Dodaj do ulubionych

polubić samotność

13.09.07, 16:16
Blisko półtora roku singlowania i jakoś sobie z tym dawałem radę. Dawałem, bo
musiałem. W pewnym momencie nawet przyzwyczaiłem się do samotności. Polubiłem
ją. Kiedy ktoś się pojawiał, czułem się tak, jakby burzył ten cały spokój,
który zbudowałem. Czy tak już zostanie?
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: polubić samotność 13.09.07, 16:25
      No i albo zbudujesz sobie ten spokój z kimś, albo sam. Bo życie w
      ciągłym bałaganie, na który nie masz wpływu, z czasem staje się
      męczącewink
      • puzzle33 Re: polubić samotność 13.09.07, 17:48
        menk.a napisała:

        > życie w
        > ciągłym bałaganie, na który nie masz wpływu, z czasem staje się
        > męczącewink
        Nie zapominaj o urodzonych bałaganiarzach. Każdy bałagan daje się w
        końcu uprzątnąć. Już starożytni...
        • menk.a Re: polubić samotność 14.09.07, 09:27
          puzzle33 napisała:

          > menk.a napisała:
          >
          > > życie w
          > > ciągłym bałaganie, na który nie masz wpływu, z czasem staje się
          > > męczącewink
          > Nie zapominaj o urodzonych bałaganiarzach. Każdy bałagan daje się
          w
          > końcu uprzątnąć. Już starożytni...

          Stąd napisałam 'na który nie masz wpływu'. Biorę pod uwagę tych,
          którzy lubią taki stan rzeczy, gdzie z zewnątrz widać nieokiełznany
          chaos. Natomiast wg innych to tylko artystyczny nieładwink
          Bez obaw. Widzę różnicęwink
      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 13.09.07, 22:04
        menk.a napisała:

        > No i albo zbudujesz sobie ten spokój z kimś, albo sam. Bo życie w
        > ciągłym bałaganie, na który nie masz wpływu, z czasem staje się
        > męczącewink

        Mam tylko nadzieję, że pojawi się ktoś (a może już tej nadziei nawet nie mam),
        komu uda się wpasować w mój spokój. Tylko, czy ja na to pozwolę...?
        • menk.a Re: polubić samotność 14.09.07, 09:27
          ukrywamsieprzedwszystkimi napisał:

          > menk.a napisała:

          > Mam tylko nadzieję, że pojawi się ktoś (a może już tej nadziei
          nawet nie mam),
          > komu uda się wpasować w mój spokój. Tylko, czy ja na to pozwolę...?

          A to już zależy od Ciebie i Twojej motywacji. I od tej drugiej
          osobywink
    • puzzle33 Re: polubić samotność 13.09.07, 17:39
      ...albo zburzy, albo się wyburzy.
    • z.enon Re: polubić samotność 13.09.07, 21:46
      chyba nie to chciałeś usłyszeć, ale tak już będzie.
      ja też mam chwile, kiedy nie ma kobiety, która mogłaby mnie oderwać
      od wina, kawy, książki smile

      być może po prostu się starzeję.
      ale powoli nie wyobrażam sobie też mieszkania z kimś.
      a kiedyś, przez lat 7, owszem...

      więc albo to polubisz, albo to zmienisz smile
      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 13.09.07, 22:02
        > więc albo to polubisz, albo to zmienisz smile

        no tak, innego wyjścia nie ma w zasadzie... ;]

    • przypadkowadziewczyna Re: polubić samotność 13.09.07, 22:13
      ja nie mieszkam sama..ale polubiłam swoją samotnosc...
      samotnosc taką moją prywatną, skrytą..
      i tylko czasami ten spokój burzą pytania "masz kogos?"
      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 13.09.07, 23:00
        co jest zlego dla Ciebie w takim pytaniu?
        • przypadkowadziewczyna Re: polubić samotność 13.09.07, 23:11
          to pytanie burzy moje moje zadowolenie z zycia..dlaczego? bo na ułamek sekundy
          powraca tesknota..za czyms nieokreslonym, ale silnie zwiazanym z byciem z kims...
          a poza tym strasznie nie lubie jak ktos na siłe mnie potem uszczesliwia
          powiedzonkami typu "jeszcze sobie znajdziesz...przyjdzie czas na
          wszystko..."itepe itede
          • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 15.09.07, 10:18
            Ale z drugiej strony, tak właściwie, coś w tym jest...
            Na wszystko przyjdzie czas...
            A może tylko 'na wszystko powinien przyjść czas"...?
            • puzzle33 Re: polubić samotność 15.09.07, 16:45
              ukrywamsieprzedwszystkimi napisał:

              > Ale z drugiej strony, tak właściwie, coś w tym jest...
              > Na wszystko przyjdzie czas...
              > A może tylko 'na wszystko powinien przyjść czas"...?
              Nie szkoda Ci energii na takie roztrząsania?
              • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 17.09.07, 23:39
                Czasem tak lubię... smile
                Poza bieganiem na nic innego jej nie tracę... wink
    • agnieszka157 Re: polubić samotność 14.09.07, 00:48
      Może zostanie dopóki nie spotkasz takiej osoby, dla której sam zapragniesz
      zburzyć swój spokój.
      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 15.09.07, 10:20
        agnieszka157 napisała:

        > Może zostanie dopóki nie spotkasz takiej osoby, dla której sam zapragniesz
        > zburzyć swój spokój.

        O, i to by było chyba najbardziej optymalne wyjście... ;]
        • agnieszka157 Re: polubić samotność 17.09.07, 02:49
          Miejmy nadzieję, że takie optymalne wyjścia nie są nierealnewink Sama również
          takiego (być może naiwnie) oczekuję.
          Jakoś tak do mnie szczególnie trafiło jedno Twoje zdanie : „ ... ważne, żeby
          znaleźć osobę, której nie będzie się kochać za coś , lecz pomimo, że”
          Moje związki do tej pory to „pomimo, że”. W długim okresie singlowania, do
          którego chyba przywykłam, wciąż pojawiają się obawy czy będę potrafić z kimś
          być, zmienić swoje przyzwyczajenia, otworzyć się na drugą osobę. Był moment,
          kiedy próbowałam pokochać kogoś „za coś” i jednak nie umiem. Czekam więc na
          kolejną osobę, którą pokocham „pomimo że”. Mam nadzieję, iż potem okaże się, że
          tym razem będzie to ktoś, kogo jest też za co kochać. Poznania takiej osoby
          zarówno Tobie jak i sobie życzę i oby nie przeszkodziło nam w tym ukrywanie się
          przed wszystkimi smile
          • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 17.09.07, 23:38
            Ej, no musi nam się udać!!smile))))
            • agnieszka157 Re: polubić samotność 20.09.07, 21:43
              Też ciężko mi sobie wyobrazić inną opcję smileDaj znać jeśli Ci się uda w
              najbliższym czasie. Świadomość,że przynajmniej innym się coś układa będzie
              budująca smile
    • krynia26 Re: polubić samotność 14.09.07, 07:56
      hmm dopiero teraz czytując to forum dotarło do mnie jak wielu ludzi jest
      samotnych nawet jeśli zdarzy się że są w związku...dotarło do mnie jak łatwo nie
      zauważyć czyjeś samotności...ale inna kwestia że zaczynając moje singlowanie nie
      miałam pojęcia że można się do takiego stanu ...hmm przyzwyczaić?...
      • felerynka Re: polubić samotność 14.09.07, 08:03

        przyzwyczajenie do samotności, to cieżki nałóg do zwalczenia gdy
        pojawia się osoba, wiem coś o tym.
        i albo damy radę się przyzwyczaić do bycia z kimś albo..
        ja ciągle wolę to drugie.Nie wiem dlaczego, On mi to
        tłumaczy..tłumaczy..a ja chcę w samotności poczytać książkę i nie
        czuć cudzego oddechu na moim karku.
        • krynia26 Re: polubić samotność 14.09.07, 08:06
          a może to nie Ten?
          • felerynka Re: polubić samotność 14.09.07, 09:21

            nie Ten, nie Tamten..to który?
            znudziło mi się czekanie na Onego.
            Acz pamiętam ktoś pisał że życie całe czekaniem jest..na Coś, na
            Kogoś..
            • matysia_k Re: polubić samotność 14.09.07, 09:50
              Kurcze,, ale do mnie to dotarlo.. Twoje slowa są tym, czego boje się
              wypowiedziec glosno..
              Ja tez czekam na Onego, czekam i czekam..A czas leci, co jest dla
              mnie wazne, przykre.Widze upływ czasu i to,ze nie buduję swego zycia
              tak, jak bym chciala.
              I czeklam, czekam.Ale z tego co czytam to.. mam coraz mniejsze
              szanse na zrealizowanie zycia we dwoje.
              Chyab za wyskokie wymagania? i po prostu tego Onego w moim wieku nie
              ma wolnego..
    • ta_ann Re: polubić samotność 14.09.07, 09:27
      Wydumany problem.

      Jesteś sobie sam, wszystko gra, po cóż ten post?
      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 15.09.07, 10:22
        ta_ann napisała:

        > Wydumany problem.
        >
        > Jesteś sobie sam, wszystko gra, po cóż ten post?

        Bo, jak widać, nie wszystko gra.
        • ta_ann Re: polubić samotność 15.09.07, 12:52
          dobra, mów co nie gra, zrobię sobie
          kawę i możemy porozbierać na czynniki
          pierwsze
          • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 15.09.07, 13:11
            No to jadziem...

            Kiedy ktoś się pojawiał, czułem się tak, jakby burzył ten cały spokój,
            który zbudowałem. Czy tak już zostanie?

            To nie gra. Czuję chwilami, że nie umiem już być z kimś. Moje związki zawsze
            trwały dłuugo.
            • ta_ann Re: polubić samotność 15.09.07, 13:19
              to jadziem, ale ja ciągle bez kofeiny
              (już zaraz będzie)

              pojawiały się przy Tobie spokojne osoby,
              czy nie? i pytanie 2: jesteś spokojnym
              człekiem?
              • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 15.09.07, 14:12
                Tak, lubię spokojne osoby i takie się przy mnie pojawiały...
                Mam taką pracę, że muszę być spokojny ;]
                Ale z natury również...

                Może ja się na kozetce położę?
                • ta_ann a kładź się, kładź 15.09.07, 14:17
                  (to ja się przyznam: dwa lata byłam
                  w szkole psychoanalizysmile ale ja mam
                  słomiany zapał, więc za bardzo krzywdy
                  ci nie zrobięsmile) nie uciekaj!!)

                  --
                  wkleję to, co pisałam przed chwilą, ok?
                  taka osobista teoryjka, na własny użytek,
                  z własnych przemyśleń i obserwacji:

                  (a jestem człowiekiem trudnym, akceptuję na
                  co dzień tylko osoby bardzo bliskie, budzę
                  się na przyład od razu, gdy ktoś wchodzi do
                  pokoju, gdy śpię i zaczynam krzyczećsmile)
                  kiedyś żadałam wręcz, aby pukano)

                  powiedzmy, że jest ktoś bliski, kochany obok
                  ciebie. mówią, że gdy ludzie bardzo się kocha-
                  ją, to wytrzymają wspólnie i nie będzie im
                  ciasno na dwóch metrach kw. nie wiem...
                  lepsza jest świadomość, że ktoś jest, ale nie-
                  koniecznie niech mi ten człowiek siedzi dosłownie
                  na plecachsmile
                  wzajemne przybliżanie się, a za chwilę oddalanie.
                  pamiętam, że we mnie chęć oddalenia się wzbudzała
                  poczucie winy. chyba niepotrzebnie.

                  (tu przemyślenia się skończyły, bo zapukałeśwink

                  z ciekawości:

                  jaka ta osoba miałaby być? miałaby np. milczeć,
                  aby ci nie przeszkadzać?


                  • ukrywamsieprzedwszystkimi a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 14:48
                    Nie mam tendencji do uciekaniasmile

                    Na dwóch metrach kw., to chyba faktycznie by ciasno było. Mi w pewnym momencie
                    życia zaczęło być ciasno na 35m2...

                    Widzisz, (tu wpisałbym Twoje imię), to jest tak, że jestem w jakiś sposób
                    idealistą. Mam konkretny typ osoby, której szukam. I wcale nie szukam milczenia.
                    Hmm... Myślę, że czekam na osobę, która się wprowadzi do mojego świata, zburzy
                    moją samotność i nie będzie mi to przeszkadzać, nie wystraszę się tego, nie
                    przerazi mnie to...
                    • ta_ann Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 14:58
                      Czy psychoanalityk-jak-z-koziej-dupy-trąba
                      może uklęknąć przed swoim Pacjęęętem?

                      smile)

                      jeju, ale to było ładne. wyobraziłam sobie,
                      ja ta wielka płyta leci ci na głowę, ewęętulanie
                      jak te pustaki robią ci guzy wielkości twardego,
                      dobrze wyrośniętego jabłkasmile)

                      a wstaw, wstaw: w nicku prawdziwe imię, jeśli chcę,
                      aby ktoś mnie znalazł, to też nie mogę się (za bardzo)
                      ukrywaćsmile ann, ania

                      egoista z ciebie, pacjent: bo może to najpierw
                      ty wprowadź się do jej świata, poznaj ją, pokochaj...
                      tak mi się pomyślało

                      mnie byłoby ciasno na 50m2 samej, a do dyspozycji
                      (wyłącznie dla siebie) mam mniej...

                      myślisz, że można znaleźć osobę, która nigdy nie
                      zirytuje? od czegoś te kłótnie i piórka fruwające
                      z poduszki przecież są, nie?

                      konkretny typ. a jaki?
                      • miszpat polubić samotność 15.09.07, 15:03
                        nie nie da się. Można zaakceptować, polubić życie w stanie samotności. Polubić
                        można oliwki bądź flaki w sosie pomidorowym. Z samotnością trzeba nauczyć się
                        żyć bądź umieć jej nie zauważać...
                        • ta_ann Re: polubić samotność 15.09.07, 15:14
                          ?

                          singiel x, dobrzezarabiający, seks w kiblu
                          w klubie (potrzeba włóż-wyjmij-włóż zaspokojona),
                          przyjaciele, z którymi spotyka się na mieście,
                          czasem jakiś wieczór w całości przenetowany
                          przy trzech lampkach trunku, o miłości czyta
                          na kartkach książek, czasem sięgnie po poezję,
                          ale skrajnie, wychuchane mieszkanie, które ukra-
                          inka larysa sprząta, 10zł/h, czasem panienka
                          na godzinę

                          i może mu być całkiem dobrze
                          owszem, mało refleksyknie, ale dobrze
                          • miszpat Re: polubić samotność 15.09.07, 15:55
                            Czy pod tym znakiem zapytania kryła się chęć sprawdzenia umieszczonego poniżej
                            scenariusza zdarzeń prawdzie podobnych?
                            • ta_ann Re: polubić samotność 15.09.07, 16:00
                              że co? kochany R (ciasteczka były mniamsmile),
                              pisz jaśniej!

                              tacy ludzie przecież są, znam paru osobiście
                              jeśli im niedobrze, to się nie przyznają, jeden
                              mówi, że dobrze mu samemu. jego stan nie wyklucza
                              ludzi, ale nie pozwala na bliskość. Your Choice,
                              Twoje pokolenie już wybrałowink)


                              • miszpat Re: polubić samotność 15.09.07, 16:11
                                Wiem że moje pokolenie wybrało, czasem po kilka razy. Samotności nie można
                                polubić. To co nam ona daje już prędzej. Przyznanie się do tego że jest Ci
                                dobrze bowiem jesteś samotny/a, to chyba nie tak.
                        • puzzle33 Re: polubić samotność 15.09.07, 16:16
                          miszpat napisał:

                          > Z samotnością trzeba nauczyć się
                          > żyć bądź umieć jej nie zauważać...
                          Wprost przeciwnie; należy doceniać wartości, jakie z sobą niesie.
                          Codziennie na nowo się nimi delektować i cieszyć.
                          • miszpat Re: polubić samotność 15.09.07, 16:21
                            puzzle33 napisała:

                            > Wprost przeciwnie; należy doceniać wartości, jakie z sobą niesie.
                            > Codziennie na nowo się nimi delektować i cieszyć.

                            To nie samotność niesie te wartości a życie. Nie akumulator pozwala Ci przebywać
                            przestrzeń a samochód, twoje umiejętności jego prowadzenia etc.
                          • ta_ann Re: polubić samotność 15.09.07, 16:24
                            puzzle, ja Cię nie znam, więc tym bardziej
                            nie mogę bo jak osobiście, ale:

                            tak mówi osoba, która uciekła ze strasznego
                            związku, jakichś potwornych opałów, smażenia
                            w kotle etc. wink
                            • ta_ann dopisek 15.09.07, 16:25
                              zwykle krąży się między potrzebą
                              ludzi a dobrą samotnością (optimum)
                              • puzzle33 Re: dopisek 15.09.07, 16:31
                                Każdy człowiek ma inne proporcje użyczania swego świata innym.
                                • z.enon najlepsze zdanie jakie dziś przeczytałem 15.09.07, 19:19
                                  puzzle, dzięki.
                                  • puzzle33 Re: najlepsze zdanie jakie dziś przeczytałem 15.09.07, 19:22
                                    Ależ proszę. Nawet może przypiąć sobie jako sygnaturkę.
                                    • z.enon Re: najlepsze zdanie jakie dziś przeczytałem 15.09.07, 19:32
                                      hmmm... nie cierpię na kompulsywne naśladownictwo i przedkładanie
                                      obcych myśli nad własne, pozwolę więc sobie pozostać bez sygnaturki.

                                      co, oczywiście, nie zmienia mojej opinii o Twoim poście smile

                                      brakuje mi na tym forum jasnych i klarownych zdań. właściwie to
                                      niewiele jest innych niż 'wszystko jest do dupy i jest mi źle'.
                                      albo 'palce mi drętwieją, gdzie są moje palce, niech mnie ktoś
                                      przytuli' wink

                                      tym bardziej podoba mi się to co piszesz smile
                                      • puzzle33 Re: najlepsze zdanie jakie dziś przeczytałem 15.09.07, 20:13
                                        z.enon napisał:

                                        > brakuje mi na tym forum jasnych i klarownych zdań. właściwie to
                                        > niewiele jest innych niż 'wszystko jest do dupy i jest mi źle'.
                                        > albo 'palce mi drętwieją, gdzie są moje palce, niech mnie ktoś
                                        > przytuli' wink
                                        >
                                        > tym bardziej podoba mi się to co piszesz smile
                                        Bardzo krytycznie podchodzisz do forumowej twórczości singli. Jeśli
                                        uważasz, że piszę ciut inaczej, to różnica wynika z faktu, że jestem
                                        niepełnowartościowym singlem - mam dzieci.
                                        • z.enon Re: najlepsze zdanie jakie dziś przeczytałem 15.09.07, 20:22
                                          mhmmm... więc to dlatego.

                                          jak się jest za kogoś odpowiedzialnym, nie można sobie pozwolić na
                                          załamywanie rąk i biadanie. bez względu na problem, najpierw myśli
                                          się o rozwiązaniu, dopiero potem o winnych i ofiarach smile

                                          dobrzy szefowie to mają
                                          dobrzy rodzice też smile

                                          kłaniam się nisko!
                                          • puzzle33 Re: najlepsze zdanie jakie dziś przeczytałem 15.09.07, 20:29
                                            z.enon napisał:

                                            > kłaniam się nisko!
                                            Byle nie za nisko, bo muszę się odkłonić, a już życie mnie
                                            wystarczająco przygina.smile
                            • puzzle33 Re: polubić samotność 15.09.07, 16:29
                              Żadna tajemnica. Zwinęłam się z wieloletniego związku opartego na
                              przemocy.
                              • ta_ann Re: polubić samotność 15.09.07, 16:54
                                przepraszam.
                                • puzzle33 Re: polubić samotność 15.09.07, 17:01
                                  Nie Twoją byłam żoną.smile)
                                  • ta_ann nie? 15.09.07, 17:07
                                    smile
                                    ale samotność "od" jest inna jakościowo
                                    od tejże "do". ilościowo pewnie też.
                      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 15:23

                        >
                        > egoista z ciebie, pacjent: bo może to najpierw
                        > ty wprowadź się do jej świata, poznaj ją, pokochaj...
                        > tak mi się pomyślało

                        Hmm... Czyli, że co? Że spotykam JĄ, wiem, że to ONA, łażę za nią jak pies, ONA
                        mnie w sobie rozkochuje, pozwala zagnieździć się w JEJ świecie, daje nadzieję na
                        to, że ONA zawita również do mnie... ale w pewnym momencie budzę się sam i widzę
                        słowa napisane JEJ ręką 'Zapomnij'... eeeeeee, już to przerabiałem tongue_out

                        >
                        > mnie byłoby ciasno na 50m2 samej, a do dyspozycji
                        > (wyłącznie dla siebie) mam mniej...

                        aż tak dużo przestrzeni Ci potrzeba??

                        > myślisz, że można znaleźć osobę, która nigdy nie
                        > zirytuje? od czegoś te kłótnie i piórka fruwające
                        > z poduszki przecież są, nie?

                        a i owszem, ale ważne, żeby znaleźć osobę, której nie będzie się kochać 'za
                        coś', lecz 'pomimo, że'...

                        > konkretny typ. a jaki?

                        Jestem drobiazgowy, wiesz? I tak kobieta jest u mnie skreślona, na przykład,
                        kiedy pali... I tu nawet 'pomimo, że' nie pomoże...
                        • ta_ann Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 15:42
                          ukrywamsieprzedwszystkimi napisał:

                          > Hmm... Czyli, że co? Że spotykam JĄ, wiem, że to ONA, łażę za nią > jak pies, ONA mnie w sobie rozkochuje, pozwala zagnieździć się w > JEJ świecie, daje nadzieję na to, że ONA zawita również do mnie... > ale w pewnym momencie budzę się sam i widzę słowa napisane JEJ
                          > ręką 'Zapomnij'... eeeeeee, już to przerabiałem tongue_out

                          dlaczego kolejna kobieta miałaby cierpieć za błędy
                          poprzedniej? sparzyłeś się i stąd to wycofanie?

                          tu jest jeszcze pytanie obok: zamieszkamy u ciebie
                          czy u mnie - nie masz uczucia, ze to naprawdę nie
                          jest bardzo ważne, jeśli ustali się z ukochaną o-
                          sobą (bezsłownie, mnie się wydaje to oczywiste),
                          że się szanujecie, wspieracie, czyli kochacie,
                          i żadne nie łazi za drugim jak pies?

                          szminką na lustrze? może się jej przynajmniej
                          ta pomadka złamałasmile)


                          > aż tak dużo przestrzeni Ci potrzeba??

                          jak psu husky. i trzeba mnie często wypro-
                          wadzać na spacersmile
                          a poważnie: mieszkałam kiedyś sama na 50m2
                          i w tym dużym łóżku to się gubiłam, było
                          smutno i w ogóle (czasem przyjeżdżał on, wtedy
                          było fajnie, ale ja nie o tym)

                          mam więcej książek niż ubrań i gdybym miała z kimś
                          zamieszkać, moje książki już nie mogłyby rozpychać
                          się tak ekspansywnie, co nawet by mnie ucieszyło...
                          mieszkanie z kimś dla mnie np. musiałoby oznaczać
                          większą dyscyplinę, aby nasze przedmioty wzajemnie
                          się nie biłysmile)


                          > a i owszem, ale ważne, żeby znaleźć osobę, której nie będzie się
                          > kochać 'za coś', lecz 'pomimo, że'...

                          no tak, wiem...

                          > Jestem drobiazgowy, wiesz? I tak kobieta jest u mnie skreślona, na > przykład, kiedy pali... I tu nawet 'pomimo, że' nie pomoże...

                          zły przykład, to nie jest drobiazg. całować się
                          z popielniczką lubią nieliczni. zapalenie papierosa/
                          fajki/cygara dla hecy mi nie przeszkadza, ale na co
                          dzień - out...



                          • puzzle33 Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 16:59
                            ukrywamsieprzedwszystkimi napisał:

                            > Hmm... Czyli, że co? Że spotykam JĄ, wiem, że to ONA, łażę za nią
                            > jak pies, ONA mnie w sobie rozkochuje, pozwala zagnieździć się w >
                            JEJ świecie, daje nadzieję na to, że ONA zawita również do mnie... >
                            ale w pewnym momencie budzę się sam i widzę słowa napisane JEJ
                            > ręką 'Zapomnij'... eeeeeee, już to przerabiałem tongue_out
                            Z poprzedniego związku/ów wyszedłeś zubożony i zdajesz sobie z tego
                            sprawę, co więcj - dałeś przyzwolenie na stratę. Moim zdaniem
                            poważną.
                            • puzzle33 Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 17:28
                              Uzupełniam o przywołanie innego wymiaru samotności:

                              Neruda
                              Boję się

                              Boję się. Wieczór szary, osmucone
                              niebo rozchyla się jak usta martwego człowieka.
                              Moje serce jest płaczem księżniczki rzuconej
                              w głąb pustego pałacu, gdzie nic jej nie czeka.

                              • ta_ann ................ 15.09.07, 18:07

                                ale to jest listopadowy strach
                                Neruda, trafiłaś w mój czuły punkt,
                                choleratongue_out
                                • puzzle33 Re: ................ 15.09.07, 19:17
                                  Chciałam trafić w ukrywamsię...
                                  • ta_ann sorryrysiu:-) 15.09.07, 19:25
                                    Ukył się gdzieśsmile
                        • puzzle33 Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 17:03
                          ukrywamsieprzedwszystkimi napisał:

                          > kobieta jest u mnie skreślona, na przykład,
                          > kiedy pali... I tu nawet 'pomimo, że' nie pomoże...
                          A bdybyś zakochał się od pierwszego wrażenia w palaczce?
                          • ta_ann Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 17:15
                            a wiesz, że to trudne? puzzle, palisz co nie?smile)

                            bo:

                            taka osoba musi mieć coś pomerdane z bliskością.
                            boi się jej i dlatego otacza się kłębami dymu.
                            "zasłony dymne"smile

                            niepalący nie podejdzie bliżej, bo nie wiem, jeśli
                            ktoś ma wrażliwe oczy to uwierz, ze dym odbiera jak
                            katorgę, odlepiają się oczy...zapach we włosach, chło-
                            ną dym w trymiga, przytulenie to przytulenie do komina
                            (już nigdy więcejsmile)

                            no i cera - rzuć to w diabły, puzzlesmile)


                            (łykasz dużo witaminki C?smile

                            zapomniałam o najważniejszym! KASZEL!
                            - odbiera kobiecie 99.9% uroku.
                            • puzzle33 Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 17:33
                              ta_ann napisała:

                              > taka osoba musi mieć coś pomerdane z bliskością.
                              > boi się jej i dlatego otacza się kłębami dymu.
                              > "zasłony dymne"smile
                              >
                              > niepalący nie podejdzie bliżej, bo nie wiem, jeśli
                              > ktoś ma wrażliwe oczy to uwierz, ze dym odbiera jak
                              > katorgę, odlepiają się oczy...zapach we włosach, chło-
                              > ną dym w trymiga, przytulenie to przytulenie do komina
                              > (już nigdy więcejsmile)
                              >
                              > no i cera - rzuć to w diabły, puzzlesmile)
                              >
                              >
                              > zapomniałam o najważniejszym! KASZEL!
                              > - odbiera kobiecie 99.9% uroku.

                              Rzucam palenie ze wzglęgu na kasę. Reszta mi zwisa i powiewa, bo
                              palaczki już tak mają. Ba...nawet się z tym - jak z fajką w zębach -
                              obnoszą.
                    • puzzle33 Re: a się położę, co mi tam :P 15.09.07, 16:53
                      ukrywamsię... napisał:
                      > Hmm... Myślę, że czekam na osobę, która się wprowadzi do mojego
                      świata, zburzy
                      > moją samotność i nie będzie mi to przeszkadzać, nie wystraszę się
                      tego, nie
                      > przerazi mnie to...
                      Wybacz, ale Twoje oczekiwania wydają mi się nieco dziwaczne. Śmiałek
                      naprzeciw wieży, którą zmiaszkuje wylękniona królewna to portret
                      pretendentki?

    • sorrento_8 Re: polubić samotność 16.09.07, 14:24
      wydaje mi się, że samotności nie można polubić, owszem mozna ją
      zaakceptować, choć ta akceptacja to strasznie ciężki proces
      bo przecież lubić to cieszyć się z tego faktu, cieszysz się ze
      jesteś sam? chyba nie, bo piszesz, dawałem radę bo musiałem.
      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 16.09.07, 15:46
        no niestety nie jest mi dobrze, ale wyjścia nie mam ;]
    • dobra_mysl Re: polubić samotność 16.09.07, 15:17
      Witam
      Wg mnie wszystkie wypowiedzi samotnych mowia o tym jak bardzo te osoby nie chca
      byc same. Jak boli ich to, kiedy spacerujac sobie widza zakochanych, kiedy
      odwiedzaja kolege, kolezanke ktora ma meza, dzieci.
      To nie prawda ze tak lubicie ta samotnosc. Przeciez widac ze bardzo chcecie
      kogos miec.
      • z.enon no właśnie... 16.09.07, 15:27
        ja też się zawiodłem.
        myślałem, że znajdę ludzi lubiących życie i cieszących się swobodą,
        niezależnością i frajdą jaką sprawia wzięcie CAŁEGO swoje życia we
        własne ręce.

        a tu same narzekania, że ja to bym chciał z kimś, albo ja bym
        chciała, żeby ktoś mi coś zrobił i żeby z tego dziecko było, bo kot
        jej się już znudził i inne takie...

        zastanawiam się czy one naprawdę muszą dostać męża pijaka, a oni -
        żonę-schizofreniczkę, by się przekonać, że związek niczego nie
        załatwia? i jak się człowiek sam nie ogarnie, to będzie miał
        rozbebłane życie i w związku i bez niego?

        nic nie rozumiem...
        • kalina_k Re: no właśnie... 16.09.07, 15:51
          z.enon napisał:

          > ja też się zawiodłem.
          > myślałem, że znajdę ludzi lubiących życie i cieszących się swobodą,
          > niezależnością i frajdą jaką sprawia wzięcie CAŁEGO swoje życia we
          > własne ręce.
          >
          > a tu same narzekania, że ja to bym chciał z kimś, albo ja bym
          > chciała, żeby ktoś mi coś zrobił i żeby z tego dziecko było, bo kot
          > jej się już znudził i inne takie...
          >
          > zastanawiam się czy one naprawdę muszą dostać męża pijaka, a oni -
          > żonę-schizofreniczkę, by się przekonać, że związek niczego nie
          > załatwia? i jak się człowiek sam nie ogarnie, to będzie miał
          > rozbebłane życie i w związku i bez niego?
          >
          > nic nie rozumiem...

          Bo jak w pewnym filmie powiedziano Nikt nie jest samotną wyspą. Nie przeczę, że
          mogą istnieć ludzie, którzy chcą żyć dla siebie tylko albo dla idei. Inni jednak
          mają w sobie takie pokłady uczuć i miłości, że czują potrzebę nimi kogoś
          obdarzyć. Dzielić swoje życie intymne z innym człowiekiem.Nie ma w tym nic
          żałosnego.

          • z.enon Re: no właśnie... 16.09.07, 16:06
            Ależ oczywiście, że nie ma nic żałosnego w dzieleniu się uczuciami!!!
            No to ja cały czas o tym mówię!!!

            Chcesz się z kimś dzielić uczuciem? Więc wyjdź z domu! Uśmiechaj się
            do mijanych facetów (jeżeli facet będzie się uśmiechał pierwszy, to
            znaczy, że to ja - omijaj długim łukiem ;-DDDD ). Próbuj. Flirtuj.
            Ciesz się. Nie każda próba skończy się małżeństwem i dziećmi, ale
            każda coś Ci da.

            Kurde, a mnie w tym co widzę na forum brakuje radości i energii.
            Wszyscy tylko marudzą, że by się czymś podzielili, ale ostatni raz
            kiedy się czymś z kimś obcym dzielili to było jak mieli 6 lat i
            oddali wiaderko w piaskownicy drugiemu dziecku smile)))) Jak nie
            grasz - nie wygrasz.
            • puzzle33 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:12
              z.enon napisał:

              > Kurde, a mnie w tym co widzę na forum brakuje radości i energii.
              > Wszyscy tylko marudzą, że by się czymś podzielili, ale ostatni raz
              > kiedy się czymś z kimś obcym dzielili to było jak mieli 6 lat i
              > oddali wiaderko w piaskownicy drugiemu dziecku smile)))) Jak nie
              > grasz - nie wygrasz.
              Czasem sama gra może być na tyle fajna, że staje się wystarczającą
              nagrodą. Wyjdzie - nie wyjdzie nie jest aż takie ważne. Co się
              uchacham, to moje.
              • kalina_k Re: no właśnie... 16.09.07, 21:22
                Bo może singlowanie nie jest aż takie fajnie, jak piszą o tym media itp. Singiel
                jak każdy inny ma doły i troski. A posty na tym forum świadczą o tym, że
                niekoniecznie chcemy być singlami. Zdecydowana większość bym powiedziała, że na
                pewno nie chce. Tylko, że Zenon ci ludzie nie piszą o poszukiwaniu żony/męża i
                dziecka, oni chcą tak po prostu poznać kogoś.
                • puzzle33 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:29
                  Przed południem postanowiłam poznać kogoś, stąd tak ostro postuję w
                  tym wątku. Jutro dopracuję metodę. Liczę, że ubawię się po pachy, z
                  kimś, ze sobą, nigdy kimś.
                • sorrento_8 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:33
                  kalina_k napisała:

                  > Bo może singlowanie nie jest aż takie fajnie, jak piszą o tym
                  media itp.
                  to własnie media promują szczęśliwego singla, był chyba nawet
                  artykuł pt. "singiel to ma klawe życie" ta obraz singla to ciąg
                  balang, zabawy, rewelacyjnych wakacji, życia bez stresy, obowiązków
                  i masa kasy na własne przyjemności smile
                  Brak za to wypowiedzi na temat braków jakie odczuwamy w swoim zyciu,
                  każdemu pewnie brakuje czegoś innego, czułości, namacalnego kontaktu
                  z drugim człowiekiem, seksu, życia rodzinnego itd.
                  Pewnie dlatego też tak dużo narzekania na tym forum, bo przecież z
                  zasady nie marudzimy 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, tylko czasami
                  każdemu się ulewa, to co siedzi głęboko w środku.
                  • kalina_k no właśnie to miałam.. 16.09.07, 21:47
                    na myśli smile
        • sottobosco Re: no właśnie... 16.09.07, 15:56
          nie jest nigdzie powiedziane że związki są tylko dla poukładanych i życiowo
          ogarniętych
          a czasem bywa tak że to właśnie samość tworzy życiowych pokrzywieńców
          • z.enon Re: no właśnie... 16.09.07, 16:02
            życiowi pokrzywieńcy po prostu są.
            w związku czy sami - są pokrzywieni.

            i tyle. dobrze jest sprawdzić samemu kim się jest i czego się chce,
            zanim zacznie się zawracać głowę drugiej osobie.
            • sottobosco Re: no właśnie... 16.09.07, 16:11
              zgadzam się smile
              ale rozumiem ludzi którzy mówią, np. nie do końca potrafię się określić, nie
              wiem czy wszystko jest ze mną w porządku, nie jestem pewna kim tak naprawdę
              jestem i może już tak zostanie na zawsze... ale wiem, że potrzebuję kogoś
              bliskiego, chcę mieć rodzinę i być jej częścią
              • ta_ann Re: no właśnie... 16.09.07, 16:30
                Panie Boże, chroń przed mężczyznami, którzy
                mówią "Właściwie...to ja nie wiem, czego chcę.
                I jestem taki niezdecydowany. No wiem, że
                tracę tym w Twoich oczach. I już pewnie nie
                myślisz o mnie dobrze"

                Owszem, nie myślę. Pozbieraj się człowieku
                do za przeproszeniem kupy, a potem dopiero
                do ludzi!!!

                Tak mówiący/piszący (wrrrrr) wygląda, jakby
                wyszedł na ulicę, ubrany od sasa do lasa,
                usta w podkówkę, sznurowadło ciągnie się
                i chce wejść do kałuży. Brrr.


                • ta_ann nie skończyłam! 16.09.07, 16:37
                  "Ale jestem żałosny. Mężczyzna nie powinien
                  tak mówić, prawda? I tak dalej w ten deseń,
                  do śmierci z przmiotnikiem..."


                  (nie cytuję. piszę w przybliżeniu, a imię
                  i wiek zmieniłamsmile)

                  ja przepraszam, że ja do swojego ex znowu.
                  jestem wariatką i dałam mu namiary, gdzie może
                  sobie poczytaćsmile) gdybym go nie lubiła, dałabym
                  sobie albo jemu siana, ale wkurza mnie, że fajny
                  inteligentny facet (słuchaj, głupkusmile) wlazł
                  w psychiczne "KAPCIE"! Bądź sobie sam, człowieku,
                  beze mnie, z kim innym, ale wiedz do cholery
                  czego chcesz. Chyba zapalę papierosasmile)

                  Nie, papierosy są do dupysmile
                  • sottobosco Re: nie skończyłam! 16.09.07, 16:52
                    ta_ann, czy ty jesteś silną, poukładaną osobą z jasno wytyczonym celami? czy
                    wiesz czego chcesz? czy nie masz chwili słabości i zwątpienia? czy nie zdarzają
                    się dni, gdy wycofujesz się, odpuszczasz, gdy pozwalasz życiu biec gdzieś obok?
                    • ta_ann Re: nie skończyłam! 16.09.07, 17:07
                      jestem słaba. i silna też. potrafię płakać,
                      śmiać się, krzyczeć, szeptać. kocham, nienawidzę
                      też. ŻYJĘ.

                      może to jakaś skaza, ale nie lubię letniości.
                      "może tak...może nie...a właściwie to nie wiem"

                      mówię o czym innym. o ludziach, którzy
                      ranią, bo właściwie nie wiedzą, czy kochają,
                      czy nie. są sobie jednym wielkim znakiem
                      zapytania. taki wykrzyknik, to rozumiem, ale
                      ciągle pokrzywiony ? albo (gdzie jest znak
                      paragrafu?smile)


                      nie od rzeczy filozof gadał "poznaj samego
                      siebie, człowieku". Określ się. Jeśli zmienisz
                      poglądy, boś nie krowa, nie chowaj, tchórzu,
                      głowy w piasek.

                      Przyjmij na klatę odpowiedzialność.
                      • sottobosco Re: nie skończyłam! 16.09.07, 17:16
                        "np. nie do końca potrafię się określić, nie wiem czy wszystko jest ze mną w
                        porządku, nie jestem pewna kim tak naprawdę jestem i może już tak zostanie na
                        zawsze..."
                        czy pisałam coś o tym że nie wiem czego chcę? nic tu nie ma o tym... pisze że
                        człowiek jest tylko człowiekiem, nawet będąc słabym i kruchym, że nie jesteśmy
                        cyborgami, i że nawet taki, niepewny siebie, ma prawo kochać i być kochanym...
                        czasem do końca dni swoich nie mamy możliwości poznać się do końca, co nie
                        znaczy że mamy odmawiać sobie uczuć...
                        a Ty, owszem, chyba przez pryzmat swoich jeszcze niewygasłych uczuć oceniasz
                        moje słowa... bo to co ja napisałam może powiedzieć ciepła klucha, ale też pełen
                        pasji człowiek smile
                        • ta_ann Re: nie skończyłam! 16.09.07, 17:26
                          sottobosco napisała:

                          > "np. nie do końca potrafię się określić, nie wiem czy wszystko jest ze mną w
                          > porządku, nie jestem pewna kim tak naprawdę jestem i może już tak zostanie na
                          > zawsze..."


                          Dorosły człowiek, w przybliżeniu wie, kim jest.


                          > czy pisałam coś o tym że nie wiem czego chcę? nic tu nie ma o tym... pisze że
                          > człowiek jest tylko człowiekiem, nawet będąc słabym i kruchym, że nie jesteśmy
                          > cyborgami, i że nawet taki, niepewny siebie, ma prawo kochać i być kochanym...

                          To kim jesteś, rzutuje na Twój stosunek do innych,
                          na Twoje uczucia też. Niepewny siebie będzie kochał?
                          Jesteś pewna? Zje go 183 wątpliwości... Będzie umiał
                          przyjąć uczucie? Powie raczej, że na nie nie zasługuje.
                          Spieprzy związek swoimi wahaniami.


                          > czasem do końca dni swoich nie mamy możliwości poznać się do końca, co nie
                          > znaczy że mamy odmawiać sobie uczuć...

                          jak wyżej...

                          > a Ty, owszem, chyba przez pryzmat swoich jeszcze niewygasłych uczuć oceniasz
                          > moje słowa...

                          nie zaprzeczam.

                          > bo to co ja napisałam może powiedzieć ciepła klucha, ale też pełe
                          > n
                          > pasji człowiek smile
                          >

                          Z całym szacunkiem i pozostańmy przy literkach,
                          bo Ciebie nie znam, a w żaden sposób nie chcę
                          urazić. TAKIE SŁOWA MOGŁABY NAPISAĆ CIEPŁA
                          KLUCHA, nie człowiek pełen namiętności i pasji!
                          (żartujesz, co nie?)

                          Kilku znanych kapłanów (darujmy sobie nazwiska)
                          odeszło ze stanu duchownego. Szacunek. Określili się.
                          Nie można całe życie stać na rozdrożu i nie wiedzieć, co
                          dalej.
                          • sottobosco Re: nie skończyłam! 16.09.07, 17:40
                            nie, nie rozumiem Twojego podejścia smile
                            człowiek jest tylko człowiekiem, nikim więcej i nikim mniej... nie da się
                            obliczyć jednego słusznego wzoru na ludzkość
                            ja dopuszczam słabość człowieka, a Ty uważasz, że wszyscy powinniśmy być
                            tytanami uczuć smile i wiesz, ja akceptuje te chwile gdy jestem słaba i do niczego,
                            co nie znaczy że nie staram się coś z nimi zrobić, po swojemu smile po prostu
                            świadoma jestem tego, że nie wszystko da się zawrzeć na stronach
                            poradnika/podręcznika
                            • ta_ann jaki podręcznik? 16.09.07, 17:52
                              ma tytuł "Życie"?
                  • puzzle33 Re: nie skończyłam! 16.09.07, 21:31
                    ta_ann napisała:

                    > "Ale jestem żałosny. Mężczyzna nie powinien
                    > tak mówić, prawda? I tak dalej w ten deseń,
                    > do śmierci z przmiotnikiem..."
                    Opadają mi ręce wobec stwierdzeń, że nie powinno się czegoś mówić.
                    Dotyczy to ludzi w ogólności.
                • puzzle33 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:24
                  ta_ann napisała:

                  > Panie Boże, chroń przed mężczyznami, którzy
                  > mówią "Właściwie...to ja nie wiem, czego chcę.
                  > I jestem taki niezdecydowany. No wiem, że
                  > tracę tym w Twoich oczach. I już pewnie nie
                  > myślisz o mnie dobrze"
                  Gdyby mi na takim zleżało, pokusiłabym się o uświadomienie mu, czego
                  tak naprawdę chce. Inna rzecz, żeby mnie zdrowo podkurzył. Panienka,
                  kurna.
                  • ta_ann Re: no właśnie... 16.09.07, 21:35
                    Nie tajemnica, że na człowieku mi zależy.
                    Ja to wiem, on to wie, pan wie i pani...

                    smile

                    Zdrowo wkurzona równo rok temu powiedziałam
                    "pa", ale on mi chyba niewerbalnie wcześniej.

                    smile

                    Kocham go. I co z tego. Nic. Literalnie
                    dupa.

                    Obejrzę sobie film. I tak za dużo strzępię
                    język.

                    PS Może być, bardzo byt` może, że już nie
                    jest sam. Tego nie wiem, może wiedzieć
                    nie chcę. Takie buty. Doszłam do wniosku,
                    że trzeba zająć się sobą. Zdobyć 18 10-tysięczników,
                    nauczyć się chińskiego, zawsze ładnie wyglądać,
                    śmiać się przez łzy.

                    No.

                    Mam uświadamiać coś dorosłemu facetowi? Próbowałam.
                    Wolną wolę ma, nie? Stracona sprawa.
                    • puzzle33 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:38
                      ta_ann napisała:

                      > Mam uświadamiać coś dorosłemu facetowi? Próbowałam.
                      > Wolną wolę ma, nie? Stracona sprawa.
                      Bywa. Nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło. Ryyko podejmują obie
                      strony.
                      • ta_ann Re: no właśnie... 16.09.07, 21:40
                        Nie jestem z kamienia, droga puzzle.
                        I nie ukrywam cieszy mnie to.

                        Cynikom śmierć!

                        smile
                        • puzzle33 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:45
                          Nie rozumiem Cię. Poryczysz i przestaniesz. Masz inne wyjście? Facet
                          też czasem chlipie i pociąga nosem. W końcu wytrąbi się w
                          chusteczkę, bo co niby innego miałby zrobić?
                          Cyniczka to ja? Jestem realistką.
                          • ta_ann Re: no właśnie... 16.09.07, 21:52
                            To nie kwestia płaczu. Jest mi zwyczajnie
                            smutno. I umówmy się, że nie chcę opancerzyć
                            się, ok? Bo wtedy przestanę rozumieć także
                            innych. I o wszystkich cierpieniach będę
                            mówić "banał". Oczywista, dotyczy wszystkich,
                            ale nie: wydęcie ust i "banał".

                            Dobrej nocy.
              • ta_ann Sottobosco. 16.09.07, 16:41
                Już się zmywam.
                Człowiek MUSI wiedzieć, czego chce.
                • sottobosco Re: Sottobosco. 16.09.07, 16:47
                  a ja mówię o tym, że nie sposób wszystkiego zaplanować, że pomimo klarownych
                  planów i jasno wyznaczonych celów dobrze jest zachować pewną pokorę w życiu,
                  mieć dystans do własnych możliwości i zawsze rozważać alternatywne dla sukcesu
                  możliwości ;P
                  i tylko o tym mówię...
                  z natury nie ufam wiecznym optymistom, spełnionym w każdej dziedzinie, zawsze
                  zwyciężającym... fałsz brzmi w zapewnieniach o ciągłym trwaniu w szczęściu, brak
                  mi u nich wiarygodności
                • ola_dom ta_ann! 17.09.07, 15:22
                  > Człowiek MUSI wiedzieć, czego chce.


                  Człowiek NIC nie musi!!
                  Tzn. musi - trzy rzeczy.
                  Musi: jeść, spać i srać.
                  Reszta jest kwestią naszego wyboru!!!
                  • ta_ann Re: ta_ann! 17.09.07, 15:51
                    jeśli się zaprzesz i do tego nie dojdziesmile

                    pal sześć terminologię, chodzi mi o:

                    człowiek wolny MA wiedzieć, czego chce.
                    może się wahać, ale ostatecznie dochodzi
                    się do odpowiedzi.
                    • ola_dom Re: ta_ann! 17.09.07, 16:01
                      ta_ann napisała:

                      > jeśli się zaprzesz i do tego nie dojdziesmile

                      ja też myślałam o breatharianach - im tylko spanie zostaje smile
                      >
                      > człowiek wolny MA wiedzieć, czego chce.
                      > może się wahać, ale ostatecznie dochodzi
                      > się do odpowiedzi.

                      mnie się wydaje, że człowiek "musi" wiedzieć sam, czego ma chcieć,
                      czyli, że nikt inny mu tego nie powie.
                      A ponieważ nic nie musi, to owszem, może nie wiedzieć, ale nie ma
                      prawa mieć pretensji do nikogo, prócz siebie.
                      O!

                      A swoją drogą - to twierdzenie było dla mnie dużym olśnieniem. Bo
                      przez większość życia wydawało mi się, że wszystko MUSZĘ. A tu
                      nie... smile

                      Wielka Ulga.
              • puzzle33 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:21
                Autocharakterystyki są diabła warte, przy czym nie posądzam wcale
                ludzi o złą wolę. Trzeba dać sobie czas i z kimś pobyć w naturalnych
                sytuacjach. Sposób palenia fajki czasem więcej mówi o człowieku niż
                sążnista autoprezentacja. Więcej patrzeć - mniej słuchać.
                • ta_ann Re: no właśnie... 16.09.07, 21:26
                  dobrze mówicie. pierdolę pisanie cvsmile
                  a będę musiała...
            • puzzle33 Re: no właśnie... 16.09.07, 21:18
              z.enon napisał:

              > dobrze jest sprawdzić samemu kim się jest i czego się chce,
              > zanim zacznie się zawracać głowę drugiej osobie.
              Nie jestem taką altruistką, żebym miała się troszczyć o cudzy zadek.
              Nie umiałabym kłamać, no może na tyle, na ile sypie się pieprzu do
              rosołu. Przecież taki jeden z drugim ma oczy i myśli. Jeśli mu się
              nie podobam z jakichś względów z Bogiem spraw, jeśli mu odpowiadam,
              to sam jest odpowiedialny za to, w co się pakuje.
      • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 16.09.07, 15:49
        Każdy chce kogoś mieć. Człowiek nie został stworzony do życia w pojedynkę...
        • mircea Re: polubić samotność 16.09.07, 16:03
          "Kto chce - znajdzie sposób,
          kto nie chce - znajdzie powód"

          ot i tyle...
          • ukrywamsieprzedwszystkimi Re: polubić samotność 17.09.07, 17:23
            Nie wierzę, że są jakieś powody, przez które ludzie nie chcą 'mieć kogoś'...
          • ola_dom Re: polubić samotność 17.09.07, 17:33
            mircea napisała:

            > "Kto chce - znajdzie sposób,
            > kto nie chce - znajdzie powód"

            szukam i jednego i drugiego...
            Czy chcesz powiedzieć, że choć jedno wreszcie znajdę?
            • puzzle33 Re: polubić samotność 17.09.07, 21:42
              Musisz. Inaczej się rozedrzesz.
              • puzzle33 Re: polubić samotność 17.09.07, 21:43
                Oj, oj, oj...Będziesz wiodła schizofreniczną egzystencję.
                • ola_dom Re: polubić samotność 18.09.07, 10:04
                  puzzle33 napisała:

                  > Oj, oj, oj...Będziesz wiodła schizofreniczną egzystencję.


                  nieee... smile
                  Chodziło mi raczej o to, że nie zawsze zgrabne i dosadne powiedzenie
                  idealnie tłumaczy sprawę. Czasem tak. Ale teraz, w moim przypadku
                  nie za bardzo się sprawdziło. Chyba nie było słychać sarkazmu w moim
                  poście wink. Może i dobrze?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka