jazzify
13.09.12, 09:05
Bardzo się boję, że na starość z samotności będę typową zgorzkniałą babą. Boję się, że i mam nieuchronną świadomość połączoną z kompletnym brakiem nadziei, że zdechnę sama, a moje rozkładające się zwłoki zjedzą koty. Bo pewnie będę miała koty zamiast dzieci. Z resztą w ogóle mam zadatki na Wiolettę Villas ze swoją lubością do zwierzaków. Ostatnio odkrywam meandry gotowania i że nawet mi to wychodzi. Dla samej siebie się nie chce. Na karku czuję oddech października i operacji. Momentami chodzę po ścianach z bólu i wyję patrząc w lustro na swoją wyniszczoną powłokę. Nie potrafię dźwignąć zmian zachodzących na moim ciele i czuję się jak trędowata. Przeraża mnie jednocześnie zbliżający się termin. Do łba dokładam sobie Tym Co To Mnie Nie Chce chociaż nawet nie mam z nim kontaktu, a facet nie ma nawet świadomości, że ktokolwiek tak jak ja może o nim myśleć. Powypadkowi znajomi liżący rany po różnych dramatach sercowych nie ułatwiają.
Też jesteście czasami zakładnikami swoich myśli i lęków? Najgorsze walki toczę w swoim łbie tuż przed snem.