05.09.20, 19:46
mam własną (żeby nie było) teorię, że zdrady/romanse mężów/partnerów są odzwierciedleniem chorób kobiet. To nie jest atak na facetów. To moje przemyślenia ogólne (głównie obserwacje). Żadne badania.
Być może tak jest odwrotnie. Czyli nie musi być kwestia płci. Raczej tematu. Czyli wpływu zdrady na zdrowie partnera. Ot.
Obserwuj wątek
    • silencjariusz Re: zdrady 05.09.20, 19:59
      A z kim mężczyźni zdradzają swoje żony/partnerki?
      To kobiety kobietom zgotowały ten los. Choroby żon/partnerek co do zasady nie mają tu większego znaczenia.
    • green.amber Re: zdrady 05.09.20, 20:22
      na pierwszy rzut oka wygląda na atak na kobiety
      ale w trzecim wersie następuje ewentualny zwrot akcji, czyli choroba z przyczyny staje się skutkiem...
      to jak w rozwinięciu wygląda ta teoria, bo się pogubiłem?? wink
    • witrood Re: zdrady 05.09.20, 22:14
      Nie mam kogo zdradzać, więc nie zdradzam. Czy bym zdradził? Jak bym tkwił w niesatysfakcjonującej relacji i nagle poznał odpowiednią kobietę, to pewnie tak. I chyba zdrowiem psychicznym nieodpowiedniej bym się nie przejmował. Powiadam szczerze. wink
    • prawda_we_mgle Re: zdrady 05.09.20, 22:49
      Myślę, że widzisz tylko urywek większej całości... to sie nazywa BIOLOGIA TOTALNA - ja osobiście w nią wierzę...
      Wszystkie choroby fizyczne biorą się ze złych emocji, negatywnych przeżyć, nieprzepracowanych traum...
      Jest naukowo udowodnione, że do dwóch lat po traumie typu śmieć małżonka, rozwód - jest baardzo duże prawdopodobieństwo pojawienia się raka u tej osoby.
      Zdradzana kobieta może nawet nie wiedzieć, że jest zdradzana, ale na poziomie emocji, uczuć - jej ciało, podświadomość wie... Ona czuje, że coś jest nie tak - i jej organizm na to zareaguje... Zgryzota, nawet nieuświadomiona - czyni spustoszenie, podwyższa się poziom kortyzolu, coraz więcej komórek degeneruje, organizm przestaje sobie radzić z usuwaniem ich...
      U każdego człowieka komórki degenerują, tylko u szczęśliwych osób organizm sobie z usuwaniem ich lepiej radzi, niż u nieszczęśliwych...
      Dlatego tak ważne jest, abyśmy zmieniali na pozytywne swoje nastawienie do życia.
    • tzn.aga Re: zdrady 05.09.20, 22:56
      Zdrada (obojętne której strony) jest odzwierciedleniem nieprawidłowości w związku.
      Zdrada jest skutkiem a nie przyczyna problemów.
      Oczywiście z wyjątkiem tych którzy zdradzają bo lubią.
      • prawda_we_mgle Re: zdrady 05.09.20, 23:13
        tzn.aga napisała:

        > Zdrada (obojętne której strony) jest odzwierciedleniem nieprawidłowości w związ
        > ku.
        > Zdrada jest skutkiem a nie przyczyna problemów.
        > Oczywiście z wyjątkiem tych którzy zdradzają bo lubią.

        Przyczyną też jest - kolejnych.
        Ci, co zdradzają, też zsyłają na siebie problem... karma ich dopadnie... w innej formie, w innym czasie - ale dopadnie.
        • tzn.aga Re: zdrady 06.09.20, 09:02
          Wszystko zależy do czego prowadzi zdrada.
          Bywa że jest "lekarstwem" dla związku. Człowiek stwierdza, że jednak nie, jednak chce być tam gdzie był. Nie chodzi mi tu o wzniosłe ochy i achy typu: zrozumiałam/em, że tylko ciebie kocham, (bo mimo, że młode nie jesteście to cały czas wzniosłe uczucia wam się marzą) ale tak zwyczajnie, moje miejsce jest tu, nie będę się bawił/a w skoki w bok.
          Bywa, że jest przyczyną rozstania i ułożenia sobie życia z kimś innym. To też można sensownie przeprowadzić.
          Bywa, że jest "lekarstwem" dla konkretnej osoby z tego trójkąta. Otwarcie oczu na pewne rzeczy, podniesienie poczucia własnej wartości, mentalne wyrwanie się z sytuacji bez wyjścia.
          A karma ich dopadnie, za bardzo kojarzy mi się to z karą za grzechy - nie lubię tego wartościowania, życie tak jak nasze czyny nie są czarne albo białe tylko szare.
          • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 12:34
            masz dużo racji... ja jednak jestem za tym, żeby żyć tak, żeby jak najmniej krzywdzić... i nie chodzi mi tu o strach przed karą (to dobry bacik dla pseudo-katolików (bo prawdziwi nie grzeszą nie ze strachu, ale z miłości)) ... tylko właśnie o czynienie jak najmniej zła na świecie...
            No ale jak widać jest na świecie mnóstwo ludzi, którzy żyją nie przejmując się zupełnie, że kogoś skrzywdzą... brak empatii jest dla mnie nieco przerażającą cechą, tym gorszą, że niewidoczną tongue_out
    • mavika_88 Re: zdrady 06.09.20, 00:44
      Kompletnie nie rozumiem zdrad.... Jak w ogole cos takiego moze miec miejsce. Jezli jestes w niesatysfakcjonujacym zwiazku i (przyoadkowo) kogos poznajesz. Z kim czujesz to.... Ze lapie na tych samych falach. To pierwsze co robisz to konczysz tamten jieudany zeiazek. Dla dobra obu stron. A dopiero pozniej zaczynasz budowac cos nowego.
      Hmmmm nawet gdy bylam w zwiazku (2 lata) w ktorym ostatnie pol roku to juz bylo wiadome ze sie rozstaniemy. Laczylo nas wspolne mieszkanie. Nawet wtedy nie potrafilam patrzec na innych. Spotkac sie a byla lby taka mozliwosc. Nie potrafilabym robic cos potajemnie a pozniej patrzec komus w oczy. A pozniej atrzec w lustro. Esz...... Zycie bywa dziwne. Niby piekne sie staje ale sie kompilikuje niezaleznie od Ciebie. W ostatnich 3 tyg jedyna istota z jaka mialam blisli kontakt to..... Psiak.... Dobrze ze dzisiaj sasidka poprosila mnie bym z Nim zostala. Wypiescilam, ^^ czasem nie ma innego wyjscia.
        • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 12:38
          Nikt nie każe czekać do rozwodu, tu nie papier ma znaczenie, a umowa międzyludzka, zaufanie... związek (także małżeństwo) można zakończyć w jeden wieczór. Jeśli powiesz komuś że to koniec - możesz iść do innej. Nie wolno oszukiwać kogoś i zwodzić, niszczyć zaufanie - to przecież jest dla większości oczywiste, bo potępiane w każdej kulturze.
          • mavika_88 Re: zdrady 06.09.20, 13:21
            Dokladnie. Tutaj chodzi o dogadanie sie miedzy dwiema osobami. Najgorsze jest takie trwanie w nieudanym zwiazku, bo niby cos trzyma, typu mieszkanie,. Zdziecmi grubsza sprawa, nie wypowiem sie ale tez nie mozna byc tylko dla "dobra" dzieci bo tak na prawde wyrzadza im sie ogromna szkode. Akurat o tyn cos wiem..... Jaka szkoda jest dla dziecka jesli widzi ze miedzy rodzicami nie jest dobrze, gdy nie ma wsarcia ani nigdy nie widzialo bliskosci, typu zlapnie za reke. Potem rosnie taki odludek, wycofany, ale tak... Dla dobra....
            • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 13:27
              witrood napisał:

              > To zwodzenie i oszukiwanie to zdrada? Chyba znam inną definicję. wink

              oj czepiasz się słówek wink
              no idziesz do innej (tej doskonałejwink - potem i tak okaże się jeszcze gorsza niż poprzednia big_grin) - pukasz ją, po czym wracasz do swojej i spokojnie jesz z nią kolację wink
                • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 14:16
                  "Jak bym tkwił w niesatysfakcjonującej relacji i nagle poznał odpowiednią kobietę, to pewnie tak. I chyba zdrowiem psychicznym nieodpowiedniej bym się nie przejmował."

                  no to jak ty to rozumiesz?

                  Zanim się zdecydujesz na zmianę partnerki, musisz nową trochę popukać kontrolnie (sorry za słownictwowink

                  Czy chodzi że namiętność wam wybuchnie niespodziewanie i nie zapanujeciewink? I co wtedy zrobisz ze starą?
              • mavika_88 Re: zdrady 06.09.20, 16:15
                Moja wiara w ludzi nie umarla big_grin
                Kurde.....
                Zabrali kubly na szklo (chyba za duzo robily halasu ludziom pod oknami gdy wysypywali. Zbyt blisko byly. i co ludzie robia? Zamiast ich odszukac lub zaniesc do bloku obok (pierwsza opcja lepsza bo one sa nadal tylko w innej lokaliazaji) to ludzi odstawiaja na kostce. Juz sie robi zbiorowisko. Kurde.. Az mnie korci napisac karteczke, okryc ja w folie i napisac "Tutaj nikt nie umarl, prosze nie zostawiac szkla. Pojemniki na szklo sa na koncu bloku i jebitna strzalka big_grin strasznie mnie wkurzaja ignoranci ktorzy np do kubla na tworzywa sztuczne wrzucaja wszystko. Na wlasne oczy widzialam sad plastik szklo i jeszcze ogromny sloneczki. To zrobila jedna osoba.... Gdzie w sloneczniku jakas sztucznosc big_grin ech. Musze sie odezwac bo to boli. 99 % ludzi segrwguje a przyjdzie taki imvecyl i wyrzyci sloik z ogorkami albo do tworzyw albo do papieru albo uj wie gdzie. No wkurza mnie to. Juzraz roznawialam. Czeka mnie kolejna rozmowa. Raz? Z Nim conajmnuej dwa razy.... Do 3 razy sztuka..... Z taka jedna ostatnio z tydzien dwa tyg temu rozmawialam. Takich ludzi to bym wyslala do pracy zeby segregowali smieci. Recznie!! Nie przy pomocy maszyny. Moze cos wiecej by do nich dotarlo... Moze..... Ludzie maja wyje.ane. Eszzzzz
                • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 19:35
                  Nic nie zrobisz Mavi... Możesz się denerwować, ale to tylko twoich nerwów szkoda...
                  Ja też w młodości tak się wszystkim przejmowałam, na szczęście nauczyłam się odpuszczać...
                  Zaraz powiesz, że nie jesteś taka młoda... wiemsmile, ale skoro o tym piszesz, znaczy się tym przejmujesz , znaczy... czas nauczyć się "odpuszczać" smile
                  • mavika_88 Re: zdrady 06.09.20, 19:52
                    Nie potrafie..... Probowalam.... Nie potrafie Mgielko. Czasem gdy na mieszkaniu poza koszem gromadzilam wlasne smieci typu plastik szklo (kiedys zwrocilam uwage zeby do zsypu do komunalnych nie wrzucac szkla,. Leci z kilku pieter.... Podziurawi worki, itp)i papier. Wrzucam to do jednego worka poza koszem a pozniej ide i wrzucam juz do konkretnych kontenerow. Czlowiek sie wkurza jak do tego worka wrzucaja komunalne.... Typu skorupki z jajek czy jakies brudne papierki czy husteczki. Bo sie nie chce otworzyc szafki i dac do kosza... Esz. Zwrocilam uwage tongue_out w pewnym momencie odpuscilam uznalam ze robie swoje, swoje smieci te co segreguje wrzucalam do mniejszego woreczka, jednorazowego zeby mi nie wrzucali komunalnych odpadkow i wynosze na biezaco ale gdy zobaczylam ze szklo idzie do tworzyw sztucznych to troche zabolalo. Nie potrafie bie myslec. Wiek nie ma znaczenia. Ja po prostu mysle przyszlosciowo, mysle o innych, mysle o srodowisku. Za 25 lat nadal bede myslala dokladnie tak samo.
                    • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 20:02
                      Ale ja też tak myślę, jak ty... i też do śmierci... i też nieraz jak już nie wytrzymam to zwracam uwagę...
                      Ale jednak staram się skupiać na sobie, żeby sobie nie szarpać nerwów... czasem tylko cichutko nucę tongue_out :
                      youtu.be/wvUqI3dPKSw
                      • mavika_88 Re: zdrady 06.09.20, 20:13
                        No wlasnie.....
                        Ano... Nie zmienie swiata.... Ale moge wplynac mimo wszystko na jednostki. Czasem moze trzeba silniej cos zakomunikowac zeby dotarlo....
                        • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 20:27
                          mavika_88 napisała:

                          > No wlasnie.....
                          > Ano... Nie zmienie swiata.... Ale moge wplynac mimo wszystko na jednostki. Czas
                          > em moze trzeba silniej cos zakomunikowac zeby dotarlo....

                          To prawda... ja to mam odwrotny problem: całe życie niewyparzony język, komunikuję aż za bardzo big_grin ... pracuję nad odrobiną pokory, żeby na starość nie zostać z dwoma kotami, jak to kobietom groził na nieśmiałkach jakiś kolega... big_grin big_grin
                          • mavika_88 Re: zdrady 06.09.20, 20:55
                            Niesmialki..... Nie bylam tam lata.... A w sumie to wlasnie tam zaczelam swoja przygode. Tam zaczelam, Osmielilamsie i chcialam sie laczyc big_grin
                            • gwen75 Re: zdrady 06.09.20, 21:00
                              mavika_88 napisała:

                              > Niesmialki..... Nie bylam tam lata.... A w sumie to wlasnie tam zaczelam swoja
                              > przygode. Tam zaczelam, Osmielilamsie i chcialam sie laczyc big_grin

                              A wszystko zaczęło się od Hashimoto wink
                            • prawda_we_mgle Re: zdrady 06.09.20, 22:31
                              mavika_88 napisała:

                              > Niesmialki..... Nie bylam tam lata.... A w sumie to wlasnie tam zaczelam swoja
                              > przygode. Tam zaczelam, Osmielilamsie i chcialam sie laczyc big_grin

                              Zaglądaj na niesmiałki! teraz na przykład ciekawe dyskusje tam prowadzimy! wink
                              jak tu się człowiek trochę poddusi, tam można lekko odetchnąć big_grin
    • searam Re: zdrady 10.09.20, 21:33
      Zdrada to kategoria moralna , kulturowa i tylko..Biologicznie jest oczywista i przewidywalna.Samica zawsze bedzie poszukiwac partnera lepszego od aktualnego.Ta wiedza kazdego ustrzeze przed kosztownymi relacjami z kobietami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka