Sporo się dowiedziałam z wątku akceptacja...
Marudzenie i narzekanie... to ja...
Smucę, narzekam, krytykuję... i nic poza tym..
W takim razie... mam plan

Do Was będę przychodzić tylko w te słoneczne dni, kiedy na twarzy i w sercu uśmiech, wtedy kiedy potrafię śmiać się z siebie samej (taaaak, tylko że w te dni forum nie jest mi potrzebne)...
A w pozostałe dni... Pisałam już założę własne forum
Smutki nierozwiane...
Będę smucić kiedy tylko będę miała na to ochotę (mam jednak nadzieję, że dość rzadko ta ochota będzie we mnie..) Mogę liczyć na to, że ktoś czasami nad tym wyrosłym już obsmarkańcem się zlituje i przyjdzie wesprzeć dobrym słowem, albo nawrzeszczeć i ustawić do pionu?
A jeśli znajdzie się ktoś, kto również będzie chciał wylać swoje żale i smutki, poszukać pocieszenia, albo tylko wyrzucić z siebie to co ciągnie do ziemi i nie pozwala dosięgać marzeń i cieszyć się życiem... niech wpada

Luuuubię pocieszać i dawać dobre rady... a czy potrafię(?) to już inna sprawa...
Dobrze, teraz tylko jak się do tego zabrać(?) Hmm... zdolna jestem, dam sobie radę