Dodaj do ulubionych

puszka - szczęście kota?

IP: *.mech.pw.edu.pl 11.06.02, 20:07
Do Kluby i nie tylko...
Klubo, dziękuję za uznanie, dzisiaj zacznę nowy temat. Zapytałaś, czy nie boję
się dawać moim kotom surowego mięsa? No cóż, trochę tak, ale życie jest takie
krótkie, zwłaszcza kocie... Jest to jednak dobre pytanie, które wymaga poważnej
i wyczerpującej odpowiedzi.
Kochani!
Jesli karmicie Wasze ulubione zwierzęta głównie "puszkami" (a ściślej ich
zawartością) oraz suchym pokarmem przyjrzyjcie się uważniej temu, co ten pokarm
zawiera. Weźcie do ręki puszkę, którą chcecie uraczyć Waszego pupila. Nie
patrzcie na nazwę firmy ani na zdjęcie zadowolonego kota, tylko czytajcie:
" ... Kompletny pokarm dla kota...
Składniki: mięso i produkty pochodzenia mięsnego (w tym mięso min 4%), produkty
zbożowe, warzywa (4% kukurydzy), wyciągi białek roślinnych, składniki
mineralne, cukry.
Dodatki: siarczan miedzi (miedź 1.1 mg/kg)
Witaminy: A, D, E ...
...Nowy pokarm... jeszcze większa przyjemność dla Twojego kota... "
Koniec cytatów, odkładam puszkę. TERAZ POMYŚLCIE.
...............
Co to jest mięso i produkty pochodzenia mięsnego i ile tego jest? "Mięsa" jest
w najlepszym razie 16g, o ile 4% odnosi się do całej puszki 400g. Ile jest tego
drugiego, nie podano. Prawdopodobnie tyle, żeby razem z "produktami zbożowymi"
(mąka) i odpowiednią ilością wody zapewnić właściwą gęstość produktu, czyli,
uwzględniając znikomą ilość innych dodatków - prawie wszystko, to znaczy 80 do
90 procent!
Mięso, to śmierdzące ścinki z kadłubów drobiowych lub kości większych zwierząt,
to, którego nie można już wykorzystać doinnych celów, np. spożywczych dla
ludzi. Jeśli nawet czasem tak nie jest, jest go bardzo mało!
Produkt pochodzenia mięsnego - podstawowa część posiłku naszego ulubieńca - to
mączka mięsno-kostna, pasza produkowana masowo, powstająca przez wyprażenie w
wysokiej temperaturze (400 stopni C) i zmielenie padliny z różnych zwierząt,
między innymi tych użytych wcześniej do doświadczeń medycznych lub
farmakologicznych (wiem!). My zresztą też to jemy, głównie w kurczakach.
Resztę składników spokojnie możemy pominąć, nie są tak istotne. Acha, jeszcze
siarczan miedzi. To dosyć silna trucizna. Kiedyś był używany do opryskiwania
drzew owocowych dla ochrony przed szkodnikami. Tu pewnie służy do hamowania
rozwoju grzybów i pleśni w naszym preparacie.
Podobny skład mają pokarmy puszkowane, "saszetki", jak również suche różnych
firm, nie wyróżniam tu żadnej, żeby nie narazić się na pretensje o pominięcie.
Aby nasze koty chciaLy TO jeść dodaje się składniki pobudzające i
uzależniające. Co jakiś czas wybuchają afery - jedna firma oskarża inną o ich
używanie, a naprawdę stosują wszystkie.
Wszystkie te produkty są nietrwałe, łatwo psują się po otwarciu opakowania.
Zwłaszcza mokre - już w kilka godzin po otwarciu praktycznie nie nadają się do
użytku - śmierdzą klejem kostnym, który jest jednym z głównych składników.
Suche łatwo pleśnieją, wystarczy trochę wilgoci w powietrzu.
Za te przysmaki płacimy tyle samo, lub nawet więcej, co za pełnowartościowe
mięso! Wyjaśnijmy sobie jeszcze, co ma znaczyć sformułowanie " kompletny
pokarm... " ? Oczywiście sugeruje nam, że możemy kota żywić wyłącznie tym
produktem! Dziękuję, nie!
Zastanówcie się - kot to przecież drapieżnik, zwietrzę bardzo czyste, padliny
nie jada. Nie ma co do tego żadnych wątplwości, że powinien jeść głównie mięso!
Czy boję się, dając moim kotom mięso surowe? Odpowiedziałem żartem na początku,
ale teraz już tak jakby mniej. Nawet mięso gotowane lub pieczone nie ma mniej
niż surowe rtęci, ołowiu, kadmu, pestycydów, detergentów i innych trujących
substancji organicznych, promieniotwórczych i licho wie, czego jeszcze! My
wszyscy tez to jemy! Gotowanie, nawet długie, również zresztą nie zabija
skutecznie wszystkich drobnoustrojów. Autoklawy w szpitalach sterylizują
narzędzia i inne materiały nie w temperaturze 100 stopni (gotowanie), tylko w
znacznie wyższej. Stąd też to wyprażanie padliny przeznaczonej na pasze, o czym
już pisałem.
Mięso, które kupuję kotom jest przeznaczone dla ludzi, więc, przynajmniej
teoretycznie, badane weterynaryjnie. Nie słuszałem o chorobach, które mogłyby
zagrażać kotom w wyniku zjadania surowego mięsa. Mimo to dla pewności wymrażam
mięso w niskiej temperaturze (poniżej -18 stopni C). Wymrażanie pasożytów i
drobnoustrojów jest bardziej skuteczne, niż nawet wielogodzinne gotowanie. Nie
jest to mój wymysł, taka jest opinia mikrobiologów. Daję jednak czasem moim
kotom mięso świeże, bo je lubią (jemy lody, prawda?), jednak większość porcjuję
i zamrażam. Jedzą też gotowane mięso i ryby, zupy, warzywa, makaron, pieczywo,
masło. Przy okazji - kolejny raz ostrzegam, jeśli dajecie kotom mleko, to
bardzo ostrożnie. Koty mleko bardzo lubią, ale większość nie toleruje go i
choruje, są na nie uczulone, podobnie jak niektóre dzieci!
Puszki daję moin kotom bardzo rzadko, suche tylko z konieczności. Jest to
pokarm dla kastratów, nie jedzą go dużo, bo widać ma mniej niż inne środków
uzależniających. Daję trochę na noc, poniewaz zwykle kładę się spac dosyć póżno
i nie bardzo lubię, kiedy budzą mnie o piątej rano prosząc o śniadanie. Mój
główny kot Pluskot robi to co prawda subtelnie, liżąc po włosach, ale jest
uporczywy i nie daje sobie wytłumaczyć, że to jeszcze noc, zwłaszcza w lecie.
Pozdrowienia
Wasz kot.
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: puszka - szczęście kota? 11.06.02, 20:34
      ciekawy tekst.
      Kicia nie pije mleka - nagle przestala i po Waszych inforamcjach ,ze moze byc
      uczulona ,nie naklaniam
      uwielbia surowa rybe, miele jej taka jaka mam dla nas.
      chetnie tez zjada surowe miesko, pieczone tez.
      Gotowane troche w zabki kluje
      twarozek probowala, ale nie przepada.
      UWAGA: lubi owoce, arbuza ,truskawki i mango - potrafi sie przypiac do
      owocka ,ktorego wlasnie gryze !!
      • Gość: Olivia Re: puszka - szczęście kota? IP: 193.178.168.* 12.06.02, 09:33
        Moj kot ma "swira" na punkcie zielonych oliwek. Przysysa sie do czlowieka do
        czasu az nie dostanie swojej oliwki.
    • Gość: Virge Re: puszka - szczęście kota? IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.06.02, 21:21
      Tak jak piszesz, mięcho to podstawa.
      Ja naszym kotkom daję mięsko wcześniej przemrożone (filet z kurczaka, indyka,
      podroby: serduszka, wątróbkę, mięsko gulaszowe) lub gotowane z warzywami i
      ryżem (ok. 70% to mięsko, reszta po połowie), raz w tygodniu: podgotowaną
      rybkę (bez ości), żółtko, biały serek. Czasami mięsko przygotowuję im w
      praktycznie nie przyprawionym sosie lub robię im mięsną galaretkę - ależ się
      poświęcam :)))))) Sporadycznie puszka, sorki tacka - sheby. Suche mają
      dostępne cały czas - na zmianę Hill's, Royal Canin i Eukanuba - tym karmom
      ufam - w przeciwieństwie do tych marketowych.
    • Gość: Lobelia Re: puszka - szczęście kota? IP: 195.187.102.* 12.06.02, 10:52
      Kot mojej ciotki (zasadniczo żywiony mięskiem surowym
      lub gotowanym) uwielbia krakersy. Do tego stopnia, że
      kiedy słyszy szelest rozrywanego opakowania krakersów,
      to przybiega nawet z drugiego końca mieszkania,
      domagając się swojej porcji. Chyba mógłby zagrać w
      reklamie krakersów ...
    • Gość: kluba1 Re: puszka - szczęście kota? IP: *.we.client2.attbi.com 12.06.02, 17:45
      Czesc Kot !! W wielu sprawach sie z toba zgadzam chociaz co kraj to obyczaj.
      Pytalam sie, czy nie boisz sie karmic kotow surowym miesem ze wzgledu na "
      szalone krowy " - moj vet przestrzega!! Moje koty dostaja specjane suche
      jedzenie pomagajace im przetrawic siersc, ktora mimo codziennego szczotkowania
      zalega im zoladki. Gdy przychodza upaly i one " przecinaja " sobie futro, bez
      tego srodka wymiotuja wszystko, co zjedza. Daje im poza tym jedna puszke rano i
      jedna wieczorem do podzialu, bo sie boje,ze przy panujacych zwykle upalach
      jedzenie sie zepsuje. Jedzenie to jest zalecone przez lekarza vet , nie
      pochodzi po prostu ze sklepu. O gotowaniu dla nich nie ma mowy, bo przy
      zwyklych, upalnych temperaturach nawet my, ludzie przez wieksza czesc roku
      zyjemy na salatkach, owocach i kupnych pieczonych kurczakach. Kiedys karmilam
      jednego z moich kotow duza iloscia ryby ( losos z puszki ) wbrew zaleceniom
      weterynarza. Kot, owszem uwielbial ale pozniej dostal zapalenia przewodow
      moczowych i bardzo sie meczyl i ja z nim wpychajac mu lekarstwa i wypisujac
      czeki za leczenie. Myslalam, ze to tylko zbieg okolicznosci i ponownie
      powtorzylam rybna kuracje z innym kotem - ten sam rezultat: krew w moczu na
      wszystkim w mieszkaniu i w samochodzie, nerwy i spory wydatek ( ok.$ 800)
      kuracja ! Od tej pory potulnie slucham mojego weterynarza !! Mysle, ze nie
      wszystko , co w puszce, musi byc zle !! Czasami daje im swieza rybe gdy jade
      na polow , czasami kawalki kurczaka gdy mam okazje cos upitrasic ale np. moja
      18 letnia Kocica- Dziewica juz nie jest w stanie tego pogryzc i strawic OK -
      konczy sie na praniu wykladziny podlogowej a przeciez nie moge dac jednemu kotu
      a drugiemu nie. Przy okazji podam liste kociego jedzenia , ktore wyprobowalam
      jako dobre. Ostrzegam przed Deli-Cat - jest cos w tym, co one uwielbiaja ale
      pozniej wszystko zwracaja. Puszka moim zdaniem nie jest szczesciem kota ale
      moze byc jego objadkiem !!! Pozdrawiam !!! Biegne wyciagac spod domu malego
      kociaka ktory sie w nocy od mamy odlaczyl i od 3-ciej nad ranem " nadaje" jak
      syrena alarmowa !!!!(i slusznie)
    • Gość: Garfield Re: puszka - szczęście kota? IP: *.pl 12.06.02, 18:37
      Z kotami i puszkami rzeczywiście bywa różnie.
      Napiszcie co myślicie o takim przypadku.

      Duży (8,5 kg) dorosły (prawie 7 lat) ex-kocur zupełnie, ale to zupełnie nie
      interesuje się jedzeniem człowieka. ŻADNYCH ABSOLUTNIE jajek, serków,
      jogurtów, wędlin, słodyczy, warzyw ani owoców. Zielona oliwka - w
      celach "rekreacyjnych". Zdrowy jak koń.

      W kociństwie jadał różne rzeczy, ale już dawno mu przeszło. Co je ? Dwie
      rzeczy: tuńczyka z puszki oraz suchy pokarm. Trochę surowego, chudego mięsa
      (ale bez wielkiego entuzjazmu), troche obgotowanego fileta. No i angielskie
      tabletki witaminowe "Kitzyme" - ulubione jedzenie. Nie chce jeść żadnego mięsa
      z 'ludzkimi' przyprawami, np. skóry lub mięsa z kurczaka pieczonego. Nie chce
      i już. Je dużo, chętnie i w typowych dla kotów porcjach (tj. wielokrotnie w
      ciagu doby, sporo nad ranem). Zadnego zainteresowania roślinami. Kot jest
      absolutnie "salonowy", nigdy ani przez chwile nie mieszkał na zewnatrz. Zmusic
      go do jedzenia czegoś to rzecz niemożliwa, raczej zagłodzi się na śmierć.
      Albo, co bardziej prawdopodobne, zaryczy mnie na śmierć ;o)

      A teraz o puszkach itp. świństwach - kiedyś jadał troche, ale tylko zaraz po
      otwarciu puszki, nigdy zleżałe. Trochę lepiej wchodziły saszetki. Posłużył mi
      do "testów" np. róznych Whiskasów (puszki, torebki) produkowanych w
      najdziwniejszych miejscach na świecie. Przykładowe "wyniki" testów saszetek
      (według miejsc produkcji, a nie zakupu):
      1. miejsce - saszetki z Niemiec
      2. miejsce - saszetki z Irlandii i Francji
      3. miejsce - saszetki z USA
      4. miejsce - saszetki z Australii (pewnie trochę zbyt egzotyczne - langusty,
      rekiny i diabli wiedzą co jeszcze)
      POZA KWALIFIKACJĄ - saszetki z Litwy (te dostępne w Polsce). Myslałem że
      narobi do miski...

      Obecnie futrzak ledwie troszke poliże sos z saszetki, jeść tego nie chce.
      Liczę, że gust mu się zmieni (co jakiś czas kotom "się odmienia"), łaskawiec
      czasem zje maleńki kawałek pieczonego indyka lub surowego kurczaka.

      Co myślicie ??
      • Gość: kluba1 Re: puszka - szczęście kota? IP: *.we.client2.attbi.com 12.06.02, 19:22
        Garfield !! Przeczytaj, co napisalam o kocie(=ON), jedzeniu tunczyka i
        zapaleniu przewodu moczowego !! Podobno wlasnie " kocury po zabiegu" sa
        bardzo podatne. Mialam taki klopot dwa razy. Z tego, co rozumiem, np. "
        ludzki' tunczyk ma za duzo Magnesium. Z tego powodu musze kupowac i puszki i
        suche z " Low magnesium" lub " low ash " info. Moje koty owszem, ludzkie
        jedzenie czasami , czasami zjedza ale to glownie " towarzysko". Jeden lubi
        krakersy, prawie wszystkie lubia surowa kukurydze w kolbach(kradly swinkom
        morskim), WSZYSTKIE lubia piers z indyka mojego przepisu !!! :-))) Koty sa
        rozne, puszki sa rozne !!! :-))))))) Powodzenia !!!!
    • esther Re: puszka - szczęście kota? 13.06.02, 17:35
      Moje koty nie przepadaja za surowym miesem. Uwielbiaja male puszeczki Sheba
      oraz sucha karme Iams, aczkolwiek za szyneczke dalyby sie pokrajac.
      Z surowym mieskiem niestety trzeba uwazac - ja jestem w ciazy, i jeden z kotow
      nie ma odpornosci na toksoplazmoze, ktora jak wiadomo siedzi w surowym miesie.
      Wiec niestety trzeba wziac pod uwage ryzyko jakie niesie surowe mieso, np
      surowy kurczak.
      Kupuje czasem kotkom surowe szprotki, bardzo lubia.
      • Gość: Monika Re: puszka - szczęście kota? IP: *.pol.lublin.pl 14.06.02, 12:52
        Moja kociczka nie cierpi puszkowego jedzenia, za to uwielbia różne suche
        karmy. Mleka nie lubi, kocha śmietanę (rzadko daję, bo kicia i tak dobrze
        wygląda) i owocowe jogurty! Ciekawostka: z miski tego nie zje; kiedy my zjemy
        jogurt, resztką pozostałą specjalnie dla kotka - karmi się tegoż łyżeczką.
        Kicia siedzi u karmiącej osoby na kolanach. B. lubi też serek "Bieluch". Czy
        suche karmy są też niezdrowe? Kot się skręca, kiedy miseczka na suche żarcie
        jest pusta. Ludzie mówią, że to sama chemia tudzież inne paskudztwa.
        • esther Re: puszka - szczęście kota? 14.06.02, 14:35
          Monika, a wiesz w czym dzisiaj nie ma chemii? Przeciez do konca nie wiemy jakie
          paskudztwa zawiera kurczak ktorgo kupujemy? Wg mojego weterynarza w Anglii,
          sucha karma ma ten plus ze zawiera wszystko co kot moze potrzebowac (witaminki,
          etc) i jest lepsze pod wzgledem jakosci niz puszkowe (puszkowe to glownie woda
          i odpady, ale moje i tak je lubia:)). Chemia jest wszedzie, i nawet mleko
          dzisiaj, nawet jesli biale, czesto chemii nie jest pozbawione.
      • Gość: Virge Re: puszka - szczęście kota? IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.06.02, 20:59
        Surowe mięso można podawać po przemrożeniu (3 dni).
        • Gość: kluba1 Re: puszka - szczęście kota? IP: *.we.client2.attbi.com 14.06.02, 21:08
          Gość portalu: Virge napisał(a):

          > Surowe mięso można podawać po przemrożeniu (3 dni).
          A co to znaczy ? Jaka musi byc temperatura aby " sie przemrozilo"? A co to
          przemrozenie da? Jesli to " dziala" to dlaczego tyle zwierzat w Angli zabito I
          SPALONO ? Pytam dla lepszego zrozumienia .

        • Gość: esther Re: puszka - szczęście kota? IP: *.cw-visp.com 15.06.02, 10:53
          Niestety przemrozenie nie wystarcza... np toksoplazmoze mozna wyeliminowac
          tylko przez smazenie lub gotowanie, podobnie jak z innymi bakteriami. Mrozenie
          pozwala raczej tylko na przechowanie pokarmu - wazne jest w jakiej formie
          bedzie podane.
          • Gość: Virge Re: puszka - szczęście kota? IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.06.02, 22:54
            zerknij dalej, poczytaj...
    • aaniolek Re: puszka - szczęście kota? 15.06.02, 14:49
      Gość portalu: kot napisał(a):

      > Do Kluby i nie tylko...
      > Klubo, dziękuję za uznanie, dzisiaj zacznę nowy temat. Zapytałaś, czy nie boję
      > się dawać moim kotom surowego mięsa? No cóż, trochę tak, ale życie jest takie
      > krótkie, zwłaszcza kocie... Jest to jednak dobre pytanie, które wymaga poważnej
      >
      > i wyczerpującej odpowiedzi.
      > Kochani!
      > Jesli karmicie Wasze ulubione zwierzęta głównie "puszkami" (a ściślej ich
      > zawartością) oraz suchym pokarmem przyjrzyjcie się uważniej temu, co ten pokarm
      >
      > zawiera. Weźcie do ręki puszkę, którą chcecie uraczyć Waszego pupila. Nie
      > patrzcie na nazwę firmy ani na zdjęcie zadowolonego kota, tylko czytajcie:
      > " ... Kompletny pokarm dla kota...
      > Składniki: mięso i produkty pochodzenia mięsnego (w tym mięso min 4%), produkty
      >
      > zbożowe, warzywa (4% kukurydzy), wyciągi białek roślinnych, składniki
      > mineralne, cukry.
      > Dodatki: siarczan miedzi (miedź 1.1 mg/kg)
      > Witaminy: A, D, E ...
      > ...Nowy pokarm... jeszcze większa przyjemność dla Twojego kota... "
      > Koniec cytatów, odkładam puszkę. TERAZ POMYŚLCIE.
      > ...............
      > Co to jest mięso i produkty pochodzenia mięsnego i ile tego jest? "Mięsa" jest
      > w najlepszym razie 16g, o ile 4% odnosi się do całej puszki 400g. Ile jest tego
      >
      > drugiego, nie podano. Prawdopodobnie tyle, żeby razem z "produktami zbożowymi"
      > (mąka) i odpowiednią ilością wody zapewnić właściwą gęstość produktu, czyli,
      > uwzględniając znikomą ilość innych dodatków - prawie wszystko, to znaczy 80 do
      > 90 procent!
      > Mięso, to śmierdzące ścinki z kadłubów drobiowych lub kości większych zwierząt,
      >
      > to, którego nie można już wykorzystać doinnych celów, np. spożywczych dla
      > ludzi. Jeśli nawet czasem tak nie jest, jest go bardzo mało!
      > Produkt pochodzenia mięsnego - podstawowa część posiłku naszego ulubieńca - to
      > mączka mięsno-kostna, pasza produkowana masowo, powstająca przez wyprażenie w
      > wysokiej temperaturze (400 stopni C) i zmielenie padliny z różnych zwierząt,
      > między innymi tych użytych wcześniej do doświadczeń medycznych lub
      > farmakologicznych (wiem!). My zresztą też to jemy, głównie w kurczakach.
      > Resztę składników spokojnie możemy pominąć, nie są tak istotne. Acha, jeszcze
      > siarczan miedzi. To dosyć silna trucizna. Kiedyś był używany do opryskiwania
      > drzew owocowych dla ochrony przed szkodnikami. Tu pewnie służy do hamowania
      > rozwoju grzybów i pleśni w naszym preparacie.
      > Podobny skład mają pokarmy puszkowane, "saszetki", jak również suche różnych
      > firm, nie wyróżniam tu żadnej, żeby nie narazić się na pretensje o pominięcie.
      > Aby nasze koty chciaLy TO jeść dodaje się składniki pobudzające i
      > uzależniające. Co jakiś czas wybuchają afery - jedna firma oskarża inną o ich
      > używanie, a naprawdę stosują wszystkie.
      > Wszystkie te produkty są nietrwałe, łatwo psują się po otwarciu opakowania.
      > Zwłaszcza mokre - już w kilka godzin po otwarciu praktycznie nie nadają się do
      > użytku - śmierdzą klejem kostnym, który jest jednym z głównych składników.
      > Suche łatwo pleśnieją, wystarczy trochę wilgoci w powietrzu.
      > Za te przysmaki płacimy tyle samo, lub nawet więcej, co za pełnowartościowe
      > mięso! Wyjaśnijmy sobie jeszcze, co ma znaczyć sformułowanie " kompletny
      > pokarm... " ? Oczywiście sugeruje nam, że możemy kota żywić wyłącznie tym
      > produktem! Dziękuję, nie!
      > Zastanówcie się - kot to przecież drapieżnik, zwietrzę bardzo czyste, padliny
      > nie jada. Nie ma co do tego żadnych wątplwości, że powinien jeść głównie mięso!
      >
      > Czy boję się, dając moim kotom mięso surowe? Odpowiedziałem żartem na początku,
      >
      > ale teraz już tak jakby mniej. Nawet mięso gotowane lub pieczone nie ma mniej
      > niż surowe rtęci, ołowiu, kadmu, pestycydów, detergentów i innych trujących
      > substancji organicznych, promieniotwórczych i licho wie, czego jeszcze! My
      > wszyscy tez to jemy! Gotowanie, nawet długie, również zresztą nie zabija
      > skutecznie wszystkich drobnoustrojów. Autoklawy w szpitalach sterylizują
      > narzędzia i inne materiały nie w temperaturze 100 stopni (gotowanie), tylko w
      > znacznie wyższej. Stąd też to wyprażanie padliny przeznaczonej na pasze, o czym
      >
      > już pisałem.
      > Mięso, które kupuję kotom jest przeznaczone dla ludzi, więc, przynajmniej
      > teoretycznie, badane weterynaryjnie. Nie słuszałem o chorobach, które mogłyby
      > zagrażać kotom w wyniku zjadania surowego mięsa. Mimo to dla pewności wymrażam
      > mięso w niskiej temperaturze (poniżej -18 stopni C). Wymrażanie pasożytów i
      > drobnoustrojów jest bardziej skuteczne, niż nawet wielogodzinne gotowanie. Nie
      > jest to mój wymysł, taka jest opinia mikrobiologów. Daję jednak czasem moim
      > kotom mięso świeże, bo je lubią (jemy lody, prawda?), jednak większość porcjuję
      >
      > i zamrażam. Jedzą też gotowane mięso i ryby, zupy, warzywa, makaron, pieczywo,
      > masło. Przy okazji - kolejny raz ostrzegam, jeśli dajecie kotom mleko, to
      > bardzo ostrożnie. Koty mleko bardzo lubią, ale większość nie toleruje go i
      > choruje, są na nie uczulone, podobnie jak niektóre dzieci!
      > Puszki daję moin kotom bardzo rzadko, suche tylko z konieczności. Jest to
      > pokarm dla kastratów, nie jedzą go dużo, bo widać ma mniej niż inne środków
      > uzależniających. Daję trochę na noc, poniewaz zwykle kładę się spac dosyć póżno
      >
      > i nie bardzo lubię, kiedy budzą mnie o piątej rano prosząc o śniadanie. Mój
      > główny kot Pluskot robi to co prawda subtelnie, liżąc po włosach, ale jest
      > uporczywy i nie daje sobie wytłumaczyć, że to jeszcze noc, zwłaszcza w lecie.
      > Pozdrowienia
      > Wasz kot.


      przyzwyczajac zwierze tylko do puszki, to moim zdaniem raczej nie jest zdrowe,
      to podobnie jakby czlowiek odzywial sie tylko fast-food'em i konserwami,
      przyklad mozna juz chociazby zauwazyc w USA i Europie Zach., a ostatnio takze w
      Polsce, poza tym z uwagi na obecne kryzysy z miesem /drob, wolowina/ - bo niby
      gdzie laduja te odpady, chyba nie w spalarni smieci.....
      W Niemczech wyszlo na jaw, ze np. do puszek dla psow dodawane sa specjalne srodki,
      by je uspokoic, zeby nie byly agresywne, zreszta widac to po nich obserwujac je
      na ulicach, tak troche malo zycia maja, podejrzewam,ze podobnie jest z innymi
      produktami dla zwierzat.

      Ja moje zwierze - 8letni kot - przyzwyczailem od malego do miesa i to w roznych
      postaciach, swieze, smazone, gotowane, je wszystko, najlepiej swieze,
      najlepiej by bylo z mala kostka, ktora sobie sam zgryzie; do tego daje mu
      podroby j.w., ser zolty czasami tez bialy, sucha karma tylko od wyjatku,
      warzyw ani innych wynalazkow sie nie chyci

      • Gość: kluba1 Re: puszka - szczęście kota? IP: *.we.client2.attbi.com 16.06.02, 03:51
        aaniolek napisał(a):

        ) Gość portalu: kot napisał(a):
        )
        ) ) Do Kluby i nie tylko...
        ) ) Klubo, dziękuję za uznanie, dzisiaj zacznę nowy temat. Zapytałaś, czy nie
        ) boję
        ) ) się dawać moim kotom surowego mięsa? No cóż, trochę tak, ale życie jest ta
        ) kie
        ) ) krótkie, zwłaszcza kocie... Jest to jednak dobre pytanie, które wymaga pow
        ) ażnej
        ) )
        ) ) i wyczerpującej odpowiedzi.
        ) ) Kochani!
        ) ) Jesli karmicie Wasze ulubione zwierzęta głównie "puszkami" (a ściślej ich
        ) ) zawartością) oraz suchym pokarmem przyjrzyjcie się uważniej temu, co ten p
        ) okarm
        ) )
        ) ) zawiera. Weźcie do ręki puszkę, którą chcecie uraczyć Waszego pupila. Nie
        ) ) patrzcie na nazwę firmy ani na zdjęcie zadowolonego kota, tylko czytajcie:
        ) ) " ... Kompletny pokarm dla kota...
        ) ) Składniki: mięso i produkty pochodzenia mięsnego (w tym mięso min 4%), pro
        ) dukty
        ) )
        ) ) zbożowe, warzywa (4% kukurydzy), wyciągi białek roślinnych, składniki
        ) ) mineralne, cukry.
        ) ) Dodatki: siarczan miedzi (miedź 1.1 mg/kg)
        ) ) Witaminy: A, D, E ...
        ) ) ...Nowy pokarm... jeszcze większa przyjemność dla Twojego kota... "
        ) ) Koniec cytatów, odkładam puszkę. TERAZ POMYŚLCIE.
        ) ) ...............
        ) ) Co to jest mięso i produkty pochodzenia mięsnego i ile tego jest? "Mięsa"
        ) jest
        ) ) w najlepszym razie 16g, o ile 4% odnosi się do całej puszki 400g. Ile jest
        ) tego
        ) )
        ) ) drugiego, nie podano. Prawdopodobnie tyle, żeby razem z "produktami zbożow
        ) ymi"
        ) ) (mąka) i odpowiednią ilością wody zapewnić właściwą gęstość produktu, czyl
        ) i,
        ) ) uwzględniając znikomą ilość innych dodatków - prawie wszystko, to znaczy 8
        ) 0 do
        ) ) 90 procent!
        ) ) Mięso, to śmierdzące ścinki z kadłubów drobiowych lub kości większych zwie
        ) rząt,
        ) )
        ) ) to, którego nie można już wykorzystać doinnych celów, np. spożywczych dla
        ) ) ludzi. Jeśli nawet czasem tak nie jest, jest go bardzo mało!
        ) ) Produkt pochodzenia mięsnego - podstawowa część posiłku naszego ulubieńca
        ) - to
        ) ) mączka mięsno-kostna, pasza produkowana masowo, powstająca przez wyprażeni
        ) e w
        ) ) wysokiej temperaturze (400 stopni C) i zmielenie padliny z różnych zwierzą
        ) t,
        ) ) między innymi tych użytych wcześniej do doświadczeń medycznych lub
        ) ) farmakologicznych (wiem!). My zresztą też to jemy, głównie w kurczakach.
        ) ) Resztę składników spokojnie możemy pominąć, nie są tak istotne. Acha, jesz
        ) cze
        ) ) siarczan miedzi. To dosyć silna trucizna. Kiedyś był używany do opryskiwan
        ) ia
        ) ) drzew owocowych dla ochrony przed szkodnikami. Tu pewnie służy do hamowani
        ) a
        ) ) rozwoju grzybów i pleśni w naszym preparacie.
        ) ) Podobny skład mają pokarmy puszkowane, "saszetki", jak również suche różny
        ) ch
        ) ) firm, nie wyróżniam tu żadnej, żeby nie narazić się na pretensje o pominię
        ) cie.
        ) ) Aby nasze koty chciaLy TO jeść dodaje się składniki pobudzające i
        ) ) uzależniające. Co jakiś czas wybuchają afery - jedna firma oskarża inną o
        ) ich
        ) ) używanie, a naprawdę stosują wszystkie.
        ) ) Wszystkie te produkty są nietrwałe, łatwo psują się po otwarciu opakowania
        ) .
        ) ) Zwłaszcza mokre - już w kilka godzin po otwarciu praktycznie nie nadają si
        ) ę do
        ) ) użytku - śmierdzą klejem kostnym, który jest jednym z głównych składników.
        )
        ) ) Suche łatwo pleśnieją, wystarczy trochę wilgoci w powietrzu.
        ) ) Za te przysmaki płacimy tyle samo, lub nawet więcej, co za pełnowartościow
        ) e
        ) ) mięso! Wyjaśnijmy sobie jeszcze, co ma znaczyć sformułowanie " kompletny
        ) ) pokarm... " ? Oczywiście sugeruje nam, że możemy kota żywić wyłącznie tym
        ) ) produktem! Dziękuję, nie!
        ) ) Zastanówcie się - kot to przecież drapieżnik, zwietrzę bardzo czyste, padl
        ) iny
        ) ) nie jada. Nie ma co do tego żadnych wątplwości, że powinien jeść głównie m
        ) ięso!
        ) )
        ) ) Czy boję się, dając moim kotom mięso surowe? Odpowiedziałem żartem na pocz
        ) ątku,
        ) )
        ) ) ale teraz już tak jakby mniej. Nawet mięso gotowane lub pieczone nie ma mn
        ) iej
        ) ) niż surowe rtęci, ołowiu, kadmu, pestycydów, detergentów i innych trującyc
        ) h
        ) ) substancji organicznych, promieniotwórczych i licho wie, czego jeszcze! My
        )
        ) ) wszyscy tez to jemy! Gotowanie, nawet długie, również zresztą nie zabija
        ) ) skutecznie wszystkich drobnoustrojów. Autoklawy w szpitalach sterylizują
        ) ) narzędzia i inne materiały nie w temperaturze 100 stopni (gotowanie), tylk
        ) o w
        ) ) znacznie wyższej. Stąd też to wyprażanie padliny przeznaczonej na pasze, o
        ) czym
        ) )
        ) ) już pisałem.
        ) ) Mięso, które kupuję kotom jest przeznaczone dla ludzi, więc, przynajmniej
        ) ) teoretycznie, badane weterynaryjnie. Nie słuszałem o chorobach, które mogł
        ) yby
        ) ) zagrażać kotom w wyniku zjadania surowego mięsa. Mimo to dla pewności wymr
        ) ażam
        ) ) mięso w niskiej temperaturze (poniżej -18 stopni C). Wymrażanie pasożytów
        ) i
        ) ) drobnoustrojów jest bardziej skuteczne, niż nawet wielogodzinne gotowanie.
        ) Nie
        ) ) jest to mój wymysł, taka jest opinia mikrobiologów. Daję jednak czasem moi
        ) m
        ) ) kotom mięso świeże, bo je lubią (jemy lody, prawda?), jednak większość por
        ) cjuję
        ) )
        ) ) i zamrażam. Jedzą też gotowane mięso i ryby, zupy, warzywa, makaron, piecz
        ) ywo,
        ) ) masło. Przy okazji - kolejny raz ostrzegam, jeśli dajecie kotom mleko, to
        ) ) bardzo ostrożnie. Koty mleko bardzo lubią, ale większość nie toleruje go i
        )
        ) ) choruje, są na nie uczulone, podobnie jak niektóre dzieci!
        ) ) Puszki daję moin kotom bardzo rzadko, suche tylko z konieczności. Jest to
        ) ) pokarm dla kastratów, nie jedzą go dużo, bo widać ma mniej niż inne środkó
        ) w
        ) ) uzależniających. Daję trochę na noc, poniewaz zwykle kładę się spac dosyć
        ) póżno
        ) )
        ) ) i nie bardzo lubię, kiedy budzą mnie o piątej rano prosząc o śniadanie. Mó
        ) j
        ) ) główny kot Pluskot robi to co prawda subtelnie, liżąc po włosach, ale jest
        )
        ) ) uporczywy i nie daje sobie wytłumaczyć, że to jeszcze noc, zwłaszcza w lec
        ) ie.
        ) ) Pozdrowienia
        ) ) Wasz kot.
        )
        )
        ) przyzwyczajac zwierze tylko do puszki, to moim zdaniem raczej nie jest zdrowe,
        ) to podobnie jakby czlowiek odzywial sie tylko fast-food'em i konserwami,
        ) przyklad mozna juz chociazby zauwazyc w USA i Europie Zach., a ostatnio takze w
        )
        ) Polsce, poza tym z uwagi na obecne kryzysy z miesem /drob, wolowina/ - bo niby
        ) gdzie laduja te odpady, chyba nie w spalarni smieci.....
        ) W Niemczech wyszlo na jaw, ze np. do puszek dla psow dodawane sa specjalne srod
        ) ki,
        ) by je uspokoic, zeby nie byly agresywne, zreszta widac to po nich obserwujac je
        )
        ) na ulicach, tak troche malo zycia maja, podejrzewam,ze podobnie jest z innymi
        ) produktami dla zwierzat.
        )
        ) Ja moje zwierze - 8letni kot - przyzwyczailem od malego do miesa i to w roznych
        )
        ) postaciach, swieze, smazone, gotowane, je wszystko, najlepiej swieze,
        ) najlepiej by bylo z mala kostka, ktora sobie sam zgryzie; do tego daje mu
        ) podroby j.w., ser zolty czasami tez bialy, sucha karma tylko od wyjatku,
        ) warzyw ani innych wynalazkow sie nie chyci
        )
        Mieso, ktore kupuje DLA SOEBIE nie powinno byc spozywane na surowo!!! To , w
        miejscu gdzie ja i moje koty mieszkamy jest zasada!!! Nie dam im surowego miesa
        ktorego bym sama w takim stanie bala sie spozyc !! Jesli ktos ma dostep do
        naprawde " czystego " to rozumiem - ale JA NIE... Moje koty dostaja puszki i
        specjale przeciwko hair ball suche --
        • Gość: esther Re: puszka - szczęście kota? IP: *.cw-visp.com 16.06.02, 13:40
          Kluba, znow sie z toba zgadzam:) Nie wiedziec czemu czesto wydaje sie ze
          ladnie wygladajaca, surowa piers kurczaka to samo dobro - niestety nie
          dzisiaj. Cywilizacja odbija sie na wszystkim, i niestety surowe wcale nie
          oznacza dobre dla kota. Rozmawialam z roznymi wielbicielami kotow (Anglicy
          uwielbiaja koty), weterynarzami, i do takich wnioskow sie dochodzi - ze
          patrzac na sklad surowego miesa, zdrowsze dla kotow jest jedzenie z
          supermarketu, a najbardziej suchy pokarm. Troche tez czytalam na temat ryzyka
          jakie niesie dla ludzi karmienie kotow surowym miesem, i wychodzi na to ze
          raczej nie warto. Obojetnie jak bardzo surowe mieso wydaje sie naturalne -
          natura dzisiaj to raczej mieso nafaszerowane chemia. Jedna z kolezanek
          pracowala na stoisku miesnym w Polsce, i jak mi opowiedziala co sie robi z
          miesem aby wygladalo swiezo, to stwierdzilam ze oszczedze kotom takiej
          przyjemnosci:))
          Poza tym moje kotki sa zdrowe, dzieki odpowiedniej karmie kotce bardzo zmalaly
          objawy astmy i alergii. Raz w tygodniu kupuje im surowe sardynki, i na tym sie
          konczy surowe miesko.
        • aaniolek Re: puszka - szczęście kota? 16.06.02, 18:03

          > )
          > Mieso, ktore kupuje DLA SOEBIE nie powinno byc spozywane na surowo!!! To , w
          > miejscu gdzie ja i moje koty mieszkamy jest zasada!!! Nie dam im surowego miesa
          >
          > ktorego bym sama w takim stanie bala sie spozyc !! Jesli ktos ma dostep do
          > naprawde " czystego " to rozumiem - ale JA NIE... Moje koty dostaja puszki i
          > specjale przeciwko hair ball suche --
          • Gość: esther Re: puszka - szczęście kota? IP: *.cw-visp.com 16.06.02, 21:01
            aaniolek napisał(a):

            >
            > po pierwsze nie HISTERYZUJ TUTAJ, wykrzycz SWOJE EMOCJE W LOZKU Z PARTNEREM,
            > MEZEM, PRZYJACIOLKA, etc, itp, dobrze??? no, to teraz do tematu spowrotem,
            >
            > po twojej wypowiedzi <krotko i zwiezle> sadze, ze nie wiele wiesz o zyciu
            > , raczej
            > cala wiedze o nim czerpiesz z kolorowych czasopism, byc moze nabedziesz
            > odpowiedniego podejscia do NIEGO <zycia> po paru latach, naturalnie ze mo
            > zna
            > karmic koty surowym miesem, a czym myslisz TY TEPOTO zywia sie te koty ktore zy
            > ja
            > w naszych parkach na przyklad tu i tam, smazonka i gotowanym mieskiem,
            > naturalnie ze nie bo w pierwszej linii odpadkami, ktore wyrzycamy do smieci,
            > ktore u nas w domu juz rozkladaja sie dwa, trzy dni <statystycznie> a pot
            > em
            > jeszcze nie wiadomo jak dlugo leza w koszu na smieci na swiezym powietrzu,
            > a tam muchy, mady i inne robactwo tylko na to czeka.......
            >
            > poza tym, lubisz ptaszki??? na pewno tak jak i ja, podkarmiasz je tez, nie tylk
            > o
            > zima.....np. latem, golebie na placu, tez to robie, wyobraz sobie, ze wszystkie
            >
            > golebie zyjace w duzych miastach sa zatrute nie tylko spalinami z naszych-waszy
            > ch
            > aut, ale tez od wody z kaluz, coz zwierze tez chce pic, no i ztego co z ziemi
            > zledza, dziwne tylko ze jak taki kot zyjacy w "wolnej naturze duzych miast"
            > sobie taki smakowity kasek upoluje od razu nie wykorkuje......
            > nieprawdaz???? przestawienie trybu funkcjonowania przemiany materii calkiem na
            > obecna chemie = gotowe produkty, prowadzi dokladnie do tego samego co u ludzi
            > zamiast gotowania dziennie, zrobienia sobie wolnego i pojscia do "meka",
            > gdzie podaje sie "prawdziwie zdrowa, kontrolowana zywnosc", naturalnie ze tak,
            > odczekaj tylko troske jeszcze jak dostaniesz po paru latach tych "prawdziwych
            > pryszczy", z ktorymi nikt nie umie sobie juz teraz poradzic ale to twoj problem
            > .
            >
            > twoje argumenty wzgl. kotow sa dokladnie tak jakby przyzwyczaic psy do zarcia
            > zastepczego, tj. tylko kasza i marchew gotowana wraz z sucham zarciem bez zadny
            > ch
            > kosci i miesa <surowego>, no to zycze wtedy wszystkiego najlepszego
            >
            >

            Aniolku, z takimi tekstami jak na poczatku lepiej sie w dyskusje nie wlaczaj.
            Odrobinka kultury bardzo by sie przydala, szczegolnie ze przy wiedzy Kluby na
            temat kotow, oraz jej poziomie wypowiedzi, ty po prostu odpadasz w przedbiegach.

            Co do odzywiania kotow surowym miesem - tylko dlatego ze koty zzeraja odpadki ze
            smietnikow nie znaczy ze nalezy tymi odpadkami karmic je w domu. To samo z
            zatrutymi ptaszkami na ktore poluja kotki - nie mam zamaru wylapywac ptaszkow
            aby kotkom rowniez w domu takiego jedzenia dostarczac. Kotek na ptaszki sobie
            poluje, a ja jako opiekun kota mam rozum po to aby pomyslec i dac kotu jedzenie
            takie, ktore jest dla niego i dla mnie zdrowe. Tutaj surowe mieso odpada.
            Zostaje np karma sucha, ktora ma odpowiednia wartosc odzywcza i spelnia
            zapotrzebowania kota na witaminy, etc. Kot, podobnie jak i pies, jest
            zwierzeciem udomowionym, i tak na nie nalezy patrzec i tak je odzywiac. Wraz z
            nami cierpia na choroby cywilizacyjne i ryzykuja chorobska jedzac surowe mieso,
            nie tylko dla siebie, ale glownie dla nas. Jesli Aniolek kiedykolwiek bedzie
            mial dzieci, to pewnie tez sie dowie co to toksoplazmoza i jak sie przenosi.
            Wtedy pewnie nie bedzie kupowac surowego miesa. A moze sie myle? Moze Aniolek
            chce tutaj cos udowodnic:)? Jak myslisz, Kluba? Powrot to dzikosci za wszeka
            cene - bede odzywial kota na smietniku? Dobre! Pozdrawiam serdecznie!
            Wstretna Esther ktora nie daje kotom surowego miesa:))

            • Gość: kluba1 Re: puszka - szczęście kota?/do esther IP: *.we.client2.attbi.com 16.06.02, 21:31
              Dzieki esther!! W zasadzie nie bardzo wiem, o co tu chodzi : pryszcze, ptaszki,
              smietnik - wszystko to jest zbyt zlozone dla mnie !!! Puszka sie zupelnie w
              tym zagubila !!! NIECH ZYJA KOTY !!! - nie mialcza nie do rzeczy !!! :-)))))
            • Gość: Virge Re: puszka - szczęście kota? IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.06.02, 22:22
              Gość portalu: esther napisał(a):
              > (...) Jesli Aniolek kiedykolwiek bedzie
              > mial dzieci, to pewnie tez sie dowie co to toksoplazmoza i jak sie przenosi.
              > Wtedy pewnie nie bedzie kupowac surowego miesa.

              Widzicie... Poprę niepodawanie kotu surowego mięsa w czasie, gdy kobieta jest w
              ciąży i nie ma wytworzonego odpowiedniego poziomu przeciwciał (czyli nigdy
              wcześniej nie zetknęła się z toksoplazmozą i nie zachorowała) oraz kot nie jest
              nosicielem toksoplazmozy, w pozostałych przypadkach uważam mrożenie mięsa przez
              3 dni lub ugotowanie za wystarczające zabezpieczenie.

              Każdy z nas ma wybór sposobu karmienia swego kociaka, jedni karmią whiskasem,
              inni royal caninem. Mnie tylko przeraża te 4% produktów pochodzenia zwierzęcego
              w puszce i tańszych suchych karmach.

              Mój wybór padł na stale dostępną dobrą karmę suchą, mięsko z warzywami i ryżem -
              w różnej postaci. Sporadycznie - gdy nie mam czasu mięso zastępuję im tacką
              sheby.
              • Gość: Virge Re: puszka - szczęście kota? IP: *.zgora.dialog.net.pl 16.06.02, 22:52
                Mała poprawka:
                "Spożywanie i obróbka surowego lub niedogotowanego mięsa pochodzącego z
                zarażonych zwierząt także może stanowić zagrożenie rozwoju choroby. Warto jednak
                zaznaczyć, że już parominutowe gotowanie produktów mięsnych w temperaturze
                powyżej 66 oC lub pozostawienie ich na dobę w zamrażarce zabija pasożyta
                Toxoplasma gondii. Źródłem zakażonego mięsa mogą być głównie świnie, owce, kozy
                i drób."
                Toksoplazmoza - kocia choroba
                artykuł lek. med. Marcina Pustkowskiego
                źródło: www.resmedica.pl/zdart6999.html

                "mrożenie –20 C lub ogrzanie do 66 C pozbawia cysty zakaźności"
                źródło: www.geocities.com/trebor_olsus/toksoplazmoza4.htm

                "Zarażenie człowieka może nastąpić drogą:
                – pokarmową – przez spożycie zakażonego, surowego lub niedogotowanego mięsa
                zawierającego cysty. (Najczęściej źródłem zakażenia jest mięso wieprzowe,
                baranie, kozie, rzadko wołowe). Inne źródło zakażenia stanowią oocysty
                znajdujące się w wodzie, glebie, na warzywach zanieczyszczonych fekaliami kota.
                Zakaźne dla człowieka mogą być też inne wydzieliny i wydaliny zarażonych
                zwierząt jak: mleko, ślina, nasienie, mocz, kał,
                – łożyskową – zakażenie płodu podczas czynnej infekcji u matki w czasie ciąży,
                – inne drogi zarażenia – poprzez transfuzję krwi, przeszczep zakażonych
                narządów, w czasie pracy z materiałem zakaźnym u personelu laboratoryjnego."
                źródło: www.borgis.pl/czytelnia/nowa_pediatria/1999/05/10.html
                • esther Re: puszka - szczęście kota?Kluba i Virge 17.06.02, 10:13
                  Wlasnie dokladnie dlatego unikam teraz surowego miesa - mimo iz cale zycie
                  mialam koty, nie mam na toxo odpornosci. Z moich kotow starsza kotka ma
                  przeciwciala, mlodszy kocurek nie ma. wiec nie moge ryzykowac, szczegolnie
                  teraz w pierwszych miesiacach ciazy. Wczesniej czesto przygotowujac posilek
                  miesny dla nas, robilam dodatkowo np piers kurczaka, ale ugotowana. Nie
                  wiedzialam ze mrozenie w odpowiedniej temp tez jest OK - czy jest jakis limit
                  ile czasu mieso pozostaje bez bakterii po rozmrozeniu?

                  Nie bede wracala do postu Aniolka, bo nie przemiawiaja do mnie argumenty o
                  kotach zerujacych na smietnikach. Generalnie koty maja bardzo wrazliwe poczucie
                  smaku i oczywiscie dobrze przygotowane miesko jest dla nich jak najlepsze.
                  Jednak nie mam zamiaru sie zabijac, kiedy wracam z pracy z mezem po 20-tej, i
                  cos jem na szybko, aby kotom cos osobno gotowac. MOja ciotka gotuje, bo jest na
                  emeryturze i ma czas. Aczkolwiek w tygodniu kotki siedza przy stole jak jemy i
                  sporo sobie uszczkna, nie mowiac o szyneczce, ktora dzieli sie moj maz w
                  trakcie robienia kanapek do pracy:)))

                  jesli mamy mowic ze puszki to nieszczescie kota - podobnie chyba nalezy mowic o
                  jakimkolwiek gotowym jedzeniu jakie kupujemy. Czy Aniolek robi np domowy
                  majonez i pasztet? DOmyslam sie ze wszystko robi sam/sama i nigdy nie kupuje
                  gotowych produktow?
                  • Gość: Virge Re: puszka - szczęście kota?Kluba i Virge IP: *.zgora.dialog.net.pl 17.06.02, 11:23
                    Wiadomo, że gotowanie specjalnie dla kota to dodatkowe zajęcie i nie zawsze ma
                    się na to czas i ochotę, a kiedy tego czasu brak bardzo sensownym rozwiązaniem
                    jest podanie dobrej karmy gotowej, która jest odpowiednio zbilansowana.
                  • Gość: Virge Re: puszka - szczęście kota?Kluba i Virge IP: *.zgora.dialog.net.pl 17.06.02, 11:37
                    esther napisał(a):

                    > Wlasnie dokladnie dlatego unikam teraz surowego miesa - mimo iz cale zycie
                    > mialam koty, nie mam na toxo odpornosci. Z moich kotow starsza kotka ma
                    > przeciwciala, mlodszy kocurek nie ma. wiec nie moge ryzykowac, szczegolnie
                    > teraz w pierwszych miesiacach ciazy. Wczesniej czesto przygotowujac posilek
                    > miesny dla nas, robilam dodatkowo np piers kurczaka, ale ugotowana. Nie
                    > wiedzialam ze mrozenie w odpowiedniej temp tez jest OK - czy jest jakis limit
                    > ile czasu mieso pozostaje bez bakterii po rozmrozeniu?

                    Nie znalazłam nigdzie informacji o limicie czasu, więc wnioskuję, że
                    rozprawiliśmy się z t. skutecznie.
                    W czasopiśmie "Nowa Pediatria" 5/1999 zalecają:
                    - w czasie przyrządzania posiłków mięsnych należy zakładać rękawice lub
                    dokładnie myć ręce po skończeniu pracy,
                    - warzywa myć dokładnie przed spożyciem,
                    - prace w ogrodzie wykonywać w rękawiczkach,
                    - kobiety ciężarne w ogóle nie powinny mieć kontaktu z kocimi odchodami,
                    - pojemniki z kocimi odchodami powinny być codziennie opróżniane i czyszczone,
                    czynności te najlepiej wykonywać w rękawiczkach.

                    Pozdrawiam
          • Gość: kluba1 Re: puszka - szczęście kota?/do aaniolka IP: *.we.client2.attbi.com 16.06.02, 21:24
            aaniolek napisał(a):

            >
            > > )
            > > Mieso, ktore kupuje DLA SOEBIE nie powinno byc spozywane na surowo!!! To
            > , w
            > > miejscu gdzie ja i moje koty mieszkamy jest zasada!!! Nie dam im surowego
            > miesa
            > >
            > > ktorego bym sama w takim stanie bala sie spozyc !! Jesli ktos ma dostep d
            > o
            > > naprawde " czystego " to rozumiem - ale JA NIE... Moje koty dostaja puszki
            > i
            > > specjale przeciwko hair ball suche --
          • Gość: kluba1 Re: puszka - szczęście kota?/do aaniolka IP: *.we.client2.attbi.com 16.06.02, 21:31
            aaniolek napisał(a):

            >
            > > )
            > > Mieso, ktore kupuje DLA SOEBIE nie powinno byc spozywane na surowo!!! To
            > , w
            > > miejscu gdzie ja i moje koty mieszkamy jest zasada!!! Nie dam im surowego
            > miesa
            > >
            > > ktorego bym sama w takim stanie bala sie spozyc !! Jesli ktos ma dostep d
            > o
            > > naprawde " czystego " to rozumiem - ale JA NIE... Moje koty dostaja puszki
            > i
            > > specjale przeciwko hair ball suche --
            • aaniolek Re: puszka - nieszczescie kota 16.06.02, 23:36
              Aaniolek! Nie wiem, na czym jestes a moze ci czegos zabraklo ... przykro
              mi !! Istotna sprawa jest trzymanie sie tematu ! Pozwol, ze ci
              przypomne : "Puszka- szczescie kota !" . Twoje analizowanie mojej osoby jest
              nie na miejscu !! Cos-tam pokrecilas, do lozka mnie z wieloma wlozylas ( a moz
              e wlozyles? ) , pozniej ptaszki do tego doszly ....???? Jak to sie ma do "Puszka

              szczescie kota " ??? Moze to te twoje pryszce, z ktorymi nie umiesz sobie
              poradzic ...??? Przykro mi jeszcze raz, nie potrafie ci pomoc bo ja o puszkach

              aty o pryszczch, ale zycze powodzenia !!! :-)))))))))

              widzisz ja jestem tolerancyjnym czlowiekiem, wiec tez akceptuje twoje zdanie,
              masz do tego prawo je w ogole wypowiedziec, co do krytyki i trzymania sie tematu
              to spojrz na swoja ostatnia wypowiedz, moze dostaniesz cos takiego jak
              rozjasnienia swego mozgu, moze jest jeszcze nie za pozno....

              wracajac do tematu:

              czasami robie tez mojemu kotkowi tzw. zagadki, tj. zostawiam mu jedzenie w
              roznych miejscach, po to zeby byl fit i zeby nie zatracil umiejetnosci szukania
              i zdobywania pokarmu, zauwazylem pewna zbieznosc np. co do obgrazania kosci
              <zeberka> jak i u psow, zreszta u nich to widac najlepiej, wpierw obgrysc a potem
              zostawic ja na widoku, tak by kazdy widzial, ze to wlasnie ON ja upolowal,
              on ten prawdziwy mysliwy.

              to samo mozna naturalnie zrobic < o ile ktos z was mieszka na wsi > np.
              z kawalkiem upierzonej czesci -skrzydlo- drobiu, polecam, wrazenia niezapomniane,
              przede wszystkim dla 4-ronoga, a o to nam pzeciez idzie


              • Gość: kot Re: puszka - używajmy rozsądnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 04:17
                Nie było mnie kilka dni i proszę, co się porobiło! Główny temat się rozmył,
                powstało parę nowych, równie ciekawych.
                Postaram się najpierw podsumować temat puszek, a raczej ogólnie karmy gotowej,
                produkowanej na skalę przemysłową. Dalej twierdzę, że "produkty pochodzenia
                mięsnego" czyli mączka mięsno-kostna to podstawowy składnik każdej karmy -
                puszki, saszetki, czy pokarmu suchego. Jest go zwykle 80 do 90 procent
                zawartości opakowania. To, że jest uzupełniony odrobiną mięsa, środkami
                zapachowymi, uzależniającymi i syntetycznymi witaminami nie zmienia faktu, że
                jest to pokarm niepełnowartościowy, silnie przetworzony, ze zdenaturowanymi
                białkami. Z całą pewnością nie może być "kompletną karmą". Wyobraźmy sobie, że
                ludzie musieliby jeść wyłącznie konserwy, przy całej rozmaitości innego
                jedzenia!
                Potęga reklamy jest jednak wielka, a zyski producentów karmy powstającej z
                taniego surowca (odpady) ogromne. To w ich interesie leży wmówienie nam,
                opiekunom kotów, że mają one jeść wyłącznie ich produkt, bo JEST KOMPLETNY!
                Nieprawda, nie jest.
                Nie wszyscy weterynarze są zwolennikami żywienia kotów gotową karmą. Polecam
                doskonałą, moim zdaniem, książkę napisaną przez weterynarza, Doris Quinten-
                Graef " Co dolega mojemu kotu ? " ( " Was fehlt denn meiner Katze ? " ).
                Surowe mięso jest niezbędnym składnikiem kociej diety, zawiera łatwo
                przyswajalne białka i naturalne witaminy. W żadnej z przytoczonych w książce
                diet leczniczych nie ma puszek! Co do chemii i zanieczyszczeń - jak już
                pisałem, nie tylko surowe mięso je zawiera, to wszystko jest również w
                produktach przerobionych.
                Surowe mięso może być w celu usunięcia "żywych organizmów" wymrażane
                ( temperatura poniżej -18 stopni C przez kilka dni ).
                Ostrzegam przed przyzwyczajaniem kotów do jadania jednego, nawet ulubionego
                przez nich pokarmu. Koty są bardzo konserwatywne i potem trudno je skłonić do
                jedzenia czegoś innego. Każde jednostronne odżywianie musi doprowadzić do
                choroby, prędzej czy później. Miałem już też takie przypadki:
                Oddany przez nas kot był żywiony prawie wyłącznie suchym pokarmem. Szybko
                pojawiła się krew w moczu, bo kot nie jest w stanie wypić dostatecznej ilości
                wody niezbędnej do "rozwodnienia" tego suszu.Pomogła zmiana diety i Furagin.
                Inny kot, również oddany, bardzo lubił wątróbkę i głównie nią był karmiony.
                Skończyło się ciężką chorobą, na szczęście wyżył.
                Szkodliwe dla kotów są również większe ilości "ludzkich" konserw i wędlin. Mają
                za dużo soli, przypraw, konserwantów.
                Ja daję kotom puszki i suchy pokarm, ale w ograniczonej ilości. Stanowi
                urozmaicenie i jest potrzebny, ponieważ zawiera kości, których w innej formie
                kotom się zwykle nie podaje. Piszę zwykle, bo np. mój kot Pluskot w okresie
                wzrostu kradł i wyżerał twarde szkielety z ryb, które mu gotowałem.
                Suchym pokarmem uzupełniam też dietę kotów bezdomnych, które dokarmiam. Ma on
                tę zaletę, że w lecie nie psuje się tak szybko, jak mięso, a w zimie nie
                zamarza.
                Sprawa chorób, przenoszonych przez mięso surowe: jak już pisałem, wymrażanie
                powinno ten problem likwidować. Nie słyszałem o przypadkach "szalonych kotów" ,
                może ten wirus na koty nie działa. Jak do tąd, w Polsce nie ma jeszcze realnego
                zagrożenia tą chorobą.
                Co do toksoplazmozy, rozsądne podejście reprezentuje wspomniana wcześniej
                książka. Człowiek, który zetknął się już wcześniej z tą chorobą jest
                bezpieczny. Ten, który się nie zetknął może zarazić się najłatwiej przez
                spożycie surowego mięsa z przetrwalnikami (oocystami). Znacznie trudniej od
                kota, i to tylko przez kontakt z kuwetą, w której znajdują się wydalone
                oocysty. Nie jest to łatwe, bo te przetrwalniki są zdolne do zarażania dopiero
                od 3 do 4 dni po wydaleniu. Wystarczy codziennie usuwać całkowicie żwirek i myć
                kuwetę gorącą wodą.
                Do Esther:
                Jeśli kobieta w ciąży zetknęła się już z toksoplazmozą, jest bezpieczna. Jeśli
                nie, nie może po prostu, na wszelki wypadek, sama czyścić kuwety. Wymrażanie
                jednak niszczy przetrwalniki w mięsie. Jeśli sobie życzysz, prześlę Ci
                zeskanowane strony z książki.
                Do Kluby:
                Nie daję moim kotom środków na trawienie sierści, bo się boję. Jeśli to trawi
                włosy, to jak musi wyglądać przewód pokarmowy biednego kota! Moje koty
                oczyszczają się naturalnie - futro wychodzi z kałem. W czasie zmiany sierści
                oczywiście czasem wymiotują, ale jakoś tak zręcznie, że to prawie same włosy,
                taki wałek, i trochę śliny. Nie jest to specjalnie uciążliwe, podłogę łatwo się
                ściera, bo nie ma wykładzin. Swoje koty karmiłem przez pierwsze pięć lat
                głównie mięsem i gotowaną rybą, potem przestałem dawać rybę codziennie, bo
                weterynarz mi odradził. Teraz jedzą przeważnie mięso surowe rano i wieczorem,
                nie miały nigdy kłopotów z drogami moczowymi, pewnie również dlatego, że dużo
                piją. Nie chorowały na nic do czasu, kiedy zacząłem brać do domu koty bezdomne,
                niestety. Parę razy miałem niezłą zabawę z kocim katarem i innymi drobiazgami.
                Wszystkich pozdrawiam
                Wasz kot
                • Gość: kluba1 Re: puszka - używajmy rozsądnie/do kota IP: *.we.client2.attbi.com 22.06.02, 06:16
                  Dobrze kot, ze sie odezwales !! Jesli chodzi o sprawe suchej karmy dla
                  zwalczania hairball to vet wytlumaczyl mi, ze to , co im daje, nie tyle
                  chemicznie rozklada proteine w siersci co raczej hm... rozluznia stolce bo
                  jest troche tluste. Czasami troche pelnotlustego mleka pomaga ale nie wszystkie
                  pija, raczej chca mi moje z kubka odebrac. Podobnie dziala np porcja szprotek
                  lub innej ryby w oleju ( nie za duzo oczywiscie poza tym co sie wtedy w kuwetce
                  dzieje i jakie mam aromaty w domu i na balkonie... wystaczy!)( A swoja droga
                  bardzo mnie intryguje nazwa " kuwetka" - skad to sie wzielo? Poczatkowo, gdy
                  zaczelam czytac te posty to nie wiedzialam co to jest!:-)) Stosuje to
                  w "zimniejsze" miesiace i dziala. W lecie koty "oblaza" niesamowicie,
                  szczotkowanie nie zalatwia sprawy- serjo, po jednym sezonie mogla bym sobie
                  piernacik wypchac tym co wyczesze i zbiore z mebli. Wtedy daje to
                  jedzonko"pomocne" zmieszane z innymi. Kiedys moja Kocica-Dziewica nie mogla
                  takiego pakunku sie w zaden sposob pozbyc, dostala goraczki i musialam ja na
                  kocie pogotowie zawiezc gdzie vet zastosowal lewatywe mowiac, ze jeszcze jeden
                  dzen - dwa i by bylo po kocie. Nastapilo kompletne zapchanie jelit.
                  Wystraszylo mnie to bardzo . Co ty o tym wszystkim sadzisz-cenie sobie twoje
                  zdanie. Moich kotow vet jest naprawde dobrym nie tylko specjalista ale rowniez
                  czlowiekiem ale ja lubie zawsze miec prawo wyboru oparte na wiedzy mojej i
                  innych. Wiem, ze juz pisalam o " szalonych krowach i kotach" ale jeszcze raz
                  pytam : skoro to skazone mieso jest w europie ( zdaje sie ze byl juz jeden
                  przypadek w Polsce osoby dotknietej ta choroba ) to dlaczego sie tego w
                  przypadku naszych zwierzakow nie obawiac - tutaj vets przestrzegaja i ludzi i
                  wlascicieli czworonogow przed surowym zwlaszcza wolowym. Dziele sie jedynie
                  opinia specjalistow. A co radzisz na pchly ? Z powazaniem...... :-)
                  • Gość: Virge Re: puszka - używajmy rozsądnie IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.06.02, 16:13
                    Gość portalu: kluba1 napisał(a):

                    > Dobrze kot, ze sie odezwales !! Jesli chodzi o sprawe suchej karmy dla
                    > zwalczania hairball to vet wytlumaczyl mi, ze to , co im daje, nie tyle
                    > chemicznie rozklada proteine w siersci co raczej hm... rozluznia stolce bo
                    > jest troche tluste.

                    Właśnie ja tak słyszałam od weta - podawanie specjalnej karmy powoduje rozbicie
                    kulek z sierści i "oblepienie" ich "mazią" dzięki czemu łatwiej jest je kotu
                    wydalić razem z kałem.

                    > (...)Kiedys moja Kocica-Dziewica nie mogla
                    > takiego pakunku sie w zaden sposob pozbyc, dostala goraczki i musialam ja na
                    > kocie pogotowie zawiezc gdzie vet zastosowal lewatywe mowiac, ze jeszcze jeden
                    > dzen - dwa i by bylo po kocie. Nastapilo kompletne zapchanie jelit.

                    Oj, z Glutim mieliśmy podobnie - zapchała mu taka kulka sierści jelita i nie mógł
                    się wypróżnić, na szczęście pomogła pasta podana przez weta - gdyby nie pomogła
                    miał go następnego dnia operować :-(

                    > (...) A co radzisz na pchly ? Z powazaniem...... :-)

                    Naszym kotom dajemy na kark Frontline spot - nie tylko pomaga na pchły przez 3
                    miechy, ale jeszcze rozprawia się z kleszami przez miesiąc i świerzbem.
                  • esther Re: puszka - używajmy rozsądnie 24.06.02, 09:22
                    Kluba, ja tez uzywam Frontline, jest b. dobre, ladnie trzyma pchelki z dala od
                    kotkow!
                • Gość: Virge Re: puszka - używajmy rozsądnie IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.06.02, 16:31
                  Gość portalu: kot napisał(a):

                  > (...) Dalej twierdzę, że "produkty pochodzenia
                  > mięsnego" czyli mączka mięsno-kostna to podstawowy składnik każdej karmy -
                  > puszki, saszetki, czy pokarmu suchego. Jest go zwykle 80 do 90 procent
                  > zawartości opakowania. To, że jest uzupełniony odrobiną mięsa, środkami
                  > zapachowymi, uzależniającymi i syntetycznymi witaminami nie zmienia faktu, że
                  > jest to pokarm niepełnowartościowy, silnie przetworzony, ze zdenaturowanymi
                  > białkami.

                  Z takim twierdzeniem nie zgodziłaby się większość weterynarzy...
                  Ulotka karmy suchej Royal Canin: "mięso używane w procesie produkcji jest
                  wysokiej jakości (nie zawiera żadnych produktów odpadowych) i przeznaczone jest
                  również do spożycia dla człowieka. Ponadto RC wprowadził ścisłą kontrolę
                  składników pochodzenia roślinnego, polegającą na wykluczeniu roślin
                  modyfikowanych genetycznie."
                  Mylisz się twierdząc, że mączka kostna to 80-90% - skąd masz takie dane????
                  Składniki Hill'sa Feline Kitten Growth z Kurczakiem:
                  - min. 49% kurczaka (min. 66% kurczaka i indyka łącznie);
                  - mączka drobiowa, śruta kukurydziana, tłuszcz zwierzęcy, kukurydziana mączka
                  glutenowa, podroby drobiowe, jaja w proszku, tauryna, witaminy, pierwiastki
                  śladowe.
                  Składniki RC Kitten 34:
                  - suszone mięso drobiowe, mąka kukurydziana, kukurydza, tłuszcz zwierzęcy,
                  suszona wątróbka drobiowa, mięso ryb, drożdze browarniane, pulpa buraczana, oleje
                  roślinne, tran, proszek jajeczny, sole mineralne, DL-metionina, pierwiastki
                  śladowe, tauryna, witaminy.

                  Pokarmy suche dobrych marek są jak najbardziej wskazane (nie mówię tu o karmach
                  marketowych) i są to pokarmy pełnowartościowe i dobrze zbilansowane.
                  Przygotowując pokarm dla mych kotów sama w domu nie mogę być 100% pewna tego
                  zbilansowania posiłków, mogę to robić jedynie na oko (starając się aby mięso,
                  warzywa i ryż stanowiły jak najlepsze połączenie odpowiednie dla kota). Dlatego
                  też suche mają dostępne cały czas, natomiast mięsko z dodatkami dostają 3 razy
                  dziennie.
                • esther Re: puszka - używajmy rozsądnie - do Kota 24.06.02, 09:20
                  Bardzo chetnie poczytam, jesli cos masz na temat toxo - mimo iz przez ostatnie
                  miesiace pochlonelam mnostwo publikacji na ten temat - wlasnie przez to ze nie
                  ma przeciwcial i nie mam na toxo odpornosci (cale zycie mialam koty, prosty
                  dowod na to ze wcale od nich nie trzeba sie zarazic). Z tego co czytalam, to
                  niestety toxo ginie tylko pod wplywem gotowania/smazenia, przez ok 15 min. Na
                  szczescie tu w Anglii weterynarze sa dosc poinformowani na temat toxo, i sporo
                  mi juz doradzili, kuwety juz od dawna nie czyszcze, do ogrodka bez rekawic nie
                  wychodze - kotki w ogrodku tez sie zalatwiaja:)))
                  A kawalki surowego mieska czesto im sie dostaja - generalnie zyja na suchej
                  karmie Iams z dodatkiem Sheby od czasu do czasu, jedza tez duzo rybek, glownie
                  dlatego ze ja rybki uwielbiam. Dochodza jeszcze chipsy Pringles, na punkcie
                  ktorych moja kotka ma fiola, i potrafi je wyczaic nawet jesli sa ukryte w
                  najtajniejszych zakamarkach:)))
                  Z moich kotow jeden jest odporny na toxo, drugi nie - przez cala ciaze mam
                  zamiar uwazac!
                  Bede bardzo wdzieczna za przeslanie artykulu!!
                  Esther
                  • Gość: kot Re: puszka - do Kluby IP: *.mech.pw.edu.pl 24.06.02, 14:18
                    Cześć Kluba! Nazwa "kuweta" pochodzi z francuskiego ( cuve - zbiornik, basen,
                    kadź,, cuvette - miseczka ); w języku polskim kuweta to płaskie, prostokątne
                    naczynie ( wanienka fotograficzna ) używane do ręcznego wywoływania, płukania i
                    utrwalania zdjęć. W latach sześćdziesiątych było to u nas jedno z pierwszych
                    naczyń plastikowych ( winidur - PVE ), dostępnych na rynku. Te większe, chociaż
                    dosyć drogie, dobrze nadawały się na kocią ubikację, stąd pewnie ta tajemnicza
                    nazwa. Trudno przecież nazywać to wanienką fotograficzną albo nawet tylko
                    wanienką - wanna kojarzy nam się z czymś innym. Co do środków na hairball, u
                    nas równie pomysłowo nazywanych odkłaczaczami, uważam, że powinnaś je dalej
                    stosować, zwłaszcza po tym wypadku, w końcu opiekun zwierzaków najlepiej wie,
                    co jest dla nich dobre. U mnie jakoś koty sobie z tym radzą. Pluskot właśnie
                    wykonał popisowy numer przed śniadaniem, a np. Persik, czarny pers, który ma
                    bardzo długie włosy chyba nigdy nie wymiotował. Włosy, króre dostaną mu się do
                    pyszczka wypluwa z obrzydzeniem, też pewnie z tego powodu mało się liże, za to
                    przy czesaniu zbieram cały kłąb. Myślę, że u kotów krótkowłosych nie ma z tym
                    większego problemu.
                    W sprawie szalonych krów i kotów nie miałem racji, okazuje się, że koty mogą
                    się zarazić. Wyciągnąłem wreszcie tę informację od żony, która stale przepytuje
                    weterynarzy, ale widać na mnie i na moich kotach nie bardzo jej zależy, bo
                    przez dziesięć lat spokojnie patrzyła, jak ja to mięso kroję, nawet bez
                    gumowych rękawic. Ale już poważnie, jedyna pociecha, że w Polsce ta choroba
                    jest jeszcze dosyć rzadka. Słyszałem tylko chyba o dwóch przypadkach
                    zachorowania ludzi, ale były to podobno osoby zarażone poza granicami kraju.
                    Jedyna krowa, u której to ostatnio wykryto, wzięła się nie wiadomo skąd,
                    właściciel zaklinał się, że nie karmił jej paszą przemysłową, typu mączka
                    mięsno - kostna, która, jak z tego wynika, nie jest bezpieczna. My nie jedliśmy
                    wołowiny chyba przez kilka lat, ale ostatnio młodszy syn pozazdrościł kotom i
                    kazał też sobie przyrządzać, więc jemy, ale na szczęście nie na surowo. Co do
                    karmienia kotów, liczę na wymrażanie, będę się jednak starał na ten temat
                    dowiedzieć więcej.
                    Według mnie pchły nie są jakimś wielkim problemem. Moje koty nigdy ich nie
                    miały, nie spotkałem ich też u kotów bezdomnych, które dokarmiam. Uważam, że
                    kot, który ma dobre warunki i czyste posłanie doskonale sobie z tego typu
                    pasożytami radzi sam. Pchły miewają koty brane przez ludzi z piwnic, głodujące
                    i żyjące w brudzie. Stosujemy wtedy jednorazowo krople Advantage na kark dla
                    kotów dorosłych ( działa podobno przez miesiąc, bo tam nie mogą wylizać ), i
                    pryskanie preparatem Frontline futerka małych kociaków, które jeszcze nie
                    nauczyły się myć dokładnie. Po takim zabiegu nie mieliśmy nigdy reklamacji,
                    więc pewnie jest skuteczny.
                    Pozdrowienia
                    kot
                    p.s.
                    Jak sobie radzisz z polskimi literami? Znajomi czasem narzekają, wtedy ich nie
                    używam.
                    • Gość: kluba1 Re: do kota ! IP: *.we.client2.attbi.com 24.06.02, 18:28
                      Czesc Kot !!! Odklaczacz - ja cie krece !!!! " Ojcow mowo, co piescila matka
                      mnie w kolysce toba ..." Naprawde, ucze sie polskiego jezyka ponownie !!
                      Deskorolka, kuweta, automatyczna sekretarka, leki refundowane, intubacja.... a
                      teraz odklaczacz !!!! O rany, nie wytrzymam a akurat naciagnelam miesien w
                      plecach i nie moge sie smiac !!! Ha, ha, ha, oj, oj, oj !!!! Polskie literki -
                      no problem !!! :-)))))
                      Pozdrowienia dla zony !! :-))))
                      Pchly sa tytaj plaga !!! JA przynosze je do domu !!! W zeszlym roku byly
                      wszedzie wlacznie z wnetrzem samochodu !! Biedne koty nie wiedzialy co je
                      atakuje a pozniej, po zjedzeniu larw wszystkie mialy robale !!! W zeszlym roku,
                      udajac sie do skrzynki po listy zakladalam na kostki takie obroze przeciwko
                      pchlom. Advantage nie nadazylo !!! Jest taki produkt, nazywa sie Terminator w
                      formie proszku. Ma w sobie kwas, podobno bezpieczny dla ludzi i zwierzat ale
                      wyniszczajacy pchly i inne robale. Problem jest w tym, ze przez 6-7 TYGODNI
                      nie mozna odkurzaczem wysycac tego srodka z wykladziny. Czy slyszales cos na
                      ten temat ? Boje sie tych wszystkich " bomb" i"Black Flag" nie tylko dla kotow
                      ale rowniez dla siebie , a na pchly jestem uczulona !!! Serwusik !!!
                  • Gość: kot Re: puszka - do Esther IP: *.mech.pw.edu.pl 24.06.02, 14:25
                    Nawet koty, które już zetknęły się z chorobą dosyć rzadko wydalają
                    przetrwalniki (kilka procent), dla pewności można badać kał. Kopie stron z
                    książki postaram się wysłać w najbliższym czasie.
                    Pozdrawiam.
                  • Gość: kot Re: puszka - do Virge IP: *.mech.pw.edu.pl 24.06.02, 15:04
                    A już myślałem, że dyskusja się zakończyła... Myślę, że pewnie masz rację,
                    chociaż nie do końca wierzę producentom karmy. Nie każdy jednak interesuje się
                    składem karmy i nie każdy kupuje Hills`a czy Royal Canin. Pomyśl o tysiącach
                    ludzi (ktoś jednak te marketowe karmy kupuje), którzy nie mają takiego
                    rozeznania, jak Ty i kupują swoim ulubieńcom najtańszą karmę w przekonaniu, że
                    i tak je uszczęśliwiają - jest to przecież napisane na puszce!
                    Wszystko, co piszę jest prawdą. Skład puszki przepisałem "słowo w słowo" z
                    marketowej puszki "Darling z mięsem i kukurydzą" firmy "Friskies" . Wiadomości
                    o sposobach produkcji mączki mam z innych, ale wiarygodnych źródeł.
                    Uważam, że nasza dyskusja na temat karmienia zwierząt jest potrzebna. Na wsi
                    najczęściej jedynym serwowanym pokarmem kota "domowego" jest miska skisłego
                    mleka lub zupy (kot przecież może jeść myszki!). Kot, o którym już wspominałem,
                    był żywiony przez właścicielkę prawie wyłącznie najtańszym pokarmem suchym,
                    pomimo naszych zaleceń. O tym, że ma krew w moczu, dowiedzieliśmy się od
                    dziecka.
                    Często, gdy przy adopcji mówię ludziom, że utrzymanie kota kosztuje, widzę w
                    ich oczach bezgraniczne zdumienie. Jak to, przecież to tylko kot!
                    Przebywałem kiedyś w szpitalu, w którego parku żyło około dziesięciu kotów.
                    Litościwe kucharki żywiły te koty, zupą mleczną, której nie zjedli pacjenci.
                    Widziałem, jak potem te koty się wypróżniały. Biegunkowe, śmierdzące kałuże.
                    Większość kotów nie toleruje mleka i choruje, zwłaszcza, jeśli to mleko jest
                    ich podstawowym pożywieniem!
                    Czy Royal Canin kupi staruszka, która ze swojej renty utrzymuje siebie,
                    dwadzieścia kotów w mieszkaniu i około osiemdziesięciu na ulicy? Znam taką,
                    czasem jej pomagam. Ale ta staruszka jest rozsądna. Do najtańszej karmy, którą
                    sama kupi, lub przeterminowanej, którą czasem dostanie z fundacji dodaje
                    makaron i surowe serca wieprzowe, które też są tanie, ale pełnowartościowe.
                    W nadziei, że może ktoś jednak te nasze przekomarzanki czyta, pozdrawiam
                    wszystkich.
                    Wasz kot
                    • Gość: Virge Re: puszka - do Virge IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.06.02, 12:37
                      Gość portalu: kot napisał(a):

                      > Pomyśl o tysiącach
                      > ludzi (ktoś jednak te marketowe karmy kupuje), którzy (...) kupują swoim
                      ulubieńcom najtańszą karmę w przekonaniu, że
                      > i tak je uszczęśliwiają - jest to przecież napisane na puszce!
                      > Wszystko, co piszę jest prawdą. Skład puszki przepisałem "słowo w słowo" z
                      > marketowej puszki "Darling z mięsem i kukurydzą" firmy "Friskies" .

                      Bo część opiekunów kotów nie wie, że są lepsze karmy i żyje w przeświadczeniu, że
                      dokonują słusznego wyboru kupując Friskiesa czy Whiskasa a nie "Pandorę" -
                      puszka "Pandory" - wiadomo co jest w składzie... Część uważa, że lepsze karmy są
                      zbyt kosztowne... - ja też tak uważam (ceny w Polsce są o wiele wyższe niż w
                      Niemczech czy Czechach), ale mam świadomośc, że decydując się na koty,
                      zdecydowałam się na ich karmienie i dbanie o ich zdrowie i samopoczucie.

                      W tych tanich karmach przeraża mnie zawartość produktów pochodzenia zwierzęcego i
                      wypełniaczy :-(((

                      Faktem jest, że wciąż wiele osób uważa za właściwe karmienie kota resztami z
                      ludzkiego stołu i rzeczywiście jest to przykre. Najczęściej te same osoby nie
                      szczepią swych puchatych towarzyszy, wyjątkiem są wizyty u weta.

                      > Czy Royal Canin kupi staruszka, która ze swojej renty utrzymuje siebie,
                      > dwadzieścia kotów w mieszkaniu i około osiemdziesięciu na ulicy?

                      Mi dane było poznać pewną starszą panią, która kupuje co miesiąc u weta duży
                      worek karmy za ok. 300 zł i dokarmia koty bezdomne, a sam ma rentki niewiele
                      więcej... Starsze osoby często dają dla zwierząt wszystko co mają. Pamiętam jak
                      przed świętami bożonarodzeniowymi spotkałam starszkę w sklepie - w koszyku miała
                      tylko chleb, masło i 5 plasterków wędlinki. Okazało się, że ta wędlinka będzie
                      poczęstunkiem dla kotów - każdemu po plasterku...
                  • Gość: kluba1 do Esther IP: *.we.client2.attbi.com 24.06.02, 17:55
                    Droga Esther! Pozwolisz takie niesmiale, niedyskretne pytanie :
                    KIEDY ????? :-)))))
                    • Gość: esther Re: Kluba IP: *.cw-visp.com 24.06.02, 20:47
                      Pewnie ze sie pochwale:)) 1.01.2003:))
                      To bedzie na pewno milosnik/milosniczka kotow - oba moje kotki non stop spia
                      mi na brzuchu i mrucza (do czasu kiedy bedzie tak duzy ze zaczna z niego
                      spadac:)!
                      Oczywiscie musialam przejsc przez tlumaczenie ze kotow wcale nie trzeba sie w
                      ciazy pozbywac (tak niektorzy to widza, paranoja!) a wrecz przeciwnie,
                      dzidzius prawie na 100 nie bedzie na nie uczulony. Bedzie tylko trzeba nauczyc
                      ze koty to nie zabawka, chociaz koty swietnie same to pokaza:)))
                      • Gość: kluba1 Re: Kluba do Esther !!!!! :-))))))))))))))))))))) IP: *.we.client2.attbi.com 24.06.02, 21:11
                        Gość portalu: esther napisał(a):

                        > Pewnie ze sie pochwale:)) 1.01.2003:))
                        > To bedzie na pewno milosnik/milosniczka kotow - oba moje kotki non stop spia
                        > mi na brzuchu i mrucza (do czasu kiedy bedzie tak duzy ze zaczna z niego
                        > spadac:)!
                        > Oczywiscie musialam przejsc przez tlumaczenie ze kotow wcale nie trzeba sie w
                        > ciazy pozbywac (tak niektorzy to widza, paranoja!) a wrecz przeciwnie,
                        > dzidzius prawie na 100 nie bedzie na nie uczulony. Bedzie tylko trzeba nauczyc
                        > ze koty to nie zabawka, chociaz koty swietnie same to pokaza:)))

                        GRATULUJE !!!!!!
                        I data 1.01 - wiekszosc ma dzien wolny od pracy !!! To dopiero bedzie celebracja !
                        A jesli chodzi o koty i uczulenie, to wlasnie niedawno wyczytalam, ze jesli ktos
                        ma tendencje do wlasnie takiego uczulenia, to nie rozwinie sie ono o ile kot jest
                        zawsze w poblizu. Przytaczano typowe historie o dzieciach, ktore mialy psy i
                        koty w domu bez problemu, pozniej wyprowadzaly sie do college i po powrocie
                        zaczynaly sie problemy!!!!!! Dzieci rozwijaja sie rowniez lepiej w otoczeniu
                        zwierzat. Masz juz dwie nianki " zaklepane" !!! :-)))))
                        • esther Re: Kluba do Esther !!!!! :-))))))))))))))))))))) 25.06.02, 10:16
                          Podoba mi sie ze z rozmowy o puszkach zeszlismy na koty i ciaze:))))
                          Dodam tylko ze sporo ludzi ma jakis dziwny strach przed kotami (dla mnie
                          wynikajacy po prostu z ignorancji i niewiedzy) i niewiedziec czemu uwaza sie ze
                          koty stwazaja jakies zagrozenie dla dziecka. Znam ludzi ktorzy koty oddali -
                          kiedy pytaja sie mnie, ja mowie ze domownikow sie nie pozbywam, tylko dlatego
                          ze nowy dojdzie. Poza tym koty byly pierwsze:) I smieje sie ze co bedzie jesli
                          dziecko bedzie mialo alergie na tesciowa czy meza:)??
                          a tak naprawde, to wystarczy tylko poczytac o tym czego nalezy unikac i juz -
                          nie boje sie rowniez tego, ze kotki na pewno beda chetnie drzemaly w lozeczku
                          dzidziusia, tak jak spia w naszym:))
                          No i tak jak napisal Garfield, kotka np prawie w ogole na dwor nie wychodzi,
                          kocurek owszem i duzo poluje, pilnuje aby po glaskaniu myc rece i juz. A swoja
                          droga ciekawa jestem strasznie jak dziecko bedzie reagowalo na koty, jesli
                          przez cala ciaze czulo ich ciepelko i mruczenie?
                      • Gość: Garfield Re: Kluba IP: *.pl 25.06.02, 00:51
                        Gość portalu: esther napisał(a):

                        >> Oczywiscie musialam przejsc przez tlumaczenie ze kotow wcale nie trzeba sie w
                        > ciazy pozbywac (tak niektorzy to widza, paranoja!) a wrecz przeciwnie,
                        > dzidzius prawie na 100 nie bedzie na nie uczulony. Bedzie tylko trzeba nauczyc
                        > ze koty to nie zabawka, chociaz koty swietnie same to pokaza:)))

                        Naturalnie, że nie trzeba sie pozbywać. W kilku zaprzyjaźnionych domach
                        mieszkaja koty (zwykle po dwa) i ciąża pani domu nie miała tu żadnego wpływu.
                        Kotki ciesza się, że ktoś jest ciągle w domu, a nowy mały człowiek staje się po
                        prostu członkiem stada. Ciekawe, że nawet w przypadku gdy oboje rodzice byli już
                        wczesniej uczuleni na drobnoustroje z kociej sierści (łącznie z astmopodobnymi
                        dolegliwościami), to dzieci póki co nie wykazują najmniejszych objawów. Może w
                        wieku kilkunastu lat... i w dodatku uczulą się na coś zupełnie innego. :o)
                        Śmieszne jest tylko, że pierwsze odgłosy ze świata jakie dziecko rejestruje
                        jeszcze przed urodzeniem to kocie miauki i mruczenie :o))

                        Kotów które zupełnie nie wychodzą na zewnątrz właściwie nie należy wiązać z
                        zagrozeniem toksoplazmozą - a wiem to od weterynarzy-naukowców, którzy kiedyś
                        wyjaśnili mi skąd się ta choroba może tak naprawde brać. Tak więc - zagrożenie
                        taką chorobą jest czasem podsycane przez autorów "mądrych" poradników lub
                        ludzkich lekarzy.

                        Z nieco innej beczki - leptospiroza jest uznawana za niezwykle groźną i
                        śmiertelną chorobę kotów. Warto tylko pamiętać, że dotyczy to raczej zwierząt
                        słabych, niedożywionych lub bardzo młodych. Kiedyś mój kot, wtedy jeszcze nie
                        zaszczepiony, zetknął się ze schorowanym maluchem, którego nie udało się już
                        uratować. Poza wszelką wątpliwością to była leptospiroza, ale na dużym,
                        odkarmionym kocurze nie zrobiło to żadnego wrażenia. I to tez wynika z natury
                        chorób zakaźnych.

                        Oby wszystkie Wasze koty miały tylko zdrowe i beztroskie życie.
                        Pozdrowienia.
                      • Gość: Virge Re: Kluba IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.06.02, 12:41
                        Gratulacje, życzę dużo zdrówka Dzidziusiowi :-)))))))
                        Niech kićki dobrze Maleństwem opiekują :-)
                        • Gość: sar No dobra, ale co zrobic... IP: *.prem.tmns.net.au 26.06.02, 13:43
                          kiedy dziki kociak pedzi do ciebie jak tylko pojawisz sie na ganku...???

                          Mieszkam na duzej farmie. Nasz dom jest oddalony kilkadziesiat metrow od szopy,
                          w ktorej kocica miala trzy male jakies 5 miesiecy temu, Niestety, psy farmera,
                          ktory koty kocha "to bits", dopady ja wkrotce po pologu, i jak mozna sie
                          domyslac, maluchy zostaly same. Przez pierwsze miesiace farmer dokarmial je
                          codziennie, ale po jakims czasie stwierdzil, ze musza same zajac sie zrabianiem
                          na zycie, tzn. polowac. Na myszy, szczury i ... ptzaszki. (To ostatnie bardzo
                          mnie mierzi ). Nie obchodzilo by mnie to wszystko nazbyt, gdyby nie fakt, iz
                          jeden z owych trzech kociakow, leci do mnie "jak pies", kiedy tylko pojawie sie
                          na ganku. Lasi sie i pzrymila, i czasami mysle, ze wcale mu o jedzenie nie
                          chodzi, tylko o te przymilanki. Jego braciszek i siostrzyczka objadaja sie
                          przysmakani na polmisku, trzymajac swoj dytans, a ten lobuziak, a to ociera sie
                          o nogi, a to a rece, a to polize mnie po wierzchu dloni. Rozwala sie tez na
                          dywaniku, przeciagajac (lubieznie???)i tracajac mne lekko lapka... boze nie
                          wiem co robic z tym odmiencem. Do jedzenia sie zabiera pozniej, po
                          pieszczotach...

                          Dziki jest, wiec go na sile w mieszkaniu nie trzymam, ale od paru dni otwieram
                          dzrwi... zaglad, owszem..., pospacweuje, zbada wszystkie katy i odchodzi..

                          Wczoraj siedzial na werandzie. Jak sie pojawilam, uniosl sie wpol drogi na moje
                          wolanie, ale pzrysiadl z powrotem. Zawolalam na nowo, 3/4 uniosl sie na lapach
                          i przysiadl, i znowu i znowu... Playing hard to get, or what.. Mysle ze go w
                          koncu "uwiode", ale niezwykla ta obserwacja kocich zachowan...Przypomina
                          mi "Living with the Lama" - Lobsang Rampa. Ten kociak ma bardzo wyrazna
                          osobowosc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka