Kiedy ja chciałam o życiu zrobiło się kulinarnie... wszystko poza słowem sernik stało się niewidoczne... To może teraz kulinarny przerodzi się w filozoficzny(?)
A może kolejny raz to ja nawalam(?) Może rzeczywiście mam problem z komunikacją i jasnym, jednoznacznym przekazem...
Kurczę, brakuje mi tamtych czasów kiedy wchodziło się na forum i było można POROZMAWIAĆ... Nie o kuchni, kotach, porządkach ale o wszystkim, o życiu, przemijaniu, radościach, upadkach o dołach innych, kiedy niektórych należało wyciągać z mega smutnych klimatów, a innych (nazbyt bujających w chmurach) z obłoków ściągać na ziemię...
Gdzie są ci ludzie? Którzy to? Gdzie oni są(?)
Wracać(!)