09.05.09, 21:51
Psychoterapia, tylko tak strasznie brzmi.
Moja samotność, poczucie że nie jestem potrzebny zaprowadziła mnie do mojej psychoterapeutki. I co... bardzo duzo mi to dało w zrozumieniu swoich emocji, rozumieniu relacji z innymi itd.
Dlaczego o tym pisze, może ktos rozważał takie spotkania, moze ktoś chodzil. Ja duzo się nauczyłem, duzo zrozumiałem, chyba z nikim tak szczerze nie rozmawialem jak z Nią.
Obserwuj wątek
    • 17lipiec1976 Re: Psy..... 09.05.09, 21:53
      bylam na 2 czy 3 spotkaniach, ale zrezygnowalam, to nie dla mnie, albo trafilam
      na slaba psychoterapeutke...
      • gapuchna Re: Psy..... 09.05.09, 21:54

        Pomaga....
        • 17lipiec1976 Re: Psy..... 09.05.09, 21:55
          mam forumowa kolezanke, ktora jest psychologiem, to ona duzo mi pomogla..
    • ewilan Re: Psy..... 09.05.09, 21:58
      Ja ngdy nie byłam... szczerze, to zawsze byłam sceptycznie
      nastawiona do tego typu pomocy. Ale jeśli działa... to chyba zależy
      jednak od osobowości pacjenta.
      • listopad02 Re: Psy..... 09.05.09, 22:04
        Ja wiem, różnie pewnie, ja poznałem w sobie wiele rzeczy, zrozumiałem wiele swoich emocji, reakcji innych, stałem się spokojniejszy.
        • czarny.onyks Re: Psy..... 09.05.09, 22:10
          tak z ciekawości?
          a pomogło w rozwiązaniu podstawowych problemów?
          coś zmieniłeś od tego czasu w swoim życiu?


          sama nie poszłabym...zawsze sama męczę się ze swoimi problemami
          może to strach...

          ale wiem, że trzeba duzo odwagi, by pójśc
          przełamać się
          podziwiam więc....
          • listopad02 Re: Psy..... 09.05.09, 22:23
            Powiem Ci tak, zacząłem chodzic i to zbiegło się równocześnie z tym, ze zacząłem mieć lepszy, intensywniejszy i intymniejszy kontakt z ludźmi, kobietami, emocjonalnie inaczej czułem, myslę ze te kilka miesięcy gdy chodziłem tam faktycznie mnie zmieniło.
            Poznajesz po prostu siebie, swoje błędy, uswiadamiasz sobie rzeczy które Ci szkodzą itd.
            Nie trzeba odwagi, ja chciałem coś zmienić, jeżeli robiłem różne próby i nic, pomyślałem to bedzie krok inny, niech ktoś obcy mnie "oceni"- oni nie moga oceniać, bez żadnych naleciałości zobaczy, a ja zobacze siebie.
            Zmienilem to ze jestem bardziej odwazniejszy, wiem jak czuje, wiem jakie robie blędy, które pewnie nadal robie, nie jestem już uzależniony emocjonalnie od ludzi którzy mnie nie szanuja itd., sam ze soba duzo lepiej się czuje, różnie bywa.
            • czarny.onyks Re: Psy..... 09.05.09, 22:34
              no to teraz wypada zyczyć powodzenia w realizowaniu marzeń i nabywaniu wspomnieńsmile

              fajnie, że tak to wspominasz
              dzieki temu ludzie, którzy mają dylemat pójśc czy nie może sie odważą...
              • listopad02 Re: Psy..... 09.05.09, 22:39
                Ha, wiesz emocje nie są proste, niektórzy maja instynkt, inni muszą sie uczyć, uświadamiać.
                Cały czas cos w sobie odkrywam, trzeba próbować i robić to co się chce i dążyć do jakiegoś celu.
                Nie namawiam, kazdy musi sam sie zastanowićsmile
    • rumunska_ksiezniczka Re: Psy..... 09.05.09, 22:05
      tak na serio, to rozważam takie załatwienie sprawy. chyba mam jakieś stany
      depresyjne, nie wiem co to jest ale ciągnie się od kilku lat. kiedyś tak nie
      było. ale dużo tez słyszałam o złych psychologach, a jak sie człowiek raz zrazi
      to potem ciężko drugi raz spróbować.
      • aglajaaa Re: Psy..... 09.05.09, 22:21
        Najlepiej popytaj wśród znajomych, mogą Ci polecić kogoś, kto nie ma większych
        problemów z samym sobą niż jego pacjenci (bo i tacy się zdarzająwink).
        Ja tak oficjalnie to nigdy nie byłam, ale mam znajomą, która jest psychologiem,
        według mnie dobrym (ale mogę być mało obiektywnasmile) i rozmowy z nią kiedyś
        baaaaardzo pomogłysmile
        • rumunska_ksiezniczka Re: Psy..... 09.05.09, 22:27
          wiesz, ja bardzo pracuje nad sobą na własna rękę, ale jak mnie złapie, to... mam
          wrażenie, że to jest ponad mną. niezależne ode mnie. może farmakologia, nie
          wiem. boję się iść do specjalisty, bo jeśli trafię na jakiegoś niedouczonego, to
          mi zrobi większą krzywdę niż ja sama sobie ;-#
          • aglajaaa Re: Psy..... 09.05.09, 22:34
            "boję się iść do specjalisty, bo jeśli trafię na jakiegoś niedouczonego, to
            mi zrobi większą krzywdę niż ja sama sobie"

            dokładnie tak

            "może farmakologia, nie wiem"
            hmm.. nie wiem, leki uzależniają.. jeżeli mowa o stanach depresyjnych jedni
            mówią, że leki są niezbędne, ale ja bym podchodziła do tego ostrożnie...
            Księżniczko, a może ludzie.. bliscy ludzie i rozmowy z nimi. Wbrew pozorom one
            więcej dają niż myślimy.
            • rumunska_ksiezniczka Re: Psy..... 09.05.09, 22:42
              łatwo powiedzieć, agłajo.
              • aglajaaa Re: Psy..... 09.05.09, 23:00
                Księżniczko, wiem że nie jest łatwe... Uwierz, że wiem o czym mówimy. Ten spleen, który czasami boimy się nazwać depresją (ale nią jest, tylko lepiej brzmi to pierwsze)... nie jest łatwo z tym walczyć. Ale pierwszym krokiem jest przyznanie się przed sobą, że ten problem jest i że chcesz go rozwiązać.

                Co do leków, bałabym się. Wiem jakie mogą być konsekwencje, ale wiem też że są one coraz lepsze i czasami prawie nie ma odczuwalnych skutków ubocznych.

                A ludzie... są w tym wszystkich baaaardzo potrzebni.
                Widzisz, ja nawet z przyjaciółmi nie potrafiłam rozmawiać o moich problemach. Potrafiłam być, radzić, pomagać, słuchać kiedy oni tego potrzebowali, ale zupełnie nie odnajdywałam się w tej drugiej roli.
                Do dziś nie potrafię prosić, ale oni nauczyli się dostrzegać kiedy jest źle.. szkoda tylko, że nie mam ich bliskosad

                Zaufaj bliskim... wiem, że nie jest łatwo czasami. Ale naprawdę może sobie pomóc rozmawiając, otwierając się tak do końca.
            • robert.83 Re: Psy..... 09.05.09, 22:44
              Myślę, że warto skonsultować się choćby z zaufanym lekarzem rodzinnym.
              Czasem takie stany mają podłoże fizyczne... w jakiejś części przynajmniej. Znam
              dobrze przypadek faceta, któremu przepisano lekkie proszki i wyraźnie zaczął
              inaczej patrzeć na świat.

              A kwestia szczerych rozmów i świadomość, że można powiedzieć wszystko lub
              przynajmniej dużo - to bardzo ważne.
              • rumunska_ksiezniczka Re: Psy..... 09.05.09, 22:46
                lekarz rodzinny? o czym ty w ogóle mówisz? znasz dobrego lekarza rodzinnego w
                państwowej służbie zdrowia?
                a rozmowy, cóż - milczenie jest złotem jednak czasami.
                • robert.83 Re: Psy..... 09.05.09, 23:00
                  Mój lekarz rodzinny jest całkiem spoko. Dlatego to powiedziałem.
                  Milczenie? Ok. Możliwość rozmowy? Też ok.
          • listopad02 Re: Psy..... 09.05.09, 22:59
            Samemu takich rzeczy, jeżeli meczą i bywaja powazne nie rozwiażesz.
            Leki, czasem mogą bardzo pomóc.
            • kynky Re: Psy..... 10.05.09, 19:28
              imho, leki przynajmniej na początku nie są rozwiązaniem, to tak jak
              z morfiną uśmierzy ból ale problemu nie załatwi; trzeba się niestety
              lub stety przełamać i faktycznie najpierw pójść do terapeuty.

              do rumuńskiej księzniczki - jak uznasz, że przyda ci się dobry
              terapeuta to daj cynk; moi bardzo dobrzy znajomi są psychologami i
              na pewno skierują do dobrego - choć to też pojęcie względne - bo czy
              chodzi o to że dobrze pomaga wyciągając różne wewnętrzne brudy na
              zewnątrz czy że np jest miły i przyjemnie się z nim gada smile) nie
              wiem jakie doświadczenia ma listopad02, ale wg mnie te rozmowy na
              ogół nie są przyjemne ale w efekcie końcowym naprawdę dużo dająsmile
              • listopad02 Re: Psy..... 10.05.09, 19:33
                Moje rozmowy były raczej dobre, ale czasem uswiadamialem sobie wiele rzeczy smutnych itd. Rózie bywło, ale coś dobrego we mnie zostało z tych spotkań.
    • listopad02 Jedna rzecz:)))) 10.05.09, 19:24
      Przypomniało mi się, ale tak to juz bywa w wiekszosci przypadków gdy to dziala, ze byłem w Niej "zakochany" - psychoteraputce, zabawne.
      Może bylismy dla siebie stworzenibig_grin.
      • gapuchna Re: Jedna rzecz:)))) 10.05.09, 22:22
        Ale tak nie można! To jest chyba niezgodne z przepisami lekarskimi czy innymi tam.
        • listopad02 Re: Jedna rzecz:)))) 10.05.09, 22:38
          Tak z etyka i ich kodeksem.
          Ja mówię o zakochaniu, ono jest, i podobno to jest nawet norma, ze kochamy w jakiś szczególny sposób terapeute.
          Ja nawet jej reki ani razu nie uscisnąłem, pod tym względem była bardzo profesjonalna.smile
          W tym czasie to po prostu bardzo ważna osoba.
          • gapuchna Re: Jedna rzecz:)))) 10.05.09, 23:25
            Chyba dziś jest nocą film, o kobiecie która zakochała się w swoim terapeucie smile

            A tak w ogóle to już dawno chciałam powiedzieć, ze patrząc na tytuł twojego
            wątku, do głowy przychodzi mi pies smile I za każdym razem wstrzymuje się, by o
            mojej kochanej Niunce nie pisać smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka