ras psów, które łatwo
          wypełnią powstałą lukę, a o których prawodawcy nigdy nie słyszeli.
          Jeśli znajdzie się popyt na jakiś produkt (a takim produktem są też
          psy domowe), to podaż szybko nadąży za wymaganiami rynku. Prawo
          powinno zawsze kierować swoje ostrze w stronę właściciela, nie rasy
          psa."

          "Karen na ostatnim miejscu w czynnikach mogących powodować
          śmiertelne pogryzienia postawiła rasę psa. Nie jest to nic dziwnego,
          jeśli weźmie się pod uwagę, że temperament psa to wypadkowa
          działania genetyki i środowiska. Nie dziwi też, że psy z różnych
          ras, hodowanych pod kątem cech obronnych czy agresywnych są od czasu
          do czasu sprawcami ataków czy śmiertelnych pogryzień ludzi. Przez
          lata różne rasy o cechach obronnych, stróżujących znajdowały się na
          szczycie popularności. Dogi niemieckie, owczarki niemieckie,
          dobermany, rottweilery, pitbule były w pewnym okresie bardzo
          popularne jako prywatne czy profesjonalne psy stróżująco-obronne.
          Moda na określone psy przychodzi i odchodzi. Popularność rasy staje
          się jej przekleństwem. Im rasa bardziej popularna, tym większy
          odsetek nieodpowiedzialnych właścicieli czy hodowców posiadających
          psy tej rasy.

          Jeśli psy określonej rasy zaczynają atakować ludzi bez przyczyny lub
          pod wpływem małej prowokacji, to nie jest to wina rasy psa. Dzieje
          się tak, ponieważ to ludzie, jako opiekunowie i hodowcy psów albo
          celowo, albo z powodu braku wyobraźni i wiedzy pozwolili na
          przenoszenie genetyczne tych złych cech. Pozwalanie psu na agresywne
          zachowania i pozwalanie na rozmnażanie agresywnych zwierząt prowadzi
          w rezultacie końcowym do ukształtowania rasy, która wykazuje
          podwyższony poziom agresji do ludzi.

          Rasy psów w założeniach mają się zachowywać różnie. Po to zostały
          stworzone. Dlatego szczególną wagę należy przyłożyć do hasła:
          właściwa rasa dla właściwego właściciela. Olbrzymia część problemu
          ataków psów na ludzi wynika z niemożności zapewnienia przez
          nieodpowiedzialnych właścicieli właściwej kontroli, nadzoru,
          treningu psów rasy, którą posiadają. Właściwa rasa dla właściwego
          właściciela."


          Twoje podejscie do tematu zaklada jego rozwiazanie poprzez
          likwidacje poszczegolnych ras. ja pokazuje Ci jedno - nie jest to
          zadne rozwiazanie, jedna zlikwidowana rase zastapi nastepna. a jesli
          nie bedzie wystarczajco agresywna to sie ja taka zrobi.
          Aby Twoje propozycje przyniosly skutek trzebaby bylo zlikwidowac
          wszytskie psy powyzej 5 kilogramow a tym co by pozostaly pousuwac
          zęby. bo czlowiek zawsze znajdzie sobie wyjscie, samochod
          rozpedzajacy sie tylko do 60 km podrasuje lub zdejmie mu blokade
          szybkosci a jedna psia rase zastapi nastepna. dlatego jestem
          przeciwna aby za czlowiecze postepowanie placily zwierzeta. bo to
          jest jedynie i wylacznie pelne hipokryzji bardzo latwo zastepcze
          wyjscie z sytuacji. i niestety nie prowadzi ono do niczego.
          • nrg67 Re: Bardzo ciekawy artykul... 29.08.08, 11:30
            niepotrzebnie sie zaperzasz.
            Jedno wyjasnienie: "likwidacja rasy" o ktorej pisze nie oznacza, ze
            jestem rakarzem i chce te psy wylapac i wytruc gazem. Mysle o
            obowiazkowej kastarcji, zakazie rozmnazania i rejestracji tych psow.
            Czy to takie okrótne? Kto i co na tym straci? Przecież kastarcja
            psow jest powszechna praktyka, takze jako srodek zapobiegawczy
            przeciw agresji.
            Jedno pytanie: zgadzam sie z Toba, ze likwidacja jednej rasy sprawi,
            ze ludzie wymysla cos innego. No ot jakie jest Twoje rozwiazanie
            tego problemu? Napisz, prosze, konkretnie i merytorycznie, moze ja
            czegos nie rozumiem?
            • blue.berry Re: Bardzo ciekawy artykul... 29.08.08, 12:28
              nie twierdze ze chcesz jakiekolwiek psy truc. twierdze ze calkowita
              likwidacja jednej czy dwoch ras niczego nie rozwiaze. bo tak jak
              wczesniej napisalam kiedys byly rotwailery, teraz sa amstafy, a
              kiedys beda np. tosa inu.

