Dodaj do ulubionych

Wiara w... ludzi?

08.04.13, 11:20
Przed chwilą czytałem jakiś art. na wybiórczej, a dokładnie ten, w którym pojawiła się wzmianka o , cyt.

"jednej z naczelnych zasad Kodeksu cywilnego - zasadę współżycia społecznego, która określa minimum powszechnie przyjmowanych zasad poprawności czy uczciwości w relacjach z innymi osobami"

Pod art. komentarze nie zostawiły na tym zapisie suchej nitki. Obśmiano go twierdząc, że wszystkie firmy i większość ludzi (!) kieruje się wyłącznie chciwością, chęcią osobistej korzyści.

I tu pytanie moje do Was:

Wierzycie jeszcze w ludzi? Na pewno wierzycie w niektórych ludzismile, swoich przyjaciół itp.... Ale czy wierzycie w ludzi na tyle, żeby powiedzieć, że zwykła uczciwość i przyzwoitość (szukałem tego słowa parę chwil!) nadal obowiązuje?

A biznesowo? Czy w ogóle zrabialne jest przyzwoite prowadzenie firmy? Taki model biznesowy, który nie zakłada oszustwa, naciągnięcia, gwiazdek drodnym drukiem...
A jeśli wierzycie... to czy są jakieś branże, które uważacie za bardziej przyzwoite niż średnia?
Obserwuj wątek
    • kama729 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 11:49
      Szczerze, przyzwoite prowadzenie firmy jest nie zarabialne smile Ale przynajmniej przyzwoite. Wolę tą drugą opcję.
      Ale z drugiej strony tak się wszystkim pracownikom wydaje, że to ze skąpstwa. Jeśli podliczyć ZUSy, podatki od pracowników, swoje, wynajem lokalu i nie kombinowanie tam gdzie teoretycznie mogłoby się przykombinować (nie legalnie choć w miarę bezpiecznie), to zostaje nie wiele. I nie dziwię się niektórym pracodawcom, szczególnie mniejszych firm, że 'okradają' pracowników, jeśli państwo okrada ich (gigantycznymi kosztami).
      • robert.83 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 12:51
        >I nie dziwię się niektórym pracodawcom
        > , szczególnie mniejszych firm, że 'okradają' pracowników, jeśli państwo okrada
        > ich (gigantycznymi kosztami).

        A ja jednak się dziwię. Tzn. zależy co masz na myśli dając cudzysłów przy okradaniu. Jeśli chodzi o nie płacenie w terminie, nie płacenie ZUSu (i mówienie pracownikowi, że jest płacony) to dla mnie niedopuszczalne. A jeśli chodzi o okradanie przez niską pensję bo niewiele po podatkach zostaje to nie kradzież tylko rzeczywistość.

        Ale nie tylko o pracowników chodzi. Są też klienci, dostawcy itp. Nie podoba mi się sprzedawanie kitu, udawanie, że sprzedajesz coś czego nie sprzedajesz, żerowanie na niewiedzy... A tak wiele jest przykładów czegoś takiego.
        Zastanawiam się czy w ogóle da się jeszcze mówić ludziom prawdę, doradzać im, dostarczać prawdziwą wartość dodaną, a nie jakieś bzdety tety.
        • lesher Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:07
          Niestety chyba już nie.
          Nawet jeżeli Ty będziesz miał skrupuły, to wygryzie Cię konkurencja która nie będzie miała takich dylematów. A tym samym w odróżnieniu od Ciebie, będzie faktycznie bardziej skuteczna.
          A wobec dysfunckjonalności polskiego sądownictwa działalność niezgodna z prawem nie ma kompletnie znaczenia - co z tego że Twój konkurent działa łamie prawo, jeżeli ponosi tego skutków.

          PS. Polecam "Układ zamknięty", koniecznie przejdź się na ten film do kina. Niestety został nakręcony na bazie rzeczywistych wydarzeń.
          • robert.83 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:41

            Ale czy dostarczanie wartości klientowi, pracownikom itp naprawdę się nie opłaci?
            Ciężki zus, 'agresywna optymalizacja podatkowa'... no ok. Wiemy, rozumiemy.
            Ale co z pocztą pantoflową? Co z budowaniem wiarygodnej i przez to - w dłuższym okresie - elitarnej marki? Eliterność tu rozumiana jako przynależność do elity rynku pod kątem jakości produktu.

            W jakiejś tv widziałem wywiad z warszawskim pucybudem z galerii mokotów (chyba). Mówił, że nie ma już czegoś takiego jak marka dobrych butów! Mówił, że dobry może być dany model w danej serii... że nie ma możliwości oparcia się w ciemno na renomie producenta. Czyli marka staje się nic niewartym znaczkiem nie informującym o niczym. Czemu koncerny tak łatwo rozmieniają się na drobne? Przecież to się nie opłaca.

            I wiesz co pomyślałem? A może to skutek (prawie) doskonałej konkurencji? W realiach niezliczonych konkurentów, klientów, dostawców (w tym pracowników) nie opłaca się grać na zadowolenie klienta. Klient powracający jest za drogi w utrzymaniu. Lepiej wcisnąć na billboard ładną dupencję ze "szczerym uśmiechem", założyć jej okulary zerówki, żeby wyglądała tym bardziej profesjonalnie... i zapewnić o trosce o każdy aspekt klientowej egzystencji.

            Tylko później jest jakiś taki niesmak... że to jakiś cyrk. A my latamy w nim jak te małpy po wybiegu obrzucając się wzajemnie gnojemsmile... ekhm... tzn... tymi no... innowacyjnymi produktami.

            No ale nie chciałem tak pesymistycznie zakończyć, więc nie zakańczamsmile.

            Nadal wydaje mi się, że jest jeszcze miejsce dla dobrych majstrów, dobrych księgowych, doradców finansowych, serwisantów komputerowych, mechaników samochodowych.
            Być może jakaś większa rybka kiedyś odważy się na taki karkołomny (ryby nie mają karków, ale niech tamlwink) skok jak porzucenie ściemy na rzecz przejrzystej, jasnej jakości. Być może przyjdzie moda i na to.
            • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:04
              znam dobrego majstra, co robi po kosztach.
              natomiast branża samochodowa to patologia niestety.
              • robert.83 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:47

                Po kosztach też niedobrze. Zarabiaj i daj zarobić innym.
                • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:53
                  sam się zdziwiłem, że tak tanio wycenił (po robocie, bo wcześniej to nawet nie wspominał, ile weźmie, a jak pytałem, to jakieś kosmiczne kwoty podawał żartem), ale więcej nie chciał i już. pifka też. to co ja zrobię? przecież na siłę pieniędzy nie będę wyrzucał.
                  tak więc są uczciwi ludzie - i chciałbym dodać, że to głęboko wierzący człowiek tongue_out
            • lesher Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 17:07
              >
              > Ale czy dostarczanie wartości klientowi, pracownikom itp naprawdę się nie opłac
              > i?
              Z tego jakie przyjmowane są strategie wynika że nie. W Polsce konkuruje się przede wszystkim ceną, a jeżeli chodzi o "dostarczanie wartości klientom" to preferowana jest raczej strategia "klienta jednorazowego użytku"

              > Ciężki zus, 'agresywna optymalizacja podatkowa'... no ok. Wiemy, rozumiemy.
              > Ale co z pocztą pantoflową? Co z budowaniem wiarygodnej i przez to - w dłuższym
              > okresie - elitarnej marki? Eliterność tu rozumiana jako przynależność do elity
              > rynku pod kątem jakości produktu.
              To działa w przypadku drobnych biznesów (mechanik, fryzjer, ale już nie np. sklep spożywczy), natomiast duże podmioty raczej mało na to zwracają uwagę. Oczywiście są nisze, gdzie rzeczywiście to jest istotne, ale to raczej zupełny margines.
              >
              > W jakiejś tv widziałem wywiad z warszawskim pucybudem z galerii mokotów (chyba)
              > . Mówił, że nie ma już czegoś takiego jak marka dobrych butów! Mówił, że dobry
              > może być dany model w danej serii... że nie ma możliwości oparcia się w ciemno
              > na renomie producenta. Czyli marka staje się nic niewartym znaczkiem nie inform
              > ującym o niczym. Czemu koncerny tak łatwo rozmieniają się na drobne? Przecież t
              > o się nie opłaca.

              Bo wszyscy inni postępują tak samo...

              >
              > I wiesz co pomyślałem? A może to skutek (prawie) doskonałej konkurencji? W real
              > iach niezliczonych konkurentów, klientów, dostawców (w tym pracowników) nie opł
              > aca się grać na zadowolenie klienta. Klient powracający jest za drogi w utrzyma
              > niu. Lepiej wcisnąć na billboard ładną dupencję ze "szczerym uśmiechem", założy
              > ć jej okulary zerówki, żeby wyglądała tym bardziej profesjonalnie... i zapewnić
              > o trosce o każdy aspekt klientowej egzystencji.

              Jaka "idealna konkurencja"??? W większości branż w ostatnich latach miała miejsce konsolidacja, większość (wartościowo) rynku to oligopole, a nawet monopole. Ilu masz producentów samochodów? komórek? banków? telekomów? To z tego powodu strategia "mam w d..ie klienta" jest skuteczna - bo nie pójdzie gdzieś indziej, a nawet jak pójdzie to dostanie taki sam badziew (więc klienci "odchodzący" zostaną skompensowani niezadowolonymi "przychodzącymi" od konkurentów).
              >
              > Tylko później jest jakiś taki niesmak... że to jakiś cyrk. A my latamy w nim ja
              > k te małpy po wybiegu obrzucając się wzajemnie gnojemsmile... ekhm... tzn... tymi
              > no... innowacyjnymi produktami.
              To się ładnie nazywa "aktywna sprzedaż".
              >
              > No ale nie chciałem tak pesymistycznie zakończyć, więc nie zakańczamsmile.
              >
              > Nadal wydaje mi się, że jest jeszcze miejsce dla dobrych majstrów, dobrych księ
              > gowych, doradców finansowych, serwisantów komputerowych, mechaników samochodowy
              > ch.
              Doradców finansowych w Polsce nie ma wogóle. Ci którzy się tak tytułują są faktycznie sprzedawcami. Akurat w polskiej bankowości dymanie klientów jest niejako wpisane w biznesplan, na tym się wszystko opiera. Dla dobrej tzw. agresywnej sprzedaży prowizyjnej zadowolony klient to nieszczęście!
              W pozostałych przypadkach też jest różnie. Ludzie nie zawsze jeszcze (najczęściej) potrafią docenić jakość, i przyjąć do wiadomości że to kosztuje.

              > Być może jakaś większa rybka kiedyś odważy się na taki karkołomny (ryby nie maj
              > ą karków, ale niech tamlwink) skok jak porzucenie ściemy na rzecz przejrzystej, j
              > asnej jakości. Być może przyjdzie moda i na to.
              Myślisz że strzelą sobie nawet nie w stopę, ale w głowę tak dobrowolnie?
              Przecież dla nich taki układ jest idealny.
              Myślisz że tak dla funu pracują nad politykami, żeby tworzyć bariery wejścia dla potencjalnych konkurentów (wymogi kapitałowe, wymagania od czapy w zakresie bezpieczeństwa, fikcyjne wymogi dt. ochrony środowiska, itp. itd.)?
              Pamiętasz zajęcia z mikroekonomii pt. "oligopole" wink??
        • kama729 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:57
          Nie płacenie w terminie, nie płacenie ZUSu, teoretycznie jest okradaniem. Nie płacenie ZUSu czyli zatrudnianie na umowę o dzieło czy zlecenie nie koniecznie jak twierdzą niektórzy. Pracownik sam zgadza się na taką umowę więc teoretycznie nie może potem narzekać, bo mógł poszukać innej pracy ( takie zdanie niektórych moich znajomych pracodawców ).
          Cóż, każdy ma swoją filozofię, ale niestety prawda jest taka, że jakie podatki płaci duża firma, takie i mała. W związku z tym małą nei zawsze stać na uczciwe zatrudnianie. Słyszałam kiedyś od kogoś, że można być za PO, dopóki się nei otworzy własnej firmy i nie poczuje na własnej skórze.
          Mimo wszystko mogłabym się dorabiać na pracowniku czy komninacjach, ale tego nie robię ( choć ostatnio stwierdzam ze smutkiem, że chyba jestem jakimś alienem, bo konkurencja ma gdzieś uczciwość). Ale tak zupełnie uczciwie się nie da, bo nie przeżyjesz, dlatego mam dobrego księgowego, który dba o moje podatki i na szczęście nei płacę dużo.
          Na marginesie wg mnie jeśli się nei ma szacunku to pracownika i wyzyskuje na różny sposób, to jest się zwykłym bucem za przeproszeniem. I teraz pytanie, czy to ludzie tacy są, czy państwo ich tego uczy, wprowadzając chore stawki 'haraczu'?
          • robert.83 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 15:23
            > Na marginesie wg mnie jeśli się nei ma szacunku to pracownika i wyzyskuje na ró
            > żny sposób, to jest się zwykłym bucem za przeproszeniem. I teraz pytanie, czy t
            > o ludzie tacy są, czy państwo ich tego uczy, wprowadzając chore stawki 'haraczu
            > '?

            Ja tego też nie potrafię zrozumieć. Jak to jest, że pracodawca uważa się za jakiegoś lepszego niż pracownik?! Nie każdy, ale nie zdarza się to rzadko.
            Umowa o pracę nie zakłada nic typu "Tobie, Pracowniku, należy się mniej szacunku bo mniej zarabiasz i nie jesteś prezesem".

            Nie wiem, ale może mam to z łódki - gdzie każdy pełni swoją rolę i nie ma ról ważniejszych i mniej ważnych... ale nie uważam prezesa za bardziej godnego szacunku od asystentki. Jest trudniej zastępowalny, ze względu na kwalifikacje, kontakty i doświadczenia. Ale tylko tyle.

            Druga sprawa, nie rozumiem dlaczego na wyjazdach integracyjnych poza firmę miałaby obowiązywać taka sama hierarchia jak w firmie. Zamykamy drzwi, jesteśmy poza firmą, nie uczestniczymy w procesach biznesowych... więc każdy jest każdemu równy.

            Na szczęście w mojej firmie hierarchii jest tylko tyle ile niezbędne i mogę luźno rozmawiać ze wszystkimi. Jest szacunek dla człowieka itd. Pod tym względem firma idealna.
            • kama729 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 19:22
              No żeby wszyscy mieli Twoje myślenie, to by się nam lepiej żyło wink szęf dziś jest szefem, jutro może być pracownikiem. A brak szacunku wróci wcześniej czy później do niego. Ale o tym się nie myśli. Nie wiem jak jest na wyjazdach integracyjnych, byłam tylko na jednym, ale to można było raczej nazwać sex party a nie wyjazd. No ale przynajmniej szafowie byli na tym samym poziomie co pracownicy.. Czy pracownice raczej. No ale co firma to obyczaj heh..
    • bez.pokory Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:08
      Są ludzie i ludzie, dlatego, mimo wszystko, jeszcze wierzę...

      Są tacy, na których się nie zawodzę, ale są też tacy, którzy rozczarowują. Taka równowaga smile
      I wtedy przychodzą myśli, ze strasznie naiwna jestem, no i przykro, no i powtarzam sobie, ze juz nigdy więcej...

      a potem popełniam te same błędy
    • beja_81 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:14
      w ludzi owszem...

      a biznesowo to nie od kiedy sama zostałam łosiem swego pracodawcy...
      • robert.83 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:48

        Z tego co pamiętam lubiłaś swoją pracę, Bejko. Coś się stało?
        • beja_81 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:52
          nie no lubię nadal, ale mam świadomość, że 2 lata temu znalazłam się na liście łosi wink
          teoretycznie nic nie straciłam, za to pracodawca przyoszczędził na połowie etatu.
          • robert.83 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:54

            Jeśli na pewno nic nie straciłaś a on przyoszczędził, to jak dla mnie jest oksmile.

            A łoś to przecież ładne zwierzę. Dumne, skryte, długonogie wink.
            • beja_81 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:10
              niby tak, niby ok, tylko jak potem obserwujesz, że są tacy co jednak dostają dodatkową kasę, to się odechciewa...
              no ale póki co, dzieci w domu nie płaczą wink

              będąc łosiem trzeba uważać na jabłka
    • czarny.onyks Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 13:54
      biznesowo? nie wierzę...
      jak to mówią.......nie dymasz innych...dymają Ciebie....

      a prywatnie.......są ludzie uczciwi i przyzwoici, ale jest im trudniej...i są uważani za odmieńców....
      • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:03
        A jak nie pozwalasz się dymać, to Cię nazwą bynajmniej nie asertywną, tylko zimną i wyrachowaną suką... zwierzę jak zwierzę, bardzo mądre, sądzę jednak, że nie o psią mądrość tu chodzi... a najbardziej podoba mi się reakcja, kiedy ja dziękuję za komplement i odwracam się na pięcie i odchodzę... nie daję już tej satysfakcji na którą moja zdesperowana szefowa zapewne liczy...wink Lata treningu, ale mina szefowej - bezcennabig_grin
        • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:07
          tzn. na satysfakcję w postaci czego uważasz, że szefowa liczy?
          • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:08
            Takiej miny zbitego psa... o przepr. sukibig_grin
            • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:16
              nie rozumiem.. uważasz, że szefowa obdarowując cię komplementem oczekuje od ciebie miny zbitego psa? ciekawy tok myślenia...
              • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:23
                A według Ciebie hasełko o zimnej suce to najprawdziwszy komplement?
                • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:26
                  teraz to już nie rozumiem:
                  nazywa cię zimną suką? suspicious
                  btw: wspominałem ostatnio - niektóre się chełpią uważając się za zimne suki smile
                  • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:29
                    Tak się jej wymsknęło, gdy odmówiłam wykonania roboty za jej dwie ulubione mydlary... bo panie wybierały się razem na ważne spotkanie... do lumpeksutongue_out O czym zresztą po fakcie uprzejmie donieśli mi zaprzyjaźnieni uczniowie...
                    • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:31
                      muszę po unym powtórzyć: charakternaś.
                      • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:33
                        A jak inaczej przetrwałabym w tym dzikim świecie? Najsłabsi w gatunku są skazani na wymarcie, a mnie się nie spieszy...wink
                        • witamina_b12 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:36
                          a mówią że w edukacji to ciepłe posadki mają wink
                          • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:38
                            Mówią Ci co z boku patrzą... wtedy wszystko tak pięknie wygląda... a w środku jak w każdym środowisku są równi, równiejsi i wyrównani... a takim heretykom jak ja nie jest łatwo... ale cóż, lubię wyzwaniabig_grin
                            • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:44
                              ja bym jeszcze się dopytał, przepraszam za dociekliwość, ale od zawsze lubiłem w opowieściach dokładne scenopisy, jak byś mogła: to co ona ci kazała zrobić (jak nie możesz się zdradzic z obawy o zidentyfikowanie, to trudno) no i co ty jej odpowiedziałaś? (nie zrobię tego, bo...??) no bo przecież to polecenie od zwierzchnika było. nie bo nie? nie bo one zrobią jak wrócą? czy nie bo jestem zajęta (a to już by było krętactwo a nie odważne postawienie sprawy wink)
                              • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:48
                                Nie mogę sprecyzować, o co chodziło, ale odpowiedziałam książkowo...
                                Pani dyrektor, dziękuję za zaufanie, niestety zlecone przez panią zadania wykraczają poza moje kompetencje, więc próba wykonania ich i to w zbyt krótkim czasie, mogłaby fatalnie odbić się na psychice uczniów... jestem zatem zmuszona odmówić... tadambig_grin
        • tdf-888 Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:08
          i pytanie techniczne: w jaki sposób widzisz minę szefowej po odwróceniu na pięcie? tongue_out
          • blue_velvett Re: Wiara w... ludzi? 08.04.13, 14:10
            Najpierw dziękuję za komplement, z uśmiechem patrzę głęboko w oczy, a potem odchodzę z tymż błogim uśmiechem na twarzy... a mina zaobserwowana również przez osoby postronnetongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka