samysliciel
27.09.20, 06:28
ludzie ranią?
Wygląda na to, że to poniekąd dziedziczne, czasem jest nieświadome, czasem świadome, wynika zwyczajnie z różnicy potrzeb i oczekiwań obu stron, trudno wtedy mówić o winie, skoro każda ze stron z założenia chce dobrze, najbardziej ranią ci, co są, z różnicy względów najważniejsi, byli, są, będą, teoretycznie można byłoby sobie odpuścić takie relacje, no bo przecież są inni, tyle że nie każdy ma tą samą się oddziaływania, kiedy cenisz róże czy kaktusy, na nic się zda urok stokrotek czy tulipanów, mimo że tu gdzie się jest można być mniej lub bardziej niemile widzianym czuje się tą przynależność, może gdzie indziej byłoby łatwiej, przyjemniej, z upływem lat ma się jednak świadomość że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, można całe życie szukać, doświadczać nowego, tylko na ile w tym bywa ciekawości świata a na ile ucieczki od tego co już się zna, i rani? Człowiek uczy się całe życie i ta nauka boli coraz bardziej. Skrajne emocje, uczucia miewają te same skutki, bezsenność, zapierają też dech w piersi.