Dodaj do ulubionych

Anegdotka samochodowa

24.07.10, 12:03
Ostatnie co mógłbym o sobie powiedzieć, to to, że jestem nacjonalistą.
Pół dzieciństwa byłem Winetou, pół Zorro, pół Wyattem Earpem a całą resztę
Klossem. Walczyłem z białym człowiekiem, gringo i brunerem o cześć (i –
wstyd się przyznać - wdzięki) squawek, senioritek, helg i co popadło.

Miewałem wprawdzie chwile słabości kiedy kibicowałem naszym orłom, co
zmuszało mnie potem do stawiania czoła kwestiom natury fundamentalnej, ale
szczęśliwie od dobrych 20 lat nasze zuchy nie stawiają mnie już w obliczu
takich dylematów.

I pławiłbym się zapewne w swym błogim internacjonalizmie nadal, gdyby nie
niedawna wyprawa do kumpli ze średniej. Dalekowzrocznie zwlokłem swe
truchło o 7 nad ranem i już pół godziny później mój gokart raźno zakaszlał
na chodniku przed domem.

Po chwili byłem na gdańskiej, a po dwu odbiłem na Płońsk. Nie chcąc
stawiać przed gokartem zbyt dużych wyzwań, snułem się jakieś 90,
każdorazowo grzecznie zjeżdżając na pobocze jednopasmówki gdy tylko ktoś
chciał mnie wyprzedzić.

Średnio co drugi mrugał z wdzięcznością, przy czym już z pobieżnej
obserwacji wynikało, że największa mrugalność występowała w segmencie
strucli. Dla umajenia sobie paru godzin w skwarze, zacząłem więc obstawiać
czy następny zamruga czy nie.

Skuteczność rosła prawie z każdym wozem. Gdy udawało się zgadnąć 3-go czy
4-go z rzędu, czułem się jak mesjasz czy demiurg by nie rzec IMiGW. I tak
leniwie płynęły mi kilometry.

W pewnej chwili, zauważyłem za sobą coś wielkości trolejbusa. Wielkie
czarne bydle ze zderzakami na wysokości mojego dachu. Wrażenie dodatkowo
potęgował fakt bardzo szybkiego zbliżania się tego katafalku. Nie jestem
przesądny, bo to przynosi pecha, ale skojarzenia natury ostatecznej
narzucały się same, więc chwilę trwało nim ochłonąłem.

Nie muszę chyba mówić co obstawiłem i już miałem odbijać na pobocze, gdy
powitało mnie wycie klaksonu. Na wypadek gdybym miał problem ze słuchem,
ewentualnie chcąc mi ułatwić podjęcie decyzji, furman dorzucił jeszcze
serię długich. W pełnym słońcu efekt był wprawdzie dość symboliczny, ale
liczą się dobre chęci.

‘Nooooo Kostusiu, oboje wiemy, że stać cię na więcej’ – pomyślałem i
nieznacznie zacząłem wyrównywać do środkowego paska. Beczenie rozległo się
powtórnie, a seria długich przeszła w ciągłe.

Doceniając ten wyraz akceptacji dla moich starań, raźno zamrugałem
awaryjnymi, nieznacznie opierając przy tym nogę o hamulec. Katafalk
podjechał do mnie na odległość metra i włączył beczenie na stałe.

Starając się, by w tym pośpiechu Kostusia nie przegapiła pięknych
pierzastych cumulusków, wskazałem je jej przez okno środkowym palcem

Najwyrażniej podzieliła mój zachwyt, bo odwdzięczyła się niezwłocznie
kolejnymi wesołymi beknięciami. Aż żal mnie za gardło chwycił, gdy sobie
przypomniałem jak się opieprzałem na lekcji Morse’a.

Korzystając z bliskiego sąsiedztwa, przyjrzałem się Kostusi. Okazał się
nią opalony 20-parolatek w ciemnych okularkach. Wyświecowany zgodnie z
obowiązującą modą, ale trochę za śniady, jak na naszego. Katafalk na
europejskich numerach, na sąsiednim siedzeniu jakaś 15-tka, ale
wyglądająca dość młodo.

Nie dalej niż po 3, 4 chwilach, inostraniec wypatrzył okienko i wnioskując
z nieludzkiego wycia silnika, redukując chyba do 1-ki zaczął mnie
wyprzedzać.

Obaj czekaliśmy na chwilę kiedy się zrównamy. Śpiewna angielszczyzna jego
refleksji na mój temat, otwartą pozostawiała jedynie kwestię czy po
makaron ma bliżej do Palermo czy Corleone.

Ryzyko jakie chłopiec podjął, lecąc – bądź co bądź - pod prąd, by
podzielić się tymi nowinami, nie pozwoliło mi przejść obok jego wysiłków
obojętnie. Z drugiej strony, upał skutecznie pozbawił mnie resztek weny.
Poszedłem więc na łatwiznę, ograniczając się do dostarczenia mu polskiego
tłumaczenia jego anglopodobnej recenzji.

Obu szło nam całkiem nieźle, mnie jednak chyba trochę lepiej, bo po
chwili, pod żenująco naiwnym pretekstem nadjeżdżającego z naprzeciwka
TIR’a, gawędziarz zrezygnował z dalszej wymiany myśli, wyprzedzając mnie.

Udokumentował ponadto swą porażkę dłuższym niż zwykle beknięciem, co
ochoczo podchwyciłem odbekując swojskim ce-ce ce-wu-ka.

I kiedy już się wydawało, że ta obiecująca symfonia na 2 klaksony,
katafalk i gokarta znalazła swój finał, oto, zapewne pragnąc ją zwieńczyć
dżentelmeńskim uściśnięciem prawicy swego pogromcy, śniady kataryniarz
wyhamował mi niemal na masce.

Zdążyłem dojść do jego przednich drzwi, nim jemu się udało je zamknąć.
Inostraniec był co prawda parę kilo cięższy ale ja za to trochę niższy, co
może tłumaczyć dlaczego tak długo zeszło mu się z opuszczeniem trolejbusa.

Co ciekawe, lekko zaskoczony moją wizytą i bez okularków, teraz zaczął
najwyraźniej referować mi w rodzimym narzeczu, swoje trudne, napiętnowane
wyrokami niebios dzieciństwo.

Świadczyła o tym wyzierająca z jego intonacji a przepojona rozdzierającym
bólem głęboka skarga, tudzież smętne zawodzenie przeplatane na przemian
rozpaczliwym unoszeniem wzroku i zapewne wyrzutami pod moim adresem,
jakobym skąpił dotąd wysiłków w intencji ratowania jego znękanej duszy.

Pozostawiając nawet na boku pewne niedostatki w obszarze narzecza z okolic
Corleone, ciężko byłoby mi ten zarzut odeprzeć. Wrodzona wrażliwość na
krzywdę bliźniego powodowała zaś, że z każdą chwilą czułem się coraz
bardziej winny i niejasnym pozostawało już tylko, który z nas pierwszy
wybuchnie szlochem gdy Vito (tak go w myślach ochrzciłem) zacznie wyciągać
fotki kolejno Matki Boskiej fatimskiej, Ojca Pio, la mammy, la żonny i la
dziećciaków.

Do szczętu mnie zaś rozbroił swoim śpiewnym ‘mamma mia’, po którym
zacząłem go niemal przepraszać, że w ogóle do łba mi przyszło dziś z domu
wychodzić.

Vito patrzył na mnie swoimi wielkimi smutnymi czarnymi oczętami zbitego
spaniela, a ja obiecywałem sobie w duchu pchnąć dychę smsem na powodzian z
Corleone, zaraz jak tylko wrócę do gokarta.

I tak, jak starzy kumple z okopów, po długim, czułym pożegnaniu
rozstaliśmy się, wracając w końcu do swych wozów. Vito wrzucił
kierunkowskaz, odczekał chwilę i ruszył, a ja za nim.

I oto, ledwie zdążyłem westchnąć w myślach do mych najskrytszych
internacjonalnych wzruszeń, gdy oto ujrzałem, jak szyba od strony kierowcy
powoli opuszcza się, a przez nią wychyla się raźno pół twix’a wskazując mi
pierzaste cumuluski.

Przysiągłbym, że słyszę przy tym tenorek heroiczny Vito nucącego
‘Arrivederci Amore’ ...

FINI
Obserwuj wątek
    • waganiemama Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:07
      Gubi, doprawdy uwielbiam Cię (czytać) kiss wink

      może choć Ty będziesz dotrzymywał towarzystwa w samotne wieczory, gdy wszyscy
      haniebnie na urlopy się udali??

      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:41
        Waga smile

        Cieszę się, że Ci się te wypocinki podobały. Tak między nami, to miejscami
        trochę pokoloryzowałem. Już po 2 zgadniętych pod rząd intonowałem
        'tadaaaaam', a po 3-cim hejnał mariacki.

        Z radością bym Ci dotrzymywał, ale w pon daję ognia z pędrasiami na
        działkę a z tym netem przez komórę przez 7 dni na próbę to taki sam kit
        jak z tym ery nieograniczonym netem za 9 zł.

        Za to jak wyposzczony po 2 tygodniach wrócę, to już się możesz zacząć bać
        wink

        kiss******* wink)))))
        • waganiemama Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 14:51
          Ech... znikąd pomocy sad

          dobrze, że Dziewczyny są na posterunkach, choć - szczerze - życzyłabym Wam
          ciekawszego spędzania czasu
        • bursztynula Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 15:49
          gyubal_wahazar napisał:

          > w pon daję ognia z pędrasiami na działkę
          > po 2 tygodniach wrócę

          wnioseczku urlopowego nie widziałam... kto podpisywał??? zastępstwo
          jakieś zostało przedstawione??? jeśli sobie z Unym popodpisywaliście
          wzajemnie, to to mi zakrawa na jakieś kumoterstwo i korupcję... ja
          protestuję...
          może ja też bym chciała raz zostać skorumpowana...

          a dostęp do netu, to żadna przeszkoda, "nie tu, to 100km dalej..."
          czy jakoś tak...
          wink

          tekst debest smile
          zwłaszcza młodo wyglądająca 15tka, z opisów przyrody, bardzo mię
          urzekławink
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 21:32
            Ostatnim wniochem jaki podpisałem był taki na kolegium lata temu. Od tamtej
            pory rozpasany woluntaryzm, nihilizm, ruja i poróbstwo. Z tymi dwoma
            ostatnimi lekko przesadziłem, ale trzeba przecież marzyć i śnić ...

            Z tym lekkim przesadzeniem też lekko przesadziłem, ale w takim skwarze
            ciężko się ustrzec przed tanią egzaltacją

            Obiecuję nadawać morsem albo sygnałami dymnymi smile
            • bursztynula Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 22:40
              to może dymnymi, nie męcz zwierzątka...
              wink
              • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 23:20
                smile) Pani prośba jest dla mnie rozkazem, Milejdi smile
                • bursztynula Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 00:03
                  dziękju smile
                  tak mi się z Milejdi jakoś skojarzyło...
                  www.youtube.com/watch?v=Uw2J9WN_YXo
                  dobranoc smile
    • bursztynula Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:25
      trochę tekstu tu jest... to ja może z okazji następnej przerwy
      rekreacyjnej smile
      • waganiemama Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:28
        ja właśnie mam przerwę
        między myciem kibla a wyrzucaniem śmieci
        proszę, jak uroczo można spędzać tak uroczy dzień tongue_out
        • bursztynula Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:33
          ja się właśnie przemieszczam z kuchni do łazienki, ale jakoś mam
          strasznie daleko...
          wink
        • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 15:06
          Jakim myciem kibla ? Przecież kibel sam się myje, wystarczy tylko ten
          srebrny kapsel nagnieść albo za sznurek szarpnąć.

          No chyba, że była to ciut szumniejsza nazwa zamykania klapy smile
    • aretah Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:27
      Ja też przestudiowałam wnikliwie smile

      Gubi, moze teraz Twoja kolej pisania powieści w odcinkach?
      spróbuj
      smile
      • uny Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:49
        w zasadzie to mi sie też podobało.
        ale ciągle zadaje sobie pytanie czy ten "Vito" dostał w ryja czy nie?
        popłakał sie czy nie?
        bo po mojemu nie warto wysiadać z auta jeśli okoliczności nie
        wskazują na niechybne mordobicie.
        o!
        a ja zabieram pierworodnego do kina. o!
        • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 14:12
          A woli wersję ze struganiem kowboja czy bez ? smile

          Fakt, że należało mu się już za samo wiezienie fajnej 15-tki (nie chodzi o
          przekątną monitora), ale starzeję się i nie mając świadka u siebie w wozie
          nie chciałem latać potem po 5 razy po komendach i sądach grodzkich tym
          bardziej od kiedy przenieśli go na jakieś zadupie.

          Poza tym, tak długo jak wypowiadał się tylko na mój temat, nie zachaczając
          o moją mamę, w sumie w wielu punktach byłem skłonny przyznać mu rację.

          > a ja zabieram pierworodnego do kina. o!

          Uuuups, byle jakiś typ nie próbował się wślinić przed Ciebie w kolejce wink
          Kocjana 7 - nie chcesz tam jeździć smile
        • aretah Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 14:40
          kolejny prawdziwy mężczyzna...
          wink

          ale kobiet nie bijesz, uny, co?

          oglądnijcie sobie z pierworodnym coś emocjonującego
          i tylko demolki nie róbcie jak ktoś w kolejce Wam podpadnie smile
          • uny Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 22:19
            a przeczytac mnie to co napisalem jeszcze raz. czy ja cos napisale ze lece z
            lapami do kazdego losia? (o biciu plci przeciwnej nie wspomne).
            po prostu po latach stwierdzam ze nie warto wychodzic z auta jak nie kroi sie
            mordobicie. krzykaczy jest wielu!
            a ja zalatwiam sprawe przy pomocy organow do tego przeznaczonych. wystarczy
            zadzwonic gdzie trzeba i miec troche odwagi zeby zatrzymac sie przy patrolu
            trzymajacym losia. (etos kapusia jakos mnie nie przeraza -to tyle).
            PS
            film byl taki sobie. nikt sie nie wpychal do kolejki (zrobilem rezerwacje w necie)
            • bursztynula Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 22:39
              to na co niekoniecznie trzeba iść do kina??
            • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 23:18
              Kroiło się właśnie, ale Tata zaszczepił mi był w dzieciństwie dość
              samobójczą w sumie (osobliwie przy moim nikczemnym wzroście) zasadę, że do
              dobrego tonu należy nie pacać jako pierwszy.

              Co prawda trochę ją uszczegółowiłem i zdarzało mi się w przeszłości zniżać
              do szeroko zakrojonej profilaktyki, ale akurat Vito był zbliżonych do mnie
              rozmiarów, więc wejrzawszy na prośbę Taty, cierpliwie czekałem na zachętę ze
              strony Vita.
            • aretah Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 02:24
              a co oglądnąłeś?
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 13:57
        Aretka smile

        Dzięki za dobre słowo, ale na ogół prowadzę do bólu prozaiczną wegetację w
        której podlanie paprotki urasta do rangi wydarzenia.

        To raz, a dwa, że staram się zadawać wyłącznie z miejscowym elementem, co
        skutecznie dyskwalifikuje mnie z segmentu prozy dla Dam smile
        • aretah Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 14:37
          chciałam zauważyc, ze to własnie Damy zareagowały na Twoją prozę z elementami sensacji.
          Widocznie jest zapotrzebowanie na prawdziwych, brutalnych mężczyzn, co od czasu do czasu i ostrzejszym słownictwem się posłużą i jak trzeba komuś twarzyczkę obiją.

          Ps. Podlewanie paprotki moze byc równie ekscytujące pod warunkiem, ze się to pięknie opisze

          czekam na kolejny przypływ weny twórczej smile
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 15:18
            Tymi 'elementami sensacji' poprawiłaś mi samopoczucie smile

            Już widzę jak Ludlum naciąga pierzynę na głowę podciągając kolana pod brodę
            a Forsajt zmienia pamperki.

            W każdym razie, po tylu miłych słowach od uroczych Pań, postaram się wypocić
            coś jeszcze, byście nie mogły tak łatwo zaliczyć tej soboty do udanych smile
    • srrebrnalza Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 20:25
      Baltazar...Mistrzu wink
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 21:39
        Łezkaaaa smile

        Long time no see smile Tak długo Cię nie było, że już się martwiłem, że
        wszystko Ci się poukładało. Co słychać ? Wyzwoliłaś się już na ekonoma czy
        jeszcze terminujesz ? Ganiasz chłopstwo z czworaków ? A na froncie
        romantycznym ? Wrzuć same momenty pls, resztę możesz pominąć smile
        • srrebrnalza Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 22:00

          Wiesz...czekałam aż zatęsknisz tongue_out
          Wszystko co najwyżej się poprzewracało do góry nogami.
          Proszę Ciebie bardzo zważ na to,że ja mam duszę na ramieniu i serce na dłoni..
          jakże bym mogła kogokolwiek ganiać ? wink

          Front romantyczny solidnie okopany, nic się nie martw wink

          A Pan ju na urlopie?smile
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 24.07.10, 22:59
            Do góry nogami - powiadasz ? Facetowi to się z reguły miło kojarzy, ale
            Panie chyba kierują się ździebko inną estetyką ...

            Że serce na dłoni to wiem, ale że duszę na ramieniu ? Musiałaś coś zdrowo
            przeskrobać. Ściągało się na polskim czy geografii ? wink

            W pon wymiękam na działkę na 2 tygodnie smile
            • srrebrnalza Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 13:46
              Ojej ściągało od razu... nie mogłeś udawać ,że nic nie wiesz?

              Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci regeneracji sił i weny twórczej wink
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger publiczności forumowa!!! 25.07.10, 00:19
      Niniejszym zgłaszam wolny wniosek: Gubiś do nagrody Nobla. Z dziedziny Lyteratury. Sensacyjnej.

      Kto za?
      • gyubal_wahazar Re: publiczności forumowa!!! 25.07.10, 13:01
        Tygi smile

        Sam nie wiem czy mnie bardziej zawstydzasz czy onieśmielasz smile Śliczne
        dzięki za dobre słowo, w każdym razie.

        Sezon wycieczkowy chyba w pełni, bo coś mało Cię ostatnio na forumie ? No
        chyba, że zdradzasz nas z jakimś wielbicielem ? wink
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger lista obecności 25.07.10, 14:24
          Hej Gubiś big_grin
          No już bez takiej nieśmiałości, no...

          Owszem, podpisuję od czasu do czasu forumową listę obecności, ale niezbyt gorliwie, gdyż życie realne jest daleko bardziej pasjonujące.
          Weekendy zawsze zajęte - albo balety, albo praca.

          Wielbicieli makroskopowo nie stwierdza się. Jeśli gdzieś jakiś jest, to nie zauważyłam big_grin
    • puch_atek Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 00:34
      jak zwykle swietnie sie Ciebie czyta Gubis smile

      ale tak powazniej, czy mam rozumiec ze gosciu zmusil Cie do zatrzymania za nim tak na srodku drogi?
      To wcale nie jest smieszne, to jest przerazajace.
      Od artykulu na gazecie o wypadku busu w Indiach, wskoczylem do wujka Gugla i sobie poczytalem o statystykach rocznych ofiar drogowych.
      M.in taka ze w 2005 na liscie 'przyczyn smierci' wypadki drogowe byly pod koniec 20tki, a prognostyki sa takie ze do 2030 wskocza do pierwszej piatki!
      1,2 miliona rocznie na swiecie ginie w wypadkach, a 50 milionow jest poszkodowanych. To JEST zatrwazajace!
      Wypadki drogowe sa najczestsza przyczyna smierci wsrod osob mlodych, a szczegolnie mezczyzn do 45 roku zycia, wiec "kwiatu" produkcyjnego kazdego spoleczenstwa.
      Uuuuh, mnie brak ludzkiej wyobrazni i glupota przerazaja.
      Mam kilka dobrych setek tysiecy na licznku (nie licze juz), i uwazam sie za dobrego i doswiadczonego kierowce, ale mimo to mam za kazdym razem reise fieber jak sie gdzie musze trepac w dluzsza droge, bo tak de facto czlowiek nie ma losu w swoich rekach i moze sie przez kretyna a la Vito przeniesc na tamten swiat.
      Zastanawialiscie sie ile osob z waszego blizszego lub dalszego otoczenia odeszlo z takich powodow?
      Zadzwonilbym na policje i za gosciem jechal az by Kpt Zbik dojechal.
      No...
      To z grubej rury, bo za weslolo tu bylo wink
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 13:26
        Dzięki Puchatek smile

        Dla tak miłej publisi skłonny jestem do największych poświęceń smile

        Szczęśliwie, było tam akurat dość szerokie pobocze, ale i tak zabieraliśmy
        (głównie on) kawałek szerokości paska.

        Zgadzam się, że od czapy to wyszło. Jadąc z dzieciakami zacisnąłbym zęby i
        puścił palanta, ale jak od większego dzwonka zbierze mi się na bycie miłym
        a ktoś to oszcza, zaraz mi świr na plecy skacze i nie umiem odpuścić.

        Wiem, że przynoszę wstyd mojej szkole Zenu, ale odrobię w polu smile
    • claire.ampres Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 01:40
      Gubciu, jesteś bezkonkurencyjny smile
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 13:10
        Klerciu smile

        Dla tak uroczej Czytelniczki, gotów jestem jeszcze mocniej uwypuklać wątki
        romantyczne, dorzucać opisy przyrody a nawet zachowywać pozory realizmu.

        Aaa no i ma się rozumieć Bóg zapłać za miłe słowo, dobra Kobieto smile
        • mappi Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 13:19
          a ja dorzucę od siebie
          medal dla Kolegi

          ze szczerozłotego pazłotka
          big_grinbig_grin
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka samochodowa 25.07.10, 13:43
            O psiakość smile

            Czekaj Mapuś, daj chwilę na wyrównanie ciśnienia smile) No dobra. W
            pierwszysch słowach - śliczne dzięki, a w drugich - może Ty byś coś
            skrobnęła o swoich przygodach ? Hę, wschodząca gwiazdo polskiego
            żeglarstwa ? smile)

            Pokryguj się trochę jak już musisz i wal. Przebieram nogami z
            niecierpliwości smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka