Dodaj do ulubionych

Jeszcze o miłości

30.09.07, 19:41
Od pewnego czasu zdaję sobie sprawę ,ze to wszystko,co zwię miłością
ma więcej wspólnego ze mna niz z obiektem mojej milości.To moja
siła albo słabośc ,to mój egocentryzm albo altruizm okreslaja siłę
tego uczucia.Podniety nie leża na zewnątrz.To moje czujniki
wykrywają cos ,co jest bardziej odpowiedzia na moją potrzebę anizeli
cechuja "obiekt"..
I jeszcze jedno:decydujące jest to czy potrafie brać a nie to czy
potrafie dawać.Jak sie jest zakochanym/pierwsza faza
zauroczenia/dawanie stanowi najłatwiejszą czynnośc na swiecie.
Prawdziwy sprawdzian mojej zdolności do miłości rozgrywa sie na
polu "brać".
Czy jestem w stanie przyjąc cos tak cudownego jak bezgraniczne
oddanie?
Czy jestrem w stanie przyjąć całą te istotę ,ktora tu oto jest mi
ofiarowana/
Wielkie trzeba mieć serce,żeby co do okruszynki przyjąc czyjąś milość
W doświadczaniu czyjejs miłości do nas objawia się zdolnośc do
maksymalnego otwarcia i dostrzeżenia czyjegoś piękna w całej
krasie,az do głebi.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Jeszcze o miłości 30.09.07, 21:28
      krytyk2 napisał:

      > Od pewnego czasu zdaję sobie sprawę ,ze to wszystko,co zwię
      miłością
      > ma więcej wspólnego ze mna niz z obiektem mojej milości.To moja
      > siła albo słabośc ,to mój egocentryzm albo altruizm okreslaja siłę
      > tego uczucia.Podniety nie leża na zewnątrz.To moje czujniki
      > wykrywają cos ,co jest bardziej odpowiedzia na moją potrzebę
      anizeli
      > cechuja "obiekt"..
      > I jeszcze jedno:decydujące jest to czy potrafie brać a nie to czy
      > potrafie dawać.Jak sie jest zakochanym/pierwsza faza
      > zauroczenia/dawanie stanowi najłatwiejszą czynnośc na swiecie.
      > Prawdziwy sprawdzian mojej zdolności do miłości rozgrywa sie na
      > polu "brać".
      > Czy jestem w stanie przyjąc cos tak cudownego jak bezgraniczne
      > oddanie?
      > Czy jestrem w stanie przyjąć całą te istotę ,ktora tu oto jest mi
      > ofiarowana/
      > Wielkie trzeba mieć serce,żeby co do okruszynki przyjąc czyjąś
      milość
      > W doświadczaniu czyjejs miłości do nas objawia się zdolnośc do
      > maksymalnego otwarcia i dostrzeżenia czyjegoś piękna w całej
      > krasie,az do głebi.>

      Nie umiem brać.... włącza sie stare myslenie....nie zasłuzyłam
      jeszcze na to. sad
      • jan_stereo Re: Jeszcze o miłości 30.09.07, 21:36
        7zahir napisała:

        > Nie umiem brać.... włącza sie stare myslenie....nie zasłuzyłam
        > jeszcze na to. sad

        Tym podejsciem dajesz do zrozumienia ofiarujacemu, ze to on jeszcze nie zasluzyl na przyjmowanie jego darow przez Ciebie...

        A jak mozna na cos zasluzyc bo to ciekawe wyznanie ?
        • 7zahir Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 12:09
          jan_stereo napisał:

          > 7zahir napisała:
          >
          > > Nie umiem brać.... włącza sie stare myslenie....nie zasłuzyłam
          > > jeszcze na to. sad
          >
          > Tym podejsciem dajesz do zrozumienia ofiarujacemu, ze to on
          jeszcze nie zasluzyl na przyjmowanie jego darow przez Ciebie...>

          Ciekawy zwrot smile
          Nie przyznaję się do tego, ze nie umiem brać,
          więc darczyńca nie wie o moich rozterkach .


          > A jak mozna na cos zasluzyc bo to ciekawe wyznanie ?>

          Spełnić oczekiwania.

          Jesli zatem nie jestem pewna czy spełnię oczekiwaia,
          nie mogę brać.
          • krytyk2 Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 12:21
            kogoś innego widzimy dokładnie
            widzimy jak niezwykle cechy ma,jak jest piekny
            widzimy jak w jego codziennych czynnościach przejawiaja się jego
            niesamowite mozliwości...on/ona/ tego nie widzi w sobie

            Teraz odwracamy scene:obiektem obserwacji jestesmy my.
            Janie piszesz ,ze w godzinach nocnych tworzysz duzo i wrzucasz do
            kosza,nie podoba Ci sie to czy tamto.To nie ma znaczenia dla innych -
            Zahir ,ja czy ktos inny z tego forum czyta z przyjemnościa nawet te
            odrzuty Twojej wyobraxni.Dla nas to jestes Ty,w kazdym zlamanym
            Twoim zdaniu przejawia sie dla nas Twoja istota,Twoja osobowość..
            Odrzucając większośc swojej produkcji mówisz bezgłosnie sam do
            siebie :"nie jestem godzien w całości przyjąc Waszego podziwu,jest
            we mnie masa obszarow ,ktorzych sam w sobie nie akceptuję"

            Chcąc przyjąc w całości dar w postaci Innych musimy umiec najpierw
            przyjąc rownie wielki dar Losu- Samego Siebie smile
    • elissa2 Czy to jest branie, czy to jest dawanie? :) 30.09.07, 22:05
      Budzisz się pierwszy/a ... Twoje Kochanie jeszcze słodko śpi.
      Patrzysz, patrzysz ... Oczu nacieszyć nie możesz ...
      Uśmiechasz się ...
      Twoje Kochanie chyba czuje, przez sen, Twój wzrok ...
      Budzi się ... Miłe zaskoczenie ... Uśmiech ...
      Wspaniały początek nowego dnia.
      smile
    • kryskaedka Re: Jeszcze o miłości 30.09.07, 23:09
      czesc naszego mozgu pracuje w nadgodzinach, zeby skomplikowac zycie.
      Mamy gigantyczne predyspozycje do komplikowania. moim zdaniem
      zwiazki i milosc są proste.. Jeden psycholog od par napisał: Nie
      komplikowac!!! Upraszczac!! oduczyc sie interpretowania, domyslania
      sie, rozumienia bez słow.. bo sie bogubimy
      • paco_lopez Re: Jeszcze o miłości 30.09.07, 23:47
        krytyku kochany weź ołówek i kartke i zsumuj liczbe blołdżobów
        spacerków, kolacyjek i potańcówek w skali półrocza i się tak nie
        zastanawiaj nad tą miłością jak nad schematem silnika diesla.
        • krytyk2 Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 10:37
          paco_lopez napisał:

          > krytyku kochany weź ołówek i kartke i zsumuj liczbe blołdżobów
          > spacerków, kolacyjek i potańcówek w skali półrocza i się tak nie
          > zastanawiaj nad tą miłością jak nad schematem silnika diesla.

          Drogi Paco, te obliczenia to nasz system nerwowy robi bez naszej
          wiedzy.Potem budzimy sie z ręka w nocniku,dziwiąc się :"i to było
          wszystko w tym temacie?"
          Zanim przyjdzie kryzys ,ktory cie rozwali,warto skupic sie na
          fenomenologii dynamiki swoich uczuć.Rozumiem ,ze analogiczne do
          moich rozważania przeprowadziles i ich wynik zamieściłes w krotkim
          resumee ostatniowink)/potwór i otwór/.nie wiem tylko ,jaki znajdziesz
          w nich ratunek,gdy przyjdzie pora,byc może taki sam jak ja w
          swoich ,ale to juz inna bajka...
          • kryskaedka Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 10:59
            krytyku na temat potwor i otwor to poczytaj dalej o co
            chodzilo...mamy taki styl dowcipkowania..(dla niektorych szokujacy
            wrecz) i to ja wymyslilam a on umiscil .. umiejetnosc smiania sie z
            samych siebie.. ale nie kazdy ma obowiazek załapania tego
            klimatusmile)

            • krytyk2 Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 11:10
              pól biedy ,jesli wiesz na czym polega zart,ktory produkujesz i
              jednoczesnie masz w glowie pieknie poukladane i dokładnie nazwane
              problemy ,ktore dotycza Twojego zwiazku
              Gorzej,gdy czasami autor dowcipu sam w niego wierzy i zatrzymuje sie
              wanalizie swoich problemów na poziomie anegdoty.Znam takich w
              realu.Zakladam ,naturlich ,ze nie jest to Wasz przypadeksmile
              • kryskaedka Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 12:51
                ostatnio usłyszałam ze jestem "czyms" najbardziej pozytywnym co
                zdarzyło sie w jego zyciu.... mysle ze to nie jest nasz przypadeksmile
                kazdy ma chwile zwatpienia..ale jak patrzysz ogolnie nie skupiajac
                sie na szczegolikach to dostrzegasz pozytywnacałosc
      • krytyk2 Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 10:44
        kryskaedka napisała:

        > czesc naszego mozgu pracuje w nadgodzinach, zeby skomplikowac
        zycie.
        > Mamy gigantyczne predyspozycje do komplikowania. moim zdaniem
        > zwiazki i milosc są proste.. Jeden psycholog od par napisał: Nie
        > komplikowac!!! Upraszczac!! oduczyc sie interpretowania,
        domyslania
        > sie, rozumienia bez słow.. bo sie bogubimy

        Jestem dokladnie tego samego zdania :nie komplikować!
        Ale jestem też zdania ,że wypieranie wlasnych emocji,to powolne
        zakladanie sobie stryczka.Ja sobie takie analizy uprawiam,żeby sobie
        uprościc i wyjasnic to,co wcale dla mnie proste nie jest.Uprawiam to
        sobie dla siebie samego,czerpiąc prosto z praktyki mojego zycia
        uczuciowego.przy okazji wychodzi mi czaeem ,że cos jest reguła
        ogólna dla -być moze wąskiej grupy- takich zakręconych jak jasmile
        Stąd czelnośc okresowej publikacji moich "złotych mysli "na forumsmile
        Pozdrawiam
        • kryskaedka Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 11:07
          twoje złote mysli są bardzo ciekawe..ja tam lubie je czytacsmile
          sama tez smecilam i posmece pewnie nie raz na temat milosci...ale
          im mniej sie zaglebiam a raczej skupiam na zyciu ..tym lepiej mi
          jest.. i mojemu partnerowi tez... a swoja droga to po tych waszych
          wpisach na temat potwor i otwor to chyba sie przejał bo zaczal mnie
          obsypywac komplementami w stylu romantycznym wow!....normalnie jaja
          ten jenternetwink))
          • krytyk2 Re: Jeszcze o miłości 01.10.07, 11:13
            a swoja droga to po tych waszych
            > wpisach na temat potwor i otwor to chyba sie przejał bo zaczal
            mnie
            > obsypywac komplementami w stylu romantycznym wow!....normalnie
            jaja
            > ten jenternetwink))

            Bardzo sie cieszęsmile!!!I to jest dla mnie dowod
            na /auto/terapeutycznośc tej naszej pisaniny.Mnie w tamtym roku
            jeden wpis na Magii pomógl podjąc bolesna ale konieczna decyzje
            osobistą...
    • mskaiq Re: Jeszcze o miłości 02.10.07, 11:41
      To co piszesz Krytyku2 to pycha, nie ma oma nic wspolnego z miloscia.
      Napisales
      >Prawdziwy sprawdzian mojej zdolności do miłości rozgrywa sie na
      >polu "brać". Czy jestem w stanie przyjąc cos tak cudownego jak
      >bezgraniczne oddanie?
      Milosc to dawanie a nie branie. Kiedy dajesz budzisz to co jest
      miloscia, pozytywna energie ktora jest w Tobie. Taka milosc maja
      czasem rodzice do dzieci, daja, a nie biora.
      Ten kto bierze nie budzi w sobie milosci, budzi pyche, ktora
      powszechnie myslona jest z miloscia. Milosc do siebie ktora tak
      powszechnie uwazana jest za wlasciwa droge rozwoju emocjonalnego to
      rozwoj pychy, strach przed kochaniem innych ludzi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • krytyk2 Re: Jeszcze o miłości 02.10.07, 11:55
        mskaiq napisał:

        > To co piszesz Krytyku2 to pycha, nie ma oma nic wspolnego z
        miloscia.
        > Napisales
        > >Prawdziwy sprawdzian mojej zdolności do miłości rozgrywa sie na
        > >polu "brać". Czy jestem w stanie przyjąc cos tak cudownego jak
        > >bezgraniczne oddanie?
        > Milosc to dawanie a nie branie. Kiedy dajesz budzisz to co jest
        > miloscia, pozytywna energie ktora jest w Tobie. Taka milosc maja
        > czasem rodzice do dzieci, daja, a nie biora.
        > Ten kto bierze nie budzi w sobie milosci, budzi pyche, ktora
        > powszechnie myslona jest z miloscia. Milosc do siebie ktora tak
        > powszechnie uwazana jest za wlasciwa droge rozwoju emocjonalnego
        to
        > rozwoj pychy, strach przed kochaniem innych ludzi.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Kiedy umiera człowiek,ktory cie kochał,jakie masz odczucia?
        Ja wyobrażam sobie w pierwszym odruchu ,ze za malo z nim bylem,za
        mało dawałem.Więc staram sie być ,staram sie czerpać jak najwiecej z
        obecności z nim.Chę nasycać sie Całą Jego Istotą.Chcę Ją
        przenieśc,uratować przed nniszczącym dzialaniem czasu...
        Gdy siedze przy ognisku, czerpie z niego ciepło i swiatło.
        Ja nie wiem ,co ja znacze dla osoby ,ktora mnie kocha .Ja wiem ,co
        ona znaczy dla mnie.Dla tego to co daje -czyli samego siebie ,daje
        bezwiednie,nieswiadomie.ale wiem ,jak bvardzo chce miec wszystko od
        osoby ,ktora mnie kocha .Ja chjce ją mięc bezgranicznie.Stąd dla
        mnie wazne jest tu "brać"smile
    • mskaiq Re: Jeszcze o miłości 02.10.07, 13:09
      Kiedy umiera czlowiek ktory mnie kochal to jesli go mie kochalem to
      moje odczucia pozostaja takie same jak przed jego smiercia.
      Kiedy umiera czlowiek ktorego ja kochalem to nadal go kocham, smierc
      nie odbiera tej milosci.
      Kocham moja Matke chociaz juz nie zyje. Wystarczy ze pomysle o Niej
      i wracam do czasu kiedy bylismy razem. Usmiecham sie do wszystkich
      wspomien, przynosza wiele radosci bo milosc zawsze przynosi radosc.
      Nie nasycam sie osoba, nie probuje ja uratowac przed niszczacym
      dzialaniem czasu bo to niemozliwe, po prostu kocham ja. Nie wazne
      jest ze zmieni ja czas, nawet smierc nie zmienia niczego bo milosc
      nie umiera, jest we mnie.
      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka