26.09.11, 10:39
Kojarzy się Wam z czymś pozytywnym czy negatywnym ?

PS. I to nie jest tak, że mi romansidło po głowie chodzi. Wątek pod wpływem netowej lektury i ciekawość Waszego zdania oczywiście smile
Obserwuj wątek
    • uny Re: Romans 26.09.11, 10:43
      ja to nie wim. czy może być z tego co dobrego?
      nad przyczynami romansów bym się bardziej zastanowił.
      • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 10:51
        Przyczyny bywają różne...w czasie trwania pewnie jest czymś mega pozytywnym , w chwili zbierania "plonów" już nie smile
        • green.amber Re: Romans 26.09.11, 11:05
          ale to może definicja by się przydała... bo to mówicie o jakim romansie ze zdradą związanym czy nie, bo jeśli nie... to czemu źle??
          • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 11:11
            Definicji jest kilka, mam na myśli coś "co niby" z definicji jest bez zobowiązań.
            • uny Re: Romans 26.09.11, 11:19
              znaczy się skok w bok? czy jak?
              • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 11:24
                Skok w bok to chyba jakaś jednorazówka a romans trwa dużej (chyba), chodź ja tam nie wiem...Nigdy nie miałam romansu ...Myślę , że ogólnie kogoś może ruszyć koniec np. a też pewnie są osoby które wspominają takie "cuś" jako coś pozytywnego- , nie wiem jak to nazwać "zdrowy" romans . Stąd moje pytanie big_grin
            • green.amber Re: Romans 26.09.11, 11:21
              bez zobowiązań... a to ja nie wiem...
              jeśli z zobowiązaniami to pytanie tylko czy można kogoś do czegoś zobowiązywać czy tylko samego siebie...
              a bez zobowiązań to jakby odwrotnie - nie wymaga się od kogoś czy od siebie...
              se pofilozowałam bladym świtemwink mogę pleść głupoty, bo od rana ogłusza mnie drukarka igłowa...wink
    • zielonooka38 Re: Romans 26.09.11, 11:31
      mi się romans kojarzy ostatnio z romantyczną miłością w tle i przeszkodami stojącymi na drodze do osiągnięcia pełni szczęścia - wiem, wiem za dużo komedii romantycznych wink

      a jeśli w grę wchodzi miłość to ja dziękuję na tym się nie znam więc nie ryzykuje

      jestem na etapie flirtowania wink to lubię bardziej
    • oblocznosc Re: Romans 26.09.11, 11:40
      Romans z zalozenia krzywdzi jedna osobe, wiec bardzo dziekuje, ale nie.
      Nie rozumiem, jak mozna sie w cos angazowac, gdy jest sie w zwiazku z kims. To, po co sie jest z tym kims? Oszukiwac i jego i siebie, i pewnie jeszcze kogos z drugiej strony...
      Nie rozumiem takiego swiata, no, ale ja to naiwna jestem, wiadomo....
      • uny Re: Romans 26.09.11, 11:55
        nie ty jedna big_grin
        • oblocznosc Re: Romans 26.09.11, 12:01
          smile
          Mila taka wspolnota, ale jednak chyab jestesmy w mniejszosci...
          • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 12:08
            Skąd ten wniosek, że w mniejszości? Ty piszesz o przypadku zdrady a bywają takie które nikogo nie krzywdzą, ale nie wnoszą nic przyszłościowego - czy to według Ciebie jest też złe? Wiesz życie dla potrzeby chwili itp?
            • green.amber Re: Romans 26.09.11, 12:11
              ane-tal napisała:
              >Wiesz życie dla potrzeby chwili itp?

              a taki jakiś począteczek, kiedy nie wiadomo czy coś będzie czy nie?? to nie może być romansowanie?? żeby tego szumnie budowaniem związku nie nazywać... a zdrada to zdrada i nie ma co szukać innych nazw
              • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 12:18
                Ale kogo się zdradza? kiedy jest to tylko i wyłącznie romansowanie bez oczekiwań bez osób trzecich ?Nie wiem czy tak można bez oczekiwań,, bo myślę, że te oczekiwania powstaną z czasem.
                • green.amber Re: Romans 26.09.11, 12:37
                  Obłoczek z Unym o zdradzie
                  no albo się pojawią, albo się właśnie nie pojawią i każdy sobie pójdzie w swoją stronę, albo się pojawią jednej ze stron... i tu trochę zonk...
                  czy że tak z założenia obopólnego, że bez zobowiązań?? średnio w to wierzę, że tak działawink ale kto wie
                  • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 12:41
                    No właśnie też nie za bardzo wierzę, że nie powstaną takowe... w końcu nawet do pewnej zależności się człowiek przyzwyczaja smile
                    • green.amber Re: Romans 26.09.11, 12:51
                      pewnie gdzieś czytałam, że panowie tak potrafią... ale cicho coś siedząwink
            • oblocznosc Re: Romans 26.09.11, 12:17
              Wniosek oparty na obserwacji rzeczywistosci, najbliszejsmile
              Pisalam, o romansie w zwiazku. Dla mnie romans to relacja kobiety zameznej/ mezczyzny zonatego z druga osoba. W takim ukladzie zawsze ktos wychodzi okaleczony...
              Mozna sie spierac o semantyke i poszukanie wlasciwego znaczenia.
              Jesli to sa dwie wolne osoby to prosze bardzo...choc znam ladniejsze okreslenia niz romans.
              A moze zwyczajnie tak mi sie zle kojarzy...

              • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 12:22
                Oblocznosc myślę, że w większości na taki typ romansu każdy powie stanowczo NIE.
                Jeśli się kogoś rani to nie jest to dobre, wiadomo.
                • tygrysgreen Re: Romans 26.09.11, 12:53
                  mi słowo romans kojarzy się bardzo dobrze
                  bynajmniej nie ze zdradą, wręcz uważam nazywanie kogoś kto zdradza że ma romans za nieuprawniony eufemizm (no ale ja niejedno słowo rozumiem po swojemu)
                  a romans to dla mnie etap przejściowy między koleżeństwem a związkiem na poważnie choć niekoniecznie musi się tym związkiem skończyć
                  • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 12:58
                    Dzięki za odpowiedź smile
                    • tygrysgreen Re: Romans 26.09.11, 13:04
                      a w ogóle to dobrze cię widzieć na forum
                      • ane-tal Re: Romans 26.09.11, 13:08
                        smile
    • czarny.onyks Re: Romans 26.09.11, 13:43
      Romans, flirt..myśli o drugiej osobie lub o czynnościach lubieżnych....jeśli dotyczą dwojga samotnych osób...nie mam nic przeciwko...wink

      Jeśli jednak dotyczą osób w związku są dla mnie zdradą....lub drogą do niej...czasem ktoś się wycofa, przestraszy...czasem nie....A wtedy? Sami wiecie...

      Bywa tez tak, ze jest dwoje samotnych osób....
      Ktoś zaczyna fantazjować...snuć plany...gdy pokazuje się, ze to nie ma przyszłości....ze miało być tylko chwilową przygodą...


      Jest jeszcze 3 opcja....
      Bo jest związek, a w nim dwoje ludzi...czasem tylko jedno jest nieszczęsliwe...a czasem dwoje...
      Romans może być wtedy wyzwoleniem....otwarciem okna na świat....na innego człowieka..
      Wtedy....chyba warto...
      • uny Re: Romans 26.09.11, 13:50
        warto (opcja 3)
    • lolcia-olcia Re: Romans 26.09.11, 14:13
      to zależy od mojego stanu cywilnego, będąc w związku takiej myśli nie dopuszczam ... będąc wolną nie mówię nie wink
      • czarny.onyks Re: Romans 26.09.11, 14:15
        a jeśli Tyś wolna, a on nie???

        co wtedy?wink
        • lolcia-olcia Re: Romans 27.09.11, 10:47
          nie pakuję się w takie historie, zajęci faceci mnie nie interesują
    • bazyliada1 Re: Romans 26.09.11, 15:57
      Mnie się kojarzy pozytywnie, bo właściwie to dwoje ludzi połączonych namiętnością.
      Taki małe co nieco, które często bierzemy za coś poważnego,a potem się dziwmy, że to był tylko romans przygoda.
      Natomiast zdrada to już inna sprawa.
      Chociaż wg. mnie winę ponosi tylko ten ktoś kto przysięgał i złamał.
      • czarny.onyks Re: Romans 26.09.11, 16:08
        bazyliada1 napisała:

        > Natomiast zdrada to już inna sprawa.
        > Chociaż wg. mnie winę ponosi tylko ten ktoś kto przysięgał i złamał.


        a ten..ta...., która wie, że ta druga osoba jest w związku a mimo to...testuje, kusi...
        kręci bioderkami...nie jest winna?

        • bazyliada1 Re: Romans 27.09.11, 10:29
          No cóż, wg. mnie nie.
          Dlatego, że dla mnie, ta druga, jest zupełnie obcą osobą, nic nie jest mi winna i nie ma obowiązku stać na straży wierności mojego małżonka. W związku z tym nie wiem na czym miałaby polegać jej wina?
          Jaką zasadę ona łamie?
          • tygrysgreen Re: Romans 27.09.11, 18:10
            zasadę etyki, moralności, przyzwoitości
            podrywanie cudzego faceta, jak i cudzej kobiety to po prostu szmaciarstwo i owszem, ten kto podrywa jest tak samo za to odpowiedzialny jak ten kto zdradza
            • bazyliada1 Re: Romans 28.09.11, 09:26
              tygrysgreen napisała:

              > zasadę etyki, moralności, przyzwoitości
              > podrywanie cudzego faceta, jak i cudzej kobiety to po prostu szmaciarstwo i ows
              > zem, ten kto podrywa jest tak samo za to odpowiedzialny jak ten kto zdradza

              W przypadku zdrady łamana jest konkretna zasada-zasada wierności małżeńskiej.
              Składa ją mąż lub żona a nie kochanka czy kochanek. To mąż lub żona ją łamią i ponoszą odpowiedzialność całkowitą.
              Dlatego, że podrywanie jak i kuszenie nie jest równoznaczne z zaciągnięciem na siłę do łóżka. Ktoś mnie podrywa, ale czy się skuszę na ten podryw czy nie to wynik mojej wolnej woli. Nikt mnie nie zmusza. Podryw to propozycja, którą mogę odrzucić. Facet może uśmiechać się, prosić do tańca, obiecywać, ale to ja składałam przysięgę mężowi a nie on. Ja decyduję i ja decydując się łamię zasadę wierności małżeńskiej nikt inny.
              Życie jest pełne takich pokus i propozycji, a my udowadniamy naszą wartość min. nie dając się
              skusić, podrywowi też.

    • robert.83 Re: Romans 26.09.11, 17:01

      Romans... pomyślmy... flirt, niepewność, dreszcz, skrajne emocje, adrenalina...

      z pozytwnym*.



      Ale tylko pod warunkiem, że z legalnie posiadaną własną kobietą wink.
      Romansowanie z czyjąś rozpaczą w tle mnie nie bierze.
    • noajdde Re: Romans 26.09.11, 17:05
      zupełna abstrakcja
    • tapatik Re: Romans 26.09.11, 20:26
      Negatywnie.
      Kojarzy mi się ze związkiem opartym na seksie bez zobowiązań.
      Tak, wiem. Może być inaczej, ale to jest moje pierwsze skojarzenie, gdy przeczytałem Twoje pytanie.
      • bazyliada1 Re: Romans 27.09.11, 10:32
        O co oznacza dla Ciebie tapatiku bez zobowiązań?
        Widzisz dla mnie to oznacza, że żyjemy na kocią łapę i nie bierzemy ślubu.
        Natomiast kochamy się, mieszkamy ze sobą i wszystkie takie tam zaklęcia.
        • tygrysgreen Re: Romans 27.09.11, 10:45
          no to zobacz, jak różne definicje mamy
          dla mnie życie bez zobowiązań to mieszkanie osobno, spotykamy się tylko gdy mamy na to ochotę a poza tym każdy sobie rzepkę skrobie.
          natomiast życie na kocią łapę, mieszkanie razem to dla mnie prawie jak małżeństwo, zobowiązania są jak najbardziej, ja nawet taki układ nazywam małżeństwem bo dla mnie papierek nie ma większego znaczenia.
        • tapatik Re: Romans 02.10.11, 20:34
          bazyliada1 napisała:

          > O co oznacza dla Ciebie tapatiku bez zobowiązań?

          To znaczy bez uczucia. Czyli dwie osoby spotykają się tylko i wyłącznie dla seksu. Nie chcą się wiązać w przyszłości. Takie czekanie aż trafi się ktoś lepszy.

          > Widzisz dla mnie to oznacza, że żyjemy na kocią łapę i nie bierzemy ślubu.
          > Natomiast kochamy się, mieszkamy ze sobą i wszystkie takie tam zaklęcia.

          I to jest "bez zobowiązań"?
      • fallus25cm Re: Romans 27.09.11, 10:48
        tapatik napisał:

        > Negatywnie.
        > Kojarzy mi się ze związkiem opartym na seksie bez zobowiązań.

        Żeby to napisała paprotka, to jeszcze bym zrozumiał. Ale dorosły facet takie rzeczy?

        Fajne, tylko jak to często bywa ktoś może się zakochać i wszystko zepsuć.
        • tapatik Re: Romans 02.10.11, 20:35
          fallus25cm napisał:

          > Żeby to napisała paprotka, to jeszcze bym zrozumiał. Ale dorosły facet takie rzeczy?

          Jakie rzeczy?
    • hellish_monster coś przyjemnego 26.09.11, 20:29
      do czasu aż jednej ze stron nie zacznie zależeć ZA BARDZO
    • kawamija Re: Romans 27.09.11, 17:12
      romans kojarzy mi się negatywnie, bo

      1 zawsze ktoś cierpi -albo żona/mąż, albo kochanka/kochanek - o dzieciach nawet nie wspomnę
      2 świadczy o słabości - bo odważny człowiek, nawet jak wybrał źle, to odchodzi a nie udaje męża i niemęża.......i wszędzie gra kogoś kim nie jest
    • silencjariusz Re: Romans 27.09.11, 21:51
      Ciekaw jestem czy wśród Waszych wypowiedzi jest choć jedna, należąca do osoby, która była uwikłana w romans. Bo jeżeli to co piszecie jest tylko teorią, to jak powiadał mój dowódca: prawie wszystkie plany i założenia ulegają zmianie po pierwszych minutach boju. Inaczej rzecz ujmując: kategoryczne osądy są oczywiście uprawnione, ale moim zdaniem legitymację do ich formułowania maja tylko ci, którzy z romansem zmierzyli się w praktyce.
      Etiologia – bez niej każdy osąd traci rację bytu.
      • hellish_monster Re: Romans 27.09.11, 21:59
        o tu tu, proszę bardzo:
        forum.gazeta.pl/forum/w,12359,129201663,129219077,cos_przyjemnego.html
      • czarny.onyks Re: Romans 27.09.11, 22:00
        oj,Silencio... my tutaj sobie tylko dyskutujemy...winknie wymierzamy kar....

        nie zawsze mamy jakieś osobiste przeżycia związane z tematem...ale jest wolność wypowiedzi...więc sobie teoretyzujemy....choć może nie wszyscywink
        • silencjariusz Re: Romans 27.09.11, 22:37
          Nie o wymierzanie kar tu chodzi jeno o powierzchowność osądów. Na to jedynie chciałem zwrócić uwagę.
          • czarny.onyks Re: Romans 27.09.11, 22:43
            ale trudno w życiu zglebić każdy temat ...dogłębnie tongue_out

            więc zazwyczaj pływamy sobie na powierzchni ...tematu...wink
            i osądzamy....taka nasza ludzka naturasmile
            • silencjariusz Re: Romans 27.09.11, 23:22
              Dulszczyzna z nas wyłazi - taka jest nasza ludzka natura.
              • kawamija Re: Romans 28.09.11, 02:40

                a czy ktoś, kto nigdy nie oparzył sobie ręki ale widział taką sytuację i/lub czytał dlaczego wrzątek i ręka to nie jest dobre połączenie, ma prawo mieć na ten temat swoje zdanie ???????????
                • silencjariusz Re: Romans 28.09.11, 19:49
                  A potrafisz tak jednoznacznie określić skutki romansu, jak skutki włożenia ręki do wrzątku? Jesteś pewna, że każdy romans można rozpatrywać jedynie w kategoriach negatywnych? Bo ja nie. Szczególnie gdy chodzi o opisaną przez Onyksa opcję 3.
                  Sformułowania typu: „Romansowanie z czyjąś rozpaczą w tle mnie nie bierze.” - zwyczajnie mnie irytują. Bo zdarza się, że gdy dochodzi co do czego to te deklaracje wygłaszane na sucho nie znajdują odzwierciedlenia w praktyce. Można mieć swoje zdanie na temat romansów, ale jeżeli nie zmierzyło się z tym problemem osobiście to skąd ta pewność, że zachowamy się zgodnie z tym co deklarujemy, że nie są to frazesy bez pokrycia? Wszak tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
                  • czarny.onyks Re: Romans 28.09.11, 20:33
                    Ty się lepiej kolego przyznaj...

                    miałeś romans?
                    suspicioussuspicious
                  • ane-tal Re: Romans 29.09.11, 08:32
                    Czytam i czytam i nie mogę się nie zgodzić z tym co piszesz. Ja też twierdzę, że tylko praktyk może cokolwiek w temacie powiedzieć, bo teoretyzować to może każdy...
                    • czarny.onyks Re: Romans 29.09.11, 20:31
                      ane-tal napisała:

                      > Czytam i czytam i nie mogę się nie zgodzić z tym co piszesz. Ja też twierdzę, ż
                      > e tylko praktyk może cokolwiek w temacie powiedzieć, bo teoretyzować to może k
                      > ażdy...


                      tylko praktyk???
                      absolutnie się nie zgadzam...

                      idąc tym tropem.... np. jeśli nie mam dzieci, ale uważam, ze bicie jest złe to nie powinnam się wypowiadać?
                      albo zbyt długie przesiadywanie malucha przy komputerze i granie jest szkodliwe to też nie powinnam się wypowiadać?
                      bo nie jestem praktykiem??

                      przykładów możnaby mnożyć....
                      • ane-tal Re: Romans 30.09.11, 10:18
                        Onyks - w tym temacie o który pytałam. Nigdzie nie napisałam, że to się ma do wszystkiego.
                  • bazyliada1 Re: Romans 29.09.11, 09:51
                    Trzeba by było duużo przeżyć, żeby o wszystkim mówić z doświadczenia, własnego.
                    Ja zakładam, że każdy zanim coś przeżyje ma jednak ustalone, szlachetne zazwyczaj, założenia na zaśsmile
                    Takie deklaracje na sucho są oczywiście mniej wiarygodne, ale ludzie wierzą, że tak postąpią.
                    Poza tym przecież słuchamy opowieści innych ludzi, ich reakcji w konkretnych sytuacjach i można się opierać też na tym jak inni się zachowali.
                    Większość zdradzonych reaguje właśnie rozpaczą.
                    Poza tym rozpatrywanie dla mnie oznacza wzięcie pod uwagę wszystkich możliwości, ale najczęściej narzuca się ta negatywna.
                    • silencjariusz Re: Romans 29.09.11, 20:03
                      Ja jedynie przestrzegam przed stwierdzeniami typu: nigdy nie zrobię tego, nigdy bym w ten sposób się nie zachował. Różnie w życiu bywa i z „nigdy” robi się „prawie nigdy”, a nawet „często”. Nie zawsze tak jest, ale jednak zdarza się.
                      Jest rozpacz zdradzonych, często rozpacz zdradzających (bo nie było warto), zawiedzione nadzieje kochanka(i). Ale pewnie może też być inaczej: może być ulga, miłość, nowe lepsze życie (opcja 3 Onyksa). Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Czyj interes jest ważniejszy? Zdradzanego, zdradzającego, tego z kim się zdradza? Komu współczuć? Kto o tym ma decydować? Ktoś, kto zna sprawę wyłącznie z opowieści innych ludzi? A może za piękną fasadą kryje się małżeński dramat i ten, kto się zdaje na pierwszy rzut oka być ofiarą romansu wcale nią nie jest? Zdradza się bowiem na różne sposoby.
                      • bazyliada1 Re: Romans 30.09.11, 15:50
                        Rozumiem, że przestrzegasz. Ja sama staram się nie formułować ostatecznych opinii w tematach, których nie sprawdziłam w praniu.
                        Nie zmienia to faktu, że ludzie swoje poglądy mają, na temat zdrady też, i będą te poglądy wypowiadać. Wiąże się z tym też ocena takiego czy innego zachowania. A jak pewnie wiesz te oceny są nie tyle indywidualne, ale odzwierciedlające wzorzec danej społeczności.
                        A każdy przypadek jest oczywiście inny i masz rację, że nie można wprowadzać uogólnień.
                      • kawamija Re: Romans 30.09.11, 20:45
                        silencjariusz napisał:

                        > Ja jedynie przestrzegam przed stwierdzeniami typu: nigdy nie zrobię tego, nigdy
                        > bym w ten sposób się nie zachował.

                        a ja przestrzegam przed życiem bez jasnych założeń i pewności, czego się nigdy nie zrobi.....baardzo przestrzegam.
                        • silencjariusz Re: Romans 30.09.11, 22:24
                          Jeżeli napiszesz, że w swoim życiu nigdy nie zrobiłaś niczego co choć w minimalny sposób wykraczało poza ogólnie przyjęte normy moralne i obyczajowe to chętnie powinszuję Ci jakże niezłomnej postawy życiowej.
                          • kawamija Re: Romans 30.09.11, 22:35

                            ale ja o czym innym piszę - piszę, że trzeba mieć zasady i się ich trzymać.........a nie o tym, że mnie się to udało.......

                            a poza tym w ogóle nie piszę o ogólnie przyjętych normach, tylko o swoich normach i takim nigdy wg. mnie .......
                            • silencjariusz Re: Romans 30.09.11, 22:44
                              A zawsze udaje Ci się trzymać zasad, które masz?
                              • kawamija Re: Romans 30.09.11, 22:47
                                silencjariusz napisał:

                                > A zawsze udaje Ci się trzymać zasad, które masz?


                                ojej.........a Ty znów o tym samym...........nie pisałam, że zawsze mi się udaje, pisałam, że wiem jakimi zasadami chce się kierować..........i będę się starać tak żyć !
                                • silencjariusz Re: Romans 30.09.11, 22:53
                                  To wiesz jakimi zasadami chcesz się kierować czy się nimi kierujesz? Bo to zasadnicza różnica.
                                  • kawamija Re: Romans 30.09.11, 22:57

                                    wiem, jakimi zasadami chce się kierować.

                                    • silencjariusz Re: Romans 30.09.11, 23:24
                                      Czy to co napisałaś oznacza, że nie zawsze przestrzegasz swoich zasad?
                                      • kawamija Re: Romans 30.09.11, 23:29
                                        silencjariusz napisał:

                                        > Czy to co napisałaś oznacza, że nie zawsze przestrzegasz swoich zasad?

                                        to, co napisałam oznacza, że staram się swoich zasad przestrzegać.
                                        • silencjariusz Re: Romans 30.09.11, 23:49
                                          Migasz się od odpowiedzi. A skoro nie chcesz napisać wprost: żyję zgodnie ze swoimi zasadami - to chyba różnie z tym bywa. Tym samym jasne założenia i pewność, czego się nigdy nie zrobi w gruncie rzeczy wcale nie są takie klarowne i pewne skoro nie zawsze się do nich stosujesz. Czyżby teoria nie szła w parze z praktyką?
                                          • bazyliada1 Re: Romans 02.10.11, 19:46
                                            Silencjariusz, czy Ty aby nie czepiasz się dziewczynysmile?
                                            Są rzeczy małe, większe i wielkie. W rzeczach drobnych każdy ma zasady wpojone przez dom i środowisko. Więc żyjemy zgodnie z nimi. Te większe i wielkie sprawy zdarzają się rzadziej, a niektórym naprawdę rzadko i dlatego oni mają zasady i chcieliby się wg. nich zachować, ale nie sprawdzili ich jeszcze w praniu. A jak nie sprawdzone to jak ma napisać?
                                            I kawa chciała Ci chyba to powiedzieć.
                                            Natomiast wiadomo jest, że czasami w praniu wychodzi inaczej niż byśmy chcieli.
                                            • silencjariusz Re: Romans 02.10.11, 22:44
                                              Może faktycznie czepiam się. Już nie będę.
                                              • kawamija Re: Romans 03.10.11, 09:02
                                                silencjariusz napisał:

                                                > Może faktycznie czepiam się. Już nie będę.


                                                oooo super wink

                                                Jak tak stawiasz szprawę, to postaram się raz jeszcze wytłumaczyć.

                                                Odebrałeś prawo do posiadania zdania na temat romansu tym, którzy takiego doświadczenia nie mają. A ja próbuje Ci wytłumaczyć, że zanim się coś zrobi, korzystajac z wiedzy ogólnej, doświadczeń znajomych i historii internetowych, można mieć świadomość/zdanie/taką zasadę, że nie chce się wchodzić w romanse.

                                                Można pragnąć/chcieć/dążyć do bycia z facetem, przy którym nawet nie będę o takiej opcji rozmyślać.

                                                oki ?


                                                pozdr
                                                • silencjariusz Re: Romans 03.10.11, 17:47
                                                  Ok. Przyjąłem do wiadomości.
    • samysliciel Re: Romans 28.09.11, 00:34
      Mniemam, że masz na myśli romans dwojga osób nie będących w związku, nie chodzi o romans-zdradę. Teoretycznie romans to tymczasowa relacja dwojga ludzi, relacja bez zobowiązań. To tyle teorii, w praktyce rzadko kiedy jest to takie piękne i oczywiste. Problem pojawia się kiedy jednej ze stron zaczyna zależeć bardziej i chciałaby jednak trwałego związku, czego z kolei nie wyobraża sobie kochanek/a. Po chwilach rozkoszy pozostaje wtedy żal i rozczarowanie.
      Zastanawia mnie także czy osoba, która wdaje się w romanse może być poważnie traktowana w kontekście trwałego związku. Ja trwały, poważny związek postrzegam jako relację dwojga ludzi którzy szanują się, ufają sobie, dla których bliskość fizyczna jest ukoronowaniem wyjątkowej, głębokiej więzi. Mam wątpliwości czy osoba, która wcześniej oddawała się w pełni komuś, gdyż akurat miała taką ochotę, kaprys szanowała się najzwyczajniej... Mam także wątpliwości czy jest to osoba godna zaufania, jeśli miała ochotę na chwile uniesień bez zobowiązań będąc samemu, to czemu ochota nie miałby wrócić kiedy już jest z kimś? Zapewne wielu się opamięta w porę, inni jednak skuszą się ponownie...
      Można by mnożyć inne skutki uboczne romansów... potrafią one mocno skomplikować życie, relacje, myśli, uczucia, pozostawić niesmak na bardzo długo...
    • zatracony72 romans= zdrada 29.09.11, 11:25
      jak się kojarzy zdrada to już w kwestii uznania
      • tapatik Re: romans= zdrada 03.10.11, 22:20
        zatracony72 napisał:

        > jak się kojarzy zdrada to już w kwestii uznania

        Zdrada kogo?
    • duza_madzia Re: Romans 29.09.11, 11:30
      kiedys pozytywny wydzwiek teraz raczej cos zlego , zdrada ... to chyba kwestia doswiadczen
    • waganiemama Re: Romans 29.09.11, 11:50
      mnie się kojarzy dwojako
      pozytywnie - jako relacja dwojga wolnych ludzi, ale luźniejsza, nie jest to związek, bo spotykają się tylko czasem, nie prowadzą wspólnego życia, nie dzielą się wszystkim, mają swoje życia i nie planują tego zmieniać
      negatywnie - jako romans poza stałym związkiem
    • 10totti Re: Romans 30.09.11, 23:58
      Romans to może byc początek czegoś pięknego, czas w którym poznaje się dwoje ludzi - coś co powstaje po zauroczeniu, albo

      początek końca - jako skok w bok, coś bez zobowiązań, lub poza zobowiązaniami.

      Tak więc zależy z jakigo punktu widzenia defniujemy to pojęcie, bo trzeba pamiętać, ze często poczatek dla jednego oznacza koniec dla drugiego.

      Dla mnie ostatnio romansowanie kojarzy się wyłacznie z niewinnym flirtem - tak w przenośni. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka