Nie az tak

tylko o zmyslach bedzie.
Jak obieracie otaczajaca przyrode, niech bedzie nawet wszechswiat.
Czy sie gapicie, czy jednak nie zwracacie uwagi. Wsluchujecie sie. Zatrzymujecie w danej chwili, tak by nic innego sie nie liczylo. Nic nie bylo wazne. Tylko to co widzicie, slyszycie, czujecie, a nawet smakujecie. Dobre sa sniezki padajace prosto z nieba
Jesli chodzi o mnie. Ja od zawsze bylam ciekawska swiata, jego natury. To co zyje mnie od zawsze interesowalo.
Czasem.lubilam lekkie ekstremum. Na burze sie pogapic. Moj Paziek uwielbia. Kurde. Kiedys moze bedziemy siedziec w samochodzie i sie gapic. Oooo wyjechalabym z nim.na jakas gorke. Bezpiecznie by sie czlowiek czul w takiej klatce
Lubie jak chuczy wiatr. A uwielbiam.nie czuc wiatru a slyszec go z daleka. Slyszec jak wedruje po drzewach. Juz wtedy wiem ze niedlugo przyjdzie i mnie dotknie a nawet przeleci

)
Kiedys spacjalnie bieglam w deszczu. Ooo a deszcz w sloncu to juz w ogole swietna sprawa. Ale taki delikatny. Czuje sie wtedy takie dreszcze.
No wlasnie. Od zawsze bylam.ciekawa. Mysle ze moja wrazliwosc. (kiedys myslalam.ze jej nie mam... Skomolikowana sprawa...) Cos tam. Odrobine jej chyba posiadam. Uwrazliwilam sie bardziej w ostatnim.czasie. Jeszcze bardziej zaczelam.sie przygladac. Wzielam nieco swiat pod lupe. Studia tez w wieksze zaciekawiwnie mnie wprowadzily. Ptaszkami zaczwlam.sie interesowac. Wyostrzylam.sobie sluch.
Teraz to wyglada tak ze wszystko samo sie do mnie garnie. Nie wpatruje sie a obraz staje mi przed oczami. Nie wsluchuj sie a slysze
Teraz o dzisiaj.
Jestem w kosciele. Pierwszy raz w nieznanym mi. Na alleluja wstaje i... Slonca mi po twarzy jara. Ja cieplutko, milo.sie zrobilo. Tak stoje i zamykam oczy. Chlone go. Zerkam.na swoje cialo. Czy mam wiecej na sobie swiatlosci. Nie, tylko na twarzy slonce mi siedzi. Siadam na kazaniu. Cien mnie ogarnia chlod. Kazanie juz prawie ze sie konczy. No i slonce znowu mi na twarz zaglada ^^ ale teraz skromnie. po kazniu.. Wstaje. I znowu pieknie jara. Znowu slepia zamykam. Milo. Zerkam.na siebie. Slonce w trakcie kazania prawdopodobnie z pod szyi zawedrowalo pod biust. Tyle trwalo kazanie

doklanie mnie oswietlalo. Cala glowe. Hehe mialam jakby popiersie ze swiatlosci slonca zrobiine. Mialam biale lica.
Zapytacie skad to tak pamietam? Ze moze teraz sobie lietrki zwymyslalam.
Ano pamietam.... Bo gdy slonce mnie tak jaralo to myslalam juz wtedy ze komus o tym opiwiem. Wiec przykladalam sie bardziej. Odbierslam.to co dookola. Wyostrzalam.zmysly. Bo mialam.mysli ze moze to nie tylko ja o tym bede wiedziala. Troche to chore. Ze majac mysli ze robie cos dla kogos zalezy mi bardIej..Bardziej sie staram. Mialam.mysli ze moze nawwt o tym na forum.napisze. Wiec staralam sie bardziej zeby bylo o czym pisac. A ze moje zmysly oszukiwac nie potrafia.... Nic nie zmysla. Musze liczyc tylko na nie. Nic jie przeinacza...
Co do koscielnego slonca. W trakcie mszy w koncu si rozproszylo. Jak popiersie mi zaraz po kazaniu oswietlalo. Tak pozniej zeszlo mi z twarzy. Calkiem.sie zsunelo. Poszlo za filar. Nastal czas komuni. Ide. Klekam. I..... Znowu slince mam na twarzy. Znowu mnie jara.
Tyle o koscielnym

Teraz o moim.okolicznym.
Wrocilam.do domu. Szlam od busa. Ok kilosa. Pieknie swiecilo. Bedac na zewnatrz tez slnce chlonelam. A wieczorem poszlam na spacer. Widzialam przeogromniaste czerwonw zachodzace slince.
Wiecie do jakich mysli doszlam? Ze jest mnie za duzo. Ze nie powinnam tyle pisac. Bo daje za duzo materialu. Za duzo moze wynikac nie porozumien. Dobra. Juz niewazne. Spac mi sie chce ojrutnie. Sory za lietry i za bezsensowne gledzenie.