samysliciel
08.08.22, 20:31
Pozmieniało się u mnie ostatnio. Zostawiłem to co znane, po raz pierwszy jestem sam, mam swój (*swój-nieswój) kawałek podłogi.
Nie ukrywałem, że byłem zauroczony pewnym miastem i pewną okolicą z pewnym parkiem, halą, fontannami czy zoo. Jednak równocześnie czułem, że z pewnych względów będę się tam czuł nieswojo.
Przeglądałem sobie mieszkania w swoim mieście od dłuższego czasu wiedząc, że nie jest to dobry czas na przeprowadzki, drożyzna związana z inflacją spowodowana wiruskiem (tfu), wojenką (tfu), rozdawnictwem władzy (tfu), dobre mieszkania w dobrej cenie znikają po chwili, ceny są zawyżane, gdyż i tak schodzą, ludzi z za wschodniej granicy przybyły miliony, są chętni, często do kawalerek wciska się z cztery osoby... Zwątpiłem po kolejnych próbach i odpuściłem na jakiś czas. Miesiąc z hakiem rzuciłem okiem na ogłoszenia bez większych oczekiwań, a tu takie fajne ogłoszenie, nowe mieszkanie, przystępna cena, wyglądało to aż za dobrze a nawet jeśli to już na pewno nieaktualne. Okazało się, że jest oglądane ale jeśli nie będzie jutro wzięte, to wskoczę do kolejki, ponoć głownie obcokrajowcy się pytali a właścicielka by takich nie chciała.
Obejrzałem, przyklepałem no i mam, mieszkanie tuż obok botanicznego i zoo, prawie jak... ale prawie robi wielką różnicę.
Za chwilę miesięcznica, dziwnie się czuję, jest spokój ale inny niepokój, jest pewna wolność i pewna samotność, nie wiem czy się przekształcam, czy się rozpadam, jest sporo smutku, bo widzę tyle dziur, tam gdzie całe życie były wypełniacze, tyle dobrze że opuściłem poziom -1, teraz od zera do...?