sferka
29.10.04, 09:51
Wczoraj przywiozłam do domu kota mojej mamy (mam się nim zająć przez
tydzień). Wykastrowany, kilkuletni sierściuch o temperamencie budyniu
śmietankowego. Sęk w tym, że w domu mieszka też mój kot, a właściwie
dwuletnia kotka. Towarzystwo się zna, ale dotychczas, to mój kot bywał na
gościnnych występach. No i tu się pojawił problem, bo w kotkę wstąpił tygrys.
Na swoim terytorium fuczy, prycha i stresuje maminego kocucha. Biedak siedzi
w kącie albo pod szafą, bo wredna małpa go zaszczuwa. Macie jakiś pomysł jak
zaprzyjaźnić stwory ze sobą przez te kilka dni? A może lepiej po prostu
odwieść kota do matki i tylko zaglądać do niego raz dziennie (prawdę mówiąc
nie wydawało mi się zbyt dobrym rozwiązaniem, żeby kocisko siedziało cały
dzień samo, ale może mniej by się stresował)?
I jeszcze jedno - wczoraj podczas transportu kot dosyć mocno wbił mi się
pazurami w rękę. Krwi niby nie było, ale paluch spuchł. Co z tym zrobić?
Altacet? Amputacja? (wolałabym mniej radyklane rozwiązania);-)
Pozdrawiam wszytskich wielbicieli zwierzaków