robaki

17.09.04, 14:03
gdzies juz o tym pisaliscie- w japonii jest duzo duzych robali ... podobno
cecha charakterystyczna kobiet sa nogi z licznymi pogryzieniami /czytalem o
tym na jakims amerykanskim blogu w stylu what's wrong with
japan/...przypomnialy mi sie dwie historie- kiedys kolega, ktory mieszka na
wsi wyslal mi zdjecie chrzaszcza jelonka - podobnego do tego ponizej
www.zpfp-om.art.pl/fotogaleria/images/owa/Michalak%20K%20jelonek%20rogacz.jpg
z informacja, ze jego ojciec zlapal go w prezencie dla swoich wnukow, do
zabawy ;] ...
skadinad wiem, ze chinczycy hoduja swierszcze w klatkach dla muzyki ...
a druga historia zwiazana z robakami jest taka, ze inny kolega powiedzial mi,
ze jak ktos hoduje rozne insekty w domu /patyczaki, liscienie, modliszki etc/
to oznacza, ze jest praktycznie poza spoleczenstwem, jest kims odrzuconym i
nieakceptowanym /moze tak jak u nas nurkowie smietnikowi, albo
warszawscy 'parkingowi',taki totalny dol/
    • chiara76 Re: robaki 17.09.04, 14:53
      yawokim napisał:

      > gdzies juz o tym pisaliscie- w japonii jest duzo duzych robali ... podobno
      > cecha charakterystyczna kobiet sa nogi z licznymi pogryzieniami /czytalem o
      > tym na jakims amerykanskim blogu w stylu what's wrong with
      > japan/...


      a u nas są komary i meszki i też się dają w kośćsad

      przypomnialy mi sie dwie historie- kiedys kolega, ktory mieszka na
      > wsi wyslal mi zdjecie chrzaszcza jelonka - podobnego do tego ponizej
      > www.zpfp-om.art.pl/fotogaleria/images/owa/Michalak%20K%20jelonek%20rogacz.jpg
      > z informacja, ze jego ojciec zlapal go w prezencie dla swoich wnukow, do
      > zabawy ;] ...

      jelonek nawiasem mówiąc ślicznysmile
      > skadinad wiem, ze chinczycy hoduja swierszcze w klatkach dla muzyki ...
      > a druga historia zwiazana z robakami jest taka, ze inny kolega powiedzial mi,
      > ze jak ktos hoduje rozne insekty w domu /patyczaki, liscienie, modliszki etc/
      > to oznacza, ze jest praktycznie poza spoleczenstwem, jest kims odrzuconym i
      > nieakceptowanym /moze tak jak u nas nurkowie smietnikowi, albo
      > warszawscy 'parkingowi',taki totalny dol/
      a to wielka ciekawostka, ciekawe, czy naprawdę tak jest i niby czemu??
      • zarigani Re: robaki 17.09.04, 18:53
        > przypomnialy mi sie dwie historie- kiedys kolega, ktory mieszka na
        > > wsi wyslal mi zdjecie chrzaszcza jelonka - podobnego do tego ponizej
        > > www.zpfp-om.art.pl/fotogaleria/images/owa/Michalak%20K%20jelonek%20rogacz.jpg
        > > z informacja, ze jego ojciec zlapal go w prezencie dla swoich wnukow, do
        > > zabawy ;] ...
        >

        Z nastaniem lata przychodzi w Japonii szał jelonkowy. Można je dostać w każdym
        szanującym się Hoomu Sentaa. Zwykle robia cały dział jelonka, z klatkami,
        klateczkami, klatuniami, pokarmem, i wszystkim czego jelonek do pełni szczęścia
        potrzebuje. Ceny są różne, w zależności od gatunku i rozmiarów poroża.
        Najdroższy egzemplarz jaki widziałem tego lata wart był ponad 200 tysięcy
        jenów, czyli jakieś 6400 PLN. Większość dzieci, które znam hoduje jakieś
        robactwo, zazwyczaj zwożą je od dziadków ze wsi.
        • chiara76 Re: robaki 17.09.04, 22:14
          zarigani napisał:

          > > przypomnialy mi sie dwie historie- kiedys kolega, ktory mieszka na
          > > > wsi wyslal mi zdjecie chrzaszcza jelonka - podobnego do tego ponize
          > j
          > > > www.zpfp-om.art.pl/fotogaleria/images/owa/Michalak%20K%20jelonek%20rogacz.jpg
          > > > z informacja, ze jego ojciec zlapal go w prezencie dla swoich wnuko
          > w, do
          > > > zabawy ;] ...
          > >
          >
          > Z nastaniem lata przychodzi w Japonii szał jelonkowy. Można je dostać w
          każdym
          > szanującym się Hoomu Sentaa. Zwykle robia cały dział jelonka, z klatkami,
          > klateczkami, klatuniami, pokarmem, i wszystkim czego jelonek do pełni
          szczęścia
          >
          > potrzebuje. Ceny są różne, w zależności od gatunku i rozmiarów poroża.
          > Najdroższy egzemplarz jaki widziałem tego lata wart był ponad 200 tysięcy
          > jenów, czyli jakieś 6400 PLN. Większość dzieci, które znam hoduje jakieś
          > robactwo, zazwyczaj zwożą je od dziadków ze wsi.
          ja też chcę jelonkasmile) Z nastaniem jesieni mieliśmy na balkonie konika polnego,
          śliczny był, ale poszedł.
          A ten cały asortyment, czyli klateczki itd, to tak, jak sobie wyobrażam
          Japończyków, wszystko ma dookoła zapleczesmile
          I niech mi nikt nie mówi, że tam dzieciaki wolą takie elektroniczne zwierzaki
          od żywychsmile)
Pełna wersja