darla30
17.08.08, 23:01
Minęło 13 lat, a my jesteśmy sobie coraz bardziej obcy. Coraz
dłuższe ciche dni, niedopowiedzenia, rozczarowania.... Nie mogę
zaakceptować jego sposobu bycia, myślenia, postępowania ( on chyba
też mojego). Przeżywam bardzo trudny okres i tak naprawdę to nie mam
z kim o tym wszystkim porozmawiać. Wkurza mnie stwierdzenie "nie
użalaj się nad sobą" To gdzie do jasnej cholery mam się użalać? Mam
dość. 40 na karku a czuję się tak jakbym miała 60. nie mam siły
motywacji i ochoty do rozmów, których on nie chce prowadzić. A jesli
już dojdzie do takiej rozmowy, to obarcza mnie całkowitą winą za ten
rozpad.Co się z nim stało? A miało być tak pięknie...