Dodaj do ulubionych

pytania...przy otwartych refleksjach

12.03.09, 21:39
tęsknie
...za sobą...
sobą samą...jaką byłam kiedyś...a już nie będę...zapewne
życie mi się rozsypało....w kawałki...moje życie...co warte...sama nie wiem co to wszystko warte...
...i sensu mi zabrakło....w tym czymś ...życiu po życiu....

...tęsknię
za kimś w życiu...nie potrafię tego odnaleźć...czy ja nie mam już żadnych uczuć???

...a może mam je w bucie...przyklejone do pięty...depczę się...codziennie.
bardzo skutecznie....

...męczę się sama...jestem swoją inkwizycją....rozliczam się z wydumanych błędów...i nie wydumanych

...jak przywócić w sobie wiarę....
jak zobaczyć w sobie człowieka....jeszcze raz....ostatni
deska ratunku

....a człowieka jak zobaczyć....drugiego

....czemu ja tego nie widzę?????
zupełnie oślepłam????

a do tego to nieprzemijające uczucie ciągłej porażki

....jak z tym walczyć???...jak to zmienić????....

mam robaka w sobie....zżera mnie....czuję to...

a tak mi głupio....z takimi myślami...bo wobec problemów....Waszych...prawdziwych problemów
...robię się malutka...

ale gdzieś to muszę upłynnić...


czy ktoś da mi gwarancje...że gdzieś jest ta połowa...
że warto...
jednak
mimo iż do światła strasznie daleko....


niech to wszystko nabierze pędu...
proszę.......


ja chyba też muszę odpocząć....tylko czy da się uciec od samej siebie...
nie da....klamka zapadła



p.s. czy można jeszcze sobie popłakać????
Obserwuj wątek
    • mappi Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:43
      ....szkoda...że ze mnie nie jest....taka szybka kicia
      wink
      • uny Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:46
        a na cholere chcesz być "szybka kicia"?
        • czarny.onyks Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:01
          bo czasem tak łatwiej w zyciu....prościej....
          szybciej....
          bez analizowania.........
      • sorrento_8 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:52
        To już wolałabym być kotka niż kicia wink
        Phi! <prychneła jak kotka lekceważąco> ;D
      • aniab13111 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:06
        mappi napisała:

        > ....szkoda...że ze mnie nie jest....taka szybka kicia
        > wink

        no rzeczywiście.... masz czego żałować.... indifferent
    • aspirea Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:46
      Płacz Mappi. Jeśli czujesz potrzebę - płacz.
      <uscisk>
    • sorrento_8 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:51

      > tęsknie
      > ...za sobą...
      > sobą samą...jaką byłam kiedyś...a już nie będę...zapewne
      Taka jak kiedyś już nie będę, kazdy dzień niesie nowe doświadczenia,
      zmienia mnie, zmienia Ciebie. Też tęsknie...


      > p.s. czy można jeszcze sobie popłakać????
      A co Ci to da? Oczyści? Poczujesz się lepiej? To nie daje nic, nie
      pomaga, nie leczy.
      • aspirea Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:53
        sorrento_8 napisała:


        > > p.s. czy można jeszcze sobie popłakać????
        > A co Ci to da? Oczyści? Poczujesz się lepiej? To nie daje nic, nie
        > pomaga, nie leczy.

        Nie zgodze się z Tobą. Placz pomaga.
        • sorrento_8 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:59
          aspirea napisała:


          > Nie zgodze się z Tobą. Placz pomaga.

          Masz prawo wink. Płacz pomaga, gdy jest jednorazowym rozładowaniem
          skumulowanych emocji, nie pomaga, gdy jest stałym elementem dnia.
          Gdy nie przynosi ulgi, tylko staje jeszcze jednym problemem. Gdy nie
          pozwala zasnąć...


          A i zapuchnięte oczy i czerwony nos nie wyglądają rewelacyjnie. wink
      • gapuchna Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:55
        Mappi Kochana. A czy nie lepiej jest się pośmiać? Pożartować?

        Kotuś, smutek jest jak grabarz - kładzie nas do grobu i nie patrzy na to, z
        jeszcze żyjemy.

        Szkoda czasu na łzy, uwierz - naprawdę szkoda. I tak samo szkoda twoich
        policzków, by łzy żłobiły na nich bruzdy. Ja swoich już nie cofnę, a dziś
        żałuję, bo tylko dodały mi lat - i taki cholerny efekt tych łez mam.

        A jak się uśmiechnę, to nawet kurze łapki nie szpecą smile)))))))))
        • mappi Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:08
          Gapuchna...śmiać się...a pewnie...chętnie
          tylko teraz wbiłam się w etap...że ćwiczę uśmiechy do lustra...
          bo inaczej śmiać mi się nie chce...
          mam przesyt...
          totalny....jeszcze chwila...a zacznę się nienawidzić...doprawdy....wtedy to się
          dopiero skrzywdzę...
          i może dlatego piszę te słowa tutaj...żeby do tego nie doprowadzić....
          bo czuję że się robi toksycznie....
          bezwonnie...tym bardziej muszę być czujna...
          tylko czasem...po prostu sił mi brakuje...jak dzisiaj...wczoraj i pewnie jeszcze
          jutro też
          położyć się i nie wstać...
          chciałabym
          choć wiem że i tak wstanę...ta irracjonalna siła bycia.....samozachowawczy pęd...
          i dzięki Bogu że jest....bo już dawno obróciłabym się w popiół
          ...nie mam wiary...że coś się może zmienić....nie mam

          niech już przyjdzie ta wiosna....

          a czy Wy nie macie takich słabości?????
          macie...bo tak samo jak ja skonstruowani jesteście...
          tylko mechanizm samoobrony jakiś takiś lepszy u Was
          ....podrasowany smile
          • sorrento_8 Wiosna 12.03.09, 22:13
            Niech mi ktoś powie, napisze, narysuje, o co chodzi z tą wiosną?
            Czemu ktoś ma się poczuć lepiej kiedy ona przyjdzie? Oczywiście
            wiem, światło, zieleń, ciepło, budzenie się do zycia... ale
            przyjedzie wiosna i będzie lepiej???
            • robert.83 Re: Wiosna 12.03.09, 22:27
              >Oczywiście
              > wiem, światło, zieleń, ciepło, budzenie się do zycia

              Tak, to takie właśnie proste czasem jest.
              Zamiast się nad tym zastanawiać, korzystajmy z tegosmile.
              • sorrento_8 Re: Wiosna 12.03.09, 22:33
                Robercie, to wcale nie jest takie proste, kiedy setki myśli, kiedy
                zniechęcenie i brak celu, owszem dostrzega się piękno, ale jedynie
                kątem oka. Myślisz, że można odłożyć na wiosnę wszystko na górna
                półkę i zachwycać się otaczającym światem?
                Mnie po prostu dziwi to, jak ludzie tak wiele oczekują od wiosny.
                • czarny.onyks Re: Wiosna 12.03.09, 22:38
                  a ja nie mogę sie doczekać wiosny...
                  tych promyków słonca, co rano budzą
                  gdy muskają twarz....

                  tej zieleni wszędzie, gdzie nie spojrzysz...
                  wisoną ładuje akumulatory
                  napełniam się energią...której i tak mam az za duzowink

                  podzieliłabym się nią...i optymizmem...ale sie niestety nie da...
                  • robert.83 Re: Wiosna 12.03.09, 22:50
                    Ty wiesz co mówiszsmile. A ja Cię czytam i rozumiemsmile.
                • robert.83 Re: Wiosna 12.03.09, 22:49
                  Nie mam prawa mówić, że to jest lub nie jest proste.
                  Nie sądzę, żeby wiosna załatwiała jakikolwiek problem ot tak, sama z siebie.
                  Dla mnie dłuższy dzień, zapach (w końcu!), niebieskie niebo... wszystko to
                  działa jak wiatr w plecy. Czasem nie pozostaje nic innego niż przystanąć i
                  popatrzeć.
                  Nigdy nie będzie sielankowo, nigdy nie będzie braku problemów, nigdy nie będzie
                  wystarczająco dużo czasu, nigdy.
                  Jak jadę na oparach, zawalam którąś z arcyważnych spraw i idę na spacer.
                  Problemy i cały syf zostaje za mną.
                  Kupuję sobie loda i patrzę na kaczki (przykład, bo akurat koło ,mnie są
                  kaczuchy). Wracam naładowany na jakiś czas.
                  • czarny.onyks Re: Wiosna 12.03.09, 23:18
                    umieć cieszyc się drobiazgami to sztuka...
                    masz rację, nigdy nie będzie idealnie
                    zawsze będzie nam czegoś brak
                    więc zamiast zadręczać się trzeba brać z zycia garściami
                    bo nasze życie zostaje czasem gwałtownie przerwane....
                    i nie ma powrotów....

                    a lody.....nie mogę sie doczekać ....uwielbiam:]
                    zwłaszcza jagodowe, kawowe, bakaliowe, czarny las;DDD
          • gapuchna Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:14
            Mappi, ja już teraz na serio - czytam ciebie i widzę, jak często piszesz
            smutnie. Idź do psychologa, pogadaj z fachowcem. Jak nie masz własnego silnego
            systemu obronnego, to tzreba się nauczyć go w sobie wypracować. Chyba jesteś
            typem depresyjnym, uważaj, bardzo cię proszę - uważaj, bo tak strasznie łatwo
            jest nad tym starci kontrolę. I nie mówię ci tego z wyczytanych mądrości, tylko
            z mojego życia.

            Uśmiechnąć się - jest znacznie trudniej, niż wypłakać, ale wbrew pozorom, to
            uśmiech pomaga, nie łzy. Sorrento dobrze mówi: raz na jakiś czas - tak, ale
            jeśli ten stan się przeciąga, należy sobie pomóc.
      • czarny.onyks Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 21:59
        a moze nie warto wracac do tego, co było?
        czasu nie da się cofnąć więc po co się zadręczać?
        a może przed nami inne zycie? ciekawsze? lepsze?

        niektórym płacz pomaga...oczyszcza....nagromadzone emocje znajdują ujście............
        czasem warto popłakać...
        • sorrento_8 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:00
          Nie to co było, tylko jakim się było smile
          • czarny.onyks Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:02
            co było....jakim się było....tak czy owak to przeszłość...
    • robert.83 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:01
      Rycz, Mała.

      Stań z tym twarzą w twarz. Przenikaj to głupie uczucie do znudzenia. Ono
      przejdzie, a Ty zostaniesz... zwycięska. W układance Twoich słów widzę, że wbrew
      pozorom jesteś silna. Nie będę pisał konkretów, bo jesteś też na tyle cwana,
      żeby zmontować logiczną torpedę przeciwko moim tezomsmile.

      Nie znam Cię, ale znam TO.

      To uczucie uciekania od siebie jest energią - ukierunkuj ją. W cokolwiek. Nie
      patrz tyle do tyłu, patrz pod nogi. Bądź zła, bądź chaosem, ale z podniesioną głową.

      Wiesz co tak boli? Zmieniasz sięsmile. Nie bój się.
      • gapuchna Az zapytam: 12.03.09, 22:06
        - odważnie - czemu wy radzicie innym płakać, użalać się nad sobą, pogłębiać się
        w wewnętrznych rozterkach, nerwowościach, tragediach. Ależ to czystej krwi
        MASOCHIZM, w to wchodzi się równie łatwo, jak w inne stany depresyjne. Ludzi
        należy wyciągać z odrętwienia, ze smutku, podtrzymywać w ich wahaniach nastrojów.

        Jak możecie radzić: tak mappi, płacz, gryź się, wyszukuj w sobie negatywy, dołuj
        się dziewczyno....

        Przecież tak nie wolno!!!!!!!!!!!
        • sorrento_8 Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:10
          Bo chyba my obydwie myślimy o ciągłym płakaniu, a reszta o
          jednorazowym rozładowaniu emocji. Taka moja teoria.
          • czarny.onyks Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:13
            dokładnie tak!!!

            emocje nalezy rozładowyać....
            mamy ochotę...płaczmy
            nie jestesmy robotami, mamy prawo byc słabe, zranione, smutne....
            i mamy prawo zapłakac, gdy nam zle...
            w samotności lub wśród przyjacioł....

            jeśli mamy ochotę płakac cały czas....może warto znależc pomoc?
            • gapuchna Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:17
              Słabość to jedno, a stałe przygnębienie - to druga sprawa.

              Powiem wprost: nie wiem, gdzie byłabym teraz, na jakim etapie swojego życia,
              było tak źle, ze myślałam o zwolnieniu, bo się bałam, ze zrobię jakieś głupstwo
              w pracy. Pomogłam sobie, ale to było bardzo trudne. I dlatego jestem dogłębnie
              przekonana, że mimo że chciałby się, by wszystko w człowieku umarło, to
              fizycznie i tak nie umrze, więc trzeba dostosować psychikę. I wyprowadzić ją na
              równe tory.
              • czarny.onyks Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:27
                dlatego mówię...jeśli to trwa dłużej moze warto zwrócic się o pomoc?
                bo nie każdy z nas jest na tyle silny by zawalczyć samotnie....
                czasem potrzebny jest specjalista....
        • aspirea Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:16
          Jestem tak silna jak wiem tylko ja. Duszę w sobie wszystkie emocje,
          zlości...z nadmiaru przestaję sobie radzić. Pozostaje mi płacz.
          Uwalnia mnie ze wszystkiego. Pomaga. Rozmowa nie zawsze. Jeśli Mappi
          chce płakać, należy jej pozwolić. Wygadać się, wysłuchać,
          doradzić...otrzeć łzy...i wywołać usmiech na twarzy.
          • dunka76 Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:19
            Ja też uważam, że jak ktoś chce się wypłakać to powinien się wypłakać. Sama się
            dziś marzę, więc tym bardziej nie widzę w tym nic złego. Śmiech na siłę nie ma
            sensu.
            • gapuchna Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:28
              A nie lepiej byłoby, gdybyś przeredagowała swoje życie, wyszła z tego, co cię
              gnębi - Dunka, tobie pzrecież mogę to powiedzieć wprost: nie jest tak, ze sama
              wpędzasz się w kozi róg??????

              • dunka76 Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:44
                Jest. Ale ja dziś nie mam ochoty nic redagować. Pomyślę o tym jutro. Nie
                uzewnętrzniaj mnie na forum tongue_out
                • gapuchna Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:47
                  smile))))

                  Ostro i po męsku!
                  No!
                  smile))
          • gapuchna Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:25
            czytam ją uważnie. Zresztą, nie tylko ją. Nie jestem wykwalifikowanym
            psychologiem, ale ostatnio dużo obracałam się w tym temacie i w tym problemie.
            Wiem jedno: za żadną cenę nie wolno w człowieku podtrzymywać stanu
            przygnębienia. Gdybym znała mappi osobiście, prawdopodobnie próbowałabym jej
            jakoś pomóc. Zarówno płacz jak i uśmiech traktuję w tym, co napisałam nieco
            przenośnie. Nie chodzi o pusty rechot. Chodzi o znalezienie w sobie pogody,
            spokoju, zadowolenia.

            Boje się łez, płaczu. To do niczego dobrego nie prowadzi.

            Ale oczywiście wiem, ze każdy postępuje wedle swych możliwości, to jest dla mnie
            oczywiste. Dlatego ja tylko opowiadam swoje odczucia i swoje doświadczenia.
            jedno mam na poparcie mych racji - wyszłam. Wyszłam z tego.
        • robert.83 Re: Az zapytam: 12.03.09, 22:21
          W płaczu nie ma nic złego. On jest "po coś".

          Różne stany można "zmęczyć" stawiając im odpór.
          Mógłbym napisać tak:

          Zatrzymaj się,
          pomyśl co jest grane,
          zdefiniuj kolejno:
          -problem
          -przyczyny
          -możliwe rozwiązania
          -środki
          -optymalne rozwiązanie
          wdróż rozwiązanie
          wdróż rozwiązanie
          wdróż rozwiązanie
          wdróż rozwiązanie
          ...
          zatrzymaj się...


          Płacz może oczyszczać jak deszcz. Z czysto biologicznego punktu widzenia.

          Z resztą, nie każdy robi tak, jak się mu radzi... a ja jej życzę dobrze. Poradzi
          sobie.
    • robert.83 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:04
      W Twoim tekście było 190 kropek.
      Nie prowokuj mnie, następnym razem napiszę makro, które je liczysmile.
    • constelacja Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:04
      Zaczynam prawić mądrości staruszki, co oznacza, że ze mną nie tak już coś jest.. no ale nie umiem się powstrzymać, kiedy czytam tak ładny post...bez szybkich kić, numerów telefonów, wymiarów i rozmiarów... pełny za to delikatności i niepewności...

      Może to tylko kwestia dowartościowania siebie, może doświadczenia (które z umiłowaniem zwykłam nazywać mądrością życiową) ale ja moja miła mappi .. szybkim kiciom, i innym lolom różowym nie zazdroszczę.. bo co szybko się zaczyna..zazwyczaj szybko się kończy...
      Człowiek świata nie uczy się przez radość li i jedynie.. życie poznaje się również przez cierpienie.. a prawdziwe cierpienie to samotność...
      Jasne można ją ugasić szybką kicią, albo innym szybkim Waldkiem.. ale na moment.. Do prawdziwej mądrości, do prawdziwej miłości, prawdziwego zrozumienia dorasta się latami... doświadczeniami, wyboistymi drogami,
      Dobrze, że tęsknisz za sobą samą.. to znaczy, ze możesz do czegoś wrócic !!!
    • mappi Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:22
      Moi Drodzy....ja to wszystko teoretycznie wiem
      teoretycznie...
      wiem...że się już nie wróci...straconego czasu...myśli...słów wypowiedzianych
      wiem
      nie jestem furiatką
      frustratką też nie...100%

      pamiętacie...pisałam już że się obudziłam..pamiętacie...
      ale to nie do końca tak...

      to tylko taki odruch ciała....coś jak w ostatniej agonii....
      ale skoro potrafię tłumaczyć sobie....siebie samą...sprawia że ciągle mam siłę...
      tylko zgubiłam cel...
      po co to robić?....dlaczeggo?...dla siebie...wiem
      ale czy ja mam żyć tylko dla siebie???

      pytanie o płaczu było przewrotne...bo ja nie umiem płakać
      a szkoda...bo może wylałabym ocean łez i poczułabym jakąś ulgę
      ale ja tak nie potarfię...za silna mam konstrukcję...
      a co w tym najdziwniejsze...poczucie swojej wartości...
      ....tylko sens mi się rozmył...
      deprymuję mnie to cholernie...ech....
      wiecie jak chętnie zostawiłabym swoją głowę na półce...i poszła z jakąś inną...w
      miasto...tak dla dystansu...oczyszczenia
      ale moja głowa...serce...moja ręka i noga...
      naczynia połączone...ciągle działają...i dobrze...

      ...tylko po co?
      czy ktoś mi odpowie???po co?

      p.s. robercie....proponuję już pisać ten moduł...bo kropek jest wiele....było i
      będzie
      smile
      • ann.0 Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:36
        ..po to, aby z nami pisać masz ręce...-od tego zacznijmy...
        ...głowę, aby wiedzieć , ze masz ją nosic wysoko-mimo wszystko, mimo tego, co
        niesie życie...
        ...połączone naczynia...-serce, abyś zawsze była tak wrażliwa jak jesteś, bo to
        jest cenne w Tobiesmile
      • mappi Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:40
        a żeby temat zakończyć....i wątpliwości rozwiać...
        ja nie mam "doła"....nie jestem załamana...
        ja jestem na siebie wściekła....bo...bo...opisałam powyżej

        to wzbudza we mnie wściekłość....
        psychologa....owszem...ale nie potrzebuję...chyba...
        gdy pojawia się wątpliwość....dzielę się nią z Wami...bo już się nauczyłam...że
        tutaj można...że wysłuchacie...mądrości dodacie...
        ....a słowa są potrzebne...z całą fizjologią płynów...przeróbką od pokarmu do
        treści żołądka...przez jelita itd....harmonijan całość
        niezbędna dla mnie

        ...Wasze słowa jak najbardziej....wysokokaloryczne ale dobrze strawnesmile

        Dziękuję Wam smile
      • gapuchna Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:45
        Mappi, zobacz:


        > Moi Drodzy....ja to wszystko teoretycznie wiem
        > teoretycznie...
        > wiem...że się już nie wróci...straconego czasu...myśli...słów wypowiedzianych
        - ja ciebie zapamiętałam z bardzo fajnego postu, który pokazywał ciebie, jako
        fajnie postrzeloną dziewczynę, z diabelskimi pomysłami i wielką odwagą. Co się
        dzieje? Zobacz .... uciekła tamta Mappi. Czy jakoś pomogłaś jej wrócić do siebie?
        > wiem
        > nie jestem furiatką
        > frustratką też nie...100% - jestem o tym przekonana w 100%
        >
        > pamiętacie...pisałam już że się obudziłam..pamiętacie...
        > ale to nie do końca tak... - więc MUSISZ sobie pomóc. Skoro sama widzisz, ze
        nie zadziałało, to potrzebne są kroki radykalne.
        >
        > to tylko taki odruch ciała....coś jak w ostatniej agonii....
        > ale skoro potrafię tłumaczyć sobie....siebie samą...sprawia że ciągle mam
        siłę. - pierwsze optymistyczne zdanie w tym poście! smile)))
        > ..
        > tylko zgubiłam cel... - a wiesz, ze mało kto ma w życiu cel. A wiesz, ze
        większość z nas żyje z dnia na dzień. Bo takie właśnie jest życie. A te cele
        jakoś tak nieoczekiwanie wyskakują nam po drodze, ale tylko wtedy, kiedy dajemy
        im szanse na pokazanie się.


        > po co to robić?....dlaczeggo?...dla siebie...wiem
        > ale czy ja mam żyć tylko dla siebie??? - przede wszystkim żyjesz dla siebie.
        Nigdy nie znajdziesz człowieka, dla którego będziesz w życiu wszystkim. Więc
        odwróć to i uzmysłów sobie, ze jednak tak, to ty dla siebie jesteś
        najważniejsza. inni są tylko dodatkiem do twojego życia.
        >
        > pytanie o płaczu było przewrotne...bo ja nie umiem płakać
        > a szkoda...bo może wylałabym ocean łez i poczułabym jakąś ulgę - tu ciebie
        dobrze odebrałam, wiedziałam, ze to pomoc w uzewnętrznieniu bólu. Ale zobacz,
        może po wygadaniu się tutaj, po np. takich jak moje komentarzach - a ja cię nie
        głaszczę po głowie i nie ślęczę razem z tobą w smutku - więc może to też jakoś
        ci pomoże?


        > ale ja tak nie potarfię...za silna mam konstrukcję...
        > a co w tym najdziwniejsze...poczucie swojej wartości...
        > ....tylko sens mi się rozmył... - rób cokolwiek w życiu, sens MUSI się
        znaleźć. Nie ma innego wyjścia, gdyż doskonale wiesz, nikt ci go nie poda na tacy.



        > deprymuję mnie to cholernie...ech....
        > wiecie jak chętnie zostawiłabym swoją głowę na półce...i poszła z jakąś inną...
        > w
        > miasto...tak dla dystansu...oczyszczenia
        > ale moja głowa...serce...moja ręka i noga...
        > naczynia połączone...ciągle działają...i dobrze... - też bym tak chciała. Ale
        tak się nie stanie. I twardo trzeba to sobie powtarzać.
        Mapppi, pielęgnowanie w sobie bólu niczego nie naprawi - i wiem, że ty to
        również wiesz smile


        > ...tylko po co?
        > czy ktoś mi odpowie???po co?

        Ty sama musisz znać odpowiedz. Tylko ty sama! Tego mnie nauczono. Że ja i tylko
        ja mogę sobie pomóc.

        Powiem ci jeszcze jedną rzecz - kiedy rozmawiałam pierwszy raz z psychologiem,
        to myślałam, ze się ulituje nade mną, przywtórzy mojemu każdemu słowu. Przecież
        ja tak to boleśnie wszystko przeżywam! Wiesz co się stało - rozmowa ta było
        obuchem w łeb. najpierw wywołała we mnie szok i świadomość: nigdy więcej głupia
        babo do ciebie nie przyjdę. I wtedy zrobiłabym największy błąd w swoim życiu.
        Ale o tym nie chcę zbyt wiele pisać. W kazdym razie - nawet jakoś te głupie cele
        wychwytuję. Nic wielkiego, ale pcha mnie do przodu.
        • mappi Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 22:57
          Gapuchna....dziękuję za Twoje słowa...myślę że gdybym miała się do nich
          odnieść...jak do czyiś...powiedziałabym podobnie...

          ale
          zazdroszczę Ci tej jasności...w tej jasności
          ja muszę jeszcze do tego dojść...


          ja staram się jakoś życie budować...żeby żyło mi się lepiej..mam
          pasję...ogromną...i jeszcze kilka malutkich i cieszę się z tego...pielegnuję..bo
          to jest coś dla mnie...prezent dla siebie samej..
          Moj Boże...pomysły...odwaga...to jest we mnie cały czas...bezwzględnie
          tylko
          powiem szczerze..to samotność....ona mnie jakoś zbrukała...i to od niedawna...
          ...komu ja wręczę pisankę...komu...
          ja mogę balansować na granicy szaleństwa...w pozytywnym aspekcie
          tylko potrzeba tej drugiej połowy

          ja się do tego przyznaję...przeszkadza mi brak....
          a przez ten brak...gubię siebie...bo pewne mechanizmy...we mnie załączają się
          niejako z automatu...gdyb jest ktoś...powiedzmy otwarcie...ON...

          to chyba nie trudno zrozumieć...

          ależ ja się otworzyłam dzisiaj...o joj

          okrutnie
          ech....
          smile
          ale lepiej...już mi lepiej

          ....a jeszcze jedno...jestem jak najbardziej za...żeby mnie "walnąć po
          mordzie"....czasem inaczej się nie da
          smile
          • gapuchna Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 23:16
            Mappi, Kochana Mappi, wiedziałam, ze nie pogniewasz się na moje słowasmile gdybym
            sama nie przeszła przez to wszystko, to siedziałabym cicho jak mysz pod miotłą i
            najwyżej coś tam potakiwała. Ale w dużym stopniu jest to już za mną. Nie do
            końca, bo nie ma się co oszukiwać, ze jest c u d o w n i e..... Bo nie jest.
            Jest znośnie, ale dla mnie to już jest bardzo dużo.

            Mam jeszcze wiele problemów - niuansów, takich, co to u drugiego człowieka mogą
            wywołać wzruszenie ramion: czego ty do cholery jeszcze chcesz, przecież masz
            dobrze??? A mnie one bolą.

            Są i wielkie, skomplikowane problemy, o których nigdy tu nie wspominałam, realne
            i namacalne. I chyba będą już ze mna do końca mojego życia.

            smile nie wiem, czy udało mi się to przekazać, ale chciałam ci powiedzieć, że
            trochę nauczono mnie radzić sobie z samą sobą smile

            Ja nie mówię: będzie lepiej, los się odmieni, kiedyś musi być dobrze - bo w
            takie słowa nie wierzę. Sobie też tak nigdy nie mówię.

            Ale za to mówię tak: dokończysz coś - będziesz miała wyższa pensję, dokończysz
            drugą ważną sprawę - być może uda ci się znaleźć inną pracę, a na pewno zyskam
            nieco znaczenia. Zrobię jeszcze jedną - chyba dla mnie osobiście - najważniejszą
            mordęgę a zyskam większą pewność siebie. Mnie to pomaga: widzę, ze tylko ja sama
            mogę zmienić swoje życie. Może dlatego nie odczuwam aż tak bardzo źle tego, ze
            jestem od roku z kawałkiem sama smile Tęsknię za mężczyzną, bardzo tęsknię,
            przeogromnie mocno tęsknię. Brak mi wszystkiego. Miłości, ciała, śmiechu,
            troski, kłopotów i szczęścia jakie daje miłość.
            Ale nastawiłam się psychicznie tak, że jeśli będę sama na zawsze, to mimo
            wszystko moje życie będzie normalne. Pracuję nad tym od wielu miesięcy smile)))
            • mappi Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 23:36
              "> Ale nastawiłam się psychicznie tak, że jeśli będę sama na zawsze, to mimo
              > wszystko moje życie będzie normalne. Pracuję nad tym od wielu miesięcy smile))) "

              ...a ja się tak nie nastawiam...nie chcę



              Gapuchna..małe wtrącenie....czasem trzeba przytulić...pogłaskać...a nawet
              popłakać.....bo to pomaga...problemu nie rozwiąże...ale sprawia że człowiek nie
              czuje się takim osamotnionym bytem...
              smutki też czasem warto z kimś podzielić smile

              tym bardziej dziękuję wszystkim...za słowa smile

              Dobranoc smile
              • gapuchna Re: pytania...przy otwartych refleksjach 12.03.09, 23:47
                Mappi napisała:

                ...a ja się tak nie nastawiam...nie chcę

                Ja też nie chcę być sama. Ale jeśli tak się ułoży, to za nic nie chce ocknąć się
                na starość z poczuciem, że zmarnowałam sobie życie tylko dlatego, ze nie
                odnalazłam właściwego mężczyzny. Amen smile

                Dobranoc. I naprawdę bardzo serdecznie ciebie przytulam, a nawet niech już ci
                będzie! - po plecach posmyram smile))) Chociaż nie lubię tego robić big_grinDDD
    • zabelina Re: pytania...przy otwartych refleksjach 13.03.09, 00:48
      Mappi...takie ważne rzeczy się tu dzieją a mnie nie masad
      Tzn. już jestemsmile Ściskam mocno...ciepło..i przytulnie...
      Nie pisałam o tym, ale ja tez komuś kiedyś dałam pisankę i nie skończyło się to
      dobrze...
      Ale wiesz...przychodzi ten dzieńwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka