Dodaj do ulubionych

od dziś...

25.07.11, 21:34
... zmieniam moje życie(!)
smile
Pod każdym względem... Już nie odwracam się i nie spoglądam za siebie, to co było minęło, a to znaczy, ze nie miało być dla mnie, prawda(?) Prawda.
Zmiany zewnętrzne, zmiany wewnętrzne, zmiana myslenia, pracowity dziś był dzień... ale wszystko to sprawia, że jestem spokojna i szczęśliwa... chociaż nie mam nic, nawet mój ukochany kocyk psina zagarnęła dla siebie... wink

I nastawiam sie na poznawanie nowych ludzi.. poznaję ich głownie w związku z psimi spacerami, ale też zrobiłam coś głupiego i załozyłam profil gdzieśtam... hmm.. mam poznawać nowych ludzi, a nie mogę przecież ograniczać się do zaczepiania na ulicach wink
Obserwuj wątek
    • hellish.monster Re: od dziś... 25.07.11, 21:38
      A ja zbieram oszczędności i idę do zakonu - to poważna zmiana. Wszystko dlaczego? Ha! nie powiem. Ale wiedzący wiedzą. Albo się domyślą.
      • flirting.shadow Re: od dziś... 25.07.11, 21:41
        a po co Ci w zakonie oszczędności? coś kręcisz wink jak nie kręcisz to dramatyzujesz smile
        • hellish.monster Re: od dziś... 25.07.11, 21:44
          to Ty nie wiesz, że do zakonu trzeba się wkupić?
          podobno... ja to wszystko wiem na takiej zasadzie - "podobno"...
          heh, ale są łatwiejsze rozwiązania big_grin
      • a-g-l-a-j-a Re: od dziś... 25.07.11, 22:10
        A nie jesteś za stara na zakon(?) Sorki, ale po 30 to chyba już nie biorą...
        A Ty juz chyba też po... Ja przekraczając tę granicę przez tydzień sie podnieść nie mogłam, a przy okazji dowiedziałam się, że nie wszystko juz dla mnie... I nawet sposób ubierania się powinnam zmienić... ale jakoś mam to gdzieś, 30 fajna jest.. wink
        • hellish.monster Re: od dziś... 27.07.11, 20:40
          a sprawdziłam - po 30stce też biorą do zakonu tongue_out
    • xzarovichx Re: od dziś... 25.07.11, 21:41
      Poznawanie ludzi poprzez psie spacery.
      Imponujące.
      Ciekawe jest że moje 10-letnie spacery nie zaowocowały choćby krótkim dialogiem. Nie wspominając o znajomościach.
      Boże co za abstrakcjasmile
      • waganiemama Re: od dziś... 25.07.11, 21:51
        Zaro, bo pójdziesz do kąta razem z Noa!
        https://emoty.blox.pl/resource/dobani.gif
        • xzarovichx Re: od dziś... 25.07.11, 22:06
          Za pisanie prawdy? Toż to jawna dyskryminacjawink
      • a-g-l-a-j-a Re: od dziś... 25.07.11, 22:15
        10 lat spacerów i zero dialogów? Zaro... ja nieśmiała jestem masakrycznie, ale mój pies odwala całą robotę za mnie, jest śliczna i słodziutka, ale też niezły rozrabiak zaczepiający wszystkich... i kilka znajomości już, i nawet numery telefonów dwóch panów mam, hahahahah..
        A może po prostu mieszkam w miejscach specyficznych dla psich właścicieli.. sama nie wiem, ale trudno tu nie zamienić choć kilku słów z kimś mijanym na spacerze, a jak się juz kogoś spotyka drugi raz i trzeci, to znajomość samoczynnie sie nawiązuje..
        • czarny.onyks Re: od dziś... 25.07.11, 22:20
          ja psa nie mam, a po przeprowadzce sąsiedzi sami ciągle zagadująbig_grin
          • a-g-l-a-j-a Re: od dziś... 25.07.11, 22:27
            Ty wiesz, ze mnie po przeprowadzce to nawet bez psa zagadują... Ale tęsknię za moim starym osiedlem, mój pies też... To było nasze pierwsze miejsce, obie mamy do niego sentyment i sporo znajomych psów... i fajnych panów, bo jakoś kobiet tam nie poznałam.. wink
          • lesher Re: od dziś... 25.07.11, 23:10
            Może do winka piątaka im brakuje wink
            • czarny.onyks Re: od dziś... 25.07.11, 23:18
              o Ty...suspicious
        • xzarovichx Re: od dziś... 25.07.11, 22:21
          Od dobrych kilku(nastu) minut próbuję sobie przypomnieć czy coś jednak było. I raz mnie ktoś zapytał czy to jest jakaś tam rasa. A ja odpowiedziałem że inna . I tyle. Słabo jak na 10 lat.

          Jedni nawiązują znajomości na spacerze z psem albo w pociągu, albo na przystanku. Ja tego nie umiem. A skoro Tobie to wychodzi to znaczy że nie jesteś nieśmiała bo inaczej nic by z tego nie było.
          • a-g-l-a-j-a Re: od dziś... 25.07.11, 22:36
            "A to suczka?" "Ale to młode" "A to szczeniak?" "A ile ma?" "A jaka to rasa?"
            Od tego się zaczyna... a później się okazuje, ze jestem już spóźniona do pracy, bo spacer na szybkie siku przerodził sie w prawie godzinną rozmowę (nie tylko o psach).

            I jestem nieśmiała, jestem(!) Forumki to wiedzą, oni to widzieli... podobnie jak widzieli jaki Ty "brzydki" jesteś... I dlatego właśnie, że widzieli Twoją "brzydotę" trudno im uwierzyć w to co piszesz... Brakuje Ci pewności siebie (nie odwagi, bo pamietam, ze ją masz), brakuje Ci wiary w siebie...
            Zaro.. Ciebie można pokochać, jak każdego... po prostu żyjesz na skraju, Twoim problemem jest brak nowych znajomości, funkcjonujesz w zamkniętym kręgu... to właśnie musisz zmienić, i zacząć wierzyć, że gdzieś ta kobieta dla Ciebie jest, i że nie każda jest dla Ciebie, bo sorki, ale nie widzę Ciebie z głupiutką rózową blondynką... wink
            I przepraszam, ze tak uciekłam od tematu psów na kochanie... ale wiem, ze wszedzie zawsze kończy się kochaniem.. wink
            • xzarovichx Re: od dziś... 25.07.11, 22:46
              a-g-l-a-j-a napisała:

              > I jestem nieśmiała, jestem(!) Forumki to wiedzą, oni to widzieli... podobnie ja
              > k widzieli jaki Ty "brzydki" jesteś... I dlatego właśnie, że widzieli Twoją "br
              > zydotę" trudno im uwierzyć w to co piszesz...
              Co niby widzieli? Kto widział? ja czasem też mam problem żeby stwierdzić czy dana kobieta jest atrakcyjna. Dlatego przypinam jej łatkę przeciętnej która zwyczajnie mi się nie podoba. I ze mną jest właśnie podobnie. Ot jakiś nijaki gość, w sumie przeciętny, tylko dla nikogo nie jest atrakcyjny. To poniekąd ciekawe.

              > Brakuje Ci pewności siebie (nie o
              > dwagi, bo pamietam, ze ją masz), brakuje Ci wiary w siebie...
              Na to akurat nic nie poradzę. Równie dobrze mógłbym sobie iloraz inteligencji zwiększyć.

              > Zaro.. Ciebie można pokochać, jak każdego... po prostu żyjesz na skraju, Twoim
              > problemem jest brak nowych znajomości, funkcjonujesz w zamkniętym kręgu... to w
              > łaśnie musisz zmienić,
              Serio? Nie widziałem. Normalnie zaskoczyłaś mnie. Ale mogłaś chociaż do tej złotej myśli dołączyć instrukcję, bo, wyobraź sobie, ja za cholerę nie wiem jak to niby zrobić.

              > i zacząć wierzyć, że gdzieś ta kobieta dla Ciebie jest,
              > i że nie każda jest dla Ciebie, bo sorki, ale nie widzę Ciebie z głupiutką rózo
              > wą blondynką... wink
              Jak tu noa wpadnie to wiesz co o takich frazesach napiszewink Ja się w życiu nauczyłem choćby tego, że nie wierzę w bajki.

              Ale koniec tematu bo sobie coś tam o psach pisałaś
          • puch_atek Re: od dziś... 26.07.11, 11:53
            zadziwiajace to co mowisz Zaro, bo Agla ma absolutna racje.
            "Psiarze" to wielka "rodzina" i kontakt sam sie narzuca. Wiadomo, ze ze szczeniakiem latwiej, bo pocieszne sa i wzbudzaja wiecej emocji, ale to w niczym nie zmienia calego fenomenu.
            Jakiego masz psa? No chyba nie odstrasza biedna psina? hihi
            A witasz sie z innymi spacerowiczami zwyczajnym 'dzien dobry'?
            A moze powinienes popracowac nad jakims malym detalem swojego czworonoga, nie wiem, hmm, na przyklad kup mu jakas fikusna kolorowa apaszke?
            Drobnostka, ale wiesz, detalik ktory moze zrobic roznice. 'o, jaki dzis <Czarek> elegancki! Gdzie pan taka apaszke kupil?' huehue big_grin
            Nic, do roboty Zaro. Za 2 tygodnie raport.
            • sza.aliczek Re: od dziś... 26.07.11, 12:05
              Naprawdę psy zbliżają smile

              Niejako przez psa poznałam kogoś, kto stał się (chyba?) przyjacielem, o ile kilka lat bliskiej relacji można już określić przyjaźnią smile
            • xzarovichx Re: od dziś... 26.07.11, 21:54
              puch_atek napisał:

              > "Psiarze" to wielka "rodzina" i kontakt sam sie narzuca.
              Serio? Nie zauważyłem.

              > Jakiego masz psa? No chyba nie odstrasza biedna psina? hihi
              Może i odstrasza bo spory i groźnie wygląda. Ale jak kiedyś była rozkosznym szczeniakiem to i tak to było bez znaczenia.

              > A witasz sie z innymi spacerowiczami zwyczajnym 'dzien dobry'?
              Słucham? Masz taki zwyczaj że witasz się na ulicy z obcymi ludźmi?
              • puch_atek Re: od dziś... 27.07.11, 08:21
                xzarovichx napisał:
                > puch_atek napisał:
                > > A witasz sie z innymi spacerowiczami zwyczajnym 'dzien dobry'?
                > Słucham? Masz taki zwyczaj że witasz się na ulicy z obcymi ludźmi?


                hehe Zaro, nie wiem czy mnie nie zrozumiales czy jestes po prostu "na nie"i sie czepiasz wink
                nie zaczepiam nieznajomych na ulicy... a na spacerach z psiakiem zwyczajnie mowie, mowia mi 'dzien dobry' , w dzielnicy, w parku, na plazy, psiak ma prawie 6 lat, to przyblizajac ponad 8 tysiecy spacerow na liczniku hihi, znajome badz nieznajome a potem juz znajome twarze, psiaki sie bawia itp mijasz ludzi, czasem sie zatrzymujesz , postoisz w tym samym miejscu, zdarza sie wymienic pare zdan, nie patrzysz przeciez w niebo udajac ze nie zauwazasz ludzi, nie?smile
                ludzie na szlakach gorskich mijaja sie i pozdrawiaja, tu analogicznie dosc podobnie
                • xzarovichx Re: od dziś... 27.07.11, 20:25
                  puch_atek napisał:

                  > nie zaczepiam nieznajomych na ulicy... a na spacerach z psiakiem zwyczajnie mow
                  > ie, mowia mi 'dzien dobry' ,
                  Obcy ludzie? Mi mówią sąsiedzi, ale ktoś obcy.....to jeszcze się nie zdarzyło.

                  > w dzielnicy, w parku, na plazy, psiak ma prawie 6
                  > lat, to przyblizajac ponad 8 tysiecy spacerow na liczniku hihi, znajome badz ni
                  > eznajome a potem juz znajome twarze, psiaki sie bawia itp mijasz ludzi, czasem
                  > sie zatrzymujesz , postoisz w tym samym miejscu, zdarza sie wymienic pare zdan,
                  > nie patrzysz przeciez w niebo udajac ze nie zauwazasz ludzi, nie?smile
                  Sorry, naprawdę nie spotkałem się z czymś takim. 10 lat łażenia z psem to wcale nie tak mało.

                  > ludzie na szlakach gorskich mijaja sie i pozdrawiaja, tu analogicznie dosc podo
                  > bnie
                  No bez jaj. Jak kilka lat temu łaziłem po górach to nie zauważyłem takiego zjawiska. Na jakiej planecie mieszkasz?
                  • puch_atek Re: od dziś... 27.07.11, 22:32
                    ok, wygrales, jest beznadziejnie.
                    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: od dziś... 27.07.11, 23:04
                      big_grin
                      to straszne, chyba w jakimś innym świecie żyję
                      - jak chodzę po ulicy, to się często uśmiecham do mijanych, całkiem obcych ludzi, choć spotykanych codziennie na tej samej trasie - od-uśmiechają się do mnie
                      - nie mam psa, ale lubię je, zwłaszcza te małe jazgoty, a one mnie chyba też, bo często się jakiś do mnie przyplącze na spacerkach, pogadam z panią/panem takiego uroczego stwora, niby nic, ale to jest dość częste i wcale nie takie dziwne
                      - w górach bywam co roku, zawsze jest tak, że na szlaku witamy się z ludźmi mijającymi, choć młodzież rzeczywiście rzadziej pamięta o tym zwyczaju
                      - często wdaję się w rozmowy z ludźmi w kolejce, w sklepie, w autobusie, pociągu, gdziekolwiek
                      - i tak dalej, i temu podobne
                      • czarny.onyks Re: od dziś... 27.07.11, 23:10
                        u mnie jeszcze gorzej...........

                        nawet jak nie chcę, padam ze zmęczenia to zawsze ktoś ma ochotę rozmawiać...w tramwaju, pociągu, na przystanku...
                        aa...w górach tez zauważam zwyczajowe dzień dobry lub cześć....
                        aż strach chodzić po szlakach, bo....język boli...

                        ze nie wspomnę , że ja bez psa jestem zaczepiana przez tych co z psami spacerują...suspicious
                        • xzarovichx Re: od dziś... 27.07.11, 23:27
                          Fakt, to dość imponujące muszę przyznać. Przystanki, pociągi, tramwaje........jestem pod wrażeniem. Poważnie.
                          Ja dość często miałem okazję podróżować pociągiem po stosunkowo długich trasach i bynajmniej moje życie towarzyskie od tego nie rozkwitło. Co ciekawe zauważyłem że bardzo rzadko ktoś się odezwie do obcego współpasażera. Zdarzają się ludzie bardzo towarzyscy, ale to naprawdę rzadkość.
                          • czarny.onyks Re: od dziś... 27.07.11, 23:34
                            nie bądź pod wrażeniem tylko zauważaj ludzi wokół...
                            uśmiechaj się....patrz na ludzi...
                            jeśli błądzisz wzrokiem gdzieś na wysokości kostek to się nie dziw...


                            zresztą ...dopóki nie zobaczę, nie porozmawiam nie uwierzę Ci już...
                            może to sposób na podniesienie samooceny tutaj....może maska, jaką na forum zakładasz...
                            mam dość walki z wiatrakami.....
                            • xzarovichx Re: od dziś... 27.07.11, 23:38
                              A propos pociągów czy innych tego typu miejsc - raczej nie różnię się od przeciętnego człowieka który akurat w takim miejscu przebywa. Zauważ że chyba jednak niewielu ludzi potrafi w takich neutralnych miejscach nawiązywać znajomości. Często zdarzało mi się jechać pociągiem i podczas 4 godzinnej podróży nikt się nie odezwał do współpasażerów (pomijam oczywiście takich którzy razem podróżowali)

                              Oczywiście wierzyć mi nie musisz, to przecież nie ma większego znaczenia.
                      • xzarovichx Re: od dziś... 27.07.11, 23:22
                        No a ja tak nie mam. Takie to nadzwyczajne?
                        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: od dziś... 27.07.11, 23:30
                          bo ja wiem, czy nadzwyczajne?
                          po prostu chyba to zależy od człowieka - jeden się do każdego odezwie, pogada, uśmiechnie, a drugi nawet tego nie zauważy
                          i każdy będzie po swojemu postrzegał tak cały świat
    • lolcia-olcia Re: od dziś... 25.07.11, 21:42
      Trzymam kciuki za sukces smile)))) brawo za odwagę kiss
    • wersja_robocza Re: od dziś... 25.07.11, 21:43
      Good4you.wink
    • fatalny_kasztan Re: od dziś... 26.07.11, 13:57
      Powodzenia życzę
    • anirat W kwestii zakonu 27.07.11, 11:18
      Dzis tak mało chetnych, ze można być w dowolnym wielu i bez wiana, wystarczy chęci i determinacja.
      Radzę jednak dobrze decyzję przemysleć, bo to specyficzne miejsce i klimat, lepiej mają się osoby wykształcone, niewykształcone gorzej.
      Nie dla wszystkich wink
      • czarny.onyks Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:22
        lep
        > iej mają się osoby wykształcone, niewykształcone gorzej.

        tak z ciekawości...dlaczego?
        nie jest tak, że im więcej wiesz, widziałaś...tym więcej tracisz?
        • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:34
          Osoby wykształcone czesto pracują zawodowo, mimo, ze nie dla korzysci materialnych, to jednak wychodza, są bardziej autonomiczne, nie pracują fizycznie. Te bez wykształcenia mają duzo obowiazków na rzecz wspólnoty zakonu, mycie, pranie sprzatanie, nie tylko dla siebie ale i innych, starszych i mniej wykształconych, takie pokojówkowanie za free. Rozumiesz?
          • green.amber Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:38
            Ani to do zakonu idzie się dla uzyskania większej autonomii i wychodzenia z niego??
            to ciekawe... dla wygody?? to też byłoby ciekawe...
            • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:44
              odpowiedz dotyczyła nie kwestii samego pójscia do zakonu, tylko róznicy w "zaszeregowaniu" ze względu na wykształcenie. Jak znowu widac, kazdy wyczyta to co chce wyczytac, jak zawsze zresztą. Nie odnoszę się do samej decyzji pójscia do zakonu, zresztą tam też są etapy, to nie jest tak, ze od razu się jest zakonnicą.
              • hellish.monster Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 20:46
                a coś Ty taka agresywna?
                • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 20:59
                  z mojej strony zadnej agresji nie ma, ponownie odczytujesz w wypowiedzi coś czego nikt nie napisał smile Jak poprzedniczka. Nie mam ochoty zartowac, jak mam, to zartuje, ale temat tez dobieram wówczas inny smile
                  • hellish.monster Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 21:07
                    jak już kiedyś się tłumaczyłam na tym forum - słowo pisane ma to do siebie, że może być różnie interpretowane
          • czarny.onyks Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:43
            aaa ....w tym sensiesmile

            to fakt, wtedy łatwiej żyć w zakonie...albo trudniej?suspicious
            bo wiesz, co tracisz....albo co zyskujesz......

            ciekawe czy piszą na forach........
            • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:46
              Przepraszam, ale wycofam się z dyskusji, bo nie chce, aby taki temat stał się elementem stronniczej dyskusji. Pozdrawiam smile Miłego, słonecznego dnia.
              • czarny.onyks Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:49
                ??
                ale dlaczego? możemy przecież mieć różne zdania....różne podejście do spraw...
                i nie będziemy sie przecież bićwink
          • hellish.monster Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 20:48
            anirat napisała:

            > Te bez wykształcenia mają duzo obowiazków na rzecz wspólnoty zakonu, mycie, pranie
            > sprzatanie, nie tylko dla siebie ale i innych, starszych i mniej wykształconych,

            biorąc pod uwagę, że mam ochotę uciec z biura i zastanawiam się nad jakąś fizyczną robotą, to jak pójdę do zakonu, to nie przyznam się do wykształcenia. o! big_grin
        • green.amber Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:40
          Onyksiu a dlaczego "tracisz"??
          jeśli masz pewność, że jesteś we właściwym miejscu, czasie, robisz to co trzeba, to dlaczego miało by się pojawić poczucie straty??
          • czarny.onyks Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:44
            a myślisz, że jest pewność?
            ze jest powołanie?

            nie jest to raczej ucieczka przed otaczającym światem?
            • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 11:49
              Myślę, że może być róznie, ale tam, zycie za myrami jest duzo cięższe, więc raczej wielkie poświęcenie, niz ucieczka przed otaczającym światem. Tak mogą sądzic tylko osoby, które niewiele wiedzą o prawdziwym zyciu w zakonie.
              • czarny.onyks Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 12:09
                no właśnie...dużo cięższe...
                tylko czy idąc tam jest tego świadomość?
                czy uciekając przed problemami tam znajdujemy rozwiązanie?

                niewiele wiem o życiu tam...zgadzam się...
                • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 19:28
                  Podciągnę jeszcze mysl, dla Onyksa.
                  temat mnie zainteresował, dlatego napisze.
                  Myślę, ze w jakiejs częsci jest to kwestia wychowania, poniekąd rodzice w bardzo religijnych rodzinach wychowują dzieci do zycia w zakonie, dlatego jesli osobowosc własna dziecka sie w odpowiednim wieku nie przebije i na doatek ulegnie wpływą siostr zakonnych to juz potem droga prosta. Wszyscy rodzice wychowuja swoje dzieci na kogoś, ja np miałam zostac nauczycielką, ale nie zostałam smile Częsc ulega wpływom ksiedza, albo siostry, to działa jak sekta, ta sama zasada i wybiera to miejsce wbrew swiadomosci jakie zycie je czeka.
                  Nie oszukujmy się, ja wybrałam zawód mając 19 lat i nic o nim nie wiedząc, odkrywałam go kolejno na studiach, ale chyba glównie na praktykach i potem w pracy. Wiec moja swiadomosc wyboru była zadna. Chyba jest podobnie. Przynaję, ze nie wyobrazam sobie, aby człowiek dorosły, ukształtowany wibierał takądrogę, aby uciec od swiata i kłopotów. Przynaję, szczerze nie spotkałam uncertain To jako swiadomy wybór aby odciac się od tego co otacza wydaje mi sie małoprawdopodbny, ale nie wiem do konca.
                  Co miałoby pchac kogos do wyboru zakonu jak mu w swiecie poza zakonem zle? Na dodatek w czasach kryzysu wiary? Nie wiem. Jakies pomysły?
                • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 19:31
                  tam nie ma rozwiązania problemów, tam jest zycie, specyficzne, wymagające całkowitego podporzadkowania, nie ma miejsca na własne zdanie, rzeczy, działania, pozwolą Ci przełozeni, albo nie. Nic nie jest Twoje.
            • green.amber Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 19:48
              czarny.onyks napisała:

              > a myślisz, że jest pewność?
              pewnie wszystko zależy od tego kto i do czego jakiego poziomu pewności potrzebuje

              > ze jest powołanie?
              lekarz, nauczyciel, ksiądz to profesje, które kojarzą się z pojęciem powołania, ale tak mi się wydaje, że cokolwiek się robi, żeby robić to dobrze, z sercem trzeba do tego mieć coś w rodzaju powołaniawink albo je w sobie znaleźć już to robiąc, inaczej się człowiek udręczy a ani efektów ani radości z drogi do tych efektów

              > nie jest to raczej ucieczka przed otaczającym światem?
              jeśli tak się zdarza to myślę, że jak w przypadku innych ucieczek, nie kończy się to dobrze
              • bez.pokory Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 20:30
                w kwestii nauczyciela bym polemizowała

                kiedyś traktowano ten zawód jako misyjny
                teraz usługowy
                • anirat Re: W kwestii zakonu 27.07.11, 21:06
                  Nauczyciel to zawód, zakonnica to nie zawód.
                  W kwestii powołania do zawódu, niby kazdego, można być powłanym do pracy na tasmie w zakładzie produkcyjnym? Czasem dyskusje tutaj są oderwane od zycia. Ktoś napisała, ze aby byc zadowolonym trzeba znależć powołanie. W przypadku nauczyciela, księdza, lekarza, pielęgniarki może i tak, ale sądzicie, ze pan ktory sprzata wielkie hale, albo ktoś kto dokreca do siebie te sama elementy instalacyjne przez kilka lat ma powłanie do tych prac? Panie pracujące w hipermarketach płaczą na zapleczu, ale pracują, na pewno nie mają powłania, a jedynie potrzebują niezbędnego minimum do zycia, zeby jesc, spac i płacić rachunki.
                  Na codzień spotykam bardzo wielu ludzi i wierzcie mi, im bardziej o tym myslę, im częsciej rozmawiam, tym moja wiara z dobro na tym świecie ginie. Sory, ale nie wierze smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka