Wytłumaczcie mi, bo nie rozumiem, a oglądanie telewizorni podnosi mi tylko ciśnienie

Rozumiem, że do szpitala zakaźnego trafiają tylko osoby z rozwiniętym już zapaleniem płuc. A pozostałe zakażone osoby z lekkimi objawami leczą się w domu. Ale skąd wiadomo, że osoba taka ma koronę? Jeśli ktoś kaszle i ma lekko podwyższoną temperaturę to równie dobrze może być przeziębiony. Ja np. mam tak zawsze, kiedy mi się zaczyna zwykła infekcja. Dopiero potem pojawia się katar czy ból gardła. A zatem skąd wiadomo, że ktoś ma tego a nie innego wirusa? Na jakiej podstawie przeprowadza się test, jeśli ktoś leczy się w domu? Ciągle trąbią o tym, że jesteśmy nosicielami, nie wiedząc o tym. I że tak naprawdę wszyscy gramy w rosyjską ruletkę... Nie ulegam panice, ale jak tak sobie przeanalizowałam na spokojnie, to właśnie TO mi nie daje spokoju