niedzwiedz64
31.08.07, 22:15
Gdyby ktoś na początku roku powiedział mi,że tak się potoczy moje
życie wyśmiałbym go.
Byłem wesołym,przystojnym,pełnym humoru i życia facetem. Byłem
kochany i nic mi specjalnie do
szczęścia nie było potrzebne. A teraz...mnie już po prostu nie ma i
sam nie wiem, czy chcę być.
Chociaż mam dopiero 43 lata moje życie skończyło się w marcu gdy
wróciłem z Londynu w którym
spędziłem tylko 2 miesiące. Przedtem całe moje życie kręciło sie
wokół jednej osoby,którą kochałem
ponad wszystko z wzajemnością. To była największa, prawdziwa i
szczera miłość. Ponad 6 lat
spotykaliśmy sie co tydzień w moim mieszkaniu spędzając wspaniałe
chwile. Chociaż ona nie mieszkała
w Toruniu byliśmy jak prawdziwe małżeństwo.Dzieliliśmy wszystkie
troski,radości i żale. Bylismy dla siebie
niesamowitym wsparciem i łączyła nas niespotykana więź o seksie nie
wspominając,bo był po prostu wspaniały.
W styczniu było troche krucho z pieniędzmi,więc pojechałem do kumpla
w Anglii by troche zarobić. Gdy wróciłem,
mojej miłości juz nie było. Ona pojechała na jakis zjazd i poznała
tam bogatego faceta,który zawrócił jej w głowie.
Audi M6,prezenty,kolacje,wyjazdy nad morze itd. Usłyszałem tylko,że
teraz w życiu nie będzie się już kierować
miłością a rozsądkiem.Pierwszy miesiąc po rozstaniu jakoś przeżyłem
potem...załamałem się psychicznie i
wpadłem w potworną depresję,która trwa do dziś. Od 4-ch miesięcy nie
wychodzę praktycznie z domu siedząc
całkowicie sam.Miłość która kiedyś dodawała mi skrzydeł teraz mnie
zabija z dnia na dzień. Czasami nie mogę
wykonać nawet najmniejszego ruchu, jestem jak sparaliżowany. Nic
mnie nie cieszy, nic nie interesuje, z nikim
prawie nie rozmawiam - zamknąłem sie całkowicie w sobie i w tym
pustym mieszkaniu. Nie widzę w życiu żadnego
celu,zresztą często przychodzi mi myśl aby je zakończyć. Taki
całkowity brak wiary w siebie, brak wiary w to,że
ktoś mnie jeszcze kiedyś pokocha i zwyczajnie przytuli czy pocałuje
bez powodu, budzi we mnie strach. Z tym
strachem budzę sie codziennie, że to kolejny samotny dzień. Nigdy w
życiu nie byłem sam i nie cierpiałem tak
jak teraz. Ciągły ból głowy i bezsenność to juz moja norma. Jestem
tak skonstruowany, że miłość jest mi potrzebna
do życia....Bez niej nie potrafię żyć i sam nie wiem, ile czasu to
jeszcze wytrzymam i jak się to zakończy....
Czy jest taka druga osoba na świecie,która tak cierpi ??