i to bardzo.... rączki sine, paluszki sztywne z zimna, z nosa ciecze
alem zmarzła w szlachetnym celu

jak zwykle wracałam z roboty przez park, ciemno było kompletnie, ale koło schodków przed fontannami widzę dziewczynę i cóś na ziemi
a to było serce ułożone ze świeczek do podgrzewaczy i w środku piękny bukiet róż
i ona mię poprosiła, cobym jej te lampeczki pomogła pozapalać, bo zaraz będą tu zaręczyny jej Siostry
no to rzuciłam siaty z zakupami, torebkę i zapalałam - a było ich z 50 co najmniej
aż straż miejska przyjechała i zapytali, co tu się robi
ale jak usłyszeli, ze zaraz będą zaręczyny i potem się posprząta, to nie kazali gasić i poszli, życząc wszystkiego najlepszego
zaręczania nie widziałam, bom już całkowicie zmarzła, a i lampki gasły co chwilę, więc powiedziałam, że muszę iść już
w sumie idea fajna, tylko ja bym to ciut inaczej zrobiła

nie przemyśleli tego, że tak wiatr będzie duł niemiłosiernie i wszystko pogasi