Dodaj do ulubionych

rozstanie...

18.06.13, 20:41
Witajcie, wracam na to forum po 2 latach nie bycia ... tutaj...2 lata temu rozstałam się ze swoim facetem po 7 latach, po roku od rozstania poznałam super faceta, mieszkał w UK, zakochaliśmy się w sobie w ciągu "chwili"...On rzucił wszystko, przeprowadził się do mnie, odrazu zamieszkaliśmy razem, ale...wszystko się skończyło. Powiedział że nie radzi sobie w PL, w Warszawie, że musi wyjechać i rozstać się ze mną żeby wszystko sobie w głowie poukładać, dużo rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku że może kiedyś nam się uda, ale teraz za dużo spraw się nawarstwiło i On nie daje rady...wyprowadził się.
Radzę sobie jakoś, funkcjonuje...ale ciągle o nim myślę...przypadek ten jest dla mnie o tyle bardziej bolesny niż moje pierwsze rozstanie, że mam wrażenie że On jest miłością mojego życia, dogadujemy się super, oczywiście kłócimy itd jak normalni ludzie...wiem że sama narobiłam błędów...jak mam sobie poradzić z nadzieją że On wróci...czy w ogóle zatęskni sad????
Obserwuj wątek
    • torado Re: rozstanie... 18.06.13, 20:47
      to trudne doświadczenie, współczuję Ci i nic mądrego doradzić nie umiem, bo sama coś podobnego przeżyłam i miotałam/miotam się strasznie. Przytulam smile
    • duza_madzia Re: rozstanie... 18.06.13, 20:50
      A Ty i możesz "pojechać za nim"? Skoro On mógł zostawić wszystko dla tej miłości...
      Może warto sprawdzić co będzie dalej o ile to tylko życie w Polsce stanowiło kłopot
    • mayenna Re: rozstanie... 18.06.13, 20:58
      Porozmawiaj z nim.
      Powiedz co czujesz a potem wszystko w jego rękach.
      Ale moim zdaniem jak rozwiązaniem problemów jest rozstanie to już koniec. Ludzie jak się kochają to wspólnie je rozwiązują, razem szukają wyjścia. Nie ma opcji, że rozstajemy się żeby odpocząć, przemyśleć bo po co? Kochamy się to chcemy być razem na dobre i złe.
      • szymon_gw Re: rozstanie... 19.06.13, 00:21
        mayenna napisała:
        > Ale moim zdaniem jak rozwiązaniem problemów jest rozstanie to już koniec. Ludzie
        > jak się kochają to wspólnie je rozwiązują, razem szukają wyjścia. Nie ma opcji,
        > że rozstajemy się żeby odpocząć, przemyśleć bo po co? Kochamy się to chcemy
        > być razem na dobre i złe.

        O to, to! Jeśli tak ten Roma(n) locuta, casus finita. Tę sprawę zamknąć i nie zadręczać się złudnymi nadziejami. A że dziś od rana jakoś tak każda szklanka wydaje mi się do połowy pusta, to dodam jeszcze, że "rozstać się, aby wszystko sobie poukładać" to potrzebują często na realizację planu B, jak np. Beata. Niemożliwe? Nikt w to nie wierzy, a często jednak. Albo powodowany jakąś źle pojętą litością nie chce krótko i wyraźnie powiedzieć, że to koniec. A to czy tak, czy tak, to jest koniec. And here we go again.
        • green.amber Re: rozstanie... 19.06.13, 09:12
          szymon_gw napisał:

          > mayenna napisała:
          > > Ale moim zdaniem jak rozwiązaniem problemów jest rozstanie to już koniec.
          > Ludzie
          > > jak się kochają to wspólnie je rozwiązują, razem szukają wyjścia. Nie ma
          > opcji,
          > > że rozstajemy się żeby odpocząć, przemyśleć bo po co? Kochamy się to chce
          > my
          > > być razem na dobre i złe.
          >
          > O to, to! Jeśli tak ten Roma(n) locuta, casus finita. Tę sprawę zamknąć i nie z
          > adręczać się złudnymi nadziejami. A że dziś od rana jakoś tak każda szklanka wy
          > daje mi się do połowy pusta, to dodam jeszcze, że "rozstać się, aby wszystko so
          > bie poukładać" to potrzebują często na realizację planu B, jak np. Beata. Niemo
          > żliwe? Nikt w to nie wierzy, a często jednak. Albo powodowany jakąś źle pojętą
          > litością nie chce krótko i wyraźnie powiedzieć, że to koniec. A to czy tak, cz
          > y tak, to jest koniec. And here we go again.

          zgadzam się z przedmówcami w pełnej rozciągłości i trzymam kciuki za skuteczne wyleczenie się z pana, dobre życie własne i spotkanie tego właściwego, bo ten nim nie był wink
          słuszne wydaje mi się absolutne zakończenie kontaktów (bo w czym może pomóc? w rozdrapywaniu ran? to działa u kotów nie u ludziwink), w celu wyeliminowania ewentualnego planu ECh czyli Ewentualnego powrotu Chwilowego czy właśnie Twojego tkwienia w złudnych nadziejach
          to że mu dobrze życzysz dobrze o Tobie świadczy, ale wściekać się i złościć w takiej sytuacji też jest całkiem słusznym wink
    • 4bruno Re: rozstanie... 18.06.13, 21:08
      mam dokladnie to samo....ja zerwalam, nie bylam do konca swiadoma co zrobilam...potrzebowalam chwilke samotnosci ale odsunal sie...nie chce rozmowy...probowalam porozmawiac ale odsunal sie...juz na zawsze...........
      • dora_1983 Re: rozstanie... 18.06.13, 21:15
        problem tkwi w tym, że całkowicie rozumiem to że wszystko go przytłacza...i cieszę się że możliwie jest mu teraz lepiej...wczoraj rozmawialiśmy, pytał czy może mi jakoś pomóc....właśnie, najgorsze jest to że cieszę się że podjął taką decyzję, bo chce dla niego jak najlepiej....
        • duza_madzia Re: rozstanie... 18.06.13, 21:17
          hmmm
          albo jestem za stara albo jeszcze za młoda
          nie rozumiem "kompletu"
    • wyszeptany-o-zmroku Gdybyście.. 19.06.13, 07:43
      ..faktycznie się kochali,to mimo przeszkód dążylibyście do tego,by być razem..Miłości nie są łatwe,ale po takich właśnie sytuacjach można określić jej szczerość,jej siłe,jej moc...
      • ame_belge34 Re: Gdybyście.. 19.06.13, 08:21
        Z ust mi to wyjąłeś ...
        łatwo jest kochać, jak wszystko sie pięknie układa ...
        • wyszeptany-o-zmroku Re: Gdybyście.. 19.06.13, 08:25
          Z ust??? big_grin

          Tak,masz rację Ame.
        • zed-is-dead Re: Gdybyście.. 19.06.13, 09:17
          Jak się pięknie układa - to jest właśnie miłość. Jak układa się gorzej - to można mówić co najwyżej o przyzwyczajeniu.
          • torado Re: Gdybyście.. 19.06.13, 19:15
            zed-is-dead napisał:

            > Jak się pięknie układa - to jest właśnie miłość. Jak układa się gorzej - to moż
            > na mówić co najwyżej o przyzwyczajeniu.

            właśnie tu tkwi sedno problemu....miłość jest wtedy, gdy mimo jakichś niedogodności jesteśmy razem...
    • tapatik Re: rozstanie... 19.06.13, 09:35
      dora_1983 napisała:

      > i doszliśmy do wniosku że może kiedyś nam się uda

      W następnym wcieleniu?

      > jak mam sobie poradzić z nadzieją że On wróci...

      Znaleźć kogoś innego.

      > czy w ogóle zatęskni sad????

      Na pewno chcesz znać odpowiedź na to pytanie?
      • zed-is-dead Re: rozstanie... 19.06.13, 09:40
        tapatik napisał:


        > Na pewno chcesz znać odpowiedź na to pytanie?

        O to, to! 10/10 Tapatiku!
        • green.amber Re: rozstanie... 19.06.13, 10:05
          Brutale... wink
          ale to fakt, coś w tym jest, że rany cięte goją się szybciej niż rwano-szarpane wink
      • tygrysgreen Re: rozstanie... 19.06.13, 13:50
        nie da się ukryć żeś Tapatik trafił w sedno
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka