Dodaj do ulubionych

Samotność...

20.05.15, 12:36
Mam 37 lat dwóch udanych synów i kochającego męża .Brzmi pięknie i w istocie takie są fakty ,więc skąd we mnie uczucie samotności?Może to źle interpretuję ?Tak czy inaczej coś ze mną nie tak skoro izoluję się od znajomych ,rodziny i nauczyłam się już pięknie uśmiechać pomimo tego ,że wcale mi nie jest wesoło.Nie mogę utrzymać się w żadnej pracy dłużej niż 3 m-ce bo jak ktoś krzywo na mnie spojrzy to dostaję ataku paniki ,że coś robię źle i poprostu wycofuję się i uciekam ,zamykając się w domu daleko od ludzi .Każde wyjście z domu powoduje u mnie lęk nie do opisania.Jadę samochodem i serce chce wyskoczyc mi z klatki.Jak mogę siebie określic ,chyba wycofana a nigdy taka nie byłam bo zaczęło sie to jakieś dwa lata temu po utracie pracy w którą wkładałam całe serce(firma zbankrutowała).Zgłosiłam problem swojemu lekarzowi interniście ,który stwierdził to depresja i przepisał jakieś psychotropy po których stan się pogłębił więc zmienił ,lecz sytuacja bez zmian.Na ostatniej wizycie powiedział ,że on juz nie wie co ma zrobic ,bo leki powinny działac a nie ma efektów bo widocznie ja jestem negatywnie nastawiona.Rany o niczym innym nie marzę jak o tym ,żeby być znowusz sobą tą wesołą i pewną siebie kobietą.Bezradność mnie dobija i jak tu dalej z tym żyć...?
Obserwuj wątek
    • maruda2 Re: Samotność... 20.05.15, 13:02
      Wiesz - zanim doczytałam Twojego posta do końca, to też uznałam, że masz objawy depresji. Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że leczenie depresji to bardzo długotrwały proces. I że ono nie może polegać jedynie na podawaniu leków. Udawanie przed rodziną i znajomymi, że nic się nie dzieje chyba też nie jest dobre. Myślę, że potrzebna jest rozmowa no i przede wszystkim profesjonalna pomoc psychologiczna. Sam internista chyba wiele tu nie zdziała. Spróbuj się rozejrzeć za terapią. I nie trać nadziei. Pozdrawiam ciepło smile
      • innna37 Re: Samotność... 20.05.15, 14:44
        Hmm czyli jednak czeka mnie wizyta u psychiatry bądź psychologa sadNiby jestesmy tacy wyedukowani a jednak wstydzimy się przyznać ,że to może byc depresja .Dziękuję za ciepłe słowa otuchy naprawdę dla mnie to dużo bardzo dużosmile
        Pozdrawiam smile

        • green.amber Re: Samotność... 20.05.15, 18:33
          wstyd chyba nie ma zbyt dużego związku z edukacją wink
          po drugie jeśli tak jak powyżej opisałaś objawy interniście to zupełnie nie wiem w czym on znalazł depresję (ale nie psychiatrą, jestem tylko ciekawskawink) prędzej wyziera z tego obrazu jakaś zaktywizowana fobia albo nieumiejętność radzenia sobie ze stresem (ciało migdałowate przejęło władzę nad ciałem i umysłem i wieje, gdzie pieprz rośnie, kiedy tylko wyczuje okazję) oraz wydaje mi się nieprawdopodobne, że mógł przepisywać leki antydepresyjne, zamiast skierować do specjalisty...
          a nawiązując do ostatnich zdań o nastawieniu i marzeniach - to co konkretnie zrobiłaś, żeby ten stan szczęśliwości ze starych dobrych czasów przywrócić oprócz internisty i jego leków??
        • zed-is-dead Re: Samotność... 21.05.15, 15:13
          Pamiętaj, że psychiatra jest takim samym lekarzem, jak kardiolog, czy chirurg. Możesz dla świętego spokoju poprosić jeszcze o konsultację neurologiczną i sprawdzić poziom hormonów.
          Powodzenia i zdrowia.
    • mavika_88 Re: Samotność... 20.05.15, 19:26
      Najpierw cieleśnie, nawet nieco medycznie.
      Nie mam pojęcia z czym się je depresje, wiec pod tym względem nie doradzę, nic mądrego nie powiem. Wiem że może być ona objawem jednej z chorób mianowicie - hashimoto.
      "Hashimoto jest chorobą autoimmunologiczną. Nieleczona, lub nieprawidłowo leczona, może doprowadzić do poważnych powikłań. Do jej objawów należą min. depresja i wahania nastrojów. Jak z nimi walczyć?"
      "Emocje i nadmierny stres mocno wpływają na rozwój choroby Hashimoto. Bardzo często objawem towarzyszącym chorobie są wahania nastroju, a jego spadek prowadzi do depresji, z którą trzeba walczyć równie mocno, jak z Hashimoto. Odpowiednie leczenie za pomocą precyzyjnie dobranej dawki leku pozwala zminimalizować objawy takie, jak obniżony nastrój czy spadek libido u pacjentów. Pomóc może także odpowiednio dobrana dieta."
      Urywek stad.
      wystarczy wpisac w google "depresja hashimoto". Nie czytałam innych. wziełam pierwszy lepszy artykuł.
      Z racji że znam dobrze Hashimoto. Tworze razem zwiazek z tym Japóńcem to nieco jestem w tym temacie doinformowana. Jednak w temacie depresji jestem laik.
      Myślę, ze przede wsyztskim powinny być proobione badania by sprawdzic jak funkkcjonuje Twój organizm. W depresji z tego co mi wiadomo wit B12 jest na bardzo nizutkim poziomie.
      No i ja na Twoim miejscu zbadałabym sie w kierunku tarczycy, w szczegołnosci gdy masz jakieś objawy. wtedy byłoby coś wiecej wiadomo. No chyba że ciało od środka przegladniete suspicious
      Tyle o ciele.

      Duchowo.
      Wpierw zainteresuj sie ciałem tongue_out przeprowadź monitoring, jeśli wszystko ok to bierz sie za sferę mentalną. Przede wszystkim siły życzę, wytrwałości.
      aaaa stres ma ogromny wpływ na ciało.... Skoro u Ciebei jest z tym spory problem, ciężko go opanować, to ciałko może Ci sie soprzeciwiać, może być chore od stresu i ze sfera mentalną ciagle bedziesz miał problem sad i tak będzie zamkniete koło...
      radosci Ci życzę, żebyś próbował odnaleźć ją w drobnych nawet rzeczach. No i nie przejmuj sie, przynamniej próbuj.
      Trzymaj się smile
      • innna37 Re: Samotność... 21.05.15, 09:02
        Witam serdecznie i dziękuję za podpowiedzi bardzo mi pomocnesmileMoże najpierw o lekarzu interniście tak od razu przepisał mi leki na depresję najpierw Mianseryne ale nie mogłam przez nią przebrnąć następnie Lerivon a teraz Tritico (tak to się chyba powinno pisać).I nic nie działasadDwa lata temu zrobiłam badania tarczycy i mam HASHIMOTOsadMieszkam w Łodzi i znalezienie tutaj lekarza endokrynologa na NFZ graniczy z cudem ,więc poszłam prywatnie (150zł) gdzie każda wizyta wyglądała tak ,jeśli czuje się pani lepiej to całą tabletkę EUTXYROXU 0.25 a jak gorzej to 1.5 tab.Po czym przestałam chodzić bo nie widziałam efektów.Pewnie zaraz ktoś powie ,to zmień lekarza ...Zmieniłam i terapia dokładnie taka sama oprócz tego ,ze dostałam jeszcze wit.D3 2000jednostek .I to byłoby na tyle.
        Dziękuję za rady i empatię z jaką się tutaj spotkałamsmile
        • mavika_88 Re: Samotność... 21.05.15, 14:42
          Jak milo poznac hashimotke kiss jak "dobrze" z masz diagnoze. To jest pozytyw bo przynajmnoej juz cos wiesz smile

          O depresji i leczeniu nic nie wiem. Nie podpowiem to dla mnie kosmos.
          Ale Euthyrox... Masz dawke 25 mikrograma?!! Toz to dawka dla niemowlaka... W sumie... Ja sie na takiej dawce leczylam dwa lata sad potem zaczelo byc gorzej zmienilam endo i dobilam do 88 smile ale wg. Endo i ta jest za malo..bylam na jednej wizycie prywatnej. Powiedzial ze nawet do 100 mozna bedzie dobic. Ale.... Przeszlo pol roku nie mialam kasy na leczenie. Odpuscilam. I badania tez. Dzisiaj po 8 miesiacach przerwy porobilam caly komplet. Mysle ze jesli chodzi o tacmrczyce to jest w miare ok smile mjac kase w koncu postanowilam sie ogarnac.
          Nie bede opisywac swojej drogi jak doszlam do diagnozy hashimoto. Powiem tak.... Ciezko bylo sad walczylam.z wiatrakami - lekarzami. Juz choroba nie byla tak upierdliwa.. Co lekarze. dopiero musialam sama zrobic pewne badania zeby lekarz zobaczyl. Bo po co zrobic przeciwciala? Juz po usg bylo widac z jest hashi... Ale lekarz nie zlecal.dalszych badan. A po chokere. Jak pacjent zacznie padac. Jak bedzie zle to wtedy zacznie leczenie.

          Skoro wiesz z masz hashimoto to tym wpierw sie zainteresuj. Przede wszystkim.znajdz dobrego lekarza!! Polecam rowniez napisac na forum "hashimoto". Tam tez dziewczyny poleca Ci dobrego endo. W Twoich okokicach.
          Moze jestes ciagle nieunormowana i Twoje cialo tak swiruje. Jak juz wspomnialam. Jest powiazanie z hashimoto i depresja.
          A co do wit d3. Dwa lata temu zbadal. Sama.... Ponizej normy. Grubo ponizej. Ponizej dl doroslych. Ponizej nawet dla dieciakow. Lekarz endo nie przepisal mi wit D . Bralam sama dawke 1 j. Czyli tysiaka. Bralam w okresie zinowym. Dzisiaj wspomnialam.o tym.lekarzowi to powiedzial ze to niejest dawk lecznicza. Ze stanowczo za malo... Rok temu wit D znowu ponizej normy. Tym razem tylko ponizej normy dla doroslych tongue_out endo nie zlecil wit D. Powiedzial jedynie ze wiekszosc ludzi ma niedobor. (juz o tym gdzie indziej wspomniala. Naposze jesze raz). Bylam dzisiaj u lekarza zeby odebrac mamy wynik z wit D. Zamienilam.slowo. Bylam zszkowana ze trafil sie taki lekarz ktory leczy niedobory wit D. Od razu przepisala mamie w kroplach. Mi zapewne zrobilaby to samo. Nie wiem jaki mam poziom.w tym roku. Ale doktor mnie zainspirowala i dzisiaj oproc trojcy tarczycowej zrobilam takze wit D.
          Nie woem.co Ci jeszcze powiedziec....
          Cholernie mi milo by mysle ze jakis sposob Ty mnie rozumiesz a ja Ciebie. Ogarniesz tarczyce i wtedy zobaczysz czy Ci sie polepszy. Mocno trzymam kciuki.!! Szkoda zycia... Szkoda sie meczyc.... A Ty ewidentnie to teraz robisz i czujesz sie w tym wszystkim bezradna.
    • fripoo Re: Samotność... 21.05.15, 09:19
      ja bym nie brał tego co psychiatrzy przepisują, oni sami niech się leczą, weź się w garść, nikt za ciebie tego nie zrobi
      • innna37 Re: Samotność... 21.05.15, 12:28
        Dlatego właśnie przestałam brać te świństwa,bo było jeszcze gorzej sadCzułam się poprostu otumaniona a przeciez mam dużo obowiązków napewno dzieci i nie mogę chodzić po domu jak duch i spać kiedy tylko mam taką potrzebę.A lekarz jak to lekarz nic tylko chemia .Nie zaproponował mi żadnej terapii ale masz rację jeżeli sobie sama nie pomogę to nikt tego nie zrobi .Tylko jak wziąć się w garść skoro jej nie masz(mam na myśli totalną bezradność).Z drugiej strony obwiniam siebie bo inni jakoś sobie radzą a mają po stokroć beznadziejną sytuację .No i tak to jest...
        • fripoo Re: Samotność... 21.05.15, 12:31
          ja ma beznadziejna sytuację i jakoś idę do przodu, bez pomocy psychologów czy psychiatrów
        • tdf-888 Re: Samotność... 21.05.15, 12:32
          a z mężusiem gadałaś o swojej słabości??
          jak kocha, to zrozumie.
          • innna37 Re: Samotność... 21.05.15, 16:59
            nie mam słabości
    • zed-is-dead Re: Samotność... 21.05.15, 15:11
      I tenże internista nie wysłał Cię na konsultację do psychiatry?
      • innna37 Re: Samotność... 21.05.15, 16:58
        Sugerował,że skoro jego leczenie nie pomaga powinnam udać się do psychiatry.
        • zed-is-dead Re: Samotność... 21.05.15, 17:56
          To skorzystaj. Generalnie im więcej specjalistów obejdziesz - tym więcej będziesz wiedziała, co Ci jest. A spektrum możliwości jest szerokie - od depresji przez problemy hormonalne, neurologiczne, aż po hashimoto - jak to Mavika zasugerowała.
          Niezależnie od wszystkiego - trzymam kciuki i zdrowia życzę smile
          • tori_anka Re: Samotność... 21.05.15, 20:26
            Warto pomęczyć się ze specjalistami, choćby po to, żeby postawili diagnozę. Dużo lepiej się walczyć z czymś, gdy znamy tego nazwę. Depresja to trochę zbyt ogólne... też tak mi mówiono przez lata, aż w końcu sama zaczęłam szperać węszyć i postawioną sobie diagnozę, potem potwierdzoną w szpitalu. I jakoś tak mi łatwiej, kiedy wiem z czym dokładnie mam do czynienia, kiedy wiem, ze to taka a taka choroba i zachowuję się w określony sposób przez nią właśnie. Uciekłam od farmakologii, zostawiłam sobie tylko leki ziołowe dostępne bez recepty. I powiedziałam bye lekarzom psychiatrom... teraz szukam terapeuty.

            A i tarczycę to przebadaj sobie wzdłuż i wszerz.
    • tapatik Re: Samotność... 22.05.15, 08:23
      "Na ostatniej wizycie powiedział ,że on juz nie wie co ma zrobic ,bo leki powinny działac a nie ma efektów bo widocznie ja jestem negatywnie nastawiona."

      Zmień lekarza.
      To co się z Tobą dzieje jest zbyt poważne, aby szukać pomocy na forum.
      Tym bardziej, że lekarz u którego byłaś to internista. Znajdź specjalistę.

      Co na to wszystko Twoja rodzina?
      • innna37 Re: Samotność... 22.05.15, 10:55
        Nie chcę martwić rodziny i maskuję problem natomiast rozmawiałam ze znajomymi,którzy korzystali z pomocy psychiatrów i trochę mnie to zniechęca ,ponieważ w grę wchodzi sama chemia i to jeszcze zależy na jakiego lekarza się trafisadPotrzebny mi RESET tylko jak to zrobić...?Wiadomo,że się nie da ,więc muszę walczyć nie poddawać się ,bo inni mają gorzej.Jest taki dzień jak dzisiaj ,że wszystko nabiera sensu i czuję się silniejsza i nagle nie wiadomo czemu przychodzi taki dzień ,że czuję się jakbym z wysokiej góry spadała w ciemną dziurę .I wszystko co dotychczas miało sens go tracisadTak czy inaczej dziękuje za wszystkie rady bo wiem ,że są szczere i cieszę się ,że nie jesteście obojętni na drugiego człowieka.Nie szukam lekarstwa na forum ale tak poprostu dobrze się podzielić ZMORAMI z obymi a po kilku dniach jakby znanymi mi osobami,przecież też to robicie...
        • fripoo Re: Samotność... 22.05.15, 11:01
          ja przechodziłem to samo co ty, nauczyłem się tłumić w sobie dołki, nie wiem masz jakieś hobby?
        • mavika_88 Re: Samotność... 22.05.15, 12:11
          To normalne ze bywaja lepsze i gorsze dni. Wazne by nie zabieraly nam naszej codziennosci, zeby nie byly dla nas zmora i nie byly zbyt czeste.
          A trzymanie wszystkiego w sobie tez nie jest dobre. Prawie cwierczwiecze trzymalam. W koncu pokazalam sie wpierw obcym realnym a potem obcym wirtualnym. Dla swoich nadal sie skrywam i pewnie nigdy sie nie pokaze. Tutaj zawsze bede zhermatyzowana, bo tsk jest lepiej.
          • fripoo Re: Samotność... 22.05.15, 12:17
            m rodziny nie zmienisz tak ja swojej, moim zdaniem nie ma co się oglądać za siebie
            • mavika_88 Re: Samotność... 22.05.15, 12:30
              Wiem ze nie zmienie. Nie zmienie klimatu. Uswiadamiajac sobie cos, wlasnie przestalam sie ogladac albo inaczej. Uswiadamiajac sobie cos - dostrzeglam w sobie sile. To ze moge sama kroczyc. Izolacja w srogim klimacie jest najlepsza. Wtedy cieplo zatrzymuje sie w sobie.
              Napewno jestem od paru lat duuuuzo silniejsza.
              Dzisiaj przeczytalam slowa.
              "czescia rozwoju procesu samooakceptacji jest uwolnienie sie od opini innych ludzi (w tym przypadku bliskich)."
              Do tego bylo zdjecie. Kobieta stojaca na lace z klatka w reku. A w gorze szybujacy ptak.
              Dziwaczny dzisiaj bedzie dzien.... Dziwaczny...... Cos sie bedzie czuc.
              Jedno.slepie mam ciut przekrwione. Czasem mi sie zdarzylo ze zylka peknie.
              Nie lubie i nie praktukuje gdy ktos widi moje lzy. Ale.... Dzisiaj malo kto nie bedzie plakal crying
              • fripoo Re: Samotność... 22.05.15, 12:31
                a jaki powód płączu?
                • kama265 Re: Samotność... 22.05.15, 16:51
                  Mavi idzie na pogrzeb
                  • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 01:35
                    Zycie. Normalne ze zdarza sie go stracic. To wpisane jest w zycie ale gdy jest taka historia, gdy kolejn w nia wposana niedawno rozegrana z jeszcze jedna strata. A dodatkowo kolejna strata z dawnych czasow. Jakby zycie nam pisalo pewny scenariusz. W tym przypadku tak bylo. Cos niezwykle pieknego, otrzymac cos pelnego. Czuc pelnie zadowolenja. A potem to stracuc. Schemat sie powtorzyl. Niezwykla historia - piekna i tragiczna.
                    Z kolezankami sie spotkalam co nie widzialam 8 lat. Dwi takie byly. A jednej... Jednej ktora teraz dochodze do wniosku ze zaslugiwala na miano przyjaciolki. Jako jedyna. Jednej 3 lata. Jak sie zaczelysmy odprowadzac to zeszlo nam tobszwendanie 6 godzin ^^ az nam zgasili laternie. Kazdy w swoje strony wybyl po liceum. Stracilo sie kontakt.
                    Jak sie spotkalysmy ni czulo sie tej przerwy. Wrecz nawet naszakomunikacja byla lepsza. Z mojej strony na pewno, bo nauczylam sie mowic. Przy niej i tak kiedys mowilam na tyle co potrafilam. To co we mnie zauwazyla to zmiane. Ze widac we mnie chec. Ze chce mi sie zyc.
                    Chyba troche padam. No jak mozna sie tak wloczyc i ni mozna pozbyc. Do kosciola si spoznilysmy nieco. A bylysmy przed czasem. Zatracilysmy si w samochodzie. Potem znowu wieczor noc - 6 godz szwendanie ze z Jej donu przeszedl sms gdzie jest. U mnie sie nie pytaja. Spokoj mam tongue_out
                    mile. Niezwykle to mile gdy spotka sie z osoba z ktora serio cos sie czulo. Wtedy nie zdawalam sobie z tego sprawy. Bo jednak bylam.od wszystkich w oddali, choc z nia jedyna na swoj sposob najblizej.
                    Glodna.... Dwie kanapki dzisiaj tongue_out i jablko.
                    I padam...... Spac.
                    • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 09:28
                      Jakby ktos przypatrzylby sie nam z boku to by usmial ^^
                      Koncowka dnia. Juz powrot do wlasnych domow, a ze obie z tej samej wioski to zaczelysmy sie szwendac. Pol wioski obeszlysmy. Potem zaczelysmy sie odprowadzac. Przeszlo 6godin nam zajelo ^^ raz w jej okolice, raz w moje. No 6 kilosow nas dzieli. Zadnej odprowadzonej nie chcialo sie wracac do domu tongue_out no to odprowadzamy soe dalej big_grin stanelysmy w koncu w polowie drogi. Stoimy przed soba... Cos jeszcze z godzinke big_grin juz chyba sily nie mamy chodzic ^^ przeszlo 6 godzin... Na stojaka dreptajac nogami. Mnie juz kregoslup powoli bolal. Stoimy... Juz si nie odprowadzamy big_grin stoimy... Gadamy. Za nami mlode uszatki glosy wydaja. Ona tez ma fiola na punkcie ptakow. Nawet wiekszego miala niz ja tongue_out wczesnej zaczela. Nawet fiola praktykowala. Nawet zawodowo. Oddzielnie fioly swe rozijalysmy... Jest pod wielona wzgkedami podobna do mnie. Ale nie ma tych cech ktoeych ja w sobie nienawidze. Nitorych nie ma. Oj j. Wczoraj pierwszy raz mialam mysli ze momentami to mojego glosu jest ciut odrobine wiecej. Nawet mialam lekkie wyrzuty tongue_out bo praktycznie podczas wszystkich spotkan jakie mialy miejscr nawet z nia. To ja bylam w mniejszosci. Zmienilam sie. Nie no. W miare po polowie naszych glosow bylo. Gadamy.... I w koncu... Cimnosc... Latarnje zgasly big_grin od niej sms bo martwia sie w domu kiedy wroci. No to koncu ja ją odprowadzam.
                      Pod jej domem ale... Wydaje sie jakby to nie byl jezzcze kiniec. Gdybym nie postawila na swoim... To ona by mni odprowadzila big_grin. Chciala mnie odwiezc samochodem ten kilos. Ciemno, i nieco nastraszykysmy sie. Zyciem... I jej snami. Jede. Jakby sie jej sprawdzil... Ktos sie jej snil.. Tu zprzed.... Snilam sie i ja tez w podobnej sytuacji. Bala sie o sen. Jesli mozna tak rzec. No "klocilysmy" sie wlasnie o to. Ale postawilam na swoim. Pozegnalam sie. Zrobilam.cos czego z nia chyba nie robilam. Na koniec przytulilam smile dalysmy sobie tez po kopniaku. No mobilizujace bylo to spotkanie.
                      Zdalam sobie tez sprawe kiedy bardziej zylam. Juz kiedys doszlam do takich wnioskow. Zylam najbardziej w ojresie podstawowkowo gimnazjalnym. Wtedy z nia mialam sporo kontaktu. Wtedy tez tak szlajalysmy sie. Zatracalysmy w czasie. No nawwt wczoraj niektore epizody sobie przypominalysmy. Wypomniala mi jak kiedys przechodziysmy przez rzeke. 3 nas byla. Ja przeszlam przez drzewo one z racji ze sie baly musialy isc orzez rzeke i sie zmoczyc tongue_out wiele momentow z tamtych czasow stanelo mi przed oczami. Nasze orzelki. Wiem.w ktorym.miejscu. Nasze przemoczone buty bo lazilysmy zima przed siebie. Wiem gdzie lezalysny na trawie i gapikysmy sie w chmury. Wiem gdzie kradlysmy marchewki ^^ duzo tego bylo. Pamietalam!! A ja z przeszlosci... Malo pamietam sad bardzo... Co mnie wkurwia. Jakbym czula pustke. Jakbym nie.... Zyla... Jakby to nie bylo moje zycie. Liceum nie pamietam. Studiow tez nie bardzo.... W liceum mialam z nia kontakt ale moze soe soba przejadlysmy.? Moze chcialysmy nowe osoby poznac. Ona na pewno. Poznala....... Wciagnela sie w ta osobe z ktora...... Wczoraj sie zegnalysmy..... Ona stala jej sie bardzo bliska. Wiem ze dziwaczne. Ze pozgnawszy sie z nia. Ja rozumialam sie zswoja a bardziej niz kiedykolwiek. Pewnie przez to ze sama sie zmiebilam. Na pewno smile
                      Jejku. Nie wiem jak to nazwac jak to powiedziec. Wczoraj do mnie dotarlo jak brakuje mi z nia kontaktu. Tzn. Inaczej.. Ja nie potrafilam za ni nigdy tesknic. Za nikim do tej pory nie tesknilam.procz facetem tongue_out wczoraj do mnie dotarlo jak kontakt z nia dobrze mi robil smile
                      nie mam pojecia co to jest... Brakujacy element? Moze powinnam nadal utrzymywac w miare staly kontakt. Ale..... Znowu bedzie nas dzielilo serki km.
                      Tak ona moglaby zaslugiwac na miano przyjaciolki..... Tylko ona....
                      Nawet jak ni potrafilam byc dla ludzi to w jakis swoj sposob potrafilam byc nieco dla niej. Choc i tak wtedy byli mnie malo....
                      Chokerni milo ze sie spotkalysmy!!
                      • tdf-888 Re: Samotność... 23.05.15, 09:41
                        mavi czytając ten kolejny odcinek klanu czułem się jakbym tam z tobą był! smilesmilesmile
                        powiedz mi życie coś miłego, nie pędź tak proszę, daj odpocząć! big_grin
                        • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 09:56
                          Wiem. Tylko ja tak potrafie kiss
                          Nawwt nie maci pojecia jak ja sie poczatkowo staralam.... (nadal to robie) przekazac jak nabardziej realnie to co bylo wokol mnie. Przekazac to wirtualowi. Przeciez to cholernie trudne.
                          Spowodowac by ktos czytajac byl na miejscu. Byl obok. Ja..... Chcial chyb tego. Chcialam byc obok ludzi. Zaczelam chciec. Stad moje wejscie w wirtual. Zaczelam czerpac z takie bycia z Wami przyjemnosc. Dzielac sie jakbym.miala namiastke ze jestescie, "widzac", wiedzac, co robie. Stad te moje opisy codziennosci. Stad to moje "Ja". No bo jak mozecie mnie poznac nie znajac mnie. Nie wodzac. Bylo tak wiele mojego Ja bo tylko w slowach moge Wam siebie pokazac.
                          Rumience mam na policzkach ^^ w sumi nie wiem czemu ale samo pisanie o niej. Myslenie o tym o czym ni napisalam. (klan mialby za duzo odcibkow tongue_out ) jakos ciepla dodawalo. A dzisiaj z rana nawet pomyslalam...... Jakbym tak....... Wyrwala sie ze swojego gniazda?jakbym tak wrocila do swojwgo ptaszka - do niej. I tak sprobowala zycia. Prierwszy raz mialam takiemysli.... No.... Natchniewa mnie!! I z wzajemnoscia smile duuuuuzo ze soba przezylysmy. Czasy podstawokowo - gimnazjalne.
                          Moze mi jednak jej brakuje choc nie zdawalam sobie z tego sprawy.
                          • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 10:05
                            Tylko ja tak potrafie wciagnac i zameczyc ^^ zachecajac potrafie zniechecic wink
                            Nke mow ze przeczytales moj odcibek caly ? ^^
                            Ty serio mnie jeszcze czytasz? Dajesz rade?serio pytam tongue_out
                            Esz... Kurwa. Wczoraj mi powiedziala zebym do niej wpadala. Na pare dni. Sama bym chciala oczywiscie. Te setki kilosow. Pewnie znowu bysmy szly... Przed sibie zatracajac sie w czasie. Cholera. Wczoraj siedzlysmy w samochodzie przed pogrzebwm. I minuta "po" .My dalej siedzimy big_grin zatracilysmy sie w czasie.... Dopjero kokega nas wyciagnal i przypomni po co przyjechalysmy big_grin eee. Spoko. Przed ewangelia zdarzylysmy ale.... Glupio nam bylo ze sie spozniamy big_grin a przyjechalysmy pol godzinki przed czasem. my czekalysmy na tego kokega co zawigal wiec prosze sobi nie myslec ze az tak stracilusmy poczucie sytuacji. Czasu odrobine tak ^^
                          • tdf-888 Re: Samotność... 23.05.15, 10:10
                            też mam płomieńce czytając to i powiem więcej, że czytając to poznałem cię na tyle dobrze, że nie miałbym ochoty na obcowanie w realu tongue_out
                            • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 10:32
                              Nie chcesz sie przyznac jak bardzo za mna tesknisz kiss jak bardzo chcesz...
                              big_grin tongue_out

                              Teraz serio. Przecoez wiem ze momenatmi i Ciebie mecze ^^ (ale dzieki ze mimo tego czasem zerkbiesz). Zaluje czegos , ze wirtual musial byc moim poligonem doswiadczalnym. Ze nie chcialam Wam pokazac jaka jestem w naturze, bo tak juz mnie ludzie znaja tongue_out tutaj chcialam odkryc swoja niezwyczajosc. Cechy ktorych nie znalam. Nawet jesli mialyby byc w nadmiarze. Nawet jesli mialy by byc "niemoje", "kosmiczne". Chocby cos tiego jak rozgadanie. Zaluje ze tutaj nie pokaze siebie takiej jaka jestem w naturze. Noooo. Za malo by mnje bylo tongue_out a tutaj to jestem tutaj w nadmiarze. Czegos czego nie znam. W naturze ciagle milam niedosyty. Taki cholerny cholerny. Mysle ze teraz w miare to wszystko posrodkuje. Tutaj nadal sobie probuje tego nadmiaru ^^ choc... Juz czuje granice sad juz czuje ze dalej ni moge, ze przestal byc ten nadmiar nie dobry i szkodzi. Przede wszystkim otoczeniu... Ale i mi rowniez...
                              w naturze w koncu czuje sie bardziej soba !! Czyli czuje sie oswobodzona smile jeszcze trovhe mi brakuje.... Wiem ze to jeszce malo. Ale w naturze pozbylam sie kokonu smile
                              Tutaj od razu pekla lupinka i zaczelam latac. Tutaj nadmiernie jest wszystkiego bo sie ucz na sucho.
                              Zaluje. Ale coz... Bywa.... Znacie moj meczacy nadmiar.
                        • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 14:30
                          "powiedz mi zycie cos milego. Nie pedz tak proszej, daj odpoczac"
                          big_grinbig_grinbig_grin
                          ale ze kto pedzi ? suspicious
                          Ta pioswnka dzisiaj w mi w glowie spiewa ^^

                          A przed chwila....
                          Kiedy patrze na to jak jest, juz nie przechodza mnie dreszcze. Juz nie brakuje mi powietrza. Juz nie wolalm "jeszcze", "jeszczee", "jeeeszcze". Reszta, chyva jest w porzadku, jak kiedys.. Kiedy pisalismy ... (krwia)"

                          Piosenka sie wkomponowala. W momencie jak post zaczelam pisac, wiec piosnke przepisalam. Po wysprzataniu pasuje sie samej dla siebie ogarnac. Jeszcze, jeszczeee, jeeeeszcze, bo wszytkiegi za malo... Nadal "wszystko" nieco zastane. Nooo!! Mam dzisiaj faze na dzialanie smile
                          • maruda2 Re: Samotność... 23.05.15, 20:53
                            to co dzisiaj zrobiłaś korzystając z "fazy na działanie" ? suspicious
                            • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 22:22
                              Nie przyznam sie tongue_out
                              Ok...
                              Wiecej bylo we mnie checi niz dzialania ale... Nie bylo tez tak zle wink
                              Czasem bywala tylko chec tongue_out
                              Cos tam porobilam. Ksiazke poczytalam tak dla swego przyuczenia. I taie tam. Moglo byc lepiej suspicious tragedii jednak nie ma.
                      • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 09:41
                        * male sprostowanie. Nie 6... A kilosek nas dzieli smile
                        ale przeszlo 6 godzin zajelo nam odprowadzanie. Moze jakby u niej w domu sie ni martwili to przecxekalybysmy tak do rana ^^
                        • tdf-888 Re: Samotność... 23.05.15, 09:55
                          przeszło 6 godzin wam zajęło...
                          zapamiętam do końca życia ten szczegół.
                          • mavika_88 Re: Samotność... 23.05.15, 10:20
                            Chyba 6 godzin tongue_out
                            A moze my sie przedwczoraj spotkalysmy ? wink moze to bylo wiecej godzin tongue_out przeciez w czasie sie zatracilysmy.
                            Hehe takie poczucie. Jakbysmy nie mialy przerwy w latach. Jakby nasze wczesniesze spotkanie bylo przedwczoraj smile No nawwt pamjetalam nasze ostatnie spotkanje (3 lata temu).Pamietalam jak jechalysmy rowerami i w ktorym miejscu rozmawialysmy o pewnych syguacjach. O mojej przyszlej pracy mgr. Dziwne to... Mam eznadziejna pamiec ale z nia wiele pamietam smile nie pamietam historyjek ale takie urywki. Co w ktorym.miejscu. A na pewno zaczynam pamietamc gdy sytuacja powoduje powrot pamieci. Np miejsce w ktorym cos sie rozgrywalo. Tak jak wczoraj. Przechodzimy przez miejsca gdzie lazilysmy i czasem te urywki wracaja z ttych dawnych czasow wracaja. Przede wszystkim.... Kontakt z nia powodowal te moje przypomnienia. No i czasem ona sama przypominala. Pamietnik kiedys pisala smile (doszla dzieki niemu wniosku ze w pewnym.momencie zaczela byc dla mnie wredna. Ciezko kiedys bylo jej sie pogodzic z myslami ze jestem lepsza od nij. Np w sporcie. Bardzo wymagajaca od siebiw i tak jak ja z ogromnie zanizonym poczuciem wlasnej wartosci tongue_out draznilo ja gdy ktos chcial isc ja sciezka. Indywidualistka. Tak bylo w gimnazjum. Oj tam. Czasem byla odrobinke wredna a j nie wiedzialam o co jej chodzi ^^ mimo tego... Cudown chwile ze soba przezylysmy). niezwykle milo bylo wrocic do tamtych czasow. I pomyslec ze byla we mnie radosc i chec... Jakby wtedy serio bylo we mnie wiecej zycia.... Na pewno mialo na to moje wieksze spelnebie sportowe ale .... Przede wszystkim, jak widac - Ona rownez smile
        • kama265 Re: Samotność... 22.05.15, 16:53
          niech Cię nie interesuje jak maja inni, nie wiesz tego czy mają gorzej czy lepiej. Ważne, że Ty uważasz subiektywnie, że Ty masz źle i musisz cos z tym zrobić, zacząć się leczyć. Moim zdaniem powinnaś na serio zajać się tarczycą i znaleźć dobego endokrynologa
          • apersona Re: Samotność... 22.05.15, 20:37
            A co to pomoże? Przepraszam za pesymizm, ale dzisiejsza wspaniała medycyna też ma swoje ograniczenia. Poziom niektórych hormonów może jedynie zmierzyć, inne w razie niedoboru można dodać sztucznie lepiej lub gorzej dawkując, przy nadmiarze ująć się nie da.
            • kama265 Re: Samotność... 22.05.15, 20:43
              nie znam się na tym zupełnie, ale myślę, że lepiej zdiagnozować niż nie wiedzieć o co chodzi
              • innna37 Re: Samotność... 23.05.15, 09:04
                Dzisiejszy dzień nie da nam słońca u mnie leje i fajnie ,bo przynajmniej nie widzę roześmianych sąsiadów przy grillusadTo pewnie frustracja prawda...?Zamiast cieszyć się z tego co mnie jeszcze otacza nic tylko narzekam .Nie wiem jak to ując w słowa ale ja naprawdę tak nie chcę NIE CHCĘ TAKA BYĆ.
                Kama265 ja wiem ,że mam Hashimoto robiłam badania poczytaj pisałam o tym wcześniej.Dziękuję Ci za dobre słowasmile
                • torado Re: Samotność... 23.05.15, 14:50
                  innna37 napisał(a):

                  > Dzisiejszy dzień nie da nam słońca u mnie leje i fajnie ,bo przynajmniej nie wi
                  > dzę roześmianych sąsiadów przy grillusadTo pewnie frustracja prawda...?Zamiast c
                  > ieszyć się z tego co mnie jeszcze otacza nic tylko narzekam .Nie wiem jak to uj
                  > ąc w słowa ale ja naprawdę tak nie chcę NIE CHCĘ TAKA BYĆ.
                  > Kama265 ja wiem ,że mam Hashimoto robiłam badania poczytaj pisałam o tym wcześn
                  > iej.Dziękuję Ci za dobre słowasmile

                  jeśli chciałabyś sobie pomóc, to mnie bardzo pomogła terapia w nurcie psychologii procesu. Znam w Łodzi świetną terapeutkę...tylko to niestety kosztuje, ale wydatek procentuje. Pozdrawiam. smile
                  • innna37 Re: Samotność... 25.05.15, 14:55
                    Dziękuję za info niestety obecnie nie pracuję i ciężko byłoby mi skorzystać z tej pomocy ale będę to miała na uwadze.
                    Pozdrawiam ciepło smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka