nosz kuźwa nie mogę. drugi tydzień leczę przeziębienie (a może to nie przeziębienie?) i na próżno. żre na potęgę różne medykamenty i guzik. w robocie ciągle ktoś na mnie kicha, prycha i pociąga nosem (bynajmniej nie w ramach zachwytu). parę dni jest dobrze i bach, potem ścina mnie z nóg tak, że klękajcie narody. nie mam czasu iść do lekarza i nie ma nawet opcji żebym mogła wziąć sobie zwolnienie. czym mam się postawić na nogi? a może samo przejdzie? pomooocy! no heloł bo was zasmarkam na śmierć.

(wiem, że temat z dupy, ale trudno się mówi

)