nula8
18.11.10, 11:03
Kilka lat temu przeczytałam reportaż Szczygła o pewnej kobiecie, która przez prawie całe życie (od 42 roku, a umarła około 2000) zapisywała wszystko co robiła, co czytała, co dostawała, co dawała, kogo spotykała itp. Najpierw jednym cięgiem, potem w kategoriach. Bardzo dokładnie i w sposób absolutnie zobiektywizowany. Np. jak spotkała przypadkiem syna na mieście, to wpisała to w kategorii bodajże "osoby spotkane mimochodem". A powrót męża z obozu: "wizyty niezapowiedziane". Nic od siebie, nic osobistego.
Ale czasem pisała do siebie kartki pocztowe (nie wiem, czy wysyłała, czy tylko pisała) i tam było osobiście, i na dodatek strasznie wzruszająco.
Chodzi za mną treść jednej z tych kartek: "Nie żądać wiele. Nie mówić o sobie". Napisała ją już jako starsza pani.
Boję się, że żądam zbyt wiele i mówię o sobie. I że tak mi zostanie, i że na starość zostanie mi tylko ta gorycz, że żeby dostać namiastkę szczęścia, powinnam była być inna niż byłam...