Dodaj do ulubionych

Aluś, mój kochany Aluś ...

26.12.16, 17:43
Ratowałam jak był malutki - całe 60 dkg ciałka - kochałam i wybaczałam wszystko, nawet jak Barbowe dzieci zaraził grzybicą ... Rządził w domu - wszystko było tak jak Aluś chciał ... Czasami przesadzałam, bo Aluś ... Ale Aluś to kochany, radosny kot - uwielbia i kocha wszystkich, a wszyscy którzy poznali Alusia kochają go, bo Alusia nie da się nie kochać ...

A teraz wszystko do dooopy ... Aluś umiera sad Pieprzony guz mózgu, albo inne zmiany w mózgu dopadły mojego ukochanego Alusia. Oczywiście działam i robię wszystko co w mojej mocy, jednak ... Aluś żyje we własnym świecie i tylko czasami Aluś jest moim Alusiem.

Mój Tata umarł na raka mózgu - Pan Bóg daje mi kolejną lekcję, tylko dlaczego ??
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.12.16, 19:46
      Och! Tak bardzo mi przykro, nie wiem w ogóle co napisać, co powiedzieć. Przecież pamiętam zdjęcia malutkiego Alusia i dużego Alusia, z dużą ilością ciałka, kochającego wszystkich, pieszczocha. No po prostu nie wiem co mówić... Ja sobie tylko popłaczę nad tą niesprawiedliwością losu. Żyją ludzie podli, agresywni, życzący i czyniący wszystkim zło. Dlaczego, dlaczego....? sad sad sad
    • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 27.12.16, 00:56
      Alus, ogromnie mi przykro i smutno, ze tak Los zdecydowal. I nie doszukuj sie drugiego dna,a co gorsza 'lekcji'.

      Dbaj o Alusia, nie ciagnij 'za uszy' za wszelka cene, dopoki ma komfort zycia w swej chorobie, cieszcie sie kazda wspolna chwila. Przytulam dwojke Alusiow.

      • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 27.12.16, 20:33
        mysiulek08 napisała:

        Alus, ogromnie mi przykro i smutno, ze tak Los zdecydowal. I nie doszukuj sie drugiego dna,a co gorsza 'lekcji'.

        Dbaj o Alusia, nie ciagnij 'za uszy' za wszelka cene, dopoki ma komfort zycia w swej chorobie, cieszcie sie kazda wspolna chwila. Przytulam dwojke Alusiow.


        Mysiulek08 - nic nie poradzę na to, że takie myśli o "lekcji" latają mi po głowie sad

        Aluś jest pod opieką doskonałych wetów - właściwie ten sam zespół ratował Alusia osiem lat temu, jak zabrałam go z Azylu w Konstancinie.

        Będę ciągnęła Alusia za uszy i za wszelką cenę, ale nigdy nie dopuszczę do tego, żeby cierpiał. Po Nowym Roku jedziemy na konsultacje do najlepszego chyba neurologa w Warszawie, dr. Olkowskiego. Zobaczymy co pan doktor powie ...




      • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 05.01.17, 20:10
        Aluś na razie ma terapię: "coś robimy, chociaż nie wiemy co w kocie siedzi"... To znaczy niby wiemy - bo Aluś ma porażoną prawą część ciałka. To może być spowodowane: guzem mózgu, ropnym zapaleniem mózgu (Aluś ma ponawiające się ataki kk) oraz wylewem mózgu ..
        Nie można było Alusia zbadać rezonansem magnetycznym ponieważ Aluś ma płyn w osierdziu i lekarz nie podjął się przygotowania Alusia do tego badania. Konieczna konsultacja kardiologiczna będzie jutro. Zaprzyjaźniony kardiolog koci nie miała wcześniejszych wolnych terminów i stąd wizyta w święto. Po pozytywnym wyniku badań jedziemy na rezonans magnetyczny i może wtedy będziemy coś wiedzieć.
        A Aluś, jak to Aluś nadal kocha wszystkich i wszyscy kochają Alusia, co lecznica i co wet i co obecni w poczekalniach lecznicowych - wszyscy zauroczeni koteckiem, moim Alusiem kochanym smile
        I tylko to mnie jakoś trzyma w tej walce o zdrowie Alusia.
          • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 06.01.17, 20:08
            mysiulek08 napisała:

            Zarzadzam calej bandzie trzymanie kciukow za Alusia, zeby wynk byl ok i mozna bylo dalej diagnozowac.

            Dzięki mysiulek08 smile Kciuki pomogły - Aluś ma niewielką ilość płynu w worku osierdziowym, ale brak jest przeciwwskazań kardiologicznych do znieczulenia smile Zatem czekamy teraz na termin rezonansu magnetycznego.
            Aluś ma się dobrze - pozwiedzał całą lecznicę, poznał się ze śliczną sunią i z godnością zniósł zarówno kolejną dawkę zastrzyków, jak również -12 st. C ....
              • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 07.01.17, 14:33
                Też wdrożyłam trzymanie kciuków przez moje bractwo, plus oczywiście moje. Dobrze, że Aluś się dziarsko trzyma (i Ty dzięki temu też), dobrze, że nie wpada w stan lękowy, że nie odczuwa bardzo silnego stresu. Hm... doktor kardiolog to mi się kojarzy z panią doktor Garncarz, ona ma świetne podejście do swoich futrzanych pacjentów, pozwala im się odstresować, pochodzić po pokoju, powskakiwać, pozwiedzać. To czyni cuda, można zbadać serce, zmierzyć ciśnienie. Trzymajcie się ciepło i dzielnie, Aluś wie, że ma wsparcie w Tobie.
      • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 07.01.17, 18:21
        Bardzo dziękujemy za wsparcie - bardzo jest to nam potrzebne, nawet nie wiecie jak bardzo.
        Aluś - pomimo tych objawów neurologicznych - ma się w miarę dobrze i ciągle chce być blisko mnie. Z wyjątkiem wizyt w lecznicy kiedy kocha wetki miłością ogromną, ale ja wcale zazdrosna nie jestem ...
        Niestety wariują tarczycowe wyniki Alusia: 15 grudnia T4 było na poziomie 45, a wczorajsze wyniki wskazują na poziom poniżej 10 ... Masakra - jakby problemy neurologiczne nie wystarczyły sad
        Nic to - walczymy dalej, bo Alusie tak mają
        • mag_da53 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 07.01.17, 22:45
          alus59 napisała:


          > Niestety wariują tarczycowe wyniki Alusia: 15 grudnia T4 było na poziomie 45, a
          > wczorajsze wyniki wskazują na poziom poniżej 10 ...


          A norma T4 to chyba 3? Czy Aluś dostaje leki na tarczycę? Bo to może być przyczyna wszystkich problemów zdrowotnych. Moja Sonia ma nadczynność tarczycy. Sonia miała też miniudar, straciła do reszty wzrok i słuch, ma zaburzenia równowagi, nie zawsze kontroluje oddawanie moczu, nie je samodzielnie. Staram się jak mogę, ale niewiele mogę już zrobić - ona ma prawie 20 lat. A Aluś jest młody, trzymam kciuki, żeby udało się go jak najszybciej zdiagnozować.
                • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 10.01.17, 18:35
                  Będę trzymać kciuki! Mocno! Chlapnij sobie Nervosolu, nie blokuje synapsów, a jednak człowiek jest trochę spokojniejszy. Ja się mocno denerwuję przed każdą wizytą u wetów, przed diagnozami, ale Nervosolek jest dla mnie dobry... I wcale mnie nie usypia.
                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 11.01.17, 20:37
                    Dzięki za kciuki smile Telepka nerwowa już na 10000% włączona - niestety ... Nerwosol nie dla mnie, a tym bardziej pięćdziesiątka - auto prowadzę, a jutro ma być fatalna pogoda.

                    Dzisiaj na codziennych zastrzykach podawanych w lecznicy cały zespół obcałował Alusia, nakazał Alusiowi być dzielnym i dbać o mnie smile
                    No to Aluś o mnie zadbał - poprzytulał się do mnie, następnie wlazł w kubek z kawą, następnie w szklankę z wodą, którą przewrócił. A na koniec zwalił się z parapetu, na szczęście na miękkie łóżko.

                    Za chwilkę będzie mycie Alusia - przecież nie może na tak ważne badanie jechać taki brudny, prawie pół kota w kawie smile

                    Proszę trzymajcie kciuki za jutrzejsze badanie Alusia.
                      • barba50 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 11.01.17, 22:01
                        Historia Alusia czyli wpis z mojego bloga (długo będzie, ale co tam - na bloga nawet ja już nie zaglądam big_grin )

                        Była późna jesień 2008 r. Takie "coś" zobaczyła Alus59 (już wiadomo skąd się wziął nick wink ) w Azylu w Konstancinie przy okazji wyciągania kolejnej ślepinki (Maszeńki).
                        https://tinyurl.com/hfdn3s4

                        Kociak miał pół roku, wyglądał na 2-3 mce i był... hmm ładny inaczej.

                        https://tinyurl.com/hw3z3ux

                        A59 zobaczyła, zaniemówiła, a wieczorem zadzwoniła do mnie, że ona tego kota
                        bierze bez względu na jego zdrowie i rokowania /koty z karłowatością przysadkową nie żyją długo/.
                        Jego widok mógł się przyśnić...


                        https://tinyurl.com/zzbrkw9

                        https://tinyurl.com/hgcw3vo

                        W następną sobotę Aluś opuścił Azyl i został zakwaterowany w lecznicy. Było wszystko - karłowatość, chora trzustka, wątroba, tarczyca, biegunka i na dodatek był grzyb. Zaglądałyśmy do Alusia w każdej wolnej chwili, w tym niezbyt ładnym futerku mieszkało wspaniałe serduszko - kochane i kochające. No miziak nad miziaki.
                        Aluś spędził jakiś czas więc w lecznicy dla dokonania wszystkich badań, podreperowania zdrowia, na okres bożonarodzeniowy przyjechał do mnie (do Oli jeszcze wtedy nie mógł pójść, Ola musiała swoje koty rezydentne i tymczasy poszczepić szczepionką przeciwgrzybiczą).
                        Nie muszę ukrywać, żeśmy się w Alusiu całą rodziną zakochali. Robił z nami co chciał:
                        Bawił się w zmywarce


                        https://tinyurl.com/h7axexn

                        https://tinyurl.com/z3mvtyv

                        wspinał się na roślinki 

                        https://tinyurl.com/jl3zk7f

                        Pokochaliśmy tego łobuziaka. I kiedy pozarażał grzybem prawie całą rodzinę, a my wcale się na niego nie gniewaliśmy został od nas zabrany. Ale wcześniej bywały takie obrazki

                        https://tinyurl.com/hs67qor

                        z synem

                        https://tinyurl.com/hhc3zkg

                        spanie na mnie

                        https://tinyurl.com/gnudnbj

                        u panka w objęciach z Guciem

                        https://tinyurl.com/jo5x2ba

                        https://tinyurl.com/jtesyqz

                        z Gałeczką na łóżku

                        https://tinyurl.com/jm4fdl9

                        był okres bożonarodzeniowy

                        https://tinyurl.com/znphbva

                        W końcu z bolącym sercem oddaliśmy go Oli. Szybko zaadoptował się do nowego miejsca, poznał koty, pokochał Pańcię, uznał, że jest jej najdroższym kotem więc musi zajmować wszystkie jej myśli i czyny. Stał się takim trochę namolnym koteczkiem (zdarza się, że A59 opędza się od niego jak od uprzykrzonej muchy, ale ja jej nie wierzę, że mogłaby wprowadzić w czyn to co wtedy mówi).

                        https://tinyurl.com/zx2xmdg

                        https://tinyurl.com/jkz68ck

                        Jak widać Aluś stał się pięknym kotem. Wyszedł z większości chorób. Po karłowatości nie pozostał nawet ślad. W Azylu ważył 60 dkg, teraz jego wielkość nie odbiega od średniej. Siedzi w nim herpes, miewa nawroty KK, zapada na górne drogi oddechowe, ale ponoć ten kot miał mieć bardzo krótkie życie. Chce żyć, więc żyje.

                        https://tinyurl.com/zktc2xm

                        Zdarzało się, że wpadał do nas w odwiedziny i wtedy pokazywał, że bardzo odpowiada mu moja kuchnia. Degustował ciasto łażąc po stole

                        https://tinyurl.com/hrrg9gn

                        Aluś jest dowodem na to co może zdziałać troska i miłość. Kolejny kot łąbądek z brzydkiego kaczątka big_grin

                        I wierzę w to co jest napisane powyżej, że Aluś będzie żył, bo chce żyć, nawet jeśli tego po nim teraz nie widać.
      • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 12.01.17, 16:25
        Oj tak, te zdjęcia i historię znam, pamiętam (ciągle z nadzieją spoglądam na mój pasek zakładek, gdzie mam "Koty Barby", bo nigdy nie wiadomo, czy nie ruszy...).
        Jak po dzisiejszym rezonansie? Może za wcześnie pytam? Ale kciuki zaciskałam i na wszelki wypadek ciągle trzymam.
        • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 12.01.17, 22:00
          Jesteśmy juz w domu, a Aluś w doskonałej kondycji smile
          Wszystko mi się pomerdało - Aluś miał mieć badanie tomografem, ale w końcu był i tomograf i rezonans. Po tomografie wyszedł ostry stan zapalny w obu wewnętrznych uszach Alusia i jakieś zmiany w mózgu jednak trudne do zdiagnozowania, więc zdecydowałam się na rezonans, co sugerował pan doktor.
          Niestety po obu badanich nie dostałam dzisiaj opisu - pan doktor stwierdził, że musi te wyniki mocno przeanalizować, co mocno mnie zestresowało i w sumie nie pamietam wszystkiego co usłyszałam.

          Nie było mowy o guzie mózgu - to na bank. Chyba obracamy się w ramach dwóch diagnoz - wylew/mikro wylewy oraz stan zapalny mózgu. Wskazuje na to stan zapalny uszu wewnętrznych oraz zajęta prawa zatoka.
          Został pobrany materiał z uszu na dwa badania, w tym na cytologię - drugie to chyba poprostu posiew. Wyniki będą za 5-10 dni i to jest masakra, bo nie wiadomo jakie leczenie zastosować sad
          Jutro emailem dostanę opis dzisiejszego badania, nasza lecznica również i zobaczymy w końcu co tam w Alusiu siedzi ...

          W sumie od wyjazdu z domu do powrotu do domu wizyta zajęła nam 7 godzin i przez ten cały czas Aluś był bardzo dzielny smile Ze mną było zdecydowanie gorzej ...

          Bardzo dziękujemy za kciuki smile smile
            • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 12.01.17, 22:25
              Mysiulek08 - nie odpowiem Ci na te pytania, bo nawet jeżeli pan doktor mówił coś konkretnego to nie pamiętam.
              Byłam tak zestresowana samym faktem znieczulania Alusia i tym, czy Aluś wytrzyma to znieczulenie, że najważniejsze było dla mnie wybudzenie się Alusia z tego znieczulenia.
              Jutro jak dostanę opis dzisejszych badań to napiszę co tam wyszło.

              Aluś ma się bardzo dobrze - zjadł solidną kolację i nie ma zamiaru iść spać smile

              Oczywiście Aluś przesyła całuski dla wszystkich trzymających kciuki i tych, którzy czytaja, ale nie piszą smile smile
            • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 13.01.17, 21:22
              Aluś nigdy nie był standardowym koteczkiem - tak było od samego początku, jak się poznaliśmy ...
              I chyba mamy ciąg dalszy niestanadardowego Alusia.
              Wyniki morfologii Aluś ma rozjechane mocno - przy czym chyba brak konsekwencji w tych wynikach. No i wyszła nam trzustka, której dotychczas w diagnozie nie było.

              Po wstępnej - telefonicznej - konsultacji dotyczącej wyników rezonansu wychodzi na to, że wszystkiemu winien jest nawracający katar sad Są zmiany w obrębie przegrody nosowej i zatok czołowych. Zaleceniem jest badanie cytologiczne wysięku z nosa.
              Dzisiaj poszedł wymaz z nosa Alusiowego na badanie, ale cytologia to zupełnie inne badanie i trzeba je będzie zrobić.
              Ponieważ Aluś przestał się myć sad dzisiaj odbyło się kąpanie kota w misce. Aluś nie protestował i był bardzo dzielny smile

              Czyściutki Aluś pozdrawia i przesyła całuski wszystkim wspierającym i kciukającym smile smile smile smile
                • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 13.01.17, 22:37
                  olinka20 napisała:

                  Aluś trzymaj sie z Alusiem, moje futra ( 5 w sumie, bo psa tez wliczam!!!) trzymamy kciukasy mocno!


                  Olinka20 - staramy się trzymać wszystkiego, ale ostatnio to wsparcie od Was wszystkich najbardziej nam pomaga smile
                  A kciuki Twojego psa są baaaardzo ważne, bo Aluś bardzo kocha psy wszelkiej maści - i te małe i te średnie, ale chyba te duże najbardziej smile Bo te duże są bardzo śmiesznie bezradne wobec Alusia idącego w ich stronę - nawet te, które nie mają w domu żadnego kota smile
                • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 13.01.17, 22:46
                  zaba_300 napisała:

                  Kciuki. I całuski też. Dzielny kot, ale nie boisz się go kąpać przy tym katarze ?

                  Zaba_300 kąpany był tylko tył Alusia smile Aluś wczoraj się mocno po znieczuleniu zsikał i niefajnie to wyglądało i mocno nietrakcyjnie po tej Akcji Aluś pachniałsad
                  Po wykąpaniu Aluś był mocno wytarty i prawie do wyschnięcia futerka trzymałam go na rękach w ciepełku, a potem Aluś wtulił się w Kacperka*, który Alusia wylizał smile

                  *Kacperek, to ostatnio nabyty rezydent, który wcześniej był u mnie tymczasem z akcji 50 kotów smile

                  • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 14.01.17, 13:56
                    Hm... mój Miluś ma chroniczne zapalenie zatok. Czasem pochrapuje, widać po tzw. znamionach zewnętrznych, że mu leci wydzielina po tyle gardła. Od strony nosa i gardła nic nie widać. Latałam po lekarzach i w sumie już przestałam, podawanie antybiotyków pomagało tylko o tyle, że w trakcie podawania nie było oznak, po zakończeniu kuracji znów się zaczynało po tygodniu. I nie jest to katar. Próbowałam trochę wygrzewać lampą Solux, ale to nic nie dawało, może jeszcze ta wydzielina z zatok się rozdrzedzała i ciekła jakby intensywniej. Są dni, kiedy Miluś nie pochrapuje, a są kiedy go słychać. Gorzej jest zimą, przy suchym powietrzu, chociaż na koloryferach mam nawilżacze (Miluś na kaloryferze sypia z lubością). Nie robiłam prześwietlenia zatok, po konsultacjach z lekarzami. Bo w sumie takie zdiagnozowanie niczego by nam nie dało. Miluś może mieć skrzywioną przegrodę nosową (po katarach przeżytych na wolności), ale operacji przekucia przegrody u kotów się nie robi.
                    Miluś zdecydowanie lepiej się czuje późną wiosną i latem, wczesną jesienią, gdy jeszcze nie są włączone kaloryfery. Przez zajęte zatoki może też mieć to zapalenie ucha, przewiało go na balkonie, gdy chętnie na chwilę wskakiwał a ja pozwalałam. No cóż...
                    Trzymam kciuki za wyniki badań cytologicznych. I za trzustkę! Może to tylko takie chwilowe, bo przeziębiony i może coś podrażniło trzustkę (jakiś lek, czy nie wiem co, może ten herpes wirus się uaktywnił?). Daj znać! A Aluś to zupełny słodziak! Mój Kubuś przeszedł jako maleńtas koci katar (jego siostrzyczka nie przeżyła) i chyba to było powodem jakiegoś uszkodzenia w mózgu, w każdym razie Kubuś pozostał na poziomie dziecka. Trochę zawirowanego, ale uwielbiał się przytulać. I dawał się przytulać Frydze, która go uważała za swojego mentora, wodzusia, tatusia. smile
                    • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 14.01.17, 19:19
                      wiesia.and.company napisała:

                      (...) Trzymam kciuki za wyniki badań cytologicznych. I za trzustkę! Może to tylko takie chwilowe, bo przeziębiony i może coś podrażniło trzustkę (jakiś lek, czy nie wiem co, może ten herpes wirus się uaktywnił?). Daj znać! (...)

                      Wiesiu trzymam mocne kciuki za Twoje zakatarzone towarzystwo.

                      A co do Alusia - kocio miał udar mózgu i stąd te objawy neurologiczne. Niestety one nie ustąpią i Aluś już zawsze będzie takim mocno wycofanym kotkiem. Jednak jest to dobra wiadomość, bo w mózgu nie ma żadnych pogłębiających się zmian. Przynajmniej na dzisiaj tak to wygląda.

                      Natomiast niepokojące są te zmiany związne ze stanem zapalnym w uszach i zatokach. Musimy czekać na wyniki cytologii materiału pobranego z uszu i zrobić cytologię materiału z noska Alusia.

                      Jeżeli chodzi o wyniki morfologii - te zawirowania wyników, w tym wynik trzustki są najprawdopodobniej efektem sterydów jakie Aluś dostawał od 15. grudnia. Pod koniec roku Aluś miał USG jamy brzusznej i obraz trzustki był prawidłowy.

                      Na razie wetka prowadząca Alusia zadecydowała o zakończeniu podawania sterydu, co oznacza, że na razie nie będziemy codziennie jeździć do lecznicy. Niby Aluś nie wykazuje żadnych objawów zestresowania tymi wizytami, jednak ostatnio widać było oznaki zmęczenia u Alusia. Dzisiaj to nawet nie zauważył fajnego Alfreda - przeuroczego psa chorego na zmiany w kręgosłupie, przez które psio nie chodzi samodzielnie sad

                      Jeszcze raz dziękuję za wszystki kciuki i słowa wsparcia smile smile
                      • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 18.01.17, 16:28
                        Jak to się mówi: co się polepszy, to się popieprzy ?? Niby niewiele się poprawiło, ale z przytupem się pochrzaniło sad Mamy Staphylococcus Aureus oraz Staphylococcus intermedius, takie milutkie gronkowce, pier...ne w Alusiu siedzą sad
                        Już coraz bardziej brakuje mi siły na walkę z tym co w Alusiu siedzi ...
                          • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 18.01.17, 17:40
                            Mysiuliku kochany, proszę przestań z tym pojemnym sercem Alusia, bo jeszcze kocio przytuli mi jakiegoś obślizłego wężą, albo innego gada i dopiero wtedy będę miała problem ...

                            A z obłaskawieniem tego co w Alusiu siedzi już jest problem, ale i tak czekamy na wyniki cytologii. Bo problemiki mogą się zwiększyć sad

                            Nie znaczy to, że nie będziemy działać i walczyć z tym co w Alusiu siedzi.

                            Jak napisała wcześniej barba50 - Aluś ma taką wolę życia, że te wszystkie badziajstwa bardzo muszą się bać, bo mają do czynienia z Alusiem smile
                            Ale kciuki bardzo pomogą smile
                        • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 16:05
                          18 stycznia tego roku napisałam tak:

                          Jak to się mówi: co się polepszy, to się popieprzy ?? Niby niewiele się poprawiło, ale z przytupem się pochrzaniło sad Mamy Staphylococcus Aureus oraz Staphylococcus intermedius, takie milutkie gronkowce, pier...ne w Alusiu siedzą sad (...)

                          Aluś dostawał antybiotyki celowane na te badziajstwa i dzisiaj z jednego wymazu - z nosa, bo z uszu nie udało się pobrać materiału do badań sad - mamy: Enterobacter cloacae siedzące w nosie Alusia ... Kolejny antybiotyk sad

                          Czy może ktoś miał do czynienia z taką sytuacją, że po wyeliminowaniu jednego "żłego" siedzącego w kocie w wyniku antybiotykoterapii pojawia się nowe ZŁO ?? Będę wdzięczna za informacje ...
                          Aluś jest pod opieką wetów, którym ufam, bo to dobrzy weci są smile - jednak każde doświadczenie jest ważne. A moi weci na każdą sugestię są otwarci - i za to między innymi bardzo ich cenię smile
                          • wadera3 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 18:06
                            W wyniku intensywnej antybiotykoterapii każde stworzenie ma obniżoną odporność, a organizm jest "zmęczony" chorowaniem i leczeniem, dlatego to, co do tej pory siedziało w kocie/człowieku/psie itp. przyśpione, łatwo się namnaża i powoduje kolejne nadkażenia.
                            U ludzi łatwiej, bo można organizm podratować zdrowym jedzeniem, probiotykami w jogurtach, czosnkiem czy innymi roślinkami, u zwierząt trudniej.
                            • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 20:02
                              Podawaj mu (czy to w strzykawce rozwodnione, czy też w miseczce wody) chociaż co drugi dzień Lakcid. Podnosi odporność i reguluje przepływ przez jelita, a podobno przewód pokarmowy działający prawidłowo przekłada się na prawidłową pracę innych organów (jakby inne wzajemnie nie wink ) Te jogurtowe bakterie to jednak za mało. Lakcid ma tylko szczepy lactobacillus rhamnosus. I o to chodzi. A poza tym on smakuje po dodaniu wody trochę jak przypalone mleko w proszku. Koty same potrafią pić z łyżeczki wink No i posłuchaj Wadery, która ma odpowiednią wiedzę i to co mówi działa uspokajająco (na mnie na pewno) wink
                            • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 20:13
                              Aluś od samego początku antybiotykoterapii dostaje Dicoflor + witaminy. Jeden raz próbowałam podać Alusiowi jogurt - zjadł z apetytem, ale był to kiepski pomysł ... sad Sraczkę mieliśmy ... Z resztą ostatnio co jakiś czas sraczkę mamy w wykonaniu końcówki Alusia - Aluś dostaje leki osłonowe i na jakiś czas mija ... A na sraczkę najlepszy byłby kolejny antybiotyk, a na to nie ma zgody ... I taka kwadratura koła - co się polepszy to się popieprzy ...

                              Ale w sumie to Aluś ma się doskonale smile smile - bo w doopce ma te wszystke diagnozy smile Cieszy mnie to ogromnie, straszliwie i nie wiem jaki wielce smile Ale stresa mam olbrzymiego, ale to już mój mały problemik ...
                              • wadera3 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 20:29
                                Na sraczkę nie antybiotyk, tylko najzwyklejszy węgiel, ten przynajmniej nie ma gorzkiego posmaku, i jeśli moim kotom daję rade to wcisnąć, to i Alusiowi się uda. Póki nie ma sraczki "bakteryjnej" wystarczy wspomaganie się węglem.
                                • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 22:07
                                  wadera3 napisała:

                                  Na sraczkę nie antybiotyk, tylko najzwyklejszy węgiel, ten przynajmniej nie ma
                                  gorzkiego posmaku, i jeśli moim kotom daję rade to wcisnąć, to i Alusiowi się uda. Póki nie ma sraczki "bakteryjnej" wystarczy wspomaganie się węglem.


                                  Węgiel był grany i jakieś inne wspomagacze antysraczkowe też były w użyciu ... Kwestia antybiotyku padła ze strony wetów jako konsekwencja badania kału ... Ja wyparłam ten pomysł - bo kolejny antybiotyk ewentualnie. A Aluś ma się dobrze, nawodniony, bez ubytku wagi, a nawet ostatnio przybrał 20 dkg smile
                                  Ale sraczka jest, ale trudno ...
                                  Doszłam do konstruktywnego wniosku - tak sama z sobie - kot je, bawi się, kocha mnie i innych - to i ta sraczka mu nie przeszkadza smile Nie będę z tego powodu kota męczyć wizytami w lecznicy. Możecie mnie za to zmieszaź z błotem ...

                                  Martwi mnie jednak ta bakteria w nosie Alusia, bo to ona może mieć też wpływ na objaw sraczkowy sad I martwię się też, że po kolejnej antybiotykoterapii wyjdzie kolejne badziajstwo i wtedy zabraknie mi siły, żeby dalej męczyć leczeniem Alusia ... No bo jak męczyć Alusia leczeniem - bo takie są wyniki - skoro Aluś w miarę dobrze się ma ?????
                                  • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 22:45
                                    Z klopotami bakteriowymi nie pomoge, moze odpornosc Alusiowy podniesc? Scanomune/beta glucan/wywar z jezowki?

                                    Natomiast na sraczke polecam Flory Boost:
                                    www.newbornanimalcare.com/es/productos/cachorros-y-gatitos/15-floryboost-pet.html

                                    Tanie to nie jest i nie wiem czy w Polsce dostepny, popytaj wetow.

                                    I jeszcze Bayer ma dobry srodek z probiotykami:

                                    www.animalhealth.bayer.cl/es/productos/index/mira-canis.php

                                    I diarsanyl:

                                    zoona.pl/rekonwalescencja/1984-diarsanyl%C2%AE-plus-pasta-24-ml.html

                                    Jest jeszcze u nas dostepny Diarrepas

                                    www.dragpharma.cl/producto.html/producto.id/898/detalle-especie.index/17
                                    tylko to akurat zadne cudo smile

                                    Jakbys cos chciala a nie jest dostepne w Polsce (bywa i tak) to daj znac, cos sie zoorganizuje.

                              • wladziac Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.02.17, 23:12
                                sraczka to i moim kotom się zdarza mimo sparzania mięsa kurczakowego albo i zjedzą buk wie co,ale do podawania kotom na tą przypadłość jest trochę specyfików,można podać ludzki lek stoperan w mniejszej dawce,można podać taninal,lakcid a najlepiej gluta z siemienia lnianego zagotowanego przez 10 minut na malutkim ogniu tak żeby tylko pyrtało,jest bez zapachu i smaku odrażającego dla kotów a podany kilka razy w ciągu dnia idealnie osłania jelita,na długotrwałe stany zapalne jelit tzw nieswoiste <chyba tak to się nazywa>podaje się steryd nie antybiotyki które wyjaławiają jelita z dobrych bakterii i karmę hypoalergiczną
                                • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 25.02.17, 02:06
                                  O, wlasnie Wladziu, taninal, to jest to smile Taninalem (kontrabanda mamuskowa oczywiscie) wyleczyly sie biegunki u Kurnikowcow na samym poczatku zycia w kocincu, czego nie probowalam zeby im ulzyc i dopiero taninal pomogl.Latwe do podania, sproszkowane z surowizna jadly az milo.
                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 16:11
                                    Dzięki wielkiie za wszystkie rady smile smile Dzisiaj Aluś miał decydowanie lepszą kupę i to bez żadnego wspomagania antysraczkowego.

                                    Tak mnie naszło, że ta sraczka ostatnio u Alusia to po wołowinie - normalnie Aluś wołowiny nie jada, ale kręci się przy innych kotach jak dostają codzienną porcję mięska. Może to było powodem.

                                    Jakby co to zadziałam z tym glutem siemnieniowym, o którym władziac pisała smile Tanie to i dopyszcznie można podać.

                                    Aluś i reszta stada ma zaordynowane podniesienie odporności. Muszę sprawdzić ceny, ale na Scanomune mnie na bank mnie nie stać sad

                                    No i muszę sprawdzić co to za cudo ten wywar z jeżówki, o którym napisała mysiulek08 - pierwszy raz o tym słyszę.

                                    Aluś ma już zaordynowany antybiotyk, taki sam dostaje kot Kacperek, który ma takie samo badziajstwo w nosie sad W zastrzyku - ciekawe jak mi to będzie wychodziło, to kłócie kotów ...
                                    • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 17:35
                                      No i muszę sprawdzić co to za cudo ten wywar z jeżówki

                                      Jezowka to echinacea smile

                                      www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/jezowka-echinacea-na-przeziebienie-i-nie-tylko-wlasciwosci-lecznicze_43172.html
                                      www.vetopedia.pl/odpowiedz1801-Koci_katar-_jak_wzmocnic_kotka.html
                                      Muszę sprawdzić ceny, ale na Scanomune mnie na bank mnie nie stać sad

                                      scanomune jest drogie, ale beta-glucan ma juz przyzwoita cene:

                                      allegro.pl/show_item.php?item=5600894059&snapshot=MjAxNy0wMi0wOFQwNTowMzo1OFo7YnV5ZXI7M2Q1MWJkYTQ4YzY1MTJlNzI3ZTljZTdiNTJmYzllMTRmN2QxMjNmZTJjZThjNWRjMjVlNjkzZTg5ODgzZWYwNA==
                                      kupowalam na zapas dla naszej bandy

                                      Jeszcze lisine mozna podawac.



                                      • wladziac Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 18:26
                                        z tymi lekami na uodpornienie to ostrożnie i z wielką rozwagą i tylko wtedy kiedy wet uzna że jest to niezbędne,kiedy podaje się te preparaty to organizm się rozleniwia i sam przestaje się bronić tak więc jest to broń obosieczna,sama doświadczyłam tego na sobie kiedy uznałam,że jestem zbyt podatna na przeziębienia to się uodpornię,zażywałam beta glukan dość długo ciągle chorując w tym okresie a może jeszcze więcej niż poprzednio,dopiero wtedy poszłam po rozum i poczytałam więcej na ten temat jak jest naprawdę,bo u mnie ten preparat osłabił organizm i długo nie mogłam dojść do siebie,odradzam działanie na własną rękę
                                        • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 18:49
                                          mysiulek08 napisała:

                                          Jezowka to echinacea smile

                                          Już wiem, wcześniej nie skojarzyłam, że jeżówka = echinacea smile Sprawdzę jeszcze na stronach które podałaś, jak dawkować ten wywar, bo tabletki są fuj ... - dzięki smile

                                          wladziac napisała:

                                          z tymi lekami na uodpornienie to ostrożnie i z wielką rozwagą i tylko wtedy kiedy wet uzna że jest to niezbędne (...)

                                          Właśnie wetka nakazała podawanie leków zwiększających odporność i to całemu stadu. Oczywiście wszystko będzie pod okiem wetów podawane. Na razie - po wykluczeniu ze względów finansowych scanamune - padło na betaglucan.

                                          Muszę jednak poczytać o wywarze z jeżówki, ponieważ może będzie to najlepsze rozwiązanie smile
                                            • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 19:24
                                              Przedobrzenie to najgorsze, co może być - umiar i jeszcze raz umiar, taką mam zasadę. Staram się tego trzymać, szczególnie w odniesienu do zwierząt, które nie powiedzą ...

                                              Moja wetka twierdzi, że stres może być śmiertelny dla zwierząt - większość ludzi nie ma takiej świadomości. A każda wizyta u weta to olbrzymi stres. Niewiele jest kotów takich jak Aluś, który wizyty u wetów uwielbia. Ale nawet Aluś ostatnio był już zmęczony wizytami w lecznicy - jednak bardziej jazdą samochodem niż pobytem w lecznicy.

                                              A ja po lekturze zalecanych stron doszłam do wniosku, że muszę przedyskutować z wetami pomysł postawienia kolejnej miseczki dla kotów z taką herbatką:

                                              www.ziolowaapteka.pl/jezowka-purpurowa-echinacea-ziele-eko-50g-dary-natury
                                              A, co suspicious
                                              • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 19:38
                                                Stoje na stanowisku, ze dyskutowac z wetami trzeba, tylko trzeba miec z kim dyskutowac...

                                                Co do stresu zgoda, ma ogromny wplyw na zdrowie i zycie kotow, dlatego w przypadku naszego UmpyLumpy nie biegamy na usg nerek co pol roku (bije sie w piersi, wbrew zaleceniom dr Neski), glownie wlasnie z powodu stresu jaki przezywa Umpus poza bezpiecznym dla niego terenem czyli domem i banda z naciskiem na Siostry B. One sa najlepsza terapia dla Umpy.

                                                Inna, bardziej prozaiczna i smutna strona, to taka, ze lokalni weci w przypadku powaznych chorob (nerki, trzustka itp) sa bezsilni, nie maja dostepu do wielu lekow, a i z wiedza jest roznie.
                                              • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 19:52
                                                A no właśnie! Znaczy, że scanomune to drogi odpowiednik beta-glukanu, sama to kiedyś bardzo dokładnie sprawdziłam, a jeszcze na miau (chyba) jest info, że lepiej wręcz jest kupić beta-glukan w sklepie dla sportowców, za małe pieniądze tylko należy podawać w odpowiednim stężeniu/proporcji. Nie chce mi się w tej chwili szukać po moich plikach (zapominam, jak ja je właściwie zapisałam wink ). Ale lepiej chyba na razie nie przesadzić z beta-glukanem czy też scanomune.
                                                Lekarze weterynaryjni czasem proponują Lisyne Kot: taki żel różowawy pachnący rybką, mniam dla kotów. Info jest np. tu: www.scanvet.pl/pl/oferta/polecane-dla-psow-i-kotow/8.html albo i tu: animalia.pl/scanvet-lysine-w-zelu-dla-kociat-i-kotow-50ml/szczegoly/21018/ I jest on osiągalny chyba w każdym gabinecie czy klinice weterynaryjnej, także w dobrze zaopatrzonych sklepach z art. dla zwierząt.
                                                Był też wątek na Zakątku dotyczący herbatki z czystka (podać 6 ml tej herbatki raz dziennie) podnoszącym odporność immunologiczną, także i starszych kotów.
                                                Na dobrą sprawę: jeśli kot chętnie cokolwiek, to dlaczego nie spróbować...

                                                Co do stwierdzenia wetki, że stres może być śmiertelny dla zwierząt to TAK! NIESTETY TAK JEST! Sama tego doświadczyłam. Z Urankiem. Chorował, bo odezwał się herpes wirus, miewał objawy padaczkowe, miewał bóle kręgosłupa. Pojechałam z nim w sobotę do weta (drugi sort lekarzy w kanikułę, upał) tylko na zastrzyk przeciwbólowy. Ale on się okropnie denerwował, okropnie. Pseudo-lekarka (zwolniona później) tak się spieszyła na ploty, że popędzała mnie (ja głupia!) i mojego kota Uranka, że już szybciej na stół, kiedy zeskoczył, to natychmiast go na stół i trzymać!!! A on sapał. I wreszcie na tym stole zaczął się dusić, łapać powietrze, wyrywać... i zanim ta hm... złapała za strzykawkę, żeby naczerpać adrenaliny i krzyknęła (do mnie!) intubator! .... to już umarł w moich ramionach. W wyniku szoku. Więc to wiem.

                                                Teraz, jeśli kot się denerwuje u weta, to ja mówię że proszę poczekać, proszę pozwolić kotu pochodzić po zamkniętym gabinecie, ja go w międzyczasie uspokoję, nie ma pośpiechu przecież a jest tylko dobro pacjenta. Pacjenta. On się liczy. Takie mam doświadczenie, niestety bardzo złe. I wiem, że stres zabija. Jeśli mam pojechać do weta po kolejną porcję zastrzyków lub coś podobnego, to często jadę bez pacjenta. "Na sucho". Tak radził profesor Lechowski, tak uczył swoich studentów weterynarzy i tak robię ja. Ważne jest, żeby pacjenta leczyć. Ale jeżeli pacjentowi coś się stanie z powodu stresu, to nie ma już kogo leczyć. A nie o to chodzi. Jeśli by mi weterynarz unosił się "honorem" lub pychą - to koniec! Ja zapłacić mogę za wizytę moją i poradę, ale nie musi tego pacjent przypłacać życiem lub zdrowiem. Tak robię od roku 2006. I nikt mnie "nie karze" za takie empatyczne podejście. A jak będzie chciał karać i się puszyć - to zjeżdżam i na mnie już taki lekarz nic nie zarobi w przyszłości. Wrrrrr..... emocje mi ruszyły. Nie dajcie się zmusić głupkom i materialistom! Wrrr....
                                                • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 20:03
                                                  Wiesiu, poznalismy lokalnych wetow, od tych dzielnicowych, po wypasna klinike tylko dla kotow i klinike jednego z uniwersytetow. I co? i guzik, wszedzie to samo, to samo zadufanie w sobie czego to ja wet nie wiem a ty jestes tylko pacjentm ktory ma zaplacic (slono najczesciej), nie dyskutowac bo sie nie zna i znikac. Pomoc zwierzeciu, empatia, zrozumienie kota (moze z psami lepiej) prawie zadne.
                                                  Owszem u tych z uniwerku inny swiat, glownie ze wzgledu na dostepnosc sprzetu i byc moze kazdy z kocich wetow jest tam taki sam jak ta, ktora Dudusia (*) przyjmowala.
                                                  Ale jedzie sie do nich ponad 50min. Czasami to moze byc za dlugo...
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 21:04
                                                    Wiesiu wspomniałaś prof. Lechowskiego, którego wielbię jako wysokiej klasy specjalistę kochającego zwierzęta. Jednak profesor zaliczył pewną wpadkę ponieważ kiedy zobaczył pierwsze wyniki Alusia, to stwierdził, że ten kot nie ma prawa żyć suspicious Ale moja wetka jest uczennicą profesora i się nie poddała smile W kończu miała doskonałego nauczyciela smile

                                                    Ja z wetami nie dyskutuję tylko pytam, czasami nawet namolna jestem. A weci, z którymi mam do czynienia czasami są zbyt empatyczni - moje futra kochają ich bardziej niż mnie, czasami ...

                                              • wladziac Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 20:56
                                                dopytaj się koniecznie,w zasadzie organizm "zdobywa"odporność z pożywienia więc może coś można by było zmienić w karmieniu ale wątpię żebyś otrzymała właściwą odpowiedź,łatwiej podać gotowy preparat ale czy lepiej? co do stresu u kotów związanego z wizytami u weta to u mnie jest dramat!
                                                • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 21:38
                                                  wladziac napisała:

                                                  dopytaj się koniecznie,w zasadzie organizm "zdobywa"odporność z pożywienia więc może coś można by było zmienić w karmieniu ale wątpię żebyś otrzymała właściwą odpowiedź,łatwiej podać gotowy preparat ale czy lepiej? co do stresu u kotów związanego z wizytami u weta to u mnie jest dramat!

                                                  Dyskusje na temat zmiany w odżywianiu - głównie Alusia po tym wylewie - to ja z wetami prowadzę bardzo często, bo ciągle coś nowego się pojawia niefajnego sad Pomysły są różne, jednak zwykle trudne do zastosowania - bo koty jednak trudno przestawić na coś nowego ... Także zmian w odżywianiu nie ma, bo jest bunt na pokładzie suspicious Poza tym weci otwarci na wszystkie sensowne propozycje - jak nie mają wiedzy, to sprawdzają i wyrabiają sobie zdanie. W sumie fajnych wetów maja moje futra smile

                                                  Leki też dostosowywane są do kocich preferencji - tabletki nigdy, dopyczczne w płynie najbardziej preferowane. Staramy się ograniczać wizyty w lecznicy - za pełną zgodą wetów.

                                                  Władziac - dla większości zwierząt wizyta w lecznicy to dramat. Wydaje się, że psy lepiej to znoszą niż koty. Przez prawie dwa miesiące codziennych wizyt w lecznicach wet spotkałam niewiele kotów bez objawów stresu - zachowujących się tak jak Aluś. A właściwie to tylko jeden kociak zachowywał się jak Aluś, ale to młodziutka kotka była.

                                                  • wladziac Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 22:03
                                                    właśnie szukam w sieci co by tu było dobre dla kota na wspomożenie odpornosci za pomocą karmy ale tak nie za wiele się o tym mówi,natomiast czytając o pracy jelit i tego jak dobre bakterie wpływają na odporność to wyszło mi że lakcid byłby najlepszy dla Twojego kociaczka (bakterie kwasu mlekowego),moje koty bardzo go lubią i same z miseczki piją jak podam,nie jest najtańszy niestety i ja daję tylko w przypadku sraczki ale teraz tak analizując co jest w jelitach niezbędne aby organizm był odporny to są laktobakterie,człowiek może się faszerować kiszonkami ale koty to chyba nawet maślanki nie wypiją?nie wiem,myślę że powinnaś iść w tym kierunku czyli podawać kociaczkowi lakcid i Aluś mając więcej dobrych bakterii w jelitach będzie poprawiał swoją odporność
                                                  • wladziac Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 26.02.17, 22:20
                                                    przypomniało mi się jeszcze,że kotce u syna podaję probiotyk ze sklepu zoologicznego,produkcji puriny nazywa się fortiflora,zawiera również bakterie kwasu mlekowego tak jak lakcid,niestety malutka torebusia 1g kosztuje 4 zł,ale ponieważ odporność bierze się z jelit to warto podsypać karmę dobrymi bakteriami,inne koty też to lubią bo podobno ma dla kotów dobry smak,może spróbuj z jedną taką torebeczką (nie całą zawartość na jeden raz) czy Aluś będzie chciał to jeść z karmą,kotce posypuję karmę bo ona jest wychodząca i nie chcę żeby chorowała
                                                  • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 28.02.17, 20:02
                                                    Alus, ale juz podajesz Alusiowi dicoflor:

                                                    www.doz.pl/apteka/p122299-Dicoflor_krople_5_ml

                                                    a to to samo co lackid:

                                                    www.doz.pl/leki/p2968-Lakcid

                                                    zreszta zobacz jaki wybor w Lactobacillus rhamnosus smile

                                                    www.doz.pl/leki/s264-Lactobacillus_rhamnosus

                                                    Fortiflora zawiera bakterie 'kocie"

                                                    zooart.com.pl/product-pol-8295-PURINA-PVD-FortiFlora-Dog-30-saszetek.html

                                                    W Mira Canis Bayera sa takie:

                                                    www.clubmascotas.cl/1600/
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 01.03.17, 18:54
                                                    mysiulek08 napisała:

                                                    Alus, ale juz podajesz Alusiowi dicoflor:
                                                    (...)


                                                    Mysiulek08 - nie wiem, czy ten wątek zniesie kolejne wyznanie - ale kochana jesteś smile smile smile

                                                    Dzięki za te wszystkie linki - kawał roboty wykonałaś smile smile I wdzięczność moja nie ma granic smile smile Tylko ja nie jestem w stanie ich z pełnym zrozumieniem przeanalizować sad No taki typ, jak ja tak ma - nie kumam tych wszystkich chemiczno/biologiczno/medycznych wyjaśnień ...

                                                    Ale jedno wiem (tak mi się przynajmniej wydaje smile) - wszystko to jest w sumie to samo, tylko cena różna suspicious

                                                    Na razie Aluś i Kacperek dostają Dicoflor, a w czwartek pogadam z wetką i przedstawię wszystkie Wasze propozycje i sugestie. Te dotyczące probiotyku, jak i te dotyczące wzmacniacza odporniści smile
                                                  • mysiulek08 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 01.03.17, 19:00
                                                    Ale jedno wiem (tak mi się przynajmniej wydaje smile) - wszystko to jest w sumie to samo, tylko cena różna suspicious

                                                    mniej wiecej smile roznica czy bakterie ludzkie czy zwierzakowe, te drugie z reguly drozsze smile

                                                    e, tam, przy naszej bandzie i lokalnych wetach musielismy wziac sprawy w swoje rece tongue_out

                                                    ten bayer (mira canis) kosztuje u nas w hurtowni wet cos okolo 16zl, strzykawla-gotowe do podania. Z wysylka to loteria, bo albo uznaja za list, wtedy da sie opekac w okolo 12zl, albo pakiet, wtedy za 250gram zycza sobie okolo 30zl. Ale to jest lekkie, wiec na te 250gram wejdzie duzo smile

                                                    jakbys chciala, to daj znac
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 01.03.17, 19:11
                                                    wladziac napisała:

                                                    najbardziej kochany to jest Aluś!!!!!podziwiam go, że po tylu przejściach jest nadal tak kochany i ufny, całuję w nosek (Alusia,nie Ciebie)

                                                    Nie da się ukryć, że mam w domu wyjątkowego kota smile Dzielny to kocurek jest - najprawdziwsza prawda smile smile I na dodatek Aluś po prostu kocha wszystkich i co zadziwiające Alusia lubią nawet ci, którzy kotów nie akceptują suspicious

                                                    A buziak przekazany - w sam czubek noska smile smile
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 22.03.17, 21:21
                                                    Aluś skończył kolejną kurację kolejnym antybiotykiem ... Zrobiliśmy posiew na badziajstwo siedzące w uchu Alusia i wyszło to: Malassezia pachydermatis ... Taki malutki grzybek drożdżopodobny ...
                                                    Już nie wiem czy się cieszyć czy płakać. No bo bakterii już w Alusiu nie ma, tylko ten grzyb ... No i czy ten grzyb na innych nie przejdzie.

                                                    Już mam dosyć tego szpitala w domu ... Aluś nowe medykamenty, Kacperek na kolejnym antybiotyku, bo kolejna bakteria w nim siedzi, a cmentarnemu Misiowi co drugi dzień kroplówki podaję, bo nerki się pogorszyły ...

                                                    Nic to - podobno wiosna idzie.
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 24.03.17, 21:09
                                                    Trzymamy się oczywiście - bo jakby tu powiedzieć - nie mamy wyjścia suspicious
                                                    Leczyć koty trzeba, tylko przy najmniejszych stratach ...
                                                    No i dzięki naszej wetce - rozsądnej osobie - Aluś nie będzie miał kolejnego antybiotyku smile Badziajstwo w uchu Alusia wrażliwe jest na oridermyl, zatem tylko męczenie Alusia wstrzykiwaniem mazi do uszu nas czeka. A to jest pikuś, malutki pikuś suspicious
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 01.05.17, 18:56
                                                    Uprzejmie informuję cioteczki kochające Alusia, że dzisiaj była kontrol Alusia suspicious Oczywiście w lecznicy Aluś czuł się jak u siebie i wszystkich oczarował smile Niestety majówka nie zatrzymuje zwierzakowych chorób i spotkaliśmy dzisiaj kilku znajomych - piękny psio, sparaliżowany August nawet Alusia poznał, pomimo wysokiej gorączki ... Proszę o mocne kciuki dla Augusta ...

                                                    Aluś dostał 6+ smile Kochana Ania nawet odpuściła pobieranie krwi - po obejrzeniu wnętrza Alusiowych uszków wpadła w taki zachwyt, że groziło to uduszeniem futra suspicious Uszy Aluś ma czyściutkie, z nosa nic nie leci - oczko trochę kaprawe, ale żadnych zmian nie widać ...
                                                    Prawa strona Alusia już zawsze będzie inaczej działała, ale futro dobrze sobie z tym radzi smile

                                                    Badanie krwi za tydzień - na razie Ania nam odpuściła suspicious
                                                  • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 02.05.17, 17:33
                                                    Aaaa! Cieszę się! Tałatajstwo w uchu wybite, już nie trzeba wciskać, Aluś niech szaleje na zdrowie. Pańci też się należą gratulacje za systematyczność. smile Alus, myślę, że serce Ci rosło, gdy tak wet Ania zachwycała się Alusiem, gdy czarował w klinice, że po prostu byłaś zachwycona "swoim hm... syneczkiem" (mówię to, bo sama się tak zachowuję w klinice, gdy okazuje się że jest super) smile No i oczywiście trzymam kciuki za Augusta, oby gorączka go opuściła!
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 21.05.17, 18:58
                                                    No cóż - co się polepszy, to się popieprzy ... sad
                                                    Niestety prawe oczko Alusia mocno chore - oczywiście leczymy, ale wizyta u dr. Garncarza konieczna, bo zmiany są mocno niepokojące. Niezależnie od łzawienia w oku pojawiły się zmiany, których wcześniej nie było.
                                                    I niestety Aluś ma powrót objawów, które wystąpiły po wylewie ... Aluś znowu ma problemy z poruszaniem się, łapki kotu latają niezależnie od tego co kot chce zrobić ....

                                                    Damy radę, damy radę ......
                                                  • kkjp Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 21.05.17, 22:09
                                                    Z całego serca Was przytulam. Jesteście bardzo dzielni. W takich momentach zawsze nucę "Bo jak nie my to kto?" Obecnie oprócz dzikiej Myszki, walczę z ciągłym zapaleniem w jamie ustnej u Maciusia, no a Maniuś odwiedzał weta bo się przeziębił. Za oknem upał a on smarkał ile wlazło smile Też sobie podśpiewywałam wink
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 21.05.17, 22:39
                                                    kkjp napisała:

                                                    (...) W takich momentach zawsze nucę "Bo jak nie my to kto?" (...)

                                                    Musiałam sobie zwizualizować to Twoje śpiewanie - i bardzo mi się podoba suspicious

                                                    www.youtube.com/watch?v=FG1c7NeofXU
                                                    Koty co prawda piosenką nie były zainteresowane, ale Aluś mocno mruczał smile
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 22.05.17, 20:37
                                                    wiesia.and.company napisała:

                                                    Aj, co się te choróbska tak czepiają... Ale dr. Garncarz i Aluś, i Ty to taka mocna trójka! Dacie radę! Piosenka bardzo adekwatna! big_grin


                                                    Wizyta u dr. Garncarza niestety dopiero na 5. czerwca umówiona - wet. Ania zaordynowała już leczenie, może zatem do doktora pojedziemy tylko na miłą kontrolną wizytę smile

                                                    A Alusia choróbska się czepiają - zresztą tak samo jest u Kacpra - bo jednak długotrwała antybiotykoterapia osłabia mocno organizm i te wszystkie suplementy nie bardzo pomagają ...

                                                    Aluś niestety w kiepskiej kondycji - mam jednak nadzieję, że sen pomoże Alusiowi zwalczyć badziajstwo.
                                                  • kkjp Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 23.05.17, 23:16
                                                    Tak Kochana, pisałam w wątku o przesyłce. Bardzo dziękuję w imieniu dzikuski Myszki. Muszę pilnować chłopaków bo Ona ma coś lepszego i koniecznie muszą posmakować. Myszka chrupie po kryjomu jak prawdziwa myszka smile
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 28.05.17, 19:04
                                                    Kkjp - dawaj też chłopakom, jeżeli jeszcze coś zostało smile

                                                    Natomiast Aluś ma zdiagnozowaną astmę .... Astma jest astmą alergiczną - cokolwiek to znaczy suspicious

                                                    Zdiagnozowanie astmy alergicznej było miszczostwem świata - musiałam obejrzeć kilkanaście filmików z netu - niestety każdy potwierdzał diagnozę ...

                                                    Ania - wetka Alusiowa - ręce załamuje, bo taka ilość chorób w Alusiu już siedzi, że nie wiadomo co i jak robić ... Na całe szczęście astma alergiczna nie wymaga leczenia, jeżeli ma taki przebieg jak u Alusia - na razie.
                                                    Męczy się kocisko, bo kaszel go dopada i kocio lekko się dusi, ale Aluś daje radę.
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 29.05.17, 21:52
                                                    mysiulek08 napisała:

                                                    E tam, co tam astma dla Alusia, z tym sie da zyc.

                                                    Moze byc od zwirku?


                                                    Ostatnio zmieniłam żwirek, ale Aluś kaszelek alergiczny miał już wcześniej. Natomiast zmiana żwirku mogła zwiększyć te alergiczne reakcje....

                                                    Koty u mnie teraz leżą na łóżku pokotem - pięć kotów jak kiełbaski do grillowania, równiuteńko suspicious Temperatura taka właściwa - do zgrilowania kotów suspicious
                                                  • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 30.05.17, 15:55
                                                    Mój Bartuś miał bardzo silną astmę, tak że tracił przytomność, siniał i płuca zalewały mu się płynem. Usunęłam kołdrę wełnianą, różne wełniane koce (bo te pyłki z wełny...), poduszki z pierza (bo te pyłki z połamanych...), żwirek w jednej kuwecie miał (miała być jego) był silikonowy, ech różne... kiedy zaczynał kaszleć podawałam Dexamethason (wtedy ataki z utratą przytomności przynajmniej nie występowały). Ach, różnie to było. Częstotliwość ataków też była różna, czasem było kilka miesięcy bez kaszlu... Ile ja się nagłówkowałam z lekarzami, co może być przyczyną, czy kaloryfery i zima, czy lato, czy powiew wiatru, czy jakiś mój proszek do prania (nawet używałam przez jakiś czas Yelp'a) i nic...
                                                    A czasem wystarczy uwrażliwienie na sierść drugiego kota (inne koty nie mają wpływu, a właśnie jeden...) albo na jakiś składnik suchej karmy (bo jakieś zboże się czepia, zmielone plewy)... ech człowiek się bawi w detektywa i nic...
                                                    Co do kiełbasek z kotów... to właściwie tylko Leosia wytrzymuje plackowanie na balkoniku, zmywa się tylko gdy wiatr silniej powieje (oj, wiatr w uszy... nie no nie...). Wstawiłam parasol ogrodowy między oczka mojej siatki zabezpieczającej, nawet ja mogę sobie posiedzieć na poduszkach umieszczonych na progu balkonu. Dzisiaj słonecznie, ale z mojej strony dmucha, bractwo przechodzi na nasłoneczniony parapet w pokoju (bo bezwietrznie), bądź bezsilnie pada na najbliższy ocieniony fragment pokoju smile No... to niedługo będą krajowe truskawki (alergizują) i taki cocktail na kefirze mmmm.... to uroki ciepłej aury smile
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 20.01.18, 20:26
                                                    Odszukałam wątek Alusia ...
                                                    Niestety nie jest dobrze, robimy się coraz bardziej wiekowi, a Aluś co chwilkę ma nowe objawy związane z wylewem ... Jest kochanym kotkiem, ale ...

                                                    Aluś warczący sad, Aluś jak bezwładna szmatka sad ... Tak czasami się zdarza ....
                                                    Martwię się bardzo, ale cieszą mnie wszystkie chwile kiedy Aluś ma się dobrze ...

                                                    Aluś lubi wyzwania i jutro jak się dobrze wszystko potoczy - Aluś sobie pobiega smile
                                                  • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 21.01.18, 01:52
                                                    Ojejejej, taka huśtawka. Dla nikogo to nie jest dobre. Aluś warczący... a potem zmęczony i leżący, takie wyniszczające zmiany nastrojów, emocji. Smutne to - takie objawy neurologiczne, wiem, przeżywałam z Filipkiem (mocznica i żółtaczka spowodowały takie zmiany). Życzę Wam, żeby Aluś miał jak najwięcej radości, żeby się cieszył życiem (a to jest wtedy też i radość dla Ciebie). Kciuki! Jak najwięcej przyjemnych emocji.
                                                  • alus59 Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 21.01.18, 20:06
                                                    Przez cały czas zastanawiam się, czy ciągać Alusia po wetach ... Dzisiaj było z Alusiem niedobrze - wpadł w stupor sad - już prawie do transportera go wsadzałam, ale zrezygnowałam.

                                                    Nie wiem, czy dobrze robię, ale przez cały czas wraca do mnie pierwsza diagnoza po tym jak Alusia zabrałam z Konstancina - dwa lata życia. Aluś w czerwcu tego roku skończy 10 lat ... Mamy osiem lat na plusie.

                                                    Ratowałam Alusia rok temu, zaraz po wylewie - pierdylion wizyt i badań oraz multum leków, teraz mam wątpliwości.

                                                    Bo Aluś - nawet w stuporze - patrzy się na mnie dziwnym wzrokiem, tak jakby prosił żebym go nie męczyła .. Nie potrafię tego opisaći.

                                                    Nawet Toto, która kocha Alusia miłością wielką i uwielbia się z nim bawić ostatnio Alusia nie angażuje w zabawy.

                                                    Jest mi bardzo źle, ale przez cały czas mam nadzieję że histeryzuję i za chwilę wszystko wróci do normy i znowu będę miała wnerwa, że Aluś znowu narozrabiał ...
                                                  • wiesia.and.company Re: Aluś, mój kochany Aluś ... 22.01.18, 16:51
                                                    Bardzo się przejmuję stanem Alusia i całkowicie Cię rozumiem. I rozumiem to, że jednak nie pojechałaś z nim do weta. Bo raz tak - i budzi się nadzieja, a raz - dół. Ten wzrok Alusia w stuporze to chyba nie jest rozmyślny, bo on raczej wtedy odjeżdża, nie kontaktuje, ale być może wodzi oczami za poruszającym się obiektem. No i teraz jest taka nieciekawa pora roku, kiedy różne nietypowe rzeczy się dzieją, ludzie mają udary i zawały serca. A gdybyś zdecydowała zbyt szybko, to potem do końca swoich dni mogła sobie to wyrzucać. Bo przecież Aluś potem wraca do świadomości i jest radosny, ma dobre chwile. Pozbawić go tego... to bardzo trudne. Póki się da, póki wraca do Ciebie, póki nie ma innych okropnych objawów... Nieustannie trzymam kciuki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka