blue_valentine1
19.09.04, 12:40
Nie mam już siły do mojego kota... To dwuletni bandzior, wykastrowany,
kochany przeze mnie bardzo, ale... Nie ma w sobie nic z miłego koteczka, nie
jest pieszczochem, nie znosi dotykania. Kochany jest w trzech przypadkach:
kiedy wracam po pracy i mnie wita (minuta czułości), kiedy stoję przy lodówce
(koci gejzer miłości), kiedy bandyta jest zaspany i nie ma siły gryźć. W
innych przypadkach poluje na mnie i rzuca się na nogi lub ręce ( ktoś powie,
że to zabawa, ale on to naprawdę robi z zajadłą złością i bardzo boleśnie).
Ewentualnie przychodzi do mnie na kolana, daje się głaskać przez 5 minut,
mruczy, przeciąga się i MRUCZĄC wbija mi się dziko i boleśnie zębami w rękę.
Nie mam już siły, weterynarz twierdzi,że mój kot to psychopata i że kiedyś
już takiego widział - jak go usypiał...
Mimo jego potwornego charakteru kocham go bardzo, ale tracę siły. Może jakieś
rady?