slayerhood-ka
16.03.12, 20:25
Jak wiadomo zawsze robię prywatę zatem już wiecie, że mój związek był toksyczny.
Napiszę krótko o nim ale rzeczowo.
NIE MIAŁAM POJĘCIA że drugi człowiek może tak od siebie uzależnić, mimo, że jest złym człowiekiem.
Dziś wiem (dojrzewałam do tego dlugo) że byłam ofiarą. Myślałam "se" jestem mądra, wykształcona, zaradna - mnie to nie spotka. Ale spotkało. Dałam się zmanipulować i to strasznie.
Nie chcę wnikac w szczegóły ale napiszę tak - wczoraj pierwszy raz o tym co mnie spotkalo opowiedziałam neutralnej osobie i załapała się za głowę, a gdyby np. mój ojciec coś z tego się dowiedział - morderstwo pewne.
Czuję się okropnie, właśnie dlatego, że nikomu nic nie mówiłam, że sama z tym walczyłam.
Tak - ta twarda z pozoru baba dała się zmanipulowac.
Czuję wstyd, ból, złosc, żal...
Od momentu kiedy zdałam sobie sprawę, że jestem ofiarą - pozwalałam jak to mówie - powoli zdychac temu związkowi.
Byłam pewna, że już się emocjonalnie uwolniłam.
Kochac nie kocham na bank!!!
Ale emocje są.
Zebrałam się na odwagę i wedle zasady "kto mieczem wojuje..." - skończyłam to.
Ale dziś mam kryzys.
On oczywiscie wydzwaniał - nie odbierałam
Przychodził - nie otwierałam itd.
Od wczoraj jest cisza... i nie tęsknię ale znowu zaczyna się myślenie, głupie i naiwne ale jest.
Chyba tęsknię ! czy ja oszalałam???
Nie chce do tego waracc, bo ja wiem, że nic się nie zmieni, że jak wróci to znowu będzie jak było.... więc dlaczego tęsknię?
Nie tak żeby dzwonic ale jest mi źle, myślę... boję się, że się złamię.
Nie moge usiedziec dlatego proszę was nie o osąd - bo wiem że jestem głupia - ale o radę.
jak mam wytrwac w swojej decyzji?
Jak??????????????
napiszcie mi coś co zadziała, proszę
jak mam się od tego uwolnic, nie myślec, przetrwac tydzien, dwa...bo może po tym czasie będzie lepiej..