              to co moze rozwiazac problem to scisle uregulowania prawne. zakaz
              nielegalnych hodowli, pozwolenia na psy ras uznanych za
              problematyczne (byc moze dodatkowe oplaty czy podatki), obowiazkowe
              szkolenia wlascicieli i psow tych ras, obowiazkowe chipowanie
              wszystkich psow, dotkliwe kary za pogryzienia innych psow i ludzi,
              kastrowanie i sterylizowanie psow niehodowlanych.
              zreszta powstala Koalicja dla Zwierzat ktore wogole chce ruszyc w
              polsce temat zwiazany ze zwierzetami domowymi (a szczegolnie psami)
              bo z roku na rok robi sie to coraz bardzie problematyczne, smutne i
              paskudne. www.koalicja.org.pl/index.php

              tak naprawde w duzej mierze sporo by pomoglo definitywne rozwiazanie
              kwestii pseudohodowli. bo uwazasz skad takie "byczki osiedlowe" maja
              asty czy bulle? przeciez nie kupuja ich z legalnych hodowli placac
              1500 pln za szczeniaka. kupuja je z takich miejsc jak te:
              www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=8049
              ww6.tvp.pl/View?Cat=247&id=761254
              wystarczylo by porawnie uregulowac rozmnazanie psow w polsce aby
              problem po czesci chociaz zostal rozwiazany.
              • nrg67 Dyskusji nigdy za wiele 30.08.08, 00:27
                Ja juz takie debaty z psiarzami o likwidacji ras i t p. tocze od dawna i
                niestety spoedziewalem sie, ze dyskusja dojdzie do punktu, do ktorego wlasnie
                doszla.
                Czyli do miejca, w ktorym ktos powie mniej wiecej to, co blue.berry: "trzeba
                przyjac ustawe, ktora spowoduje,ze psy hodować i rozmnażać będzie wolno tylko za
                posiadaniem odpowiedniej licencji, np. ze Zwiazku Kynologicznego, a hodowla i
                rozmnazania psow bez takiej licencji bedzie scigane prawem, karane grzywnami, a
                w skrajnych wypadkach takze wiezieniem. Wtedy bedzie porządek."

                Nie wiem, czy dobrze streścilem Twoj tok myslenia. Ale kiedy mi (w wątku o
                psudohodowli z Grudziądza) zaczęłaś wyjaśniać, że pseudohodowla to inaczej
                hodowla nielegalna uznałem, ze to - bardzo charakterystyczne dla środowiska
                troskliwych psiarzy - pomieszanie pojęć. "Nielegalny" znaczy sprzeczny z prawem.
                Nie ma w polskim (i w żadnym cywilizowanym kraju) prawa, które by zabraniało
                komukolwiek hodowli i rozmnażania jakichkolwiek zwierząt domowych, które są jego
                własnością. Oczywiście, prawo także zabrania się znęcać - ale to tylko tyle,
                niezbędne minimum. Jest kolosalna różnica prawna między "zakazem znęcania sie"
                (czyli np. zmuszaniem suki do wydawania dwóch miotów w roku) a "zakazem hodowli
                i rozmnażania zwierząt w ogóle, z wyjątkiem hodowców którzy uzyskali na to
                państwową zgodę". Ja wiem, że Ty byś tego chciała dla dobra zwierząt, ale też
                wiem z doświadczenia, że rozwiązanie takie jeszce bardziej pogorszyło by sprawę
                i na pewno nie pomogło by zwierzętom, o ludziach nie wspominając.
                Dlaczego? Zupelnie nie mam zaufania do organizacji, stowarzyszeń obywatelskich,
                samorządów zawodowych, ktore od Panstwa dostaja prawo do dopuszczania (albo i
                niedopuszczania) do swojej działki ludzi z zewnatrz. Mamy w Polsce takich
                patologii juz dosc - adwokaci, notariusze, komornicy - to przyklady najlepiej
                znane. Ale sa tez obszary mniejszego kalibru - mój ulubiony przykład to
                pozwolenia na uprawianie turystki na łódkach z żaglem (zwane patentem
                żeglarskim). Samorzad, ktory zyskal prawo do dopuszczania do uprawiania takiej
                turystki (Polski Związek Żeglarksi) bezwzglednie je wykorzystuje we wlasnym
                interesie. Kwitnie nepotyzm i korupcja. Malo osob zdaje sobie sprawe z tego, że
                np. Niemczech, Francji, Anglii - nie ma czegos takiego jak "patent zeglarski"!!
                CHcesz zeglowac i stac cie na to - prosze bardzo! Twoje bezpiczenstwo to Twoja
                sprawa. Oczywiscie w praktyce jest tak, ze zanim ktos wsiadzie do lodki z zaglem
                to poprosi przynajminej starszego brata zeby mu pomogl albo chocby przeczyta
                jakis poradnik. Ale zeby chodzic 3 miesiace na kurs za 1500 zl, kuc na pamiec
                zasady hydrodynamiki oraz znaki zeglugowe dla barek i holownikow, jak sie chce
                samemu pokolysac pare godzin na jeziorze - to nikomu do glowy nie przychodzi.
                No, ale tak jest w "wolnym swiecie", w krajach poskomunistycznych (jak np.
                Chorwacja, gdzie polacy tak lubia zeglowac) licencja, egzamin, kurs - to w
                zasadzie podstawa calego przedsiewziecia.

                Jescze lepszy przykład (wiem,że to niewiarygodne, ale prosze sie nad tym
                spokojnie chwile zastanowic): pozwolenia na prowadzenie samochodów zwane "prawem
                jazdy". Zdobycie tej licencji jest biurokratycnzym koszmarem, trwa miesiące i
                kosztuje majatek. Utrudnienia są z roku na rok większe, a mimo to... rzeczywiste
                problemy pozostają nietkniete: po ulicach jezdza tabuny piratow drogowych oraz
                nieudolnych, niebezpiecnzych kierowcow. Prawda jest bowiem taka, że im trudniej
                sie zdobywa prawo jazdy - tym lepiej zarabiaja na tym ludzie zwiazani z
                procedura zdobywania tej licencji czyli wlasciciele szkol prawa jazdy
                ,instruktorzy, egzaminatorzy, urzednicy w wydzialach komunikacji. Jakby ich
                policzyc, to ladnych pare tysiecy ludzi zyje z procedur wydawania licencji na
                prowadzenie auta. W interesie tej grupy, tego srodowiska jest, aby licencje te
                zdobywalo sie jak najtrudniej, przy jak najwiekszych wymogach ,tak, zeby
                szkolenia byly jak najbardziej zlozone, egzaminy jak najtrudniejsze - bo wtedy
                oni moga za te szkolenia i egzaminy pobierac wiecej pieniedzy. No i łapówki :)
                Im trudniej cos zdobyc, tym wiecej mozna za to się domagać "pod stolem". (Choc
                prawda jest, ze dzis zdobyc prawka za lapowke juz sie nie da; środowisk
                rekompesuje sobie tę stratę finansową w ten sposob, ze egzamin ludzie zdaja po
                pięć-osiem razy, za każdym razem się płaci; ja wiem, że takie biurokratyczne
                procedury opanowuja caly swiat, nie tylko Polske; tyle, ze jak pewnemu
                Amerykaninowi powiedzialem ze zdobycie prawa jazdy w Polsce trwa srednio 8
                miesiecy - to pokiwal glowa ze wspolczuiem i powiedziel "no tak, to jest to
                preklenstwo posktomunizmu")

                Wracając do psów - jestem w 100 procentach przekonany, ze gdyby wprowadzic
                jakiekolwiek "licencjonowanie" hodowli, sprawa wygladala by tak samo (albo
                cokolwiek gorzej bo psy to jednak mniej widoczna kwestia, niz bezpieczentwo
                ruchu drogowego, wiec i nadużycia było by dużo łatwiej ukryć). Nic by to nie
                pomoglo - "hodowcy" z licencja kupiona za lapowke u dzialaczy Zwiazku
                Kynologicznego sprzedawali by mutanty z chowu wsobnego bandytom, i jeszcze by
                sie cieszyli, ze moga za nie brac teraz 900 zl zamiast dotychczasowych 300 zł.
                Uczciwi hodowcy, którzy by probowali z tym walczyc nagle by zaczeli z powodów
                procerudalnych tracic licencje na hodowle. Zeby taka licencje zdobyc, trzeba by
                bylo sie bylo starac kilka lat, przechodzic kursy, szkolic, jedzic na imprezy
                integracyjne, w gruncie rzeczy - "zblatowac sie" ze srodowiskiem, zaplacic za te
                kursy, za egzaminy - czyli oddac środowisku frycowe i dopiero potem cieszyc sie
                z dopuszczenia do konfitur. Oczywiscie zyskac taka licencję najlatwiej by bylo
                synowi uznanego hodowcy. Albo kuzynowi. Albo szwagrowi. Jak nie wierzysz, to
                sprawdź, ile procent adwokatow w Polsce ma rodzicow albo dziadkow adwokatów?

                Natomiast musze powiedziec, ze dokladnie zgadzam sie z tym co napisalac o
                obowiazku rejestracji pewnych ras na policji (tak jeset na zachodzie i to
                dziala; w Polsce by nie bylo zbyt łatwo, bo bałagan duzy ,ale... zawsze cos),
                Zgadzam sie tez z obowiazkowym czipowaniem psow. Zgadzam sie z karami za
                pogryzienia (oby tylko ktos te grzywny potrafil wyegzekwowac) oraz z obowiazkiem
                wyprowadania psow w kagancach (j.w.)
                No i moj ulubuiony wątek w Twoim poście - skoro opowiadasz sie za kastrowaniem
                pewnych grup psów - to dlaczego tak sie oburzasz na moja propozycje, zeby
                wykastrowac/wysterylizowac rasy psow ktore sa szczegolnie predysponowane do
                agresji i sprowadzic te rasy ze swiata (tak postapili Brytyjczycy). Kundle mozna
                wytępić - a rase wychodowana przez zlych ludzi do walk psów - nie mozna? Tzn.
                pittbulle sa jakos wiecej warte od mojego laciatego kundla? Co my w ten sposob
                chcemy chronic? Wielka tradycje hodowlana, która polegala na ksztaltowaniu rasy
                w taki sposob, zeby możliwie najchetniej brala udzial w morderczych walkach?
                Nawet, jesli te rasy teraz nie walczą, to to nie zmienia fakty, ze po to je
                wyhodowano! Nie kazda tradycja zasluguje na podtrzymanie. W latach mojej
                mlodosci (za gierka) w oknie wystawowym lokalnego rymarza, obok kagancow, toreb
                i uprzezy dla psow wisiala tzw. dyscyplina czyli drewniany kolek z rzemieniami.
                Sluzylo to do bicia dzieci. Taki produkt mozna bylo sobie u tego pana kupic. Nie
                kazdy to kupowal, ale nIkogo to nie dziwilo, nikogo to nie szokowalo. Ot -
                jeszcze jeden zwykly przedmiot codziennego uzytku. Dzis sie wlos na glowie jezy
                jak o tym pomyslec, jakby to ktos chcial zachowac,to najwyzej w muzeum
                kryminalistyki, a na pewno nikt nie zacheca rymarzy do robienia tych narzedzi
                tortur dla "zachowania tradycji zawodu".
              • nrg67 I dwa pytania, bardzo rzeczowe 30.08.08, 00:30
                Mysle, ze po moich przydlugich i emocjonalnyc postach naleza sie dwa konkretne
                pytania
                Na koniec tego przydlugiego i emocjonalnego posta mam dwa pytania, bardzo rzeczowe:
                1. Z polslowek, ktore slyszalem od behawiorystow z ktorymi rozmawialem, z
                niektorych sformulowan uzywanych przez wielbicieli ras bojowych zrozumialem, ze
                te psy jednak w toku hodowli maja podkrecone pewne cechy: np. mniejsza
                wrazliwosc na bol, wieksza agresje, zaklocony instynkt stadny (normalny pies
                "walczyc o pozycje w hierarchi", pies bojowy - dązy do eliminacji innyc psów),
                brak hamulca, ktory kaze przestac gryzc powalonego przeciwnika. Czy to prawda?
                Czy sie zle domyslam? Jakos tak nikt nigdy nie chce mi wprost na te pytania
                odpowiedziec, wszyscy klucza.
                2. Czy wiecie moze, drodzy Forumowicze, jakie uregulowania prawne w kwestii
                hodowli psow oobwiazuja zagranica? Cezar8 pisala cos o obowiazkowej kastracji, o
                wizytach na policji, rejestracji psow okresloncy ras i t p. Jak to wygalda
                konkretnie w poszczegolnychc krajach?
                Z gory dzieki
    • nrg67 wlasnie... 25.09.08, 15:07
      wlasnie kolejne dziecko zostalo zmasakrowane przez amstaffa. Tym
      razem w szczecinie, 1.5 roku, zmiażdżona buzia i pogruchotana
      żuchwa, ale przeżył.
      Stało sie to w mieszkani babci dziecka, pies należal do babcinego
      syna czyli do wujka. No i oczywiscie piesio był zawsze grzeczny. No
      i oczywiscie piesio nie ponosi za to winy, bo wina czlowieka... bla
      bla...
    • olgap82 Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 12:10
      Witam.
      Aż włosy stanęły mi dęba jak przeczytałam niektóre komentarze.

      1. Jak odpowiedzialni rodzice moga zostawiać małe dziecko z
      agresywnym psem. No przecież klasa: pies rasy agresywnej skądś się
      wzięła. Nie z powietrza. Wystarczy, że raz kłapnie buzią... i
      tragedia gotowa. Dla mnie to jest szczyt nieodpowiedzialności!!! i
      możecie mi mówić, że nie znam tej rasy itp. Nie obchodzi mnie to.
      Fakt jest jeden. Bulle i amstaffy to są psy agresywne i często
      nieobliczlne.
      2. Co ludzie kupujący takie psy chcą tym osiągnąć? Respect ?
      Zazdrość ??? Bo jak mnie nie stać na drogie auto żeby poszpanować to
      kupię sobie psa którego wszyscy będą się bali
      3. Psa się ma po to, żeby go kochać a nie żeby się z nim pokazać.
      To tyle...

      Zostawiać dzieci z takimi psami... brak mi słów.
      • rianka Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 12:32
        > 1. Jak odpowiedzialni rodzice moga zostawiać małe dziecko z
        > agresywnym psem. No przecież klasa: pies rasy agresywnej skądś się
        > wzięła. Nie z powietrza. Wystarczy, że raz kłapnie buzią... i
        > tragedia gotowa. Dla mnie to jest szczyt nieodpowiedzialności!!! i
        > możecie mi mówić, że nie znam tej rasy itp. Nie obchodzi mnie to.
        > Fakt jest jeden. Bulle i amstaffy to są psy agresywne i często
        > nieobliczlne.

        Z żadnym psem nie zostawia się dziecka bez opieki... Nawet z
        pudelkiem. A agresywne i nieobliczalne są psy z pseudohodowli,
        rozmnażane dla pieniędzy jak leci - nieważne czy są agresywne czy
        nie...

        > 2. Co ludzie kupujący takie psy chcą tym osiągnąć? Respect ?
        > Zazdrość ??? Bo jak mnie nie stać na drogie auto żeby poszpanować
        to
        > kupię sobie psa którego wszyscy będą się bali

        Widzę, że masz tendencję do stereotypizacji... To przykre, że nie ze
        swojej winy, te psy tak zostały znienawidzone w naszym
        społeczeństwie.

        > 3. Psa się ma po to, żeby go kochać a nie żeby się z nim pokazać.
        > To tyle...

        "Psa bojowego" też można kochać i wychować na łagodną jak owieczka
        niańkę dzieci...
        • olgap82 Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 13:50
          Nie moge się zgodzić... Prędzej zostawiłabym dziecko na 5 minut z
          labradorem niz pit bullem. Nie chcę urazić osób które mają groźne
          psy. Wiem, że są wyjątki... Ale jednak. Ja się tych psów osobiście
          bardzo boję. I to, że nazywa się je rasami niebezpiecznymi nie
          wzięło się z nikąd. Pies jest tylko psem... i różnie może
          zareagować. A ryzyko ugryzienia czy ataku np pit bulla jest o niebo
          wyższe nić np. goldena. I żadne argumenty mnie nie przekonają.
          Ktoś wcześniej napiał, że normalne jest że pies szczeka i łapie za
          nogawkę obcą osobę, która wchodzi do domu. No ja nie wiem ale żaden
          z moich psów, ani moich rodziców nikogo nie łapał za nogawkę. Te
          mniejsze kundelki szczekały i owszem ale nigdy nie gryzły. O moim
          labku nie wspomnę, bo on rzadko szczeka... i wszystkich lubi. Więc
          jeśli chodzi o moje zdanie: To nie jest normalne !!!
          • tenshii Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 14:09
            Nie zgadzam się z Tobą Olgo - wszystko zależy od pochodzenia i wychowania, przeżyć....
            Widziałaś Daisy? Słodziutka nie? A jeszcze 14 miesięcy temu zagryzłaby każego kto by do niej podszedł.
            Nie patrz przez pryzmat stereotypow.
              • tenshii Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 15:13
                Tak się składa, że ludzie uwielbiają wyolbrzymiać hitorię wskutek których ktoś został skrzywdzony lub wskutek których można kogoś skrzywdzić. Stąd stereotypy o blondynkach i o takich psach. Dlaczego wszystkie szmatławce piszą o pogryzieniach a nikt nie napisze o czymś miłym? Bo szmatławiec się lepiej sprzedaje jak zrobią z psa krwiożerczą bestię. Nic tak nie cieszy jak nieszczęście bliźniego.
                Mam znajomą, która jest dziennikarką w fakcie - jej nie interesują ckliwe tematy, ona chce krwi....
                Stąd biorą się stereotpy.
              • tenshii Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 15:17
                No i stąd, że tzw karki kupują takie psy i szczują nimi wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka.
                Podobnym stereotypem jest to, że labrador nie ugryzie - źle prowadzony ugryzie jak najbardziej. Ale tym stereotypem nikt się nie przejmuje bo jest "pozytywny".
                Ja nie mówię, że psy takich raz są aniołami. Po protu nie można kategoryzować na złe i dobre. Pies z dobrej, legalnej hodowli, proadzony mądrą ręką, odpowiednio d rasy będzie idealny bez względu na rasę
          • rianka Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 14:34
            olgap82 napisała:

            > I to, że nazywa się je rasami niebezpiecznymi nie
            > wzięło się z nikąd.

            A ja wiem skąd się wzięło - wzięło się stąd, że psy te upodobali
            sobie ludzie, którzy nie powinni mieć żadnego psa... A przyczyną tego
            jest budzący respekt wygląd tych psów a nie ich wrodzony "instynkt mordercy" - te psy zostały po prostu "zepsute", jak wiele innych,
            które stały się ofiarami mody.
            Na szczęście są ludzie, którzy walczą o dobre imię tych psów.
            Niestety przed nimi trudne zadanie, bo jak widać stereotyp "dres +
            pies" żywy, oj żywy...
        • andrzej776 Re: bulterier dziecko zachowanie 19.05.09, 23:56
          Zdjecie smieszne ale najciekawsze ze nie dziecko pomalowalo tego
          psa, tylko dorosly, zobaczcie na obwodke wokół oka i rzesy
          domalowane tego nei narysowal ten (okolo) 3 latek tylko mądry tatuś
          a potem ustawil synka zeby mazal psa po brzuchu(bochomazy synka na
          tułowiu roznia sie od malunkow na mordce psa ) i pyknął fotke ;)
          • semi-dolce Re: bulterier dziecko zachowanie 20.05.09, 20:41
            Mówisz? Może i tak.

            Ja też parę razy pomalowałam mojej suce paznokcie na ciemno czerwono, bo sama
            sobie tak maluję, a ona sie kładła obok jak malowałam i tak mi te łapy wciskała
            na kolana, no to machnęłam... A suka biała, paznokcie przezroczyste - wyglądała
            zabójczo.

            Mój pies natomiast, czarny tym razem, ale łapy ma białe, skonsumował kiedys
            flamaster taki ostro różowy, jak fuksja. Tak go sobie gryzł leżąc i trzymając na
            łapach, które to łapy w wyniku tego zmieniły barwe na fuksję. Ale to nie był
            zmywalny flamaster. Był absolutnie niezmywalny. Niczym. Wiem bo walczyłam, bo
            zrobił to dzień przed wystawą. Nie zeszło. Ale nie przeszkodziło w otrzymaniu
            tytułu młodzieżowego zwycięzcy Polski, więc sedziemu musiało się spodobac ;)
            • majenkir Re: bulterier dziecko zachowanie 29.05.09, 14:01
              semi-dolce napisała:

              > Ja też parę razy pomalowałam mojej suce paznokcie na ciemno
              czerwono, bo sama
              > sobie tak maluję, a ona sie kładła obok jak malowałam i tak mi te
              łapy wciskała na kolana, no to machnęłam...

              Semi, to ty nasza Paris Hilton jestes!!!
              Ale w torebce to chyba suki nie nosisz :P?
              • nrg67 majenkir... 29.05.09, 14:11
                To co piszesz jest obrzydliwe, aż mi się rzygać mi się chce. Mam nadzieję, ze
                spotka Cie podobny los, w takiej czy innej formie.
              • semi-dolce Re: bulterier dziecko zachowanie 29.05.09, 15:41
                Spoko, jak przypakuję trochę na siłowni a ty uszyjesz mi odpowiednich rozmiarów
                torebke, to nie ma sprawy ;)

                nrg67 - widzisz oceniasz, a żartu nie rozumiesz... Ja mam dogi mój drogi.
                Niemieckie. Moja suka, ta od paznokci, waży 65 kilo. To 15 więcej niż ja...
                      • semi-dolce do ciebie 29.05.09, 16:32
                        Re: bulterier dziecko zachowanie
                        Autor: majenkir 29.05.09, 14:01
                        semi-dolce napisała:

                        > Ja też parę razy pomalowałam mojej suce paznokcie na ciemno
                        czerwono, bo sama
                        > sobie tak maluję, a ona sie kładła obok jak malowałam i tak mi te
                        łapy wciskała na kolana, no to machnęłam...

                        Semi, to ty nasza Paris Hilton jestes!!!
                        Ale w torebce to chyba suki nie nosisz :P?



                        majenkir...
                        Autor: nrg67 29.05.09, 14:11
                        To co piszesz jest obrzydliwe, aż mi się rzygać mi się chce. Mam nadzieję, ze
                        spotka Cie podobny los, w takiej czy innej formie.
                        • nrg67 Semi - paznokcie... 29.05.09, 16:47
                          Uwaga o tym, ze "to odbrzydliwe" i ze "chce mi sie rzygac" nie dotyczyła
                          malowania psom paznokci!

                          Chodzilo mi o odrażający wpis Majenkir o sąsiadach i dzieciach z rodzin
                          "patologicznych". Przeczytaj, to sama odpadniesz.


                          Jesli wzielas tem wpis do siebie, to nieporozumienie, nie gniewaj sie:)
                            • nrg67 Re: Semi - paznokcie... 29.05.09, 17:56
                              Noszenie psa w torebce uważam nie za obrzydliwe, tylko za szkodliwe dla psa. No
                              ale nie sądzę żeby to było jakieś odkrycie z mojej strony. A mojego psa tez się
                              nie da nosić w torebce, w ogóle się go nie da nosić, bo za duży.
                          • majenkir Nrg67 29.05.09, 18:54
                            Napij sie Melissy....
                            Wracajac do dyskusji - takie sa fakty, chocbys nie wiem, jak mocno
                            zaprzeczal.
                            A na przyszlosc - podpinaj sie pod wlasciwym watkiem...
    • rafal9238 Re: bulterier dziecko zachowanie 30.03.10, 13:26
      nie ma przeciwskazań zeby dziecko bawiło sie/wychowywało z
      bulisem.jest tylko jedna najważniejsza zasada:NIGDY NIE WOLNO
      ZOSTAWIAĆ DZIECKA SAMEGO Z PSEM.NIGDY SAM NA SAM.to tylko
      zwierze.moja córka która ma 3 lata bawi sie z areskim(amstaff 47kg)
      łapie goza ogon za uszy i tarmosi,jeździ na nim i nic nawet krzywego
      spojrzenia ze strony areska, ale nigdy nie zostawiam jej samej z
      nim.nawet jak ide do kuchni to biore ją ze sobą.nigdy nawet na 1min

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka