Dodaj do ulubionych

moja samotnia...

10.03.09, 20:25
Życie za bardzo straciło na wartości... Zanikła wiara... Zastąpiła ją pogoń za
tym, co nieosiągalne, złudne...

Smutne życie siłą rozpędu, bez cienia nadziei na zmianę...

Tylko pojedyncze wstrząsy pobudzają do życia, a raczej do jego żałosnej
namiastki...

Nie, nie jest źle. Wszak robię to co lubię, rozwijam pasje nie mając wyrzutów
sumienia, że robię to kosztem czegoś, kosztem kogoś, mam czas dla siebie...
Czas, który chciałabym chyba poświęcić komuś...
Beznadziejne jest to, że kiedyś tak to sobie ceniłam, a teraz budząc się ze
snu (budząc się wreszcie do życia) nie ma nikogo, komu ten czas można
ofiarować... Z kim można śnić te sny najpiękniejsze, te prawdziwe...

Podobno tylko w miłości jest sens naszego życia... podobno...


I mężczyźni... dlaczego, kiedy mówimy, że potrzebujemy czasu, że chcemy mieć
pewność (po to, by móc BYĆ, by móc KOCHAĆ)... znajdujecie zawsze taką, która
czasu nie potrzebuje, a czasami chyba nawet myśleć nie potrzebuje... Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 11:01
      Bo oni idą na łatwiznę. Nie mają wygórowanych żądań, celów. Tylko
      takie zwykłe, pospolite. Byleby mieć święty spokój. Kto dał im prawo
      tak robić. Porzucać wszsystko, zostawiać. Kiedy można zrobić coś co
      wymaga odrobiny wysiłku i poświęcenia, oni rezygnują. Nie mają
      odwagi i siły. Wybierają byle co bez walki, zamiast coś wspaniałego
      z odrobina wysiłku.
      • frip0 Re: moja samotnia... 11.03.09, 11:11
        Z całym szacunkime Kasiu ale nie wrzucaj wszystkich facetów do
        jednego worka smile
        • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 11:17
          Z całym szacunkiem, przepraszam.
          • frip0 Re: moja samotnia... 11.03.09, 11:29
            Daj spokój nie musisz przepraszać -ja rozumiem że masz ciężko teraz
            Trzymasz sie jakoś?
            • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 12:03
              Ja kiepsko. Dzieci jeszcze gorzej. A rodzina jak się dowiedziała...
              masakra. Nie wiem czy to się jakimś pogrzebem przez tego patałacha
              nie skończy. A to już będzie za dużo dla mnie sad
              • frip0 Re: moja samotnia... 11.03.09, 12:06
                Twój mąż chyba zwariowałsad
                • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 12:22
                  Napewno. Zamknął się w sobie i dla siebie. Liczy się tylko to, że on
                  chce być szczęśliwy. Mówi, że to wszystko moja wina, że nie
                  pogodziłam się z tym, że się zakochał i nie siedziałam cicho.Mnie
                  nienawidzi i pokazuje to przy wszystkich, najczęściej przy
                  dzieciach. A ja widzę jakie są spięte. Jak walczą ze sobą żeby nie
                  płakać. Jego ojciec ma załamanie nerwowe. Wpadł w depresję. Zawsze
                  miał dobre zdanie o synu, a teraz jego syn, rzuca wszystko, tak
                  lekko. On uwielbia wnuczki i nie może tego przeżyć. A ja nie mam już
                  siły.
                  • frip0 Re: moja samotnia... 11.03.09, 12:28
                    A w czym Ty niby zawiniłaś ? że niby nie siedziałaś cicho? Nie znam
                    Twojego męża i nie mnie go oceniać ale jak sie czyta o jego
                    wybrykach to aż by sie chciało go na kolano nawinąć.Bardzo źle robi
                    że przy dzieciach pokazuje swoją nienawiść-tylko nie kumam zz czego
                    ona wynika??
                    • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:00
                      Słyszałam kiedyś, że w takich sytuacjach mężczyźna ma tendencję do
                      obwiniania swoją żonę o to że jest z nią nieszczęśliwy, że
                      zmarnowała mu ileś tam lat, że jest najwredniejszą babą pod słońcem.
                      Ja się dowiedziałam, że jestem leniwa i że tylko na jego kasę
                      leciałam. Aaaa i że do ślubu zmusiłam.
                      A nienawidzi mnie, bo tą sprawę rozdmuchałam i ta jego panna
                      nieszczęśliwa jest.
                      Gnój jest i tyle.
                      Ale wymięknie. Faceci tak mają i jeszcze będzie mi płakał.
                      • hesse.1 Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:04
                        Tobie będzie płakał??? że Ty jeszcze umiesz tak... niech do Wisły może
                        popłacze... hehe... wink
                        • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:17
                          No ja mu tych łez nie obetrę. A znam go na tyle, że wiem, że jak
                          zacznie płakać, to tylko czekać aż morze łez wypłacze.
                          Trochę mi to zaczyna zwisać, nadmiar persenu mnie zobojętnił,
                          jeszcze zaraz zasnę tu nad kompem...
                        • czarny.onyks Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:21
                          czasem to się cieszę, że nie mam takiego męża...

                          skoro ciągle wokół mnie rozpadają sie związki
                          ciągle ludzie nie potrafią rozmawiać, pracować nad związkiem
                          i krzywdzą bliską osobę...dzieci...siebie

                          a może wynika to z faktu idealnego życia?
                          braku starań z jednej strony?
                          dawania męzowi wszystkiego, co potrzebuje...
                          więc .....z nudów idzie tam...gdzie musi zawalczyć
                          gdzie dostanie po głowie czasem?

                          kobiety poświęcają wszystko, całą siebie a potem dostają nagrodę;/
                      • frip0 Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:17
                        Masz racje będzie chciał wrócić gdy zmądrzeje ale wtedy mu podziękuj
                        • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:19
                          Masz to jak w banku. Dzieci proszę bardzo, zawsze kiedy chce, nawet
                          mogę czasem iść z nimi na basen. Żeby dzieci miały chwilę
                          normalności. Nic więcej.
                          • frip0 Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:21
                            Zuch dziewczynasmile Wiesz napisze coś i mam nadzieje że sie ie
                            obrazisz na mnie ale dzięki takim wątkom jak Twoj zrozumiałem że nie
                            mam żadnych problemów w życiusmile
                            • kasiabrzoza Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:47
                              Hm, mądra kobieta powiedziała mi, że ja też nie mam. Póki wszyscy
                              żyjemy i jesteśmy zdrowi. Jakby ktoś był umierający, miał raka, albo
                              cokolwiek, a my bylibyśmy bezradni to to jest problem. To wszystko
                              sie jakoś ułoży, sami mamy na to wpływ. Są gorsze rzeczy i czasem
                              potrafię na to tak spojrzeć.
                              • frip0 Re: moja samotnia... 11.03.09, 15:51
                                W porządku jeśli tak to widziszsmile
                                Oby Ci się ułożyło wzszystkosmile
                          • mappi Re: moja samotnia... 11.03.09, 14:25
                            Kasia....tak trzymać smile

                            dumna jestem z Twojej postawy i siły...teraz

                            dumna jako Kobieta smile
                            ...bravosmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka