na.walizkach
28.07.13, 13:21
No i stanelam w martwym punkcie ....... mam 30 lat (ehh ta magiczna trzydziestka smile ) i jestem sama ( tutaj powinny byc oznaki rozpaczy )
Nie mam zamiaru uzalac sie nad soba, mimo ze sa dnie kiedy chcialabym przykryc sie koldra tak pod sama glowe i nigdy juz nie wychodzic
Nie chcialabym (jeszcze) kupowa sobie kota..... bo to by oznaczalo totalne poddanie sie czynnikom zewnetrzym i przylatanie sobie tak nie chcianego napisu (domyslic sie latwo)
Nie wiem nie rozumiem i nie potrafie ogarnac dlaczego tak trudno znalezc samca alfa za granica? normalnego samca dodam, no moze bym powiedziala ze tego kochanego mezczyne, pokrewna dusze, moja zgubiona polowke.
Moze moja w tym wina ze nie mam konta na portalach randkowych, nie szukam tak jakby oficjanie oglaszajac sie gdzie popadnie, zadne z tych rzeczy, dlaczego? nie wiem, zawsze chcialam spotkac kogos w zwyczajny sposob, taki normalny jak sie poznaje ludzi,ale to ze mieszkam za granica tego mi nie ulatwia a wrecz przeciwnie, bo jak czesto mozna spotkac swoja polowke za granica idac na ulicy albo w sklepie ,pubie gdzie prawdopodobienstwo spotkania polaka jest jakby to powiedziec 3/10 a reszta to tubylcy a w polsce to takie 10/10 przeciez wiec szanse marnawe ze tak bym to powiedziala.
Wiec co dalej?