26.10.10, 00:05
Wyświechtane słowo. Nieco pompatyczne.
Brzmi jak tekst z początku ubiegłego stulecia. Nigdy nie myślisz, że ukochana osoba zdradzi Cię. To jest gdzieś po za Tobą.
Najgorsze jest to, że czujesz. Jakimś siódmym zmysłem wyczuwasz jej obecność.
Jej.
Tej drugiej.
Jeszcze wierzysz w zapewnienia. Wydaje ci się, że to tylko złe myśli.
Aż przychodzi prawda.
I nie wiesz co z nią zrobić.
Najpierw wydaje ci się, że to co było to nic, że ważniejsza jest przyszłość niż to, co było. Ale wraca. Sączy się pytaniami dlaczego? za co? A kiedy nie znajduje odpowiedzi zabija cię domysłami.
Potrafisz sobie z nią poradzić?
Ja nie.
Obserwuj wątek
    • cimcirimcim_x Re: Zdrada 26.10.10, 00:52
      Nie potrafię. Dlatego przestałam sądzić, że ludzie są monogamiczni. Nauczyłam się myśleć, że wszyscy dookoła zdradzają, zdradzali i będą zdradzać. Czy mnie to brzydzi? Jest mi to obojętne. Poza tym ten temat przestał mnie dotyczyć. I git.
      Łączę się jednak w bólu, bo wiem, jak to boli.
    • robert.83 Re: Zdrada 26.10.10, 11:17

      Świat nie lubi pompatycznych słów. Wyjedź gdzieś w rozmowie z honorem, lojalnością itp a ściągniesz na siebie skonsternowane spojrzenia... jak pośmiardujący żebrak w tramwaju.

      Zdrada może być dla Ciebie jedną z lepszych rzeczy spośród możliwych scenariuszy.
      Pomyśl...
      Do tego, żeby nastąpiła potrzebny jest brak fascynacji Tobą, wygaśnięcie czegoś co było wcześniej. Do tego dochodzi to, że pan zdradzacz umiał kłamać Tobie i innym, że zdecydował się na to, by manipulować. Zaryzykował Ciebie dla czegoś (czegokolwiek) innego. Ostatecznie, po prostu zachował się wobec Ciebie bez szacunku.

      A gdyby jednak nie zdradził? Tkwiłabyś w tym wszystkim. Nieświadoma.

      Więc może wyświadczył Ci przysługę? Kopnij chujka w czułe miejsce i znajdź kogoś kto będzie Ciebie wart.

      Regards,
      R

      smile
      • bursztynula Re: Zdrada 26.10.10, 14:06
        a skąd Ty to wszystko Robiś wiesz??? ja w Twoim wieku...tongue_outwink
        potwierdzam i uważam, że święte słowa
        oraz wychodzę z założenia, że koniec końców - przysługę, ale dziękować nie zamierzam...
        • robert.83 Re: Zdrada 27.10.10, 00:59

          Za dużo myślę, a potem takie efekty.

          PS. Nie mogę spać... dzwoni mi w uszach po koncercie. A że nic nie słysząc nie za zbytnio mogę się komunikować inaczej niż piśmiennie - jutro chyba będę częstym gościem The Forumsmile.
    • anmari77 Re: Zdrada 26.10.10, 12:22
      Myślałam, ze potrafię przestać o tym myśleć, ale się myliłam. Ciągle czuję obecność tej drugiej, mimo, ze od wykrycia zdrady i ich zerwania minęły już 4 lata. Nie jestem już pewna swojej przyszłości. Wiem, że już nigdy nie będę czuła się bezpiecznie
      • ane-tal Re: Zdrada 26.10.10, 12:31
        Jak można być w związku ze świadomością tej drugiej ?
        Jak można być nadal w związku - po zdradzie?
        Moja psychika by tego nie wytrzymała.
      • robert.83 Re: Zdrada 26.10.10, 12:35

        Może nie będzie do końca tak samo, ale spokojnie możesz jeszcze poczuć się bezpiecznie.
        Ludzie robią w życiu strasznie durne rzeczy... Niektórzy potrafią zmądrzeć.
        • czarny.onyks Re: Zdrada 26.10.10, 12:38
          on może zmądrzał...
          tylko czy ona zapomni...czy świadomość jego zdrady nie będzie jej zżerać przez lata....
          i obawa...a co jeśli znowu się powtórzy...
          • tygrysgreen Re: Zdrada 26.10.10, 12:59
            zdrada po prostu boli
        • anmari77 Re: Zdrada 26.10.10, 13:29
          Pytanie tylko, czy mój należy do tych "niektórych". A nawet jeśli, to ja i tak tego nigdy pewna nie będę. Nie siedze w jego głowie i nie wiem co tak naprawdę myśli. Niestety, chyba nigdy nie przeminie ta niepewność jutra i odwieczne już dla mnie pytanie... kiedy będzie następny raz.... W końcu nie robię się coraz młodsza.....
          • anmari77 Re: Zdrada 26.10.10, 13:48
            Właśnie przed chwlią jak grom z nieba poraziła mnie pewna myśl. Mianowicie to, że mój małzonek mimo wszystko nadal nie jest mną zainteresowany. Owszem, jest dobry, miły, uprzejmy, ale NIE JEST ZAINTERESOWANY. Dlaczego tak uważam. Nigdy nie potrafił odnaleźć mnie wzrokiem w tłumie, ale wczoraj przeszedł już sam siebie.... Na sporym placu było bardzo mało ludzi, on, mimo tego, ze wiedział, ze ma się tu spotkać ze mną, minął by mnie, gdyby nie to, że dzieci zaczęły go wołać. Poczułam się strasznie. Jeszcze w tłumie ludzi - to mogę zrozumieć, ale na prawie pustym placu???? I on mnie nie poznał????
            • robert.83 hmm 26.10.10, 14:09

              Ehh... Wy kobiety lubicie mieszać pojęcia i problemy. To, że Cię nie widział znaczy, że Cię nie widział. A to, że nie czujesz jego zainteresowania to oddzielna rzecz.

              Nie kombinuj. Skup się troszeczkę bardziej na sobie... może się trochę dopieść jakimś ciuchem? Może bądź dla Ciebie miła. Zdradzę Ci tajemnicę samców...
              Jeśli sama będziesz dla siebie ważna i miła, jeśli będziesz z siebie zadowolona, to to wpłynie na to jak MY Cię widzimy. Nie zdziwiłbym się, gdyby kolega mąż zwrócił więcej uwagi na Ciebie.
              • czarny.onyks Re: hmm 26.10.10, 14:16
                dobrze mówi kolegawink

                innymi słowy
                teraz widzi matkę swoich dzieci
                niech zobaczy kobietę.....atrakcyjną w swoich czachsmile

                może jakaś nowa pasja? znajomi?

                coś co spowoduje błysk w Twoim oku....jakiego mąż pewnie dawno nie widział
                rzeczywistość jest szara ..czasem trzeba życie wzbogacić kolorem...

                Ty pracujesz zawodowo czy wychowujesz dzieci?
                • anmari77 Re: hmm 26.10.10, 14:38
                  I pracuję zawodowo i wychowuję dzieci. Nie jestem nieatrakcyjna. Fakt, mam bardzo obniżone poczucie własnej wartości, w szczególnosci przez wyskok mojego. Pracuję nad sobą, żeby się od niego "uwolnić", chodze na terapię. Ale takie "odkrycie" jak to wczoraj podcina skrzydła. Co z tego, ze w pracy jestem uważana za atrakcyjną, pewną siebie kobietę, jak osoba na której mi najbardziej zależy mnie nie zauważa..... Jeżeli chodzi o nowych znajomych, to z miłą chęcią, tylko kiedy i gdzie takich poznać? W pracy? Wszyscy "starzy znajomi". W autobusie, na przystanku? Jeżdżę samochodem. Na jazdę autobusem nie mogę sobie pozwolić, bo rano jeszcze muszę porozwozić dzieci, a po pracy je poodbierać (mam dwójkę). Bez samochodu nie dałabym czasowo rady. Na męza nie mam co w tym zakresie liczyć, bo on wychodzi do pracy o 6.00 a świetlica w szkole czynna od 7.00. Tak więc nie mam pomysłu, gdzie spotkać tych nowych znajomych.... Mogę zostawić męża z dziećmi samego wieczorem, ale samemu sobie wędrować jest trochę nudno, nie ma nawet do kogo przysłowiowej gęby otworzyć. Tak to ja moge sobie od czasu do czasu na małe ciuchowe zakupy wyskoczyć.... No i wyszłam na niewdzięczną... Wy mi radzicie, a ja marudzę wink Pozdrawiam smile
                • robert.83 no ale 26.10.10, 14:47

                  Sęk w tym, żeby tego NIE ROBIĆ NA POKAZ. Facet to wyczuje od razu, ucieszy się i poczuje dumę... ale efekt będzie słabiutki. Za to jak poczuje, że poza nim kobieta ma jeszcze coś... no to już zupełnie inna rozmowa - monopol utracony, starać się czeba smile.
                  • anmari77 Re: no ale 26.10.10, 15:00
                    smile No własnie, w tym właśnie sęk, że ja tak "na sucho" nie potrafię za bardzo grać. Od razu można wyczuć fałszywą nutę.... Masz rację. Ale tylko to mogę robić. Może ta terapia coś da.....
                  • czarny.onyks Re: no ale 26.10.10, 15:02
                    ależ oczywiście,że nie na pokaz!

                    rutyna zabija...nawet najlepszy związek...
    • sexuarium Re: Zdrada 26.10.10, 20:17
      czas leczy wszystkie rany, ale mimo to gdzieś w głębi serca zawsze pozostaje cierń, który o tym przypomina
      • uny Re: Zdrada 26.10.10, 22:10
        i nie ma zmiłuj. z perspektywy czasu stwierdzam że trzeba to głęboko zakopać i przydeptać.
        tyle.
        • nickona Re: Zdrada 27.10.10, 01:12
          Czas dla mnie niełaskawy. Płynie zbyt wolno, żeby ból odszedł w niepamięć.
          Zakopać i przydeptać? Nie ma we mnie siły.
          Jest smutek i rezygnacja.

          Dziękuję za wszystkie wpisy. Szczególnie Robertowi.
          • robert.83 Re: Zdrada 27.10.10, 09:17

            Ona, po prostu pamiętaj, że w tym całym cyrku to ON popełnił błąd. To ON okazał słabość (poza wszystkim innym). Z Was dwojga to ON ma większy problem i więcej powodów do tego, żeby się zastanawiać nad sobą.

            Nie waż mi się w ogóle próbować myśleć o sobie gorzej! Gorzej to możesz myśleć o nim; to Ty jego możesz teraz mniej szanować - nigdy odwrotnie.

            Chcesz próbować to załatać? Próbuj. Może warto.
            Nie chcesz? Nie miej do siebie pretensji bo to on spieprzył.
            • tygrysgreen Re: Zdrada 27.10.10, 09:44
              Robert duża kiss za to co piszesz
              • uny Re: Zdrada 27.10.10, 09:54
                a ja pozwolę sobie polemizować z Robertem.
                nie każdy facet będzie miał poczucie winy. może spłynęło to po nim jak po przysłowiowej kaczce.
                nie wrzucaj wszystkich do jednego wora.
                • tygrysgreen Re: Zdrada 27.10.10, 10:29
                  ale co z tego ze on nie ma poczucia winy. może nie mieć nigdy, może sam uważać się za pokrzywdzonego, bo wredna eksia zamiast potulnie prać skarpetki pokaże drzwi. ważne żeby ona się nie zadręczała i nie szukała w tym swojej winy i odpowiedzialności.
                • robert.83 Re: Zdrada 27.10.10, 11:02

                  Jasne! Nie mówię, że on ma poczucie winy czy, że w ogóle coś myśli w temacie. Tak jak napisał Tygrys Zielony, chodziło mi o to że ma do tego powody.
                  Pozostając otwarty na polemikę, uważam Twoje słowa za zbieżne z moim stanowiskiem smile.
            • nickona Re: Zdrada 27.10.10, 10:12
              Twoje słowa, Robercie, przynoszą ulgę. Niewielki łyk powietrza, którego mi brakuje. Nic tak nie boli jak rozstanie z osobą, która stała się najważniejsza. Nic tak nie boli jak utrata zaufania i świadomość, że nie jest się tą jedyną. Nie potrafię poradzić sobie z emocjami. Z jednej strony mam świadomość, że nic się nie wróci, że już nigdy nie będzie jak kiedyś, a z drugiej ogromnie tęsknię za wspólnym czasem. Ciężko mi o tym pisać.
              Mówią, że powinno się zmilczeć. Unieść dumą i honorem. Nie potrafię. Wszystko we mnie cicho płacze.
              • uny Re: Zdrada 27.10.10, 10:26
                nie ma się co unosić dumą i honorem. życie takie.
                lepiej pomyśleć co było nie tak, że facio poszukał wrażeń.
                ufać komuś??? daj spokój ja sobie nie ufam a co dopiero komuś.
                zastanów się czego ty chcesz? chcesz z nim być czy nie? jeśli uważasz że wszystko już poszło w cholerę to nie ma się co męczyć. trzeba facia za drzwi wystawić i już.
                jeśli jest jeszcze coś do ratowania i chcesz to robić to nie odrzucałbym takiej możliwości.
                tyle.
                • ane-tal Re: Uny 27.10.10, 10:29
                  Uny - potrafiłbyś wybaczyć kobiecie zdradę - i dalej z nią żyć?
                  • uny Re: Uny 27.10.10, 10:34
                    spoko!
                    miałbym wkurwa jak cholera. bardziej bałbym się o absztyfikanta.
                    wszystko zależy od uczucia.
                    poza tym naiwnie wierzę że jeśli dwoje ludzi sie naprawdę kocha to nie będą sie zdradzać.
                    tyle
                    • ane-tal Re: Uny 27.10.10, 10:40
                      > wszystko zależy od uczucia.
                      Kochałam bardzo , nawet długo po... , ale nie byłoby powortu.
                      Byłby tylko strach , zaszczuwanie związku -bo kij mi takie nerwy .
                • nickona Re: Zdrada 27.10.10, 10:34
                  Ja nie wiem czego chcę, Uny. Nie wiem... Może chcę cudu? Cudu cofnięcia czasu albo cudu zapomnienia. Niemożliwego...
                  Nie jesteśmy już razem. I nie dlatego, że mnie minęło. Próbuję posklejać te maleńkie kawałeczki, na które się rozsypałam. Marnie mi to idzie.
                  • tygrysgreen Re: Zdrada 27.10.10, 15:05
                    Nickona wiesz czego chcesz. właśnie to napisałaś. sęk w tym, że to niemożliwe, a tego co oferuje ci rzeczywistość nie jesteś w stanie zaakceptować.
                    to tak, jakbyś straciła rękę i chciała ją z powrotem, a mogłabyś jedynie wybierać jaką chcesz protezę.
                    potrzebujesz czasu na okrzepnięcie. i oby ci to przyszło jak najmniej boleśnie i jak najszybciej.
              • robert.83 Re: Zdrada 27.10.10, 11:16

                Żal 'patrzeć' na to, że te dobre rzeczy w Tobie - wiara w ludzi, otwarte serce - są narażone na uszkodzenie. To trudne jest, ochronić je. Chciałbym jakoś pomóc, choćby pisząc to co wiem.
                Wpadłaś do zimnej wody, co?
                Uwierz mi, że nie wszyscy faceci zdradzają, i nie wszystkie kobiety. Na razie uwierz na słowo. A skoro to nie tak, że świat tak po prostu działa (a to NIE JEST tak), i skoro to nie tak, że z Tobą coś jest nie w porządku (bo byłaś i jesteś w porządku) to... znaczy, że to jego osobniczy problem i... jego strata.
                Boli. Musi. Przestanie... bo też musi smile.
                • kawamija Re: Zdrada 27.10.10, 11:38

                  a tak sobie czytam co piszecie i mam taką refleksje: to, że ja kogoś kocham to jak sama nazwa wskazuje...........JA kocham....ta druga osoba, może kochać, może nie kochać, może chcieć lub nie......jakoś zbyt często słyszę, jak on mógł to zrobić, jak ona mogła............skoro Ja kocham..........kurde, owo kocham nie jest jakimś więzieniem, nie jest pętlą, nie jest także końcem....a tak naprawdę jest początkiem, podstawą, fundamentem.........i mimo owego kocham może się jeszcze wiele wydarzyć i dobrego, i złego.....
                  i mam jakieś w sobie zadziwienie, gdy słyszę...........że skoro ja kocham to mam jakąś gwarancje, pewność że nie będzie zdrady czy innego świństwa, no tak to chyba nie działa..........
                  • uny Re: Zdrada 27.10.10, 11:44
                    brawo. święte słowa
                    • bursztynula Re: Zdrada 27.10.10, 12:19
                      a ja się nie zgadzam, ale uzasadnię później...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka