Dodaj do ulubionych

dno den...

22.08.11, 18:42
od jakiegoś czasu chyba prześladuje mnie jakieś straszliwe fatum. każda sfera mojego życia konsekwentnie się wali. zdrowie, kasa, życie osobiste, zawodowe... od paru miesięcy, mimo konsekwentnych wysiłków naprawienia tych obszarów, spotykają mnie jedna za drugą same porażki. czasem wydaje mi się, że żyję wbrew sobie. to jest jak koszmarny sen, w którym biegniesz najszybciej jak możesz, ale nie poruszasz się naprzód ani o krok. macie tak czasem? wypracowaliście jakieś patenty żeby od tego nie oszaleć?
Obserwuj wątek
    • plisowana.spodniczka Re: dno den... 22.08.11, 18:46
      wypracowaliście jakieś pa
      > tenty żeby od tego nie oszaleć?
      psychiatra. chcesz namiary na dobrego w kraku albo stolicznej?
      od roku się waliło, i się zawaliło totalnie, ale wiedziałam, ze tak się stanie, więc nie boli to wszystko aż tak bardzo. mimo to, zeby nie zwariować zupełnie, albo nie odebrać sobie zycia, psychiatra okazał się niezbędny.
      • el_capricho Re: dno den... 22.08.11, 18:52
        psychiatrę już ćwiczyłam. zapisał mi całkiem przyjemne proszeczki. chwilowo było przyjemniej, ale nic konstruktywnego na przyszłość z tego nie wynikło. może on za bardzo behawioralny był. jak masz w Wawie jakiegoś naprawdę dobrego z odchyłem bardziej humanistycznym, dawaj... może być na priv.
    • gyubal_wahazar Re: dno den... 22.08.11, 18:50
      Cześć Kaprysiu,

      Zdarzało się na mniejszą i większą skalę. Przy tej pierwszej - parę wiąch i piwo z kolegami, przy większej - więcej wiąch, więcej piwa i silne postanowienie ogólnego wdupiemania. Nie daj się, trzymam kciuki !
      • el_capricho Re: dno den... 22.08.11, 18:56
        cze, Wahazarze,
        uogólnione wdupiemanie wcześniej czy później skutkuje niewstawaniem z wyrka. więc nie jestem pewna, czy to najlepszy sposób.
        • gyubal_wahazar Re: dno den... 22.08.11, 19:06
          No nie wiem. Nie żebym coś wiedział o depresji, ale po mojemu, branie wszystkiego na klatkę wcześniej doprowadzi do problemów niż przejściowe wdupiemanie. Ale to tylko takie gdybanie, bo przecież lepiej znasz siebie i swoją sytuację
    • noajdde Re: dno den... 22.08.11, 18:53
      U mnie to norma, a w zasadzie poruszam się po zgliszczach.
      • el_capricho Re: dno den... 22.08.11, 18:58
        > U mnie to norma, a w zasadzie poruszam się po zgliszczach.

        od jak dawna? jak sobie z tym radzisz?
        • noajdde Re: dno den... 22.08.11, 19:19
          Od paru lat. Trzy lata temu myślałem ostatecznie to zakończyć. Wtedy znalazłem hobby, które trzyma mnie przy życiuwink
    • ugly_bad Re: dno den... 22.08.11, 20:00
      rok 2008 - facet mnie zostawił po 8 latach, w pracy była taka ch...nia, że głowa mała, matka po kolejnej próbie samobójczej wylądowała w psychiatryku, moje chlanie się pogłębiało... sama nie wiem skąd wzięłam siłę by sobie z tym poradzić... głupio to zabrzmi, ale codziennie po pracy wsiadałam na rower, słuchałam do tego głośnej muzyki i była spora produkcja endorfin. tak byłam zmęczona, że nie myślałam o problemach, tylko brnęłam do przodu... a potem trafiłam TUTAJ i... znowu bywało różnie, ale na szczęście poznałam tutaj parę cudownych osób, które cierpliwie wyprowadzały mnie na prostą i oto jestem... wink może nie do końca normalna, ale któż z nas jest. Noa dobrze mówi - hobby jest spoko - zajmujesz siebie i swoją głowę czymś i nie zastanawiasz się nad beznadzieją, która Cię otacza...
      • ugly_bad Re: dno den... 22.08.11, 20:03
        powinno być:
        "facet mnie zostawił po 6 latach" wink liczby mi się popietruszkowały wink
        • flirting.shadow Re: dno den... 22.08.11, 20:06
          Najwyraźniej już dłużył Ci się z nim czas wink
      • sebtrom Re: dno den... 22.08.11, 22:50
        kto z nas jest normalny niech 1 rzuci kamień....
    • fatalny_kasztan Re: dno den... 22.08.11, 21:22
      To możemy sobie podac rece.
      Chyba myslec jak najmniej, ja przynajmniej staram sie nie myslec o problemach za wiele.
      • coelka Re: dno den... 22.08.11, 21:37
        Czarna dupa czasem dopada kazdego cokolwiek to brzmi dwuznaczenie, sugeruje jednak psychiatre lub psychologa.
        • el_capricho Re: dno den... 23.08.11, 10:52
          od dziś "czarna dupa" jest moim ulubionym określeniem na ten stan. boskie!
    • tapatik Re: dno den... 22.08.11, 22:03
      Normalka...
      Ja się przyzwyczaiłem.
      • el_capricho Re: dno den... 23.08.11, 10:55
        kurcze, na stan permanentny to trochę dla mnie za wcześnie. mogę sobie wyobrazić przyzwyczajenie do takiego constansu na emeryturze, ale teraz? teoretycznie wciąż jeszcze w szczycie możliwości???
    • waganiemama Re: dno den... 23.08.11, 10:26
      na szczęście nic nie trwa wiecznie
      wiesz... siedem lat chudych, siedem tłustych wink (lub dowolna inna liczba)
      czasem jest tak, że choćbyś nie wiem jak skakała - nie przeskoczysz.... a potem się odmienia i wszystko samo idzie jak z płatka smile
      • el_capricho Re: dno den... 23.08.11, 11:03
        brzmi nieźle. gdybym mogła w te nadchodzące tłuste lata bardziej uwierzyć... ale nie wiem już co gorsze - pogodzić się że tak już zostanie i przestać walczyć, czy karmić się optymizmem i nadzieją, żeby końcowe rozczarowanie było jeszcze większe sad
        • robert.83 Re: dno den... 23.08.11, 11:11
          > i nadzieją, żeby końcowe rozczarowanie było jeszcze
          > większe sad

          Wiesz jak uniknąć rozczarowania? Po pierwsze nie oczekiwać samych wielkich sukcesów, nauczyć się cierpliwości i cieszenia drobiazgami. A po drugie czerpać satysfakcję nie tylko z "końcowego" happy endu, ale też z samego działania.
          Jedziesz samochodem na wakacje - możesz w stresie gnać 500km albo z samej trasy zrobić część przyjemnoścismile. Wybacz nieporadną metaforę - innej nie będzie.
    • zielonooka38 Re: dno den... 23.08.11, 11:27
      wszystko mija - nawet najdłuższa żmija
      kiedyś zła passa musi się skończyć
      podobno się zmienia co 7 lat
      moje kolejne właśnie minęły - jestem silniejsza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka